28 września 2019 o godz. 08:13

Wróciło życie do Cieleśnicy

Cielesnica gorzelnia4
W lipcu 2019 roku dziewiętnastowieczna gorzelnia rolnicza znalazła nowego właściciela. Stała nieczynna od 2007 roku, pozostając częścią majątku PGR i popadając w coraz większą ruinę. Kupili ją właściciele sąsiadującego z gorzelnią pałacu w Cieleśnicy, państwo Chwesiuk wraz z grupą inwestorów. Tym samym dwór i gorzelnia znów stanowią jeden organizm, a plany zakładają szybkie wznowienie produkcji w starych murach.

Wieś niedaleko Białej Podlaskiej, została założona ok. 1520 roku przez rodzinę Cieleśnickich i z tego okresu pochodzą pierwsze wzmianki o miejscu. Do 1810 roku był to jeden z majątków ziemskich Radziwiłłów, przez długi czas był to jedynie folwark z zabudowaniami drewnianymi. Z uwagi na dobrą glebę zawsze były to tereny rolnicze i obfitujące w sady owocowe. Na początku XIX wieku od Radziwiłłów majątek kupiła rodzina Serwińskich i to oni postawili gorzelnię, pałac, obory, wiatrak, olejarnię, cegielnię, młyn, browar, stawy rybne i plantację morwy pod hodowlę jedwabników. Potem, w ramach posagu po córce Serwińskiego, majątek stał się własnością Rosenwerthów, herbu Różyczka, baronów, którzy przybyli z Austrii. Obecna murowana gorzelnia pochodzi z przełomu 1870 i 1880 roku. W latach I wojny światowej była częściowo zniszczona, podobnie jak pałac. Z XIX wieku do dzisiaj zachowała się rotunda z magazynem spirytusu i piwnice. Wysoka biała wieża rektyfikacyjna powstała w latach 20. W 1923 roku powstała tu Fabryka Wódek i Likierów Rektyfikacja Cieleśnica – Marka Fabryczna Hollender, założycielem był Stanisław Rosenwerth, który był też jednym z założycieli Podlaskiej Wytwórni Samolotów (PWS), człowiek majętny i postępowy, miał jeden z pierwszych automobili w ówczesnym województwie Brzeskim. Produkowano tu: wódki, rum, alasz, likiery, jarzębiak, produkty trafiały głównie do warszawskich restauracji, a także na eksport. Gorzelnia pracowała też podczas wojny.
Po II wojnie światowej majątek przejęło państwo. W pałacu urządzono Dom Pracy Twórczej Architektów Warszawskich, trwało to do 1960 roku. Potem meble wywieziono do Warszawy, są obecnie w Pałacu w Niechorzu, zaś meble w stylu art deco z gabinetu są w Pałacu Prezydenckim w Wiśle. W pałacu mieszkał m.in. dyrektor PGR, który dbał o budynki i zabytkowy park ze stawem. Największe zniszczenia to lata 90. XX wieku, kiedy majątek przejęła Państwowa Agencja Nieruchomości Rolnej, wszystko wówczas zniszczono i rozszabrowano.
Stanisław Rosenwerth był po wojnie sądzony i więziony za współpracę z AK, zmarł zaraz po wyjściu z więzienia. Duża część rodziny emigrowała, ostatecznie osiedli w RPA. Odzyskali majątek w Cieleśnicy po 2000 roku, ale był w ruinie, którą szybko odsprzedali.
Gorzelnia w Cieleśnicy działała nieprzerwanie do 2007 roku. Dostarczali spirytus m.in. do Polmosu Lublin, ale przestało się to opłacać, zwłaszcza, że kolumna o niemal dwumetrowej średnicy ma wydajność ok. 200 tys. l miesięcznie. Do końca lat 90. była tu jeszcze druga kolumna. Gorzelnia przetwarzała głównie zboże, ziemniaki, owoce, ale zdarzało się i destylować melasę. Wyposażenie gorzelni wciąż jest na miejscu. W budynku rozlewni przy gorzelni prowadzona była produkcja win owocowych PGR Cieleśnica i marka Podlasie.
Państwo Chwesiuk kupili pałac w Cieleśnicy w 2008 roku. Pani Barbara Chwesiuk założyła w 1992 roku w Białej Podlaskiej firmę odzieżową Bialcon i odniosła ogólnopolski sukces, dziś mają ponad 60 salonów sprzedaży.
– Pochodzimy z najbliższych okolic. Do Cieleśnicy trafiłam robić modowe zdjęcia. To był zarośnięty pokrzywami park, rzęsa na stawie, ruiny – miejsce czarowne. Zapragnęłam je odrestaurować. A akurat było na sprzedaż. Kupiliśmy w 2008 roku. Udało się zdobyć dotację na remont i renowację, remont ruszył w 2011 roku, a pierwszych gości mieliśmy już w sierpniu 2013 roku – opowiada Barbara Chwesiuk.
Na renowację pałacu udało się pozyskać 2 mln zł dofinansowania w ramach programu Turystyka z Unii. Koszty były jednak znacznie wyższe i znacznie przekraczające pierwotne wyceny. W 2018 roku powstała spółka akcyjna, która obecnie liczy ponad 20 osób. Dzięki nowym inwestorom udało się w lipcu 2019 roku kupić gorzelnię. Pod marką Manufaktura Cieleśnica ma tu powstać zestawialnia wódek, nalewek, likierów, miodów pitnych, winiarnia i będzie tu niewielka destylarnia oraz kraftowy browar. Poza tym produkowane będą konfitury i syropy.
– W 2015 roku zaczęliśmy robić własne konfitury – mówi Szymon Chwesiuk, który odpowiada za działalność Manufaktury. – Najpierw były to tradycyjne receptury, potem coraz bardziej nowatorskie, zaczęliśmy robić syropy, soki, zestawy ziół i herbat. Obecnie oferta Manufaktury dostępna jest w ok. 70 miejscach w kraju.
– Tradycja robienia alkoholi jest od dawna w naszej rodzinie, zwłaszcza miody, wino z żyta, czy z czarnego bzu – mówi Dariusz Chwesiuk, mąż pani Barbary i ojciec Szymona. – Mój tata zawsze zajmował się pszczołami, przywiózł je z Mazur. Jak zmarł, zostawił mi swoje ule, teraz mam 14 rodzin pszczół, akurat tyle, że jednego dnia jestem w stanie zrobić przegląd uli. To moje hobby i źródło dobrego miodu.
Przy pałacu w Cieleśnicy jest 2 ha sadu ze starymi odmianami jabłek, maliny, porzeczki, pigwy i pigwowca. Owoce te wykorzystywane są na nalewki i przetwory sprzedawane pod marką Manufaktury. Lokalnie zbierane są pędy sosny, kwiaty czeremchy, czarny bez, kwiaty lipy. Na potrzeby rosnącej oferty Manufaktury przerabiane są też kupione owoce. Obecnie firma ma niewielkie laboratorium w Białej, jest tam także kocioł z płaszczem wodnym na 300 l do przerobu owoców. W najbliższej przyszłości cała ta produkcja zostanie przeniesiona do dawnej gorzelni. W jej murach powstanie także muzeum.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

7 grudnia 2019 o godz. 19:45

Olga Tokarczuk

Noblowskie wystąpienie Olgi Tokarczuk mistrzowskie. Jakby zatrzymała czas dla całej Europy. Mówiła o sobie, a mówiła o nas. Mówiła o przedmiotach, a mówiła o ludziach. Mówiła o przeszłości a zapowiadała przyszłość. Kręcąc gałkami starego radia wystawiała na próbę naszą wrażliwość. To wystąpienie, to być może jeden z najpiękniejszych, najbardziej poruszających utworów literackich Olgi. Bo chyba nikt nie miał wątpliwości, że opowieść i literatura stanowią jedność.

1 grudnia 2019 o godz. 21:57

Przekleństwo wyższej akcyzy

Polish_excise_stamps

Zapowiedź wzrostu akcyzy o 10% od stycznia 2020 roku spowodowała wielkie podniecenie wśród konsumentów i dystrybutorów oraz nerwową frustrację producentów. Reakcja jest taka, jakby to była zapowiedź prohibicji, nie wzrostu ceny najtańszej flaszki, bo – nie oszukujmy się – wzrost akcyzy dotknie przede wszystkim segment mainstream, gdzie nie liczą się jakość, ani marża, a jedynie wolumen sprzedawcy, i gdzie od lat trwa bratobójcza walka między producentami, o procent więcej lub mniej udziału w rynku. W rynku, który żyje z groszowych zarobków na pojedynczym paragonie, wierząc, że nadrobi brak marży skalą obrotu.

24 listopada 2019 o godz. 20:57

Nowa powieść już niebawem

3-m-nowe-1

Tak to jakoś będzie wyglądać. Projekt okładki: Agnieszka Herman, wydawca: Biblioteka Słów, dziewczyna na okładce przypadkowa :O

20 listopada 2019 o godz. 00:14

Cios za cios

euro2020

Na Stadionie Narodowym Polska podjęła Słowenię na zakończenie eliminacji do Mistrzostw Europy. Dziwny to był mecz. Przypominał pojedynek bokserski, wymianę ciosów. Miał elementy bardzo dynamiczne, miał elementy brzydkie, Słoweńcy potrafią bezpardonowo faulować. Zrewanżowaliśmy im się za porażkę w Lublanie, ale łatwo nie było. Chociaż początek zapowiadał pogrom. Zaczęliśmy huraganowo. Już w trzeciej minucie było 1:0, po rzucie rożnym i kapitalnym strzale Sebastiana Szymańskiego. Kolejne ataki Polaków i… gol dla Słowenii po błędzie obrońców, w piętnastej minucie wyrównał Matavż. Ta bramka wyrównała grę obu drużyn. Zapanowało sporo chaosu w naszej linii pomocy. Obrona bez Kamila Glika, który już po trzech minutach musiał opuścić boisko, pozwalała Słoweńcom na wiele, choć stuprocentowych okazji nie mieli. Z naszej strony mistrzem niewykorzystywanych sytuacji był dzisiaj Piotr Zieliński, nie pierwszy zresztą raz. Do przerwy 1:1. Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej, czyli zmasowany atak Polaków. W 54. minucie niezwykłej urody bramkę strzelił Lewandowski. Minął kilku zawodników, potem oszukał obrońców, przepuszczając im piłkę między nogami, uderzył tak, że bramkarz musiałby mieć chyba 2,5 m wzrostu, żeby to wydobyć. Było 2:1 i atakowaliśmy dalej, znów jak w pierwszej połowie, Zieliński nie wykorzystał kolejny raz świetnej okazji i… wyrównał Ilić. Znów gra się wyrównała. Słoweńcy może nie byli groźni, ale uprzykrzali życie faulami. Skarcił ich w 81. minucie golem Góralski, a chwilę później także sędzia, dając czerwoną kartkę Kurticiowi. Gol Góralskiego padł po pięknie skonstruowanej akcji, Lewandowski przerzucił piłkę w polu karnym do Grosickiego, ten zaś wyłożył ją do wykończenia młodemu koledze. Skończyło się na 3:2. Wygraliśmy zasłużenie, powinniśmy byli wygrać wyżej, gdyby nie zmarnowane sytuacje. Pożegnalny mecz w kadrze rozegrał Łukasz Piszczek, który po 45 minutach gry został pięknie pożegnany przez kolegów i publiczność. W sumie dobry mecz, dużej urody bramki, Szymański i Góralski po raz pierwszy trafili do bramki w meczach reprezentacji. Czy to jest drużyna gotowa na Euro? Mam wątpliwości. Brakuje zmienników w obronie, brakuje partnera dla Lewandowskiego, ale jest też kilka dobrych punktów, dobrze rokujący młodzi piłkarze, jak: Bielik, Szymański czy Góralski. Wygraliśmy naszą grupę eliminacyjną, choć trzeba pamiętać, że była to grupa słaba. Grająca dzisiaj swój mecz Austria, wicelider naszej grupy, przegrała 0:1 z ostatnią Łotwą, co dobrze pokazuje jakość futbolu w tej grupie.

17 listopada 2019 o godz. 17:10

Sztuka średniowiecznej destylacji

Zaproszenie Sztuka destylacji

Zapraszamy 8 grudnia na godz. 19.00 na niezwykłe warsztaty średniowiecznej destylacji. Naszym gościem będzie Michał Szymański, archeolog, specjalizujący się w dawnych technologiach wyrobu alkoholi – piwa, wina i destylatów. W ramach ceny biletu – 300 zł – każdy uczestnik otrzyma na własność w pełni sprawny ceramiczny alembik do destylacji.

17 listopada 2019 o godz. 00:30

O sztuce degustacji w Gorzycach Wielkich

Gorzyce-008

15 listopada w Gminnej Bibliotece w Gorzycach Wielkich w sali widowiskowej odbyła się prezentacja prowadzona przez Łukasza Gołębiewskiego, połączona z degustacją. Tytuł spotkania, „Alkohole, nie tylko męska specjalność”, nawiązywał do tytułu powieści prowadzącego – „Kobiety, to męska specjalność”. I rzeczywiście, na widowni przeważała płeć piękna, a przybyło ok. 60 osób, w tym wiele z odleglejszych miast. Redaktor naczelny „Aqua Vitae” opowiadał o sztuce degustacji, publiczność mogła poznać m.in. historię i tajniki produkcji mocnych alkoholi. Alkohole na degustację przygotowała wielkopolska firma AWW z Kalisza. Do spróbowania były: Jarzębiak Czysty Luksus, whisky blendowane Charley’s Green i Gold Ben, gin Cherley’s oraz jego nowa, owocowa wersja Charley’s Pink i likier ziołowy Laufhund, który zdobył największe uznanie. Każdy uczestnik otrzymał arkusz degustacyjny. Były dyskusje, oceny degustujących i liczne pytania. Bardzo ciekawa propozycja edukacyjna, zainicjowana przez dyrektora biblioteki, Dariusza Pryczaka. Jak skomentował jeden z uczestników: „Od czterdziestu lat piję, a nie wiedziałem, że tak można mówić o alkoholu!”.

16 listopada 2019 o godz. 23:49

Pierwsi z grupy na Euro

euro2020

Mecz Polska-Izrael w Jerozolimie, przedostatnie spotkanie eliminacji do Mistrzostw Europy. W wyjściowym składzie bez Lewandowskiego, Grosickiego, Klicha, a Milik nawet nie przyjechał do Izraela. Zaczęło się od bramki Krychowiaka, huknął w czwartej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Żydzi grali bardzo źle, masa błędów, niedokładnych podań, mieli sporo szczęścia, że do przerwy było 1:0. Przez pierwszych dziesięć minut drugiej połowy nadal dyktowaliśmy tempo, co skończyło się drugą bramką. Znów rzut rożny, słaba interwencja bramkarza i Piątek wepchnął piłkę do siatki. Wyróżnić należy naszą drugą linię, zwłaszcza świetnie grającego Bielika, ale i Szymańskiego czy Krychowiaka. W 63. minucie na boisko wszedł Lewandowski i… od tego momentu gra Polaków stała się chaotyczna, zaczęliśmy tracić piłki, nie dochodzić do podań. Żydzi wykorzystali słaby okres naszej gry, w 89. minucie Dabour dał im honorowego gola. Gra stała się jeszcze bardziej chaotyczna. Na boisko wpadł jakiś szaleniec, dobrze, że nie obwieszony granatami. Służby porządkowe miały spory problem z usunięciem go. Sędzia stracił w ogóle kontrolę nad sytuacją na boisku. Zaczęły się jakieś dyskusje ze sztabami szkoleniowymi. Na minutę przed końcem doliczonego czasu Lewandowski miał szansę podwyższyć wynik, ale to nie był jego dzień. Może wchodzenie z ławki rezerwowych mu nie służy. Ważne, że wygraliśmy, mamy pierwsze miejsce w grupie, już niezależnie od wyniku meczu ze Słowenią, który rozegramy we wtorek w Warszawie. Drugie miejsce w naszej grupie zajęła Austria, która wygrała dzisiaj 2:1 z Macedonią.

13 listopada 2019 o godz. 00:14

Falcó

2018080616350090850

Bardzo słaba powieść Arturo Perez-Reverte, aż trudno uwierzyć, że autor „Królowej Południa” stworzył tak papierowe, nieciekawe postaci. Tytułowy Falcó ma być hiszpańskim Jamesem Bondem, cynicznym przystojniakiem otoczonym kobietami i gadżetami. Radziecki szpieg, Ewa, jest kompletnie pozbawioną seksapilu matroną, jak i inne wybranki bohatera. A w tle polityka, wojna domowa w Hiszpanii, ale ponieważ autor ma równie niechętny stosunek do obu walczących stron, to ta polityka jest tak samo nieciekawa jak bohaterowie powieści. Niby ścierają się jakieś idee, ale bardziej to wygląda w powieści na chuligańskie wybryki, niż preludium II wojny światowej. Co do tempa akcji, to Bogusław Wołoszański lepiej by to opowiedział. Lipa.

6 listopada 2019 o godz. 22:43

Kartka z podróży (5) Nad rzeką Spey

Spey16

Żółto-pomarańczowo-czerwono-brązowe barwy wrzosowisk, mokradeł i lasów liściastych wzdłuż rzeki Spey, szkocka jesień. Chłodno, wietrznie i deszczowo. Ale pięknie. Rzeka Spey, po gaelicku zwana Uisge Spè to najsłynniejsza rzeka związana z whisky. Dla miłośników wędkarstwa (a grubych portfelach) to także szansa złapania wspaniałych okazów łososia. Za prawo do wędkowania, zawsze w towarzystwie przewodnika, trzeba jednak słono płacić.

5 listopada 2019 o godz. 20:25

Spotkanie w Gorzycach Wielkich

74419833_2554632764624551_307157764449239040_o

15 listopada o godz. 18.00 Łukasz Gołębiewski będzie gościem Gminnej Biblioteki Publicznej w Gorzycach Wielkich. Będzie to okazja by porozmawiać o literaturze i alkoholach, przy trunkach, których fundatorem jest AWW (m.in. gin, whisky, wódka). Sala Widowiskowa Biblioteki, rezerwacje: (62) 7347370. Tylko dla osób pełnoletnich.