12 września 2014 o godz. 17:57

W bibliotece kopiuj do woli

Unijne przepisy o prawach autorskich nie zakazują bibliotekom tworzenia e-booków z książek znajdujących się w ich zbiorach i udostępnienia ich czytelnikom w wersji elektronicznej. Tak orzekł dzisiaj Europejski Trybunał Sprawiedliwości rozpatrujący spór między biblioteką Uniwersytetu Technicznego w Darmstadt a niemieckim wydawnictwem Eugen Ulmer KG (sygn. akt C-117/13).


Jakie mogą być tego konsekwencje? Dla publikacji naukowych, akademickich, skryptów to może być decyzja zabójcza. Segment ten już teraz jest bardzo słaby finansowo i funkcjonuje niemal wyłącznie dzięki grantom, sponsorom lub współfinansowaniu przez autorów. Jeśli książki zaczną być masowo (i legalnie!) kopiowane, to zwyczajnie wydawcy nie będą mieli dość środków by je fachowo przygotować. W bibliotekach będzie można kopiować darmowe buble, książki bez redakcji, bez korekty, bez wydawców, udostępniane przez samych autorów.
Ten sam los podzielą z czasem czasopisma naukowe, potem reszta publikacji, od beletrystyki po magazyny informacyjne. Obronią się być może książki dla dzieci i albumy. Powszechny bezpłatny dostęp do książek albo będzie musiał być finansowany z budżetu państwa, samorządów czy ze środków koncernów telekomunikacyjnych, albo przemysł wydawniczy nie przetrwa. Pierwsze rozwiązanie jest fatalne, nie tylko ze względu na interesy podatnika, czy też na zwyczajny bark takich środków w budżetach, ale też dlatego, że niszczy innowacyjność i konkurencję. Odczujemy to bardzo szybko na przykładzie „państwowych” podręczników szkolnych. Drugi wariant oznacza, że w ogóle nie będzie profesjonalnie opracowanych treści. Kopiując w bibliotekach do woli, zabijamy naukę i kulturę. Warto się zatem zastanowić zanim zaczniemy powielać książki.

5 komentarzy dla “W bibliotece kopiuj do woli

  1. To właściwie będzie tak, że naukowcy kupia daną książkę tylko do czasu zanim biblioteka jej nie udostepni. Jak ktoś ma konferencję za miesiąc i nie może czekać to kupi, ale potem raczej średnio. To bardzo ułatwi np. pisanie książki – wszystko będzie można zgrać na dysk itp, ale tylko biblioteki będą kupować. Z drugiej strony naukowcy już dziś raczej nie kupują książek – albo je dostają, albo coś kserują. BELETRYSTYKA myśę że sie jednak uchowa – choćby ze względyu na prezenty. ale lekko nie będzie…

  2. ja lubię mieć książki, plus nigdy nie wiadomo kiedy coś się może przydac, więc na poprzednie studia kupowałam książki, które wydawały mi się najabrdziej interesujęce i/lub użyteczne, no ale wszystkich się zwyczajnie nie da.

  3. no z jednej strony prawda to i smutne to, ale z drugiej to trochę spory wydatek kupować wymagane lektury (mówię o takich, z których korzysta się cały semestr i w całości, nie pojedyncze rozdziały), już nie wspominając nawet o książkach które ja powinnam (była) kupić na obecnych studiach, których ceny na amazonie/zaczynają się od 300 zł/szt + transport..

    • Ból jednak, że za cos trzeba te książki przygotować Jka biblioteka kupuje egzemplarze to jest ok., ale jak będzie je mogła sobie dowolnie kopiować i udostępniać, to będzie zabójcze dla wydawców.

      • no wiadomo, tak źle i tak źle… gdyby przeciętnego studenta było stac na te książki, to problem byłby rozwiązany, ale jak na jeden podręcznik trzeba pracować 10-12 godzin no to już jest padaka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

23 marca 2019 o godz. 14:50

Recenzja książki „Gin”

W numerze 2/2019 „Magazynu Literackiego Książki” ukazała się recenzja książki „Gin”, napisana przez redaktora naczelnego miesięcznika, Piotra Dobrołęckiego. Przedrukowujemy ją w całości.

21 marca 2019 o godz. 22:58

Nie ta strona główki

68017

Mecz Polska-Austria w Wiedniu rozpoczął zmagania o Euro 2020. Jakoś źle widzę nasze szanse, mimo stosunkowo łatwej grupy eliminacyjnej. Zaczęło się od ładnych, dobrze zorganizowanych ataków Austriaków, groźnie strzelał Alaba, Sabvitzer, walczył Arnautović, ale Szczęsny dobrze bronił. Potem Austriacy jakby stracili werwę. U nas próbowali ciągnąć do przodu grę Grosicki i Zieliński, ale po pierwsze skrzydłowi byli za bardzo rozciągnięci, po drugie brakowało drugiego napastnika, bo Milik zachowywał się tak, jakby go nie było. Kilka ładnych akcji zainicjował bokiem Grosicki, miał dobre podania, ale stuprocentowej sytuacji nie mieliśmy. Najlepiej wyglądał strzał samego Grosickiego w 27. minucie, obroniony przez Austriaka. W sumie dość wyrównana pierwsza połowa, niby Polska była trochę lepsza, ale groźniejsze sytuacja stwarzali Austriacy.

15 marca 2019 o godz. 17:51

Adolf Dygasiński: Gorzałka

3d3956854f7c9c696ea7b2543fe3

500 stron trącącej już myszką prozy, powieść powstała w 1893 roku. Dygasiński przedstawił ciekawy opis funkcjonowania przemysłu spirytusowego w Polsce pod koniec XIX wieku. Czas modernizacji gorzelnictwa. Nie tylko wprowadzenie destylacji ciągłej w oparciu o aparat Pistoriusa, ale też szerokie zastosowanie odkryć chemii i biologii, zmiany w sposobach fermentacji, świadome wykorzystanie drożdży, doświadczenia z wykorzystaniem surowców do destylacji pod kątem zawartości cukrów czy skrobi. Gorzelnie działają przy folwarkach i mnożą się, pączkują, ale to już nie tylko wiejska manufaktura, produkująca spirytus na okowitę i wywar jako paszę dla zwierząt. Już pojawiają się chłodnie, nawet laboratoria w gorzelni. Okowita jest coraz lepsza i przynosi coraz większe zyski. Powstaje ziemiańskie konsorcjum, Towarzystwo Spirytusowe, które nadzoruje obrót okowitą, w szczególności do wyszynków. Bo karczma wciąż jest tym miejscem, gdzie jest największa sprzedaż, butelki z okowitą to wciąż rzadkość, raczej sprzedaje się ją w beczkach doi szynków. W Warszawie bary oferują szeroki wybór trunków, w modzie jest piwo kuflowe, na prowincji chłopi piją jednak niemal wyłącznie okowitę. Właściciele folwarków dostarczają alkohol do szynków. Polscy karczmarze konkurują z żydowskimi i jest tu tradycyjnie dużo niechęci. Poza tym w kościołach rozwija się ruch wstrzemięźliwości, księża nawołują do abstynencji, ale bez większego sukcesu. Naród okowitę kupuje, folwarki się rozwijają. „Suma zadowolenia, jaką ludzkość czerpie z używania alkoholu, stanowi wyłącznie o jego rozpowszechnieniu”, konkluduje postępowy ziemianin, August Strumski, którego ojciec i dziadek również prowadzili gorzelnię. „Krajowy gorzelnik ma przed sobą jeszcze rozległe pole działania, apostołowie wstrzemięźliwości niepotrzebnie robią tak wiele hałasu. Faktem jest, że narody pijące są krzepkie, energiczne i wytrzymałe w ekonomicznej walce o byt. Ciężki jest zarobek na chleb, a jednak człowiek do tego wielkiego brzemienia pracy dorzuca jeszcze ciężarek nowy, aby mieć przyjemność wychylenia czarki alkoholu” – pisze Adolf Dygasiński. W tle tej bardzo interesującej opowieści o gorzelnictwie, są też perypetie miłosne bohaterów, spory pokoleniowe, zawiści i intrygi, jest oczywiście pijaństwo, złodziejstwo, bandytyzm, ale wszystko to na drugim planie i o wiele mniej zajmujące, niż historia gorzałczanego biznesu.

3 marca 2019 o godz. 21:53

Urynkowić pracę nauczycieli

school-1782427_960_720

Z zainteresowaniem czytam artykuł przygotowany przez Warsaw Enterprise Institute pt. „Urynkowić pracę nauczycieli”. Kilkakrotnie pisałem już o tym, że nauczyciel w Polsce mało pracuje, ale rękę po pieniądze chętnie wyciąga. Jak nie do podatnika, to do rodzica, co na jedno wychodzi. Wymaga od każdego, tylko nie od siebie. Oczywiście uogólniam, ale niestety leniwy belfler tworzy smutny wizerunek tego środowiska i kładzie się cieniem na tych, którzy mają misję, zapał, powołanie, którym się chce. Mam poczucie, że to głównie leniwy belfer woła teraz – „Strajkujmy”!

23 lutego 2019 o godz. 02:47

Nowe święto narodowe

14 kwietnia, nowe święto. Hurra. Z górki na pazurki. Z uwagi na niepewne źródła data jak to się mówi umowna. Niedziela w tym roku, więc przydałby się wolny poniedziałek. Po święcie należy się wypoczyn.

21 lutego 2019 o godz. 22:11

Angelic Upstarts w Warszawie

45561973_1997404863675270_9099271392083312640_o

24 lutego w klubie Pogłos w Warszawie (ul. Burakowska 12) wystąpi legenda punk rocka, Angelic Upstarts. Weteranom towarzyszyć będą Arrested Denial i Lazy Class. Start godz. 19.30, bilety – 70-80 zł.

20 lutego 2019 o godz. 23:44

Bieguni

„Przetrwa tylko to, co inne” ~Olga Tokarczuk

19 lutego 2019 o godz. 12:16

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 25-001

Ukazał się nowy numer (1/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

17 lutego 2019 o godz. 17:58

Kartka ze Lwowa (12) Restauracja Baczewskich

Restauracja Baczewski we Lwowie (8)

W centrum Lwowa, przy ulicy Szewskiej 8, powstała w 2015 roku restauracja Baczewskich – Ресторація Бачевських. Wchodzi się przez sklepik z oryginalnymi wódkami J.A. Baczewski z Austrii, a także z własnymi nalewkami w butelkach noszących logo restauracji, są tu też: książki, widokówki, kieliszki, gadżety. Zaprezentowano też stare materiały reklamowe oraz oryginalne stare butelki po wódkach Baczewskiego. Przy wejściu do restauracji jest recepcja, a sama sala restauracyjna prezentuje się niezwykle elegancko. Na dole zaś jest koktajl-bar oraz wybór kilkudziesięciu smaków nalewek, które dojrzewają w szklanych zbiornikach od kilku miesięcy do nawet trzech lat. Część smaków dostępnych jest wyłącznie w barze, ale ponad 30 można kupić w firmowych butelkach i w miniaturkach.

16 lutego 2019 o godz. 23:36

Kartka ze Lwowa (11) Muzeum Piwa

Browar we Lwowie (2)

Львиварня, czyli Muzeum Piwa we Lwowie, które miastu zafundował Carlsberg, właściciel miejskiego browaru. Pierwsza ekspozycja powstała w 2005 roku (290 lecie powstania browaru) i była dziełem pracowników. Obecnie kompleks jest po gruntownej rekonstrukcji i można go zaliczyć do najnowocześniejszych muzeów na Ukrainie. Zebrano tu eksponaty związane z lwowskim piwowarstwem, ale również z samym miastem i jego biesiadną historią. Szeroko została przedstawiona technologia produkcji. Zwiedzanie jest interaktywne, można niemalże stworzyć własne piwo, wsłuchać się w gwar lwowskiej ulicy, baciarskich melodii. Budynek jest trzykondygnacyjny. Na drugim piętrze stworzono przestrzeń kulturalną z salami wystawienniczymi i konferencyjnymi. Jest tu również obszerna sala degustacyjna. Za niewielką dopłatą do biletu można skosztować czterech piw: Lager (Lvivskie 1715), Unfiltered Lager (Biały Lew), Ale i Dark Lager (Ciemne Lwowskie).