Materiały wg tagu "kultura cyfrowa"

7 kwietnia 2010 o godz. 18:56

Rozmowa w TOK FM

Łukasz Gołębiewskie będzie dziś gościem wieczornego pasma w TOK FM, audycji Cezarego Łasiczki "W sieci Sieci". Technologie, internet, trendy, etc. Częstotliwości, redio on-line i archiwum audycji pod linkiem: www.tok.fm/TOKFM/0,89523.html. Czas nadawania 22.10-23.00.A także do ściągnięcia w sekcji MP3.

23 marca 2010 o godz. 22:23

E-booki

Wszystkie powieści Łukasza Gołębiewskiego dostępne są w e-bookach. W serwisie Virtualo można znaleźć pliki w formacie Adobe Digital Editions (zabezpieczony PDF) oraz w formacie on-line, autorskim formacie Virtualo, który umożliwia czytanie bezpośrednio w ich wirtualnej czytelni. Ofertę w formacie ePUB oferuje natomiast księgarnia eClicto, która daje także możliwość pobrania programów menedżer eClicto i czytnik eClicto – do czytania i archiwizowania plików, czy to na komputerze, czy to na dedykowanym serwisowi specjalnym e-czytniku. W obydwu serwisach ceny ebooków są jednakowe – wszystkie kosztują po 12 zł. W serwisie Ibuk.pl można natomiast znaleźć "Śmierć książki" do pobrania za darmo.

10 grudnia 2009 o godz. 23:24

Premiera eClicto

800 tytułów na początek
/wp-content/uploads/2009/12/eclicto3

10 grudnia do sprzedaży trafił pierwszy polski czytnik e-booków – eClicto. Dystrybucją czytnika wraz z autorskim oprogramowaniem Manager eClicto, zajmuje się firma Kolporter. – Początkowo produkt będzie dostępny w sprzedaży on-line i kilku testowych salonach multimedialnych – zapowiedział Tomasz Ziąbka, wiceprezes spółki Kolporter Info, która odpowiada za projekt.

24 listopada 2009 o godz. 20:02

Spotkanie w Lublinie

4 grudnia, w godz. 11.30-13.00 odbędzie się sesja „e-Książka” (prowadzenie: Ewa Szczęsna). Panel z udziałem: Łukasza Gołębiewskiego (autora książek „No Future Book” oraz „E-książka|book. Szerokopasmowa kultura”), Jarosława Lipszyca (Wolne Podręczniki, Wolne Lektury), Piotra Marciszuka (Polska Izba Książki), Anny Danylczenko (WSiP). Sesja jest fragmentem konferencji E-Polonistyka 2, spotkanie odbywa się w Collegium Norwidianum sala CN-208.

23 listopada 2009 o godz. 12:35

Spotkanie w „Polityce”

Wraz z Wydawnictwami Akademickimi i Profesjonalnymi oraz Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej tygodnik „Polityka” zaprasza do Salonu „Polityki” na dyskusję „Czy nasze dzieci są przestępcami?”, zainspirowaną najnowszą książką Lawrence’a Lessiga „Remiks. Aby sztuka i biznes rozkwitały w hybrydowej gospodarce”, poruszającą temat piractwa i nadużyc internetowych.W dyskusji, którą poprowadzi publicysta „Polityki” Edwin Bendyk, wezmą udział: prof. Wiesław Godzic (SWPS), dr Ewa Wójtowicz (ASP w Poznaniu), dr Alek Tarkowski (Creative Commons Polska/ ICM UW) oraz red. Łukasz Gołębiewski (Biblioteka Analiz). Spotkanie odbędzie się 1 grudnia (wtorek), godz. 18.00 w redakcji „Polityki”, ul. Słupecka 6 w Warszawie.

23 listopada 2009 o godz. 10:44

Wywiad w „Poligrafice”

Miesięcznik „Poligrafika” w numerze 10/2009 zamieszcza obszerną rozmowę z Łukaszem Gołębiewskim, poświęconą tezom z jego książki „E-książka|Book. Szerokopasmowa kultura”.Jakiego typu literatura jest najbardziej zagrożona? – pyta „Poligrafika”.– Nie mówiłbym o zagrożeniach, bo wolę postrzegać digitalizację w kategoriach szansy. Jeśli będziemy skupiać się na zagrożeniu, wówczas możemy stracić szansę na udział w tej cyfrowej rewolucji, a wówczas rynek mediów zostanie zgnieciony przez takie firmy jak Google, Microsoft czy Amazon. Na pewno najdłużej opierać się będzie digitalizacji beletrystyka. Na pierwszy ogień już poszły wydawnictwa fachowe, następne będą zapewne podręczniki.Pełny zapis rozmowy w dziale wywiady.

18 listopada 2009 o godz. 21:44

Aby nasze dzieci nie były przestępcami

„Remiks” to najnowsza książka Lawrance Lessiga, ukazała się właśnie po polsku nakładem Wydawnictw Akademickich i Profesjonalnych. Jego wcześniejszą książkę, „Wolną kulturę”, mógłbym wymienić wśród 20 czy 30 tytułów, które w największym stopniu budowały moje własne poglądy, także Lessig jest mi szczególnie bliski. Poniżej kilka zdań, na gorąco, po lekturze „Remiksu”, który gorąco polecam. Za dwa tygodnie brać będę udział w sesji poświęconej tej publikacji [w dyskusji udział wezmą: prof. Wiesław Godzic (SWPS), dr Ewa Wójtowicz (ASP w Poznaniu), dr Alek Tarkowski (Creative Commons Polska / ICM UW), red. Łukasz Gołębiewski (Biblioteka Analiz), poprowadzi red. Edwin Bendyk].

10 października 2009 o godz. 14:28

Wywiad dla „CyberPolski”

Na łamach francuskojęzycznego serwisu internetowego Cyberpolska, poświęconego nowinkom technologicznym z Polski, ukazała się rozmowa z Łukaszem Gołębiewskim na temat jego książek „Śmierć książki| No Future Book” i „Szerokopasmowa kultura”. Rozmawia Laurent Jerinte.– Czy nie ma ryzyka zniszczenia „kultury” jeżeli ona staje się faktycznie „szerokopasmowa” i „masowa”?– Ryzyko jest ogromne, nie jest ono jednak związane z masowym dostępem, lecz z tym, co oferują same technologie. Im łatwiej będzie pozyskiwać treści, tym mniej będziemy poświęcać czasu na naukę, będziemy gubić umiejętność czytania długich partii tekstu, skupiając się na hipertekstowych odnośnikach. Bardzo trudno będzie ocalić kulturę, którą dziś wyznaczają wielkie nazwiska światowej literatury jak: Dostojewski, Hugo, Tołstoj, Mann itd. Obawiam się, że powieść jako gatunek literacki odchodzi do przeszłości. Mówię to z żalem, gdyż sam piszę powieści, ale kultura przyszłości to – obawiam się – kultura cytatu i wyrwanych z kontekstu fragmentów, połączonych odnośnikami fragmentów hipertekstu. Mówię o tym ze smutkiem, ale też z poczuciem nieuchronności. Całość rozmowy do przeczytania w sekcji Wywiady.

14 lipca 2009 o godz. 20:16

„Przewodnik Katolicki” o cyfrowej kulturze

Natalia Budzyńska w „Przewodniku Katolickim” z dn. 3 lipca 2009 roku zamieszcza rozważania pt. „E-książka, e-papier, e-czytelnik” na temat śmierci książki i digitalizacji mediów odwołując się do dwóch książek Łukasza Gołębiewskiego na ten temat. W najnowszej książce pt. „e-książka | book. Szerokopasmowa kultura” Łukasz Gołębiewski zastanawia się nad tym, jak będzie wyglądała kultura czasów, gdy e-czytniki będą sprzedawane za złotówkę, niczym telefony komórkowe. „Nadchodzą złote czasy dla kultury” – pisze. Jeszcze zatęsknimy za zapachem papieru i farby drukarskiej – pisze autorka. Pełen takst do czytania w dziale recenzje.

21 kwietnia 2009 o godz. 14:17

E-książka | Book. Szerokopasmowa kultura (2009)

/wp-content/uploads/2009/04/e-okladka

Kultura nie kurczy się, jak chcą pesymiści, a rozszerza, i to gwałtownie – dzięki coraz powszechniejszemu i łatwiejszemu dostępowi do niej. Nigdy nie będzie w pełni darmowa, ale niskie ceny i ogromny wybór umożliwi nam abonament – wtedy dotrze do nas naprawdę szerokim pasmem. Książka Łukasza Gołębiewskiego zapowiada zmiany, zaś dotychczasowych twórców i dystrybutorów kultury ostrzega przed pozostaniem w tyle. Grzegorz Sowula, „Rzeczpospolita” Cyfrowa przyszłość książki nie będzie ani gorsza, ani straszna, ani mniej zyskowna. Łatwo się w niej odnajdziemy i wyjdzie nam ona na dobre – przekonuje w „Szerokopasmowej kulturze” autor „Śmierci książki”. Nowy zbiór refleksji Łukasza Gołębiewskiego wskazuje jednoznacznie, że rynek kultury cyfrowej w dobie przenośnych czytników,  bezprzewodowego Internetu i kreujących czytelnicze wybory sieci społecznościowych ma dużo większe szanse na rozkwit niż w mijającej epoce druku.  Nie stanie się to jednak samo z siebie.  Kluczem do  przyszłości są – według autora – czytniki elektronicznych treści za symboliczną złotówkę oraz wprowadzenie abonamentu na kulturę cyfrową. Na pozór utopijne i samobójcze, rozwiązania te, w kulturze powszechnego ściągania wszystkiego z Internetu, są w stanie sprawić, że i wilk będzie syty i owca cała. Dlaczego?  Na to pytanie Gołębiewski odpowiada w sposób niezwykle przejrzysty, praktyczny i niemal instruktażowy. Jest to książka mocno wsparta na praktyce i teorii cyfrowej gospodarki. Jej przesłanie powinno zapaść w serce nie tylko czytelnikom i wydawcom książek, ale też wszystkim tym, którzy w niedalekiej przyszłości decydować będą o prawnych uwarunkowaniach ekonomii, w której „byt” zastąpiony zostaje przez „bit”. Mariusz Pisarski, „Techsty”

9 marca 2009 o godz. 20:39

Nowości w MP3

W sekcji MP3 można znaleźć nowe pliki do ściągnięcia i odsłuchania – audycję z Radia Lublin, w której Łukasz Gołębiewski mówi o rynku e-booków oraz spot reklamowy z Radia Kampus polecający powieść „Disorder i ja”.

20 stycznia 2009 o godz. 20:50

Nowa książka o kulturze cyfrowej

W maju ukaże się nowa książka Łukasza Gołębiewskiego poświęcona kulturze cyfrowej pt. „E książka | book. Szerokopasmowa kultura”. Oczywiście dostępna będzie na licencji Creative Commons i z czasem opublikowana w Internecie, wcześniej jednak ukaże się w wersji papierowej.

27 grudnia 2008 o godz. 19:11

Wywiad w Radio Lublin

28 grudnia na antenie Polskiego Radia Lublin w audycji literackiej o godz. 21.30 oraz w specjalnej audycji przygotowywanej na Nowy Rok nadana zostanie rozmowa Anety Wójciszyn z Łukaszem Gołębiewskim. Program nosi tytuł DWIE GODZINY DLA PRZYSZŁOŚCI i będzie próbą zaprojektowania kultury, sztuki i człowieka przyszłości. W audycji wezmą też udział m.in.: dr Piotr Celiński, który mówić będzie o nowych mediach i technologiach przyszłości oraz prof. Aleksander Błoński o sztuce wizualnej i języku atystycznym. Emisja w godz. 17-19. Możliwość słuchania online na stronie Radia Lublin: www.radio.lublin.pl. Lub do ściągnięcia w sekcji MP3.

25 grudnia 2008 o godz. 20:11

Długi ogon

Pracuję właśnie nad nową książką poświęconą zjawisku, które nazwałem „szerokopasmową kulturą”, a więc właczeniu kultury (w tym książek) w masowy strumień transmisji danych przez sieci telekomunikacyjne, z czym – moim zdaniem – będziemy mieli do czynienia zaraz po tym, jak ktoś wpadnie na pomysł by czytnik (typu Kindle czy Sony Reader) sprzedawać za złotówkę, tak jak to jest z telefonami komórkowymi. Czytnik za złotówkę plus kultura w abonamencie – to musi zrewolucjonizować świat mediów. Tym zagadnieniom poświęcam nową publikację pt. „E książka | book. Szerokopasmowa kultura”, która ukaże się w pierwszym półroczu 2009. Będzie to kontynuacja idei zawartych w mojej poprzedniej książce o kulturze cyfrowej – w „Śmierć książki | No Future Book” (znaczna część tekstu jest już dostępna na zasadach creative commons na stronie www.nofuturebook.pl}. O mojej nowej książce będę jeszcze z pewnością informował, ten komentarz chciałem jednakże tak naprawdę poświęcić innej publikacji, bardzo mi ideowo bliskiej, a przetłumaczonej właśnie na język polski. Chodzi o „Długi ogon” Chrisa Andersona (wydawnictwo Media Rodzina). To jedna z najważniejszych książek poświęconych ekonomii kultury cyfrowej. Kultury pozbawionej formy materialnej, istniejącej wyłącznie w świecie wirtualnym. Kulturze, w której „byt” zastąpiony został przez „bit”.Chris Anderson, redaktor prestiżowego dla branży nowych mediów magazynu „Wired”, sformułował swoją teorię długiego ogona (The Long Tail) w 2004 roku w jednym z artykułów, w którym analizował wyniki na sprzedaży produktów oferowanych przez sklepy internetowe Amazon i Netflix. Doszedł wówczas do wniosku, że ekonomia cyfrowa wymyka się zasadom obowiązującym dla handlu od czasów rewolucji przemysłowej, a sformułowanym w formie prawa w 1897 roku przez włoskiego ekonomistę Vilfredo Pareto. Zasada Pareto znana jest powszechnie jako zasada 80:20, głosi ona, że osiemdziesiąt procent przychodów generuje dwadzieścia procent oferowanych towarów. Z rozmaitymi odchyleniami zasada ta przez ponad sto lat z powodzeniem funkcjonowała w handlu i na niej opierały swoją strategię zamówień nie tylko wielkie sieci hipermarketów, ale praktycznie rzecz biorąc każdy myślący sprzedawca (nawet jeśli zasady nie znał, intuicyjnie przestrzegał jej zasad). Anderson dowiódł jednak, że zasada ta nie dotyczy handlu internetowego. Owszem, nadal bestsellery (czyli te 20 proc. oferty) generują wysokie obroty, ale wpływy uzyskane ze sprzedaży pozostałych produktów są co najmniej równoważne w swojej masie. Terminem długiego ogona określił te tysiące, a nawet miliony, drobnych, zdawałoby się nieznaczących dla handlu produktów, które w sklepach takich jak Amazon generują łącznie ogromne obroty.Długi ogon mógł zaistnieć dzięki przeniesieniu oferty handlowej do Internetu. Na stronie www można zaprezentować nieskończoną ilość produktów, nie jesteśmy limitowani liczbą półek czy powierzchnią sklepu. A to oznacza praktycznie nieograniczony dostęp konsumenta do wszelakich dóbr! Sprawdza się to znakomicie szczególnie w odniesieniu do dóbr kultury, które łatwo można pozbawić ich formy materialnej i oferować wyłącznie w formie treści (pliki MP3 z muzyką, MP4 z filmem, PDF z książką itd.). Znika pojęcia „braku”, „towaru wyczerpanego” itp. Mało tego, niebywale wzrasta rentowność sprzedaży dóbr z długiego ogona, gdyż dystrybutor nie ponosi praktycznie kosztów składowania, dostarczenia, a i koszty wytworzenia uległy niemal stuprocentowej redukcji. Co to oznacza dla przyszłości kultury? Że będzie tańsza, łatwiej dostępna, i że zarówno twórcy jak i wydawcy mogą zarabiać więcej niż kiedykolwiek.To oczywiście idea książki Andersona zreferowana w haniebnie upraszczającym skrócie, a jest to jedna z najważniejszych prac poświęconych przyszłości ekonomicznego funkcjonowania kultury. W dodatku jest to książka świetnie napisana, z licznymi przykładami tego, jak nowy rynek funkcjonuje (Anderson analizuje m.in. działalność takich serwisów jak iTunes czy Rhapsody). Absolutnie lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce myśleć o kulturze przyszłości. Bardzo się cieszę, że wreszcie możemy przeczytać ją po polsku.

21 grudnia 2008 o godz. 17:10

Wywiad w „Gazecie Średzkiej”

11 grudnia w „Gazecie Średzkiej” ukazała się rozmowa Piotra Stróżyńskiego z Łukaszem Gołębiewskim.– Odkąd wynaleziono pismo, w jakiś sposób próbowano utrwalić myśl ludzką, zachować dziedzictwo dla następnych pokoleń. Cywilizacja w Andach robiła to z pomocą niesłychanie skomplikowanego systemu supełków, starożytni Egipcjanie używali w tym celu hieroglifów, Sumerowie ryli na glinianych tablicach… Obecnie możemy utrwalać myśl przy pomocy „bitów”, które nie mają formy „bytów”. To gra słów, chodzi mi jednak o to, że stanęliśmy w obliczu zaskakującej zmiany jakościowej – okazuje się, że tekst nie musi mieć formy materialnej, jest kodem binarnym, którego jedyną postacią jest ślad w pamięci komputera czy innego nośnika danych. Nie ma to jednak wielkiego znaczenia, bo komunikujemy się tak samo jak dawniej – pismem, mową, gestem… Nie zmienia się też sam proces tworzenia, technologia tylko ułatwia nam komunikację.Cały zapis rozmowy do czytania w sekcji wywiady.

21 listopada 2008 o godz. 09:50

Falstart europejskiej biblioteki

20 listopada z wielkim hukiem wystartowała Europeana, czyli cyfrowa Biblioteka Europejska – wspólne przedsięwzięcie 48 książnic Europy, finansowane ze środków unijnych i reklamowane jako europejska odpowiedź na program Google Book Search.Były promocje i spotkania w większości bibliotek narodowych państw UE… tylko serwery nie wytrzymały obciążenia i już od rana na strony www.europeana.eu nie można było wejść.W dniu oficjalnego debiutu (zainteresowani zasoby European Library mogli przeglądać już wcześniej) w zbiorach było ok. 2 mln dzieł w formacie cyfrowym. Nie tylko książek, także czasopism, filmów, nagrań muzycznych, reprodukcji dzieł sztuki. Książki reprezentują 20 europejskich języków. Poza krajami Unii w projekcie uczestniczą książnice z Chorwacji i Serbii. Do 2010 roku w zbiorach ma być 10 mln utworów. Co roku na ten cel z budżetu Unii wydatkowanych będzie 2 mln euro. Twórcy projektu liczą też na donacje rozmaitych organizacji i firm. Polska Biblioteka Narodowa jest partnerem projektu od stycznia 2007 roku. Według danych statystycznych polscy internauci są grupą najliczniej odwiedzającą portal Biblioteki Europejskiej. Kolejne, co do liczebności grupy użytkowników, to Stany Zjednoczone i Francja.Biblioteka Europejska daje możliwość zintegrowanego przeszukiwania katalogów bibliotecznych. Trzeba przyznać, że na razie system ten działa bardzo wolno, irytująco wolno w porównaniu do Google, dla którego ma być konkurencją. Mało przyjazny jest system wyszukiwania i przedstawiania wyników. Wciąż jest to bardziej system biblioteczny, a więc skierowany do ludzi, którzy na co dzień zawodowo obcują z książką, niż adresowany do masowego użytkownika Sieci. Moim zdaniem w rywalizacji z Google nie ma żadnych szans – ani teraz, ani kiedykolwiek.Atuty systemu to m.in. możliwość wyszukiwania we własnym języku (oczywiście taką samą możliwość daje Google) oraz możliwość wyboru, czy chcemy przeszukiwać całe zasoby, czy np. tylko książnicy wybranego kraju. Biorąc pod uwagę tempo pracy programu, wyszukiwanie w całości jak na razie jest, lekko mówiąc, uciążliwe.W kontekście digitalizacji zbiorów bibliotecznych, natychmiast pojawia się pytanie – co to oznacza dla wydawców, księgarzy i tradycyjnych bibliotek? Czy projekt Europeana jest zagrożeniem dla branży książkowej? Przynajmniej w obecnej postaci z pewnością nie, nie takie są zresztą intencje przedsięwzięcia. Pamiętajmy, że jak na razie zdigitalizowano zaledwie ok. 1 proc. zbiorów europejskich bibliotek. To kropla w morzu. Poza tym otrzymujemy przede wszystkim dostęp do zbiorów nie objętych copyrightem, a więc do tych, do których w większości użytkownicy Internetu od dawna mają dostęp – w dodatku szybszy, przez Google i nie tylko. Moim zdaniem większe znaczenie od digitalizacji książek, będzie miało wprowadzenie na wolnych prawach reprodukcji europejskich dzieł sztuki, ale to musiałoby się odbywać we współpracy z najważniejszymi światowymi muzeami i galeriami, gdyż biblioteki tylko w niewielkim stopniu dysponują istotnymi dla naszego dziedzictwa dziełami graficznymi. Nie bez znaczenia jest też – realizowane m.in. przez polskie książnice, ale też przez Bibliotekę Europejską – digitalizowanie rękopisów i starodruków, do których dotąd dostęp mieli wyłącznie badacze. Natomiast ściganie się z Google w walce o zwykłego konsumenta literatury nie ma większego sensu. Moim zdaniem to walka z góry przegrana, bo biznes zawsze wyprzedza misję. A możliwość hipertekstowego wyszukiwania książek w Sieci może okazać się jednym z lepszych biznesów przyszłości w sferze kultury. Oczywiście tej kultury, w której nie ma miejsca dla księgarń i drukarń, a która zbliża się w coraz szybszym tempie. Czuję już na karku jej oddech.

20 listopada 2008 o godz. 11:15

Dziś w RMF FM

Dziś o godz. 14.00 Łukasz Gołębiewski będzie gościem Radia RMF FM. Całość do posłuchania tutaj – link lub do ściągnięcia w sekcji MP3.

3 lipca 2008 o godz. 11:02

Łukasz Gołębiewski w TOK FM

W najbliższą niedzielę, 6 czerwca, Łukasz Gołębiewski będzie gościem audycji "Pod Tytułem" w radio Tok FM, prowadzonej przez Romana Kurkiewicza. Zapraszamy.

6 maja 2008 o godz. 19:05

Śmierć książki | No Future Book (2008)

/wp-content/uploads/2008/05/No-Future-Book-okladka

„No Future Book” jest pierwszą w Polsce próbą kompleksowego uporządkowania i wyjaśnienia problemów związanych z digitalizacją książki. Próba prowokacyjna i trudna dla wydawców, bo nie dająca łatwych odpowiedzi i receptur na poradzenie sobie w sytuacji tak totalnej i radykalnej zmiany realiów. Z realiami wydawcy będą sobie musieli jakoś poradzić, ale niewątpliwie czekają ich ciężkie lata. Łukasza Gołębiewskiego interesuje jednak nie tylko wąsko pojęty przemysł wydawniczy, ale także los kultury jako takiej. Celnie rysuje przebieg frontów w nieuniknionej wojnie pomiędzy różnymi koncepcjami i instytucjami usiłującymi wpłynąć na kształt społeczeństwa informacyjnego. Głośno zastanawia się nad sposobami zagwarantowania stabilności finansowania kultury w nowych warunkach (napisał o książce: Jarosław Lipszyc, prezes Fundacji Nowoczesna Polska).

26 marca 2008 o godz. 17:08

Pewne prawa zastrzeżone

Niezwykła łatwość, z jaką rozpowszechniane są w Internecie utwory, powoduje, że wielkie koropracje chcą za wszelką cenę bronić swoich interesów, wprowadzając coraz bardziej restrykcyjne przepisy prawa autorskiego. Dla przykładu, w Polsce prawa autorskie przechodziły do domeny publicznej (były powszechnie dostępne bez opłat licencyjnych) po 25 latach od śmierci twórcy – i tak było do 1994 roku, kiedy to okres ochrony (pod naciskami korporacji amerykańskich na europejskie ustawodawstwo) wydłużono do 50 lat. Następnie, w 2000 roku (w związku z kolejnymi naciskami i dyrektywą UE) okres ten wydłużono do 70 lat, pozbawiając domenę publiczną kilkunastu tysięcy dzieł, z których większość i tak nie jest eksploatowanych. W ciągu zaledwie sześciu lat wydłużyliśmy okres ochrony o 45 lat! Na dodatek w następnych latach wprowadzono kolejne obszary ochrony prawnej, m.in. na bazy danych, wprowadzono także inne ustawy dotyczące np. ochrony kodu komputerowego.