18 kwiecień 2014 o godz. 12:51

Zmarł Gabriel García Márquez

Gabriel_Garcia_Marquez
W wieku 87 lat zmarł Gabriel García Márquez, jeden z najwybitniejszych pisarzy, którzy debiutowali po drugiej wojnie światowej. Nagrodzony w 1982 roku literacką Nagrodą Nobla, autor tak ważnych dla literatury dzieł jak „Sto lat samotności” i „Miłość w czasach zarazy”. Jego twórczość wymyka się szufladkowaniu, choć stawiany jest na półce zwanej „realizmem magicznym”, w istocie tworzył niekończącą się opowieść o meandrach ludzkiego życia, o pragnieniach, lękach, o starości, samotności, ale też o pierwszej inicjacji, o miłości, o pięknie.

Outsider
Był najbardziej znanym Kolumbijczykiem, ale zmarł w Meksyku. Wielu krytyków wytykało mu jego poparcie dla Fidela Castro, lewicowe sympatie, częste odwiedziny na Kubie. Pisarz bronił swoich oglądów w wywiadach i książkach, konsekwentnie, ale mało przekonująco. Tak naprawdę uciekał od polityki, bardziej zafascynowany rewolucyjnym duchem poezji José Juliána Martí y Péreza, niż komunistyczną propagandą Castro. Tak naprawdę, mimo obyczajowej odwagi, Márquez w swojej twórczości, ale też wyobrażeniach sprawiedliwości społecznej, tkwił głęboko w XIX wieku. Także literacko, wydaje się że znacznie bliżej mu do Tomasza Manna niż Julio Cortazara. Nawet pisząc o historii erotycznego spotkania dziewięćdziesięcioletniego starca z nastoletnią dziewicą, Márquez pozostawał rozczulająco staromodny. Kochał świat, który przeminął, świat własnego dzieciństw, i taki też obraz pokazywał w książkach. Stąd tak wiele w nich samotności, uczucia wyobcowania, potrzeby ucieczki we własny, wewnętrzny świat.
W 1982 roku Márquez otrzymał literacką Nagrodę Nobla za „powieści i opowiadania, w których fantazja i realizm łączą się w złożony świat poezji, odzwierciedlającej życie i konflikty całego kontynentu”. To prawdziwe podsumowanie, jednak nie pełne. Márquez był przede wszystkim wspaniałym gawędziarzem, mógł snuć na dziesiątkach stron drugoplanowe historie, by w ten sposób budować atmosferę tej gęstej, ale też bardzo reporterskiej prozy. Dbał o szczegóły, zarówno w opisach miejsc, jak i ludzkich emocji, snów, marzeń. Właśnie to stawia go w jednym rzędzie z Tomaszem Mannem, choć podobnie jak Argentyńczyk Jorge Luis Borges lubił penetrować podświadomość. Wbrew pozorom był dużo mniej rozpolitykowany niż jego wielki adwersarz i równie wybitny prozaik, też już nieżyjący Peruwiańczyk Mario Vargas Llosa, czy wybitni pisarze z Meksyku – Octavio Paz i Carlos Fuentes. Nie jest prawdą, że Márquez był politycznym radykałem, był outsiderem, a jako pisarz interesował się wnętrzem człowieka, a nie procesami dziejowymi.

Władza opiera się na strachu
Choć nie zawsze, bo trzeba przypomnieć wczesne książki jak: „Szarańcza”, „Nie ma kto pisać do pułkownika”, a zwłaszcza genialna „Zła godzina”. Ta ostatnia, powieść z 1962 roku, była przenikliwą analizą nieudolności despotycznej i skorumpowanej władzy, która za wszelką cenę chce zachować przywileje, tak polityczne, jak i finansowe. Na drzwiach mieszkań ktoś nocą przykleja oskarżycielskie informacje, które burzą spokój wielu rodzinom. Sprawujący władzę w mieście ambitny alkad próbuje przywrócić ład, zaprowadzając godzinę policyjną i tropiąc winnego. Znajduje jednak zaledwie kozła ofiarnego, a bardziej niż śledztwo i ewentualne wymierzenie sprawiedliwości interesuje go stan konta. Z sytuacją w miasteczku nie radzą sobie też lokalne autorytety, sędzia Arcadio czy dobiegający emerytury ksiądz Angel. Każdy zresztą woli przymknąć oczy na zło. I choć w mieszkańcach narasta bunt, tak naprawdę wszyscy są bezsilni, dlatego wielu decyduje się wyjechać, porzuciwszy domy.
Marquez snuje swoją historię, pokazując losy kolejnych rodzin. Małe tragedie, lęki, skrywane grzechy. W Macondo (opisanego też pięć lat później w „Sto lat samotności”) nie ma ludzi szczęśliwych, są co najwyżej lepiej lub gorzej ustawieni, mniej lub bardziej targani wyrzutami sumienia. Ostatecznie nie ma jednak winnych, a kara jest przypadkowa. Władza opiera się tu bowiem na strachu, a nie na sprawiedliwości.
Temat polityki i władzy po napisaniu „Stu lat samotności” schodzi już na drugi plan. Oczywiście jest on nadal ważny, ale jednak podporządkowany fabule, a ta eksponuje uczucia człowieka, nie grupy.

Rzeczywistość ze świata snów
Nad powieścią swojego życia, za którą dostał Nobla, pracował przez wiele lat. „Sto lat samotności” zaczął pisać już jako osiemnastolatek, a ukończył ją 15 lat później. Co ciekawe, sam nie uważał tej powieści za najważniejszej w swoim dorobku, przeciwnie gniewał się w wywiadach, że jej sława przyćmiła jego inne książki. Gdyby jednak nie „Sto lat samotności” pewnie pozostawałby ubogim dziennikarzem. Gdy pracował nad książką był tak biedny, że – jak wspomina – „rzeźnik dawał mu mięso na kredyt, w ten sam sposób uzyskiwał chleb od piekarza, a właściciel mieszkania czekał dziewięć miesięcy na zapłatę czynszu”.
„Sto lat samotności” należy do tych książek, które nie starzeją się nigdy. Może właśnie dlatego, że dużo w niej o ludziach, a mało o polityce. Ale to też wybitny w literaturze przykład szerokiego pejzażu prowincji, a też najbardziej metafizyczna – czy jak wolą niektórzy „magiczna” – z jego książek, bo uciekająca od świata realnego w obszar snu i podświadomości. Tu też najsilniej widać pokrewieństwa z Borgesem, choć pod względem stylu opowieści trudno o bardziej wyraźne antypody. Warto też tu przywołać innego wielkiego iberoamerykańskiego twórcę, Alejo Carpentiera, i jego „Podróż do źródeł czasu”, a zwłaszcza „Królestwo z tego świata”, obydwie powieści napisane na wiele lat przed „Sto lat samotności”, które dla Márqueza musiały stanowić źródło inspiracji.
Akcja „Królestwa z tego świata” Carpentiera rozgrywa się na Haiti na przełomie XVIII i XIX wieku. Krwawe rządy na wyspie sprawuje Henri Christoph, czarnoskóry kacyk bezlitośnie obchodzący się z miejscową ludnością. Kluczową dla powieści postacią jest jednak duchowy przywódca indiański, Mackandal, którego żywcem spalono na stosie, a jednak mieszkańcy Haiti wierzą, że on wciąż żyje i wspiera swój lud. Pozwala im to przetrwać upokorzenia i z fatalistycznym spokojem czekać dnia odrodzenia. Tysiącom ludzi pragnących wolności pozostała wiara w cuda, a Carpentier pokazuje jak cud miesza się z rzeczywistością. Po ten sam schemat sięgnął Márqueza, tworząc arcydzieło, które przyćmiło dokonania Carpentiera. W „Stu latach samotności” następuje zwielokrotnione zderzenie cudów z rzeczywistością, przy czym wymiar nie jest oczywisty, bo Macondo u Márqueza zdaje się być zawieszone w baśniowej, oderwanej od świata, rzeczywistości. Czas podporządkowany jest tu nie historii powszechnej, lecz lokalnym regułom. Takie do dziś są miasteczka w Ameryce Południowej, o ile brutalnie nie wkracza do nich polityka. A w ten małomiasteczkowy rytm wpisuje się niezwykły portret – opowiedziana przez Márqueza historia sześciu pokoleń rodziny Buendiów.

Miłość i namiętność
Porównywalny do „Stu lat samotności” sukces przyniosła pisarzowi opublikowana w 1985 roku „Miłość w czasach zarazy”. To obok „Niecierpliwości serca” Stefana Zweiga, najpiękniejsza współczesna powieść o miłości. Jest to książka niezwykła w dorobku pisarskim Márqueza, jakże inna od „Szarańczy”, „Stu lat samotności” czy „Kroniki zapowiedzianej śmierci”. Młody biedak, Florentino Ariza, zakochuje się nieszczęśliwie w córce miejscowego bogacza i miłość tę kultywuje przez ponad 50 lat. Gdy wreszcie wyznaje jej uczucia, a ona gotowa jest przyjąć wyznanie, obydwoje są już starcami. A jednak potrafią się tą późną miłością cieszyć. Sącząca się fabuła jest przejmującą historią obłąkańczej miłości, która spala i rujnuje życie, nie daje spokoju i nie pozwala przestać wierzyć. Najbardziej nieoczekiwane jednak jest szczęśliwe zakończenie, którego czytelnik ani przez chwilę się nie spodziewa. Cóż z tego, że szczęście trwa tak krótko, skoro na taką chwilę warto było czekać całe życie.
Wątek miłości i starości przewrotnie powraca w jednej z jego ostatnich książek, krótkiej historii „Rzecz o mych smutnych dziwkach”, skoncentrowanej wokół pragnienia pisarza pozbawienia dziewictwa nastolatki na swoje 90 urodziny. Márquez nie dożył dziewięćdziesiątki, choć był blisko, czytając tę książkę trudno jednak nie ulec wrażeniu, że pisał o własnych pragnieniach i namiętnościach. Wbrew tytułowi, nie jest to historia bulwersująca, przeciwnie – wzrusza szczerością, ale też czułością, delikatnością, przepełniona jest lękiem, uczuciem utraconej na zawsze młodości i nadchodzącej śmierci.

Syn telegrafisty
„Rzecz o mych smutnych dziwkach” pokazuje nam już starego, zmęczonego, a mimo to wciąż ciekawego życia i drugiego człowieka, pisarza. Jakże innego, niż ten, na jakiego kreował się Márquez w głośnym tomie rozmów z lat 80. XX wieku, odbytych z przyjacielem, pisarzem i dziennikarzem Plinio Apuleyo Mendozą (tom „Zapach owocu agawy”). To ważny zbiór dla poznania wyborów politycznych, ale też literackich opromienionego już wówczas sławą Márqueza. „W gruncie rzeczy nie jestem, ani nie będę, nikim więcej, niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Aracataca” – mówi i chyba nie ma w tym kokieterii. Relacje Gabriela z ojcem były chłodne, za to matka była powierniczką i pierwszą czytelniczką wszystkich książek – to z jej zdaniem, a także żony Mercedes, pisarz liczył się najbardziej. Związki rodzinne i koleżeńskie odgrywały wielką rolę w życiu pisarza i widoczne są bardzo wyraźnie w jego twórczości. Márquez mówił też zawsze o sobie jako o kochającym ojcu i przykładnym mężu. Literatura nie zdominowała jego życia, zawsze znajdował czas na spotkania z przyjaciółmi, podróże, był człowiekiem niesłychanie towarzyskim.
Gabriel García Márquez często przyznawał, że w swoich książkach portretuje przyjaciół, a bez rodziny, ojca telegrafisty, nie byłoby historii rodziny Buendiów opowiedzianej na kartach „Stu lat samotności”. Wydawał się być człowiekiem spełnionym, szczęśliwym, choć jego proza zdradzała niepokój, lęki i tłumione pragnienia. Zdawał się jednak nie pragnąć sławy i uznania krytyków, lecz więcej miłości, opieki i zrozumienia. Jakby nigdy nie wyzwolił się spod opieki kochającej matki, pozostał dzieckiem z otwartymi oczyma ciekawie chłonącym świat.

Komentarz dla “Zmarł Gabriel García Márquez

  1. Dobry pisarz i bardzo ciekawy człowiek, którego nigdy niestety nie poznałem. Nie zawsze się zgadzałem z tym o czym pisał i w jaki sposób postrzegał świat… Bycie Wielką osobowością jest darem lub przekleństwem. Jedno jest pewne! Będę pamiętał i dziękuję za kilka dobrych rad Senior Marquez.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 maj 2022 o godz. 23:48

Recenzja w „Aqua Vitae”

W numerze 3/2022 magazynu „Aqua Vitae” Marcin Młodożeniec pisze o książce Łukasza Gołębiewskiego „Wódki i inne mocne trunki. Polskie debiuty alkoholowe 2021 roku”.

22 maj 2022 o godz. 23:45

Recenzja Blended whisky

„Aqua Vitae” nr 3/2022

W numerze 3/2022 magazynu „Aqua Vitae” Łukasz Szczepanik pisze o książce Łukasza Gołębiewskiego „Blended whisky”.

19 maj 2022 o godz. 18:52

Podążając za Wilkiem

wywiad wolf2

Na kanale YouTube Wolf & Friends pojawiła się druga część rozmowy z Łukaszem Gołębiewskim, poświęcona whisky, okowicie, ginom, eliksirom, destylacji, degustowaniu i podążaniu za Wilkiem.

30 kwiecień 2022 o godz. 18:31

Blended whisky

Blended_cover

Ukazała się nowa książka Łukasza Gołębiewskiego w serii poświęconej alkoholom. Wydawca jest M&P, publikacja w twardej oprawie, z kolorowymi zdjęciami, ma ponad 100 stron.

30 kwiecień 2022 o godz. 17:58

Blended whisky (2022)

Blended_cover

Podczas licznych spotkań degustacyjnych, które miałem okazję prowadzić, często byłem pytany, o ile single malt jest lepsza od blended? Zawsze odpowiadam tak samo – dobra whisky jest dobra, niezależnie od tego czy to jest single malt, single grain czy blended. Powstają wielkie whisky mieszane w Szkocji, Irlandii czy Japonii, które są efektem wielkiego kunsztu ich twórców. Bo whisky mieszana jest jak koniak, aby była znakomita, potrzebuje doświadczenia mistrza kupażowania (blend mastera) i dobrego materiału źródłowego, czyli dostępu do wyśmienitych beczek. Ale whisky mieszana, to także najtańsza kategoria na najniższych półkach massmarketowych. Dlatego tak trudno ją ocenić. To trochę jakby wystawić w tej samej kategorii piękne Porsche i rozklekotaną Ładę. To samochód i to samochód. Opowiadam o historii blended i o ważnych markach, ale tak naprawdę to jest po prostu opowieść o whisky. W porządku, czasami gorszej, czasami lepszej, ale uwierzcie mi, nie tylko single malts warte są zainteresowania!

30 kwiecień 2022 o godz. 17:53

Polskie debiuty alkoholowe 2021 roku (2022)

Debiuty-2021

W 2021 roku na rynku pojawiło się ok. 600 nowych polskich wódek i innych wyrobów spirytusowych. Trudno w to uwierzyć i nawet bywalec specjalistycznych sklepów nie mógł tego dostrzec, że liczba nowych marek na rynku praktycznie podwoiła się w stosunku do 2020 roku. Publikacja zbiera i omawia wszystkie rynkowe nowości wraz z oceną jakościową w układzie: aromat / smak / finisz / całkowite wrażenie oraz z osobną oceną stosunku jakości do ceny. Wszystkie opisy i oceny mają charakter indywidualny, oparte są na sensoryce autora.

30 kwiecień 2022 o godz. 17:19

Polskie debiuty alkoholowe 2021 roku

Debiuty-2021

W 2021 roku na rynku pojawiło się ok. 600 nowych polskich wódek i innych wyrobów spirytusowych. Trudno w to uwierzyć i nawet bywalec specjalistycznych sklepów nie mógł tego dostrzec, że liczba nowych marek na rynku praktycznie podwoiła się w stosunku do 2020 roku. Publikacja zbiera i omawia wszystkie rynkowe nowości wraz z oceną jakościową w układzie: aromat / smak / finisz / całkowite wrażenie oraz z osobną oceną stosunku jakości do ceny. Wszystkie opisy i oceny mają charakter indywidualny, oparte są na sensoryce autora. Cena książki – 19,90 zł, stron – 184.

28 kwiecień 2022 o godz. 14:19

Human Rights & M-kwa

unnamed

Nowy album „Zaraza” zespołu Human Rights ukazał się pod patronatem kampanii Muzyka Przeciwko Rasizmowi. Premiera płyty nastąpi podczas koncertu Pokój dla Świata, który odbędzie się 29 kwietnia w Warszawie w klubie Pogłos. Zespołowi Human Rights będzie towarzyszyła legendarna M-kwa.

20 kwiecień 2022 o godz. 21:34

Zaczęło się od taniego wina…

Wolf e friends 1

Na kanale YouTube Wolf & Friends pierwsza część rozmowy z Łukaszem Gołębiewskim – o pierwszych winach, o kolejnych butelkach, o poznawaniu i opisywaniu trunków, czyli jak narodziła się pasja.

16 kwiecień 2022 o godz. 22:14

O „Polskiej wódce” w „Rynkach Alkoholowych”

recenzja

W numerze 2/2022 miesięcznika „Rynki Alkoholowe” ukazała się recenzja pt. „Wódka zasłużyła na książkę” napisana przez Marcina Burzyńskiego, sekretarza redakcji pisma. Książka Łukasza Gołębiewskiego „Polska wódka” ukazała się pod koniec 2021 roku. Poniżej przedrukowujemy recenzję za zgodą jej autora.

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort