Materiały wg tagu "podróże"

20 kwietnia 2016 o godz. 09:06

Kartka z Antwerpii (3) De Vagant

_DSC0082

Kultowy antwerpski bar, który serwuje około sto różnych gatunków lokalnego trunku genver, ulokowany jest w sercu Starego miasta, tuż przy katedrze, na rogu ulic Reyndersstraat i Pilgrimstraat. Niewiele jest już w Belgii miejsc, które specjalizują się w serwowaniu genever, należą do nich ‚t Dreupelkot w Gandawie, bar w muzeum genever w Hasselt, no i właśnie De Vagant. Genever nie cieszy się dziś popularnością wśród Belgów, a niektórzy wręcz wstydliwie go ukrywają, dlatego próżno go szukać w barach Brukseli. Został wyparty przez lepiej nadający się do koktajli gin. Tymczasem początki udokumentowanej produkcji genever w Antwerpii sięgają 1541 roku. W XVII wieku w mieście działało ponad sto destylarni produkujących ten trunek. Dziś jest tylko jedna. Jednak w całej Belgii wciąż jest ponad 40 producentów genever i ok. 400 marek. Najszerszy ich wybór znaleźć można w Hasselt.

19 kwietnia 2016 o godz. 09:42

Kartka z Antwerpii (2) Dom Rubensa

Peter_Paul_Rubens_-_Self-Portrait_-_WGA20380-001

Dom Rubensa to jedno z najciekawszych muzeów Antwerpii, obok muzeum drukarstwa, które mieści się w domu teścia Rubensa. Właściwie obydwie posiadłości nie są domami, lecz miejskimi rezydencjami, omalże pałacami.

18 kwietnia 2016 o godz. 08:48

Kartka z Antwerpii (1)

_DSC0164

Bardzo lubię Belgię, nieduży kraj, pełen wspaniałych zabytków – zamków, katedr, kupieckich domów, świetnych muzeów. Belgia to m.in. setki doskonałych piw, są mistrzami w ich podawaniu, każda marka ma własną szklankę i często niepowtarzalny styl, a część jest fermentowana ponownie w butelkach – jak szampan. To słynne czekoladki, zwłaszcza pralinki, uwielbiam te z nadzieniem pistacjowym. To też grube frytki, których ja akurat nie lubię, a które podawane są do każdego niemal dania, nawet jeśli kompletnie nie pasują (mule z frytkami!). Dla mnie Belgia to też genever (we francuskojęzycznej części kraju zwany peket), czyli alkohol ze słodowanego zboża z dodatkiem jałowca, coś pomiędzy whisky a ginem. Byłem w Belgii kilka razy, byłem też wcześniej w Antwerpii, która jest drugim pod względem wielkości miastem, ale bynajmniej nie najładniejszym, dla mnie przegrywa z Gandawą, Brugią, oczywiście z Brukselą.

17 kwietnia 2016 o godz. 09:47

Kartka z Irlandii (14) Zamek Malahide i wrażenia ogólne

08 Malahide (8)

I to już koniec mojego wypadu do Irlandii. W drodze powrotnej zatrzymałem się jeszcze żeby zobaczyć mały zameczek Malahide, niemal symetryczny, wygląda jak mały fort, a wokół jest piękny ogród botaniczny. Najstarsze fragmenty zamku pochodzą z XII wieku, należał do rodu Talbotów. Sir John Talbot, znany też jako Lord Furnival, został uwieczniony przez Szekspira w „Henryku VI”. Są tu też ruiny kościoła, prawdopodobnie także z XII wieku. Zespół położony jest przy samym lotnisku, więc warto zboczyć.

16 kwietnia 2016 o godz. 08:49

Kartka z Irlandii (13) Great Northern Distillery

Great Northern Distillery-028

Nowoczesna destylarnia mieści się w dawnym browarze Great Northern Brewery, który należał do rodziny Guinness i działał w Dundalk od 1846 roku. Był to drugi pod względem wielkości browar w Irlandii, produkował m.in. piwo Harp. Ostatnim właścicielem było Diageo, które przeniosło produkcję do ogromnego kompleksu St. James’s Gate Brewery w Dublinie, a budynki wraz z wyposażeniem kupiła Irish Whiskey Company, należąca do Johna Teelinga, wcześniej związanego z destylarnią Cooley.

15 kwietnia 2016 o godz. 09:21

Kartka z Irlandii (12) Old Malcolm Brown Distillery

_DSC9931

W centrum Dundalk w latach 1800-1925 działała Malcolm Brown Dundalk Distillery – Co. Louth. Robiono tu whiskey typu pot still, trzykrotnie destylowaną, m.in. znaną do dziś markę Tyrconnell (obecnie powstaje w zakładach Cooley). Potem była tu wytwórnia papierosów, a obecnie jest muzeum miejskie, m.in. z małą ekspozycją poświęconą tradycjom whiskey w Dundalk.

14 kwietnia 2016 o godz. 09:15

Kartka z Irlandii (11) Belfast

07 Belfast-006

Z czego znany jest Belfast? Z tego, że wybudowali największy statek pasażerski jaki zatonął, no i z piosenki Stiff Little Fingers „No Sleep Till Belfast”. I jeszcze z tego, że jest stolica Irlandii Północnej, i że często wybuchają tu bomby. To nie za wiele. Belfast jest miastem pełnym kontrastów, jest tu wielki port i stocznia, więc rozwinęła się przemysłowa część miasta, do tego dodać należy przemysł lekki. Muzeum Titanica ściąga tłumy, po bilety ustawiają się kolejki. Ja nie poszedłem, bo nie jestem entuzjastą katastrof morskich. Jest też wspaniałe więzienie i tu warto zajrzeć, bo obecnie jest otwarte dla zwiedzających, pokazuje jak opresyjny był system więziennictwa w UK. To więzienie – Crummlin Gaol – zajmuje kilka kwartałów, jest właściwie spora fabryką, a obecnie na jego terenie rusza destylarnia whiskey – pierwszy spirytus ma popłynąć jeszcze w 2016 roku.

13 kwietnia 2016 o godz. 09:07

Kartka z Irlandii (10) Shortcross Distillery

Shortcross2

Mała rodzinna destylarnia Shortcross mieści się obok miasteczka Crossgar i miasta Downpatrick w Irlandii Północnej. Firmę założyło małżeństwo, Fiona i David Boyd-Armstrong. Mały zakład znajduje się na terenie posiadłości ziemskiej Rademon Estate, obok są m.in. stadnina koni i dwór.

12 kwietnia 2016 o godz. 08:35

Kartka z Irlandii (9) Old Bushmills Distillery

Old Bushimlls1

Bushmills to najstarsza wciąż działająca destylarnia na świecie i drugi najstarszy (po kopalni soli w Wieliczce) nieprzerwanie pracujący zakład przemysłowy. Powstała w 1608 roku, założył ją sir Thomas Phillips. Dziś ten zabytek przemysłowy, ale i architektoniczny, jest tak wielką atrakcją turystyczna Irlandii Północnej, że widnieje nawet na banknotach. Centrum dla turystów rocznie odwiedza ponad 120 tys. ludzi. Od 2015 roku właścicielem jest grupa Jose Cuervo o meksykańskich korzeniach – słynny producent tequili. Wcześniej destylarnia i marka należały do Diageo, które odkupiło je w 2005 roku za 200 mln funtów od grupy Pernod Ricard. W latach 1973-1998 Old Bushmills Distillery wchodziło w skład Irish Distillers Group, razem z gorzelniami z Irlandii, z Midleton. Jeszcze wcześniej należała do prywatnego przedsiębiorcy Isaaca Wolfsona.

11 kwietnia 2016 o godz. 09:14

Kartka z Irlandii (8) Giant’s Causeway

06 Giants Causeway-023

Tego się nie da opisać, to trzeba zobaczyć. Słowa są zbyt ubogie, przynajmniej słowa relacji, może poezja, to takie miejsce, którego istotę lepiej uchwyci natchniony malarz niż zdolny fotograf. To jak wykute w skale schody do morskiej otchłani, do świata mistycznych bogów, tytanów, a może antropomorficznych stworzeń z prozy Lovecrafta, może prowadzą gdzieś do zatopionego miasta Cthulhu.

10 kwietnia 2016 o godz. 09:58

Kartka z Irlandii (7) Zamek Dunluce

05 Dunluce Castle-005

Pomiędzy miastem Portrush a słynną formacja skalna Giant’s Causeway na wybrzeżu Irlandii Północnej leżą niezwykle malownicze ruiny zamku Dunluce. Zbudowany między XV a XVI wiekiem był jednym z ważniejszych zamków obronnych Północnego Ulsteru. Co ciekawe, należał do szkockich szlachciców, MacQuillans i MacDonnels. Pod zamkiem znajdowała się szkocka osada, znana jako „lost town od Dunluce” – zaginione miasto. Usadowiony na surowej bazaltowej skale stromo opadającej w morze. Wcześniej, bo w XIII wieku, na tej skale znajdował się niewielki kościół. Są tu liczne groty, jaskinie, ostre rafy. Zamek uległ zburzeniu, a potem popadł w ruinę, kiedy w 1639 roku zawaliła się część klifu. Runęło wówczas do morza skrzydło zajmowane przez służbę. Sam zamek popadł wkrótce w ruinę, a w 1641 roku pożar strawił osadę Dunluce. Duchy osób, które zginęły w katastrofie podobno nawiedzają dziś te surowe skalne mury. To jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałem.

9 kwietnia 2016 o godz. 09:36

Kartka z Irlandii (6) Armagh

Kot whisky i sztuka

Pojechałem do Armagh odwiedzić starego kolegę z liceum, który mieszka tam od dwunastu lat i ima się prac wszelakich. Żyje z dwoma cudownymi kotkami, Mirandą i Wentylem. To dwie siostry, Wentyl wydaje odgłosy jak nienaoliwiona furtka, obie są bardzo przyjacielskie i niezwykle urocze. O tym, że jadę do Armagh dowiedziałem się będąc dwadzieścia kilometrów od Armagh, gdyż myślałem, że mój kolega mieszka w Bushmills. Jakoś się nie dogadaliśmy w sprawie adresu. Przysłał mi esemesa z nazwą miasta Armagh jak ja akurat pędziłem autostradą do Bushmills. Do Bushmills jeszcze miałem 120 km. Zjechałem z autostrady. Armagh tez jest w Irlandii Północnej, tyle się zgadzało.

8 kwietnia 2016 o godz. 09:15

Kartka z Irlandii (5) Newgrange

Newgrange (12)

Brú na Bóinne, miejsce znanej bitwy nad Boyne, to region obfitujące w neolityczne zabytki. Irlandczycy chwalą się, że blisko połowa odnalezionych zabytków sztuki neolitycznej pochodzi z ich ziem. Grobowiec korytarzowy Newgrange to jeden z najciekawszych, najbardziej niezwykłych zabytków z czasów, gdy człowiek dopiero odkrywał żelazo. Obiekt powstał ponad 5000 lat temu, jest starszy niż Stonehenge, piramidy Majów czy w Egipcie.

7 kwietnia 2016 o godz. 09:45

Kartka z Irlandii (4) Howth

02 Howth (5)

Nie samą whiskey człowiek żyje, wprawdzie głównym celem każdego mojego wyjazdu są wizyty w destylarniach, które są okazją do poszerzenia wiedzy o technologiach produkcji spirytualiów, to staram się kilka ciekawych miejsc dodatkowo zobaczyć. Dublin znam dość dobrze, to nie moja pierwsza wizyta w stolicy Irlandii, ale znalazłem chwilę by przed wyruszeniem w stronę Irlandii Północnej, wyskoczyć na chwilę nad morze, do kurortu Howth. To zaledwie ok. 20 minut drogi kolejką z centrum Dublina. Miasteczko leży na półwyspie Howth Head, jest tu mały port rybacki z latarnią morską, wiele restauracji oferujących ryby i owoce morza, jest kilka niezłych barów, a także masywna bryła zamku Howth – z XI stulecia, będącego przez blisko 900 lat siedzibą lordów Howth. Z oryginalnej bryły zachowały się potężne donżony i fragmenty zewnętrznych murów, a sam zamek odegrał ważną rolę podczas inwazji normandzkiej. Są też ruiny starego kościoła St. Mary’s leżącego przy cmentarzu, blisko portu. Miasteczko pnie się pod górę od morza po skarpie. Nie mogłem zwiedzić zamku, gdyż przybyłem do Howth późnym wieczorem, skupiłem się zatem na konsumpcji. Co do czaru miejsca, to trzeba powiedzieć, że kuchnia nie oczarowała, ale bary nie rozczarowały. Irlandczycy mają świetne piwo, niezłą whiskey i zupełnie do niczego kuchnię.

6 kwietnia 2016 o godz. 08:20

Kartka z Irlandii (3) Old Jameson Distillery

Jameson (7)

Jedna z wizytówek Dublina, obok zakładu Guinnessa, jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc, niewątpliwa atrakcja turystyczna. Jameson to najbardziej znana marka irlandzkiej whiskey, produkowana od 1780 roku. Założona przy Bow Street przez Johna Jamesona jako jedna z pierwszych czterech gorzelni w Dublinie. Dziś w dawnych zakładach w Dublinie jest bardzo ciekawe muzeum whiskey, odbywają się tam także degustacje, natomiast jak większość irlandzkich whiskey, tak i Jamsen jest obecnie destylowany w ogromnym kombinacie Irish Distillers Group w Midleton, w hrabstwie Cork.

5 kwietnia 2016 o godz. 09:04

Kartka z Irlandii (2) Powers Distillery

Powers (1)

Produkowana w Midleton whiskey Powers należy do najbardziej popularnych irlandzkich trunków, a na samej wyspie jest absolutnie numerem jeden ze sprzedażą ponad 6 mln butelek. Przez lata była to whiskey z Dublina, była to też najdłużej działająca destylarnia w stolicy Irlandii. Do dziś zachowały się oryginalne zabudowania fabryczne z charakterystycznymi pagodami nad dawną słodownią, kominem, halą maszyn. Zachowała się także część starego wyposażenia, a alembiki stanowią element dekoracji. Cały kompleks służy dziś studentom.

4 kwietnia 2016 o godz. 17:53

Kartka z Irlandii (1) Teeling Distillery

Teeling (12)

Nowa destylarnia rodziny Teeling została otwarta w 2015 roku i była to pierwsza nowa destylarnia w Dublinie od 125 lat. Swój wcześniejszy zakład – Cooley – Teelingowie odsprzedali w 2011 roku, jego właścicielem jest Beam Suntory. Umowa sprzedaży nie obejmowała jednak znacznej części zapasów odleżakowanych whiskey. W Greenore mają magazyn, a w nim 25 tys. beczek, niektóre whiskey mają już ponad 30 lat (najstarsza zabutelkowana edycja to Teeling 30YO). Na razie wszystkie wypusty, łącznie z whiskey single grain czy z nieleżakowanym poteen, pochodzą z destylarni Cooley.

18 marca 2016 o godz. 19:20

Wizyta w Peter Busch Likörfabrik

Fabryka likierów Peter Busch powstała w Düsseldorfie w 1858 roku i wciąż jest firmą rodzinną, zarządzaną przez piąte i szóste pokolenie Buschów. Peter Bush początkowo prowadził sklep kolonialny i zajmował się importem alkoholi, m.in. win. Ich pierwszy zakład nasz zakład nie przetrwał bombardowań w czasie II wojny światowej. Po wojnie uruchomili fabrykę w centrum Düsseldorfu z własną destylacją, gdzie wytwarzali m.in.: korn, boonekamp czy likiery. Od 2005 roku działają w przemysłowej części miasta, we własnym wielkim kompleksie o kubaturze ponad 10 tys. mkw. Tu są: biura, spedycja, zestawialnia, leżakownia, linia do butelkowania. W innym miejscu mają zakład destylacji i rektyfikacji spirytusu.

21 lutego 2016 o godz. 10:39

Kartka z podróży (19) Japonia – garść porad

SONY DSC

Bilet lotniczy kupiłem na Fru.pl, 1700 zł w obie strony. Noclegi rezerwowałem przez AirBnB (Tokio, góra Fuji) oraz Booking.com (reszta). Spanie w Japonii nie jest drogie. W zasadzie nic nie jest przesadnie drogie poza pociągami shinkansen, tu ceny biletów są astronomiczne. Japonia jest trochę droższa niż Niemcy czy Francja, ale dużo tańsza niż Skandynawia. Papierosy są tańsze niż w Polsce, whisky też tańsza, że o japońskich napitkach jak shochu nie wspomnę. Droższe są wina, sake to już zależy od rodzaju, może być bardzo tanie, może być bardzo drogie. Piwo jest ponad dwukrotnie droższe niż w Polsce. Napoje gazowane nieco droższe. Cen żywności w ogóle nie ma sensu porównywać, bo większości japońskich produktów w ogóle u nas nie ma. Jest bardzo dużo gotowych dań w sklepach. Słodycze, herbata, kawa nie są słodkie, a wasabi dla odmiany nie ostre, kuchnia jest raczej słona, zupełnie nie pikantna w porównaniu np. z koreańską, że o tajskiej nie wspomnę. Króluje ryż, owoce morza, soja w różnych formach, pikle, zaskakująco popularne są parówki i różne kiełbaski, dalej: makarony, pierożki, z mięs właściwie wszystko to co u nas, dużo wieprzowiny, wołowiny, kurczaków, ale zwykle zmieszane z kleistym ryżem. Kuchnia nisko kaloryczna, niezwykle smaczna i nie droga.

20 lutego 2016 o godz. 10:47

Kartka z podróży (18) Matsumoto

SONY DSC

Dość kameralne miasto Matsumoto leży w dolinie górskiej, otoczone ośnieżonymi szczytami Alp Japońskich. Na wysepce znajduje się zamek szogunów. Wzniesiony w XVI wieku. Nie został postawiony na podwyższeniu jak wiele tego typu zamków w Japonii a poza wysokim donżonem ma jeszcze dwie mniejsze wieże. Otoczony murami, z dwoma bramami – Czarną i Bramą Bębnów. Z powodu ciemnej elewacji i kształtu przypominającego lecącego ptaka, nazywany Kruczym Zamkiem. Główny donżon – Tenshu – ma sześć pięter i blisko 30 m, rozpościera się z niego ładny widok na okolicę, a wewnątrz zamku zrobiono niewielką ekspozycję, prezentującą oręż i samurajskie miecze. Wstęp do zamku kosztuje 600 yenów.