11 sierpnia 2017 o godz. 00:28

Wizyta w Bimber Distillery

Bimber Vodka Distillery (5)
Niedaleko stacji metra North Acton w Londynie w 2015 roku powstała Bimber Distillery. Założył ją Dariusz Płażewski. Zaczynali od produkcji wódek i ginu, a w maju 2016 roku napełnili pierwsze beczki swoją single malt whisky.


Mają dwa zrobione w Portugalii alembiki. Do pierwszej destylacji ma 1000 l, do drugiej – 600 l. Nie są tak wysmukłe jak w Szkocji, mają kształt bardziej cebulasty. No i są ogrzewane żywym ogniem, przez instalację gazową. Jest też kolumna do rektyfikacji z Niemiec, w której powstaje wódka. Whisky robiona jest z angielskiego jęczmienia, odmiany concerto, lokalnie słodowanego na farmie Warminster Maltings, na tradycyjnej podłodze. Słód zacierany jest w temperaturze 67 stopni, trwa to ok. dwie godziny, w kadzi jest ok. 250 kg słodu i 1000 l wody. Fermentacja odbywa się w czterech kadziach stalowych i jednej drewnianej, z użyciem drożdży gorzelniczych. – Eksperymentowałem z drożdżami piwnymi czy piekarskimi w różnych temperaturach, ale te są najbardziej neutralne, a chcę, żeby mój new make spirit miał w aromacie jak najwięcej słodu i ziarna, a jak najmniej drożdży – mówi Dariusz Płażewski. Fermentacja jest powolna, trwa 5-6 dni w stałej temperaturze 25 stopni, do wysokiej mocy 8-12%. Pierwsza destylacja w większym alembiku trwa dziewięć godzin, a uzyskany alkohol ma 30-35%. Druga destylacja to kolejnych dziewięć godzin, odbieramy serce destylatu z mocą od 67 do 80%. – Nie spieszymy się, destylujemy wolno, żeby był jak największy kontakt z miedzią – w kondensorze jest ok. 100 m miedzianej rury. Wszystkie frakcje odbierane są ręcznie, nie mamy komputerów. Produkujemy 600-1000 l spirytusu tygodniowo – mówi Dariusz Płażewski. Beczki zalewane są spirytusem o mocy 63,5%, moc jest redukowana wodą oczyszczoną przez własną stację osmozy.
Whisky dojrzewa w beczkach: virgin american oak, po bourbonie Woodford Reserve, po sherry pedro ximenez i po porto ruby. Różne są ich wielkości: 40, 50, 190, 220 i 250 l. Beczki są mocno wypalone, do poziomu heavy toasted III.
Obecnie w destylarni w Londynie dojrzewa ok. 40 tys. l whisky. – Chcemy zwiększyć produkcję dwukrotnie, szukamy nowej powierzchni na magazyn beczek. W przyszłym roku chcę dokupić dwa alembiki po 1000 l, przenieść destylarnię i uruchomić profesjonalne visitors center – mówi Dariusz Płażewski. Pierwsze butelki whisky trafią do sprzedaży w 2019 roku. Pierwsza beczka będzie numerowana, tylko 1000 butelek. Następnie będzie po 200 butelek czterech whisky single cask i cask strength – z beczek virgin oak, ex-bourbon, ex-sherry i ex-porto. Te będą po 500 funtów. Są w przedsprzedaży, z certyfikatami i już wiele jest sprzedanych. Będzie też kupaż kilku różnych beczek po bourbonie, sherry i virgin oak, o mocy zredukowanej do 46%, który nazwaliśmy Signature. Ta whisky w limitowanej edycji z certyfikatem będzie po 120 funtów. Z myślą o inwestorach sprzedawane są całe beczki o pojemności 190 l po 3000 funtów. W przyszłości wersja podstawowa whisky ma kosztować ok. 60 funtów. Nie będą barwione ani filtrowane na zimno.
W ofercie są też wódki i gin. Bimber English Barley Vodka, butelkowana z mocą 40%, ze słodowanego jęczmienia – słodka, kremowa, delikatna. Bimber Oak Aged Vodka, to wódka starzona przez sześć miesięcy w beczkach po bourbonie, o mocy 42%, z niewielkim dodatkiem wanilii, goździków i cynamonu, nagrodzona Grand Prix International Spirits Challenge. Dalej jest gin, który powstaje w alembiku, także ze słodowanego jęczmienia, macerowane składniki to: jałowiec z Bułgarii, kolendra z Chorwacji, skórka cytryny z Hiszpanii, skórka z pomarańczy z Hiszpanii, cynamon i cynamonowiec z Chin, gałka muszkatołowa, lukrecja, dzięgiel z Polski, korzeń irysa. I wódki smakowe: Bimber Blackcurrant Vodka z polską czarną porzeczką, Bimber Cherry Vodka z angielską słodką czereśnią, Bimber Blackberry Vodka z polską jeżyną oraz Bimber Summer Fruit Vodka, gdzie są: truskawka, malina, jeżyna, czarna i czerwona porzeczka, czereśnia. Jest jak polska ratafia. Wszystkie bez cukru, wytrawne, o mocy 40%.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

12 lutego 2018 o godz. 22:44

Z Arystofanesa

Aristophanes_-_Project_Gutenberg_eText_12788

„Jak się nałykał wszelkich dobrych rzeczy, wnet jął skakać i tańczyć, rechotać, grzmieć zadem niczym oślina, co się nażarła jęczmienia, i nuż walić mnie krzycząc: „Kto pije, ten bije!”. ~Artystofanes „Osy”

11 lutego 2018 o godz. 22:41

O winie

„Picie wina – to jest życie, degustacja wina – to nauka, rozmowa o winie – to sztuka”. ~Henri Beraud

8 lutego 2018 o godz. 17:42

„Aqua Vitae” pierwszy numer w nowym roku

AV_cover 19

Ukazał się dziewiętnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

27 stycznia 2018 o godz. 15:51

Dzika biblioteka

dzika-biblioteka

Paweł Dunin Wąsowicz musiał napisać biografię, bo trudno mówić o autobiografii. Na to drugie jest zbyt nieśmiały, na to pierwsze, jak najbardziej, jest dość ciekawy. Ciekawy siebie, swoich korzeni, swojego miasta i miejsca. Jest też zbyt uważnym, nałogowym, czytelnikiem, by wypuścić o sobie rzecz interesującą wyłącznie dla samego autora. „Dzika biblioteka” Pawła to pozornie autobiografia. Raczej podążałbym śladem tytułu tej książki – to chaotyczna opowieść o lekturach, o dorastaniu do dużej powagi literackiej. Bo jak inaczej to nazwać? Frontman Dunio jest poważnym czytelnikiem. W dawnych czasach miałby szanowaną posadę lektora. W czasach współczesnych, kiedy lektor nie jest już w cenie, jest outsiderem. Dystans Dunia jest bezcenny. Ale jego osobisty stosunek do literatury w tej książce przysłonił nieśmiały dystans. Jest w tej autobiografii coś z piosenek, które pisze Paweł – delikatny ekshibicjonizm, dżentelmeński takt, szacunek do ludzi, ale przede wszystkim – szacunek do samego siebie. Jeżeli ktoś, kto odwiedzi księgarnię, pomyśli, a co mnie ten facet obchodzi, będzie tylko częściowo wiedział, co odrzuca. To książka o świetnym redaktorze, ale przede wszystkim książka o umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wiem, słaba rekomendacja, kogo to obchodzi? Mogę jedynie poradzić – uczcie się od Dunia, on się na pewno skrzywi z niesmakiem, ale warto go potraktować jako przewodnika po dzikiej bibliotece. A dzika biblioteka, to nasza współczesna Aleksandria, nie ulegajmy złudzeniom uporządkowaniu Google. Czy można gustom autora zaufać bardziej niż Google? Nie. Ale nie jest to ranking rekomendacji, a uczciwa opowieść o własnych wyborach, doświadczeniach i gustach. Opowieść faceta, który zęby zjadł na czytaniu rękopisów i książek w okładkach. Wielki szacunek dla Wiesława Uchańskiego, prezesa wydawnictwa Iskry, że taka książka wyszła.

25 stycznia 2018 o godz. 15:54

W PR2

Łukasz Gołębiewski będzie dziś gościem audycji Krzysztofa Jakubowskiego „O wszystkim z kulturą”. Polskie Radio PR2, godz. 18.00. Zapraszamy do słuchania.

15 stycznia 2018 o godz. 18:45

Włochaty z Dezerterem

wlochaty dezerter

Włochaty, Dezerter i Aporia wystąpią razem na trzech koncertach: 23.02 Olsztyn, 24.02 Lubawa i 24.03 Głogów. Do zobaczenia na koncertach.

27 grudnia 2017 o godz. 15:45

U.K. Subs w Pogłosie

SONY DSC

28 stycznia w klubie Pogłos (Warszawa, ul. Burakowska 12) wystąpi legenda punk rocka, U.K. Subs. Przed nimi zagra Antidotum. Start – godz. 19.30. Bilety już w sprzedaży – jedynie 320 sztuk. Przedsprzedaż – 70 zł, na bramce w dniu koncertu – 80 zł.

24 grudnia 2017 o godz. 17:04

Marry Mary

Bad-Santa-Drinking-Game

What is the name of Santa Claus wife? Mary Christmas

15 grudnia 2017 o godz. 20:30

Ostatni Jedi

small_432811621

Po tragifarsie, jaką było „Przebudzenie Mocy”, spodziewałem się najgorszego, więc nie mogłem się rozczarować. Film jest lepszy niż poprzednia część, nie tak straszliwie wtórny i nie ma tak wielu okropnych scen z zupełnie innego gatunku kina, czyli jakichś głupich komediowych zachowań Finna, najbardziej groteskowej z postaci wprowadzonych w sadze nr VII. Film można podzielić na trzy części fabularne. Flota Najwyższego Porządku próbuje zniszczyć resztki oddziałów Rebeliantów. Mamy walki gwiezdne, popisy pilotów myśliwców i kino science-fiction w najlepszym wydaniu. Drugi wiodący wątek, to nauka młodej Rey w samotni Luke’a Skywalkera. Nudy, a Mark Hamill wygląda, niestety, jak spasiony pijak, nie jak rycerz Jedi. Na dokładkę okazuje się, że jest człowiekiem, co się kulom nie kłaniał. Na szczęście dla Rebelii, Rey jest tak zdolna, że wystarczą jej dwie lekcje pod okiem zmęczonego życiem skacowanego starca i już zostaje mistrzem Jedi. Jest też trzeci wątek tego filmu – rozterki wewnętrzne Bena Solo vel Kylo Rena i jego duchowe relacje z Rey. Poza tym są sceny magiczne jak z „Harry’ego Pottera”, przykro na to patrzeć. W pierwszym filmie J.J. Abrams uśmiercił najciekawszą postać w nowej sadze, czyli Hana Solo. Miałem nadzieję, że jednak pojawi się w kolejnej odsłonie „Gwiezdnych Wojen” w jakichś reminiscencjach, ale gdzie tam – nie ma czasu na reminiscencje, gdy mamy jedną kosmiczna batalię za drugą a do tego pojedynki na świetlny oręż. W tej części uśmierceni zostają kolejni ważni bohaterowie, Luke Skywalker i kreatura zwana Snoke. Nie żal mi ich, ale wolałbym wśród ofiar widzieć durnego Finna. Nie doczekanie moje, znów clown zostaje bohaterem, takich to „Gwiezdnych Wojen” doczekałem. Już po nakręceniu „Ostatniego Jedi” zmarła Carrie Fisher i podobno jej spadkobiercy nie zgodzili się by w kolejnym epizodzie „Star Wars” pojawił się jej komputerowy awatar, więc twórcy filmu zostali pozbawieni kolejnej kluczowej postaci. Z dawnego cyklu pozostali tylko Chewbacca i androidy. Słabo. Z przykrością wyznam, że Epizodu IX nie oczekuję z niecierpliwością. W kinie się wynudziłem.

3 grudnia 2017 o godz. 14:06

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 18

Ukazał się osiemnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.