17 marca 2014 o godz. 11:46

Unii na to nie stać

lenin pryluki
No i stało się, Krym jest rosyjski, a to zapewne nie koniec. Strach pomyśleć, co stanie się jak Putin zechce wyciągnąć bratnią dłoń do Rosjan mieszkających na Łotwie i Estonii. Wszystkie osiągnięcia ostatniego ćwierćwiecza, próby budowania dobrych stosunków z Rosją, ale też europejskiej solidarności, a szerzej – wspólnoty politycznej i gospodarczej – zaraz legną w gruzach. Antyrosyjska ksenofobia w naszym kraju musi rosnąć, skoro nawet ludzie Rosji przychylni patrzą na polityczne łobuzerstwo Putina z przerażeniem. Jednocześnie Unia jest bezradna.


Ostatnie ćwierćwiecze to błyskawiczny rozwój gospodarczy i społeczny w Europie. Można było sobie na to pozwolić, tnąc do minimum koszty na armię. Stabilizacja, długotrwały pokój, zdawało się, że coraz większa integracja także z krajami na wschód od Bugu, a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa obywateli Europy. Wydawało nam się, że wzrost świadczeń socjalnych znaczą więcej niż wojsko i policja. Sam tak uważałem. I chciałbym uważać nadal.
Sytuacja na Ukrainie, to nie tylko kryzys demokracji, ale kryzys wartości, w które wierzyliśmy. A efektem może być też kryzys gospodarczy na skalę lat 20. XX wieku. Ewentualne przyjęcie Ukrainy do Unii Europejskiej będzie nie tylko gestem politycznym (dlaczego takiego gestu zabrakło wobec Serbii i Czarnogóry!?), ale też realnym kosztem. A Unii na to nie stać. Przecież kryzys w Grecji doprowadził Unię niemal do rozpadu. Nie mogliśmy poradzić sobie z deficytem budżetowym małego, względnie zamożnego kraju, atrakcyjnego turystycznie i inwestycyjnie. Jak mamy sobie poradzić z Ukrainą, która ma 46 mln mieszkańców i jest bankrutem, w dodatku sakwą bez dna. Gdybyśmy przez następnych 20 lat pompowali połowę unijnego budżetu na Ukrainę, to nie wystarczy. Kilkakrotnie odwiedzałem Ukrainę wschodnią i zachodnią, przejechałem ją wzdłuż autostopem, gdybym miał opisać wrażenia jednym słowem, byłaby to „rdza”. To kraj zdewastowany, z niszczejącym przemysłem, kraj zadłużony po uszy, a jednocześnie na wschód od Dniepru wciąż głęboko tkwiący w postsowieckiej mentalności. Tu nie chodzi tylko o pomniki Lenina na głównych placach miast, ale o wszechobecne cwaniactwo, łapówkarstwo, biurokrację, korupcję, wreszcie brak motywacji, brak wiary w sukces i oczekiwanie, że „państwo da”. Porównajmy PKB na osobę na Ukrainie (7294 dolarów) i w „bankrutującej” Grecji, z którą Unia nie była w stanie sobie poradzić (24260 dolarów) – stosunek 30:70. Unia nie udźwignie ciężaru Ukrainy, ani gospodarczo, ani politycznie. A jednocześnie do reszty obnaży swoją słabość wobec Rosji. Putin drwi sobie z Unii, niestety, atuty są po jego stronie.
Kilka tygodni doprowadziło do tego, że straciliśmy wiarę w bogatą Europę wolnych, szczęśliwych obywateli. Teraz wzrosną wydatki na zbrojenia, następnym krokiem będzie być może powszechny pobór do wojska, bo Europa nie ma przecież armii. Wzrosną koszty energii, a w ślad za tym obniży się stopa życiowa. Wracamy do nastrojów, których młode pokolenie Polaków nie pamięta, poczucia zagrożenia, konfrontacji. Opiekuńczą politykę zastąpi propaganda strachu. wracamy do nastrojów z czasów zimnej wojny. Kończy się europejska wiosna.

Na zdjęciu złoty Lenin w Pryłukach, 150 km na wchód od Kijowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 maja 2019 o godz. 23:44

THX 1138 – zakurzona utopia

Portada-1497642684-726x388

Próbowałem dzisiaj obejrzeć debiutancki film George’a Lucasa „THX 1138”, ale mnie zmęczył i wyłączyłem. Wizje dehumanizacji przyszłości, jakie snuli fantaści lat 50. i 60. dzisiaj są zwyczajnie nie do oglądania. Nic się z tego nie sprawdziło. Zamiast zmechanizowanego świata sterowanych debili, mamy świat wysoko wyspecjalizowanych ekspertów i ludzi, którzy po prostu żyją, ciesząc się pokojem, względnie zdrowiem, rodziną, jako takim dobrobytem. Pomijam biedne kraje świata, ale kraje bogate, które miały być awangardą dehumanizacji, są po prostu krajami jeszcze bogatszymi niż były te 60-70 lat temu i tyle. Nic się nie wydarzyło, końca świata nie było. A nas dzisiaj dużo bardziej martwią zmiany pogody i ekologia, niż widmo cyborgów, robotów i dyktatorów mechanicznego świata. Bo i nie ma świata mechanicznego. Jest świat cyfrowy. Nie masowy, a głęboko zindywidualizowany. Na statkach kosmicznych Lema astronauci mieli biblioteki pełne wydrukowanych książek. A w debiucie Lucasa są pompy, guziki, zegary, masa hydrauliki i mechaniki, natomiast nie ma elektroniki, lub jest analogowo archaiczna. Utopie i lęki z połowy XX wieku nie sprawdziły się i raczej nie sprawdzą. Nie będzie komunizmu, nie będzie rządzących masą maszyn, ani też żadnych dyktatorów maszyn. Prędzej wykończy nas komputerowy wirus niż cyborg-despota. Wydrukowanych książek na Marsa też nikt nie będzie zabierał. Zresztą i samego marsa coraz mniej jesteśmy ciekawi. Zamiast utonąć w masie współczesny człowiek podąża zupełnie przeciwną drogą – chowa się za awatarem indywidualizmu i egoizmu.

21 maja 2019 o godz. 22:24

Jak zostałem pisarzem?

Pisarzem zostaje się bardzo prosto. Wystarczy nic innego, prócz pisania, nie umieć. Jeżeli w młodym wieku odkryjemy smykałkę do innego zawodu, to trzymamy się tej drogi. Jeśli nie potrafimy nic, wówczas zawsze możemy spróbować szczęścia w pisaniu.

13 maja 2019 o godz. 14:32

Kartka z podróży (18) Braga i Bom Jesus

Braga-024

Braga to religijna stolica Portugalii. W czasie Wielkiego Tygodnia, Semana Santa, (od niedzieli Palmowej) centrum miasta zarezerwowane jest dla niezwykle zdobnych procesji. Jest to jedno z najstarszych miast Portugalii – ma ponad 2 tys. lat historii. Jej założycielem był cesarz August.

12 maja 2019 o godz. 14:13

Kartka z podróży (17) Guimarães

Guimares-021

W Guimarães zostałem złapany w pułapkę niekończących się procesji, od kapliczki do obrazu, od rzeźby do kościoła, falujący kolorowy tłum, młodzież z bębnami, strażacy z trąbami, górnicy z tamburynami, winogradnicy z dzwoneczkami, wielkie figury Chrystusa, Matki Bożej, trzech królów, baranki, wianki, obwarzanki, palemki i śliczne panienki. Książa każący i księża śpiewający. Zgiełk, hałas i wielka radość na ulicach. Przebić się przez te tłumy nie sposób, trzeba falować razem z nimi, tańczyć jak zagrają.

10 maja 2019 o godz. 20:04

Kartka z podróży (16) Mateus

Mateus-013

Jakie jest najbardziej znane portugalskie wino? Porto? Madera? Vinho Verde? Nic podobnego. Lekko musujące, różowe, półsłodkie… podobno ulubione wino Saddama Husajna, w piwnicach jego pałacu odnaleziono pokaźne zapasy. Wino Mateus powstało w latach 40. XX wieku w miasteczku Mateus niedaleko Vila Real. Właścicielem marki jest Sogrape, największy producent win w Portugalii. Kiedy się wjeżdża do miasteczka wina Mateus stają właściwie wszędzie, przy każdej budce z hot-dogami, przy każdym sklepiku z pamiątkami. Restauracje wystawiają butelki, wabiąc turystów, choć wino cieszy się raczej kiepską sławą. Gdzie jednak pić Mateusa jak nie w mieście Mateus?

9 maja 2019 o godz. 19:57

Kartka z podróży (15) Amarante

Amarante-004

Miasto nierozerwalnie związane z miłością. Nazwa pochodzi od słowa „amar”, czyli kochać. Każda pierwsza sobota i niedziela czerwca to czas Festa de São Gonçalo, podczas której panowie ofiarowują swoim wybrankom ciasteczka, ciasta czy torty w kształcie fallusa. Dostępne na wielu straganach, w różnych rozmiarach, choć nie wiem czy rozmiar ciastka robi na wybrankach wrażenie…

8 maja 2019 o godz. 19:55

Kartka z podróży (14) Peso da Regua, Pinhão, Sabrosa, Murça i Vila Real

SONY DSC

Dzisiaj nie o winach, lecz o kilku miastach i miasteczkach w regionie Douro, które miałem okazje odwiedzić. Region zawsze był ubogi i rolniczy, więc nie ma tu wielu spektakularnych średniowiecznych katedr czy zamków, a życie płynie wolno, zwłaszcza w miesiącach poprzedzających zbiory i winifikację.

7 maja 2019 o godz. 09:37

Kartka z podróży (13) Wizyta w Quinta da Roêda

Quinta da Roeda

Jedna z najstarszych winnic w Dolinie Douro, mieszcząca się w niewielkiej odległości od centrum miasta Pinhão. Często określana jako klejnot winnic w Dolinie Douro. Firma Croft nabyła posiadłość w 1889 roku i jest to ich flagowa winnica. To z jej winnic głównie tworzy się Vintage Port Croft.

6 maja 2019 o godz. 08:54

Kartka z podróży (12) Wizyta w Quinta das Carvalhas

SONY DSC

Flagowa winnica należąca do Real Companhia Velha. Położona na zboczach nad lewym brzegiem zakola rzeki Douro w Pinhão i na stokach prawego brzegu rzeki Torto. Powierzchnia wynosi aż 600 ha. To największa z winnic w regionie. Na samym szczycie znajduje się Casa Redonda (550 m n.p.m.), obecnie w remoncie, będzie tu hotel, restauracja i miejsce uroczystych degustacji.

5 maja 2019 o godz. 09:24

Kartka z podróży (11) Wizyta w Quinta do Bomfim

Quinta do Bomfim-017

Siedziba porto Dow’s. Nazwa winnicy pochodzi od vale do bomfim – „dobrze położonej doliny”. Parcela została kupiona przez George’a Warre’a dla firmy Dow w 1896 roku. W winnicach Dow pracowało wiele pokoleń rodziny Symington. W 1912 roku Andrew James Symington został partnerem w Dow. Od tego czasu Quinta do Bomfim stała się niemalże domem rodzinnym Symingtonów.