Materiały wg tagu "recenzja"

31 stycznia 2008 o godz. 19:46

John Fante

Ukazały się niedawno po polsku dwie książki Johna Fantego, zmarłego w 1983 roku amerykańskiego pisarza. Fante dawno odszedłby w niepamięć, gdyby z literackiego niebytu nie wygrzebał go Charles Bukowski, przyznając w połowie lat 70., że wzorował się na twórczości autora „Pyłu”. „Fante był moim bogiem” – to stwierdzenie Bukowskiego sprawiło, że po 40 latach zapomnienia książki zaczęto wznawiać, a niebawem także tłumaczyć na inne języki. A sam Fante stał się szybko pisarzem „kultowym”, nie dziwi zatem, że polskie wydanie ukazuje się w serii „Kultowa” wydawnictwa G+J.

6 stycznia 2008 o godz. 13:28

Inna Ameryka

Nakładem wydawnictwa Rebis ukazała się kapitalna książka ‚1491’ Charlesa C. Manna o Ameryce przed Kolumbem. Temat mnie szczególnie interesuje, z racji fascynacji Ameryką Południową i jej historią. Polecam – poniżej kilka zdań recenzji.

4 stycznia 2008 o godz. 11:24

Nowy Murakami

Wiem, że Haruki Murakami ma wielu wiernych czytelników, sam z przyjemnością czytałem kilka jego powieści, bo choć lokuje akcję w realiach japońskich, to jego bohaterowie myślą i czują w sposób uniwersalny. A uczuć w tej prozie zawsze było sporo. Nakładem wydawnictwa Muza ukazała sie właśnie jego najnowsza powieść „Po zmierzchu”, o której napisałem kilka zdań – bez większego entuzjazmu.

3 stycznia 2008 o godz. 18:21

Biografia Bukowskiego

W ostatnich dniach przeczytałem sporo ciekawych książek, wśród nich biografię Charlesa Bukowskiego, którą polecam fanom autora „Szmiry”. Napisana jest świetnie, szkoda że w polskim wydaniu roi się od literówek (im dalej, tym gorzej). Autorem jest Howard Sounes, dziennikarz, który nie znał osobiście Bukowskiego, ale dotarł do wielu jego znajomych i kochanek. Tytuł: „Charles Bukowski w ramionach szalonego życia”, tłum. Magdalena Rabsztyn, Twój Styl, Warszawa 2007. Poniżej kilka zdań moich refleksji o samej książce.

25 grudnia 2007 o godz. 17:10

Anarchy in the UKR

Skończyłem właśnie czytać świetną książkę „Anarchy in the UKR” ukraińskiego pisarza Serhija Żadana, która ukazała się w wydawnictwie Czarne. Podoba mi się sposób obrazowania tego młodego autora i jego bunt. Polecam, a poniżej zamieszczam kilka zdań recenzji od siebie.

28 listopada 2007 o godz. 15:55

Rodziny nie są szczęśliwe

Kilka dni temu skończyłem czytać najnowszą książkę jednego z moich ulubionych pisarzy – Meksykanina Carlosa Fuentesa – pt. „Wszystkie szczęśliwe rodziny”. Polecam, poniżej kilka zdań recenzji.

17 sierpnia 2007 o godz. 23:24

Wolin o rewolucji

Nakładem Bractwa Trojka, czyli poznańskich anarchistów, ukazał się polski przekład „Nieznanej rewolucji 1918-1921” Wolina. To jedna z najciekawszych książek pokazujących wydarzenia w Rosji po rewolucji 1917 roku, zanim jeszcze umocniła się bolszewicka władza. Wolin (prawdziwe nazwisko: Wsiewołodia Michałowicz Eichenbaum) był jednym z najwybitniejszych działaczy ruchu anarchistycznego w Rosji, wielokrotnie więziony i prześladowany przez Czeka, miał możliwość obserwowania wydarzeń na Ukrainie i wcześniej – w 1918 roku – w Kronsztadzie z pozycji najpierw uczestnika walk, potem dysydenta. Jego wspomnienia pisane są z pasją i idealizmem, wiarą w inny rozwój zdarzeń, choć ostatecznie to „grabarze rewolucji” – jak nazywał bolszewików – przejęli władzę i zdusili wszelką opozycję, nawet tą, która wyrastała z tych samych marksistowskich korzeni. „Bolszewizm nigdy nie zaakceptowałby istnienia wolnego ruchu ludowego. (…) Bolszewicy zrobiliby wszystko, żeby stłumić i zniszczyć ten ruch”. Książkę uzupełnia masa dokumentów epoki – zarówno fałszywek publikowanych przez władzę, jak i odezw anarchistycznych. Przede wszystkim jednak bez reszty pochłania talent narracyjny Wolina, którego wspomnienia są niczym kadry filmu dokumentalnego, przedstawiają zdarzenia, ludzi, zapisy rozmów oraz, co chyba najważniejsze, oddają emocje.

15 sierpnia 2007 o godz. 18:11

Wizja sprawiedliwej globalizacji

W znakomitej, wydanej po polsku w 2004 roku książce „Globalizacja”, Joseph E. Stiglitz przedstawił krytykę działań dwóch najważniejszych międzynarodowych organizacji finansowych – Banku Światowego (którego sam był w latach 1997-2000 wiceprezesem) i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Przedstawił obłudę najbogatszych państw świata, a w szczególności Stanów Zjednoczonych, wobec krajów rozwijających się i społeczeństw najbardziej potrzebujących pomocy. Nowa książka Stiglitza – „Wizja sprawiedliwej globalizacji” – po części jest kontynuacją „Globalizacji”, choć tu autor zebrał przede wszystkim kilkanaście propozycji, które mają usprawnić procesy globalizacji. Te propozycje dotyczą zarówno demokratyzacji instytucji o charakterze globalnym, jak i bardzo szczegółowych rozwiązań, np. dotyczących prawa własności intelektualnej i dostępu do leków ratujących życie czy systemu międzynarodowych rezerw walutowych i pożyczek finansowych. Amerykański ekonomista (laureat nagrody Nobla z 2001 roku) kapitalnie punktuje wszelkie niegodziwości – od ceł i subsydiów w krajach przodujących gospodarczo po międzynarodowy handel bronią czy ograniczenia w korzystaniu z osiągnięć nauki, w tym w dziedzinach tak ważnych jak medycyna i farmakologia. „Uważam, że globalizacja kryje w sobie potencjał niezmiernych korzyści” – pisze Stiglitz. „Ale kształt nadaje jej polityka. Reguły gry zostały w dużej mierze ustalone przez kraje wysoko uprzemysłowione – a szczególnie przez najsilniejsze grupy interesów w tych krajach – nie ma więc nic dziwnego w tym, że ukształtowały globalizację tak, by im służyła. Nie starały się o ustanowienie jakiegoś zbioru uczciwych reguł, nie mówiąc już o regułach sprzyjających poprawie sytuacji ludzi w najuboższych krajach świata”. Stiglitz nie jest przeciwnikiem globalizacji, przeciwnie. Chce tylko uczynić ją bardziej sprawiedliwą. I podczas lektury nie opuszczało mnie przeświadczenie, że gdyby politycy choć trochę wzięli sobie do serca zawarte w książce postulaty, to świat byłby znacznie lepszy. Cóż, kiedy polityką rządzą egoistyczne interesy elit, a nie sprawiedliwość i dobro ogółu.Książka znakomita, szkoda tylko, że w polskim wydaniu jest masa literówek (pomijam już błędy interpunkcyjne). Takiemu wydawcy jak PWN taka liczba błędów nie powinna się przytrafiać.

1 sierpnia 2007 o godz. 15:48

Chomsky i polityka

Ostatnio, nakładem kolegów z oficyny Bractwa Trojka z Poznania, ukazała się książka „Polityka, anarchizm, lingwistyka” Noama Chomsky’ego. Wybór tekstów Chomsky’ego z różnych lat, są tu eseje, przemówienia, wstępy do książek i wywiady, a tematy krążą wokół spraw zawartych w tytule, ze zdecydowaną dominantą polityki. A w sprawach politycznych Chomsky cechuje się rzadką u ludzi zabierających publicznie głos niezmiennością poglądów, więc dla czytelników jego innych tekstów nie będzie zaskoczeniem krytyka amerykańskiego establishmentu i deklaracje bliskie ideom socjalistycznym czy wręcz anarchistycznym. Oczywiście, najciekawsze są teksty nowe, dotyczące spraw bieżących, jak choćby interwencja w Iraku, niestety jednak tom wypełniają głównie znacznie starsze wypowiedzi, w tym wiele ocen znanych już z innych publikacji. Ciekawe są też fragmenty z części „Język i polityka”, w których Chomsky szczerze opowiada o swoich naukowych i politycznych wyborach. „W politykę zaangażowany byłem – jeśli nie praktycznie, to intelektualnie – od wczesnego dzieciństwa. Dorastałem w radykalnej żydowskiej społeczności w Nowym Jorku. (…) Z lingwistyką natomiast związałem się poprzez kontakty z grupami politycznymi”. Ciekawa to droga od radykalizmu do tak mało poddającej się rewolucjom nauki jak lingwistyka. Ale też ten radykalizm amerykańskiego myśliciela jest bardzo „uniwersytecki”.

27 lipca 2007 o godz. 15:53

Wolność na jeden wieczór

Czasem jak coś czytam, to chcę się z wami podzielić krótkimi refleksjami, choć rzecz jasna nie mam zamiaru zanudzać każdą książką, bo jako człowiek uzależniony od lektury właściwie czytam wszystko co mi wpadnie w ręce, z instrukcją obsługi żelazka i książką telefoniczną włącznie:) Tym razem padło na książkę, którą przeczytałem już kilka tygodni temu, ale jakoś nie za bardzo znajdowałem czas by o niej napisać, a rzecz warta jest uwagi – zwłaszcza dla ludzi w wieku 25-30 lat, którym kultura acid house jakoś tam była bliska (mi nie była nigdy i zanim przeczytałem tę książkę, patrzyłem na moją siostrę pląsającą przy techno jak na bezmózgie stworzenie). Książka będzie też zapewne ciekawa dla tych wszystkich, którzy wprawdzie z kulturą techno nie mieli do czynienia, ale eksperymentowali z dragami mniej lub bardziej intensywnie. Książkę wydała Muza, autor: Matthew Collin, tytuł: "Odmienny stan świadomości".

19 czerwca 2007 o godz. 10:57

Bestie Oates

Nie jestem wielkim miłośnikiem twórczości Joyce Carol Oates (autorki m.in. „Blondynki” i „Wodospadu”), dotąd irytowało mnie jej szczegółowe analizowanie motywów ludzkich zachowań, w tych psychodramach gubiły się bowiem wątki fabuły. Ale z jej nową książką przetłumaczoną na polski jest inaczej – chyba przede wszystkim dlatego, że to właściwie nowela, 125 stron mocno skondensowanej narracji. „Bestie” to znakomicie skomponowana powieść. Narracja, w formie krótkich zapisów w pamiętniku, przedstawia kilka miesięcy z życia młodej studentki, zafascynowanej swoim profesorem od literatury. Na kampusie dzieją się dziwne rzeczy, wybuchają pożary, niektóre dziewczęta zapadają na zdrowiu, inne nagle odrywają się od grupy, biorą narkotyki… O domu profesora Harrowa i jego ekscentrycznej żony, rzeźbiarki, krążą legendy. Akcja rozwija się bardzo wolno, ale nie brakuje w tej krótkiej książce niespodziewanych zwrotów akcji – niczym w opowiadaniach grozy Poego, czytelnik nie wie, czego może za chwilę się spodziewać. „Bestie” to opowieść o magnetycznej sile zła, które wabi, pęta i niszczy. Mnie zło także magnetyzuje; może dlatego spodobała mi się ta niewielka książka.

8 czerwca 2007 o godz. 19:47

Dialogi z Borgesem

Ukazało się właśnie pierwsze polskie wydanie książki „W Dialogu” – zapisu rozmów, jakie w 1985 roku przeprowadził z Jorge Luisem Borgesem argentyński dziennikarz Osvaldo Ferrari. Borges miał wówczas 85 lat, rok później zmarł. Od 30 lat był niewidomy. Zdumiewa jego pamięć i erudycja!

23 maja 2007 o godz. 18:45

Fotoproza Tryzny

„Fotoproza” – tak nazwał swoją nową książkę („Taniec w skorupkach”) Tomek Tryzna. Mamy 1266 fotografii i tekstu do czytania w trzy kwadranse. „Czy jesteśmy świadkami nowego gatunku?” – pyta wydawca na czwartej stronie okładki. Faktycznie trudno to zaklasyfikować, ni to kolaż, ni to komiks, coś jakby opisane pojedyncze kadry niemego filmu, tyle, że filmu praktycznie bez fabuły. Bohater, Piksel, pali marihuanę, wciąga amfetaminę, wegetuje, aż odkrywa, że jego powołaniem jest fotografia. „Nie umiał żyć. Umiał tylko robić fotografie”, a i to nie do końca, bo miał po prostu modelkę, która „każdemu się podobała” (sporo jest w tej książce zdjęć łóżkowych, nie brak też wulgaryzmów). Z tej pasji Piksela nic jednak nie wynika, bo i co ma wyniknąć, skoro chłopak żyć nie potrafi, a ludzi traktuje jak kadry filmu. „Traktujesz mnie obrazkowo? Jestem dla ciebie obrazkiem?” – pyta dziewczyna. Odpowiedź brzmi: „tak”. Tak naprawdę mamy zatem kolejną książkę o pustce życia młodych ludzi, którzy nie bardzo wiedzą co ze sobą zrobić, nie mają marzeń, nie mają poczucia współuczestniczenia w czymkolwiek, nie potrafią kochać, nie potrafią tworzyć stałych związków, szukają ucieczki od normalności. Fotografie i kompozycja graficzna to niewątpliwie najmocniejsze elementy nowej książki Tryzny, tej „fotoprozy”… no i dziewczyna ze zdjęć faktycznie każdemu powinna się podobać.

11 kwietnia 2007 o godz. 00:17

Zrozumieć terrorystę

Nie jestem wielkim fanem Updike’a, przede wszystkim irytuje mnie jego zbyt dosłowny sposób przedstawiania relacji międzyludzkich, anatomiczność opisów aktów seksualnych, poza tym to proza mimo wszustko dość staroświecka – nie w stylistyce, ale w sposobie postrzegania świata, ta nostalgia (choćby poprzedniej powieści „Miasteczka”) jest mi niemal zupełnie obca. Ale nowa powieść, „Terrorysta”, zdumiewa głębokim ujęciem trudnego tematu. To nie jest powieść łatwa w lekturze, jak to zwykle u Updike’a zbyt wiele w niej dłużyzn w opisywaniu detali, ale pomimo to intrygująca… a przede wszystkim prawdziwa. Dobrze, że ktoś w Ameryce napisał taką powieść, która niewątpliwie wpisuje się w ten sam nurt co eseistyka zmarłego niedawno znakomitego francuskiego filozofa Jeana Baudrillarda. Poniżej moja recenzja tej powieści.

3 kwietnia 2007 o godz. 11:25

LD50 Retropunk

Właściwie trochę przypadkiem wybrałem się w ostatnią niedzielę do Aurory na koncert LD50, dla zabicia nudy i to bardziej ze względu na supportującą Atencję. Nie pamiętałem LD50 z dawnych lat, choć to kapela z mojego miasta i nawet kiedyś tam na ich koncercie wcześniej byłem. Ale krótko – kompletne zaskoczenie! Bardzo dojrzała i zróżnicowana muzyka, łącząca punk, reggae, ska, nową falę. Do tego inteligentne teksty i ogromna ekspresja. Brzmi trochę archaicznie, jak np. Brak, ale to dodatkowy atut, bo materiał zgrany jest bardzo dobrze. W tle dziewczyna na wokalu i ze skrzypcami, jeśli dobrze pamiętam to tej dziewczyny wcześniej w zespole nie było. Kupiłem na koncercie płytę – ich debiut po prawie 30 latach, bo korzenie LD50 sięgają końca lat 70. – „Retropunk” i słucham jak nakręcony. Tempo i energia powalają (może poza dość irytującym utworem no. 4 „Na ich mapie”, który przypomina manieryczne Blade Loki). Jak ktoś chce sobie poczytać o zespole, poczytać teksty, ściągnąć jakieś mp3 to podaję ich adres: www.ld50punk.pl.

23 marca 2007 o godz. 20:19

Philip Roth

W Czytelniku ukazało się właśnie wznowienie „Oszustwa” Philipa Rotha. Nie jest to może najwybitniejsza powieść tego pisarza, ale znalazło się w niej sporo ciekawych myśli dotyczących pisarstwa. Roth neleży do tych autorów, którzy piszę „własnym życiem”, w wielu książkach portretował samego siebie.

20 marca 2007 o godz. 00:10

Varga antykonsumpcyjny

Wydawnictwo Czarne opublikowało nową powieść Krzysztofa Vargi „Nagrobek z Lastryko”, którą polecam. Promocja książki w klubie CDQ w Warszawie, podczas której zagrały m.in. Komety oraz Paweł Dunin Wąsowicz z Muńkiem Staszczykiem na perkusji przyciągnęła kilkaset osób, szkoda tylko, że w większości spragnionych wystepu Komet, a nie literatury. Więcej o książce piszę poniżej.

24 lutego 2007 o godz. 12:15

Przeszła el banda

„Przejdzie ci el banda” – właśnie ukazał się rewelacyjny krążek warszawskiej kapeli… która niestety zdążyła się rozpaść zanim płyta trafiła do sprzedaży.

26 stycznia 2007 o godz. 21:01

„Pływy” czyli nowa Biała Gorączka

Przyznam, że czekałem na tą płytę, gdyż poprzedni materiał kapeli z Grudziądza, „Spokój” to jeden z najlepszych punkowych krążków ostatnich lat. „Pływy” to również świetny materiał, a jednak w zestawieniu ze „Spokojem” trochę rozczarowuje…