2 września 2010 o godz. 11:58

VAT-em w czytelnika

/wp-content/uploads/2010/09/wywiad-dla-GW

2 września 2010 ukazał się numer "Gazety Wyborczej" nr 205 z rozmową Małgorzaty I. Niemczyńskiej z Łukaszem Gołębiewskim. Wywiad dotyczy skutków wprowadzenia wyższej niż 0 proc. stawki podatku VAT na książki.

Małgorzata I. Niemczyńska: Kto najwięcej zarabia na książce?
Łukasz Gołębiewski:
Wszystko zależy od nakładu. Na bestsellerach najwięcej zarabiają wydawcy i autorzy, ale są też tytuły, do których wydawca dopłaca. Aż połowa ceny siążki to koszt dystrybucji, czyli koszt półki w księgarni. Autor zazwyczaj dostaje około 10 proc., jest to jednak 10 proc. ceny zbytu, czyli ceny pomniejszonej o marżę dystrybutora. Koszty druku zależą od nakładu, wahają się w granicach od 15 do 25 proc. ceny. Do tego ok. 10 proc. to koszt promocji, kolejne kilkanaście procent to koszty redakcji, korekty, składu, projektu graficznego i koszty stałe wydawcy. Jeżeli zatem książka kosztuje w księgarni 20 zł, to 10 zł przypada na dystrybucję (hurt i detal), 2 zł to promocja, 4 zł – produkcja, 3 zł – redakcja i skład, no i… złotówka dla autora. Dla wydawcy pozostaje ok. 2 zł zysku, o ile sprzeda cały nakład, co jest rzadkością.
Nie chciałbym jednak żeby pozostało wrażenie, że połowę na książce zarabia dystrybutor – pamiętajmy, że on także ma koszty, nawet większe niż wydawca (magazyny, czynsze, pracownicy, spedycja, promocja itp.). Branża książkowa nie jest przesadnie dochodowa. Gdy popatrzymy na wyniki netto firm z branży, to rentowność wydawnictw wynosi około 5 proc., a dystrybutorów – od 1,5 do 2 proc. Wychodzi na to, że lepiej trzymać pieniądze na lokatach bankowych, niż wydawać książki.
W kogo najbardziej uderzy wprowadzenie podatku VAT od książek, co prawdopodobnie czeka nas od przyszłego roku?
– Zdecydowanie w czytelnika. Dla niego oznacza to wyższą cenę i to prawdopodobnie o więcej niż 5 proc. Podatek jest o tyle paskudny, że doliczany jest na każdym etapie sprzedaży, czyli wydawca naliczy 5 proc. hurtownikowi, hurtownik kolejne proc. detaliście, detalista 5 proc. czytelnikowi czy bibliotekarzowi. Może być tak, że książka, która dotąd kosztowała 20 zł, teraz będzie kosztować ok. 22,25 zł, bo te podatki niefortunnie złożą się na niekorzyść czytelnika. Obawiam się też strasznego chaosu na początku roku – wielkich zwrotów z księgarń i Empików książek, które były wprowadzone do detalu ze starą stawką VAT (0 proc.). A przypomnijmy, że w świetle badań Biblioteki Narodowej czytelnictwo w Polsce spadło w ostatnich latach z 50 do 38 proc., zaś odsetek kupujących – z 33 do 23 proc.
Empik raz zwróconych książek raczej znów nie weźmie. A co zmiany mogą oznaczać dla małych księgarń?
- Nie widzę tu zagrożeń, VAT jest podatkiem obojętnym dla sprzedawcy, koszt ponosi klient.
Ale jeśli klienta na mniej stać, sprzedawca też mniej sprzedaje.
– Tak, ale to zagrożenie dla całego rynku, bo sprzeda mniej zarówno mały księgarz, jak i wielka sieć. A czy małe księgarnie poradzą sobie w związku z możliwością utraconego obrotu? Otóż mam nadzieje, że te straty nie będą duże, daleki jestem od wizji masowych bankructw i odwrócenia się czytelnika od literatury. Pamiętajmy, że ceny książek i tak co roku wzrastają, na razie jednak poniżej wskaźnika inflacji.
Czy to pewne, że wydawcy podniosą ceny książek?
– Reakcje prawdopodobnie będę różne. Wydawcy bestsellerów, literatury masowej, być może także literatury dziecięcej w znacznym stopniu wezmą podatek na siebie, tak jak to zrobili wydawcy prasy. W tym wypadku klient prawie nie odczuje VAT-u. Inaczej będzie zapewne w przypadku książek naukowych, literatury fachowej, publikacji niskonakładowych – te z pewnością zdrożeją. Nie wiem, jak zachowają się wydawcy podręczników szkolnych, ale niewykluczone, że i tu cena wzrośnie, co dla państwa oznaczać będzie zwiększenie wydatków na tzw. wyprawkę. Wzrosną wydatki samorządów i ministerstwa kultury na dofinansowanie zakupów dla bibliotek.
Czy widzisz wobec tego jakiekolwiek plusy wprowadzenia 5-8-procentowego, jednolitego VAT-u? Co np. z audiobookami i e-bookami, które teraz mają 22 proc. VAT-u?
– Jeśli myślimy o kulturze, to widzę same szkody; a jeśli myślimy o wpływach do budżetu państwa, to będą one niewielkie. W końcu cały rynek książki wart jest zaledwie 2 miliardy złotych – to jest 4 proc. obrotów spółki PKN Orlen wynoszących 50 mld zł! Jeżeli jednak wprowadzać VAT na książki, a wydaje się to już przesądzone, absolutnie stawki powinny być jednakowe – zarówno dla wydań papierowych, jak i cyfrowych. Kompletnym nieporozumieniem jest uznawanie przez ministra finansów sprzedaży książki w pliku za „usługę internetową”. Równie dobrze można traktować wysłanie książki w paczce za „usługę pocztową”.
Zasoby kultury są digitalizowane – w znacznym stopniu z funduszy skarbu państwa, które przekraczają spodziewane wpływy z podatku VAT na książki. A są digitalizowane, bo tego oczekuje młody konsument. Wprowadzanie zaporowej stawki podatku VAT, która sięga prawie jednej czwartej ceny e-booka czy audiobooka w pliku, jest niezrozumieniem współczesnych tendencji. Poza tym, niestety, to też promowanie piractwa komputerowego. Młodego człowieka trudno jest przyzwyczaić do płacenia za treści dostępne w internecie, bo w sieciach wymiany plików znajduje wszystko za darmo. Jednak wydawcy mają pewne sukcesy w promowaniu legalnego dostępu do kultury. Badania pokazują, że młody człowiek często gotów jest zapłacić za dostęp do niej w wersji cyfrowej, ale oczekuje, że cena pliku będzie o przynajmniej połowę niższa niż cena tego samego dobra w formie materialnej – np. wydrukowanej książki. I ta cena może być niższa, odpadają bowiem koszty produkcji, mniejsze są koszty dystrybucji. Ale wydawca nie będzie w stanie zaoferować e-booka za pół ceny, jeśli miałby od niej jeszcze potrącić 23 proc. podatku VAT, a taki jest plan. Absolutnie należy zrównać stawki VAT na książki. Mam nadzieję, że sprawą zajmie się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Wróćmy do czytelnictwa. Niektóre kraje – np. Dania – mają wysoki VAT od książek, a jednak wyniki badań czytelnictwa nie wyglądają u nich aż tak dramatycznie. Może więc problem leży gdzie indziej?
– Przykłady krajów skandynawskich w ogóle nie przystają do polskich realiów, gdyż zarówno w Danii, jak i w Szwecji czy Norwegii państwo przeznacza ogromne środki na zakup książek dla bibliotek, co z jednej strony jest poważnym wsparciem wydawców i autorów, a z drugiej – daje społeczeństwu szeroki dostęp do książek. Tymczasem w Polsce wskaźnik liczby woluminów w bibliotekach przypadających na jednego mieszkańca jest dramatycznie niski, jeden z najniższych w Europie, a w dodatku w 2009 roku zmniejszono środki na zakup nowości dla bibliotek z 28,5 do 10 mln zł i taka sama kwota przewidziana jest na 2010 rok. Nie oszukujmy się, państwa polskiego nie stać na takie dofinansowanie kultury, jakie zapewnia rząd duński, ale też polskiej kultury nie stać na taka stawkę VAT, na jaką mogą sobie pozwolić Duńczycy.
Może jednak znajdujesz u innych państw rozwiązania, które sprawdziłyby się u nas, jak np. nienaruszalna francuska cena katalogowa?
– Ustawa o książce na wzór francuski to dobry kierunek. Szkoda, że nie pomyślano o tym, by połączyć wprowadzenie podatku VAT z ustawą. Jeszcze nic straconego. Środowiska księgarskie przedstawiły parlamentarzystom projekt ustawy o książce i to dobry czas, by się nią zająć. Ustawa wprowadza jasne reguły gry, nie tylko cenę drukowaną na okładce, ale też przejrzysty system rabatów czy przecen – wyrównuje szansę na rynku między małymi a dużymi firmami.
Podsumowując – gdyby to zależało od Ciebie, jaki projekt byś wprowadził?
– Najlepiej byłoby utrzymać stawkę 0 proc. Jeśli to jednak niemożliwe, minister finansów powinien po 1 stycznia 2011 roku wprowadzić co najmniej sześciomiesięczny okres, w którym mogłyby nadal być sprzedawane (a raczej: wyprzedawane) książki, jakie trafiły do księgarń jeszcze ze stawką 0 proc. W przeciwnym razie powstanie zamieszanie z naliczaniem VAT-u i może dojść do sytuacji, w których księgarze będą karani przez Izby Skarbowe, lub jeszcze gorszej, kiedy starsze tytuły zostaną zwyczajnie wycofane z obrotu. Tak właśnie mogą zareagować duże sieci handlowe. Stawkę 5 proc. VAT należałoby powiązać z ustawą o książce (lub przynajmniej rozpocząć prace nad ustawą), a od 1 stycznia wprowadzić wymóg drukowania cen na okładkach książek, które wchodzą do obrotu z datą 2011 roku. Taka cena – wzorem czasopism – powinna zawierać informację o sposobie naliczenia podatku VAT. Absolutnie jestem też za jednolitą stawką dla wszystkich publikacji, niezależnie czy są to książki papierowe, cyfrowe czy audiobooki.

5 komentarzy dla “VAT-em w czytelnika

  1. Rynek książki stoi na skraju zapaści

    Tak złego okresu, jak od początku tego roku, już dawno nie było. Sprzedaż niemal wszystkich wydawców zmniejszyła się w porównaniu z poprzednimi latami nawet o jedną piątą.( …)
    – Początkowo wydawało się, że to kwestia nowej stawki VAT i okresu przejściowego na jej wprowadzenie. To spowodowało sporo zamieszania na rynku, w efekcie pojawiło się mniej nowych tytułów w sprzedaży – mówi Łukasz Gołębiewski, analityk rynku książki i prezes Biblioteki Analiz.
    (…)

  2. VAT na książki

    Przeczytałem z największym zainteresowaniem. Jak zwykle państwo nie obchodzi los inteligencji, a już zwłaszcza czytelników książek – politycy chcą wychowac społeczeństwo debili. Smutne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 czerwca 2018 o godz. 22:09

Typy na 19 czerwca

russia-2018

Dzisiaj o 17. Polska gra z Senegalem. Nie możemy się już doczekać tego pierwszego meczu na Mistrzostwach Świata i wszyscy chyba usiądą do transmisji z wiarą, że ten mecz wygramy. Musimy wygrać. Oczywiście, pamiętam, że tak samo myślałem podczas Mistrzostw w Niemczech i naszego pierwszego meczu z Ekwadorem. Wydawało się, że musimy wygrać, a przegraliśmy. To były ostatnie Mistrzostwa Świata w piłce nożnej z udziałem Polaków. Wcześniej, w 2002 roku, wydawało się, że nie możemy nie wygrać pierwszego meczu z Koreą. Przegraliśmy. Jeszcze wcześniej, w 1986 roku, mieliśmy wygrać nasz pierwszy mecz z Maroko, był remis. Tak naprawdę ostatni (i jedyny jak dotąd) raz nasz pierwszy mecz na Mistrzostwach wygraliśmy w 1974 roku. Wbrew historii i statystykom, wierzę jednak – jak zawsze – że wygramy. Bo jak tu nie wygrać z Senegalem, kiedy mamy tak fantastyczny zespół? Stawiam na 3:1 dla Polski.

18 czerwca 2018 o godz. 22:06

Nieopierzeni

maxresdefault (2)

W meczu przeciwko Tunezji od początku Anglia zaczęła dynamicznie i agresywnie. Po pięciu minutach angielskiej kanonady kontuzjowany został tunezyjski bramkarz, Mouez Hassen. Grał jeszcze przez dziesięć minut, potem zszedł ze łzami w oczach. Zanim zszedł, wpuścił jednak bramkę. Po rzucie rożnym w 11. minucie trafił do siatki Harry Kane. Wydawało się, że kolejne gole dla Anglii są tylko kwestią czasu, że tu może być pogrom. Nic takiego jednak się nie stało. Przeciwnie, w 36. minucie z rzutu karnego na 1:1 wyrównał Sassi. Ale co to był za kuriozalny faul, Walker bezmyślnie, po chuligańsku, uderzył Tunezyjczyka łokciem. Widać, że Anglicy są zupełnie nieopierzeni. Ich gra może się podobać – jak szarża husarii, ale jak trafią na mocniejszego rywala, to szybko połamią drzewce chorągwi. Do 90. minuty zanosiło się na kolejną sensację, Anglicy wprawdzie atakowali, ale Tunezja dobrze się broniła, a w tych atakach było coraz mniej siły. W 91. minucie wpadła jednak bramka podobna do tej z 11. minuty, znów rzut rożny i znów Harry Kane. Anglia wygrała 2:1, ale Tunezja pokazała się z bardzo dobrej strony.

18 czerwca 2018 o godz. 19:12

Trzy gole w słabym meczu

maxresdefault (1)

Miało być wielkie lanie, tymczasem Belgia kolejny raz pokazuje, że jest zlepkiem indywidualności, a nie drużyną turniejową. Walili głową w mur panamskiej obrony. A gdy już się udawało przedrzeć i oddać strzał w światło bramki, to Penedo bronił. Niewątpliwy bohater pierwszej połowy. Worek z bramkami rozsupłał jednak zaraz po przerwie Mertens, kiedy strzelił w 47. minucie. Potem jeszcze dwa razy strzelał celnie Lukaku. Belgia wygrała 3:0, ale rozczarowała. Debiutująca na Mundialu Panama walczyła do końca. Umiejętności nie wystarczyło na honorowego gola, ale mają przed sobą jeszcze dwa mecze, może coś im się raz uda.

18 czerwca 2018 o godz. 16:43

Panu Bogu w okno

Sweden-Vs-South-Korea-world-cup-2018-750x450

Słabiutkie spotkanie Szwecja-Korea Południowa. Obydwie drużyny nie zachwycały skutecznością. Szwedzi nie potrafili strzelić bramki z akcji, wygraną dał im rzut karny, wykonany przez Granqvista. Szwed uderzył blisko środka bramki, podobnie do Messiego w meczu z Islandią, ale bramkarz Korei – dobrze się spisujący – nie wyczuł strzelca. Korea ani razu nie strzeliła w światło bramki. Trenerzy Meksyku i Niemiec mogą przeciw Koreańczykom wystawić jedenastu piłkarzy w polu, bramkarze nie będą mieli co robić.

17 czerwca 2018 o godz. 22:24

Typy na 18 czerwca

russia-2018

Kolejny upalny dzień Mistrzostw Świata. Niby to dopiero początek, ale już trochę boli głowa. O 14. grają Szwecja z Koreą Południową. Nie obejrzę. Szwecja to solidność i siła. Korea to nie wiem co, bo nie wiedziałem od lat żadnego meczu tej drużyny. Stawiam na 2:0 dla Wikingów.

17 czerwca 2018 o godz. 22:04

Źle w głowie

Brazil-vs-Switzerland-Match-10

Brazylia-Szwajcaria 1:1. Patrząc na mecze Urugwaju, Argentyny i Brazylii, mam refleksję – co z tego, że jesteś lepszy, że więcej umiesz, skoro brakuje ci zimnej krwi? Coś jest nie tak ze szkoleniem drużyn z Ameryki Południowej. Ich najlepsi piłkarze grają w Europie, gdzie mają profesjonalną opiekę, także psychologiczną. Gdy opuszczają Stary Kontynent, psychologa im wyraźnie brakuje. Brazylia dała koncert zmarnowanych strzałów. Szwajcaria grała nudny, ale konsekwentny futbol. Nikt nie lubi takiej piłki. Ale wynieśli remis, który im się należał jak psu buda. Porównując dotychczasowe mecze faworytów – Argentyny, Niemiec, Brazylii, to Brazylia mi się widzi najsłabiej. Nie ma koncepcji gry, nie ma tej siły, którą prezentuje Argentyna, nie ma niemieckiej konsekwencji. Ale to początek turnieju. Mistrzowie rosną z meczu na mecz. Z całym szacunkiem do Szwajcarii, to mi nie wygląda na drużynę, która by miała rosnąć… Ale pamiętam o sukcesach Grecji, która też w 2004 roku nie prezentowała ciekawego futbolu, a zdobyła Mistrzostwo Europy. Dziś Szwajcaria zagrała mądrze, a Brazylia wypadła jak wcześniej Niemcy – nieudolnie. Przynajmniej wynieśli remis.

17 czerwca 2018 o godz. 19:45

Viva Mexico

World-Cup-Germany-Mexico-odds-picks

To był mecz walki, ale też mecz słabości. Bardzo dużo błędów w obronie, sporo świetnych sytuacji strzeleckich, które nie zostały wykorzystane, bardzo dobra postawa obydwu bramkarzy. Meksyk wygrał 1:0, ale gdyby mecz zaczął się godzinę później lub wcześniej, wynik mógłby być odwrotny. Bo obydwie drużyny zagrały na podobnym poziomie, z podobnym zaangażowaniem. Meksyk od początku grał bardziej do przodu, Niemcy nastawili się na kontry i ta strategia nie zdała egzaminu. Bardziej jednak z powodu pecha niż braku umiejętności czy okazji. Brawo Meksyk, za mądrą grę, za brak kompleksów, za piękny atak, za przygotowanie siłowe. Niemcy na tych mistrzostwach są zdecydowanie słabsi niż cztery lata temu, gdy sięgali po mistrzostwo. W meczu z Meksykiem dramatycznie słaba była formacja obrony. Z taką obroną nie zajdą daleko. Po porażce z Meksykiem muszą walczyć o wyjście z grupy.

16 czerwca 2018 o godz. 23:55

Typy na 17 czerwca

russia-2018

O godzinie 14. Kostaryka gra z Serbią. Nie obejrzę. Lubię serbską śliwowicę, ale i rum z Kostaryki mi smakuje. Gdybym jednak miał wybierać, to jednak śliwowica, zwłaszcza dobrze odleżakowana, serbskie śliwki są najlepsze na świecie. Co do meczu, to nie mam pojęcia, kto go wygra, więc strzelę w ciemno, że będzie remis 0:0.

16 czerwca 2018 o godz. 22:59

Niski wymiar kary

maxresdefault (4)

Nigeria uchodzi za najlepszą drużynę Afryki i trzeci raz z rzędu gra na Mistrzostwach Świata. Chorwaci to wielkie gwiazdy, temperament, ale jako zespół są nieprzewidywalni. Potrafią przegrywać ze słabszymi od siebie. Nie dzisiaj jednak.

16 czerwca 2018 o godz. 22:17

Przegrali na własne życzenie

maxresdefault (3)

Dania wygrała 1:0 z Peru, po bardzo słabym meczu. Peru ładnie zaczęło, wydawało się, że padną bramki, ale potem powietrze z balonika uszło i mecz zrobił się monotonny, gra głównie w środku pola. Ciężko jest sforsować rosłych Duńczyków. W 45. minucie wielką szansę miał Cueva, kiedy sędzia podyktował jedenastkę po faulu na nim. Niestety, fatalnie spudłował. W drugiej połowie wciąż atakowali Peruwiańczycy. W 59. minucie jedna z nielicznych akcji Duńczyków zakończyła się golem Poulsena. Potem nadal atakowali Peruwiańczycy. Wygrali Duńczycy. Jak się nie potrafi strzelić gola, to się nie wygrywa. Inna sprawa, że Schmeichel świetnie bronił. Godny swojego ojca. Peru przegrało na własne życzenie, marnując jedną sytuację za drugą. Dania jest słabym zespołem, ale ma spore szanse na wyjście z grupy.