Materiały wg tagu "podróże"

22 września 2016 o godz. 10:15

Kartka z Bułgarii (4) Pomorie

1-pomorie-7

Pomorie latem tętniący życiem, a zimą zapadła dziura. Miasto jakich wiele na wybrzeżu Morza Czarnego. Nie tak gwarny jak Złote Piaski czy Słoneczny Brzeg, ale też nie tak kameralny jak Sozopol. To takie pomniejszone Burgas – nadmorska promenada, centrum pełne barów, restauracji, klubów nocnych, poza tym: hotele, domy wczasowe, kwatery, no i plaże. Ciepłe morze, ciepły piasek, parasolki, materace, koktajl-bary, rozgazowane piwo, tanie wino, tani rum z colą, wszystko to, co uwielbiają plażowicze. A jak ktoś ma dosyć plaży i morza, to nie brakuje basenów i parków wodnych rozrywek.

21 września 2016 o godz. 11:00

Kartka z Bułgarii (3) Nesebyr ponownie

2-nesebyr-14

Nesebyr to najpiękniejsze miasto Bułgarii, to miejsce, do którego chce się wracać. To wróciłem! Ostatni raz byłem tu w 2007 roku. Czy coś się zmieniło? Chyba nic. Bar Hemingway stoi jak stał, kopuły starych świątyń błyszczą w słońcu czerwoną barwą, smokinova rakija w każdym niemal barze (oczywiście domowa, z własnych fig), w porcie matrosi nawołują na przejażdżki stateczkami do Słonecznego Brzegu. Tylko tłoczniej, tylko więcej sprzedawców pamiątek. Czemu się jednak dziwić, Bułgaria pnie się w górę w rankingach popularności biur podróży. Tanio, nie ma zagrożenia terroryzmem, świetna kuchnia, dobre wina i mocne trunki, dużo słońca, ciepła woda w Morzu Czarnym, coraz lepsza baza turystyczna, ludzie przyjaźni. Bułgarzy się cieszą z tej popularności, to oczywiste, dla mnie jednak zrobił się nadmierny tłok. Zwłaszcza, że Nesebyr to mała przestrzeń, wysepka, która można przejść z jednego końca na drugi szybkim krokiem w kwadrans, a delektując się zabytkami obejść starówkę w godzinę.

20 września 2016 o godz. 10:26

Kartka z Bułgarii (2) Sozopol

6-sozopol-17

Dawne Sozopolis – antyczne, pięknie położone miasto. Podobnie jak Nesebyr, tak i Sozopol został zbudowany na wyspie, obecnie połączonej groblą z lądem. Szorstkie skały czyniły go doskonałą twierdzą, zresztą jeszcze do niedawna miała tu swoją bazę bułgarska marynarka wojenna, teraz jest już tylko kurort. To antyczne miasto, jedno z najstarszych na terenie obecnej Bułgarii, założone w czasach starożytnych, co najmniej 4000 lat p.n.e. Od początku był to ważny port. W czasach greckich miasto nazywało się Apollonia, wielki wówczas ośrodek handlowy, jedno z najważniejszych miast Tracji. Od pierwszej połowy V wieku siedziba biskupstwa. Zachowały się ruiny dawnej bazyliki. Wówczas też miasto zaczęto nazywać Sozopolis. Rozwijało się także w czasach imperium osmańskiego, wówczas jako Sizeboli. Brukowane uliczki gęsto oplatają niewielką przestrzeń starego miasta. Pną się ku górze, skąd rozpościera się piękny widok na skały i pobliskie małe wysepki. W porcie stoją kutry rybackie i jachty. Zachwycają stare drewniane domy, dziś w wielu z nich są bary i restauracje. Plaża w starej części jest niewielka, za to malownicza, można wygrzewać się na gorących kamieniach. Jednocześnie w Sozopol nie jest tak gwarno jak w Nesebyrze, mniej jest sprzedawców badziewnych pamiątek, a i ceny niższe. Na drzewach o tej porze roku dojrzałe już granaty, a w wodzie beztrosko pluskają się piękne dziewczęta.

19 września 2016 o godz. 10:09

Kartka z Bułgarii (1) Zamek Ravadinovo

5-ravadinovo-1

Położony w szczerym polu, dosłownie, prowadzi do niego droga gruntowa, wokół są jakieś brzydkie domy, mała fabryka, pole obsiane kukurydzą. Zamek to królestwo kiczu. Gigantyczna budowla jak z filmu Disneya, albo historii o Smurfach i Gargamelu. Zamek Ludwika Szalonego w Bawarii przy tym to pestka. No może poza usytuowaniem Połączono tu wszelkie możliwe style – trochę z bizancjum, trochę z gotyku, trochę orientu. Wchodzących wita rubaszny gość w przebraniu króla, potem mija się dwie bramy, na dziedzińcu stoi fontanna, jest sala balowa, do której się wchodzi niczym do groty, wieże i wieżyczki, balustrady, balkony, ornamenty, rzeźby i gargulce. Jest mała cerkiew, z wieżami jak cebule. Wszędzie mozaiki, kiczowate malowidła, tematyka rycerska, ale i religijna, a i biesiadna. Zbudował to cudo dwadzieścia lat temu jakiś milioner. Za wejście pobierana jest opłata 20 lew, za zdjęcie z królem 5 lew, nieco mniej za kieliszek rakiji w zamkowym barze. Wybujała roślinność, egzotyczne ryby w oczkach wodnych, gady i wielka papuga. No i tłumy ludzi. Bynajmniej nie turystów. Głównie Bułgarzy przyjeżdżają spędzać tu dzień w towarzystwie zbroi, chorągwi i zdobień. Dla wielu z nich ten zamek to autentyczny powód do dumy, choć w rzeczywistości jest tylko kaprysem ekscentrycznego bogacza.

18 września 2016 o godz. 10:37

Wizyta w Vinex Preslav

vinex-preslav-10

Największy i najstarszy producent brandy w Bułgarii. Żadna inna firma w tym kraju nie ma w swoich piwnicach równie starych destylatów – u nich najstarsze mają blisko sześćdziesiąt lat, a w ofercie jest kupaż brandy XO pięćdziesięcioletniej. Firma mieści się w mieście Preslav, w dolinie Starej Połoniny, gdzie była najstarsza stolica dawnej Bułgarii. W swoim porftfolio mają zarówno brandy Great Preslav, jak i brandy Pliska, dla uczczenia drugiej dawnej stolicy Bułgarii. Produkują też niezwykle popularną brandy Slantschew Brjag, wysokiej klasy wina oraz szeroką gamę rakij, w tym takie, które leżakowały po siedemnaście lat, co jest prawdziwą rzadkością.

17 września 2016 o godz. 16:35

Wizyta w winiarni i destylarni Boi&ar

_dsc4062

Kilka kilometrów od miasta Pomorie rozciągają się winnice należące od 1922 roku do rodziny Boychevi. Niestety, rodzinny biznes winiarski w 1952 roku został znacjonalizowany. W 1988 roku bracia Simeon i Dimitar Boychevi wraz z Argirem Hristoforovem wznowili prywatną działalność i założyli winiarnię oraz destylarnię Boi&ar.

16 września 2016 o godz. 11:03

Wizyta w destylarni Stoynov

_dsc4202

Pan Kiryl Stoynov postawił destylarnię na przedmieściach miasta Preslav w 2002 roku. Ma dwa miedziane kotły o pojemności po 300 l każdy, do dwukrotnej destylacji. Opalane są drewnem. Kiedy go odwiedziłem, akurat destylował pomarańcze. Popróbowaliśmy nowego destylatu, a także rakiji grozdovej oraz grozdovej z beczek. Jego trunki cieszą się w okolicy dobrą renomą. Aparat jest bułgarski, pan Kiryl eksperymentuje z różnymi beczkami, grozdova była z beczek z drewna morwy. Destyluje na własne potrzeby, także inne owoce niż winogrona – śliwki, morele, pomarańcze, figi, ale też świadczy usługi dla innych osób, można tu przynieść owoce i on je przedestyluje. To typowa bułgarska destylarnia jakich pełno, bo każdy chce mieć swoją rakiję, a prawo w Bułgarii jest bardzo liberalne dla domowych gorzelników. W 2016 roku rząd próbował zaostrzyć przepisy i ludzie wyszli na ulice, więc wycofano się z tego pomysłu. Domowa rakija to tradycja, historia, element narodowej tożsamości, który był bardzo istotny w czasach tureckiej dominacji nad tym regionem. Prawosławni Bułgarzy mieli swoją rakiję – delikatną, słodką, pachnącą kwiatowo, zupełnie inną niż serbska czy chorwacka.

15 września 2016 o godz. 19:12

Wizyta w Chateau Medovo

_dsc4084

To niezwykłe miejsce w Bułgarii, w miasteczku Medovo, niedaleko Burgas, 20 km od morza. Odtworzono tu starą ulicę z otomańskich czasów, w której ulokowano sklepiki i warsztaty. Jest tu garncarz, jest wyrób słodyczy, jubiler, tkacz i inni rzemieślnicy. Postawiono też małą cerkiew, udzielane są tu śluby. Można tu zanocować, jest tu świetna restauracja, a przede wszystkim są wina, brandy, rakije, czego dusza zapragnie bo oferta Vinex Preslav, które jest właścicielem całego terenu, to kilkadziesiąt pozycji. Świetny riesling, chardonnay (także z francuskiego dębu) czy shiraz, niezwykle delikatne różowe wino ze szczepu pinot noir. Szeroka gama brandy – marki Pliska i Great Preslav, ta druga nawet w wersji 50YO lub rocznikowe (m.in. 1966). Ogromny wybór rakij, od jednoszczepowych z muszkatu, po niezwykłe kupaże i długo leżakowane (nawet 13 lat). Uraczono mnie tym wszystkim, była prawdziwa uczta z bułgarskimi daniami, oczywiście szopska, potem owoce morza i szproty, następnie mięsiwa a na koniec sery. Bułgarska gościnność w niczym nie ustępuje gościnności gruzińskiej, a i wina są również dobre.

11 września 2016 o godz. 17:08

Wizyta w destylarni Akmenlauzis

akmenlauzis-2016-09-08-15-41-00

Ulokowana w samym centrum starej Rygi, jest być może najmniejszą destylarnią na świecie, jednej osobie trudno się wewnątrz poruszać. Pracują od 2014. Mają aparat odpędowy o pojemności 400 l – wąska kolumna z nierdzewnej stali, wedle własnego projektu. Destylują słodowany jęczmień, słód biorą z browaru. W kwietniu 2016 roku nastawili whisky w beczkach po 190 l bourbonie i sherry oloroso, próbowałem destylatu, już nabrał nieco koloru i aromatu. Ich spirytus jest bardzo wyrazisty, słodki, o wyraźnym smaku ziaren – destylują tylko raz, mają mały filtr celulozowy. Ich alkohole trafiają głównie do restauracji w Rydze.

20 sierpnia 2016 o godz. 00:08

Ślady polskiego gorzelnictwa w Wilnie

DSC_0266

Podczas obecnego pobytu w Wilnie, postanowiłem obejrzeć miejsca, w których przed wojną działały polskie wytwórnie alkoholi. W tym celu wybrałem się na Zarzecze. Na podstawie danych wygrzebanych w archiwum przez Czajkusa, zlokalizowałem dziesięć miejsc w Wilnie, w których przed wojną wytwarzano alkohole. Połowa z nich funkcjonowała w dzielnicy Zarzecze. Dziś ten region miasta ma charakter artystyczny, pełno tu galerii, atelier i knajpek. Punktem centralnym jest plac z pomnikiem Anioła Zarzecza. Ten kwartał miasta opływa Rzeka Wilenka, jest on jakby wyspą, enklawą, nazywana przez mieszkańców dumnie Republiką Zarzecza. Mają swoją konstytucję, która powinna każdemu się spodobać, gdyż jej fundamentem jest wolność myśli, wypowiedzi i zachowań.

26 lipca 2016 o godz. 20:16

Kartka z podróży (10) Smaki i zapachy Gruzji

chacha 7AM

Długo zwlekałem z tą kartką, bo ciągle jestem w ruchu. Dzisiaj tu, jutro tam, jak śpiewał Leonard Cohen w przekładzie Macieja Zembatego. Od mojego powrotu minął już tydzień, ale wciąż powracam do niej myślami. Dzisiaj kolega Mariusz Kapczyński przysłał mi zdjęcie, na którym stoję ze szklanką mocnej i aromatycznej chachy, jest godzina siódma rano, parking, jesteśmy 117 km przed Tbilisi. Ta chacha dodała mi energii, a smak skórek winogron jeszcze długo utrzymywał się w ustach. To był pierwszy smak i aromat Gruzji.

23 lipca 2016 o godz. 08:59

Kartka z podróży (9) Wizyta w Chateau Mere

Chateau Mere

Posiadłość Chateau Mere w Vardisubani, niedaleko Telavi, została wybudowana w 2011 roku. Przypominać ma zamek, sporo w tym niestety kiczu, a jest tu restauracja, pokoje gościnne i mała destylarnia chachy. Chateau Mere ma wspólnego właściciela z winiarnią Winiveria, która działa od 2005 roku. Produkują wina ze szczepów: kisi, khikhvi, kakhetian mtsvane, rkatsiteli, saperavi i kindzmarauli. Część z nich fermentuje i dojrzewa w kwewlach (przez ok. 6 miesięcy), inne dojrzewają w beczkach. Własna chacha robiona jest z wytłoczyn po produkcji win saperavi. Marka nazywa się Chacha Janiani, destylowana w bardzo małych partiach, w klasycznym gruzińskim kotle. Ma trawiasto-kwiatowe aromaty. Butelkowana jest z mocą 50%. Właściciel planuje zakup bardziej wydajnego sprzętu do destylacji.

22 lipca 2016 o godz. 09:17

Kartka z podróży (8) Wizyta w domu Chavchavadze w Tsinandali

05 Tsinandali

W Tsinandali, niedaleko Telavi, mieści się wspaniała posiadłość ziemska, zatopiona w wielkim ogrodzie, obecnie muzeum – dom gruzińskiego bohatera, pisarza, Aleksandra Chavchavadze (1786-1846). Był dyplomatą na dworze carycy Katarzyny II, a także generałem w carskiej armii, w latach 1813-1815 uczestnikiem wojen z Napoleonem. Zajmował się także gruzińskim dziedzictwem kulturowym, był poetą romantycznym, tłumaczem na gruziński m.in. Puszkina czy Woltera. Był jednak także winiarzem. Robił wina z własnych winnic, w tradycyjny gruziński sposób, w kwewlach. Jako pierwszy w Gruzji zaczął butelkować wina – zachowało się do dziś kilka, odkrytych przy okazji renowacji piwnic, starych butelek (m.in. pierwsza, z 1839 roku). Jego winnice wciąż są wykorzystywane.

21 lipca 2016 o godz. 09:36

Kartka z podróży (7) Telavi Wine Cellar

Telavi WC (45)

Telavi Wine Cellar to największy producent win w Gruzji, właściciel m.in. marki Marani, dobrze znanej na polskim rynku. Marani to po gruzińsku piwnica. Zakład położony jest w stolicy słynącego z winnic regionu Kakheti – na przedmieściach Telawi, w dolinie rzeki Alazani. Winiarnia powstała w 1915 roku, jako małe rodzinne przedsiębiorstwo, specjalizujące się w winach z kwewli. Obecny zakład został zbudowany w latach 60. W 1995 roku został sprywatyzowany, ale pierwszy prywatny właściciel po trzech latach zbankrutował. Mają ok. 300 ha winnic u podnóża Kaukazu. To historyczne winnice Kondoli. Ziemia jest tu aluwialna, gliniasto-kamienista, na wapiennej skale. Klimat zmienny – od wilgotnego podzwrotnikowego do kontynentalnego, uwarunkowany wpływem gór Wielkiego Kaukazu. Zimne powietrze spływające z lodowców Kaukazu do doliny kształtuje mikroklimat otoczenia, który sprzyja uprawie winorośli. Duże różnice temperatur między dniem a nocą zapewniają idealne warunki dla dojrzewania winogron. 70 % z 240 ha winnic Kondoli przeznaczone jest na uprawę czerwonych winogron. Łącznie nasadzanych jest dwanaście szczepów, m.in.: mtsvane, tsinandali, kisi, rkatsiteli, alexandreuli, saperavi, w mniejszym stopniu szczepy międzynarodowe: merlot, malec, cabernet sauvignon, riesling, chardonnay. Druga winnica znajduje się w samym sercu słynnego mikroregionu Kindzmarauli, na lewym brzegu rzeki Alazani, i tam posadzone zostało wyłącznie Saperavi. Trzecia niewielka winnica jest w mikroregionie Napareuli.

20 lipca 2016 o godz. 09:42

Kartka z podróży (6) Shaloshvili Wine Cellar

Shaloshvili Wine Cellar 2016-07-15 17-00-32

W wiosce Shilda, niedaleko miasta Telavi, gór Kaukazu, starych monasterów Gremi i Nekresi, znajduje się winiarnia Shaloshvili. Mają tu pokoje do wynajęcia, restaurację, wina z własnej winnicy i chachę z własnej małej destylarni. Ich parcele obsadzone są winogronami: saperavi, rkatsiteli i kakhuri mtsvane. Winiarnia powstała w 1998 roku, jest popularnym miejscem wieczornych biesiad. Ich wina starzone są zarówno w beczkach, jak i w kwewli. Do destylacji wykorzystują opalany drewnem tradycyjny kocioł o pojemności 150 l. Chacha ma 55%, destylowana jest z winogron rkatisteli, aromat i smak są bardzo ziołowe – rozmaryn, jałowiec, estragon, w finiszu rumianek. Poza wersją białą jest także łagodniejsza, przez 18 miesięcy starzona w dębie.

19 lipca 2016 o godz. 08:28

Kartka z podróży (5) Monastyr Bodbe

04 Bodbe (3)

Położony na wzgórzu Bodbe, 2 km od miasta Sighnaghi, Monastyr św. Jerzego został wybudowany w IX wieku i był siedzibą biskupstwa Kachetii. Wzgórze jest miejscem śmierci i pochówku świętej Nino, to na jej grobie powstał pierwszy kościół, a potem kolejne obiekty klasztorne. Najważniejsza jest trzynawowa bazylika z grobem świętej. Mozaiki nie są średniowieczne, powstały znacznie później, za to obok można oglądać dawną winiarnię mnichów z otworami na kwewli. W pobliżu wytryska źródełko św. Nino, które ma podobno uzdrawiające właściwości. Nie próbowałem, choć po nadużyciu chachy uzdrowienie by mi się przydało. Może ze względu na owo źródło w latach ZSRR wykorzystywano święte miejsce jako budynek szpitala. Zresztą większość gruzińskich sanktuariów służyło w latach słusznie minionych a to za teatry, a to za muzea czy sale wystawowe. Ze wzgórza rozpościera się piękny widok na dolinę, a za nią majestatyczne szczyty Kaukazu.

18 lipca 2016 o godz. 08:23

Kartka z podróży (4) z wizytą u Niki Bakhia

Nika Bakhia (23)

Na pograniczu wiosek Kardenakhi i Anaga swoją winiarnię ma artysta – malarz i rzeźbiarz, wielki oryginał, Nika Bakhia. W ogrodzie przed domem dymi prosty aparat destylacyjny, na parterze domu zakopane są kwewre, w drugim pomieszczeniu stoją beczki i wypełnione już butelki, które są ręcznie sygnowane, każda ma unikatowy charakter.

17 lipca 2016 o godz. 10:38

Kartka z podróży (3) Mtskheta

07-_DSC2779

Mtskheta – dziś właściwie małe miasteczko, niespełna 8000 mieszkańców, jednak dla Gruzji jest to odpowiednik naszego Krakowa. Są tu grobowce gruzińskich królów – aż do XIX wieku potomkowie królewskiego rodu byli tu chowani. Tu też odbyła się ceremonia chrztu Gruzji w 337 roku. Wcześniej zaś, od III w p.n.e., miasto było stolicą państwa Iberia, poprzedzającego Gruzję.

16 lipca 2016 o godz. 17:02

Kartka z podróży (2) Wizyta w destylarni Sarajishvili

13-_DSC2690

Na przedmieściach Tbilisi mieści się najstarsza i najważniejsza gruzińska wytwórnia winiaków zakłady Sarajishvili. Była to pierwsza na obszarze Imperium Rosyjskiego wytwórnia brandy metodą szarentejską – wówczas, jak we Francji, nazywanej koniakiem. Do dziś cechą charakterystyczną brandy Sarajishvili jest profil smakowy bardziej zbliżony do francuskich koniaków niż do innych gruzińskich, czy do armeńskich, brandy. Zakład zajmuje w Tbilisi ok. 7000 mkw. Mają też własne winnice w regionie Kakhetim uprawiane szczepy winogron to: tsitska, tsolikauri, chinebuli, goruli mtsvane, rkatsiteli.

13 lipca 2016 o godz. 21:14

Kartka z podróży (1) Tbilisi

1-DSC_0202

Siedzę w Tbilisi, stolicy Gruzji. Gruzja to piękny kraj, ma tylko 4,5 mln mieszkańców, a 80% powierzchni to góry Kaukazu. Z gór spływają rzeki, które są w znacznym stopniu nieuregulowane i tworzą malownicze rozlewiska, tudzież zalewają okoliczne miasteczka i wsie. Rejon jest aktywny sejsmicznie, choć trzęsienia ziemi i wybuchy w ostatnich latach miały głównie podłoże polityczne i etniczne (spór o Osetię Południową i problem Abchazji – podsycane przez Rosjan). Prawosławna Gruzja jest dziś mocno skonfliktowana z Rosją, chce iść ku Zachodowi, choć nie będzie to prosta droga, i to nie tylko ze względów politycznych, także ekonomicznych. Poza Tbilisi czy kurortami nad Morzem Czarnym, widać, że Gruzja infrastrukturalnie i cywilizacyjnie została w tyle. A przecież to kolebka cywilizacji! Osadnictwo na tych terenach datuje się ok. 8000 lat temu. Już ok. 1200 roku p.n.e. mamy tu początki państwowości. W IV wieku przyjęli chrześcijaństwo dzięki misjonarskiej pracy świętej Nino. Niestety, położenia geograficzne pomiędzy żywiołem perskim a bizantyjskim, a potem osmańskim i rosyjskim, nie sprzyjało rozwojowi, przez te ziemie cały czas przetaczały się wojny. Jednocześnie jednak geografia nie pożałowała Gruzji urody – wspaniałe szczyty Kaukazu, morze, wielkie rzeki. Na wzgórzach owce, które dają doskonałe sery. No i winnice porastające zbocza. Gruzja jest kolebką winiarstwa, do dziś jest tu ok. 500 endemicznych odmian winorośli. Nie tylko zresztą wini czy destylowana z niego chacha, Gruzja ma znakomitą, bardzo aromatyczną kuchnię, i to zarówno mięsną, jak i warzywną.