Materiały wg tagu "podróże"

15 czerwca 2015 o godz. 09:51

W Weronie

SONY DSC

Werona kojarzy się przede wszystkim z „Romeo i Julią”, wiec wszędzie jest pełno gadżetów miłosnych, nie brakuje też posągów Szekspira. Jest muzeum z grobem Julii, właściwie z rekonstrukcją, no i oblegane przez turystów dom Julii (z balkonem rzecz jasna) i dom Romea. Piersi posągu Julii lśnią od głaskania, podobno przynosi to szczęście w miłości, choć akurat miłość bohaterki dramatu Szekspira finał miała mało radosny.

14 czerwca 2015 o godz. 10:24

Wizyta w Marzadro

SONY DSC

Destylarnia rodziny Marzadro znana jest z doskonałej grappy, która ma własne oznaczenie geograficzne jako grappa z Trydentu (jest to grupa 24 regionalnych producentów grappy). Produkują także likiery. Firma została założona w 1949 roku przez Attilio Marzadro i wciąż jest w rękach rodziny – zarządzana obecnie przez trzecie pokolenie potomków Attilia, dziś master distillerem jest Andrea Marzadro. Destylarnia powstała u podnóża Dolomitów, w Brancolino di Nogaredo, w regionie znanym z upraw winogron, m.in. lokalnej odmiany Marzemino. Nie mają własnych upraw, skupują wytłoczyny od trydenckich winiarzy.

13 czerwca 2015 o godz. 12:23

Nad Jeziorem Garda

SONY DSC

Jezioro Garda, największe we Włoszech, tak krystalicznie czyste, że mimo dużej głębokości można liczyć ziarna piasku na dnie, otoczone surowymi skalistymi szczytami Alp, a u podnóża tych skał eksploduje zieleń – uprawy winorośli i oliwek. Nad jeziorem Garda powstają znakomite wina (m.in. w Bardolino i takie szczepy jak: Corvina, Rondinella, Molinara, Rossignola, Barbera, Sangiovese, Garganega – wiele o charakterze ściśle regionalnym). Oczywiście jak wina, to i grappy. Przybyłem do Trydentu, w okolice Jeziora Garda żeby odwiedzić firmę Marzadro, najbardziej znanego w Trydencie producenta grappy, ale o tym następnym razem. Być tu, mieć samochód, i nie zrobić wycieczki wzdłuż brzegi jeziora, nie odwiedzić tawerny w Riva del Garda i winnicy przy Bardolino, byłoby marnotrawstwem.

12 czerwca 2015 o godz. 09:12

Kartka z podróży (21) Druskienniki

SONY DSC

Ostatni raz byłem w Druskiennikach jakieś dziesięć albo więcej lat temu. Miasto przeszło metamorfozę. Z zapyziałego sanatoryjnego kurortu dla emerytów, stało się nowoczesną, pełna atrakcji miejscowością wypoczynkową – z Aquaparkiem, SPA, klubami nocnymi, dobrymi restauracjami, ofertą żeglugi po Niemnie i, oczywiście, leczniczymi wodami zdrojowymi. Ulubione rzekomo uzdrowisko Piłsudskiego nie jest już sentymentalną ramotą dla wymierającego pokolenia kresowiaków, ale miastem, które przeżywa druga młodość. Oczywiście bliskość do granicy z Polską sprawia, że wszędzie można mówić po polsku, większość informacji turystycznych jest po polsku, jak i menu w restauracjach.

11 czerwca 2015 o godz. 08:47

Kartka z podróży (20) Litewskie miody

SONY DSC

Lietuviškas Midus to firma powstała w 1959 roku, jest to czołowy producent miodów pitnych oraz miodowych destylatów na Litwie. Zakład w miejscowości Stakliškės można zwiedzać, a przy okazji degustować miodowe znakomitości. W dawnej wieży słodowej urządzono muzeum miodów pitnych, zgromadzono tu też kolekcję dawnych naczyń do konsumpcji miodu, jak np. stary róg, który służył jako litrowy kielich.

10 czerwca 2015 o godz. 09:02

Kartka z podróży (19) Muzeum Marka Rothko

SONY DSC

Mark Rothko, który często malował jedynie kolorowe płaszczyzny, zrobił pod koniec lat 50. XX wieku zawrotna karierę i zarabiał miliony dolarów. Jego obraz „Pomarańczowe, czerwone, żółte” z 1961 roku jest najdroższym obrazem sztuki współczesnej, w 2012 roku dom aukcyjny Christie’s sprzedał płótno za 86,9 mln dolarów. Inny niebywale drogi obraz Rothko to „Biały środek (żółty, różowy, lawendowy)” z 1950 roku sprzedany w 2011 roku przez Christie’s za 72,8 mln dolarów. W Dyneburgu, gdzie się urodził malarz, na terenie dawnej carskiej twierdzy otarto niedawno dedykowane twórcy muzeum.

9 czerwca 2015 o godz. 08:15

Kartka z podróży (18) Wizyta w Trevors

SONY DSC

Na przedmieściach Dyneburga, w Raudene, działa jedna z większych na Łotwie destylarni, Trevors. Zakład – wówczas pod nazwą Kalkuni – powstał w 1858 roku, założył go hrabia Ignatiev, adiutant generała stacjonującej w Dyneburskiej twierdzy rosyjskiej armii. Była tu gorzelnia i rektyfikacja, obecnie jest tylko zestawialnia wódek i likierów. W czasach abstynenckiej paranoi Gorbaczowa, w 1986 roku, zakład zlikwidowano, a maszyny wywieziono. Po dawnym kompleksie pozostał komin i zrujnowany budynek.

8 czerwca 2015 o godz. 09:15

Kartka z podróży (17) Stare gorzelnie Liwlandii

Gulbene

Po spróbowaniu doskonałego leśnego ducha opuściłem na dobre Estonię i udałem się na objazd północno-wschodniego regionu Łotwy, znanego jako Liwlandia. Jest tu wiele starych dworów, a jak były dwory, to oczywiście także gorzelnie. Z wydrukowana wcześniej mapka zrobiłem mały rekonesans.

7 czerwca 2015 o godz. 09:58

Kartka z podróży (16) Metsakohin

SONY DSC

Metsakohin to mocny zbożowy alkohol wytwarzany w domowych warunkach, w lasach na granicy między Estonią a Łotwą. Ten duch lasu, czy raczej leśny potwór, ma 64%. To alkohol destylowany z żyta, znakomity, o wyrazistym smaku i aromacie ziaren i zacieru zbożowego. Bimbrownik pokazuje moc zamaczając w alkoholu palec i podpalając go. Nigdy nie piłem samogonu tej klasy, tak wspaniale zachowującego aromaty ziaren żyta.

6 czerwca 2015 o godz. 08:44

Kartka z podróży (15) Valga i Valka

SONY DSC

Moje kolejne rozczarowanie. Miasto graniczne, po jednej stronie estońska Valga, po drugiej łotewska Valka. Myślałem, że takie miasta tętnią życiem, jeśli nie towarzyskim, to chociaż handlowym, a tu zastałem zapuszczone, częściowo zrujnowane fabryki, niszczejące domy i postępujące zewsienie. Spałem w wiejskiej chacie opalanej piecem, u sympatycznej babuszki. Jedyny dłużej czynny lokal w Valga to bar Konspirator. W Valka jest jeszcze gorzej, tu mają w ogóle jeden lokal – z automatami do gry. Poza tym kilka sklepów, rdza i pustostany. Miasto sprawia wrażenie opuszczonego, jak po wojnie. Po Estońskiej stronie jeszcze bardziej ponuro niż po łotewskiej, bo tam jest właściwie zupełna wieś. Niegdyś pastelowe drewniane domy wokół rynku dziś są wyblakłe, butwiejące, obdrapane. Ładnie prezentuje się jedynie ratusz w Valga. Obawiam się jednak, że niedługo będzie on wystawnym domem sołtysa.

5 czerwca 2015 o godz. 09:20

Kartka z podróży (14) Narwa

SONY DSC

Do granicy z Rosją kilka kroków, kraje rozdziela rzeka Narwa, po obu stronach stoją zamki. I zasieki. Mało samochodów, ruch graniczny jest niewielki. Miasto ponure, nieliczne bary zamykane są wcześnie, poza zamkiem próżno szukać jakichś atrakcji, większość ludności to Rosjanie, języka łotewskiego właściwie się nie słyszy. Przewodniki nie polecają wizyty w Narwie, nie posłuchałem – ciekaw bliskości z Rosją, no i muszę przyznać, że spędziłem noc w szarym smutnym mieście, gdzie młodzież trwoni czas na automatach do gry. Jedynym pozytywem jest rzeczywiście rosyjska kuchnia – do wódki sało i ogóreczki, znakomite solanki czy chłodniki, że o dziesiątkach rodzajów blinów nie wspomnę.

4 czerwca 2015 o godz. 09:19

Kartka z podróży (13) Moe, Rakvere i historia gorzelnictwa estońskiego

Moe z lotu ptaka

W miasteczku Moe w Estonii w latach ZSRR była wielka destylarnia wraz z rektyfikacją. Zniszczona niemal całkowicie w 1986 roku w ramach antyalkoholowej polityki Gorbaczowa. Nie całkiem popadła jednak w ruinę. Dziś wprawdzie nie ma tu rektyfikacji i część budynków niszczeje, ale w pozostałych znów powstaje spirytus, zestawiana jest wódka, działa też założone w 1971 roku muzeum gorzelnictwa, którego twórcą był Viktor Kirsilo, wieloletni pracownik zakładu.

3 czerwca 2015 o godz. 09:47

Kartka z podróży (12) Stary Tallinn

SONY DSC

Vana Tallinn znaczy tyle, co Stary Tallinn i jest to najsłynniejszy estoński likier. Przez krótki czas nawet był butelkowany jako Old Tallinn. Produkowany od 1962 roku, początkowo na rumach z Kuby, potem (i tak jest do dziś) z Jamajki. – W latach 60. było duże zapotrzebowanie na słodkie alkohole. Estonia była wówczas republiką ZSRR i receptura likieru Vana Tallinn powstała w ramach planu pięcioletniego. Wtedy zadecydowano też o zakupie rumu z zaprzyjaźnionej Kuby oraz przypraw z wielu egzotycznych krajów. Najważniejsze składniki to: cynamon, skórki cytrusów, karmel, cynamon, gałka muszkatołowa – opowiada Anna-Kai Tõrs, brand menager w Liviko, firmie produkującej słynny likier.

2 czerwca 2015 o godz. 10:59

Kartka z podróży (11) Tallinn

SONY DSC

Stolica Estonii jest coraz piękniejsza. To najładniejsze miasto w tej części Europy, jego urodę można porównywać z Lubeką. Położone na wzgórzach nad samym morzem, z wielkim portem, zamkowym wzgórzem, częściowo otoczone średniowiecznymi murami, z masywnymi bramami, a wewnątrz kolorowe wielkie kamienice dawnych kupców zrzeszonych w Hansie. Bogaty i reprezentatywny, ze znakomitymi muzeami, świetnymi restauracjami i masą barów – tętni wesołym życiem.

1 czerwca 2015 o godz. 09:45

Kartka z podróży (10) Na Muhu

promem na Muhu

Wyspa Muhu jest znacznie mniejsza niż Sarema, co nie znaczy że mniej interesująca. jest zupełnie inna – sielska, czas tu zatrzymał się na w latach 20. XX wieku, ludzie wciąż mieszkają w drewnianych chatkach krytych strzechą. Mało tu infrastruktury, jest niewielki port i połączenie promowe, jest stacja benzynowa, jeden market. Co kilkanaście minut kursują promy przez cieśninę Muhu Väin – z wioski Virtsu do portu Kuivastu. Z Saremą Muhu połączona jest wybudowana w XIX wieku sztuczną groblą.

31 maja 2015 o godz. 09:35

Kartka z podróży (9) Na Saremie

Kuressaare - zamek

Sarema to największa z licznych estońskich wysp, połączona sztuczną groblą z wyspą Muhu oraz liniami promowymi z wyspa Hiuma. Z jednej strony jest Zatoka Ryska, z drugiej otwarte morze. Jest to jedno z najładniejszych miejsc w Estonii, a stolica wyspy, Kuressaare, może poszczycić się najlepiej zachowanym w Estonii średniowiecznym zamkiem, niegdyś siedzibą biskupów.

30 maja 2015 o godz. 07:13

Kartka z podróży (8) Muzeum Munchhausena

SONY DSC

Przy trasie A1 z Rygi do Parnawy, niemal nad samą Zatoką Ryską leży wioska Dunte, a w niej muzeum barona Munchhausena. Hieronim Karl Friedrich von Munchhausen, urodzony w Bodenweder w Niemczech. Służył w Niemieckiej armii, brał udział w kilku rosyjskich wojnach, aż osiadł w Rydze. Ożenił się z Jakobiną von Dunten, z majątku Dunte, gdzie obecnie jest dedykowane mu muzeum. Ten ekscentryk marzył o lataniu, narosło wokół niego wiele legend, awanturnik, podobno wyciągnął się za włosy z bagna i wystrzelił się na kuli armatniej. Był marzycielem i konstruktorem, birbantem i kolekcjonerem. Po śmierci Jakobiny ożenił się ponownie z dziewiętnastoletnią kurewką. Zakręcone muzeum, z krzywymi lustrami, zawieszonymi na sznurkach ptakami, figurami woskowymi i kolekcją 2100 piwnych szklanic, być może jest najlepszym pomysłem na złożenie hołdu szalonemu baronowi. Dwa dolne pomieszczenia poświęcone są Jakobine von Dunten. Jest tu też wielki plac zabaw dla dzieci i miejsce do biwakowania. zwiedzanie kosztuje 3,50 euro.

29 maja 2015 o godz. 07:08

Kartka z podróży (7) Wina z Ligatne

SONY DSC

Miasteczko Ligatne, położone na terenie Parku Narodowego Gaujas, ok. 20 km od Siguldy, obfituje w atrakcje turystyczne, jak np. spływy kajakowe, szlaki ornitologiczne czy możliwość zwiedzania sekretnego sowieckiego bunkra albo wędrowania szlakiem drewnianych rzeźb. Jest tu świetna informacja turystyczna, przyjemna karczma i rozwinięta agroturystyka. Ja odwiedziłem Ligatne, a właściwie satelicką wioskę Augsligatne nie wabiony przyrodą czy historią, lecz oczarowany produkowaną tu jabłkową okowitą, jedną z najlepszych jakie w życiu próbowałem. Nie jest tania, butelka 0,5 l kosztuje 20 euro. Ale cóż to są za aromaty – pieczone jabłka, kruche drożdżowe ciasto, lukier, sama słodycz, choć destylat nie leżakował w beczkach. Destylacja odbywa się w malutkim miedzianym alembiku, w drewnianej chacie nad małym stawem. Właściciele Ligatine’s Winery robią również wina zarówno z owoców z sadu, jak i z leśnych jagód. Można ich na miejscu popróbować, są zarówno słodkie jak i wytrawne. Poza tym rozmaite przetwory, soki i syropy. Osobną atrakcją tego miejsca jest wyrób drewnianych ludowych naczyń.

28 maja 2015 o godz. 07:24

Kartka z podróży (6) Cēsis

SONY DSC

Po polsku miasto nazywa się Kieś i leży przy rzece Guaja. Są tu: zamek, kościół św. Jana z polskim nagrobkiem Andrzeja Nideckiego oraz ruina browaru i gorzelni, a także nowoczesny browar – piwo nazywa się tak samo jak miasto i jest na Łotwie bardzo popularne.

27 maja 2015 o godz. 08:59

Kartka z podróży (5) Turaida, Krimulda, Sigulda

Sigulda

Sigulda to popularna miejscowość wypoczynkowa na Łotwie, ulubione miejsce miłośników sportów zimowych. Choć Łotwa nie ma gór, to są tu trasy narciarskie, bobslejowe, kiedyś była nawet mała skocznia. To jednak nie jedyna atrakcja, gdyż w promieniu kilku kilometrów są tu aż trzy średniowieczne zamki i kilka późniejszych, poza tym skansen, kolejka linowa, jaskinie, rezerwat przyrody, szlaki piesze… Kiedyś Turaida, Krimulda i Sigulda były odrębnymi grodami, dziś jest to jedno miasto, Sigulda wchłonęła resztę.