Materiały wg tagu "literatura"

2 stycznia 2016 o godz. 08:27

Kartka z podróży (6) Strindbergsmuseet

SONY DSC

Dom, w którym od 1907 roku, przez ostatnich pięć lat swojego życia mieszkał August Strindberg, a teraz jest tu poświęcone pisarzowi muzeum. To piękny secesyjny budynek zwany Niebieską Wieżą, z niezwykłą klatką schodową, do muzeum wjeżdża się starą windą z zamykaną kratą. Książki z prywatnej biblioteki (ok. 3000 woluminów) oraz wydania jego dzieł, afisze teatralne, obrazy malowane przez Strindberga, jego rzeczy osobiste. Odtworzono jego gabinet a także fragment mieszkania.

6 grudnia 2015 o godz. 11:11

Salman Rushdie: Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy

coverbig

Choć tytuł nowej powieści Salmana Rushdiego nawiązuje do „Baśni 1001 nocy”, choć styl narracji przypomina baśń, a karty książki zaludniają dżiny, jest to historia na wskroś współczesna, przedstawiająca rozkład więzi społecznych, ludzką samotność, bezradność w konfrontacji z żywiołami, ale też w codziennym życiu, zwłaszcza w sferze uczuć.

30 października 2015 o godz. 21:23

Ślepnąc od świateł

Slepnac-od-swiatel-001

Jakub Żulczyk jest najzdolniejszym pisarzem pokolenia urodzonego już w latach 80. Dynamiczny język, świetnie skrojone postaci, autentyczne, tryskające emocjami. Tak, emocje to najważniejszy atut tej prozy, która jest głosem buntu, złości, ale często też bezradności. Żulczyk przedstawia brudna Polskę i młode pokolenie, które żyje w całkowitym oderwaniu od tradycji, spraw kraju czy świata. Biorą prochy, sprzedają prochy, piją i dupczą na potęgę, spędzają dnie i noce klubach, chcą dużo zarabiać i mało robić, nie obchodzi ich prawo, nie obchodzi moralność, nawet miłość jest poza ich radarami, chyba że zwierzęca, chyba że wyłącznie fizyczna.

9 października 2015 o godz. 09:03

Słuchaj pieśni wiatru / Flipper roku 1973

sluchaj-piesni-wiatru-flipper-roku-1973

Dwie pierwsze powieści japońskiego pisarza ukazały się po polsku w jednym tomie. Obydwie łączy postać cynicznego i introwertycznego Szczura, bohatera występującego także w kolejnych książkach – „Przygodzie z owcą” i „Tańcz, tańcz, tańcz”. Są w nich wątki typowe dla całej twórczości Murakamiego – podświadomość, oniryczne doświadczanie, samotność, ale i muzyka, życie studenckie i knajpiane. „Słuchaj pieśni wiatru” to poszarpana narracja, wiele różnych splatających się historii, które tworzą obraz zagubionego bohatera, pisarza, osoby zawieszonej pomiędzy wspomnieniami, a pragnieniami. „Flipper roku 1973” to opowieść o tym jak szybko czas weryfikuje wagę rzeczy, zdarzeń, pożądań, w istocie – jak krótkie są nasze pragnienia, nawet jeśli przez jakiś czas stanowią obsesję. Narracja w obydwu opowieściach przekracza ramy czasu, co także jest typowe dla późniejszego stylu Murakamiego.

8 października 2015 o godz. 20:01

Blackout

Blackout-Jutro-bedzie-za-pozno_Marc-Elsberg

Marc Elsberg to pseudonim austriackiego pisarza, Marcusa Rafelsbergera. Pod własnym nazwiskiem wydał kilka powieści kryminalnych i satyrycznych, nie odniósł jednak większego sukcesu. Tymczasem „Blackout” w swojej kategorii jest książką wybitną. To powieść katastroficzna, antyutopia przedstawiająca świat po katastrofie energetycznej wywołanej przez anarchizującą grupę terrorystyczną.

28 lipca 2015 o godz. 22:24

Prawda i inne kłamstwa

Arango-001

Znakomity debiut prozatorski niemieckiego scenarzysty filmowego. Powieść wyrafinowana, napisana świetnym językiem, z wielką elegancją. Styl pisarstwa przypomina Harukiego Murakamiego – poetycki, oniryczny, odwołujący się do podświadomych obrazów. Akcja jest tu właściwie tłem dla pokazania postaci, niby jest to thriller, ale tak naprawdę studium samotności, rozpaczy, obsesji, a przede wszystkim iluzji.

16 czerwca 2015 o godz. 08:48

Joakim Zander: Pływak

plywak-001

Poruszająca i znakomicie napisana książka, łącząca elementy thrillera, sensacji w stylu Alistaira MacLeana i political-fiction. Chyba obok sagi „Millennium” najlepszy z licznych kryminałów noir rodem z Szwecji. Zander sugestywnie tworzy mroczny klimat, zaskakuje momentami liryzmem opisów stanu ducha postaci, bardzo powoli wprowadza w świat kolejnych bohaterów – postaci równorzędne, bo ta niezwykła powieść nie ma głównego bohatera.

22 kwietnia 2015 o godz. 10:09

Człowiek z aspiracjami

256207_czlowiek-z-aspiracjami_630

Dobrze, że Hans Fallada jest sukcesywnie przypominany polskim czytelnikom. Autor „Pijaka” czy „Każdy umiera w samotności” był jednym z ważniejszych niemieckich pisarzy lat 30., choć w Polsce jego popularność przypadła na lata 50., kiedy ukazały się przekłady jego sztandarowych dzieł. Sam uzależniony od nałogów, przedstawiał jednostki uwikłane w niemożności, osoby samotne, nieszczęśliwe, pozbawione pracy i przyszłości. Jego twórczość przeżywała też swoisty renesans w latach 70., gdyż Fallada ze swoją kontestacją i uwrażliwieniem na słabość człowieka świetnie trafił w czas pokolenia hipisów. Ten rodzaj wrażliwości na ból, na alienację, ma zresztą wymiar ponadczasowy. W diagnozach ludzkiego losu Fallada nic się nie zestrzał, zmieniły się tylko didaskalia.

15 kwietnia 2015 o godz. 15:38

Prywatne pożegnanie z Grassem

Grass2

Günter Grass był moim ukochanym pisarzem. Gdy jako nastolatek poznałem „Blaszany bębenek”, potem „Kota i mysz”, „Psie lata” czy publikowany w Wydawnictwie Morskim wybór wierszy, sam postanowiłem pisać. Moje pierwsze literackie próbki były wzorowane na poetyce Grassa, bo Grass był poetą prozy, niebywale liryczny w obrazowaniu, a przy tym gawędziarz – rozwlekły w opowieści. Kontakt z twórczością Grassa przede wszystkim jednak zdecydował o moich dalszych studiach i na wiele lat pracy zawodowej. Zostałem dziennikarzem, krytykiem literackim, tak bardzo bowiem jako nastolatek chciałem poznać osobiście ulubionego pisarza, Mistrza. Dziś te marzenia sprzed lat mogą wydawać się śmieszne, ale ukształtowały moje życiowe wybory, a marzenia się spełniły. Bo marzenia zawsze się spełniają jeśli im z determinacją pomagamy.

22 marca 2015 o godz. 22:32

Peter Robinson: Ukryte w mroku

ukryte w mroku-001

Chyba najlepsza z książek brytyjskiego pisarza. Początkowo akcja rozwija się bardzo powoli, autor wprowadza kilka równoległych wątków, a mało wyrazista postać głównego bohatera, znanego z poprzednich powieści inspektora Banksa, nie ułatwia wejścia w mroczny świat zbrodni. Bardziej jest to thriller niż kryminał, choć trzeba przyznać, że część policyjna, czyli śledztwo oraz towarzyszący mu aparat sądowniczo-biurokratyczny, są przedstawione z dbałością o realia. Problemem cyklu powieści Petera Robinsona jest postać inspektora Banksa – faceta nieco ślamazarnego, bez ikry, choć niebywale błyskotliwego w kojarzeniu policyjnych faktów. Stary wyjadacz, ale – choć niby podoba się kobietom – jako facet nijaki. Na pewno ciekawsze są partnerujące mu kobiety. Książka wciąga jednak nie intrygą, nie detektywistycznymi zdolnościami inspektora, ale mrocznym klimatem. Świat zbrodni jest tu naprawdę zły, zepsuty, bezlitosny. Jednocześnie Peterson nie epatuje obrzydliwościami, relacjonuje subtelnie jak na współczesną literaturę spod znaku noir. Potrafi też świetnie opisywać miejsca i to jest dodatkowy atut powieści, nie ważne czy to opuszczona farma gdzieś na prowincji czy starówka w Tallinie – te miejsca mają duszę. Wprowadza sporo faktów, sporo postaci, zarówno świadków, jak i ofiar, rodzin ofiar, śledczych, dziennikarzy, prokuratorów, przestępców mniej lub bardziej zdeprawowanych. W tradycyjny sposób zło i dobro są jasno oddzielone, ale to nie znaczy, że przestępcy nie mają szansy na poprawę, a gliniarze nie dają się skorumpować czy szantażować. Podoba mi się przede wszystkim wiarygodność tej prozy. A w powieści „Ukryte w mroku” mamy wyjątkowo paskudną historię o wykorzystywaniu ludzi do niewolniczej pracy, o wykorzystywaniu seksualnym kobiet i o bezwzględnych morderstwach dla pieniędzy lub dla tuszowania innych przestępstw. Kilka płaszczyzn czasowych, wiele miejsc i na koniec dość wątpliwy triumf sprawiedliwości.

11 marca 2015 o godz. 10:12

Zbrodniarz i dziewczyna

zbrodniarz-i-dziewczyna-b-iext24953228

Witkowski zupełnie nie miał pomysłu na powieść, za to widać, że świetnie się bawi w kolejnych autokreacjach. Jest doskonałym humorystą, kto wie czy obecnie nie najlepszym w naszej śmiertelnie poważnej literaturze. Kryminał „Zbrodniarz i dziewczyna” to po części powtórzenie pomysłów powieści „Drwal”, także jeśli chodzi o miejsca i bohaterów. Co to zresztą za kryminał, gdy zamiast śledztwa jest farsa, a motywy zbrodniarza pasują do operetki? Niewątpliwie to nie na koledze z Wrocławia, Marku Krajewskim, wzoruje się Witkowski. Literacko i duchowo znacznie bliżej mu do Gombrowicza, czy Topora, zresztą Witkowski jest jedyny w swoim rodzaju, więc jakiekolwiek porównania są mocno naciągane. I choć fabuła tej powieści jest tak miałka, że nie ma sensu jej relacjonować, to czytelnik zostaje tak skutecznie rozbawiony stylem narracji, autoironią autora, że gotów jest wybaczyć brak jakiegokolwiek suspensu. Patrząc jednak na dorobek autora „Lubiewa”, jest to książka mniej udana niż „Drwal” czy „Margot”.

16 lutego 2015 o godz. 19:54

Marcin Wroński: Kwestja krwi

kwestja-krwi-b-iext27147935

Siódmy tom przygód Zygi Maciejewskiego jest zarazem jakby pierwszym w serii, przedstawia jeszcze nie komisarza, lecz młodego aspiranta, który prowadzi swoją pierwszą sprawę. Mimo wielkich ambicji, i równie wielkiej chęci przeniesienia z prowincjonalnego Zamościa do Lublina, Maciejewski daje sobą manipulować. Zyskuje awans, ale prowincjonalny dramat nie zostaje do końca wyjaśniony. A w każdym razie prawda pozostaje na wiele lat ukryta, prowadzący śledztwo poznaje przebieg zdarzeń już lata później, gdy zbrodniarza nie można ukarać. Wroński uwielbia dwutorową narrację utrzymaną w stylu retro, której część przedstawia Polskę sanacyjną, część – mroczne lata stalinizmu. To też okazja by ukazać różne oblicza bohatera, który z policjanta staje się ofiarą, a mimo to pozostaje wierny własnym zasadom. Mimo parszywej facjaty Maciejewski jest typem, który daje się lubić, a z powieści na powieść jego postać jest bardziej pełnokrwista. „Kwestja krwi” to jak dotąd najlepsza książka w cyklu, zarówno fabularnie, jak i scenograficznie, przedwojenny Zamość naprawdę żyje, a różne bibeloty z tamtego okresu są nie tylko rekwizytami, rzeczywiście nadają powieści smaczek.  

12 lutego 2015 o godz. 18:16

Tom Clancy: Zwierzchnik

zwierzchnik-b-iext27629891

Książka pisana na cztery ręce z Markiem Greaneyem, byłaby nie wartą zwrócenia uwagi propagandową szmirą przedstawiającą potęgę, rozwagę i humanitaryzm amerykańskiego Wielkiego Brata, gdyby nie przedstawiona oś konfliktu, nie najgorzej pasująca do obecnych zdarzeń na Ukrainie. „Zwierzchnik” ukazał się już po śmierci Clancy’ego, w 2013 roku, bohaterem jest nie kto inny jak Jack Ryan (a także Jack Ryan Junior), a tematem – agresja Rosji na Ukrainę. Najpierw zajmują Krym, na co świat przymyka oko, na tym jednak nie poprzestają i idą na Kijów. Bohaterowie z CIA robią co mogą, by im przeszkodzić. Jack Ryan – były agent CIA, a aktualnie w powieści prezydent USA, a także jego dzielna latorośl, ratują Ukrainę przed utratą wszystkich ziem (Krym łaskawie pozostawiają Rosjanom), a świat przed niemalże wojną światową. Powieściowy prezydent Rosji Walerij Wołodin jest byłym agentem KGB, swoje rządy opiera na współpracy z mafią, chce odbudować potęgę ZSRR, i na dokładkę jest psychopatą. Mamy zatem przerysowanych dobrych Amerykanów i po drugiej stronie równie przerysowanych złych Rosjan. Czyta się to jakby książka powstała w czasach makkartyzm, lub jakby była pisana na zlecenie CIA, ale jednak coś w tej prozie było profetycznego. Tyle, że Stanami Zjednoczonymi nie rządzi aktualnie Jack Ryan i nikt nie wysyła na Ukrainę śmigłowców NATO by niszczyły kolumny rosyjskich czołgów. Biały Dom z dużym spokojem patrzy nie tylko na aneksję Krymu, ale i na sytuację na wschodzie Ukrainy. Do Kijowa wciąż daleko.  

10 lutego 2015 o godz. 10:58

Patrick Modiano: Perełka

perelka modiano

Poruszająca książka laureata nagrody Nobla z 2014 roku, będąca bolesnym obrazem zagubienia. Bohaterka, tytułowa Perełka, jak ją w dzieciństwie nazywała matka, niewiele wie o swoim pochodzeniu. Nie znała ojca, matka ją zostawiła. Dlaczego? Dziewczyna snuje domysły na podstawie strzępów rozmów krewnych, pojedynczych zdań, nielicznych notatek jakie jej zostały po matce. Kobieta była zapewne artystką, utrzymanką jakiegoś bogatego mężczyzny, była uzależniona od narkotyków i prawdopodobnie wyjechała do Maroka gdzie zmarła. Ale to nie jest pewne, ani zagubiona, nieszczęśliwa bohaterka, ani czytelnik tej opowieści, niczego nie są pewni. Narracja czasem przechodzi w świat marzeń, domysłów, lęków, urojeń, jest jak koszmarny sen. A pojawiające się w życiu Perełki to czasem widma, czasem dobre duchy, ale nigdy ludzie z krwi i kości, gdyż wszyscy wyzbyci są pragnień. Bohaterce czasami zdaje się, że gdzieś w metrze czy na ulicy Paryża, rozpoznaje swoją matkę. Śledzi jakąś kobietę, ale nie podchodzi do niej, nie odzywa się. Cały czas się boi, choć sama nie wie czego.

4 lutego 2015 o godz. 20:50

Książki roku 2014

Ksiazki 2014 (20 of 39)

3 lutego w Bibliotece Narodowej już po raz trzynasty wręczono nagrody miesięcznika „Magazyn Literacki KSIĄŻKI”. Nagrody główne przypadły wydawcom następujących książek: Wydawnictwo Biały Kruk za „Dzieje Polski. Tom I do 1202” prof. Andrzeja Nowaka, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak za „Śpiewaj ogrody” Pawła Huelle, Dom Wydawniczy Rebis za „Przemyślny szlachcic Don Kichot z Manczy” Miguela de Cervantesa w tłum. Wojciecha Charchalisa, Wydawnictwo Media Rodzina za „Dzienniki 1825-1875” Hansa Christiana Andersena w tłum. Bogusławy Sochańskiej, Wydawnictwo Sonia Draga za „Oriana Fallaci. Portret kobiety” Cristiny de Stefano w tłum. Aliny Pawłowskiej-Zampino. Tytuł Wydawca Roku 2014 otrzymało Wydawnictwo Prószyński Media. Nagrodę za Wydarzenie Roku redakcja przyznała Wydawnictwu Arkady za albumową serię „Skarby Sztuki”, prezentującą arcydzieła polskich muzeów narodowych. W tym roku redakcja przyznała również Nagrodę Człowiek Roku 2014. Otrzymał ją Tadeusz Zysk, za niezwykłe połączenie wydawniczego instynktu i odwagi w realizacji własnych przekonań.

15 grudnia 2014 o godz. 22:30

Dyskretny bohater

dyskretny-bohater-b-iext26311323

Kim jest tytułowy dyskretny bohater? Fantazją? Omamem? Rzeczywistą postacią? Fabuła najnowszej powieści Mario Vargasa Llosy jest bardzo oniryczna, a narracja wielogłosowa, konstrukcyjnie nawiązująca do wczesnych utworów Noblisty. Nakładają się płaszczyzny czasowe, a polifoniczność dialogów dobrze wpasowuje się w ciężki klimat prowincjonalnej Piury, ale też migającej światłami nocnych klubów Limy, bo w tych dwóch miastach toczy się akcja. Akcja świadomie kiczowata, jak z melodramatu, jak z taniej produkcji kryminalnej, bo są tu jakby dwie powieści w jednej. Jest wątek Kopciuszka oraz peruwiańskiej wersji Fantomasa, czyli rzewne love story i podszyty sensacją kryminał. A w tle współczesne Peru – bieda i bogactwo, bandytyzm, jasnowidze, sprzedajne kobiety, skorumpowani glinarze. I tytułowy Dyskretny bohater, będący kimś w rodzaju obcego obserwatora, anioła z filmu Wima Wendersa „Niebo nad Berlinem”.

19 listopada 2014 o godz. 20:28

Siedem dobrych lat

Keret7

Po co pisać książki, które nikogo poza samym autorem i jego krewnymi nie zainteresują? Otóż na ogół robi się to dla zaspokojenia próżności i ten rodzaj twórczości zwykliśmy nazywać grafomanią. Co jednak poradzić, gdy książkę dla siebie samego pisze autor uznany, który potrafi władać piórem, język ma giętki, poczucie humoru nie najgorsze i potrafi klecić fabułę? W takiej sytuacji czytelnik ma prawo czuć się zrobionym w bambuko. Nowa książka izraelskiego pisarza, pomieszkującego w Warszawie, to gniot niebywały, narcystyczne wynurzenia ojca, męża i artysty, bo w każdej z tych ról autor czuje się ekspertem. Oczywiście są i wątki inne – wojenne, rozliczeniowe, palestyńsko-izraelskie, polsko-izraelskie, ale to, co w tej książce mądre, ginie przytłoczone próżnym ego piszącego. Po co wydawać takie książki, ja się pytam? A po co je tłumaczyć? A tu jeszcze audiobooka nagrano. Cóż to za zamach na czytelnika by czas jego podstępnie zmarnotrawić? Ludzie i tak mało czytają, nie warto ich zatem bardziej zniechęcać, oby jak najmniej było tego typu książek.

2 listopada 2014 o godz. 10:04

Noce waniliowych myszy

Noce_waniliowych_RGB

Potężny wybór wierszy Bukowskiego, z różnych zbiorów i z różnych lat, nierównych – jak sam autor – często egocentrycznych, czasem wulgarnych, czasem nostalgicznych, czasem będących prozą przerywaną akapitami. Można powiedzieć, że te wiersze to cały Bukowski – świntuch i skandalista, a jednocześnie facet, który starał się by literatura była świadectwem jego życia. Dużo tu wierszy o dziwkach, wyścigach konnych, barach, upijaniu się i porannym kacu, o przepuszczaniu pieniędzy, o tym jak ciężko jest lekko żyć, ale także o samym procesie pisania, o własnej, ekscentrycznej wizji bycia artystą. Oto próbka, charakterystyczna dla całości, początek wiersza pt. „Jak zostać wielkim pisarzem”:

1 listopada 2014 o godz. 12:44

Sześć lat później

szesc-lat-pozniej-b-iext24420499

Najlepsza powieść w dorobku Cobena, cały czas trzymająca czytelnika w napięciu. Właściwie eksploatuje znane z poprzednich książek wątki, osadzona jest w typowej dla Cobena uniwersyteckiej scenerii, nawet bohaterowie są typowo „cobenowscy”, za to tempo akcji zdecydowanie w stylu Alistaira MacLeana. „Sześć lat później” to powieść bardziej sensacyjna, niż kryminalna, właściwie gotowy materiał na film akcji, narracja nie zwalnia, nie ma retardacji, mimo sporej objętości autor nie daje swojemu bohaterowi odpocząć. Profesor akademicki, Jake Fisher, próbuje odnaleźć ukochaną kobietę, która – jak sądził – sześć lat wcześniej porzuciła go dla innego i wyszła za mąż. Z nekrologu dowiaduje się, że ten mąż nie żyje, a potem odkrywa coraz dziwniejsze zdarzenia, mimowolnie stając się uczestnikiem mafijnych porachunków. Jedyny minus tej książki, to kiczowate do bólu zakończenie dobre dla Harlequina.

23 października 2014 o godz. 23:09

Alfred Jarry w Teatrze Starym

Krol_Ubu

Na scenie kameralnej Teatru Starego od 16 października wystawiany jest „Ubu król”. Ta satyra na Polaków pamiętana jest chyba tylko u nas. Alfred Jarry napisał tę groteskę jako młodzieniec w 1888 roku. Nie ma co się oszukiwać, nie tylko nie jest to rzecz literacko atrakcyjna, ale też zupełnie nie wytrzymała próby czasu. Tylko pozornie groteska jest nieśmiertelna, czasy się zmieniają, pewien typ ekspresji artystycznej odszedł do lamusa, dobrym przykładem jest tu kabaret, który jako gatunek też nie wytrzymał próby czasu. Ludzie wciąż się z tego śmieją, ale na zupełnie innym intelektualnym poziomie. Jarry dziś nie szokuje, nie zachwyca nowatorstwem, przeciwnie, po nim byli lepsi, jak choćby Roland Topor, i też dziś nie mogą liczyć na czytelników. Bo współczesna groteska na szczęście zrzuciła surrealistyczny gorset, pogodziła się z fabularną literacką tradycją. Janusz Głowacki zachwyca i bawi, daje do myślenia, Topor zaś męczy, a Jarry… to literacka historia. Rzecz ciekawa dla literaturoznawców i to wyłącznie tych siedzących w temacie. Komu w ogóle dziś coś mówi to nazwisko? Ale króla Ubu kojarzy każdy średnio oczytany inteligent, bo nad Wisłą to postać wciąż powracająca. Śmiejemy się sami z siebie, przedstawieni w bardzo krzywym zwierciadle młodego Francuza. Odchodząc jednak od miernoty tej literatury, trzeba przyznać, że krakowscy aktorzy dali popis wirtuozerii. Zwłaszcza Krzysztof Stawowy w roli rotmistrza Opasa i Paulina Puślednik jako Ubica. Charakteryzacja Błażeja Peszka w roli królowej Rozamundy oraz cała choreografia tej postaci, to mistrzostwo. Jan Klata perfekcyjnie oddaje surrealistyczny charakter oryginału. Jedyne, co mi się nie podoba, to rockowe wstawki, ale rozumiem, że to uśmiech do młodej publiczności, która przeważała w teatrze. Czy ten spektakl był dla młodzieży w ogóle zrozumiały? Nie jestem pewien, dlatego że – jak powiedziałem – ten styl obrazowania jest passe. Śmieszy, ale nie zachwyca, a tym bardziej nie skłania do refleksji. Tak mi się przynajmniej zdaje, może nie mam racji, może to tylko mnie męczy ta maniera teatru absurdu, po której przyszło tyle nowych ciekawszych odkryć. Być może jednak młody odbiorca odkryje na nowo i na swój sposób „Króla Ubu”?