Materiały wg tagu "recenzja"

13 stycznia 2016 o godz. 09:18

James Bond – Cyngiel śmierci

bond007-001

Kolejna filmowa odsłona przygód Agenta 007, czyli „James Bond Spectre” zbiera raczej słabe recenzje, tymczasem do księgarń trafiła inna kontynuacja, napisana przez znanego autora thrillerów i kryminałów, Anthony’ego Horowitza. Horowitz wykorzystał pozostawione przez Iana Fleminga notatki, które najpierw miały być scenariuszem do serialu, który nie powstał, potem opowiadaniem, w rezultacie do wykorzystania były pojedyncze dialogi i pomysł wyścigów samochodowych, gdyż Bond w tej części okazuje się być nie tylko uwodzicielskim szpiegiem, ale też sprawnym kierowcą rajdowym.

24 grudnia 2015 o godz. 00:59

Przebudzenie Mocy

star wars7

Kilka dni minęło od premiery „Star Wars. Przebudzenie Mocy”, to można już spiłować i recenzować. Oglądałem (niestety) z dubbingiem i w 3D. Film wyczekiwany od lat, przecież „Gwiezdne Wojny” to było arcydzieło lat mojej młodości, zapładniało wyobraźnię przez lata. Oglądane dziesiątki razy wszystkie części, no może te trzy później nakręcone nie dziesiątki, ale też kilka razy. „Przebudzenie Mocy” też obejrzę jeszcze raz, ale nie wyszedłem z kina z uczuciem Wow! Były rzeczy, które mi się podobały, ale minusów było co najmniej drugie tyle. Podobało mi się, że ten nowy film jest tak mocno osadzony w klimacie pierwszej trylogii. Technologicznie przez to może nawet trąci myszką, ale w tym też urok „Star Wars” to nie technologia, tu ludzie i Moc są ważne. Zupełnie mi się nie spodobał dobór nowych głównych bohaterów męskich, czarnoskóry John Boyega, jedna z centralnych postaci filmu (Finn), szturmowiec, którego ruszyło sumienie, ma sposób mówienia i mimikę clowna, a nie bohatera eposu. Życzyłem mu śmierci, niestety, zdaje się, że przeżył. Adam Driver jako następca Lorda Vadera… no nie, absolutnie, definitywnie nie. To nawet nie problem aktora, który bardziej pasuje do akademii Hogwartu, niż do świata „Gwiezdnych Wojen”, ale samej koncepcji postaci. Mazgajowaty mięczak. Anakin był rozdarty, ale to było dramatyczne i wzniosłe, a tu jest płaksa, bez charakteru, bez realnej władzy. Na dokładkę zabił mojego ulubionego bohatera, więc tym bardziej go nie lubię. Główna bohaterka kobieca – jak cię mogę, straszna anorektyczka (Daisy Ridley), o buzi nieco podobnej do młodej księżniczki Lei. Do tej roli wolałbym jednak kogoś klasy Angeliny Joli czy Milli Jojovich. Ta dziewczynka jest za grzeczna, ale ma potencjał, może jeszcze z niej będzie rycerz Jedi, w końcu Luke na początku też był chłopcem do bicia.

6 grudnia 2015 o godz. 11:11

Salman Rushdie: Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy

coverbig

Choć tytuł nowej powieści Salmana Rushdiego nawiązuje do „Baśni 1001 nocy”, choć styl narracji przypomina baśń, a karty książki zaludniają dżiny, jest to historia na wskroś współczesna, przedstawiająca rozkład więzi społecznych, ludzką samotność, bezradność w konfrontacji z żywiołami, ale też w codziennym życiu, zwłaszcza w sferze uczuć.

30 października 2015 o godz. 21:23

Ślepnąc od świateł

Slepnac-od-swiatel-001

Jakub Żulczyk jest najzdolniejszym pisarzem pokolenia urodzonego już w latach 80. Dynamiczny język, świetnie skrojone postaci, autentyczne, tryskające emocjami. Tak, emocje to najważniejszy atut tej prozy, która jest głosem buntu, złości, ale często też bezradności. Żulczyk przedstawia brudna Polskę i młode pokolenie, które żyje w całkowitym oderwaniu od tradycji, spraw kraju czy świata. Biorą prochy, sprzedają prochy, piją i dupczą na potęgę, spędzają dnie i noce klubach, chcą dużo zarabiać i mało robić, nie obchodzi ich prawo, nie obchodzi moralność, nawet miłość jest poza ich radarami, chyba że zwierzęca, chyba że wyłącznie fizyczna.

14 października 2015 o godz. 21:25

Grzegorz Bartos: Nigdzie teraz, teraz tutaj

Bartos

Wycinek świata, świat w wycinku. Zagubiony w meandrach życia punkowiec szukający azylu, a może wręcz ucieczki. Czuje, że nie ma światu nic do przekazania… a może jednak się myli… I tak trafia na mały bazar na warszawskim Żoliborzu – jego królestwo to kilka metrów kwadratowych sklepiku, w którym można nabyć papierosy, książkę, prasę, no i upragniony kupon do świata milionerów. Tam poznaje katalog przeróżnych ludzi. Jedno co ich spaja, to swoista bezdomność ich dusz, jakby z góry skazani byli na przegraną.

9 października 2015 o godz. 09:03

Słuchaj pieśni wiatru / Flipper roku 1973

sluchaj-piesni-wiatru-flipper-roku-1973

Dwie pierwsze powieści japońskiego pisarza ukazały się po polsku w jednym tomie. Obydwie łączy postać cynicznego i introwertycznego Szczura, bohatera występującego także w kolejnych książkach – „Przygodzie z owcą” i „Tańcz, tańcz, tańcz”. Są w nich wątki typowe dla całej twórczości Murakamiego – podświadomość, oniryczne doświadczanie, samotność, ale i muzyka, życie studenckie i knajpiane. „Słuchaj pieśni wiatru” to poszarpana narracja, wiele różnych splatających się historii, które tworzą obraz zagubionego bohatera, pisarza, osoby zawieszonej pomiędzy wspomnieniami, a pragnieniami. „Flipper roku 1973” to opowieść o tym jak szybko czas weryfikuje wagę rzeczy, zdarzeń, pożądań, w istocie – jak krótkie są nasze pragnienia, nawet jeśli przez jakiś czas stanowią obsesję. Narracja w obydwu opowieściach przekracza ramy czasu, co także jest typowe dla późniejszego stylu Murakamiego.

8 października 2015 o godz. 20:01

Blackout

Blackout-Jutro-bedzie-za-pozno_Marc-Elsberg

Marc Elsberg to pseudonim austriackiego pisarza, Marcusa Rafelsbergera. Pod własnym nazwiskiem wydał kilka powieści kryminalnych i satyrycznych, nie odniósł jednak większego sukcesu. Tymczasem „Blackout” w swojej kategorii jest książką wybitną. To powieść katastroficzna, antyutopia przedstawiająca świat po katastrofie energetycznej wywołanej przez anarchizującą grupę terrorystyczną.

28 lipca 2015 o godz. 22:24

Prawda i inne kłamstwa

Arango-001

Znakomity debiut prozatorski niemieckiego scenarzysty filmowego. Powieść wyrafinowana, napisana świetnym językiem, z wielką elegancją. Styl pisarstwa przypomina Harukiego Murakamiego – poetycki, oniryczny, odwołujący się do podświadomych obrazów. Akcja jest tu właściwie tłem dla pokazania postaci, niby jest to thriller, ale tak naprawdę studium samotności, rozpaczy, obsesji, a przede wszystkim iluzji.

25 lipca 2015 o godz. 23:48

Imperium wódki. Alkohol, władza i polityka w carskiej Rosji

IMPERIUMwodki.cdr

Wstrząsająca książka, opowiadająca o wpływie wódki na politykę Rosji carskiej, w czasach ZSRR i współcześnie. Wydana w Polsce pierwsza część koncentruje się na Rosji carskiej, na pijanej polityce Iwana Groźnego, Piotra Wielkiego, carycy Katarzyny itd. aż po tragiczny finał dynastii Romanowów.

17 czerwca 2015 o godz. 09:18

Alkoholowe dzieje Polski – czasy Piastów i Rzeczypospolitej Szlacheckiej

Alkoholowe_Dzieje_Polski-001

To pierwsza tak obszerna praca poświęcona obecności alkoholu na polskich stołach począwszy od początków naszego państwa. Książka napisana ze swadą, nie stroniąca od anegdot, literackich odniesień, a przede wszystkim nie wolna od sarkazmu autora, który punktuje alkoholowe uzależnienie u królów, biskupów, magnatów, literatów czy posłów. Polska jest krajem miodem i piwem płynącym, a z czasem do zestawu dołącza gorzałka oraz drogie importowane wina (przez wieki na pierwszym miejscu węgrzyn i małmazja) – symbol gościnności i zamożności. Już Bolesław Chrobry był alkoholikiem i awanturnikiem, a jego następcy z dynastii Piastów często umierali wskutek przepicia i rozwiązłości. Jagiellonowie jakoby byli bardziej wstrzemięźliwi w piciu, choć nie wszyscy, jednak w przypadku tej dynastii do kieliszka chętniej zaglądali książęta i biskupi niż koronowani władcy. Władcy elekcyjni pić musieli, bo żeby zyskać poparcie rozpitej szlachty należało wytoczyć nie jedną beczułkę miodu, piwa i wina. Jak było za Sasa – każdy wie. Do opilstwo dołączyło obżarstwo.

16 czerwca 2015 o godz. 08:48

Joakim Zander: Pływak

plywak-001

Poruszająca i znakomicie napisana książka, łącząca elementy thrillera, sensacji w stylu Alistaira MacLeana i political-fiction. Chyba obok sagi „Millennium” najlepszy z licznych kryminałów noir rodem z Szwecji. Zander sugestywnie tworzy mroczny klimat, zaskakuje momentami liryzmem opisów stanu ducha postaci, bardzo powoli wprowadza w świat kolejnych bohaterów – postaci równorzędne, bo ta niezwykła powieść nie ma głównego bohatera.

10 maja 2015 o godz. 12:43

Historia kulturowa wina francuskiego w Polsce od połowy XVII do początku XIX wieku

Dorota Dias-Lewandowska

Praca pionierska, Dorota Dias-Lewandowska porusza się po dziewiczym gruncie, bazując w równym stopniu na nielicznych dokumentach francuskich dotyczących eksportu win do Polski, jak i tych zachowanych w naszych dworach, faktoriach czy bibliotekach. Temat pozornie tylko jest wąski, gdyż autorka traktuje szeroko historię konsumpcji alkoholi w dawnej Polsce, a więc pisze nie tylko o winach francuskich. Analizuje jak to się stało, że wina z Francji, które były uważane za poślednie, kwaśne, dla gołoty, w XVIII wieku wyparły tak prestiżowe i cenione węgrzyny. Oczywiście powodów było wiele, ale zaczęło się od kupców Holenderskich i Angielskich, którzy na francuskich producentach zaczęli wymuszać wyższą jakość win. A zatem do Polski zaczęły trafiać lepsze wina z Burgundii i Szampanii, poza tym przyszła moda na kulturę i obyczaje francuskie, zmieniały się gusta i smaki, zaczął też wyrabiać się snobizm w zakresie doboru win i potraw. W XVIII wieku już nie pije się na polskich dworach z jednego kielicha, mówi się o „dobrym smaku” – bon goût, zaczyna się rozróżniać nie tylko kolor i słodycz wina, ale też region, a nawet producenta.

22 kwietnia 2015 o godz. 10:09

Człowiek z aspiracjami

256207_czlowiek-z-aspiracjami_630

Dobrze, że Hans Fallada jest sukcesywnie przypominany polskim czytelnikom. Autor „Pijaka” czy „Każdy umiera w samotności” był jednym z ważniejszych niemieckich pisarzy lat 30., choć w Polsce jego popularność przypadła na lata 50., kiedy ukazały się przekłady jego sztandarowych dzieł. Sam uzależniony od nałogów, przedstawiał jednostki uwikłane w niemożności, osoby samotne, nieszczęśliwe, pozbawione pracy i przyszłości. Jego twórczość przeżywała też swoisty renesans w latach 70., gdyż Fallada ze swoją kontestacją i uwrażliwieniem na słabość człowieka świetnie trafił w czas pokolenia hipisów. Ten rodzaj wrażliwości na ból, na alienację, ma zresztą wymiar ponadczasowy. W diagnozach ludzkiego losu Fallada nic się nie zestrzał, zmieniły się tylko didaskalia.

22 marca 2015 o godz. 22:32

Peter Robinson: Ukryte w mroku

ukryte w mroku-001

Chyba najlepsza z książek brytyjskiego pisarza. Początkowo akcja rozwija się bardzo powoli, autor wprowadza kilka równoległych wątków, a mało wyrazista postać głównego bohatera, znanego z poprzednich powieści inspektora Banksa, nie ułatwia wejścia w mroczny świat zbrodni. Bardziej jest to thriller niż kryminał, choć trzeba przyznać, że część policyjna, czyli śledztwo oraz towarzyszący mu aparat sądowniczo-biurokratyczny, są przedstawione z dbałością o realia. Problemem cyklu powieści Petera Robinsona jest postać inspektora Banksa – faceta nieco ślamazarnego, bez ikry, choć niebywale błyskotliwego w kojarzeniu policyjnych faktów. Stary wyjadacz, ale – choć niby podoba się kobietom – jako facet nijaki. Na pewno ciekawsze są partnerujące mu kobiety. Książka wciąga jednak nie intrygą, nie detektywistycznymi zdolnościami inspektora, ale mrocznym klimatem. Świat zbrodni jest tu naprawdę zły, zepsuty, bezlitosny. Jednocześnie Peterson nie epatuje obrzydliwościami, relacjonuje subtelnie jak na współczesną literaturę spod znaku noir. Potrafi też świetnie opisywać miejsca i to jest dodatkowy atut powieści, nie ważne czy to opuszczona farma gdzieś na prowincji czy starówka w Tallinie – te miejsca mają duszę. Wprowadza sporo faktów, sporo postaci, zarówno świadków, jak i ofiar, rodzin ofiar, śledczych, dziennikarzy, prokuratorów, przestępców mniej lub bardziej zdeprawowanych. W tradycyjny sposób zło i dobro są jasno oddzielone, ale to nie znaczy, że przestępcy nie mają szansy na poprawę, a gliniarze nie dają się skorumpować czy szantażować. Podoba mi się przede wszystkim wiarygodność tej prozy. A w powieści „Ukryte w mroku” mamy wyjątkowo paskudną historię o wykorzystywaniu ludzi do niewolniczej pracy, o wykorzystywaniu seksualnym kobiet i o bezwzględnych morderstwach dla pieniędzy lub dla tuszowania innych przestępstw. Kilka płaszczyzn czasowych, wiele miejsc i na koniec dość wątpliwy triumf sprawiedliwości.

14 marca 2015 o godz. 12:11

Kotyfikacja

kotyfikacja

Jackson Galaxy to dziś chyba najbardziej rozpoznawalny miłośnik kotów. Tatuaże, diabelska bródka i sympatyczny kot na ramieniu lub na kolanach. Autor książki „Kocia magia” i programu telewizyjnego „Kot z piekła rodem”. W nowej książce opisuje, jak urządzić mieszkanie by ulubiony czworonóg czuł się wesoło, bezpiecznie i komfortowo. Trzeba mu zapewnić miejsca do wspinaczki, do łapania, do spoglądania przez okno, do spania i do toalety, oczywiście schludny kącik do jedzenia i poidło z filtrowaną przez węgiel drzewny wodą. Musi być miękko i puszyście. Znakomite zdjęcia, porady jak samemu konstruować kocie atrakcje by były estetyczne, funkcjonalne i bezpieczne, porady dotyczące zabawy, ankieta pozwalająca lepiej poznać nawyki i nastroje własnego kota, a wszystko to na wesoło, w luźnej stylistyce typowej dla Jacksona. Współautorką książki jest Kate Benjamin, która specjalizuje się w projektowaniu domów przyjaznych dla kotów. Dla kociarzy lektura obowiązkowa.

11 marca 2015 o godz. 10:12

Zbrodniarz i dziewczyna

zbrodniarz-i-dziewczyna-b-iext24953228

Witkowski zupełnie nie miał pomysłu na powieść, za to widać, że świetnie się bawi w kolejnych autokreacjach. Jest doskonałym humorystą, kto wie czy obecnie nie najlepszym w naszej śmiertelnie poważnej literaturze. Kryminał „Zbrodniarz i dziewczyna” to po części powtórzenie pomysłów powieści „Drwal”, także jeśli chodzi o miejsca i bohaterów. Co to zresztą za kryminał, gdy zamiast śledztwa jest farsa, a motywy zbrodniarza pasują do operetki? Niewątpliwie to nie na koledze z Wrocławia, Marku Krajewskim, wzoruje się Witkowski. Literacko i duchowo znacznie bliżej mu do Gombrowicza, czy Topora, zresztą Witkowski jest jedyny w swoim rodzaju, więc jakiekolwiek porównania są mocno naciągane. I choć fabuła tej powieści jest tak miałka, że nie ma sensu jej relacjonować, to czytelnik zostaje tak skutecznie rozbawiony stylem narracji, autoironią autora, że gotów jest wybaczyć brak jakiegokolwiek suspensu. Patrząc jednak na dorobek autora „Lubiewa”, jest to książka mniej udana niż „Drwal” czy „Margot”.

10 marca 2015 o godz. 21:37

O „Wódce” w „Magazynie Literackim Książki”

wodka-mlk

W lutowym numerze „Magazynu Literackiego Książki” Ewa Tenderenda-Ożóg recenzuje książkę „Wódka”.

10 marca 2015 o godz. 12:11

Lubuski Szlak Wina i Miodu

Lubuski Szlak Wina i Miodu

Przemysław Karwowski jest wybitnym ekspertem w dziedzinie winiarstwa zielonogórskiego, zarówno jego historii, jak i obecnego rozwoju. Publikacja kartograficzna jest bezcennym przewodnikiem po winnicach regionu, a także po pasiekach i innych atrakcjach jak muzea czy skanseny. Mapa w skali 1:200 tys. jest dostatecznie dokładna by łatwo było się z nią poruszać od winnicy do pasieki, racząc się winem, miodem i pełnią życia. Zebrane na odwrocie karty informacje przedstawiają bliżej miejsca, są tu dane teleadresowe, niezbędne by umówić się na wizytę oraz informacje m.in. na temat: powierzchni winnicy, liczby uprawianych odmian, sprzedaży sadzonek, liczby uli i gatunków miodów, bazy noclegowej, gastronomicznej itd. Nic tylko ruszyć szlakiem wina i miodu.

23 lutego 2015 o godz. 20:42

Barbara Holland: Radość picia

radosc-picia-b-iext24549571

Kultowa książka dla osób, które lubią i potrafią znajdować radość z picia. Napisana z przymrużeniem oka, pełna anegdot i ciekawostek jak choćby brandy destylowana przez wymrażanie. Niedawno ukazało się jej drugie polskie wydanie. Absolutnie daleka od politycznej poprawności, chwaląca może nie tyle sybarytyzm, co pożytek z wesołego, towarzyskiego stylu życia. „Żadna większa cywilizacja nie narodziła się tam, gdzie pito wyłącznie wodę”, pisze autorka.

16 lutego 2015 o godz. 19:54

Marcin Wroński: Kwestja krwi

kwestja-krwi-b-iext27147935

Siódmy tom przygód Zygi Maciejewskiego jest zarazem jakby pierwszym w serii, przedstawia jeszcze nie komisarza, lecz młodego aspiranta, który prowadzi swoją pierwszą sprawę. Mimo wielkich ambicji, i równie wielkiej chęci przeniesienia z prowincjonalnego Zamościa do Lublina, Maciejewski daje sobą manipulować. Zyskuje awans, ale prowincjonalny dramat nie zostaje do końca wyjaśniony. A w każdym razie prawda pozostaje na wiele lat ukryta, prowadzący śledztwo poznaje przebieg zdarzeń już lata później, gdy zbrodniarza nie można ukarać. Wroński uwielbia dwutorową narrację utrzymaną w stylu retro, której część przedstawia Polskę sanacyjną, część – mroczne lata stalinizmu. To też okazja by ukazać różne oblicza bohatera, który z policjanta staje się ofiarą, a mimo to pozostaje wierny własnym zasadom. Mimo parszywej facjaty Maciejewski jest typem, który daje się lubić, a z powieści na powieść jego postać jest bardziej pełnokrwista. „Kwestja krwi” to jak dotąd najlepsza książka w cyklu, zarówno fabularnie, jak i scenograficznie, przedwojenny Zamość naprawdę żyje, a różne bibeloty z tamtego okresu są nie tylko rekwizytami, rzeczywiście nadają powieści smaczek.