Materiały wg tagu "podróże"

16 maja 2007 o godz. 19:54

Rumunia i okolice… (odc. 5: Nesebyr i słów kilka o rakiji)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Z Warny udaliśmy się wzdłuż wybrzeża Morza Czarnego w kierunku miasta Nesebyr – ulokowana na wąskiem przesmyku starówka jest jedną z najpiękniejszych jakie widziałem. Wąskie brukowane ulice, drewniana zabudowa, niezliczone średniowieczne cerkwie, całość otoczona murami, po obydwu stronach porty, przy wjeździe do starej części wielki wiatrak… Wizyty w rozlicznych knajpkach ulokowanych przy portach były okazją do degustacji kolejnych odmian rakiji. No ale od początku…

15 maja 2007 o godz. 15:04

Rumunia i okolice… (odc. 4: Miasta-widma)

Na lekkim kacu, bo nad morzem człowiek jakoś zdrwoszy jest, przekroczyliśmy granicę z Bułgarią, Na „dzień dobry” – niemiła niespodzianka, horrendalna opłata za korzystanie z bułgarskich dróg pełnych dziur. Bez opłaty nie chceili jednak wpuścić, więc mówi się trudno… pomknęliśmy w stronę nadmorskich kurortów… te jednak okazały się być wymarłe. A było to tak…

13 maja 2007 o godz. 16:52

Rumunia i okolice… (odc. 3: Irokezy i łańcuchy…)

Nad Morzem Czarnym, zaledwie kilometr od granicy z Bułgarią, leży maleńka miejscowość Vama Veche. Powiedział mi o niej jeden rumuński punkowiec poznany on-line – napisał: „chcesz punk rocka w Rumunii, jedź do Vama Veche, tam zawsze coś się dzieje”. I miał rację…

10 maja 2007 o godz. 17:03

Rumunia i okolice… (odc. 2: W Tokaju na haju)

MINOLTA DIGITAL CAMERA

Drugi odcinek relacji przybliża nas do granicy rumuńskiej, ale nie mogliśmy sobie z kolegą Olem odmówić przyjemności degustacji win tokajskich. Sięgnęliśmy zarówno po najtańsze bełty (przepraszam, pyszne młode winka po 0,90 PLN w przeliczniku za kieliszek 100 gram), jak i po kosztujące fortunę 6 Puttonyos Tokaji Aszú (jakieś 30 zł za kieliszek 100 gram). No ale po kolei.

9 maja 2007 o godz. 18:30

Rumunia i okolice… (odc. 1: Spotkanie z Bukowskim)

Rumunia jest w Unii Europejskiej. Byłem i sprawdziłem. Można wjechać na dowód osobisty, poza tym zbudowano kawałek autostrady z Bukaresztu do Konstancji… Ale po kolei. Będę pisał fragmentami, gdyż na raz nie chce mi się za dużo stukać w klawiaturę.

8 maja 2007 o godz. 23:12

Od autora 2

Jestem! No i padam na pysk po przejechaniu ponad 5000 kilometrów, utarczce z rumuńską policją, kilku fajnych libacjach etc, etc, postaram się jakoś to po krótce zrelacjonować, ale teraz przede wszystkim muszę się wyspać za wszystkie czasy, no i wykąpać też by się przydało W najbliższych dniach postaram się odpisać na wszystkie maile, które wysyłaliście pod moją nieobecność. Dzięki, że pamiętaliście o Xennie. Let the force be with You!

26 kwietnia 2007 o godz. 21:03

Od autora

Nie ma mnie. Nie ma mnie. Nie ma mnie. :):):) Jadę do braci Słowaków, a potem do braci Węgrów, a potem zobaczyć czy Rumunia i Bułgaria faktycznie są w Unii, bo jakoś wiary nie mogę dać massmediom. Wracam 8 maja. Postaram się czasem wpadać do kafejki internetowej, czytać Wasze maile, może uda mi się też wrzucać jakieś relacje z podróży (a może nie), tak czy inaczej istnieje takie prawdopodobieństwo, że Wasze komentarze poczekają aż do mojego powrotu. Ale nie denerwujcie się:) Na zdraví, tak na zdravívždyť o moc nejde, jenom o zdraví