3 kwietnia 2015 o godz. 12:05

Wywiad w „Winiarzu Zielonogórskim”

56winiarz_2015_www_m-007
W najnowszym, kwietniowym numerze „Winiarza Zielonogórskiego” ukazała się rozmowa jaką przeprowadził ze mną Przemysław Karwowski, redaktor naczelny pisma. Zainteresowanych tematyką winiarską odsyłam do wydania elektronicznego pisma, które można pobrać bezpłatnie tutaj. A poniżej zamieszczam zapis naszej rozmowy.

Stworzone z pasją

– Skąd u dziennikarza, prozaika, krytyka literackiego zainteresowanie genezą powstawania i smaków wysokoprocentowych napojów spirytusowych?
– Początkowo gromadziłem notatki dotyczące ciekawych, egzotycznych alkoholi jakie miałem okazję próbować podczas licznych podróży. Ciekaw byłem, z czego i jak powstają, zacząłem tworzyć zręby leksykonu. Dziś mam spisanych ok. 8000 trunków, ich smaków i aromatów wraz z informacjami o sposobie produkcji, o wykorzystanych surowcach, o historii trunku. Z czasem też nauczyłem się odróżniać niuanse aromatyczne, jak ze wszystkim – doświadczenie i praktyka dają rezultaty.
– Rezultatem pasji poznawania alkoholi jest książka – album – „Wódka”. Jakie w niej miejsce zajmują nasze narodowe trunki?
– Zdecydowanie dominują, gdyż po pierwsze chciałem pokazać naszą tradycję – nie tylko wódek czystych, także gatunkowych, po drugie – nie mamy w tym zakresie czego się wstydzić. Polska wciąż produkuje jedne z najlepszych na świcie wódek, choć trzeba przyznać, że konkurencja w tym zakresie jest dziś znacznie większa niż kiedyś, doskonałe wódki – wzorowane zresztą na naszych – powstają we Francji, Holandii a nawet w zupełnie egzotycznym Meksyku.
– Co znawca rynku książki sądzi o rynku polskiej wódki? Czy wierzy, że w przyszłości Krupnik będzie z powrotem wódką miodową, a Żubrówka nalewem na trawę żubrową?
– Nie podoba mi się, że dawne nazwy, które są bardzo silnie związane z tradycją rodzimych alkoholi, są dziś wykorzystywane do oznaczania wódek czystych, czy nawet niskoprocentowych likierów. Ale takie są prawa marketingu, a trunki te odniosły rynkowy sukces, więc chyba pozostaje się z tym pogodzić. Nowe pokolenia konsumentów nie ma moich wątpliwości.
– Wiem, że przyjazd do Zielonej Góry był także związany z chęcią obejrzenia zakładu Wyborowej SA. Jakie są wrażenia z wycieczki po tej zasłużonej dla polskiego przemysłu spirytusowego wytwórni?
– Tu bardzo nowoczesny zakład. Odwiedzałem wiele wytwórni wódek na świecie, Wyborowa jest absolutnie w elicie. Potwierdza to zresztą jakość tej wódki. Zdumiała mnie liczba zgromadzonych w zakładzie pamiątek – zaczynając od starych butelek, po znajdujące się w piwnicach XIX wieczne kufy i beczki. Warto by było szerzej to pokazać, może stworzyć w Zielonej Górze filię Muzeum Polskiej Wódki?
– W lutym ukazał się pierwszy numer ekskluzywnego magazynu o alkoholach „Aqua Vitae”, którego jest Pan redaktorem naczelnym. Jak, oprócz prenumeraty, będzie on kolportowany?
– Chcemy trafiać do wszystkich osób, które są zainteresowane poszukiwaniem nowych smaków i aromatów, które potrafią cieszyć się różnorodnością alkoholi. Stąd stawiam przede wszystkim na dystrybucję w sklepach z dobrymi alkoholami i w barach. W Zielonej Górze można nas znaleźć w takich sklepach jak Wina Świata Aleksandra Kremera czy Eluxo Eweliny Grzesińskiej, są to miejsca stworzone – jak nasze czasopismo – z pasją.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

19 listopada 2018 o godz. 08:25

Kartka z podróży – Wizyta w Kindzmarauli

Kindzmarauli Co 2018-11-06 15-23-36

Na obszarze dawnej twierdzi Kvareli w mieście Baisubani w Kachetii, u podnóża Kaukazu, znajduje się winiarnia Corporation Kindzmarauli, skupiająca marki: Kindzmarauli Wine Cellar, Duruji Valley, Kakheti & Co i Koncho & Co.

18 listopada 2018 o godz. 09:02

Kartka z podróży – Zegaani

14 Zagaani (1)

Ukryty w lesie, na lekkim wzniesieniu, stoi stary klasztor Zegaani, a właściwie pozostałości po nim, czyli dwa kościoły, jeden z piątego, drugi z szóstego wieku. Freski wewnątrz są, niestety, znacznie późniejsze, pochodzą prawdopodobnie z XVI wieku. Klasztor jest częściowo ogrodzony, dostęp do niego jest otwarty, leży wśród drzew, kiedyś był to zapewne park. Porozrzucane gliniane amfory, kwewri, świadczą o produkcji wina.

17 listopada 2018 o godz. 08:31

Kartka z podróży – Wizyta w Numisi

Numisi 2018-11-06 09-18-57

Kilka lat temu Mikheil Giorgadze, wraz z żoną, Nuno, kupili stare ruiny na przedmieściach wioski Mukuzani, w Kachetii, w regionie znanym ze znakomitych win. Chciał tu postawić niewielki zajazd – pensjonat i restaurację. Przy usuwaniu cegieł odkryli 33 stare kwewri, które mają podobno ponad 500 lat i piwnice na wino, w których utrzymuje się stała temperatura 15 stopni. Postanowił uporządkować teren założyć własną winiarnię i muzeum. Zebrał masę pamiątek, nie tylko związanych z winiarstwem, ale także ogólnie z kulturą ludową regionu.

16 listopada 2018 o godz. 21:13

Rosyjska apokalipsa

„Wódka jest podobna do piosenki. Piosenka może mieć byle jakie słowa i prosta melodię, lecz ich połączenie (jak spirytusu z wodą) może piosenkę zamienić w szlagier”. ~Wiktor Jerofiejew

16 listopada 2018 o godz. 08:46

Kartka z podróży – Wizyta w Georgian Wine & Spirits

SONY DSC

Firma Georgian Wine & Spirits (GWS) powstała w 1993 roku na przedmieściach Telavi, na bazie dawnych radzieckich zakładów Telavi 2, które działały od 1976 roku. Mają 400 ha winnic w regionie Kachetii (m.in. w DOC Mukuzanii oraz Tsinandali, Tvishi, Napareuli, Kindzmarauli, Khvanchkara czy Akhasheni), ale dodatkowo skupują winogrona. Aż 70% upraw, to szczepy lokalne. Około 280 ha zajmują nasadzenia czerwonych winogron – głównie saperavi, resztę białe, poza szczepami europejskimi są to: rkatisteli, mtsvane czy tsolikouri. Właścicielem GWS są szwedzcy inwestorzy, którzy mają także znaną gruzińską winiarnię Mukhrani. W Polsce wina GWS są w ofercie Vininova.

15 listopada 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Shalauri

Shalauri 2018-11-05 13-10-58

Położona kilka kilometrów za Telavi, przy drodze do Tsinandali, malutka winnica Shalauri powstała w 2013 roku. Mają tylko 2 ha, ale jakież tu robią wybitne wina! Wyłącznie z kwewri, żadnych beczek, żadnych europejskich winifikacji. Wszystko po bożemu, to znaczy po gruzińsku. Ich rkatsiteli ma smak miodu, mtsvane pachnie jak rieslingi późnego zbioru, pomarańczowe khikhvi jest jak polne kwiaty i agrest. Mają dwa rodzaje saperavi, bardzo wytrawne i taniczne oraz niemal słodkie, ale nie w stylu win Kindzmarauli, to jest słodycz soczystej czarnej porzeczki, fig i wędzonej śliwki. W niewielkiej piwnicy na tyłach domu wkopane są kwewri, w drugiej piwnicy leżakują wina w butelkach, jest też jedna izba zamieniona na winiarnię, tu także są kwewri. Chacha ze swoich wytłoków destylują u sąsiada, ma aromat dojrzałego słonecznika. Produkty nie są bynajmniej tanie, butelka 30-40 lari.

14 listopada 2018 o godz. 08:23

Kartka z podróży – Twierdza Chailuri

07 Chailuri 2018-11-04 11-36-26

Stanąłem przy głównej drodze wiodącej z Tbilisi do Kachetii, zaraz za winiarnią KTW, dokąd każdego dnia przyjeżdżają autokary pełne Rosjan, którzy wypijają wprost ze stalowych tanków zasiarczone, bardzo młode i bardzo podłe wina. Stanąłem, bo tu cisza i spokój, a chwilę wcześniej musiałem przebijać się przez rosyjską ciżbę, żeby kupić butelkę wina kisi i kompot z owoców fejhoa w sklepiku firmowym KTW. Mają tam nie tylko wstrętne wina, ale Rosjan Gruzini prowadzą prosto do cystern, i poją paskudztwem ku własnej uciesze, zwłaszcza, że Rosjanie chwalą, siarka i kwas im nie przeszkadzają. Stanąłem tu, gdyż na lewym brzegu rzeki stoi sporych rozmiarów twierdza Chailuri (znana też jako Niakhura). Bastion jakich w Europie wiele, typowy dla fortyfikacji osmańskich. Pierwotna twierdza powstała tu w późnym średniowieczu i wraz z drugą fortyfikacją – Monavi – strzegła przejścia przez wąwóz Iori w stronę Tbilisi. Miała trzy pietra i dwie bramy. Zniszczona w 1801 roku, podczas walk o niepodległość Gruzji, odbudowana w latach 80. XX wieku, dziś częściowo porośnięta trawą. W sumie, nic ciekawego, punkt na mapie, chwila odpoczynku pomiędzy jedną winiarnią a drugą. Nieciekawe miejsca też potrafią jednak cieszyć, gdy świeci słońce, za plecami masyw Kaukazu, z lewej strony winnica, a powietrze wypełnia przyjemny zapach wypalanej za płotem trawy.

13 listopada 2018 o godz. 09:54

Kartka z podróży – Wizyta w Château Mukhrani

Mukhrani 2018-11-03 16-32-57

Obecna firma powstała w 2002 roku, powołana przez inwestorów ze Szwecji, którzy są też właścicielami firmy Georgian Wines & Spirits w Kachetii. W 2007 roku rozpoczęła działalność nowoczesna winiarnia połaczona z destylarnią chacha. Nazwa nawiązuje do najważniejszej gruzińskiej dynastii książęcej, która panowała od początku XVI do XIX wieku. Wspaniały pałac Mukhrani – dostępny dla zwiedzających – jest tu restauracja, a jednocześnie zakład produkcyjny – winiarnia i destylarnia, a w piwnicach znajduje się 60 tys. beczek z winem. Większość starzenia odbywa się we francuskim dębie. Mury zapewniają stała temperaturę 15 stopni Celsjusza. Piwnice powstały w 1878 roku, château zostało zaprojektowane przez francuskiego architekta. Była tu letnia posiadłość Romanowów. W piwnicach są kwewri, które mają 150 lat i pamiętają czasy założyciela winiarni, Ivana Mukhranbatoni. Ivan produkował w XIX wieku 1,2 mln l wina rocznie.

12 listopada 2018 o godz. 09:11

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Askaneli Brothers i Jimsher

Askaneli Brothers 2018-11-02 15-45-36

Na przedmieściach Tbilisi ulokowana jest nowoczesna winiarnia i destylarnia Askaneli Brothers. Właścicielami firmy są bracia Gocha i Jimsher Chkhaidze, nazwa Askaneli pochodzi od wioski Askana w prowincji Guria. Wedle ludowej opowieści niejaki Antimoz Askaneli zbudował tutaj piwnicę pełną kwewri do produkcji wina. Faktem jest, że we wsi można odnaleźć kwewri, które pochodzą z lat 80. XIX wieku.

11 listopada 2018 o godz. 15:56

Kartka z podróży – Come back to Tbilisi

SONY DSC

Trzeci raz jestem w Tbilisi. Zaliczyłem już trzy pory roku – lato, jesień i zimę. Nieodmiennie miasto tętni życiem. Zawsze w kolorach oferowanych na straganach owoców – granatów, szaronów, pomarańczy, zielonych fig oraz zwisających wszędzie poskręcanych, wypełnionych orzechami, churcheli. Nieodmiennie pachnie winogronami. Kuszą wine-bary i bazary. W dawnych tureckich łaźniach kwitnie rozpusta, damy wprawdzie nie mają dostępu do kapiących się panów, co jednak nie przeszkadza alfonsom by prezentować całe katalogi ze zdjęciami oczekujących prostytutek. Gorąca miłość po gorącej parowej kąpieli, do tego sto gram rozgrzewającej chacha i zawał jak w banku.