Materiały wg tagu "No Future Book"

19 marca 2008 o godz. 17:19

No Future Book – wprowadzenie do nowej książki

„Śmierć książki” to tytuł, mam tego pełną świadomość, prowokacyjny. Sam bowiem nie wierzę, że książka – jako utrwalona myśl ludzka – może zginąć. Zmienić się może jednak jej nośnik, co – według mnie – pociągnie za sobą ogromne reperkusje kulturowe, edukacyjne i ekonomiczne. Wraz ze śmiercią książki w jej dotychczasowej, drukowanej postaci, głębokim przeobrażeniom ulegnie rynek wydawniczy i księgarski, zmieni się rola bibliotek, zmianie ulegną preferencje i kompetencje czytelnicze, zmieni się nasz sposób obcowania z kulturą, a w szczególności z tekstem, w tym także tekstem literackim. Podtytuł tej książki „No Future Book” świadomie jest niegramatyczny i świadomie odwołuje się do języka angielskiego, który jest dominującym językiem przekazu hipertekstowego. Powinniśmy raczej użyć zwrotu „No Future for The Book” lub „Books without The Future”. Język nowoczesnego przekazu, o którym także będzie tu mowa, rządzi się jednak swoimi prawami i własną gramatyką, unika poprawności, w imię symboliki liter i wyrazów. Nawiązujące do stylistyki kultury punk hasło „No Future”, samo w sobie stanowi symboliczny przekaz. Świadczy o dekadencji, a nie o rzeczywistym końcu. Przewrotnego sloganu „No Future” (bez przyszłości) użyłem jako podtytuł eseju, który w całości poświęcony jest właśnie przyszłości. Przyszłości książki (book) i wszystkich elementów powiązanych z kulturą druku. Przyszłości, która wyrasta z dotychczasowych form ekspresji. Gdybyśmy zrezygnowali z partykuły „no”, podtytuł tej książki równie dobrze mógłby brzmieć „Future of Books”. Tym samym jednak pozbawilibyśmy ten tytuł jego symbolicznej siły wyrazu, a użycie angielskich słów nie miałoby żadnego uzasadnienia.

13 marca 2008 o godz. 10:34

No Future Book

Rzadko teraz piszę nowe komentarze, bo i w niewielkim zaledwie stopniu śledzę, co się wokół mnie dzieje. Od kilku tygodni intensywnie pracuję nad obszernym esejem zatytułowanym „No Future Book”. Zostanie on opublikowany prawdopodobnie w maju br., a więc już całkiem niedługo, dlatego pracuję nad nim bez przerwy po dziesięć godzin dziennie. Będzie to moja prywatna wizja świata, w którym relacje interpersonalne pomiędzy ludźmi zostały zastąpione kontaktem wirtualnym – przez różnego rodzaju komunikatory internetowe. Chcę pokazać kondycję współczesnego człowieka – samotnego, pomimo ciągłej interaktywności. Nazywam go Człowiekiem Cyfr lub E-człowiekiem. Nabiera on zupełnie nowych kompetencji językowych, potrafi przeszukiwać wielkie zbiory informacji, selekcjonować dane, ale źle czuje się w fizycznym kontakcie z drugim człowiekiem. To także esej o zmierzchu naszej kultury, kultury druku, zapoczątkowanej w 1455 roku przez wynalazek Gutenberga. Piszę o śmierci książki, o zmierzchu księgarń, o zmianach w języku i konstrukcji literatury, o hipertekście i cyberprzestrzeni, o takich zjawiskach jak open source, e-book, e-ink czy print-on-demand czy choćby blog, i ich wpływie na przemiany kulturowe.Nie będzie to być może książka interesująca dla każdego, ale staram się ją pisać przystępnym językiem, bez przypisów i nadmiaru cytatów, bez zbędnej terminologii fachowej. Chcę uchwycić nowe zjawiska, które na równi mnie fascynują, co przerażają.A esej zaczęłem pisać chyba w zastępstwie mojej powieści „We śnie”, z którą nie bardzo sobie radzę. Pisząc ją, sam poczułem się jak człowiek, który na codzień posługuje się kodem, wyuczonym zestawem zachowań, które zastępują mu emocje. Najpierw więc muszę z samego siebie wyrzucić Człowieka Cyfr, by ponownie usiąść do pisania o uczuciach. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, a „No Future Book” czytać będziecie z zainteresowaniem.