Materiały wg tagu "recenzja"

13 lutego 2015 o godz. 10:35

Christopher Zara: Artyści udręczeni

artysci-udreczeni-b-iext28143550

„Od Picassa przez Monroe i Warhola po Winnehouse – wstydliwe tajemnice najbardziej twórczych umysłów wszech czasów” – czytam na okładce i zastanawiam się, dla kogo ta książka? Młoda piosenkarka, która nie radziła sobie z używkami i sama ze sobą jest najbardziej twórczym umysłem wszech czasów? Może małolaty z gimnazjum uwierzą, ale tylko te, które jeszcze nie słyszały o Picassie. Nie przeczytałem i nie przeczytam tej książki. Zatrzymałem się na spisie treści. Mozart sąsiaduje tu z Michaelem Jacksonem, Michał Anioł z Tiną Turner, Dante Alighieri z Kurtem Cobainem. Wymiękam. Biogramy geniuszów uzupełniają w środku ich portrety, rysowane chyba przez koleżankę z ławki tej gimnazjalistki, która w zaćpanej Winnehouse widzi umysł wszech czasów. Na Boga, po co ich katować informacjami, kim był William Butler Yeats? Poza tym zakochane w Winnehouse podlotki nie koniecznie – mój drogi Wydawco – czytają książki.

12 lutego 2015 o godz. 18:16

Tom Clancy: Zwierzchnik

zwierzchnik-b-iext27629891

Książka pisana na cztery ręce z Markiem Greaneyem, byłaby nie wartą zwrócenia uwagi propagandową szmirą przedstawiającą potęgę, rozwagę i humanitaryzm amerykańskiego Wielkiego Brata, gdyby nie przedstawiona oś konfliktu, nie najgorzej pasująca do obecnych zdarzeń na Ukrainie. „Zwierzchnik” ukazał się już po śmierci Clancy’ego, w 2013 roku, bohaterem jest nie kto inny jak Jack Ryan (a także Jack Ryan Junior), a tematem – agresja Rosji na Ukrainę. Najpierw zajmują Krym, na co świat przymyka oko, na tym jednak nie poprzestają i idą na Kijów. Bohaterowie z CIA robią co mogą, by im przeszkodzić. Jack Ryan – były agent CIA, a aktualnie w powieści prezydent USA, a także jego dzielna latorośl, ratują Ukrainę przed utratą wszystkich ziem (Krym łaskawie pozostawiają Rosjanom), a świat przed niemalże wojną światową. Powieściowy prezydent Rosji Walerij Wołodin jest byłym agentem KGB, swoje rządy opiera na współpracy z mafią, chce odbudować potęgę ZSRR, i na dokładkę jest psychopatą. Mamy zatem przerysowanych dobrych Amerykanów i po drugiej stronie równie przerysowanych złych Rosjan. Czyta się to jakby książka powstała w czasach makkartyzm, lub jakby była pisana na zlecenie CIA, ale jednak coś w tej prozie było profetycznego. Tyle, że Stanami Zjednoczonymi nie rządzi aktualnie Jack Ryan i nikt nie wysyła na Ukrainę śmigłowców NATO by niszczyły kolumny rosyjskich czołgów. Biały Dom z dużym spokojem patrzy nie tylko na aneksję Krymu, ale i na sytuację na wschodzie Ukrainy. Do Kijowa wciąż daleko.  

10 lutego 2015 o godz. 10:58

Patrick Modiano: Perełka

perelka modiano

Poruszająca książka laureata nagrody Nobla z 2014 roku, będąca bolesnym obrazem zagubienia. Bohaterka, tytułowa Perełka, jak ją w dzieciństwie nazywała matka, niewiele wie o swoim pochodzeniu. Nie znała ojca, matka ją zostawiła. Dlaczego? Dziewczyna snuje domysły na podstawie strzępów rozmów krewnych, pojedynczych zdań, nielicznych notatek jakie jej zostały po matce. Kobieta była zapewne artystką, utrzymanką jakiegoś bogatego mężczyzny, była uzależniona od narkotyków i prawdopodobnie wyjechała do Maroka gdzie zmarła. Ale to nie jest pewne, ani zagubiona, nieszczęśliwa bohaterka, ani czytelnik tej opowieści, niczego nie są pewni. Narracja czasem przechodzi w świat marzeń, domysłów, lęków, urojeń, jest jak koszmarny sen. A pojawiające się w życiu Perełki to czasem widma, czasem dobre duchy, ale nigdy ludzie z krwi i kości, gdyż wszyscy wyzbyci są pragnień. Bohaterce czasami zdaje się, że gdzieś w metrze czy na ulicy Paryża, rozpoznaje swoją matkę. Śledzi jakąś kobietę, ale nie podchodzi do niej, nie odzywa się. Cały czas się boi, choć sama nie wie czego.

9 lutego 2015 o godz. 10:44

Hobbit: Bitwa pięciu armii

hobbit bitwa

Trzecia, ostatnia część, niewiele ma wspólnego z książką Tolkiena, za to zgrabnie wprowadza w świat „Władcy pierścieni”. Wrażenie robi atak smoka Smauga na miasto, które po kilku przelotach rozwścieczonej bestii wygląda gorzej niż Drezno po nalocie dywanowym Amerykanów w lutym 1945 roku. Piękne scenografie, mistrzowsko pokazane cztery armie w bitwie, a poza tym dłużyzny, kicz, zupełnie niepotrzebne sceny sielankowe, elfie łzy, krasnoludzki obłęd – wszystko to jak z opery mydlanej. Sceny pojedynków też nie przekonują, za dużo komputerowej animacji, za mało realizmu. Nieco ratuje sytuację świetny Bilbo Baggins, no i Gandalf pykający ziele z miną tak uśmiechniętą, jakby wsad do fajeczki kupił w Amsterdamie. Oglądałem z rosnącym znudzeniem, całość ratuję jednak kostiumy, architektura miast, sceneria walk, stąd trudno o jednoznacznie negatywną ocenę. Mam jednak wrażenie, że reżyser Peter Jackson może nakręcić jeszcze dziesięć filmów osadzonych w świecie Tolkiena, podług całkowicie własnej fabuły.

9 stycznia 2015 o godz. 21:39

Hugh Johnson’s Pocket Wine Book 2015

Hugh Johnson „Pocket Wine Book 2015”, Firma Księgarska Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2015

Najsłynniejszy przewodnik po winach świata powraca po polsku po kilku latach przerwy. Pięknie wydana, kieszonkowa encyklopedia win przynosi informacje o ponad 6000 gatunkach trunku z całego świata. Są tu też m.in.: tabele roczników, słownik winiarski, charakterystyki szczepów winogron, przykłady połączeń kulinarnych, tabele temperatur w jakich należy podawać wybrane wina oraz charakterystyki, smaki, aromaty, oceny wytrawnego degustatora.

5 stycznia 2015 o godz. 10:31

Leszek Kołakowski: Jezus ośmieszony

kolakowski

Tekst pisany po francusku, w latach 80., nigdy nie ukończony, wygrzebany przez panią Tamarę Kołakowską w archiwum rękopisów zmarłego w 2009 roku filozofa. Ile jeszcze skarbów kryją te archiwa? Pewnie w najbliższych latach się dowiemy. Esej choć nie ukończony, ma jasną i konsekwentą tezę – bez uznania sacrum i boskiej natury Jezusa poprzez wiarę, nie racjonalne myślenie, chrześcijaństwo nie przetrwa. Wiara dla jego żywotności ma o wiele większe znaczenie niż wszelkie dowody na istnienie Jezusa czy filozoficzne spekulacje. Jednocześnie dla Kołakowskiego nie podlega dyskusji, że chrześcijaństwo jest cywilizacji potrzebne, że nie można od tak odrzucić wiary i zasad jakie niesie. „Nie mamy żadnej znajomości dobra i zła, jeśli nie odczuwamy ich w sobie. (…) Jeśli nie umiemy czuć się winni, nie jesteśmy zdolni do odróżniania dobra i zła”. A jednym z filarów chrześcijaństwa, poza wiarą w nieśmiertelność duszy i sąd ostateczny, jest uznanie winy człowieka, jego pierworodnego grzechu, a tym samym uznanie obecności Boga w jego chrześcijańskiej tradycji. Odrzucając istnienie Chrystusa stajemy przed następującym dylematem: „Bóg nie istnieje, zbawienia nie ma, nie ma odkupienia, nie ma przebaczenia, nie ma grzechu pierworodnego, nie ma życia wiecznego, nie ma miłości?”. Twierdząca odpowiedź na tak postawiony dylemat także dla ateistów wydaje się być nie do przyjęcia. Ale czy można pytać inaczej? Wielu filozofów tak robiło, sprowadzając religię do obszaru idei, ale Kołakowski jest temu zdecydowanie przeciwny. „Spekulacja teologiczna czy filozoficzna nie ma dla religii żadnej wartości, jeśli brakuje wiary” – konkluduje autor.

3 stycznia 2015 o godz. 20:42

Rzecz o wódce

vinisfera

Magazyn Vinisfera 3 stycznia zamieścił recenzję książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Wódka”. Pisze Mariusz Kapczyński.

27 grudnia 2014 o godz. 12:56

Dwie godziny w garderobie Katniss

7656998.3

„Kosogłos” to najsłabsza część ponurej trylogii Suzanne Collins – fabuła powieści jest zagmatwana i najmniej filmowa, pozostawia czytelnika z poczuciem przygnębiającej dehumanizacji. Film łagodzi to uczucie, Katniss jest bardziej ludzka, bardziej wrażliwa, ale też podzielony niepotrzebnie na dwie części obraz jest zwyczajnie przez znaczną część nudny. Tak jakby pokazywano nam kulisy tego, jak powstawał film. czy twórcy kina wierzą w tak silne przywiązanie widza, jego identyfikację z bohaterami, że gotowy jest poświęcić dodatkowe godziny? Na pewno są zagorzali fani, dla nich jednak do niedawna były specjalne kolekcjonerskie wydania na DVD, a nie produkcje kinowe. Tymczasem coraz częściej mamy do czynienia z rozwlekaniem narracji poza granice jakimi operowało kino – z natury swej zwięzłe i dynamiczne. Kuriozalnym przykładem jest filmowy „Hobbit” (nie widziałem jeszcze trzeciej części), ale być może „Kosogłos” jest jak dotąd przykładem najbardziej nieudanym. To, co pokazano w części pierwszej jest materiałem na 20 minut pełnokrwistej fabuły. Reszta to didaskalia, dekoracje, garderoba, backstage, to wszystko co ciekawi wyłącznie fanów. Ale to też przykład z jednej strony na to, jak ważna dla kina jest dziś dobra literatura oraz… jak ubogie jest współczesne kino w kreowaniu własnych wydarzeń, żerujące nie tylko na literaturze, bo w równym stopniu na grach komputerowych oraz pożerające własne stare pomysły w niezliczonych sequelach. Owszem, chętnie pójdę do kina na ostatnia część historii Katniss, ale mam też poczucie, że reżyser i scenarzysta skradli mi dwie godziny pokazując sceny, które normalnie nie weszłyby do pełnego metrażu.

15 grudnia 2014 o godz. 22:30

Dyskretny bohater

dyskretny-bohater-b-iext26311323

Kim jest tytułowy dyskretny bohater? Fantazją? Omamem? Rzeczywistą postacią? Fabuła najnowszej powieści Mario Vargasa Llosy jest bardzo oniryczna, a narracja wielogłosowa, konstrukcyjnie nawiązująca do wczesnych utworów Noblisty. Nakładają się płaszczyzny czasowe, a polifoniczność dialogów dobrze wpasowuje się w ciężki klimat prowincjonalnej Piury, ale też migającej światłami nocnych klubów Limy, bo w tych dwóch miastach toczy się akcja. Akcja świadomie kiczowata, jak z melodramatu, jak z taniej produkcji kryminalnej, bo są tu jakby dwie powieści w jednej. Jest wątek Kopciuszka oraz peruwiańskiej wersji Fantomasa, czyli rzewne love story i podszyty sensacją kryminał. A w tle współczesne Peru – bieda i bogactwo, bandytyzm, jasnowidze, sprzedajne kobiety, skorumpowani glinarze. I tytułowy Dyskretny bohater, będący kimś w rodzaju obcego obserwatora, anioła z filmu Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem”.

12 grudnia 2014 o godz. 10:00

Przemysł gorzelniczy w II Rzeczypospolitej

Pawel Grata

Niezwykle bogaty i ważny z badawczego punktu widzenia materiał archiwalny zebrany przez rzeszowskiego historyka. Książka ukazała się ponad dekadę temu, zgrzebna edytorsko, dziś dostępna wyłącznie na Allegro, ale warto ja przypomnieć, gdyż mimo upływu kolejnych lat nic tej miary się w naszym kraju nie ukazało. Temat gorzelnictwa właściwie nie funkcjonuje w dyskursie publicznym, a przecież przez ponad sto lat była to bardzo ważna gałąź polskiej gospodarki i właściwie niemal jedyny przemysł polskiej wsi. Ogromne zniszczenia I wojny światowej, a potem monopolistyczna polityka państwa sprawiły, że w II RP produkcja spirytusu była niższa niż w czasach rozbiorów, nigdy też nie odbudowano stanu liczebnego gorzelni. Przed I wojną na terenach późniejszej Polski działało 2466 gorzelni, z czego 70% zostało podczas wojny zniszczonych, a 40% nigdy już nie odbudowano. Ani jednak I, ani II wojna światowa, ani Polski Monopol Spirytusowy w II RP, ani monopol w PRL nie dokonały takich spustoszeń w gorzelnictwie rolniczym jakie zaszły w XXI wieku, kiedy liczba pracujących zakładów zmniejszyła się o… ok. 96%. Dziś czynnych jest ok. 50 gorzelni, a i one są na granicy istnienia.

10 grudnia 2014 o godz. 09:55

Whisky Bible 2015

Whisky bible 2015

W nowym wydaniu „Biblii” Jima Murraya opisanych i ocenionych zostało 4700 whisky, w tym ponad 1140 nowych. Coraz obszerniejsza jest część poświęcona whisky z Europy Zachodniej i Skandynawii, a także Australii, Azji czy Ameryki Południowej. Wciąż jednak ponad połowa (ok. 2500 opisów) dotyczy szkockich whisky słodowych, a do tego dochodzi ok. 400 szkockich whisky mieszanych. Pokaźny udział w publikacji mają też whisky amerykańskie – jest ich ok. 600. Rozrastają się części poświęcone: Irlandii, Japonii czy Indiom, coraz wyższe noty zdobywają whisky angielskie.

9 grudnia 2014 o godz. 10:14

Ilustrowana historia wódki J.A. Baczewski

jab_logotype

To zdumiewające, jak niewiele informacji o jednym z największych fabrykanckich rodów przetrwało burzliwą historię Polski. Niewiele wiadomo o kolejnych pokoleniach twórców Wódki Monopolowej Baczewski, o ich inwestycjach, często nie są nawet znane dokładne adresy zakładów produkcyjnych, zaginęły dokumenty dotyczące zmian kapitałowych czy sukcesji. Pozostała marka, jej renoma, legenda, i bardzo dużo informacji na temat produktów. Przetrwały też całkiem okazałe kolekcje butelek (w tym pełnych) i etykiet od trunków Baczewskiego, co pozwoliło pięknie zilustrować książkę poświęconą historii rodziny i jej wyrobów.

8 grudnia 2014 o godz. 10:10

Domowe wina dla początkujących

Małgorzata Caprari Domowe wina

Autorka jednej z najbardziej poczytnych książek kucharskich ostatniej dekady przygotowała krótki poradnik dla amatorów domowych win… nie koniecznie z winogron. Mamy tu przepisy m.in. na wina: agrestowe, aroniowe, berberysowe, z czarnego bzu, czereśniowe, daktylowe, dereniowe, figowe, głogowe, gruszkowe, jabłkowe, jagodowe, jarzębinowe, jeżynowe, łochyniowe, malinowe, morwowe, pigwowe, pomidorowe, porzeczkowe, rabarbarowe, rodzynkowe, różane, z mniszka, tarninowe, truskawkowe, wiśniowe, z żyta, z ryżu i inne, a także: miody, maliniaki, wermuty, jabłeczniki, rozmaite nektary itd. Jest przepis na polski burgund z… buraków i na złote wino dyniowe. Przepisy zawierają porady – co fermentować, w jakich proporcjach i jak długo, ale oczywiście najpierw autorka wprowadza w świat produkcji wina, żeby czytelnik nie otrzymał przypadkiem octu. Omawia proces fermentacji, aparaturę, wybór drożdży itd., tak by otrzymany alkohol miał elegancką barwę, był klarowny, aromatyczny i smaczny.

6 grudnia 2014 o godz. 10:06

Nalewki domowe

Nalewki domowe

Andrzej Fiedoruk to człowiek-instytucja jeśli chodzi o nalewki – ich historię, konteksty kulturowe i receptury. Napisał na ich temat wiele książek i nikt w Polsce nie może pochwalić się podobnym dorobkiem w tej dziedzinie. Marta Szydłowska jest natomiast autorką licznych poradników kulinarnych, ale nie tylko, bo ma w swoim dorobku obszerną monografię „Wino. leksykon”, jak i kilka autorskich pozycji o nalewkach domowych i staropolskich. Będący efektem współpracy tak doświadczonych autorów leksykon, to właściwie opus magnum polskiej sztuki robienia nalewek, z głębokim rysem historycznym – znakomicie ilustrowanym archiwalnymi materiałami oraz ponad setką przepisów na własne trunki. Nie tylko zresztą o nalewkach tu mowa, bo też o innych tradycyjnych rodzimych napitkach – miodach i wódkach gatunkowych czy owocowych. Całość została elegancko zilustrowana. Jest to najładniejsza i najpełniejsza publikacja o nalewkach jakie mamy na rynku.

2 grudnia 2014 o godz. 10:36

Wino

Wino Wydawnictwo Olesiejuk

André Dominé to największy obecnie autorytet w dziedzinie alkoholi, bo pisze przecież nie tylko o winach. Świat wina ma zresztą swoje gwiazdy, jak Hugh Johnson czy Jancis Robinson. Warto jednak przypomnieć, że André Dominé jest redaktorem i współautorem ogromnej monografii „Alkohole świata”, w której znalazły swoje miejsce są wszystkie trunki poza winem i piwem. W przypadku książki „Wino” także jest redaktorem, książka ,a siedemnastu autorów, nie licząc fotografów, a zdjęcia są jej ważnym elementem. Dodajmy jeszcze, że jest to już trzecie polskie wydanie tej ogromnej, albumowo wydanej, księgi, tym razem w bardziej zgrabnym formacie. Zebrano tu właściwie cała wiedze o winach, bez zagłębiania się w szczegóły dotyczące poszczególnych marek, co znakomicie co roku eksploatuje Hugh Johnson w swoich rocznikach „Pocket Wine Book” i nieco rzadziej niż co roku w obszernych monografiach „The World Atlas of Wine”. André Dominé postanowił stworzyć książkę, która pokazywałaby wino jako element historii i kultury kulinarnej, agrarnej i dopiero na trzecim miejscu alkoholowej. A zatem zaczyna od historii, przez botanikę (odmiany winorośli, ich choroby, uprawa etc.) przez geografię (obszary upraw i produkcji) po przemysł (produkcja wina, beczki, butelki etc), po delektowanie się (rodzaje, smaki, aromaty, barwa, tu znów oczywiście powraca geografia, terroir wina, ale i botanika czy szerzej – agrokultura). Jest też miejsce na informacje praktyczne: o kupowaniu, przechowywaniu, podawaniu, o kieliszkach i korkociągach, o dekantacji i sztuce picia wina. Książka daje naprawdę bardzo solidne podstawy wiedzy o winie, rzetelnie opracowana jest jedną z najlepszych dostępnych na rynku, po polsku chyba najlepszą.

19 listopada 2014 o godz. 20:28

Siedem dobrych lat

Keret7

Po co pisać książki, które nikogo poza samym autorem i jego krewnymi nie zainteresują? Otóż na ogół robi się to dla zaspokojenia próżności i ten rodzaj twórczości zwykliśmy nazywać grafomanią. Co jednak poradzić, gdy książkę dla siebie samego pisze autor uznany, który potrafi władać piórem, język ma giętki, poczucie humoru nie najgorsze i potrafi klecić fabułę? W takiej sytuacji czytelnik ma prawo czuć się zrobionym w bambuko. Nowa książka izraelskiego pisarza, pomieszkującego w Warszawie, to gniot niebywały, narcystyczne wynurzenia ojca, męża i artysty, bo w każdej z tych ról autor czuje się ekspertem. Oczywiście są i wątki inne – wojenne, rozliczeniowe, palestyńsko-izraelskie, polsko-izraelskie, ale to, co w tej książce mądre, ginie przytłoczone próżnym ego piszącego. Po co wydawać takie książki, ja się pytam? A po co je tłumaczyć? A tu jeszcze audiobooka nagrano. Cóż to za zamach na czytelnika by czas jego podstępnie zmarnotrawić? Ludzie i tak mało czytają, nie warto ich zatem bardziej zniechęcać, oby jak najmniej było tego typu książek.

9 listopada 2014 o godz. 10:48

Drink. Intymny związek kobiet z alkoholem

Anna Dowsett Johnston Drink Intymny

W jaki sposób kobiety się uzależniają od alkoholu, jak trudno im zerwać z nałogiem, dlaczego liczba uzależnionych kobiet wciąż wzrasta, jak niebezpieczną obsesją może stać się alkohol, w jaki sposób nałóg zniewala i wyniszcza, jak sobie próbować radzić, jak wracać do zdrowia – to tylko niektóre z poruszonych przez Ann Dowsett Johnston wątków. Autorka specjalizuje się w problemach alkoholowych kobiet, ale sama też była alkoholiczką, podobnie jak jej matka. Zna temat od podszewki, do bólu. Wysłuchała dziesiątków zwierzeń alkoholiczek, wiele z nich cytuje w książce by pokazać różne oblicza uzależnienia, a przede wszystkim rozwiać złudzenia dotyczące kontrolowanego nadużywania alkoholu. Autorka za rosnący alkoholizm wśród kobiet po części oskarża przemysł alkoholowy, który oferuje coraz bardziej atrakcyjne drinki, koktajle i likiery. Ale powodów jest oczywiście znacznie więcej – stres, nieśmiałość, tempo i mobilność życia, także uwarunkowania genetyczne czy wzorce środowiskowe. Przyczyny są jednak drugorzędne wobec skutków, nie mogą stanowić wytłumaczenia dla nałogu. Ann Dowsett Johnston przedstawia różne formy degradacji, kosztów związanych z piciem, ale daje także nadzieję na powrót do normalnego życia, czego sama jest budującym przykładem.

6 listopada 2014 o godz. 21:38

Ansa

ansa

Do materiału wprowadza delikatne, melodyjne intro, które zapowiada duży ładunek emocji. Harmonijnie przechodzi w atmosferę tej zaskakująco dojrzałej jak na debiutantów płyty. To materiał bardzo uczuciowy, jest tu wściekłość i sprzeciw, ale też łagodność, wiara w przyjaźń, miłość, solidarność i ludzkie braterstwo, bardzo dużo nadziei. To wyjątkowo optymistyczny przekaz. W tej muzyce są żywioły, gwałtowność wichury i delikatny szum wody, lekkość powietrza i niszczycielska moc ognia, a jednocześnie stylistycznie wszystko jest spójne. Okładka tej płyty świetnie wyraża jej atmosferę, późnojesienny wieczór, zachodzące słońce, aleja drzew i samotna sylwetka człowieka. Idzie i zapewne dokądś dojdzie, bo droga otwiera się przed nim. Tak interpretuję też teksty, zaangażowane, a jednocześnie bardzo osobiste, o uczuciach, o pragnieniach, o miłości, o lepszym świecie. Nie ma w tej muzyce i w tekstach bezsilności, tak często pobrzmiewającej w emocjonalnym core. Gdyby szukać porównań muzycznych, to na rodzimej scenie przede wszystkim Die Last, ale też Złodzieje Rowerów, czyli najlepsze wzorce. To przemyślany i wyrównany materiał, trudno tu wyróżnić któryś utwór, do mnie najmocniej przemówiły „Iskra” i „Zatrzymaj się”, ale rzeczy słabszych tu nie ma. I chyba każdy, kto z uwagą i spokojem wsłucha się w tę płytę, znajdzie na niej coś z samego siebie.

6 listopada 2014 o godz. 10:09

Dobre wino na każdą okazję

Katherine Cole Dobre wino

Ze wszech miar nowatorski i niezwykły poradnik dla miłośników win, zarówno początkujących, jak i zaawansowanych. Poradnik wielopoziomowy, przedstawiający dziesięć podstawowych stylów wina od białych świeżych, rześkich po wzmacniane oraz typologię wewnątrz nich, aż po wybrane marki. Książka zbiera masę opinii ekspertów, omawia nie tylko smaki i aromaty, ale zawiera też przedziały cenowe, porady dotyczące doboru potraw, a nawet szkła, oczywiście także przechowywania i podawania omawianych win. Nowatorskie jest ujecie graficzne, niezwykle przejrzyste, oparte częściowo na ramkach i tabelach, częściowo na piktogramach. To bardzo nowoczesny poradnik, a przy tym bynajmniej nie powierzchowny. Jest tu też bogata terminologia dotycząca win i szczepów winogron, całkiem sporo informacji o produkcji win, oczywiście masa porad dotycząca kupowania wina, a do tego świetne zdjęcia, a wszystko to ukryte za niezbyt ciekawą okładką. Pretensję można mieć jedynie do stylu w jakim ta książka została napisana. Autorka operuje zbyt fachowym językiem nawet wówczas gdy wprowadza do najbardziej podstawowych spraw związanych z rodzajem wina. Oto próbka tego stylu: „Madera narodziła się na urwistych klifach wyspy leżącej u wybrzeży Afryki. Tam jest wszystko. Od wiotkiej rainwater, przez cytrusową serial po karmelową verdelho. Tam jest bual w kolorze piwa imbirowego, bogata w nuty brązowego cukru i korzeni, a także przypominająca melasę malmsey”. Czy tego typu opis wymagający pomocy niezłej encyklopedii przemawia do wyobraźni? Raczej słabo. Czytelnik, który chce poznać świat win nie musi być erudytą, więc skuteczniej jest komunikować się z nim zrozumiałym językiem.

3 listopada 2014 o godz. 10:52

Nie ma Boga oprócz Allacha

Nie-ma-Boga-oprocz-Allaha_Reza-Aslan

Znakomita książka, wprowadzająca czytelnika w bogaty świat islamu – historii, kultury, obrzędowości, etyki i w mniejszym stopniu polityki. Po wydarzeniach z 11 września 2001 roku cywilizacja zachodnia nie tylko patrzy na islam nieprzychylnie, lecz często zwyczajnie z lękiem. Kojarzymy go z terroryzmem, nietolerancją, fanatyzmem. Fanatyczne organizacje terrorystyczne stały się jak najgorszą wizytówką islamu, który przecież przez wieki nie tylko funkcjonował obok chrześcijaństwa, lecz także z pożytkiem przenikał w świat kultury zachodu. Wieloznaczność koranicznych prawd, poetyka tego tekstu, sprawiają, że dla fanatyków otwiera się pole dla zbrodniczych krucjat przeciw niewiernym, sam Mahomet wszak pisał do niewiernych: „Bójcie się ognia – a paliwem jego będą ludzie i kamienie”. Ale ideologia walki, to tylko jedno z oblicz islamu, które na dodatek nie jest zakorzenione w historii i tradycji tej wielkiej religii. Jest efektem – jak pisze Reza Aslan – wyobcowania islamu w świecie zachodnim w XX wieku. Badacz zresztą nie tłumaczy zła, świadom jak wielką krzywdę wyrządza ono wyznawcom i samej kulturze islamu. Obok zła jest jednak niezwykle bogata, wciąż żywa tradycja. „Dużo czasu zajmie oczyszczenie islamu z jego nowych fałszywych bożków – bigoterii i fanatyzmu – czczonych przez tych, którzy zastąpili oryginalną Mahometową wizję tolerancji i jedności swoimi wielkimi ideałami nienawiści i niezgody. Ale to oczyszczenie jest nieuniknione, a fala reform nie do powstrzymania” – pisze Reza Aslan w kontekście przyszłości islamu. Oby miał rację.