Materiały wg tagu "podróże"

5 marca 2017 o godz. 13:39

Kartka z podróży (2) Bertha’s Revenge

_DSC7740

Castlelyons to bardzo ładne miasteczko z malowniczymi średniowiecznymi ruinami. Mnie jednak interesowała destylarnia ginu położona na farmie Ballywolane House. To piękny dom z 1728 roku, zbudowany na wielkiej posiadłości – mają tu las, jezioro, ogródki warzywne i sady owocowe. Prowadzą niewielki pensjonat. Robią gin ze spirytusu z mleka, o nazwie Bertha’s Revenge. Bertha była najstarszą krową świata, zmarła w 1993 roku, mając 48 lat.

4 marca 2017 o godz. 01:03

Kartka z podróży (1) Walsh Distillery

_DSC7714

Firma powstała w 1999 roku, założona przez Bernarda Walsha. Początkowo ich spirytus powstawał w Midleton, ale według ich własnej receptury, pod nadzorem Bernarda. Pierwszą własną recepturą był likier Hot Irishman – tak pomyślany, by po dodaniu gorącej wody zrobić tradycyjną Irish coffee. Likier jest na bazie whiskey, z dodatkiem kolumbijskiej kawy i cukru. Potem pojawił się likier Irish Cream. Pierwsza whiskey powstała w 2006 roku, to był Irishman Reserve – mieszanka destylatów single malt i pot still, przy czym drugi destylat jest mieszanką słodowanego i niesłodowanego jęczmienia. Whiskey destylowana jest trzykrotnie. Od początku napełniali tylko własne beczki – po bourbonie i po sherry.

24 lutego 2017 o godz. 22:28

Kartka z podróży (17) Gruzińskie wina

Gori (20)

I na koniec mojej relacji z podróży po Gruzji garść informacji o tutejszych wspaniałych winach. W Gruzji jest dziesięć regionów winiarskich i osiemnaście apelacji. Dwie najważniejsze winorośle dla gruzińskich win to białe rkatsiteli i czerwone saperavi. Inne lokalne szczepy to m.in.: khikhvi, mtsvane kakhuri, chinuri, goruli mtsvane, tsolikouri, tsitska, khrakhuna, aleksandrouli, mujuretuli, kisi czy chkhaveri. Lokalnych szczepów jest ok. 530, z czego ok. 450 nadaje się do produkcji wina. Międzynarodowe szczepy sadzone na szerszą skalę to właściwie tylko: aligote, cabernet sauvignon, muscat i chardonnay, na bardzo mała skalę: pinot noir, malbec, cabernet franc, merlot, riesling czy syrah.

21 lutego 2017 o godz. 21:10

Kartka z podróży (16) Uplistsikhe

Uplistsikhe (1)

Uplistsikhe, czy też Uplisciche, to jedna z największych atrakcji turystycznych Gruzji – obok David Gareja i Wardzi. Jest to starożytne skalne miasto, z którego zachowała się jedynie niewielka część, nie zniszczona przez wojny i trzęsienia ziemi. Powstało w V wieku p.n.e. i rozwijało się aż do XIV wieku, czyli przez blisko tysiąc lat. Zniszczone podczas najazdów Mongołów. Pełniło różne funkcje – religijne i wojskowe. Było ważnym ośrodkiem chrześcijańskiego królestwa Kartli, które powstało w IV wieku.

21 lutego 2017 o godz. 08:41

Kartka z podróży (15) Muzeum Stalina w Gori

Gori (9)

Starożytne Gori, znane niegdyś jako Tontio, znane jest przede wszystkim jako miejsce, w którym przyszedł na świat Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili, znany jako Stalin. Monumentalne muzeum zostało utworzone w 1950 roku, ale początkowo jako Muzeum Rewolucji, potem dopiero Stalina. Bardzo ciekawe, dużo oryginalnych pamiątek, a przed muzeum stoi oryginalny wagon, którym podróżował Stalin oraz rekonstrukcja domu, w którym się urodził i żył jako dziecko. Ojciec był szewcem. Józef zapowiadał się na utalentowanego śpiewaka. Muzeum pokazuje jego życie, działalność spiskową, rewolucyjną oraz lata rządów, w tym okres II wojny światowej. Jest też mała ekspozycja pokazująca kazamaty i upamiętniająca ofiary stalinizmu. Muzeum jako całość raczej jednak oddaje cześć Stalinowi. Mieszkaniec gruzińskiego Gori rządził nie tylko wielką Rosją, ale i znaczną częścią świata. Gori jest z tego dumne, stąd wciąż ulice nazwane imieniem Stalina, portrety Stalina w sklepach, oczywiście masa gadżetów – chacha ze Stalinem, kubeczki, koszulki, duperelki. Przed ratuszem do 2010 roku stał wielki pomnik Stalina. Zdemontowano go po cichu w nocy, gdyż mieszkańcy protestowali przeciwko usunięciu pomnika. Cóż, można powiedzieć, że dzisiaj Stalin is Money. Ściąga do miasta turystów, stał się lokalnym nie potworem, a folklorem.

20 lutego 2017 o godz. 08:21

Kartka z podróży (14) Kazbegi

Kazbegi (23)

Kazbegi czy też Stepancminda, bo tak miasto się obecnie nazywa, leży wysoko w górach Kaukazu. Samo miasteczko leży na wysokości niespełna 2000 m, ale jedzie się do niego przez szczyty znacznie wyższe, a nad nim góruje szczyt Kazbegi – ponad 5000 m n.p.m. pokryty lodowcem przez cały rok. Miasteczko zbudował św. Szczepan, stąd jego nazwa Stepancminda. Około dwie godziny drogi górskim szlakiem dochodzi się do klasztoru Cminda Sameba (Świętej Trójcy). Powstał w XIV wieku, jest jedną z najważniejszych świątyń w Gruzji. Trudno dostępny, przez pewien czas chroniono w nim relikwie św. Nino.

19 lutego 2017 o godz. 20:21

Kartka z podróży (13) Ikalto

Ikalto

W Kachetii, kilka kilometrów od Telawi, znajduje się jeden z najważniejszych zabytków sakralnych Gruzji, monastyr Ikalto. Ulokowany na wzgórzu kompleks klasztorny powstał w VI wieku, choć sama cerkiew jest późniejsza co najmniej o wiek. Założył ją święty Zenon z Ikalto (pochodził z Syrii, ale w Ikalto zmarł i został pochowany). Kiedyś była tu akademia filozoficzna, ale została zburzona przez Persów. Prawdopodobnie studiował tu Szota Rustaweli, najważniejszy gruziński poeta z czasów średniowiecza, a także Arseniusz z Ikalto. Z dawnego kompleksu zachowały się trzy cerkwie, najważniejsza – Świętego Ducha – pochodzi z VIII wieku, wnętrze jest surowe i ciasne, obok jest mniejsza – Świętego Krzyża oraz ruiny cerkwi Kwelacminda. Całość otacza kamiennym mur. Na tyłach klasztoru jest niewielka winnica, wciąż powstają tu wina z kilku wkopanych kvevri.

18 lutego 2017 o godz. 08:29

Kartka z podróży (12) Z wizytą u Schuchmanna

Schuchmann (2)

Około dwa kilometry od pałacu w Tsinandali, w wiosce Kisiskhevi, ma swoją winnicę, hotel i winiarnię niemiecki enolog, entuzjasta gruzińskich win, Burkhard Schuchmann. Firma została założona w 2008 roku w miejscu starej winiarni. Mają winnice w: Napareuli, Kisiskhevi i Shilda, a także hotel i restaurację w Kisiskhevi, winne SPA oraz przedstawicielstwo w Niemczech. Produkują wina m.in. z lokalnych upraw winorośli: saperavi, rkatsiteli, mtsvane, ojaleshi czy kisi, mają też wina musujące robione metodą szampańską. Fermentacja odbywa się zarówno w stalowych cysternach, jak i we wkopanych w ziemię glinianych kvevri. Piwnicami zajmuje się Georgi Dakishvili. Wina sprzedawane są w dwóch liniach – eksportowa Schuchmann Wines i na rynek lokalny Vinoterra. Destylują dwie wyborne chache z wytłoczyn z winogron rkatsiteli, aż trudno uwierzyć, że można tak wysokiej klasy trunek stworzyć w małym kotle opalanym drewnem, bez sterowania komputerowego.

17 lutego 2017 o godz. 09:16

Kartka z podróży (11) Wizyta w Shumi

_DSC7238

Shumi to w gruzińskiej tradycji określenie najwyższej jakości wina rytualnego. Firma powstała w Tsinandali w 2001 roku, budując zakład od podstaw. Jest dwóch właścicieli Temuri Lomsadze i Zurab Merabishvili. Mają własne winnice, 200 ha w Kakheti a także na zachodzie w Radża, ale 90% upraw jest w Kakheti. Mają ok. 25 marek win, a także brandy Iori oraz chachę. Dopiero w 2014 roku rozpoczęli produkcję win z kvevri, mają ich zaledwie pięć. Do starzenia win używają francuskiego dębu, podobnie w przypadku brandy, która robiona jest z winogron saperavi i rkatsiteli (podobnie jak chacha). Destylacja brandy jest ciągła, a chacha w destylacji dwukrotnej, ale ogrzewana gazem, nie ogniem. Brandy mają: 5-, 7-, 9-letnie.

16 lutego 2017 o godz. 08:56

Kartka z podróży (10) Bodbe

Bodbe (4)

Położony na zboczu góry, niedaleko miasta Singaghi, niepozorny monastyr św. Jerzego w Bodbe jest jednym z głównych miejsc pielgrzymkowych w Gruzji. Świątynię postawiono w IX wieku w miejscu grobu świętej Nino. Święta i uzdrowicielka, która doprowadziła do chrztu Gruzji, zmarła w Bodbe ok. 340 roku. To za jej sprawą do Gruzji sprowadzono duchownych z Konstantynopola i zbudowano pierwszy w Gruzji kościół. W Bodbe działał klasztor, ale cerkwie była też miejscem koronacji królów Kachetii. Aż trudno uwierzyć, że to święte miejsce i niezwykła pamiątka kultury duchowej, przez wszystkie lata ZSRR służyło jako szpital. Dopiero w 1991 roku na powrót stał się miejscem religijnym.

15 lutego 2017 o godz. 08:56

Kartka z podróży (9) Pheasant’s Tears

Pheasant’s Tears (11)

Najbardziej znana winiarnia w Singaghi to Pheasant’s Tears, czyli Łzy bażanta – w Kachetii mówi się, że bażant by zapłakał, takie dobre wino. Rzeczywiście robią znakomite wina. Organiczna uprawa winorośli, naturalna winifikacja w kvevri, wina nie są filtrowane. Mają obecnie ponad 30 ha winnic w trzech regionach Gruzji (Kartli, Kachetii i Imereti, a wkrótce dołączą do nich w regionach Adżara i Meskheti). Robią wina z 15 rodzajów winorośli, w tym tak unikatowe (i znakomite) jak shavkapito. Mają 70 wielkich kvevri, o pojemności 2000-3000 l. Firma powstała w 2007 roku, założona przez Amerykanina Johna H. Wurdemana, Gruzina Gela Patalishvili oraz Szweda Erica Andermo.

14 lutego 2017 o godz. 17:52

Kartka z podróży (8) Wizyta u Alexandra Saginashvili

alex (5)

Alexandr Saginashvili prowadzi w Singaghi bar Wine Word. Nazwa jest trochę na wyrost, bo serwuje tu tylko dwa własne wina z kvevri oraz chachę. Przy barze jest piwniczka, a także mała destylarnia. – Uważam, że chacha powinna mieć 50-52%, jeśli jest mocniejsza, spirytus zaczyna dominować nad winogronami, jeżeli słabsza – za dużo w niej wody – mówi Alexandr Saginashvili. Stosuje destylację dwukrotną, według starej tradycji, na otwartym ogniu z drewna. Aparat odpędowy ma zaledwie 40 l. – Destyluję tylko rkatsiteli, tak robił mój dziadek i ja tak samo robię – opowiada Alexandr Saginashvili. Chacha ma aromat delikatny, kwiatowy, ale smak wyrazisty i gorzki – zioła, piołun. Poza chachą ma dwa swoje wina z bardzo małych kvevri – po zaledwie 10 l – z saperavi i rkatsiteli. Winiarnia i bar zaczęły działać w 2008 roku, ale zajmują budynek z XVIII wieku, w którym wcześniej były stajnie.

12 lutego 2017 o godz. 08:50

Kartka z podróży (7) Wizyta w Tbilvino

tbilvino (5)

Na przedmieściach Tbilisi, przy ulicy imienia twórcy gruzińskiej brandy Davida Sarajishvili i obok zakładów produkujących brandy, jest winiarnia Tbilvino. Powstała w 1962 roku, decyzją rządu, jako Zakład nr 3. Sprywatyzowana w 1999 roku, należy do dwóch braci – Zaruba i Georgi Margvelashvili. Produkują gruzińskie wina i chachę. Większość winogron skupują, ale mają też własne winnice, które założyli w 2015 roku, głównie pod saperavi. Linia produkcyjna pozwala butelkować 3000 win na godzinę, rocznie produkują ponad 4 mln butelek, eksportowanych do 25 krajów. 90% win sprzedają niestarzonych, do starzenia (linia Reserve) używają francuskiego dębu, kupują nowe beczki i używają ich przez około 5 lat. Starzone są: saperavi oraz kupaż rkatsiteli z mtsvane. Okres starzenia wynosi od 5 do 12 miesięcy. Mają 36 kvevri o pojemności od 500 do 2000 l, z kvevri są wina: kisi, rkatsiteli i saperavi. Drugą winiarnię mają w Kakheti – powstała w 2012 roku. Jest tam także centrum dla zwiedzających. Zaczęli produkować chachę pod własną marką w 2017 roku, są to trzy warianty: młode rkatsiteli i saperavi oraz saperavi z beczek. Dwukrotna destylacja w tradycyjnych, opalanych ogniem miedzianych alembikach.

11 lutego 2017 o godz. 08:16

Kartka z podróży (6) Wizyta w KTW

ktw (10)

KTW, czyli Kakhetian Traditional Winemaking, to jeden z największych w Gruzji producentów win i brandy, z ogromnymi areałami własnych winnic. Historia firmy zaczyna się w XIX wieku, kiedy winiarz Antimoz Chkaidze otworzył swoje piwnice w wiosce Askana. Jego pierwsza kvevri datowana jest na 1880 rok. Chkaidze był ojcem chrzestnym wina różowego znanego jako chkhaveri. W 2001 roku potomkowie Antimoza Chkaidze znów kontynuują w Gruzji rodzinne tradycje produkcji win, brandy i chachy.

10 lutego 2017 o godz. 09:42

Kartka z podróży (5) Wizyta w Riravo

riravo (3)

Destylarnia Riravo robi wspaniałe owocowe okowity. Ulokowani są przy prywatnym domu rodziców właściciela, w Saguramo, pomiędzy Tbilisi a Mtskchetą. Zaczynali w garażu, obecnie zbudowali małą destylarnię z opalanym gazem austriackim miedzianym aparatem odpędowym, o pojemności zaledwie 85 l. Mają też tradycyjny gruziński aparat do destylacji chachy, opalany drewnem. W planach jest dalsza rozbudowa destylarni, zakup bardziej wydajnych aparatów i stalowych cystern do fermentacji.

9 lutego 2017 o godz. 20:05

Kartka z podróży (4) Wardzia

wardzia (10)

Bajeczne skalne miasto, wydrążone w miękkich skałach góry Eruszeli w południowej Gruzji, stworzone w XII wieku, najpierw w celach militarnych, potem religijno-kontemplacyjnych, mieszkali tu mnisi. Podobno mogło tu mieszkać nawet 60 tys. osób, trudno w to uwierzyć, patrząc na surowe kamienne cele i równie surowy klimat tych gór, kiedy zimą leży głęboki śnieg a temperatury spadają grubo poniżej zera. Mnisi byli samowystarczalni, więc nie musieli schodzić z gór po kamiennych stromych schodkach. Mieli tu klasztor, winiarnię, żywy inwentarz, dostęp do wody, warzyw, owoców. Podobno w tamtych czasach na górę prowadziły nie tylko skalne wypusty, ale też podziemne tunele. Dziś można oglądać zaledwie część kompleksu, górny tunel, cele. Łącznie na 13 piętrach było ok. 3000 pomieszczeń. Ta autarkia nie trwała jednak długo, trzęsienie ziemi w 1283 roku zniszczyło większość miasta i jego infrastrukturę. Od XVI wieku praktycznie opuszczona, dziś jest niezwykłym obrazem przeszłości. Zwiedzać można ok. 10% tego, co tu było. Jest to jednak spory wysiłek fizyczny, nie wiem, ile jest stopni i jaki całkowity dystans wielopoziomowej trasy, zwłaszcza, że można zbaczać, częściowo wspinając się po skałach, zszedłem jednak na dół wykończony.

8 lutego 2017 o godz. 18:57

Kartka z podróży (3) Borjomi

_DSC7019

Najlepsza woda świata to gruzińska Borjomi. Nie mogłem tego miejsca pominąć na swojej trasie. Miasto jest młode i nieszczególnie ładne. Powstało w 1829 roku, ale lecznicze wody mineralne zaczęto eksploatować dopiero w czasach ZSRR, w latach 30. XX wieku i wtedy Borjomi stało się słynnym kurortem. Dziś jego blask mocno przygasł, choć wille w okolicy parku zdrojowego przywodzą wspomnienie Karlowych Warów. Latem par zdrojowy jest jednocześnie placem zabaw, zimą jest tu cisza i spokój. Woda ma bardzo mineralny, siarczanowy smak, to inne źródło, niż ta butelkowana jako Borjomi. Są trzy eksploatowane ujęcia, jest też gorące źródło, w którym można się kąpać. Poza fabryką wody i parkiem zdrojowym w mieście jest regionalne muzeum, gdzie poza wypchanymi zwierzętami i narzędziami z rogu, pokazana jest kolekcja starych butelek i etykiet wód Borjomi.

6 lutego 2017 o godz. 23:29

Kartka z podróży (2) Ajarian Wine House

01 vine (19)

W miasteczku Acharistskali, na drodze z Batumi do Kedy, znajduje się winiarnia i destylarnia Ajarian Wine House. Firma powstała w 2012 roku, jej właścicielem jest Vladimer Shatirishvili. Mają własną winnicę, winogrona rkatsiteli i chkhaveri, inne winogrona kupują, m.in. z Kachetii. Robią wina z kvevri i z beczek z kaukaskiego dębu. Produkcja to ok. 3000 l wina rocznie. Eksperymentują z winami musującymi, fermentowanymi metodą szampańską. Ich chacha butelkowana jest pod marką Porto-Franco z mocą 41,3%. Porto-Franco to dawna rzymska nazwa Batumi. Robiona z wytłoczyn winogron chkhaveri, trzy lata leżakuje w dębowych beczkach, z kaukaskiego dębu. Dwukrotna destylacja w tradycyjnym gruzińskim małym alembiku. Po destylacji do mocy ok. 65% dodawana jest woda z górskiego potoku. Chacha ma kolor różowy, jak popularne w tym regionie wina z chkhaveri. Aromat mało przyjemny – głównie lakier, ale smak jest ciekawy – wędzenie, dąb, herbata, nasiona słonecznika. Bardzo oryginalna, ale i droga – 40 lari za butelkę 0,7 l.

5 lutego 2017 o godz. 19:42

Kartka z podróży (1) Batumi

_DSC6972

Podróż po Gruzji zacząłem od wylądowania w Kutaisi. Leci się tylko trzy godziny. Wypożyczyłem tutaj samochód i ruszyłem w drogę do Batumi. Drogi w Gruzji są kiepskiej jakości, kierowcy jeżdżą jak wariaci, więc poruszanie się własnym samochodem samo w sobie jest ciekawą przygodą.

14 stycznia 2017 o godz. 20:17

Kartka z podróży (16) Alberobello

Alberobello (1)

To już ostatnia kartka z podróży do Włoch, z pięknego, zasypanego śniegiem, miasta Alberobello. Podobno od dwóch lat w Apulii nie widziano śniegu, co za pech, że akurat ja musiałem mieć to rzadkie szczęście… Na letnich oponach wynajęty samochód ześlizgiwał się ze stromych uliczek. A skoro byłem w Alberobello, to oczywiście spałem w domu trullo.