23 grudnia 2013 o godz. 07:38

Wszyscy do walki z pijaństwem

/wp-content/uploads/2013/12/W-Rybakowski

W zbiorach książek dotyczących historii alkoholu mam niewielka książeczkę Władysława Rybakowskiego „Wszyscy do walki z pijaństwem”. Wydana nakładem autora, w Warszawie, w 1931 roku, w nakładzie 10 tys. egz. Sprzedawana była w cenie 60 gr. Wydrukowana w Zakładzie Graficznym R. Kucharski (Warszawa, ul. Nowy Zjazd 1).
W miejscu drukarni jest dziś Mazowieckie Centrum Stomatologii. Po autorze pracy, zagorzałym działaczu na rzecz wprowadzenia w Polsce prohibicji, ślad zaginął, trudno znaleźć  nim jakiekolwiek informacje. Z wydrukowanego nakładu 10 tys. egz., pozostały pojedyncze sztuki, osiągające na aukcjach internetowych ceny ok. 90 zł. Mój egzemplarz był wcześniej własnością Towarzystwa „Trzeźwość”, którego pieczątka widnieje na okładce. Sam autor mieszkał w Warszawie przy ul. Dobrej 77, m. 54, w domu, który nie przetrwał wojny. Na portalu miłośników przedwojennej Warszawy można znaleźć zdjęcie kamienicy przy Dobrej 77, ale nie ma na jej temat żadnych dodatkowych informacji, zginęła wojennej zawierusza wraz z informacjami o dlasyzch losach Władysława Rybakowskiego.
„Wszyscy do walki z pijaństwem” to utrzymana w młodopolskiej stylistyce skłonnej do przesady agitacyjna publikacja wzywająca do prohibicji i wychowania w trzeźwości. Autor pisze: „Są naiwni, krótkowzroczni mędrcy wołający wielkodusznie: – Popieram monopol państwowy! Każdy grosz przepity wpływa do kasy naszego – polskiego skarbu! – I piją na umór – rzekomo bogacąc skarb w imieniu własnem, żony, swych dzieci, nieraz obcych ludzi oszukanych lub okradzionych, później tłuka szyby – bogacąc szklarzy…”, i tak dalej w tym duchu. „A co by też było, gdyby ten jeden strumyczek niklu i miedzi płynący do skarbu – zmienił swe koryto. Gdybyśmy pieniądze obracane na produkcję ‘czystej’ i ‘wyborowej’ obrócili w innym kierunku?” – zastania się autor i ma odpowiedź prostą, że wówczas każdy robotnik miałby własny samochód, a dzieci godziwe wykształcenie. A do czego prowadzi wódka? „Alkoholiczne otępienie, utrata pamięci, drżenie rąk, słabość, krótki wzrok, bezwola, granicząca z lenistwem i oczywiście nieuczciwością. (…) Znów wódka! I choćby na nią – pieniędzy potrzeba. Skąd? Ukraść trzeba – oszukać – wyżebrać. Ze zdrowego kółka w społecznym mechanizmie – zostaje zapora, przeszkoda, kamień niszczący sprawnie funkcjonującą maszynę. Żebrak, złodziej, bandyta. Z dzieci – przyszłych obywateli – zgnojone przedwczesnym występkiem kupy łachmanów, gnijące mroźną nocą w ciemnych załomach muru. (…) Żona żebrze. Albo struła się esencją octową. Może dogorywa w jakimś szpitalu na koszt społeczeństwa…”. „Obok nędzy, głodu, utraty ludzkiego szacunku – staje cuchnący, beznadziejny syfilis, oplatające pokolenie za pokoleniem cieknące rany gruźlicy i – upiór obłędu”. Trzeba przyznać, że sugestywna to narracja, a wzmacniają obraz nędzy i rozpaczy rysunki pijackich praktyk autorstwa W. Lipińskiego.

Dom przy ul. Dobrej 77

„Wszyscy do walki z pijaństwem” – egzemplarz z pieczęcią Towarzystwa „Trzeźwość”

2 komentarzy dla “Wszyscy do walki z pijaństwem

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 maja 2018 o godz. 21:29

Kolejny odcinek w Koktajle.tv

Zapraszamy na drugi odcinek z serii Akademia Brandy Pliska z Koktajl.TV. Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu o alkoholach „Aqua Vitae” opowie jak powinno się pić i podawać koniak, dlaczego w takim kieliszku oraz czy powinno się go podgrzewać. Zapraszamy!

18 maja 2018 o godz. 13:04

Przyjaciel książki

frend2-001

Jak ktoś w dzieciństwie zaprzyjaźni się z książką, to mu tak na resztę życia zostaje.

15 maja 2018 o godz. 12:46

Mocne alkohole w Polsce 2018

OkladkaRMA

Książka „Mocne alkohole w Polsce 2018” to pozycja pionierska, bo choć mieliśmy na rynku różne publikacje w podobnym tonie, czy to własne wydawnictwa ówczesnych Polmosów czy „Almanach wódek polskich”, wszystkie one były kroplą w morzu potrzeb. Co więcej, ograniczały się do swojego „poletka”.

15 maja 2018 o godz. 08:15

Kartka z podróży – Spacerem po Treviso

_DSC6498

Z Włoch wracałem z lotniska Treviso, a że miałem jeszcze kilka godzin do odlotu, więc postanowiłem zrobić spacer po mieście. Przecina je rzeka Sile, wzdłuż jej lewego brzegu ciągną się fragmenty murów starego miasta, w które wbija się systemem fos i kanałów. Tu gdzieś zostawiłem samochód (znalezienie wolnego miejsca do parkowania zajmuje sporo czasu) i ruszyłem w labirynt uliczek.

14 maja 2018 o godz. 08:43

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Castagner

Castagner-010

W małej wiosce Vazzola, u podnóża gór Conegliano, w samym sercu win prosecco, kilkanaście kilometrów od Treviso, swoją ogromną, nowoczesną destylarnię ma rodzina Castagner. Roberto Castagner założył firmę w 1996 roku i bardzo szybko stał się jednym z największych producentów (6 mln l rocznie, ok. 12% udziału w rynku grappy). – Być może dlatego, że nie miałem w rodzinie poprzedników związanych z wytwarzaniem grappy, podszedłem do jej produkcji w sposób innowacyjny. Nie wstydzę się tego, że produkujemy grappę na skalę przemysłową, że nie jesteśmy firmą rzemieślniczą, bo wiem, że nie mielibyśmy tak mocnej pozycji na rynku, gdyby nie przemawiała za nami jakość produktów – mówi Roberto Castagner.

13 maja 2018 o godz. 08:03

Kartka z podróży – Valdobiaddene

_DSC6441

Valdobiaddene, stolica prosecco, miasteczko otoczone wzgórzami i winnicami (ponad 6500 ha upraw w regionie), na każdym wzgórzu kościół, w dole winiarnie, wśród nich m.in. Mionetto, producent najbardziej popularnego w Polsce wina musującego, ale też Altaneve, Masottina i innych – jest tu ponad 3000 winiarzy, którzy rocznie dostarczają na światowe rynki ok. 600 tys. hektolitrów wina. Szlak prosecco ciągnie się przez miasteczko, przez wzgórza, przez winnice. Jak na stolicę wina z bąbelkami miasteczko jest zaskakująco senne, przy rynku jest dobrze zaopatrzony sklep z winem, jest kilka restauracji, wine-bar, ale życie towarzyskie nie koncentruje się w mieście, lecz na otaczających je pagórkach, na winnicach, do których autokary każdego dnia przywożą setki turystów z całego świata. Większość winnic ma parcele, które pozwalają na posługiwanie się oznaczeniem DOCG Prosecco di Conegliano Valdobbiadene lub po prostu DOCG Valdobbiadene Prosecco. Nie wszystkie są winami musującymi, bo w Valdobbiadene z tych samych winogron glera robi się też wina spokojne, w dodatku także z nazwą Prosecco na butelce (z dopiskiem tranquillo). Tańsze butelki robione są w zbiornikach ciśnieniowych, czyli metodą Charmata, droższe metoda tradycyjną, z fermentacją w butelkach. Właściwie każdy liczący się producent stosuje tu obydwie metody. Ze względu na ciśnienie w butelce wina dzielone są na spumante (minimum 3 bary) i frizzante (1-2,5 bara i to jest zdecydowana większość produkcji), a także wspomniane spokojne wina tranquillo. Drugi podział charakteryzuje poziom cukru, od najbardziej wytrawnych brut, przez extra dry, dry i demi sec. Robione zawsze z białych winogron (lub prawie wyłącznie, bo apelacja dopuszcza niewielki udział winogron pinot noir), ale coraz częściej spotykamy różowe prosecco, które nie jest czystym winem, lecz zawiera dodatek soków owocowych.

12 maja 2018 o godz. 08:17

Kartka z podróży – Bassano del Grappa

_DSC6217

Otoczone górami Grappa miasto Bassano jest kolebką włoskiej grappy, tu działa m.in. najstarsza wciąż czynna destylarnia – Blo. Nardini z 1779 roku, jest tu piękne muzeum grappy zorganizowane przez Jacopo Poli, w promieniu kilku kilometrów są jeszcze dwie destylarnie – Poli i Capovilla. Nie od regionalnego trunku, lecz od gór pochodzi drugi człon nazwy miasta, dodany zresztą dopiero w 1928 roku. Krystalicznie czyste źródła spływające ze wzgórz, a także porastające je winnice, niewątpliwie przyczyniły się do tego, że to tu właśnie grappa jest alkoholem absolutnie wyjątkowym.

11 maja 2018 o godz. 08:21

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Poli

Poli-098

Firmę założył w 1898 roku Giobatta Poli, wciąż jest ona w rodzinnych rękach, zarządzana już przez czwarte pokolenie. Firma mieści się w wiosce Schiavon, tuż obok kolebki grappy – miasteczka Bassano del Grappa. Rodzina Poli żyje w tym regoionie od XIV wieku, kiedyś prowadzili tawernę w wiosce Gomarolo, potem przenieśli się do Schiavon, zajmowali się handlem winem i otworzyli mała destylarnię. Na początku XX wieku Giovanni Poli był pierwszym w okolicy właścicielem samochodu i telefonu. Obecnie destylarnia mieści się w tym samym miejscu, w którym powstała, z charakterystycznym kominem z czasów, kiedy alembiki były ogrzewane węglem. Firmą zarządzają Jacopo, Andrea i Barbara Poli. Destylarnia jest otwarta dla zwiedzających, działa też przy niej wspaniale urządzone muzeum grappy. Drugie muzeum grappy rodzina Poli ma w Bassano del Grappa – w XV-wiecznym pałacu (Poli Museo Della Grappa). W obu prezentowane są stare maszyny, książki, butelki, jest to część wielkiej kolekcji Jacopo Poli, który ma także wielką bibliotekę książek o alkoholach, a i sam jest autorem książki o grappie. Wizyty są bezpłatne, a Jacopo Poli często sam oprowadza swoich gości po zakładzie w Schiavon.

10 maja 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Capovilla

Capovilla-013

Vittorio Capovilla założył destylarnię w 1986 roku, na przedmieściach Bassano del Grappa. Wcześniej pracował w branży winiarskiej. Swój pierwszy alembik samodzielnie skonstruował w 1975 roku z części, które przewoził z Austrii. Pozwalał na destylację 300 l. Obecnie Capovilla robi 40-50 tys. butelek rocznie, mają też małą destylarnię Marie-Galante na Gwadelupie, gdzie robią rum typu agricole (m.in. marka Rhum Rhum). Mają też 4 ha własnych sadów, poza grappą i brandy w ofercie jest szeroki wybór wysokiej jakości destylatów owocowych, a nawet destylaty z piwa.

9 maja 2018 o godz. 17:03

Koktajle TV o koniaku