Materiały wg tagu "podróże"

18 lutego 2017 o godz. 08:29

Kartka z podróży (12) Z wizytą u Schuchmanna

Schuchmann (2)

Około dwa kilometry od pałacu w Tsinandali, w wiosce Kisiskhevi, ma swoją winnicę, hotel i winiarnię niemiecki enolog, entuzjasta gruzińskich win, Burkhard Schuchmann. Firma została założona w 2008 roku w miejscu starej winiarni. Mają winnice w: Napareuli, Kisiskhevi i Shilda, a także hotel i restaurację w Kisiskhevi, winne SPA oraz przedstawicielstwo w Niemczech. Produkują wina m.in. z lokalnych upraw winorośli: saperavi, rkatsiteli, mtsvane, ojaleshi czy kisi, mają też wina musujące robione metodą szampańską. Fermentacja odbywa się zarówno w stalowych cysternach, jak i we wkopanych w ziemię glinianych kvevri. Piwnicami zajmuje się Georgi Dakishvili. Wina sprzedawane są w dwóch liniach – eksportowa Schuchmann Wines i na rynek lokalny Vinoterra. Destylują dwie wyborne chache z wytłoczyn z winogron rkatsiteli, aż trudno uwierzyć, że można tak wysokiej klasy trunek stworzyć w małym kotle opalanym drewnem, bez sterowania komputerowego.

17 lutego 2017 o godz. 09:16

Kartka z podróży (11) Wizyta w Shumi

_DSC7238

Shumi to w gruzińskiej tradycji określenie najwyższej jakości wina rytualnego. Firma powstała w Tsinandali w 2001 roku, budując zakład od podstaw. Jest dwóch właścicieli Temuri Lomsadze i Zurab Merabishvili. Mają własne winnice, 200 ha w Kakheti a także na zachodzie w Radża, ale 90% upraw jest w Kakheti. Mają ok. 25 marek win, a także brandy Iori oraz chachę. Dopiero w 2014 roku rozpoczęli produkcję win z kvevri, mają ich zaledwie pięć. Do starzenia win używają francuskiego dębu, podobnie w przypadku brandy, która robiona jest z winogron saperavi i rkatsiteli (podobnie jak chacha). Destylacja brandy jest ciągła, a chacha w destylacji dwukrotnej, ale ogrzewana gazem, nie ogniem. Brandy mają: 5-, 7-, 9-letnie.

16 lutego 2017 o godz. 08:56

Kartka z podróży (10) Bodbe

Bodbe (4)

Położony na zboczu góry, niedaleko miasta Singaghi, niepozorny monastyr św. Jerzego w Bodbe jest jednym z głównych miejsc pielgrzymkowych w Gruzji. Świątynię postawiono w IX wieku w miejscu grobu świętej Nino. Święta i uzdrowicielka, która doprowadziła do chrztu Gruzji, zmarła w Bodbe ok. 340 roku. To za jej sprawą do Gruzji sprowadzono duchownych z Konstantynopola i zbudowano pierwszy w Gruzji kościół. W Bodbe działał klasztor, ale cerkwie była też miejscem koronacji królów Kachetii. Aż trudno uwierzyć, że to święte miejsce i niezwykła pamiątka kultury duchowej, przez wszystkie lata ZSRR służyło jako szpital. Dopiero w 1991 roku na powrót stał się miejscem religijnym.

15 lutego 2017 o godz. 08:56

Kartka z podróży (9) Pheasant’s Tears

Pheasant’s Tears (11)

Najbardziej znana winiarnia w Singaghi to Pheasant’s Tears, czyli Łzy bażanta – w Kachetii mówi się, że bażant by zapłakał, takie dobre wino. Rzeczywiście robią znakomite wina. Organiczna uprawa winorośli, naturalna winifikacja w kvevri, wina nie są filtrowane. Mają obecnie ponad 30 ha winnic w trzech regionach Gruzji (Kartli, Kachetii i Imereti, a wkrótce dołączą do nich w regionach Adżara i Meskheti). Robią wina z 15 rodzajów winorośli, w tym tak unikatowe (i znakomite) jak shavkapito. Mają 70 wielkich kvevri, o pojemności 2000-3000 l. Firma powstała w 2007 roku, założona przez Amerykanina Johna H. Wurdemana, Gruzina Gela Patalishvili oraz Szweda Erica Andermo.

14 lutego 2017 o godz. 17:52

Kartka z podróży (8) Wizyta u Alexandra Saginashvili

alex (5)

Alexandr Saginashvili prowadzi w Singaghi bar Wine Word. Nazwa jest trochę na wyrost, bo serwuje tu tylko dwa własne wina z kvevri oraz chachę. Przy barze jest piwniczka, a także mała destylarnia. – Uważam, że chacha powinna mieć 50-52%, jeśli jest mocniejsza, spirytus zaczyna dominować nad winogronami, jeżeli słabsza – za dużo w niej wody – mówi Alexandr Saginashvili. Stosuje destylację dwukrotną, według starej tradycji, na otwartym ogniu z drewna. Aparat odpędowy ma zaledwie 40 l. – Destyluję tylko rkatsiteli, tak robił mój dziadek i ja tak samo robię – opowiada Alexandr Saginashvili. Chacha ma aromat delikatny, kwiatowy, ale smak wyrazisty i gorzki – zioła, piołun. Poza chachą ma dwa swoje wina z bardzo małych kvevri – po zaledwie 10 l – z saperavi i rkatsiteli. Winiarnia i bar zaczęły działać w 2008 roku, ale zajmują budynek z XVIII wieku, w którym wcześniej były stajnie.

12 lutego 2017 o godz. 08:50

Kartka z podróży (7) Wizyta w Tbilvino

tbilvino (5)

Na przedmieściach Tbilisi, przy ulicy imienia twórcy gruzińskiej brandy Davida Sarajishvili i obok zakładów produkujących brandy, jest winiarnia Tbilvino. Powstała w 1962 roku, decyzją rządu, jako Zakład nr 3. Sprywatyzowana w 1999 roku, należy do dwóch braci – Zaruba i Georgi Margvelashvili. Produkują gruzińskie wina i chachę. Większość winogron skupują, ale mają też własne winnice, które założyli w 2015 roku, głównie pod saperavi. Linia produkcyjna pozwala butelkować 3000 win na godzinę, rocznie produkują ponad 4 mln butelek, eksportowanych do 25 krajów. 90% win sprzedają niestarzonych, do starzenia (linia Reserve) używają francuskiego dębu, kupują nowe beczki i używają ich przez około 5 lat. Starzone są: saperavi oraz kupaż rkatsiteli z mtsvane. Okres starzenia wynosi od 5 do 12 miesięcy. Mają 36 kvevri o pojemności od 500 do 2000 l, z kvevri są wina: kisi, rkatsiteli i saperavi. Drugą winiarnię mają w Kakheti – powstała w 2012 roku. Jest tam także centrum dla zwiedzających. Zaczęli produkować chachę pod własną marką w 2017 roku, są to trzy warianty: młode rkatsiteli i saperavi oraz saperavi z beczek. Dwukrotna destylacja w tradycyjnych, opalanych ogniem miedzianych alembikach.

11 lutego 2017 o godz. 08:16

Kartka z podróży (6) Wizyta w KTW

ktw (10)

KTW, czyli Kakhetian Traditional Winemaking, to jeden z największych w Gruzji producentów win i brandy, z ogromnymi areałami własnych winnic. Historia firmy zaczyna się w XIX wieku, kiedy winiarz Antimoz Chkaidze otworzył swoje piwnice w wiosce Askana. Jego pierwsza kvevri datowana jest na 1880 rok. Chkaidze był ojcem chrzestnym wina różowego znanego jako chkhaveri. W 2001 roku potomkowie Antimoza Chkaidze znów kontynuują w Gruzji rodzinne tradycje produkcji win, brandy i chachy.

10 lutego 2017 o godz. 09:42

Kartka z podróży (5) Wizyta w Riravo

riravo (3)

Destylarnia Riravo robi wspaniałe owocowe okowity. Ulokowani są przy prywatnym domu rodziców właściciela, w Saguramo, pomiędzy Tbilisi a Mtskchetą. Zaczynali w garażu, obecnie zbudowali małą destylarnię z opalanym gazem austriackim miedzianym aparatem odpędowym, o pojemności zaledwie 85 l. Mają też tradycyjny gruziński aparat do destylacji chachy, opalany drewnem. W planach jest dalsza rozbudowa destylarni, zakup bardziej wydajnych aparatów i stalowych cystern do fermentacji.

9 lutego 2017 o godz. 20:05

Kartka z podróży (4) Wardzia

wardzia (10)

Bajeczne skalne miasto, wydrążone w miękkich skałach góry Eruszeli w południowej Gruzji, stworzone w XII wieku, najpierw w celach militarnych, potem religijno-kontemplacyjnych, mieszkali tu mnisi. Podobno mogło tu mieszkać nawet 60 tys. osób, trudno w to uwierzyć, patrząc na surowe kamienne cele i równie surowy klimat tych gór, kiedy zimą leży głęboki śnieg a temperatury spadają grubo poniżej zera. Mnisi byli samowystarczalni, więc nie musieli schodzić z gór po kamiennych stromych schodkach. Mieli tu klasztor, winiarnię, żywy inwentarz, dostęp do wody, warzyw, owoców. Podobno w tamtych czasach na górę prowadziły nie tylko skalne wypusty, ale też podziemne tunele. Dziś można oglądać zaledwie część kompleksu, górny tunel, cele. Łącznie na 13 piętrach było ok. 3000 pomieszczeń. Ta autarkia nie trwała jednak długo, trzęsienie ziemi w 1283 roku zniszczyło większość miasta i jego infrastrukturę. Od XVI wieku praktycznie opuszczona, dziś jest niezwykłym obrazem przeszłości. Zwiedzać można ok. 10% tego, co tu było. Jest to jednak spory wysiłek fizyczny, nie wiem, ile jest stopni i jaki całkowity dystans wielopoziomowej trasy, zwłaszcza, że można zbaczać, częściowo wspinając się po skałach, zszedłem jednak na dół wykończony.

8 lutego 2017 o godz. 18:57

Kartka z podróży (3) Borjomi

_DSC7019

Najlepsza woda świata to gruzińska Borjomi. Nie mogłem tego miejsca pominąć na swojej trasie. Miasto jest młode i nieszczególnie ładne. Powstało w 1829 roku, ale lecznicze wody mineralne zaczęto eksploatować dopiero w czasach ZSRR, w latach 30. XX wieku i wtedy Borjomi stało się słynnym kurortem. Dziś jego blask mocno przygasł, choć wille w okolicy parku zdrojowego przywodzą wspomnienie Karlowych Warów. Latem par zdrojowy jest jednocześnie placem zabaw, zimą jest tu cisza i spokój. Woda ma bardzo mineralny, siarczanowy smak, to inne źródło, niż ta butelkowana jako Borjomi. Są trzy eksploatowane ujęcia, jest też gorące źródło, w którym można się kąpać. Poza fabryką wody i parkiem zdrojowym w mieście jest regionalne muzeum, gdzie poza wypchanymi zwierzętami i narzędziami z rogu, pokazana jest kolekcja starych butelek i etykiet wód Borjomi.

6 lutego 2017 o godz. 23:29

Kartka z podróży (2) Ajarian Wine House

01 vine (19)

W miasteczku Acharistskali, na drodze z Batumi do Kedy, znajduje się winiarnia i destylarnia Ajarian Wine House. Firma powstała w 2012 roku, jej właścicielem jest Vladimer Shatirishvili. Mają własną winnicę, winogrona rkatsiteli i chkhaveri, inne winogrona kupują, m.in. z Kachetii. Robią wina z kvevri i z beczek z kaukaskiego dębu. Produkcja to ok. 3000 l wina rocznie. Eksperymentują z winami musującymi, fermentowanymi metodą szampańską. Ich chacha butelkowana jest pod marką Porto-Franco z mocą 41,3%. Porto-Franco to dawna rzymska nazwa Batumi. Robiona z wytłoczyn winogron chkhaveri, trzy lata leżakuje w dębowych beczkach, z kaukaskiego dębu. Dwukrotna destylacja w tradycyjnym gruzińskim małym alembiku. Po destylacji do mocy ok. 65% dodawana jest woda z górskiego potoku. Chacha ma kolor różowy, jak popularne w tym regionie wina z chkhaveri. Aromat mało przyjemny – głównie lakier, ale smak jest ciekawy – wędzenie, dąb, herbata, nasiona słonecznika. Bardzo oryginalna, ale i droga – 40 lari za butelkę 0,7 l.

5 lutego 2017 o godz. 19:42

Kartka z podróży (1) Batumi

_DSC6972

Podróż po Gruzji zacząłem od wylądowania w Kutaisi. Leci się tylko trzy godziny. Wypożyczyłem tutaj samochód i ruszyłem w drogę do Batumi. Drogi w Gruzji są kiepskiej jakości, kierowcy jeżdżą jak wariaci, więc poruszanie się własnym samochodem samo w sobie jest ciekawą przygodą.

14 stycznia 2017 o godz. 20:17

Kartka z podróży (16) Alberobello

Alberobello (1)

To już ostatnia kartka z podróży do Włoch, z pięknego, zasypanego śniegiem, miasta Alberobello. Podobno od dwóch lat w Apulii nie widziano śniegu, co za pech, że akurat ja musiałem mieć to rzadkie szczęście… Na letnich oponach wynajęty samochód ześlizgiwał się ze stromych uliczek. A skoro byłem w Alberobello, to oczywiście spałem w domu trullo.

13 stycznia 2017 o godz. 09:40

Kartka z podróży (15) Brindisi

Brindisi (6)

Brindisi, czyli dawne rzymskie Brundisium, to jeden z największych portów na Adriatyku. Zatoka doskonale nadaje się dla cumowania statków, dlatego port powstał tu już w czasach antycznych, na Brindisi kończyła się też Via Appia, droga łącząca miasto z Rzymem. Do dziś zachowała się kolumna z II wieku oraz fragment drugiej – kolumny te oznaczały koniec szlaku Via Appia.

12 stycznia 2017 o godz. 09:41

Kartka z podróży (14) Lecce

lecce-7

Lecce uważane jest za jedno z piękniejszych miast południa Włoch, zwłaszcza jeśli chodzi o barok. Rzeczywiście tutejsze kościoły i pałace imponują przepychem, choć nie brakuje ciekawych ruin rzymskich, jak choćby znajdujący się na centralnym placu amfiteatr. Miasto powstało ok. 2500 lat temu, założone przez Greków, jako Luppiu. W czasach rzymskich znane jako Lupiae.

11 stycznia 2017 o godz. 09:19

Kartka z podróży (13) Grota Zinzulusa

zinzulusa-15

Tuż za miejscowością Castro, znajduje się wejście do obmywanej przez morskie fale jaskini Zinzulusa. Do ogromnego wejścia idzie się wąską stromą ścieżką wykutą w skale, o które rozbijają się fale. Jak z filmu fantasy. Odkryta w XVIII wieku, dokładnie w 1793 roku przez biskupa Castro, Antonio Francesco del Duca, wówczas jednak pełna była wody. Do lat 50. XX wieku eksploatowano z niej guano, otwarta dla zwiedzających od 1956 roku. Wewnątrz podziwiać można wszelkie jaskiniowe formacje – stalaktyty i stalagmity, nacieki kwarcu, soli, wapnia, żelaza. Jest jedna ogromna skalna sala, kilka mniejszych i wąskie korytarze. Cała podziemna trasa dostępna dla turystów, to ok. 150 metrów, poniżej jest woda. W okolicy jest kilka podobnych grot, w części z nich odnaleziono malowidła ścienne sprzed ponad 5000 lat. Znaleziska można oglądać w muzeum w Otranto.

10 stycznia 2017 o godz. 09:04

Kartka z podróży (12) Leuca

leuca-3

Noc spędziłem w Taranto, ale nie mam wiele do powiedzenie o tym pięknie położonym nadmorskim mieście. Lał deszcz. Swój pobyt ograniczyłem do wizyt w kilku barach. Następnego dnia objeżdżałem winnice regionu Salento, a na koniec dotarłem na samo południe, znów nad morze – do Santa Maria di Leuca.

9 stycznia 2017 o godz. 21:57

Kartka z podróży (11) Wizyta w Amaro Salento

amaro-salento5

Profesor Realino Mazzotta mieszka w małym miasteczku Veglie w regionie Salento. W pewnym momencie postanowił poświęcić się produkcji ziołowego likieru, stworzonego według własnej receptury. – Gorzkie likiery są ważnym elementem włoskiej tradycji kulinarnej i chciałem stworzyć własny, oparty wyłącznie na naturalnych składnikach. Inspiracją dla mnie były gorzkie bittery, nawet tak gorzkie jak boonekamp, dlatego dodaje bardzo mało cukru – opowiada Realino Mazzotta.

8 stycznia 2017 o godz. 23:37

Kartka z podróży (10) Leone de Castris

leone-de-castris-9

Winnice zostały założone już w 1665 roku przez przybyłego z Hiszpanii hrabiego Oronzo Arcangelo de Castris. Uruchomił także winiarnię w miejscu, w którym firma działa do dziś – w miasteczku Salice Salentino. Hiszpański hrabia prowadził też gaj oliwny. Współczesna historia firmy zaczyna się jednak w XX wieku, choć cały czas związana jest z rodzinę de Castries. W 1925 roku Piero Leone Plantera ożenił się z Donną Lisettą de Castris. Piero był pionierem modernizacji winogradnictwa w Apulii. Zrestrukturyzowali winnice, jako pierwsi w regionie zaczęli butelkować wina. W 1943 roku wypuścili na rynek znane do dziś wino Five Roses – pierwsze różowe wino butelkowane we Włoszech. W 1954 roku narodziło się wino czerwone Salice Salentino, a na początku lat 70. region otrzymał apelację DOC.

7 stycznia 2017 o godz. 22:04

Kartka z podróży (9) Matera

matera-42

To jest niezwykłe miasto, jedno z najbardziej fantastycznych jakie widziałem, można je porównać z Matmatą w Tunezji, tyle że Matmata przy Materze to wieś na pustyni. Miasto imponuje, przytłacza, wciąga. Stara część miasta, zwana Sassi, to kilometry wąskich uliczek, tysiące schodów, ciemne zaułki i bramy, rozpadające się pustostany. Są ulice, które wyglądają jak albańska Gjirokastra, nikt tu nie mieszka, wszystko się sypie. Miasto w dużym stopniu wysiedlono w latach 50. XX wieku, ale był tu syf, kiła i mogiła, nie mieli kanalizacji, ciepłej wody, żyli jak jaskiniowcy – dosłownie, bo wiele domów wydrążono w skałach. W jaskiniach i zwietrzelinach były domy, stajnie i warsztaty. Często wszystko w jednym. Na kupie ze świniami, osłami, kurami, w dwóch izbach. Zero prywatności, zero higieny, życie jak w średniowieczu, tyle, że w jaskiniowym zimnie. Bez okien, skała, pleśń i grzyb. Woda czerpana z małych studzienek i podziemne piwnice, zastępujące lodówki. A jednocześnie obok wspaniałe świątynie opływające w barokowe zdobienia, katedra, pałace, dawne banki i domy handlowe, zamczysko, wielkie pnące się po dwóch stronach kanionu miasto.