Materiały wg tagu "podróże"

20 sierpnia 2016 o godz. 00:08

Ślady polskiego gorzelnictwa w Wilnie

DSC_0266

Podczas obecnego pobytu w Wilnie, postanowiłem obejrzeć miejsca, w których przed wojną działały polskie wytwórnie alkoholi. W tym celu wybrałem się na Zarzecze. Na podstawie danych wygrzebanych w archiwum przez Czajkusa, zlokalizowałem dziesięć miejsc w Wilnie, w których przed wojną wytwarzano alkohole. Połowa z nich funkcjonowała w dzielnicy Zarzecze. Dziś ten region miasta ma charakter artystyczny, pełno tu galerii, atelier i knajpek. Punktem centralnym jest plac z pomnikiem Anioła Zarzecza. Ten kwartał miasta opływa Rzeka Wilenka, jest on jakby wyspą, enklawą, nazywana przez mieszkańców dumnie Republiką Zarzecza. Mają swoją konstytucję, która powinna każdemu się spodobać, gdyż jej fundamentem jest wolność myśli, wypowiedzi i zachowań.

26 lipca 2016 o godz. 20:16

Kartka z podróży (10) Smaki i zapachy Gruzji

chacha 7AM

Długo zwlekałem z tą kartką, bo ciągle jestem w ruchu. Dzisiaj tu, jutro tam, jak śpiewał Leonard Cohen w przekładzie Macieja Zembatego. Od mojego powrotu minął już tydzień, ale wciąż powracam do niej myślami. Dzisiaj kolega Mariusz Kapczyński przysłał mi zdjęcie, na którym stoję ze szklanką mocnej i aromatycznej chachy, jest godzina siódma rano, parking, jesteśmy 117 km przed Tbilisi. Ta chacha dodała mi energii, a smak skórek winogron jeszcze długo utrzymywał się w ustach. To był pierwszy smak i aromat Gruzji.

23 lipca 2016 o godz. 08:59

Kartka z podróży (9) Wizyta w Chateau Mere

Chateau Mere

Posiadłość Chateau Mere w Vardisubani, niedaleko Telavi, została wybudowana w 2011 roku. Przypominać ma zamek, sporo w tym niestety kiczu, a jest tu restauracja, pokoje gościnne i mała destylarnia chachy. Chateau Mere ma wspólnego właściciela z winiarnią Winiveria, która działa od 2005 roku. Produkują wina ze szczepów: kisi, khikhvi, kakhetian mtsvane, rkatsiteli, saperavi i kindzmarauli. Część z nich fermentuje i dojrzewa w kwewlach (przez ok. 6 miesięcy), inne dojrzewają w beczkach. Własna chacha robiona jest z wytłoczyn po produkcji win saperavi. Marka nazywa się Chacha Janiani, destylowana w bardzo małych partiach, w klasycznym gruzińskim kotle. Ma trawiasto-kwiatowe aromaty. Butelkowana jest z mocą 50%. Właściciel planuje zakup bardziej wydajnego sprzętu do destylacji.

22 lipca 2016 o godz. 09:17

Kartka z podróży (8) Wizyta w domu Chavchavadze w Tsinandali

05 Tsinandali

W Tsinandali, niedaleko Telavi, mieści się wspaniała posiadłość ziemska, zatopiona w wielkim ogrodzie, obecnie muzeum – dom gruzińskiego bohatera, pisarza, Aleksandra Chavchavadze (1786-1846). Był dyplomatą na dworze carycy Katarzyny II, a także generałem w carskiej armii, w latach 1813-1815 uczestnikiem wojen z Napoleonem. Zajmował się także gruzińskim dziedzictwem kulturowym, był poetą romantycznym, tłumaczem na gruziński m.in. Puszkina czy Woltera. Był jednak także winiarzem. Robił wina z własnych winnic, w tradycyjny gruziński sposób, w kwewlach. Jako pierwszy w Gruzji zaczął butelkować wina – zachowało się do dziś kilka, odkrytych przy okazji renowacji piwnic, starych butelek (m.in. pierwsza, z 1839 roku). Jego winnice wciąż są wykorzystywane.

21 lipca 2016 o godz. 09:36

Kartka z podróży (7) Telavi Wine Cellar

Telavi WC (45)

Telavi Wine Cellar to największy producent win w Gruzji, właściciel m.in. marki Marani, dobrze znanej na polskim rynku. Marani to po gruzińsku piwnica. Zakład położony jest w stolicy słynącego z winnic regionu Kakheti – na przedmieściach Telawi, w dolinie rzeki Alazani. Winiarnia powstała w 1915 roku, jako małe rodzinne przedsiębiorstwo, specjalizujące się w winach z kwewli. Obecny zakład został zbudowany w latach 60. W 1995 roku został sprywatyzowany, ale pierwszy prywatny właściciel po trzech latach zbankrutował. Mają ok. 300 ha winnic u podnóża Kaukazu. To historyczne winnice Kondoli. Ziemia jest tu aluwialna, gliniasto-kamienista, na wapiennej skale. Klimat zmienny – od wilgotnego podzwrotnikowego do kontynentalnego, uwarunkowany wpływem gór Wielkiego Kaukazu. Zimne powietrze spływające z lodowców Kaukazu do doliny kształtuje mikroklimat otoczenia, który sprzyja uprawie winorośli. Duże różnice temperatur między dniem a nocą zapewniają idealne warunki dla dojrzewania winogron. 70 % z 240 ha winnic Kondoli przeznaczone jest na uprawę czerwonych winogron. Łącznie nasadzanych jest dwanaście szczepów, m.in.: mtsvane, tsinandali, kisi, rkatsiteli, alexandreuli, saperavi, w mniejszym stopniu szczepy międzynarodowe: merlot, malec, cabernet sauvignon, riesling, chardonnay. Druga winnica znajduje się w samym sercu słynnego mikroregionu Kindzmarauli, na lewym brzegu rzeki Alazani, i tam posadzone zostało wyłącznie Saperavi. Trzecia niewielka winnica jest w mikroregionie Napareuli.

20 lipca 2016 o godz. 09:42

Kartka z podróży (6) Shaloshvili Wine Cellar

Shaloshvili Wine Cellar 2016-07-15 17-00-32

W wiosce Shilda, niedaleko miasta Telavi, gór Kaukazu, starych monasterów Gremi i Nekresi, znajduje się winiarnia Shaloshvili. Mają tu pokoje do wynajęcia, restaurację, wina z własnej winnicy i chachę z własnej małej destylarni. Ich parcele obsadzone są winogronami: saperavi, rkatsiteli i kakhuri mtsvane. Winiarnia powstała w 1998 roku, jest popularnym miejscem wieczornych biesiad. Ich wina starzone są zarówno w beczkach, jak i w kwewli. Do destylacji wykorzystują opalany drewnem tradycyjny kocioł o pojemności 150 l. Chacha ma 55%, destylowana jest z winogron rkatisteli, aromat i smak są bardzo ziołowe – rozmaryn, jałowiec, estragon, w finiszu rumianek. Poza wersją białą jest także łagodniejsza, przez 18 miesięcy starzona w dębie.

19 lipca 2016 o godz. 08:28

Kartka z podróży (5) Monastyr Bodbe

04 Bodbe (3)

Położony na wzgórzu Bodbe, 2 km od miasta Sighnaghi, Monastyr św. Jerzego został wybudowany w IX wieku i był siedzibą biskupstwa Kachetii. Wzgórze jest miejscem śmierci i pochówku świętej Nino, to na jej grobie powstał pierwszy kościół, a potem kolejne obiekty klasztorne. Najważniejsza jest trzynawowa bazylika z grobem świętej. Mozaiki nie są średniowieczne, powstały znacznie później, za to obok można oglądać dawną winiarnię mnichów z otworami na kwewli. W pobliżu wytryska źródełko św. Nino, które ma podobno uzdrawiające właściwości. Nie próbowałem, choć po nadużyciu chachy uzdrowienie by mi się przydało. Może ze względu na owo źródło w latach ZSRR wykorzystywano święte miejsce jako budynek szpitala. Zresztą większość gruzińskich sanktuariów służyło w latach słusznie minionych a to za teatry, a to za muzea czy sale wystawowe. Ze wzgórza rozpościera się piękny widok na dolinę, a za nią majestatyczne szczyty Kaukazu.

18 lipca 2016 o godz. 08:23

Kartka z podróży (4) z wizytą u Niki Bakhia

Nika Bakhia (23)

Na pograniczu wiosek Kardenakhi i Anaga swoją winiarnię ma artysta – malarz i rzeźbiarz, wielki oryginał, Nika Bakhia. W ogrodzie przed domem dymi prosty aparat destylacyjny, na parterze domu zakopane są kwewre, w drugim pomieszczeniu stoją beczki i wypełnione już butelki, które są ręcznie sygnowane, każda ma unikatowy charakter.

17 lipca 2016 o godz. 10:38

Kartka z podróży (3) Mtskheta

07-_DSC2779

Mtskheta – dziś właściwie małe miasteczko, niespełna 8000 mieszkańców, jednak dla Gruzji jest to odpowiednik naszego Krakowa. Są tu grobowce gruzińskich królów – aż do XIX wieku potomkowie królewskiego rodu byli tu chowani. Tu też odbyła się ceremonia chrztu Gruzji w 337 roku. Wcześniej zaś, od III w p.n.e., miasto było stolicą państwa Iberia, poprzedzającego Gruzję.

16 lipca 2016 o godz. 17:02

Kartka z podróży (2) Wizyta w destylarni Sarajishvili

13-_DSC2690

Na przedmieściach Tbilisi mieści się najstarsza i najważniejsza gruzińska wytwórnia winiaków zakłady Sarajishvili. Była to pierwsza na obszarze Imperium Rosyjskiego wytwórnia brandy metodą szarentejską – wówczas, jak we Francji, nazywanej koniakiem. Do dziś cechą charakterystyczną brandy Sarajishvili jest profil smakowy bardziej zbliżony do francuskich koniaków niż do innych gruzińskich, czy do armeńskich, brandy. Zakład zajmuje w Tbilisi ok. 7000 mkw. Mają też własne winnice w regionie Kakhetim uprawiane szczepy winogron to: tsitska, tsolikauri, chinebuli, goruli mtsvane, rkatsiteli.

13 lipca 2016 o godz. 21:14

Kartka z podróży (1) Tbilisi

1-DSC_0202

Siedzę w Tbilisi, stolicy Gruzji. Gruzja to piękny kraj, ma tylko 4,5 mln mieszkańców, a 80% powierzchni to góry Kaukazu. Z gór spływają rzeki, które są w znacznym stopniu nieuregulowane i tworzą malownicze rozlewiska, tudzież zalewają okoliczne miasteczka i wsie. Rejon jest aktywny sejsmicznie, choć trzęsienia ziemi i wybuchy w ostatnich latach miały głównie podłoże polityczne i etniczne (spór o Osetię Południową i problem Abchazji – podsycane przez Rosjan). Prawosławna Gruzja jest dziś mocno skonfliktowana z Rosją, chce iść ku Zachodowi, choć nie będzie to prosta droga, i to nie tylko ze względów politycznych, także ekonomicznych. Poza Tbilisi czy kurortami nad Morzem Czarnym, widać, że Gruzja infrastrukturalnie i cywilizacyjnie została w tyle. A przecież to kolebka cywilizacji! Osadnictwo na tych terenach datuje się ok. 8000 lat temu. Już ok. 1200 roku p.n.e. mamy tu początki państwowości. W IV wieku przyjęli chrześcijaństwo dzięki misjonarskiej pracy świętej Nino. Niestety, położenia geograficzne pomiędzy żywiołem perskim a bizantyjskim, a potem osmańskim i rosyjskim, nie sprzyjało rozwojowi, przez te ziemie cały czas przetaczały się wojny. Jednocześnie jednak geografia nie pożałowała Gruzji urody – wspaniałe szczyty Kaukazu, morze, wielkie rzeki. Na wzgórzach owce, które dają doskonałe sery. No i winnice porastające zbocza. Gruzja jest kolebką winiarstwa, do dziś jest tu ok. 500 endemicznych odmian winorośli. Nie tylko zresztą wini czy destylowana z niego chacha, Gruzja ma znakomitą, bardzo aromatyczną kuchnię, i to zarówno mięsną, jak i warzywną.

20 czerwca 2016 o godz. 20:17

Kartka z podróży – Bonn

Bonn 2016-06-19 10-54-27

Dawna stolica RFN (w latach 1949-1990) to prowincjonalne miasto. Nie ma tu gotyckich katedr czy wspaniałych muzeów. Trudno zrozumieć, dlaczego tak mało reprezentacyjne miasto zostało stolicą, już choćby Kolonia lepiej by pasowała do tej roli. Zresztą i dziś jest to ważny ośrodek władzy. W Bonn swoją siedzibę wciąż ma sześć ministerstw: edukacji, zdrowia, obrony, środowiska, rolnictwa i współpracy gospodarczej, zaś pozostałe ministerstwa mają tu swoją drugą siedzibę. W rezultacie ministrowie krążą za pieniądze podatników między Berlinem a Bonn. Skąd taka rozrzutność? Są też w Bonn drugie siedziby prezydenta i kanclerza Niemiec oraz wiele innych ważnych instytucji.

19 czerwca 2016 o godz. 21:51

Kartka z podróży – Kolonia

Kolonia (6)

Rozłożona nad Renem Kolonia to jedno z największych niemieckich miast, stolica Nadrenii Północnej-Westfalii, słynąca z gigantycznej gotyckiej katedry i romańskich kościołów. Promenady nad Renem obstawione są knajpkami, są tu dziesiątki minibrowarów, które warzą lekkie piwo Kölsch, tradycyjnie podawane w małych szklaneczkach 200 ml. Po rzece suną statki. Wspaniałe kolońskie muzea dysponują kolekcjami wartymi miliony.

19 czerwca 2016 o godz. 01:13

Kartka z podróży – Destylarnia i browar Sünner

34-_DSC2084

Destylarnia powstała w 1830, razem z browarem i jest ostatnią czynną gorzelnią w Kolonii. Teraz firmą zarządza szósta generacja rodziny Sünner. Na początku destylarnia była na prawym brzegu Renu. W 1858 roku przenieśli się w obecne miejsce, w dzielnicy Kalk. To zabytkowy kompleks, wcześniej w tym miejscu była kopalnia, ale okazało się, że teren jest zbyt podmokły i zaprzestano wydobycia węgla. W XIX wieku działał browar Sünnerów i jednocześnie wyszynk. W 1900 produkowali 70 tys. hektolitrów piwa, teraz mniej niż 40 tys. Z mocnych alkoholi produkowali w tamtych czasach korn i waholder. Wiele z używanych dziś maszyn, to zabytki techniki. Zachowała się m.in. stara maszyna parowa z 1890 roku. Aparaty odpędowe mają blisko sto lat. Pierwsza destylacja w kolumnie daje spirytus o mocy 85%, druga o mocy 96,5%. Jest też aparat do redestylacji ziół na gin i waholder. W piwnicach jest leżakownie, używają starych, ponad stuletnich beczek o pojemności 2-3 tys. l, w którym starzą waholder, korn oraz kamionkowych zbiorników na likiery.

7 maja 2016 o godz. 12:15

Kartka z podróży (6) Panyolai

11-_DSC1059

Ładnie położona, pomiędzy trzema rzekami we, wsi Panyola, firma Panyoalai specjalizuje się w produkcji owocowych okowit. Rozpoczynali działalność w 2002 roku, jako inicjatywa trójki przyjaciół ze studiów. Miejsce ma jednak znacznie dłuższe tradycje, już w pierwszej połowie XX wieku region słynął z palinek, znany jest też owoców. Podczas komunizmu działała tu mała destylarnia. Obecnie są w pierwszej piątce największych producentów palinki. Przetwarzają ponad dziesięć różnych gatunków owoców i mają ok. czterdzieści różnych produktów, w tym palinki z miodem, z macerowanymi owocami – agyas czy linię luksusowych białych palinek Elixir. Jest też starzona śliwowica z beczek zrobionych z drzewa modrzewiowego.

5 maja 2016 o godz. 23:43

Kartka z podróży (5) Bran Distillery

05-_DSC0951

Na przedmieściach Satu Mare mieści się wyjątkowa rumuńska destylarnia. Specjalizują się w okowitach owocowych, a ich wyjątkowość polega na sposobie w jaki podchodzą do sztuki destylacji. Ich palinki są wyjątkowo aromatyczne, w ustach słodkie, pełne naturalnych owocowych smaków.

4 maja 2016 o godz. 00:46

Kartka z podróży (4) Zsindelyes

zsindelyes (4)

I znów palinka na mojej trasie. Destylarnia Zsindelyes powstała w 1984, jest własnością dwóch rodzin z wioski o tej samej nazwie. Zaczynali od opalanego węglem kotła o pojemności 487 l i małej kolumienki na 328 l. Byli czwartą legalną rodzinną destylarnią palinki na Węgrzech. Dziś zajmują pierwsze miejsce na rynku palinki pod względem wielkości produkcji i trzecie miejsce pod względem dostępności w restauracjach. Mają trzy urządzenia do destylacji, jedną do dwukrotnej destylacji, jedną do jednokrotnej destylacji i jedną łączącą destylację dwukrotną i jednokrotną. Większość produkcji to efekt dwukrotnej destylacji, to daje dłuższy finisz i lepsze aromaty, więcej ciała. Owoce są z różnych regionów Węgier, ale 80% z okolic destylarni, miejsce słynie z owoców – zwłaszcza jabłek, śliwek i wiśni. Najwięcej medali zdobyła ich palinka z lokalnych odmian wiśni – meggy palinka. Fermentacja odbywa się w stalowych cysternach, jej czas się zmienia w zależności od owoców, wykorzystywane są też różne drożdże i różne enzymy. Po destylacji palinka ma ok. 78-80%. Dodają wody by obniżyć moc do 40-45%, a najmocniejsze mają po 50%. Po destylacji na ok. 3 miesiące palinka trafia do stalowych tanków, a wybrane (jabłko, śliwka, morela) do beczek na minimum 6 miesięcy, niektóre nawet 5 lat. Używają beczek dębowych z węgierskiego dębu, modrzewiowych, wiśniowych, jabłkowych i ze śliwy. To są małe beczki po 50 l. Łącznie leżakuje blisko 10 tys. l alkoholu.

3 maja 2016 o godz. 10:43

Kartka z podróży (3) Łaźnie Gellerta

SONY DSC

W starym, luksusowym hotelu Gellerta ulokowane są najpiękniejsze, ale i najdroższe, termy Budapesztu. Wewnątrz pięć małych basenów z ciepłą, zdrowotną, wodą – temperatury od 35 do 40 stopni, jest też jeden basen pływacki. Całość kompleksu to jakby system połączonych komnat. Do tego dwa baseny z gorącą wodą na zewnątrz. Łaźnie parowe, sauny, inhalacje, masaże. Wymarzone miejsce do regeneracji po festiwalu palinki Łaźnie zbudowano na początku XX wieku w secesyjnym stylu. Zrobione z przepychem, zachwycają mozaiki, kolumnady, rzeźby, światło wpada przez witraże. Na górnym poziomie jest bar i restauracja, a z tarasów widok na główny basen. Wcześniej były tu tureckie łaźnie, termalne źródła eksploatowane są u podnóża Góry Gellerta od XIII wieku. W Budapeszcie jest aż ponad 120 źródeł termalnych, a najcieplejsze mają temperaturą 78 stopni Celsjusza.

2 maja 2016 o godz. 08:19

Kartka z podróży (2) Festiwal palinki

SONY DSC

Co roku w Budapeszcie odbywa się Festiwal palinki – w samym centrum Peszteńskiej części miasta – Park Varoshaza. Wśród wystawców były destylarnie: Alexander Pálinka, Békési Pálinkaház, Birkás Pálinka, Cornus Pálinkaház, Cruxx, Csalló Pálinka Manufakture, Gusto Pálinka, Gyulai Pálinka Manufaktura, Harmatrázó Pálinkaház, Keve Manufakture, Márton és Lányai, Nobilis Pálinka, Pálinkashop, Panyolai Pálinkák, Rézangyal. Oprócz wybornych alkoholi można było spróbować salami czy szynki z mangalicy, były grillowane mięsa, kiełbasy, golonki, császármorzsa – naleśniki z nadzieniem morelowym w czekoladowym sosie, vitézkürtös – ciasto sekler. Dla miłośników wina przygotowano specjalnie WineBar. Pogoda dopisała. Zabawa do pierwszej w nocy. Siedem godzin degustacji. Spróbowałem łącznie 55 palinek.

1 maja 2016 o godz. 12:15

Kartka z podróży (1) Wizyta u Jana Kleinera

SONY DSC

Jan Kleiner jest niezrównanym mistrzem destylacji owocowych okowit. Ma niewiele produktów, rocznie wypuszcza wszystkiego około 3000 butelek, ale wszystko jest dopieszczone i na najwyższym poziomie. Eleganckie butelki z Francji, korki Włoch, każda butelka w etui, a wewnątrz bogactwo aromatów, każdy destylat długo leżakował zanim trafił do eleganckiego opakowania.