18 czerwca 2010 o godz. 17:35

Zmarł Jose Saramago

W wieku 87 lat zmarł Jose Saramago, autor takich powieści jak "Miasto ślepców" czy "Baltazar i Blimunda". Portugalski noblista zmarł w swoim domu na Lanzarote - wyspie wchodzącej w skład archipelagu Wysp Kanaryjskich.
Saramago, który otrzymał nagrodę Nobla w 1998 roku, ostatnie tygodnie spędził w szpitalu. Hiszpańskie media podają, że miał problemy z oddychaniem.
Był wspaniałym pisarzem, finezyjnym stylistą, lubił eksperymentować z językiem, długość zdań, tempo narracji, monologi wewnętrzne w większym stopniu niż fabuła budowały klimat jego powieści, dzięki czemu postacie były bardziej rzeczywiste, opisy plastyczne, przeżycia, emocje autentyczne. Pisał o chciwości, o władzy i jej nadużyciach, krytycznie patrzył na demokrację, za to z wielką wiarą na ludzką solidarność. Jego powieści pełne są cierpienia, smutku, ale i wiary w potęgę empatii. Był zdeklarowanym socjalistą, z niechęcią wypowiadał się na temat historii kościoła katolickiego, co stawiało go w rodzimej Portugalii na pozycji outsidera. Od dawna mieszkał zresztą poza swoim krajem i rzadko w nim bywał.
Miałem okazję poznać Jose Saramago, rozmawiałem z nim podczas Frankfurckich Targów Książki w 1998 roku, na dzień przed tym jak dostał nagrodę Nobla. Siedział wówczas sam, znudzony, na stoisku swojego hiszpańskiego wydawcy. Też nie miałem nic do roboty, usiałem, wyjąłem dyktafon - zadawałem pytania po angielsku, on odpowiadał po portugalsku, a między nami siedział hiszpański tłumacz. Kiepska to była komunikacja. Sprawiał wówczas wrażenie łagodnego mentora, który patrzy na świat z życzliwym dystansem. Następnego dnia miał we Frankfurcie wykład na temat żywotności idei socjalistycznej i o tym m.in. rozmawialiśmy. Także o Noblu i o wielkim portugalskim poecie - Fernando Pessoi. Następnego dnia, kiedy dostał Nobla, ja miałem gotowy wywiad, który depeszowałem do "Rzeczpospolitej", w której wówczas pracowałem. Poszedłem potem na jego konferencję prasową. Oblegany przez mikrofony i fotoreporterów pomachał do mnie z uśmiechem - oto skończył się czas, w którym mógł siedzieć znudzony, przez nikogo nie indagowany poza dziennikarzem z Polski.
Każda jego powieść była wydarzeniem, każda napisana z wielką dbałością o strukturę narracji. Najwybitniejszą pozostanie jednak nieszczęśliwa historia kochanków - Baltazara i Blimundy. Jego polskim wydawcą był Rebis, który opublikował przekłady wszystkich jego najważniejszych książek, za wyjątkiem bluźnierczej "Ewangelii według Jezusa Chrystusa". Tomasz Szponder, prezes Rebisu, wielokrotnie mówił, że nie wyda tej książki ze względu na uczucia czytelników. Szkoda, gdyż wydaje się, że czytelnik w Polsce jest dość dojrzały by rozpoznać prowokację i docenić wielką literaturę.

W wolnej chwili poszukam zdjęć jakie robiłem Jose Saramago w 1998 roku, gdzieś mam odbitki, wówczas jeszcze nie posługiwałem się aparatem cyfrowym.

Drukowałem już w komentarzach mój wywiad z Saramago z "Rzeczpospolitej", ale teraz odnalazłem inny zapis tej rozmowy, tłumaczony bezpośrednio z portugalskiego i wykorzystany w grudniu 1998 roku w "Magazynie Literackim". Oto ta rozmowa:

Rozmowa
Jose Saramago: Pessoa był geniuszem, ja nie jestem
Planeta dla bogaczy

– Spotykamy się we Frankfurcie, w przeddzień ogłoszenia nazwiska tegorocznego laureata literackiej Nagrody Nobla. Czy ma pan swojego faworyta?
– Nie, nie mam żadnych faworytów.
– Wiele osób mówi, że w tym roku to pan jest faworytem.
– No to jeżeli wiele osób tak mówi, to może rzeczywiście nim jestem.
– Przyjechał pan do Frankfurtu by wziąć udział w dyskusji, która towarzyszy odbywającym się tu targom książki, poświęconej przyszłości komunistycznej idei. Upadek komunizmu przyniósł wielkie zmiany zarówno polityczne, jak i ekonomiczne – fakty te trudno kwestionować. Francis Fukuyama, w głośnym eseju „Koniec historii” stwierdził jednak, że upadek komunizmu jest równoznaczny z ostatecznym zwycięstwem demokracji i systemu liberalnego. Rzeczywistość – czego dowodem jest nie tylko przykład byłej Jugosławii, ale także Białorusi – okazuje się często znacznie bardziej skomplikowana, niż to przedstawiał Fukuyama. Społeczeństwa posttotalitarne, przynajmniej w początkowym okresie transformacji liberalnej, nie zawsze gotowe są akceptować reguły demokratyczne. Jak pan – pisarz lewicowy – ocenia zmiany, jakie zaszły w świadomości społeczeństw Europy Środkowej i Wschodniej po upadku berlińskiego muru?
– Na to pytanie nie łatwo mi odpowiedzieć, ponieważ nigdy nie mieszkałem w kraju komunistycznym. Nigdy – no, może z wyjątkiem kilku sytuacji – nie zetknąłem się z takim ustrojem. Wobec tego nie mogę odpowiedzieć, co dzieje się w głowach ludzi, kiedy nagle taki ustrój się zmienia. Jedyne o czym mogę mówić, to o tym, co się wtedy dzieje w mojej głowie. 
Ogólna sytuacja, w jakiej dziś żyjemy, przedstawia się tak, że komunizm został całkowicie odrzucony jako ustrój, a jego idee praktycznie upadły, wszystkie bez wyjątku. Mogę wypowiedzieć się więc jedynie o tym, co ja sądzę na temat obecnej sytuacji, w której wszystkie idee mające związek z tamtą opcją polityczną i ideologiczną, są widziane zbiorowo jako coś, co należy już do przeszłości i dziś nie ma żadnego znaczenia. 
Warunki, albo raczej powody, dla których uważałem wcześniej, że najlepszą opcją dla ludzkości, dla państw i w ogóle dla wszystkich osób, jest opcja o charakterze socjalistycznym, w dalszym ciągu są dla mnie ważne i obowiązujące. Wciąż uważam za aktualne te wyzwania, przed którymi stawali myśliciele socjalistyczni i twierdzę, że koncepcja socjalistyczna i dziś jest najlepsza dla ludzkości. 
Jeżeli pomyślimy, że dwieście dwadzieścia pięć najbogatszych osób świata zagarnia ponad czterdzieści procent całego bogactwa ludzkości, jeżeli pomyślimy o tym i uznamy, że jest to konsekwencją neoliberalnego kapitalizmu, który w tym momencie dominuje w politycznym mysleniu o gospodarce, to wniosek, jaki mogę z tego wyciągnąć, jest tylko taki, że próbuje się stworzyć planetę dla bogaczy, na której biedni będą potrzebni tylko o tyle, o ile przyczyniać się będą do wzrostu zamożności bogatych. 
W książce Święta Rodzina Marksa i Engelsa, jest jedno zdanie, które według mnie określa całkowicie, a nawet lepiej, to co sądzę. To zdanie brzmi: „Jeżeli człowiek jest kształtowany przez warunki, to niezbędnym jest kształtowanie warunków w sposób ludzki”. Narzuca się pytanie, czy wiemy, jak stworzyć sytuację ekonomiczną, polityczną i społeczną, w której warunki, w jakich musimy żyć i które nas kształtują, będą w rzeczywistości warunkami ludzkimi. I prawda jest taka, że najświeższa historia, oraz historia w ogóle, wykazują  że warunki, które ukształtowały ludzi prawie nigdy – lub bardzo rzadko – nie były ludzkie.  To nie nieludzkie warunki takie jak wyzysk, poniżenie, bieda, głód, ciągła praca, to nie te nieludzkie warunki mogą kształtować w sposób ludzki istoty ludzkie.
– A więc socjalizm nadal jest dla pana ideą,, która ma doprowadzić do ogólnego dobrobytu.
– Ciągle myślę to samo. Socjalizm jest jedyną formą, która do tego może doprowadzić, bo widać jak na dłoni, że kapitalizm nie może ani nie chce. Z tym że do tej pory nawet socjalizmowi nie udało się tego dokonać. Kapitalizm zaś nigdy nie próbował nawet poruszać tych kwestii.
– Oddalmy się od polityki, bowiem wielu polskich czytelników może mieć inne zdanie na ten temat. Porozmawiajmy o literaturze. Najbardziej znanym w Polsce pisarzem portugalskim jest Fernando Pessoa. Jakich innych pisarzy ceni pan w Portugalii i uważa za ważnych. 
– Mogę wymienić kilka nazwisk. Na przykład tacy współcześni powieściopisarze jak Agustina Bessa-Luís,  José Cardoso Pires,  poeci tacy jak Eugenio de Andrade, Sophia de Mello Breyner Andresen. Nie brak wielkich nazwisk. Jeżeli polscy czytelnicy chcą poznać więcej portugalskich pisarzy, droga jest prosta, wystarczy skontaktować się z wydawcami i ich pytać.
– Jak pan sądzi, dlaczego portugalscy pisarze nie są znani w Polsce. Czy z racji języka, czy może z innego powodu?
– Ja sądzę, że to nie z powodu języka, bo jeżeli Polacy się interesują Fernanado Pessoą, który jest Portugalczykiem, mogą się przecież zainteresować innymi pisarzami. Mnie na przykład, tłumaczy się w Polsce. No cóż, Pessoa był geniuszem. Ja nim nie jestem. Ale nie sądzę, żeby to była kwestia języka. Niektórzy polscy autorzy są w Portugalii przetłumaczeni, i trudność języka polskiego nam w tym nie przeszkodziła. A jeżeli nawet tak było, to byli wówczas tłumaczeni z innych języków. 
No dobrze, powiem wprost. Jedynym powodem dla którego autorzy portugalscy nie są znani w Polsce, są sami Polacy. To Polacy muszą powiedzieć, dlaczego nie znają literatury portugalskiej, albo raczej dlaczego jej nie wydają. Podobnie jest zresztą ze znajomością literatury polskiej i jej obecnością na rynku księgarskim w Portugalii. Ja sam znam literaturę polską bardzo słabo. I to nie z powodu braku zainteresowania z mojej strony. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że autorzy polscy nie są tłumaczeni na język portugalski, który jest moim językiem ojczystym, i właściwie są mi znani tylko ze słyszenia.
– Jakich polskich autorów pan zna?– Prawdę mówiąc, z autorów współczesnych nie znam żadnego.
– Nie zna pan naszych poetów noblistów?
– Czytałem wiersze Czesława Miłosza publikowane w portugalskich czasopismach literackich, co oczywiście nie oznacza, że znam jego twórczość.
– A Wisława Szymborska? Dwa lata temu dostała literacką Nagrodę Nobla.
– Oczywiście, słyszałem to nazwisko, ale nie znam żadnych jej utworów.

3 komentarzy dla “Zmarł Jose Saramago

  1. Saramago

    a propos nowej książki – to komunikat Rebisu:
    Zmarł Jose Saramago, laureat literackiej nagrody Nobla z 1998 roku, najpopularniejszy na świecie prozaik portugalski. Odszedł po długiej chorobie, w otoczeniu rodziny, w domu na hiszpańskiej wyspie Lanzarote. Miał 87 lat. Nie doczeka już polskiej premiery, uważanej przez krytyków za autobiograficzną, książki O malarstwie i kaligrafii, która ukaże się nakładem Domu Wydawniczego REBIS w sierpniu.

    REBIS jest polskim wydawcą J. Saramago od ponad 10 lat. Wydaliśmy najpierw pierwszą powieść autora, od której rozpoczęła się jego pisarska kariera Baltazara i Blimundę. Potem systematycznie kolejne książki: Wszystkie imiona, Rok śmierci Ricarda Reisa, Historię oblężenia Lizbony, Kamienną tratwę, Miasto ślepców, Miasto białych kart. Ostatni rok to okres wzmożonego zainteresowania twórczością portugalskiego noblisty (w dużej mierze spowodowany wejściem na ekrany kin adaptacji Miasta ślepców, filmu Fernando Meirellesa z Jullian Moore w roli głównej).
    Od marca 2009 roku ukazało się 8 wydań tego tytułu, nakład przekroczył 32 tys egz. O 2 lat planowana była wizyta J. Saramago w Polsce, która niestety nie mogła dojść do skutku, ze względu na jego chorobę.

    O malarstwie i kaligrafii
    To książka niespotykana w gatunku literatury autobiograficznej. Dostarcza nam mnóstwa idei określających kierunki twórczości José Saramago. Powieść o malarzu, który za pieniądze stworzyć ma portret ważnej osoby. Wewnętrzny dysonans artysty przeradza się w twórczą niemoc. Odkłada więc
    pędzel i zaczyna notować swoje refleksje na temat malowania i pisania.

  2. Czytałam „Baltazara i Blimundę” pod koniec ciąży, prawie przykuta do łóżka i książka ta bardzo mi pomogła się oderwać. Niesamowity klimat, oryginalna narracja, a i tu i ówdzie przytyczek do władzy i kościoła katolickiego, subtelny humor, no i piękna historia miłosna. Szkoda, że Saramago nie skreśli już więcej ani słowa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

21 września 2018 o godz. 09:24

Kartka ze Speyside – Benromach

_DSC8756

Niewielka szkocka gorzelnia whisky, działająca w regionie Speyside, w miasteczku Forres od 1898 roku. Wielokrotnie zmieniała właścicieli, a w latach 1983-1998 stała zamknięta. Obecnie jest własnością Gordon & MacPhail. Używają głównie torfowanego jęczmienia, o poziomie natorfienia 12 ppm i 47 ppm, a także nietorfowanego jęczmienia organic. Kadź zacierna ma pojemność 1,5 tony. Mają 13 kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej, stosują dwa rodzaje fermentacji – krótsza trwa 62-67 godzin, wydłużona – 110 godzin, stosują drożdże browarnicze. Alembik pierwszej destylacji ma pojemność 7500 l, drugiej destylacji – 4250 l. Alembiki Forsyths z zewnętrznym kondensatorem. Odbierają alkohol o mocy 70%, przed wlaniem do beczek obniżają moc do 63,5%. Cały proces produkcji jest sterowany ręcznie. Rocznie produkują ok. 700 tys. l alkoholu. Destylarnia ma w swoich magazynach ok. 18 tys. beczek. Używają tylko beczek first fill po bourbonie, poza tym beczek po sherry z bodegi Williams & Humbert, a do whisky z jęczmienia organic – dziewiczych beczek z białego dębu z Missouri. W 2018 roku uruchomili osobną mikro-destylarnię, w której produkują gin Red Door.

20 września 2018 o godz. 08:37

Kartka ze Speyside – Glen Moray

SONY DSC

Glen Moray to ogromna destylarnia whisky ze Speyside, powstała w 1897 nad brzegiem rzeki Lossie, na przedmieściach Elgin, w ostatnich latach całkowicie przebudowana do przemysłowych rozmiarów. Wcześniej, od 1828 roku, w tym samym miejscu działał browar West Brewery. Zaczynali z jedną parą alembików, które zrobiono z przebudowanych kadzi warzelniczych. Te stare alembiki przepadły w pożarze. Kilkakrotnie zamykana, kilkakrotnie też zmieniała właścicieli. W 1920 roku przejęta przez spółkę Macdonald & Muir (ówczesnego właściciela Glenmorangie). Przebudowana w 1958 roku, w 1979 roku wprowadzono dwa nowe alembiki. Pod koniec lat 70. zaprzestano własnego słodowania. W 2008 roku właścicielem Glen Moray został francuski potentat na rynku alkoholowym, grupa La Martiniquaise. Obecnie rocznie produkują 5 mln l alkoholu. Gigantyczne kadzie fermentacyjne, a jest ich 14, usytuowane są na zewnątrz. Z jednego zacieru robią ok. 52 tys. l przefermentowanego alkoholu, stalowa kadź zacierna ma pojemność 11 ton. Fermentacja jest dość krótka, trwa 60 godzin, alkohol ma 8,5%. Po przebudowie w 2016 roku alembiki pierwszej destylacji są w innym budynku niż drugiej, nie działają w parach. Te do pierwszej destylacji mają bardzo nietypowy kształt, szyja jest odwrócona do przodu, przed każdym alembikiem jest podwójny kondensator, który nie wpływa wprawdzie na czas destylacji czy moc alkoholu, ale daje oszczędność energii. Wszystko jest sterowane komputerowo, pierwsza destylacja trwa ok. 5 godzin i daje alkohol o mocy ok. 25%. Nowe alembiki powstały we Frili, sprowadzono je z Włoch. W drugim budynku jest dziewięć alembików. Sześć Forsyths, z czego trzy kiedyś działały jako wash stills w parach ze spirit stills. Przerobiono je na spirit stills, dodano jeszcze trzy włoskie, więc teraz serce destylarni wyposażone jest w aparaty o różnej pojemności, różnych kształtów. Moc alkoholu po drugiej destylacji to 72%. Firma dysponuje też starą kadzią zacierną i pięcioma starymi kadziami fermentacyjnymi. Być może będą w przyszłości wykorzystywane do eksperymentalnych edycji. Planowane jest dodanie jeszcze dwóch alembików i zwiększenie produkcji nawet do 9 mln l (przed inwestycją La Martiniquaise moce produkcyjne wynosiły 2,2 mln l rocznie). Glen Moray ma obecnie 12 magazynów, w których leżakuje whisky w ok. 140 tys. beczek. Visitors center rocznie odwiedza ok. 24 tys. osób. Na miejscu można spróbować kilku specjalnych edycji whisky, które pokazują potencjał destylarni (np.: Glen Moray 1998 PX Finish, Glen Moray 2010 Peated PX Finish czy Glen Moray 120th Aniversary Edition).

19 września 2018 o godz. 09:19

Kartka ze Speyside – Glenury Royal

_DSC8659

Już nieistniejąca destylarnia whisky z Highlands, pojedyncze butelki jeszcze można dostać, np. czterdziestoletnia Glenury Royal wydestylowana w 1970 roku. Powstała w 1825 roku i – jak piszą kronikarze – od początku była pechowa. Kilka tygodni po jej uruchomieniu wybuchł pożar, który zniszczył ja niemal doszczętnie. Zdarzył się też nieszczęśliwy wypadek, jeden z robotników zginął podczas pracy, wpadł do kadzi. Założył ją w Stoneheaven kapitan Robert Barclay Allardice, ciekawa postać – parlamentarzysta, biegacz i bokser. Była to jedna z trzech destylarni, którym król Wilhelm IV pozwolił posługiwać się w nazwie określeniem „królewska” (Royal). Kolejnymi właścicielami Glenury byli: William Richie (w latach 1857-1928), spółka Glenury Distillery Co. (1936-1938), Associated Scottish Distillers (1938-1940), American National Distillers (1940-1953) oraz Distillers Company Limited (od 1953 roku do końca). Miała okresy przestoju, np. w latach 1852-1858 czy 1940-1945. Destylarnię zamknięto w 1983 roku, częściowo wyburzono, częściowo przebudowano, dziś w jej miejscu stoi osiedle mieszkaniowe.

18 września 2018 o godz. 08:54

Kartka ze Speyside – Auchinblae

_DSC8646

Niewiele wiadomo o destylarni whisky Auchinblae, ulokowanej przy Burn Street w Auchenblae (Aberdeenshire). Powstała w 1895 roku w miejscu młyna Den Mill, starszego o sto lat. Zapewne już wcześniej pędzono tu alkohol, ale bez licencji. Przebudowę młyna i pagodę słodowni projektował słynny architekt tamtych czasów, Charles C. Doig. Należała do lokalnej spółki kapitałowej Auchinblae Distillery Company Ltd. Jak ustalił Brian Townsend, autor znakomitej książki „Scotch Missed”, była wyposażona w cztery kadzie fermentacyjne o pojemności 6000 galonów każda oraz jedna parę alembików (wash still miała 1500 galonów, spirit still wiadomo tylko, że była mniejsza. Pierwszy jej menadżer wcześniej pracował w Ord Distillery. W 1916 roku przejęta przez spółkę Macdonald Greenlees, która miała też pobliską destylarnię Stronachie.

17 września 2018 o godz. 08:14

Kartka ze Speyside – wizyta w Fettercairn

_DSC8621

Fettercairn to destylarnia z Higlands, powstała w 1824 roku, założona przez Sir Alexandra Ramsaya, który był jej właścicielem zaledwie przez sześć lat. Z powodu długów odsprzedał ją wraz z posiadłością ziemską Fasque Estate kupcowi Johnowi Gladstone. Przebudowana po pożarze w 1887 roku. W latach 1926-1939 zamknięta. Jej pracę wznowił nowy właściciel, kilkakrotnie zresztą się zmienił w następnych latach, aż w 1974 roku przejęła ją spółka Whyte & Mackay, która zarządza do dziś marką i zasobami whisky, wykorzystując znakomitą część produkcji Fettercairn do swoich blendów. W latach 60. XX wieku zaprzestano samodzielnego słodowania jęczmienia. W 1966 roku podwojono moce produkcyjne – z dwóch do czterech alembików. Aparaty do pierwszej destylacji wash stills mają pojemność po 17274 l, a spirit still jeden ma 13638 l, drugi – 11819 l. Spirytus odbierany jest z mocą 68%, do beczek trafia z mocą 63,5%, druga destylacja trwa sześć godzin. Kadź zacierna ma pojemność 5 ton, robią 24 zaciery tygodniowo. Jako jedni z nielicznych w Szkocji używają karmelizowanego słodu do niektórych edycji whisky. Jest tu jedenaście kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej o pojemności po 25 tys. l każda. Fermentacja jest dość szybka, trwa 52-55 godzin. W 1989 roku otwarto centrum dla odwiedzających. Mają 13 magazynów, a w nich ok. 40 tys. beczek. Beczki po bourbonie wykorzystywane są tylko raz, potem są odsprzedawane, używają też m.in. beczek po sherry, porto czy po bordoskich winach.

16 września 2018 o godz. 20:33

Róbrege dla Brylewskiego

41556897_2151483198255546_9036314992659398656_o

29 września odbędzie się koncert pod hasłem Róbrege, dedykowany pamięci Roberta Brylewskiego. Wystąpią: Paweł Sky & nowy+eren 101% improwizacji, Ziggie Piggie & goście, Armia, Maleo Reggae Rockers & goście, Izrael & goście, Joint Venture Sound System gra Brylewskiego. Impreza odbędzie się w namiocie pod Pałacem Kultury i Nauki (od strony ul. Świętokrzyskiej).Wstęp – 30 zł, start – godz. 17.00.

16 września 2018 o godz. 09:00

Kartka ze Speyside – Royal Lochnagar

Royal Lochnagar11

Royal Lochnagar jest pięknie położona, w dolinie rzeki Dee, na tym samym jej brzegu, co królewska letnia rezydencja, zamek Balmoral. Bliskość zamku i królewskich ogrodów sprawia, że destylarnia jest chętnie odwiedzana przez turystów, pomimo tego, że sama whisky nie jest dobrze znana. Marka należy do Diageo. Jest to niewielka destylarnia, o iście królewskim charakterze, co jest podkreślane co chwila podczas wizyty. Niestety, jak we wszystkich destylarniach Diageo, nie wolno podczas zwiedzania robić zdjęć.

15 września 2018 o godz. 09:15

Kartka ze Speyside – Allt-á-Bhainne

_DSC8587

Zbudowana w 1975 roku w Glenrinnes (region Speyside) nowoczesna destylarnia whisky, powstała na potrzeby ówczesnego potentata na światowym rynku alkoholowym – Seagrams, podobnie jak zbudowana dwa lata wcześniej siostrzana gorzelnia Braeval. Koszt uruchomienia destylarni wyniósł 2,7 mln funtów, a w 1989 roku dokonano kolejnych inwestycji, podwajając liczbę alembików do czterech i moce produkcyjne do ok. 4 mln l whisky rocznie. Od 2001 roku jest własnością Pernod Ricard, bezpośrednio zarządza nią Chivas Brothers. W latach 2002-2005 stała zamknięta. Proces produkcji jest do tego stopnia zautomatyzowany, że destylacją może zajmować się tylko jedna osoba. Dziwna nazwa Allt-á-Bhainne to po gaelicku „Palone mleko”. Ta mało znana koneserom single malt whisky destylarnia od początku działa głównie na potrzeby zestawiania blendów Chivas Regal. Co ciekawe, dysponuje bardzo niewielkim magazynem do składowania whisky, dlatego część jej produkcji – głównie ta oferowana jako single malt – dojrzewa w magazynach na wyspie Islay, dzięki czemu uzyskują charakterystyczny słony smak. Połowa produkowanej w Allt-á-Bhainne whisky robiona jest z lekko torfowanego (10 ppm) słodu, reszta z nietorfowanego.

14 września 2018 o godz. 09:11

Kartka ze Speyside – destylarnia GlenAllachie

GlenAllachie-064

Destylarnia GlenAllachie operuje w regionie Speyside, po sąsiedzku z Aberlour i Ben Rinnes. Do 2017 roku prawie wszystko, co tu wyprodukowano, trafiało do blendów, stąd nie tak łatwo było trafić na butelkę GlenAllachie single malt whisky. W poprzednich latach Pernod Ricard wypuściło w serii Chivas Brothers Cask Strength Edition whisky single malt Glenallachie 14YO CS z destylatów z 2000 roku, w serii Master of Malt była edycja 6YO z 2008 roku i oficjalna edycja 16YO z 2005 roku, poza tym jest ponad dwadzieścia edycji od niezależnych bottlerów. Teraz wszystko się zmienia za sprawą nowego właściciela. W 2017 roku destylarnię odkupiło od Pernod Ricard konsorcjum powołane przez Billy Walkera, wcześniej twórcę sukcesów destylarni BenRiach, a także Grahama Stevensona i Trisha Savage. Nazwa destylarni to po gaelicku skalista aleja. Billy Walker wybrał tą destylarnię zarówno ze względu na duży potencjał produkcji nowej whisky, jak i na to, co tam znalazł w magazynach. Wraz z destylarnią i zapasami whisky, nowi właściciele przejęli marki blendów White Heather i MacNair’s, którą będą produkować jako torfową blended malt.

13 września 2018 o godz. 08:58

Kartka ze Speyside – wizyta w destylarni Ballindalloch

Ballindalloch-034

Zamek Ballindalloch, nazywany Perłą Północy, to masywna budowla o szarych murach, upstrzona okrągłymi donżonami, łączyła niegdyś funkcje obronne i reprezentacyjne. Dzisiaj jest jedną z atrakcji turystycznych Highlands. Posiadłość należy do rodu Macpherson-Grant, a właściciel zamku i włości w 2014 roku postanowił otworzyć butikową destylarnie whisky single malt.