11 lutego 2012 o godz. 15:11

Umieranie piękna

/wp-content/uploads/2012/02/wywiad-MLK2-12

W lutowym numerze "Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" ukazała się rozmowa Piotra Dobrołęckiego z Łukaszem Gołębiewskim, poświęcona powieści "Krzyk kwezala".

– Dlaczego „Krzyk kwezala”, podobno najpiękniejszego ptaka na świecie?

– Bo kwezal jest jednym z symboli Meksyku, a także w tamtejszej kulturze symbolem piękna, istotnie jego płaszcz zielonych, opalizujących piór jest wyjątkowo piękny, choć dziś trudno tego ptaka zobaczyć w naturze, a w ogrodach zoologicznych w ogóle nie występuje, nie potrafi żyć w niewoli, szybko umiera. W tym sensie jest zatem także symbolem wolności. A moja powieść „Krzyk kwezala” dzieje się w Meksyku, w 1521 roku, jest historią o umieraniu piękna i o zniewoleniu, także kwezal wydał mi się jak najbardziej pasujący do treści.
– Bohaterem twojej książki – jak sam piszesz – jest miasto Tenochtitlan i jego mieszkańcy. Ale z którą z osób dramatu, jaki rozgrywa się w twojej książce, mógłbyś się najbardziej utożsamić?

– Ta powieść właściwie nie ma innego bohatera niż miasto, co dla czytelnika zapewne będzie pewną trudnością, łatwiej bowiem śledzić fabułę angażując się w perypetie postaci, niż jak w tym przypadku, gdy nie ma jednej wyrazistej osobowości. Nie utożsamiam się z nikim, najbardziej chyba lubię kapłana Xipe, który posiada antropomorficzne zdolności. Jednak najważniejsze było dla mnie pokazanie losów udręczonego, heroicznie broniącego się miasta, a także egzotycznej dla nas kultury, która została zniszczona przez konkwistadorów.
– Jak długo przygotowywałeś się do napisania tej książki i jak długo pracowałeś już nad samym tekstem?

– Myślałem o książce o Cortesie od dawna, co najmniej od 2007 roku, kiedy pisałem książkę pt. „Meksyk kraj kontrastów”. Z czasem Tenochtitlan, potężna stolica XVI wiecznego świata, zdominował tę opowieść. Dla mnie była to fascynująca przygoda, możliwość przebywania – w wyobraźni, w snach – w zupełnie innym miejscu i czasie. Ale do książki o Cortesie może jeszcze powrócę, myślę żeby opisać jego późniejszy okres życia, głównie tragiczną śmierć jego żony. Ale to inna historia.
– Jaki wpływ na ciebie, a przez to na powstanie książki, miała literatura iberoamerykańska, bo o tym nie piszesz w posłowiu, ale czytelnik to może odczuć?

– „Krzyk kwezala” nie jest klasyczną powieścią historyczną, bo mieszają się tam z faktami postaci fikcyjne, a także fantastyczne bestiarium i elementy magiczne. Myślę, że powieść ta bardziej osadzona jest w mitologii Mezoameryki, niż we współczesnych realiach, stąd niewielkie można znaleźć w niej wpływy prozy iberoamerykańskiej.
– Kiedy wracasz do Meksyku? I jaką książkę z tej wyprawy przywieziesz?

– Bardzo bym chciał pojechać jak najszybciej, bo następna moja powieść również dziać się będzie w Meksyku, tyle że bardziej współcześnie, w 1996 roku, w stanie Oaxaca. Tam bym chciał się udać, ponownie zresztą.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

12 lutego 2018 o godz. 22:44

Z Arystofanesa

Aristophanes_-_Project_Gutenberg_eText_12788

„Jak się nałykał wszelkich dobrych rzeczy, wnet jął skakać i tańczyć, rechotać, grzmieć zadem niczym oślina, co się nażarła jęczmienia, i nuż walić mnie krzycząc: „Kto pije, ten bije!”. ~Artystofanes „Osy”

11 lutego 2018 o godz. 22:41

O winie

„Picie wina – to jest życie, degustacja wina – to nauka, rozmowa o winie – to sztuka”. ~Henri Beraud

8 lutego 2018 o godz. 17:42

„Aqua Vitae” pierwszy numer w nowym roku

AV_cover 19

Ukazał się dziewiętnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

27 stycznia 2018 o godz. 15:51

Dzika biblioteka

dzika-biblioteka

Paweł Dunin Wąsowicz musiał napisać biografię, bo trudno mówić o autobiografii. Na to drugie jest zbyt nieśmiały, na to pierwsze, jak najbardziej, jest dość ciekawy. Ciekawy siebie, swoich korzeni, swojego miasta i miejsca. Jest też zbyt uważnym, nałogowym, czytelnikiem, by wypuścić o sobie rzecz interesującą wyłącznie dla samego autora. „Dzika biblioteka” Pawła to pozornie autobiografia. Raczej podążałbym śladem tytułu tej książki – to chaotyczna opowieść o lekturach, o dorastaniu do dużej powagi literackiej. Bo jak inaczej to nazwać? Frontman Dunio jest poważnym czytelnikiem. W dawnych czasach miałby szanowaną posadę lektora. W czasach współczesnych, kiedy lektor nie jest już w cenie, jest outsiderem. Dystans Dunia jest bezcenny. Ale jego osobisty stosunek do literatury w tej książce przysłonił nieśmiały dystans. Jest w tej autobiografii coś z piosenek, które pisze Paweł – delikatny ekshibicjonizm, dżentelmeński takt, szacunek do ludzi, ale przede wszystkim – szacunek do samego siebie. Jeżeli ktoś, kto odwiedzi księgarnię, pomyśli, a co mnie ten facet obchodzi, będzie tylko częściowo wiedział, co odrzuca. To książka o świetnym redaktorze, ale przede wszystkim książka o umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wiem, słaba rekomendacja, kogo to obchodzi? Mogę jedynie poradzić – uczcie się od Dunia, on się na pewno skrzywi z niesmakiem, ale warto go potraktować jako przewodnika po dzikiej bibliotece. A dzika biblioteka, to nasza współczesna Aleksandria, nie ulegajmy złudzeniom uporządkowaniu Google. Czy można gustom autora zaufać bardziej niż Google? Nie. Ale nie jest to ranking rekomendacji, a uczciwa opowieść o własnych wyborach, doświadczeniach i gustach. Opowieść faceta, który zęby zjadł na czytaniu rękopisów i książek w okładkach. Wielki szacunek dla Wiesława Uchańskiego, prezesa wydawnictwa Iskry, że taka książka wyszła.

25 stycznia 2018 o godz. 15:54

W PR2

Łukasz Gołębiewski będzie dziś gościem audycji Krzysztofa Jakubowskiego „O wszystkim z kulturą”. Polskie Radio PR2, godz. 18.00. Zapraszamy do słuchania.

15 stycznia 2018 o godz. 18:45

Włochaty z Dezerterem

wlochaty dezerter

Włochaty, Dezerter i Aporia wystąpią razem na trzech koncertach: 23.02 Olsztyn, 24.02 Lubawa i 24.03 Głogów. Do zobaczenia na koncertach.

27 grudnia 2017 o godz. 15:45

U.K. Subs w Pogłosie

SONY DSC

28 stycznia w klubie Pogłos (Warszawa, ul. Burakowska 12) wystąpi legenda punk rocka, U.K. Subs. Przed nimi zagra Antidotum. Start – godz. 19.30. Bilety już w sprzedaży – jedynie 320 sztuk. Przedsprzedaż – 70 zł, na bramce w dniu koncertu – 80 zł.

24 grudnia 2017 o godz. 17:04

Marry Mary

Bad-Santa-Drinking-Game

What is the name of Santa Claus wife? Mary Christmas

15 grudnia 2017 o godz. 20:30

Ostatni Jedi

small_432811621

Po tragifarsie, jaką było „Przebudzenie Mocy”, spodziewałem się najgorszego, więc nie mogłem się rozczarować. Film jest lepszy niż poprzednia część, nie tak straszliwie wtórny i nie ma tak wielu okropnych scen z zupełnie innego gatunku kina, czyli jakichś głupich komediowych zachowań Finna, najbardziej groteskowej z postaci wprowadzonych w sadze nr VII. Film można podzielić na trzy części fabularne. Flota Najwyższego Porządku próbuje zniszczyć resztki oddziałów Rebeliantów. Mamy walki gwiezdne, popisy pilotów myśliwców i kino science-fiction w najlepszym wydaniu. Drugi wiodący wątek, to nauka młodej Rey w samotni Luke’a Skywalkera. Nudy, a Mark Hamill wygląda, niestety, jak spasiony pijak, nie jak rycerz Jedi. Na dokładkę okazuje się, że jest człowiekiem, co się kulom nie kłaniał. Na szczęście dla Rebelii, Rey jest tak zdolna, że wystarczą jej dwie lekcje pod okiem zmęczonego życiem skacowanego starca i już zostaje mistrzem Jedi. Jest też trzeci wątek tego filmu – rozterki wewnętrzne Bena Solo vel Kylo Rena i jego duchowe relacje z Rey. Poza tym są sceny magiczne jak z „Harry’ego Pottera”, przykro na to patrzeć. W pierwszym filmie J.J. Abrams uśmiercił najciekawszą postać w nowej sadze, czyli Hana Solo. Miałem nadzieję, że jednak pojawi się w kolejnej odsłonie „Gwiezdnych Wojen” w jakichś reminiscencjach, ale gdzie tam – nie ma czasu na reminiscencje, gdy mamy jedną kosmiczna batalię za drugą a do tego pojedynki na świetlny oręż. W tej części uśmierceni zostają kolejni ważni bohaterowie, Luke Skywalker i kreatura zwana Snoke. Nie żal mi ich, ale wolałbym wśród ofiar widzieć durnego Finna. Nie doczekanie moje, znów clown zostaje bohaterem, takich to „Gwiezdnych Wojen” doczekałem. Już po nakręceniu „Ostatniego Jedi” zmarła Carrie Fisher i podobno jej spadkobiercy nie zgodzili się by w kolejnym epizodzie „Star Wars” pojawił się jej komputerowy awatar, więc twórcy filmu zostali pozbawieni kolejnej kluczowej postaci. Z dawnego cyklu pozostali tylko Chewbacca i androidy. Słabo. Z przykrością wyznam, że Epizodu IX nie oczekuję z niecierpliwością. W kinie się wynudziłem.

3 grudnia 2017 o godz. 14:06

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 18

Ukazał się osiemnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.