Materiały wg tagu "podróże"

9 stycznia 2017 o godz. 21:57

Kartka z podróży (11) Wizyta w Amaro Salento

amaro-salento5

Profesor Realino Mazzotta mieszka w małym miasteczku Veglie w regionie Salento. W pewnym momencie postanowił poświęcić się produkcji ziołowego likieru, stworzonego według własnej receptury. – Gorzkie likiery są ważnym elementem włoskiej tradycji kulinarnej i chciałem stworzyć własny, oparty wyłącznie na naturalnych składnikach. Inspiracją dla mnie były gorzkie bittery, nawet tak gorzkie jak boonekamp, dlatego dodaje bardzo mało cukru – opowiada Realino Mazzotta.

8 stycznia 2017 o godz. 23:37

Kartka z podróży (10) Leone de Castris

leone-de-castris-9

Winnice zostały założone już w 1665 roku przez przybyłego z Hiszpanii hrabiego Oronzo Arcangelo de Castris. Uruchomił także winiarnię w miejscu, w którym firma działa do dziś – w miasteczku Salice Salentino. Hiszpański hrabia prowadził też gaj oliwny. Współczesna historia firmy zaczyna się jednak w XX wieku, choć cały czas związana jest z rodzinę de Castries. W 1925 roku Piero Leone Plantera ożenił się z Donną Lisettą de Castris. Piero był pionierem modernizacji winogradnictwa w Apulii. Zrestrukturyzowali winnice, jako pierwsi w regionie zaczęli butelkować wina. W 1943 roku wypuścili na rynek znane do dziś wino Five Roses – pierwsze różowe wino butelkowane we Włoszech. W 1954 roku narodziło się wino czerwone Salice Salentino, a na początku lat 70. region otrzymał apelację DOC.

7 stycznia 2017 o godz. 22:04

Kartka z podróży (9) Matera

matera-42

To jest niezwykłe miasto, jedno z najbardziej fantastycznych jakie widziałem, można je porównać z Matmatą w Tunezji, tyle że Matmata przy Materze to wieś na pustyni. Miasto imponuje, przytłacza, wciąga. Stara część miasta, zwana Sassi, to kilometry wąskich uliczek, tysiące schodów, ciemne zaułki i bramy, rozpadające się pustostany. Są ulice, które wyglądają jak albańska Gjirokastra, nikt tu nie mieszka, wszystko się sypie. Miasto w dużym stopniu wysiedlono w latach 50. XX wieku, ale był tu syf, kiła i mogiła, nie mieli kanalizacji, ciepłej wody, żyli jak jaskiniowcy – dosłownie, bo wiele domów wydrążono w skałach. W jaskiniach i zwietrzelinach były domy, stajnie i warsztaty. Często wszystko w jednym. Na kupie ze świniami, osłami, kurami, w dwóch izbach. Zero prywatności, zero higieny, życie jak w średniowieczu, tyle, że w jaskiniowym zimnie. Bez okien, skała, pleśń i grzyb. Woda czerpana z małych studzienek i podziemne piwnice, zastępujące lodówki. A jednocześnie obok wspaniałe świątynie opływające w barokowe zdobienia, katedra, pałace, dawne banki i domy handlowe, zamczysko, wielkie pnące się po dwóch stronach kanionu miasto.

6 stycznia 2017 o godz. 19:52

Kartka z podróży (8) Castel del Monte

01-cdm-9

Na wzgórzu nieopodal Andrii, na wysokości 540 m, stoi niezwykły zamek, wzniesiony przez Fryderyka II, prawdopodobnie jako ekscentryczna rezydencja. Wysokie, gładkie pionowe mury strzelają w niebo, ośmioboczny, symetryczny, z niezwykłym dziedzińcem. Z daleka widać jego wysokie smukłe mury i baszty, które wyglądają jak silosy zbożowe. Zamek otacza właściwie pusta przestrzeń, dlatego widać go nawet z odległości ponad 10 km. Wnętrze zamku – dwa piętra – jest mocno zniszczone, marmur w większości odłupany, rozkradziony, kiedyś musiała być to jednak niezwykłej urody budowla z widokiem na wiele kilometrów w każdą stronę świata. Co ciekawe, fundator prawdopodobnie nigdy tu nie był nie widział dzieła swoich budowniczych, choć forteca powstała według projektu monarchy. Zbudowany w 1240 roku uważany jest za jedno z arcydzieł architektury średniowiecza.

5 stycznia 2017 o godz. 21:38

Kartka z podróży (7) Troi

troia-5

Okolice miasta Troi porośnięte są winnicami i gajami oliwnymi. Region słynie z wina Nero di Troia. Przy wjeździe do miasta wita mały producent win i oliwy, rodzinna firma Bortone, powstała w 1974 roku. Mają tłocznię oliwy i winiarnię, robią także lokalne produkty – powidła, pesto, suszone pomidory, oliwki w zalewie, miody, soki. Ich Nero di Troia jest taniczne, ciemne, z wyraźnymi nutami ciemnych owoców, zwłaszcza wiśni. Ten niemal czarny szczep winogron występuje właściwie wyłącznie w tych okolicach.

4 stycznia 2017 o godz. 09:44

Kartka z podróży (6) San Severo

01-s-5

Noc w San Severo. Dlaczego wybrałem to miasto? Nie mam pojęcia. Jest tu kilka bardzo ładnych romańskich kościołów, ale gdzie ich nie ma we Włoszech? Miasto jak miasto – średniowieczne centrum brudne nowoczesne przedmieścia. Na brak barów nie mogłem jednak narzekać, a w jednym z nich – Art Cafe znalazłem naszą starą Starkę 10YO, jeszcze z czasów Polmosu Szczecin, z włoską banderolą, za śmieszne grosze. Czasami trzeba przejechać pół świata i wylądować w przypadkowym mieście, żeby móc sobie przypomnieć jak kiedyś smakowała szczecińska Starka.

3 stycznia 2017 o godz. 19:21

Kartka z podróży (5) Rodi Garganico

01-rg-5

Nowy rok powitałem w miasteczku Rodi Gałganico, u podnóża Gór Gargano, nad Adriatykiem. Latem jest tu kurort, masa hoteli i restauracji. Zimą… diabeł mówi dobranoc. Spałem w hotelu jako jedyny gość, wszystkie piętra były zamknięte, na większości z nich nie było prądu. Działała winda, dostałem samotny pokój, w którym było zimno jak w grobowcu. Spałem pod trzema kocami, które dał mi hotelarz. Temperatura – po włączeniu kaloryferów – przez noc wzrosła z 11 do 16 stopni. Spałem w temperaturze, jaką mam w mojej winiarce na półkach dla win czerwonych. Nie jest to miłe doświadczenie.

2 stycznia 2017 o godz. 10:21

Kartka z podróży (4) Monte Sant’Angelo

01-sant-michel-10

Pięknie położone na wzgórzu XI wieczne miasto Monte Sant’Angelo. Popularne miejsce pielgrzymkowe, według legendy w V wieku na tym wzgórzu objawiał się anioł Michał.

1 stycznia 2017 o godz. 16:21

Kartka z podróży (3) Manfredonia

01-manfredonia-10

Manfredonia leży nad morzem, na Półwyspie Gargano, u podnóża gór Gargano. Obecnie to spore portowe miasto. Powstało kilka kilometrów od ruin antycznego miasta Sipontum, które założyli jeszcze Grecy. Dopiero od II wieku przed Chrystusem miasto stało się kolonią rzymską. W XI wieku powstało tu arcybiskupstwo, ale okres świetności miasta szybko się skończył, najpierw wojny, najazdy barbarzyńców ze Wschodu, potem trzęsienie ziemi z 1223 roku. Zachowały się do dziś ruiny XI wiecznej bazyliki, zwanej obecnie St. Maria Maggiore di Siponto. Nawa główna się nie zachowała, odtworzono ją… z plątaniny drutów, która pięknie wygląda oświetlona nocą, a w dzień jest zupełnie nieciekawa. To co przetrwało, to jakaś nawa boczna, potężne romańskie mury z białego kamienia.

1 stycznia 2017 o godz. 00:42

Kartka z podróży (2) Na północ od Bari

01-bari-okolice-8

Nadmorskie okolice Bari tętnią zapewne życiem latem – teraz owładnęły nimi zimne wiatry. Większość tutejszych miast nadmorskich to dawne rzymskie, a czasami nawet greckie, antyczne kolonie i porty. Giovinazzo to dawne rzymskie Natolium, potem ważny ośrodek handlowy Wenecjan. Jest tu katedra romańska z XII wieku. Dalej na północ jest miasto Molfetta. W czasach neolitycznych była tu osada rybacka – Pulo – i dziś jest tu jedno z ważniejszych w tej części Włoch stanowisk archeologicznych. Miasto wciska się w morze. Przy porcie jest stara romańska katedra, a nieco dalej nowsza – barokowa. Bisceglie to dawne rzymskie Vigiliae, jest tu katedra z XIII wieku. Kolejne miasto nadmorskie – Trani, w czasach rzymskich Turenum – było do czasu wojen napoleońskich stolicą Apulii. Francuzi mocno zdewastowali miasto, przetrwała jednak m.in. stara warownia z białego kamienia, usadowiona w porcie w XIII wieku, a także katedra, nieco wcześniejsza i kilka innych romańskich zabytków. I dalej – Barletta, dawniej Barulum. Powstał tu kiedyś ogromny posąg z brązu, zwany kolosem z Arletty, wysoki na cztery metry, przedstawiający rzymskiego wodza, który ocalił miasto. Najciekawszym tu zabytkiem jest biały zamek z X wieku, z ładnymi ogrodami, jest też bazylika z XII wieku.

29 grudnia 2016 o godz. 19:55

Kartka z podróży (1) Bari

01-bari-26

Bari, stolica Apuli, to jedno z największych włoskich miast, ale jego starą część, wciskającą się w morze, można obejść w kilka godzin. To labirynt wąskich średniowiecznych uliczek oraz port, w którym hula wiatr. U wybrzeża stoi surowa twierdza, castello di Bari, w której urządzono niewielkie muzeum archeologiczne. Jej masywne mury są też schronieniem dla dziesiątków bezdomnych kotów, widać w twierdzy czują się bezpieczniej. Najważniejszym zabytkiem jest bazylika św. Mikołaja, z grobem i relikwiami świętego. Jego ciało w 1087 roku skradli zuchwali marynarze z Bari. Był biskupem Miry (obecnie Turcja) i tam go pochowano w 352 roku. Sama bazylika zbudowana jest w stylu romańskim, w XII wieku, w miejscu w którym wcześniej złożono kości świętego. Dziś pielgrzymują tu głównie prawosławni, święty Mikołaj jest dla nich szczególnie ważny. Jest także patronem Bari. Krypta jest otwarta dla zwiedzających i wiernych, stoi w niej też kolumna, do której podobno przywiązano niegdyś biczowanego Jezusa. W kościele tym pochowana jest też królowa Bona, jej piękny renesansowy grobowiec jest za ołtarzem głównym. Obok kościoła św. Mikołaja stoi wielka katedra di San Sabiano, również z XII wieku. Wzdłuż brzegu ciągną się mury obronne z małym fortem, w którym organizowane są wystawy, dalej jest port i falochrony.

22 września 2016 o godz. 10:15

Kartka z Bułgarii (4) Pomorie

1-pomorie-7

Pomorie latem tętniący życiem, a zimą zapadła dziura. Miasto jakich wiele na wybrzeżu Morza Czarnego. Nie tak gwarny jak Złote Piaski czy Słoneczny Brzeg, ale też nie tak kameralny jak Sozopol. To takie pomniejszone Burgas – nadmorska promenada, centrum pełne barów, restauracji, klubów nocnych, poza tym: hotele, domy wczasowe, kwatery, no i plaże. Ciepłe morze, ciepły piasek, parasolki, materace, koktajl-bary, rozgazowane piwo, tanie wino, tani rum z colą, wszystko to, co uwielbiają plażowicze. A jak ktoś ma dosyć plaży i morza, to nie brakuje basenów i parków wodnych rozrywek.

21 września 2016 o godz. 11:00

Kartka z Bułgarii (3) Nesebyr ponownie

2-nesebyr-14

Nesebyr to najpiękniejsze miasto Bułgarii, to miejsce, do którego chce się wracać. To wróciłem! Ostatni raz byłem tu w 2007 roku. Czy coś się zmieniło? Chyba nic. Bar Hemingway stoi jak stał, kopuły starych świątyń błyszczą w słońcu czerwoną barwą, smokinova rakija w każdym niemal barze (oczywiście domowa, z własnych fig), w porcie matrosi nawołują na przejażdżki stateczkami do Słonecznego Brzegu. Tylko tłoczniej, tylko więcej sprzedawców pamiątek. Czemu się jednak dziwić, Bułgaria pnie się w górę w rankingach popularności biur podróży. Tanio, nie ma zagrożenia terroryzmem, świetna kuchnia, dobre wina i mocne trunki, dużo słońca, ciepła woda w Morzu Czarnym, coraz lepsza baza turystyczna, ludzie przyjaźni. Bułgarzy się cieszą z tej popularności, to oczywiste, dla mnie jednak zrobił się nadmierny tłok. Zwłaszcza, że Nesebyr to mała przestrzeń, wysepka, która można przejść z jednego końca na drugi szybkim krokiem w kwadrans, a delektując się zabytkami obejść starówkę w godzinę.

20 września 2016 o godz. 10:26

Kartka z Bułgarii (2) Sozopol

6-sozopol-17

Dawne Sozopolis – antyczne, pięknie położone miasto. Podobnie jak Nesebyr, tak i Sozopol został zbudowany na wyspie, obecnie połączonej groblą z lądem. Szorstkie skały czyniły go doskonałą twierdzą, zresztą jeszcze do niedawna miała tu swoją bazę bułgarska marynarka wojenna, teraz jest już tylko kurort. To antyczne miasto, jedno z najstarszych na terenie obecnej Bułgarii, założone w czasach starożytnych, co najmniej 4000 lat p.n.e. Od początku był to ważny port. W czasach greckich miasto nazywało się Apollonia, wielki wówczas ośrodek handlowy, jedno z najważniejszych miast Tracji. Od pierwszej połowy V wieku siedziba biskupstwa. Zachowały się ruiny dawnej bazyliki. Wówczas też miasto zaczęto nazywać Sozopolis. Rozwijało się także w czasach imperium osmańskiego, wówczas jako Sizeboli. Brukowane uliczki gęsto oplatają niewielką przestrzeń starego miasta. Pną się ku górze, skąd rozpościera się piękny widok na skały i pobliskie małe wysepki. W porcie stoją kutry rybackie i jachty. Zachwycają stare drewniane domy, dziś w wielu z nich są bary i restauracje. Plaża w starej części jest niewielka, za to malownicza, można wygrzewać się na gorących kamieniach. Jednocześnie w Sozopol nie jest tak gwarno jak w Nesebyrze, mniej jest sprzedawców badziewnych pamiątek, a i ceny niższe. Na drzewach o tej porze roku dojrzałe już granaty, a w wodzie beztrosko pluskają się piękne dziewczęta.

19 września 2016 o godz. 10:09

Kartka z Bułgarii (1) Zamek Ravadinovo

5-ravadinovo-1

Położony w szczerym polu, dosłownie, prowadzi do niego droga gruntowa, wokół są jakieś brzydkie domy, mała fabryka, pole obsiane kukurydzą. Zamek to królestwo kiczu. Gigantyczna budowla jak z filmu Disneya, albo historii o Smurfach i Gargamelu. Zamek Ludwika Szalonego w Bawarii przy tym to pestka. No może poza usytuowaniem Połączono tu wszelkie możliwe style – trochę z bizancjum, trochę z gotyku, trochę orientu. Wchodzących wita rubaszny gość w przebraniu króla, potem mija się dwie bramy, na dziedzińcu stoi fontanna, jest sala balowa, do której się wchodzi niczym do groty, wieże i wieżyczki, balustrady, balkony, ornamenty, rzeźby i gargulce. Jest mała cerkiew, z wieżami jak cebule. Wszędzie mozaiki, kiczowate malowidła, tematyka rycerska, ale i religijna, a i biesiadna. Zbudował to cudo dwadzieścia lat temu jakiś milioner. Za wejście pobierana jest opłata 20 lew, za zdjęcie z królem 5 lew, nieco mniej za kieliszek rakiji w zamkowym barze. Wybujała roślinność, egzotyczne ryby w oczkach wodnych, gady i wielka papuga. No i tłumy ludzi. Bynajmniej nie turystów. Głównie Bułgarzy przyjeżdżają spędzać tu dzień w towarzystwie zbroi, chorągwi i zdobień. Dla wielu z nich ten zamek to autentyczny powód do dumy, choć w rzeczywistości jest tylko kaprysem ekscentrycznego bogacza.

18 września 2016 o godz. 10:37

Wizyta w Vinex Preslav

vinex-preslav-10

Największy i najstarszy producent brandy w Bułgarii. Żadna inna firma w tym kraju nie ma w swoich piwnicach równie starych destylatów – u nich najstarsze mają blisko sześćdziesiąt lat, a w ofercie jest kupaż brandy XO pięćdziesięcioletniej. Firma mieści się w mieście Preslav, w dolinie Starej Połoniny, gdzie była najstarsza stolica dawnej Bułgarii. W swoim porftfolio mają zarówno brandy Great Preslav, jak i brandy Pliska, dla uczczenia drugiej dawnej stolicy Bułgarii. Produkują też niezwykle popularną brandy Slantschew Brjag, wysokiej klasy wina oraz szeroką gamę rakij, w tym takie, które leżakowały po siedemnaście lat, co jest prawdziwą rzadkością.

17 września 2016 o godz. 16:35

Wizyta w winiarni i destylarni Boi&ar

_dsc4062

Kilka kilometrów od miasta Pomorie rozciągają się winnice należące od 1922 roku do rodziny Boychevi. Niestety, rodzinny biznes winiarski w 1952 roku został znacjonalizowany. W 1988 roku bracia Simeon i Dimitar Boychevi wraz z Argirem Hristoforovem wznowili prywatną działalność i założyli winiarnię oraz destylarnię Boi&ar.

16 września 2016 o godz. 11:03

Wizyta w destylarni Stoynov

_dsc4202

Pan Kiryl Stoynov postawił destylarnię na przedmieściach miasta Preslav w 2002 roku. Ma dwa miedziane kotły o pojemności po 300 l każdy, do dwukrotnej destylacji. Opalane są drewnem. Kiedy go odwiedziłem, akurat destylował pomarańcze. Popróbowaliśmy nowego destylatu, a także rakiji grozdovej oraz grozdovej z beczek. Jego trunki cieszą się w okolicy dobrą renomą. Aparat jest bułgarski, pan Kiryl eksperymentuje z różnymi beczkami, grozdova była z beczek z drewna morwy. Destyluje na własne potrzeby, także inne owoce niż winogrona – śliwki, morele, pomarańcze, figi, ale też świadczy usługi dla innych osób, można tu przynieść owoce i on je przedestyluje. To typowa bułgarska destylarnia jakich pełno, bo każdy chce mieć swoją rakiję, a prawo w Bułgarii jest bardzo liberalne dla domowych gorzelników. W 2016 roku rząd próbował zaostrzyć przepisy i ludzie wyszli na ulice, więc wycofano się z tego pomysłu. Domowa rakija to tradycja, historia, element narodowej tożsamości, który był bardzo istotny w czasach tureckiej dominacji nad tym regionem. Prawosławni Bułgarzy mieli swoją rakiję – delikatną, słodką, pachnącą kwiatowo, zupełnie inną niż serbska czy chorwacka.

15 września 2016 o godz. 19:12

Wizyta w Chateau Medovo

_dsc4084

To niezwykłe miejsce w Bułgarii, w miasteczku Medovo, niedaleko Burgas, 20 km od morza. Odtworzono tu starą ulicę z otomańskich czasów, w której ulokowano sklepiki i warsztaty. Jest tu garncarz, jest wyrób słodyczy, jubiler, tkacz i inni rzemieślnicy. Postawiono też małą cerkiew, udzielane są tu śluby. Można tu zanocować, jest tu świetna restauracja, a przede wszystkim są wina, brandy, rakije, czego dusza zapragnie bo oferta Vinex Preslav, które jest właścicielem całego terenu, to kilkadziesiąt pozycji. Świetny riesling, chardonnay (także z francuskiego dębu) czy shiraz, niezwykle delikatne różowe wino ze szczepu pinot noir. Szeroka gama brandy – marki Pliska i Great Preslav, ta druga nawet w wersji 50YO lub rocznikowe (m.in. 1966). Ogromny wybór rakij, od jednoszczepowych z muszkatu, po niezwykłe kupaże i długo leżakowane (nawet 13 lat). Uraczono mnie tym wszystkim, była prawdziwa uczta z bułgarskimi daniami, oczywiście szopska, potem owoce morza i szproty, następnie mięsiwa a na koniec sery. Bułgarska gościnność w niczym nie ustępuje gościnności gruzińskiej, a i wina są również dobre.

11 września 2016 o godz. 17:08

Wizyta w destylarni Akmenlauzis

akmenlauzis-2016-09-08-15-41-00

Ulokowana w samym centrum starej Rygi, jest być może najmniejszą destylarnią na świecie, jednej osobie trudno się wewnątrz poruszać. Pracują od 2014. Mają aparat odpędowy o pojemności 400 l – wąska kolumna z nierdzewnej stali, wedle własnego projektu. Destylują słodowany jęczmień, słód biorą z browaru. W kwietniu 2016 roku nastawili whisky w beczkach po 190 l bourbonie i sherry oloroso, próbowałem destylatu, już nabrał nieco koloru i aromatu. Ich spirytus jest bardzo wyrazisty, słodki, o wyraźnym smaku ziaren – destylują tylko raz, mają mały filtr celulozowy. Ich alkohole trafiają głównie do restauracji w Rydze.