10 marca 2013 o godz. 22:38

Z Łukaszem Gołębiewskim o książkach, buncie, seksie i Meksyku

Na stronie Biblioteki Publicznej w Strzelinie Maria Tyws, dyrektor biblioteki, recenzuje spotkanie z Łukaszem Gołębiewskim, które odbyło się 7 marca 2013 roku. Relację uzupełniają zdjęcia ze spotkania.

Właściwie, to były rozmowy przede wszystkim o książkach, bo przecież pozostałe motywy pojawiały się i tak w literackiej perspektywie – jako temat, źródło inspiracji, punkt odniesienia. Trudno się temu dziwić skoro było to spotkanie z kimś, kto sam książki pisze, ale też pisze o książkach. Ta dwoista relacja pozwoliła na podjęcie dyskusji o beletrystyce autora (nota bene – kontrowersyjność powieści Gołębiewskiego zapewniła jej odpowiednią temperaturę), ale także na rozważania istotnych kwestii dotyczących książki i czytelnictwa wobec przemian cywilizacyjnych (to z kolei podnosiło ciśnienie krwi zwłaszcza u bibliotekarzy). Było więc i poważnie i ekscytująco. Bibliotekarze chcieli koniecznie zasięgnąć języka u specjalisty, pytając z niepokojem „gdzie jest czytelnik?” i co się dzieje z książką w sieci? Czytelnicy trwożyli się wizją „no future book”, bo tylko część populacji czytających może pocieszyć się „e-książką w szerokopasmowej kulturze”. Co do niegrzecznych powieści autora, to rozrzut głosów był od zachwytu, przez zrozumienie, do bulwersacji. Wszystkich godziło zaciekawienie egzotyką prekolumbijskiego i współczesnego Meksyku, a swoje fascynacje tym krajem autor „Krzyku Kwezala" potrafił ze swadą przekazać. Wielu chciało utrwalić atmosferę tego spotkania, dlatego autor znalazł się pod obstrzałem obiektywów.
Natomiast uczestnicy spotkania oblegali stoisko z książkami autora, by z jego myślą i ekspresją pozostać na dłużej.
Potem to już tylko rozdawanie autografów i rozmowy kuluarowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve