Materiały wg tagu "nauka"

1 maja 2012 o godz. 17:58

Blogowanie

/wp-content/uploads/2012/05/180904-180

Książka norweskiej badaczki Jill Walker Rettberg zbiera aktualną wiedzę na temat blogów – ich języka, struktury, historii, sieci społecznych jakie tworzą itd. Podstawowe cechy blogu to: częstość, zwięzłość i osobowość. Rettberg uważa, że blog jest środkiem przekazu a nie gatunkiem literackim i ma rację, zwłaszcza że gdy za formę blogu uznamy np. Facebook (tak robi autorka książki) to wpisy na nim z literaturą nie mają nic wspólnego, są raczej formą automatycznego pamiętnikarstwa. Poza typowym blogiem pamiętnikarskim Rettberg wyróżnia też blogi filtrujące i polityczne. Choć wyraźnie oddziela blogi od dziennikarstwa, to osobny rozdział poświęca dziennikarstwu obywatelskiemu… prowadzonemu jakże często na blogach. Autorka stawia też pytania o przyszłość blogów i ochronę naszej prywatności, zwłaszcza gdy w coraz większym stopniu to same urządzenia (Facebook, Google Plus itd.) automatycznie rejestrują to, co publikowane jest przez nas w Sieci – nawet gdy są to rzeczy zupełnie bez znaczenia. „Czy możliwość utrwalania wszystkiego skłoni nas do tego?” – retorycznie pyta Rettberg. „Uczestnictwo w automatycznie dokumentujących sieciach społecznościowych oznacza wyrzeczenie się znacznej części prywatności, do czego najwyraźniej jesteśmy coraz bardziej skłonni. Być może jest tak dlatego, że w zamian dostajemy tak wiele – silniejsze poczucie przynależności do wspólnoty, której członkowie nie tylko rozumieją, kim jesteśmy, lecz także troszczą się o nas” – diagnozuje autorka. Być może jednak prawda jest inna, taka jak ją w znakomitym wstępie do tej książki przedstawia Edwin Bendyk: „Narcyzm, traktowany jeszcze do niedawna jako zachowanie lekko dewiacyjne, dziś jest normą społeczną. Podejrzany jest ten, kto się nie ujawnia, bo oznacza to, że ma coś do ukrycia”.

3 kwietnia 2012 o godz. 10:36

Areopagitica

/wp-content/uploads/2012/04/areoMIlton

„Areopagitica” należy do najważniejszych tekstów pisanych przeciwko cenzurze, w obronie wolności wypowiedzi, czy szerzej – w obronie prawdy i swobodnej wymiany myśli. Jej autor, John Milton, wielki XVII-wieczny angielski humanista, sam był w pewnym sensie buntownikiem, sprzeciwiał się ograniczaniu swobód nie tylko pisarstwem, ale także czynem, nie bojąc się zarówno ostro krytykować kościół, jak i władze świeckie. Nazywany był „pierwszym piórem rewolucji” jako bliski współpracownik Olivera Cromwella. Ironią jest, że wprowadzeniu swobód wypowiedzi i zniesieniu cenzury w 1653 roku sprzeciwił się sam Cromwell, odrzucając zawarte w tekście Miltona tezy. Cromwell, który przyjął w kwietniu 1653 roku tytuł Lorda Protektora, sam miał dyktatorskie zapędy, a cenzura służyła mu utrzymywaniu w ryzach krytyki – „myśli buntowniczej”, jak sam argumentował. Miltonowi nie dane było dożyć wprowadzenia postulowanych w „Areopagitica” swobód, zasiał jednak bezpowrotnie ferment, który ostatecznie w 1689  roku znalazł wyraz w słynnej „Deklaracji Praw” (Bill of Rights), ograniczającej prawa królewskie, de facto przekazując je w ręce Parlamentu, a także wprowadzającej swobodę wypowiedzi przed Parlamentem (art. 9: „Wolność mów, rozpraw lub postępowania w parlamencie nie ma być oskarżana ani badana przed jakimkolwiek trybunałem lub w jakimkolwiek miejscu poza parlamentem”). Był to początek nowoczesnej demokracji. „Deklaracja Praw” wyprzedziła o sto lat francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela (Déclaration des droits de l’Homme et du Citoyen) z jej słynnym artykułem 11: „Wolna wymiana myśli i poglądów jest jednym z najcenniejszych praw człowieka; każdemu obywatelowi zatem wolno przemawiać, pisać i drukować swobodnie z zastrzeżeniem, że za nadużycie tej wolności odpowiadać będzie w wypadkach, przewidzianych przez ustawę”. Dodajmy, że w znacznym stopniu dzięki inspiracji i działalności Johna Miltona już w 1695 roku całkowicie zniesiono cenzurę w Anglii, na wiele lat wcześniej niż w innych państwach europejskich. „Areopagitica” powstała w formie mowy – jak głosi tytuł: „w obronie wolności druku do Parlamentu Anglii”. John Milton zaczął nad nią pracować po wydaniu 14 marca 1643 przez angielski Parlament dekretu wprowadzającego instytucję cenzorską, obligującego wydawców do uzyskania zezwolenia na wydanie każdej nowej pozycji. Ostatecznie powstała w formie przewrotnego pamfletu, będącego jednocześnie ostrą krytyką instytucji kościelnych. Milton wydał ją w druku w 1644 roku bez zgłaszania cenzorom, co było decyzją zgodną z głoszonymi przezeń poglądami, jednak brawurową w tamtych czasach. Ostatecznie nie poniósł żadnych konsekwencji, był już wówczas postacią zbyt znaną i cenioną, nie tylko w Anglii, ale też w innych krajach europejskich.

30 marca 2012 o godz. 13:12

Filozofia seksu

/wp-content/uploads/2012/03/filozofia-seksu_154962

Czym jest seks w naszym życiu? Przyjemnością czy prokreacją? Większość z nas zapewne wskaże na to pierwsze, ale filozofowie wcale nie są w tej sprawie zgodni. W dodatku, choć seks zajmuje centralne miejsce w naszym życiu, bardzo niechętnie zajmują się tym zagadnieniem. Etyka chrześcijańska od swoich początków wiąże seks z grzechem, czego echa znajdziemy zarówno w Nowym Testamencie, jak i w pismach chrześcijańskich filozofów. Już św. Paweł pisał, że „dobrze człowiekowi nie łączyć się z kobietą”. Z drugiej jednak strony dla zachowania gatunku chrześcijanie gotowi byli przystać na seks małżeński, jako mniejsze zło. „Lepiej jest bowiem żyć w małżeństwie niż płonąć” (to znów św. Paweł). Seks dla przyjemności nie znajdował uznania w oczach teologów, a onanizm traktowany był jak grzech na równi z cudzołóstwem. „Wszelka emisja nasienia w taki sposób, by nie mogło nastąpić zrodzenie, sprzeciwia się dobru człowieka” – pisał św. Tomasz z Akwinu. Podobnego zdania był św., Augustyn. Czy zatem ludzie bezpłodni mają w ogóle prawo do seksu?Późniejsi autorzy byli bardziej wyrozumiali, gotowi uznać znaczenie seksu, jeśli łączył się on z miłością. „Słabość tę łagodzi wyłącznie miłość” – dowodził Roger Scruton, autor filozoficznej rozprawy pt. „Pożądanie”. Ale co w takim razie począć z przypadkowym seksem. Alan Goldman, inny filozof zajmujący się seksualnością słusznie dowodził, że „istnieje przypadkowy seks, ale miłość nigdy nie jest przypadkowa”. Czy pragnienie, żądzę, można oceniać w kategoriach moralnych? Filozofowie i w tej sprawie nie są zgodni. Czy w kategoriach moralnych seks przedmałżeński jest złem? A zdrada małżeńska? A prostytucja? Współcześnie filozofia stara się wyabstrahować konkretny czyn (np. zdradę) i rozpatrywać ją w kategoriach wyrządzonej partnerowi krzywdy. Tu jednak pojawia się problem, jak traktować zdradę zachowywaną w sekrecie, o której partner nie wie, a więc nie jest skrzywdzony. Tu za moralne zło można uznać oszustwo. A co ze zdradą za przyzwoleniem małżonka? I jak mamy traktować perwersje? I co jest perwersją? Nekrofilia i pedofilia na pewno, ale czy homoseksualizm? Dziś uważamy, że raczej nie, kiedyś był grzeszny jak sodomia. Ale co zmienia nasz stosunek do perwersji? Statystyka czy obyczaje? Jeżeli społeczność przyzwoli na pedofilię, to czy tym samym przestanie ona być zboczeniem? Czy przestanie być złem?W swojej znakomitej książce Igor Primoratz, profesor uniwersytetu w Melbourne, przedstawia te i inne dylematy dotyczące seksu. Filozofowie wciąż sobie z nim nie radzą, gdyż seksualna aktywność człowieka wymyka się jednoznacznym kategoriom etycznym. Najlepiej, twierdzi autor, traktować seks jako źródło przyjemności, inaczej wpadniemy w pułapkę pojęć. Czy jednak mamy hołdować hedonizmowi? Ogólnie przyjęte zasady społecznego współżycia może nie idealnie pasują do wszystkich naszych seksualnych zachowań, ale raczej nie należy o nich zapominać. Zapewne rację ma  Roger Scruton, że „w najlepiej pojętym interesie człowieka leży wykształcenie nawyku bycia wiernym”. A to, że żądza często bierze górę, to już nie wina filozofów.

14 marca 2012 o godz. 12:23

Karen Horney: Psychologia kobiety

/wp-content/uploads/2012/03/7735

Rebis wznowił własnie polskie wydanie klasycznej pracy Karen Horney.„Relacje pomiędzy mężczyznami i kobietami w dużej mierze przypominają relacje pomiędzy dziećmi i rodzicami, a podobieństwo to polega na tym, że wolimy koncentrować się na ich pozytywnych aspektach. Wolimy przyjmować założenie, że to miłość stanowi coś, co jest nam dane w sposób podstawowy, a wrogość przydarza się w sposób przypadkowy i można jej uniknąć” – pisze Karen Horney i zaraz potem dowodzi, że „wrogość pomiędzy płciami” bynajmniej przypadkowa nie jest. „Psychologia kobiety” to zbiór odczytów i artykułów z lat 1922-1936, jednak teksty te stanowią zadziwiająco konsekwentną całość. To książka zarówno dla kobiet, którym być może po lekturze łatwiej będzie zrozumieć mechanizm urazy, wycofania, nawet masochizmu, ale w równym stopniu dla mężczyzn – by rozumieli swoje partnerki, ale i lepiej poznali samych siebie. Obok nieśmiertelnego bestselleru Johna Graya „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, „Psychologia kobiety” jest bodaj najważniejszą książką, która pozwala wniknąć w różnice i napięcia pomiędzy płciami. Horney nie daje jednak łatwych odpowiedzi, bada i ostro zarysowuje problemy.

5 marca 2012 o godz. 19:31

Geopolityka emocji

/wp-content/uploads/2012/03/geopolityka-emocji_111614

Diagnoza trudnej sytuacji w jakiej znalazł się świat w pierwszej dekadzie XXI wieku, w której wciąż obecny jest strach przed terroryzmem, a jednocześnie najważniejsze globalne konflikty nie znajdują rozwiązania, i to pomimo dużo bardziej zachowawczej polityki międzynarodowej Stanów Zjednoczonych po objęciu urzędu prezydenta przez Baracka Obamę. Francuski politolog źródeł konfliktów szuka m.in. w upokorzeniu, negacji jaką niesie globalizacja na zachodnią modłę, zwraca uwagę na rolę emocji w polityce. To, czego najpilniej nam potrzeba, to wzajemne zrozumienie, a także zaufanie. „Nadzieja to zaufanie” – pisze Dominique Moisi. I dalej: „Nadzieja jest wiarą w siebie, upokorzenie jest zaś niemocą, emocją wypływającą przede wszystkim z poczucia utraty kontroli nad własnym życiem. (…) Upokorzenie sięga zenitu, gdy masz poczucie, że Inny wtargnął w prywatność twojego życia i całkowicie cię uzależnił”. Niestety, niemała część świata pozostaje dziś w takim upokarzającym przeświadczeniu. Moisi bawi się w futurologię, swoiste political fiction, rysując na końcu książki kilka możliwych scenariuszy świata w 2025 roku. Jest to niewątpliwie apetyczny fragment książki, odważny, biorąc pod uwagę jak łatwo czas weryfikuje wszelkie prognozy. Moisi ostrożnie przedstawia jednak różne możliwości, nie wskazując na żadną z nich jako mniej lub bardziej prawdopodobną. Tytuły scenariuszy mówią same za siebie: „Gdy zwycięży strach” (zdecydowanie czarna wersja) i „Gdy zwycięży nadzieja” (czyli szansa dla świata). Nadzieja, według Francuza, to rezygnacja z hegemonii naszej wersji cywilizacji i uznanie inności – w szczególności Islamu – za równorzędnego partnera. Droga do tego zdaje się być wciąż daleka.

15 lutego 2012 o godz. 14:30

Wymyślanie wrogów

/wp-content/uploads/2012/02/d655453d8395c4356f05dd16bceca6a8

Zbiory tekstów okolicznościowych mają to do siebie, że niewiele je łączy poza osobą mówcy, a ich ciężar gatunkowy jest równie rozległy jak zainteresowania prelegenta. Umberto Eco zainteresowania zdaje się mieć nieskończone, nie tylko wciąż dziwi się światu, ale też wciąż próbuje go zrozumieć i nazwać, w dodatku nie arbitralnie, lecz szukając podobieństw, analogii, ale i kontapunktów. Z czytelniczego punktu widzenia zawsze są to ciekawe teksty, choć nie zawsze ciekawe tematy, przynajmniej nie dla każdego. W zbiorze „Wymyślanie wrogów” są istotnie teksty bardzo różne, od poszukiwań świętych relikwii po WikiLeaks. Najbardziej nośny  jest niewątpliwie otwierający tom esej tytułowy. „Posiadanie wroga jest ważne nie tylko w procesie określania naszej tożsamości, ale również dla zapewnienia sobie przeszkody, wobec której moglibyśmy utrwalić nasz system wartości i w konfrontacji z nią pokazać, ile jesteśmy warci. Dlatego gdy wroga nie ma, koniecznie trzeba go stworzyć”. A gdzie go szukać? O to najprościej, wystarczy przyjąć odpowiednią definicję, autor „Imienia róży” proponuje najbardziej skuteczną: „Wrogowie są inni niż my”. I wszystko jasne. Z tomu wyróżniają się też „Hugo, helas! Poetyka przesady”, „Astronomia wymyślona”, „Dlaczego nie można odnaleźć wyspy” oraz wciąż aktualnych „Kilka uwag o WikiLeaks”.

1 lutego 2012 o godz. 12:02

Umysł, który szkodzi

/wp-content/uploads/2012/02/umysl-ktory-szkodzi

Kolejna przetłumaczona na polski książka biologa z Cambridge, błyskotliwa i niepokojąca. Po analizie nałogów, następnie snu, Paul Martin wziął się za te obszary ludzkiego mózgu, które wywołują pogorszenie się stanu zdrowia. Nie koniecznie chodzi o hipochondrię czy o choroby psychosomatyczne, reakcje zachodzące w naszym organizmie pod wpływem stresu, depresji, napięcia nerwowego, lęku itd., nie są jeszcze dostatecznie dobrze zbadane, a naukowcom brakuje pewności czy rzeczywiście mózg może bezpośrednio wpłynąć na stan zdrowia, czy w ekstremalnej sytuacji nawet przyczynić się do śmierci. Paul Martin twierdzi, że tak właśnie jest, jak zwykle jest bardzo przekonywujący i na poparcie swoich tez ma wiele argumentów, nie tylko z pism naukowych, bo nie brakuje i odniesień do literatury pięknej. Książka erudycyjna, wciągająca, ale przygnębiająca, bo pozostaje po lekturze poczucie niepewności czy nawet beznadziei, bo przecież nie umiemy stymulować uczuć. „Ludzie przekonani o swym kiepskich zdrowiu żyją statystycznie krócej niż inni” – pisze dr Martin. Ja już w połowie książki poczułem się tak źle, że pobiegłem do przychodni zrobić sobie badania. Trochę poprawiły mi humor, ale niepokój pozostał…

31 stycznia 2012 o godz. 14:20

Nachlass 1884-1885

/wp-content/uploads/2012/01/9788301164812

Pisma Nietzschego – rozproszone notatki, uwagi, konspekty i szkice – bardziej niż jego ukończone dzieła obnażają wszystkie cechy filozofa. Chorobliwy narcyzm, agresję i niechęć do ludzi, stawianie siebie ponad innymi, pogardę dla odmienności, całkowity brak empatii. Ciekawy materiał dla psychoanalityków. Ale też niezwykła lapidarność, umiejętność zamykania idei w jednym lub najwyżej kilku zgrabnie sformułowanych zdaniach, które z powodzeniem służyć mogą za „złote myśli”, które oderwane z kontekstu mogą być dowolnie wykorzystywane i które – nie oszukujmy się – przetrwały właśnie w charakterze sentencji i żyją niejako w oderwaniu od filozofii nietzscheańskiej. Autor „Poza dobrem i złem” z zajadłym uporem tropił „zwyrodnienie”, pogardzał słabościami, do których zaliczał m.in. wiarę, miłość, marzenia, to wszystko, co piękne. „Wszystko jest pozorem – wszystko jest kłamstwem. (…) Samo życie jest przeciwieństwem prawdy i dobroci. Afirmacja życia – znaczy tyle, co apologia kłamstwa. Żyć można więc jedynie trwając w absolutnie niemoralnym sposobie myślenia”. Pogarda ma jednoznacznie agresywny charakter: „Mało obchodzą mnie masa, nędzarze i nieszczęśnicy – za to pierwsze i najlepsze egzemplarze, i żeby ich rozwojowi nie przeszkodził wzgląd na nieudaczników (tj. masę). Zniszczenie nieudaczników – do tego trzeba się wyemancypować spod wpływu dotychczasowej moralności”. Jego „koncepcja najwyższego człowieka” jest w gruncie rzeczy nieludzka, zakłada bowiem zastąpienie uczuć rozumem, a w konsekwencji całkowitą obojętność. W kontekście zdarzeń z XX wieku obrzydliwie brzmią buńczuczne słowa z 1884 roku: „Piszę dla nieistniejącego jeszcze gatunku ludzi: dla panów tej ziemi”. „Potrzebne jest, aby ludzie wyżsi wypowiedzieli wojnę masie!” – nawoływał i na nieszczęście byli tacy, którzy uwierzyli, czując się wyższymi.

28 września 2011 o godz. 13:15

Miłość i wola

/wp-content/uploads/2011/09/milosc-i-wola_rollo-may-99902035233_978-83-7510-129-4_300

„Nie powinien nas dziwić bunt przeciw moralności, o której sądzi się, iż jest przyczyną alienacji; wyzwanie przeciw normom społecznym, które obiecują cnotę bez konieczności walki o nią, seks bez ryzyka, mądrość bez zmagania, luksus bez starań – a wszystko dla nas, pod warunkiem że wyrażamy zgodę na miłość bez namiętności, a nawet seks bez uczucia”. Słowa Rollo Maya, zmarłego w 1994 roku amerykańskiego psychoterapeuty, brzmią jak cytat z jakiejś powieści utopijnej – z Orwella czy Huxleya – tymczasem pisane w 1969 roku stanowią diagnozę kondycji współczesnego społeczeństwa. May pokazuje człowieka zagubionego, samotnego i bezsilnego, który brak woli i wyjałowienie z uczuć próbuje przykryć buntem i agresją, albo wycofaniem, rezygnacją z marzeń, pragnień, dążeń. „Przestać pragnąć to umrzeć, a przynajmniej zamieszkać w krainie śmierci” – pisze Rollo May. „Niemożność pragnienia prowadzi do pustki, rozpaczy i choroby”. Jakże nędzny, ale i budzący współczucie jest obraz społeczeństwa błyskotliwie kreślony przez amerykańskiego terapeutę. I ileż w tej diagnozie smutnej prawdy o nas. Brakuje nam i woli, i miłości, a zwłaszcza obu razem, jednocześnie. „Wola bez miłości to tylko manipulacja” – zauważa autor, zaś: „miłość pozbawiona woli staje się sentymentalna i niepewna”.Rollo May miał nie tylko wielki dar obserwacji, ale także nazywania rzeczy po imieniu, niemal każde zdanie to gotowa sentencja. „Miłość i wola” to wybitna książka, obecne poprawione wydanie jest trzecim w języku polskim.

15 sierpnia 2011 o godz. 12:14

O likantropii

/wp-content/uploads/2011/08/282366

Dla odmiany, po kocich opowieściach, coś o ludziach w wilczej skórze. Nakładem PWN ukazała się praca Leszka P. Słupeckiego „Wojownicy i wilkołaki”.Wilkołactwo, czyli likantropia, zaprząta wyobraźnię od niepamiętnych czasów, w dodatku we wszystkich kulturach, na wszystkich kontynentach. W antycznej Grecji mieliśmy mit o królu Likaonie, który po złożeniu ofiary przemienił się w wilka, opowieści o wilkołakach nie brakowało w legendach średniowiecza, ale i w skandynawskich eposach. Antropomorfizm oraz przemiana człowieka w zwierzę, w tym w wilka, obecny jest w legendach i wierzeniach ludów Azji, Afryki, Ameryki, także z czasów poprzedzających przybycie na te ziemie Europejczyków. Wilkołaki zapładniają też współczesną wyobraźnię, na dobre zadomowiły się w kulturze masowej, w dzięki bestsellerowej sadze „Zmierzch” Stephenie Meyer wilkołaki zdają się żyć także w sercach dorastających dziewcząt, które marzą o drapieżnym, nieokrzesanym ale jednocześnie kochającym samcu. Leszek Słupecki szuka genezy tak powszechnego mitu o przemianie mężczyzny w wilka i odnajduje ją dość łatwo. Wilk symbolizuje siłę, ale i bunt, i drapieżność, i wolność. W wilczej skórze chętnie widzieli siebie młodzi wojownicy, łączący się w tajne stowarzyszenia mężczyzn (Männerbünde), ale i zwykłe bandy rozbójników chętnie skrywały twarze za wilczą maską. W legendach o ludziach-wilkach od początku nie brakowało jednak nuty sentymentalnej, a i typowego dla eposów bohaterstwa i poświęcenia. W tym kontekście tęsknota za mężczyzną-wilkiem wcale nie jest tak niedorzeczna jak mogło się zdawać krytykom sagi „Zmierzch”.

8 lipca 2011 o godz. 00:34

Najczystsza rasa

/wp-content/uploads/2011/07/najczystsza-rasa

Uszczypliwie, żeby nie powiedzieć – złośliwie napisana książka o propagandzie Korei Północnej, którą amerykański autor – Brian R. Myers – najzupełniej słusznie przedstawia nie jako marksistowską, lecz jako nacjonalistyczną. Świetnie dobrane materiały źródłowe, których wybór właściwie nie wymaga innego komentarza niż ukazanie historycznego i geopolitycznego tła. Amerykanin, zajmujący egzotyczną posadę wykładowcy literatury północnokoreańskiej na Uniwersytecie Południowokoreańskim w Busan, ma jednak wyraźne zacięcie publicystyczne, co momentami książce szkodzi, gdy staje się nadto łopatologiczna, ale być może zanurzony w doktrynalnych źródłach sam badacz nieco stylistyką propagandy nasiąknął. Właściwie książkę czyta się jak egzotyczny dokument z innej epoki, lub jak literacką utopię o fanatycznej dyktaturze i tylko zdjęcia (rewelacyjnie dobrane) oraz daty i miejsca uprzytamniają, że mamy do czynienia z krajem, który dysponuje bronią jądrową i jest niebezpiecznym uczestnikiem społeczności międzynarodowej.

6 czerwca 2011 o godz. 19:22

Liczenia baranów. O naturze i przyjemnościach snu

/wp-content/uploads/2011/06/Liczenie-baranow_Paul-Martinimages_big15978-83-7495-969-8

Już poprzednia książka profesora Paula Martina, „Sex, narkotyki i czekolada”, zawierała pochwałę snu, jako zdrowego i bezpiecznego sposobu na dostarczanie sobie przyjemności. Nowa praca to nie tylko entuzjastyczny, ale też bogato uargumentowany badaniami, pean na rzecz wysypiania się. Ponad 500 stron wnikliwych i niezwykle przekonujących obserwacji, a jednocześnie erudycyjny esej często odwołujący się do literatury pięknej. Paul Martin potrafi pisać w sposób intrygujący o najbanalniejszych rzeczach jak chrapanie czy przewracanie się z bogu na bok. Zachwala co najmniej osiem godzin snu i straszy przed skutkami niewyspania, zaleca także badanie przy podejrzeniu dość częstego schorzenia jakim jest bezdech śródsenny. Przypomina, że sen to jedna trzecia naszego życia i warto zadbać by czas ten dobrze spożytkować – najlepiej na marzeniach sennych, które można zapamiętywać, wystarczy trochę treningu (wiem coś o tym). Uczy, że sen to w istocie dwa zupełnie różne od siebie stany bytu – jest głęboki sen REM, kiedy niemal wszystkie ruchy ustają (poza pracą mózgu, serca, mięśni odpowiedzialnych za oddychanie) oraz sen aktywny NREM, w którym wiercimy się, zgrzytamy zębami itp. Obydwa następują cyklicznie po sobie każdej nocy, spełniają różne role, dostarczają odmienne hipnagogi, obydwa mogą mieć swoje niebezpieczne zaburzenia, obydwa dotąd nie zostały przez naukę dobrze poznane.„Sen jest zarówno przyjemny jak i bezpieczny w użyciu”, to maksyma, która przyświeca autorowi książki, a którą i ja podzielam.

24 marca 2011 o godz. 11:54

Portret polskiego socjalisty

/wp-content/uploads/2011/03/Adam-Ciolkosz-Portret-polskiego-socjalisty_Andrzej-Friszkeimages_big17978-83-61006-77-0

Nakładem Krytyki Politycznej ukazała się książka wybitna, najlepsza po 1990 roku rozprawa poświęcona historii polskiej myśli socjalistycznej, a jednocześnie biografia niezwykłego człowieka na tle jego czasów. Chodzi mi o książkę Andrzej Friszke „Adam Ciołkosz. Portret polskiego socjalisty”, która zapewne zgarnie większość nagród dla najlepszych publikacji historycznych 2011 roku.

5 marca 2011 o godz. 15:06

Śmierć gazet i nie tylko

Bernard Poulet – „Śmierć gazet i przyszłość informacji” – to przetłumaczona z francuskiego rozprawa, która wyszła własnie nakładem wydawnictwa Czarne.Świetnie napisana, uargumentowana, przekonująca książka, która przeraża czytelnika nie tyle wizją świata bez gazet, bez nich pewnie moglibyśmy się obyć, ale świata bez rzetelnej, profesjonalnie przygotowanej informacji. A bez informacji zamyka się przestrzeń społecznej debaty, bez informacji nie tylko trudno uprawiać politykę, bez informacji trudno wyobrazić sobie demokrację.Ale jak to bez informacji? A czyż internet nie jest źródłem nieograniczonego, bezpłatnego, bezbrzeżnego oceanu informacji? Otóż i tak, i nie. Internet rzeczywiście daje dostęp do wiedzy, a wyszukiwarka Google pozwala natychmiast znaleźć informację, ale… te informacje pochodzą w większości z agencji prasowych i z gazet. Internet powiela informacje, produkuje zaś głównie komentarze oraz niezliczoną liczbę materiałów rozrywkowych oraz zwyczajnych śmieci – informacji nieprawdziwych (jak bez profesjonalnych mediów będziemy odróżniać prawdziwe od fałszywych?) czy ekshibicjonistycznych wyznań na blogach, a także tworzy tzw. społeczności, które polegają głównie na wymianie linków.

23 lutego 2011 o godz. 14:00

Nasze wewnętrzne konflikty

Wznowiona właśnie po polsku jedna z ważniejszych prac Karen Horney rozwija zagadnienia z jej wcześniejszej, najgłośniejszej książki, „Neurotycznej osobowości naszych czasów”. Polemizując z Freudem, Horney zwracała uwagę na znaczenie otoczenia, społeczno-kulturowych uwarunkowań kształtujących osobowość i mających wpływ na rozwój nerwic. W „Naszych wewnętrznych konfliktach” Horney dokonuje podziału na trzy typy zachowań neurotycznych. Nastawienie „ku ludziom” cechuje chorobliwa potrzeba akceptacji, miłości, uznania, w wyniku czego neurotyk gotów jest rezygnować z własnych potrzeb by tylko zyskać komfort bycia aprobowanym. Nastawienie „przeciwko ludziom” cechuje wrogość, nieufność, potrzeba ciągłej rywalizacji bez przebierania w środkach i bez liczenia się z uczuciami innych. I wreszcie nastawienie „od ludzi” to wycofanie się we własny świat iluzji, potrzeba samowystarczalności, niechęć do współzawodnictwa czy choćby zaangażowania. „Cecha takiej osoby to potrzeba prywatności. Jest jak gość hotelu, który bardzo rzadko zdejmuje z drzwi wywieszkę: NIE PRZESZKADZAĆ” – pisze Horney. Przyznam, że mam poczucie, że to nastawienie także i mnie dotyczy Dalej mamy omówione próby radzenia sobie z neurotycznymi lękami, jak tworzenie wyidealizowanego obrazu samego siebie, a także zachowania depresyjne związane z brakiem nadziei i agresywne dążenia sadystyczne, bardzo typowe dla neurotyka, choć o różnym nasileniu.Jak wszystkie książki Karen Horney, tak i tą cechuje optymizm. Choć społeczeństwo dostarcza dostatecznie wiele bodźców dla rozwoju nerwic to: „każdy z nas do końca życia zachowuje zdolność do zmiany siebie, a nawet do fundamentalnej przemiany własnej osobowości”. Polecam, jak i wszystkie inne ksiązki Horney.

18 lutego 2011 o godz. 10:06

Społeczna historia mediów

Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN ukazała się bardzo ciekawa książka brytyjskich historyków – Asy Briggsa, Petera Burke’a – pt. „Społeczna historia mediów”. Tłumaczył Jakub Jedliński. Znakomita analiza tekstów źródłowych, danych statystycznych, relacji historycznych, ale i polemika z teoretykami mediów, w szczególności z Jürgenem Habermasem. Książka bardzo rzetelna, wywarzona, bardziej z ambicją zebrania tego wszystkiego, co stało się w wyniku wynalezienie przez Gutenberga ruchomej czcionki, niż zabrania głosu w dyskusji nad przyszłością komunikacji. Przyszłość, zdaniem autorów, jest wielce niepewna, jest oczywiste, że technologie wpływają na nasz sposób porozumiewania się, ale czy go determinują? To już sprawa sporna. Zgodnie z tytułem, analizie poddano społeczny zasięg poszczególnych mediów – od książek, przez prasę, radio, telewizję, internet. Nie same media są tematem rozważań, lecz to, jak przy okazji zmieniał się świat i nasz sposób postrzegania najważniejszych zagadnień, czyli związanych z: polityką, gospodarką, wolnością, religijnością, edukacją czy etyką. Autorzy pokazują, że rozwój mediów jest procesem szerszego rozwoju cywilizacyjnego – można go omawiać w kontekście telekomunikacji, cyfryzacji, ale i uprzemysłowienia czy nawet politycznego zaangażowania. Możemy badać wpływ mediów na masy, ale i na jednostkę, przy czym tu także nie mamy wcale pewności czy nowe formy przekazu czynią świat bardziej egalitarnym czy elitarnym. Podoba mi się w tej książce, że autorzy bardziej skorzy są pozostawiać czytelnika z otwartym pytaniem, niż szukać odpowiedzi, którą łatwo może zweryfikować czas. Żyjemy w niepewnych czasach. Ale też książka ta nie wnosi poczucia niepokoju, raczej porządkuje to, co się da, a materiał historyczny jest pokaźny. Doskonałym pomysłem jest obszerne kalendarium historii rozwoju mediów, no a bibliografia zwyczajnie imponuje.

25 września 2010 o godz. 23:10

Nowość w Jirafa Roja

/wp-content/uploads/2010/09/O-marzeniu-sennym_Zygmunt-Freud

"O marzeniu sennym" to jedno z pierwszych dzieł Freuda, które można nazwać rewolucyjnymi. W przeciwieństwie do poprzedników zajmujących się zjawiskiem snu Freud nadał mu kontekst psychologiczny, zagłębiając się w obszary podświadomości, o jakich nie śniło się wcześniejszym badaczom. Na podstawie doświadczeń podczas pracy z pacjentami, wyznającymi swoje niepokoje na słynnej kozetce w wiedeńskim gabinecie, a także na przykładzie treści własnych snów, Freud ukazał zależność między marzeniami sennymi a naszym ukrytym życiem psychicznym. I właśnie ujawnienie dna pełnego niechcianych, wypartych treści przyniosło szeroki rozgłos jego teorii, tworząc podwaliny jednego z głównych filarów współczesnej wiedzy psychologicznej.

20 września 2010 o godz. 19:46

Seks, narkotyki i czekolada

Czym są przyjemność i pożądanie, kiedy prowadzą do uzależnienia, które staje się obsesją lub męką? Jak rozróżnić szczęście od przyjemności? Jak wreszcie czerpać radość z przyjemności, co wbrew pozorom nie jest samo w sobie oczywiste? Jak być „sprytnym hedonistą”? – w znakomitej rozprawie pt. „Seks, narkotyki i czekolada” na temat przyjemności i uzależnień odpowiedzi szuka amerykański badacz Paul Martin (wydawnictwo Muza).

14 lutego 2010 o godz. 13:03

Teoria sprawiedliwości

Nakładem Wydawnictwa Naukowego PWN wyszła jedna z ważniejszych książek XX wieku – Johna Rawlsa „Teoria sprawiedliwości”. Obszerne opus magnum (ponad 850 stron) amerykańskiego filozofa, ksiązka niezwykle inspirująca, stanowiąca ważny głos w sprawie społecznej sprawiedliwości.

27 grudnia 2009 o godz. 14:43

Gorący, płaski i zatłoczony

Święta spędziłem głównie na lekturze, bo stos nieprzeczytanych książek niebezpiecznie mi na biurku urósł. Jedną z nich, którą polecam, jest praca Thomasa L. Friedmana „Gorący, płaski i zatłoczony”. Dodam jedynie, że jego poprzednia książka „Świat jest płaski” była dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji, kiedy pisałem swoją „Szerokopasmową kulturę”.