17 lutego 2015 o godz. 13:39

Zarakietować do gwiazd

SONY DSC
Z okazji obchodzonego dzisiaj hucznie Światowego Dnia Kota krótkie opowiadanie o moich trzech kotach, czyli: Piszczyku, Muho i Pchełkowskim.

Zarakietować do gwiazd
W jednym domu żyją trzy koty, brzydki i mądry, brzydki i głupi i oraz ładny i niezbyt mądry. – Chodź trochę porakietujemy – zwrócił się brzydki i głupi kot do brzydkiego i mądrego. Brzydki i głupi jest malutkim kotem i od niedawna mieszka z dwoma dużymi kotami, ma na imię Piszczyk bo ciągle piszczy, a na drugie imię Rakieta, bo uwielbia rakietować, czyli latać po domu z prędkością odrzutowca. – To głupio tak ciągle rakietować. Mądrzej jest siedzieć na kaloryferze – odpowiedział rozleniwiony kot brzydki i mądry, który jest już dość stary i dość leniwy, ale jeszcze nie tak stary i nie tak leniwy, żeby czasami się dać się namówić na galopki, albo nawet na rakietowanie. Ma na imię Pchełka i mieszka w tym domu od samego początku, to znaczy odkąd się urodził. Pchełka ma siostrę bliźniaczkę, ale zupełnie niepodobną, on jest brzydki, ona ładna, on mądry, ona niezbyt. Siostra ma na imię Muho i spędza dnie pod łóżkiem bo bardzo nie lubi jak brzydki i głupi kot rakietuje, a on niemal bez przerwy rakietuje. Kotka jest obrażona na cały świat, spod łóżka obserwuje sytuację i powarkuje złowrogo. Nie jest zła, tylko złowrogo warczy. Nigdy nie była towarzyska. Zanim jednak do domu trafił kot brzydki i głupi, Muho zamiast warczeć mruczała, bardzo lubiła mruczeć. Teraz wszystko jednak w jej życiu się zmieniło. Marzy o tym by wszystko znów było jak dawniej, gdy jeszcze była beztroską gryzetką.
Kotka Muho dostała właśnie kocią fontannę szczęścia, która ma ją rozweselać. Na razie udaje, że fontanna ją nie interesuje bo bawi się w niej Piszczyk Rakieta. Koty na ogół nie lubią wody, ale na ogół to nie zawsze. Kot brzydki i mądry na drugie imię ma Wodniak, bo uwielbia siadać na brzegu wanny i w wodzie moczyć łapki albo ogon. Lubi też biegać po deszczu. Najbardziej jednak Pchełka Wodniak lubi łapać myszy. Pozostałe koty nie łapią mysz, nie dlatego, że są głupie i niezbyt mądre, ale dlatego, że nie lubią oddalać się od domu, a myszy mieszkają za płotem.
Kotka Muho na drugie imię ma Księżniczka. Została tak nazwana bo jest najpiękniejszą kotką świata. Ma puchaty ogon, białe skarpetki i biała strzałkę na szyi. Ma czarny aksamitny nos i długie białe wibryssy. Kotce Muho wszyscy zazdroszczą urody i wszyscy się dziwią, dlaczego taka ładna kotka całe dnie spędza pod łóżkiem. Wychodzi tylko zjeść ciasteczka. Bo kotka Muho uwielbia ciasteczka.
Kot Piszczyk Rakieta uwielbia pasztet, a kot Pchełka Wodniak uwielbia wszystko, co można zjeść, bo jedzenie jest jego pasją. Piszczyk Rakieta wzoruje się na swoim brzydkim i mądrym koledze. Też stara się jeść z pasją, a przynajmniej z apetytem. Do niedawna jeszcze pił tylko mleczko, więc teraz z zadowoleniem odkrywa nowe smaki.
Kocie-w-samolocie, przeleciał przez pokój brzydki i głupi Piszczyk Rakieta, a Muho spod łóżka złowrogo warknęła.
– Żeby tak można zarakietować do gwiazd – westchnął Piszczyk, wpatrując się z parapetu w nocne niebo. – Po co ci gwiazdy głuptasie? – ziewnął znudzony kot brzydki i mądry. – Żeby się nimi bawić – pisnął Piszczyk. – Jak będę duży, to chcę być taki mądry jak ty Pchełko, i chcę być kosmonautą – westchnął, przeciągnął się i zaraz zasnął, bo rakietowanie jest fajne, ale bardzo męczy. Muho warknęła jeszcze raz, ale cicho, bo chociaż nie lubi małego, to nie chce go obudzić. Niech śpi i śni o zabawie z gwiazdami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)

28 lipca 2018 o godz. 11:14

Dzisiaj Nancy Regan

20180601_201555

Dzisiaj o godz. 18.00 koncert zespołu Nancy Regan pt. „Początki Polskiej Sceny Alternatywnej”. Martyna Załoga wykona utwory zespołów, które dały początek polskiej scenie alternatywnej. Po koncercie muzyka live przy ognisku. Wstęp wolny.