Materiały wg tagu "kultura cyfrowa"

3 marca 2012 o godz. 20:31

Gdzie jest czytelnik?

/wp-content/uploads/2012/03/gdzie-jest-czytelnik-RZ

Czytelnictwo w tradycyjnym rozumieniu staje się reliktem przeszłości. Nie przystaje do  natychmiastowości, jest błyskawicznie wypierane przez czytelnictwo online i nic nie jesteśmy w  stanie poradzić, bo przeciwdziałanie nikomu już się nie opłaca. Albo wsiadasz do pociągu z napisem "digitalizacja", albo on jedzie bez ciebie, a ty zostajesz z ręką w nocniku, jesteś wykluczony z  sieci – jak miliony emerytów, którzy nie załapali się na technologiczną rewolucję, boją się jej, nie rozumieją, zrozumieć już nie chcą. Czy aby czasem im nie zazdrościmy tej błogiej ignorancji, w fotelu bujanym, z  kotem i  książką na  kolanach? Jak wygląda nowa kultura online? – zastanawia się Łukasz Gołębiewski w artykule pt. "Gdzie jest czytelnik?", który ukazał się w dzisiejszym wydaniu "Rzeczpospolitej".Cały tekst do czytania tu – link.

21 lutego 2012 o godz. 19:32

O e-bookach w PR 1

Łukasz Gołębiewski będzie jutro gościem pasma "Biznes w Jedynce", godz. 12-30-12.50, Program 1 Polskiego Radia w materiale poświęconym zróżnicowaniu stawek podatku VAT na publikacje elektroniczne i papierowe.

15 lutego 2012 o godz. 11:17

„E-booki traktowane gorzej niż zwykłe książki”

W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł Przemysława Wojtasika pt. "E-booki traktowane gorzej niż zwykłe książki" poświęcony zróżnicowaniu stawek podatku VAT na sprzedaż książek papierowych i elektronicznych (5 i 23 proc.). Autor pisze m.in.: "Zdaniem wydawców przepisy nie reagują na postęp techniczny. Ministerstwo Finansów nie wprowadza zmian, tłumacząc się prawem UE" – Takie zróżnicowanie nie ma żadnego uzasadnienia – mówi cytowany w artykule Łukasz Gołębiewski. – Dla czytelnika najważniejsza jest treść, a przez 23 proc. VAT na elektroniczne wydawnictwa rośnie tylko piractwo.Cały artykuł do czytania na stronie "Rzeczpospolitej".

5 lutego 2012 o godz. 19:09

W sieci za darmo?

W sobotnio-niedzielnej "Rzeczpospolitej", na łamach dodatku "Plus Minus" ukazał się artykuł Łukasza Gołębiewskiego pt. "W sieci za darmo?". "ACTA nie tłumaczy, jak chronić interes twórcy, producenta i nadawcy, a także pisarza, dziennikarza, naukowca, dydaktyka, muzyka, filmowca w czasach, kiedy ludzie chcą mieć darmowy dostęp do kultury, a technologia cyfrowa daje im taką możliwość" – pisze autor. Czy spór o ACTA pomoże nam zrozumieć, na czym polega współcześnie obrona praw autorskich? – zastanawia się Łukasz Gołębiewski.Całość tekstu do czytania na stronie "Rzeczpospolitej".

2 lutego 2012 o godz. 14:20

Book is Dead

/wp-content/uploads/2012/02/literadar-15-small

Ukazał się 15. numer BiblioNETkowego magazynu o książkach "Literadar", a w nim m.in. obszerny wywiad z Łukaszem Gołębiewskim pod tytułem "Book is dead?". W rozmowie znalazło się m.in.  miejsce na podsumowanie sytuacji na polskim rynku książki w 2011 roku, perspektyw dla książki papierowej i elektronicznej oraz twórczości pisarskiej bohatera wywiadu. 

2 lutego 2012 o godz. 13:44

Bankructwo analogowego świata

/wp-content/uploads/2012/02/Kodak-logo

Czytam, że Kodak bankrutuje, firma ma 6,75 mld dolarów zobowiązań, zamknęli już 12 fabryk, zwolnili 90% załogi… Kodak za późno przestawił się na technologię cyfrową, wierząc, że jeszcze przez wiele lat będzie zbyt na aparaty analogowe i klisze filmowe, czyli na produkty z segmentu, w którym zajmował wiodącą pozycję. Kodak to synonim fotografii, firma powstała w 1892 roku, a wypuszczony w 1900 roku aparat za 1 dolara był pierwszym masowo używanym urządzeniem do robienia zdjęć.Czytam o Kodaku, ale myślę o branży mi bliższej, związanej z inną schyłkową technologią, papierem. Wydawcy prasy i książek, podobnie jak szefowie Kodaka, wciąż wierzą, że zbyt na ich produkty będzie jeszcze przez wiele lat, że doczekają emerytury zanim znikną księgarnie i drukarnie. Obawiam się, że tego czasu jest bardzo mało, że branżę wydawniczą czeka los Kodaka, jest podobnie konserwatywna, podobnie naiwna wobec nieuchronnych zmian. Miejsce aparatów Kodaka za 1 dolara zajęły inne aparaty, w tej samej cenie, takich firm jak: Nokia, Sony Ericsson, Samsung, Apple etc. Miejsce książek zajmą treści dostarczane przez Amazon, Apple, Samsunga… Stary świat się kończy. Dziś jedyną wartością Kodaka jest 1100 patentów, może ktoś je odkupi. Jutro jedyną wartością wydawców będą prawa autorskie, może je też ktoś odkupi. Ludzie dalej robią zdjęcia, więcej niż kiedykolwiek, dalej będą czytać, może też więcej, ale świat już nie będzie taki sam.

30 stycznia 2012 o godz. 12:19

Łukasz Gołębiewski w magazynie „Literardar”

/wp-content/uploads/2012/01/literadar-15-small

Ukazał się właśnie 15. numer BiblioNETkowego magazynu o książkach "Literadar". W najnowszej odsłonie magazynu znajdziecie państwo m.in. wywiad z Łukaszem Gołębiewskim pod tytułem "Book is dead?". W rozmowie znalazło się m.in.  miejsce na podsumowanie sytuacji na polskim rynku książki w 2011 roku, perspektyw dla książki papierowej i elektronicznej oraz twórczości pisarskiej bohatera wywiadu.  Ponadto w numerze: zapowiedzi wydawniczych hitów 2012 roku, obszerny materiał na temat audiobooków oraz monograficzny artykuł o serii powieściowej Rafała Kosika "Felix, Net i Nika". Polecamy Państwu lekturę całego magazynu: http://issuu.com/literadar/docs/literadar-15.

28 stycznia 2012 o godz. 12:59

Kontrowersje wokół ACTA

/wp-content/uploads/2012/01/acta

Kontrowersje wokół przystąpienia Polski do ACTA przybrały niespodziewany obrót. Młodzi ludzie wyszli na ulicę, hakerzy poblokowali rządowe strony www, odpowiedzialny za cyfryzację minister Michał Boni oddał się do dyspozycji premiera, rząd zapowiada szerokie społeczne konsultacje.To ostatnie jest jak najbardziej pilne, bowiem w tle awantury wokół ACTA pojawiają się niezwykle istotne pytania – o przyszłość kultury i nauki, o sposób finansowania twórczości, o to jak ma funkcjonować biznes kulturalny (nie tylko show biznes!) w sytuacji, gdy młody konsument oczekuje, że w sieci wszystko będzie za darmo? Ani zwolennicy ACTA, ani przeciwnicy porozumienia, odpowiedzi na te pytania nie znają, bo ich wciąż nie ma. Od ponad dekady jesteśmy świadkami ostrego konfliktu, ścierania się interesów twórcy, producenta i nadawcy z interesami odbiorców. To kosztowna wojna, której pierwszą ofiarą stał się przemysł płytowy. Amerykański ekonomista związany z czasopismem „Wired”, guru ekonomii cyfrowej, Chris Anderson analizował w swojej głośnej książce „Długi ogon”, że „w okresie od 2001 do 2007 roku całkowita sprzedaż branży muzycznej spadła o jedną czwartą, natomiast liczba płyt z hitami o ponad 60 procent”. Jednocześnie Anderson (ale i inni analitycy, m.in. inny znany ekonomista Kevin Kelly czy prawnik, twórca terminu „Wolna kultura”, Lawrence Lessig, wskazują na całkowitą nieskuteczność prawa w walce nie tyle z piratami, co z odbiorcami. „Pomimo procesów sądowych, wytyczanych przez tradycyjną branżę muzyczną, ruch w interesie w sieciach wymiany plików wykazuje stały wzrost. Obecnie codziennie w tym procederze uczestniczy około dziesięciu milionów osób. (…) Codziennie następuje przesył ponad dziewięciu milionów utworów muzycznych” – pisze Anderson. Lessig idzie dalej, pisząc, że skoro 60 milionów Amerykanów łamie prawo, naruszając bez przerwy czyjeś prawa autorskie, to coś jest nie tak z prawem. Nie ma sposobu by penalizować każdego, kto dokonuje naruszeń, zaś z punktu widzenia psychologii społecznej, ale też poszanowania prawa, nie jest dobrze gdy tak wielki odsetek młodych ludzi żyje w poczuciu, że łamią prawo.To są sprawy zasadnicze, na które ACTA nie odpowiada, nie wskazuje także rozwiązań – jak chronić interes twórcy, producenta i nadawcy? Jak wynagradzać pisarza, dziennikarza, naukowca, dydaktyka, muzyka, filmowca, aktora, w czasach, kiedy ludzie chcą mieć darmowy dostęp do kultury, a technologia cyfrowa daje im taką możliwość. Kiedyś sprawa była prosta, chciałeś obejrzeć film – musiałeś albo iść do kina, albo zapłacić za kopię kupując kasetą VHS czy płytę DVD. Nie było alternatywy bo świat był analogowy, kultura miała wymiar materialny. Dziś – poza architekturą – właściwie każde dzieło da się sprowadzić do zero-jedynkowego zapisu, „zmiana od atomów do bitów jest nieodwracalna i nie do zatrzymania” – słusznie wyrokował inny guru cyfrowej kultury, Nicholas Negroponte. Przemysł kulturalny wobec nowej technologii okazał się być bezradny. Na nic zdały się coraz surowsze ograniczenia (m.in. wydłużenie obowiązywania ochrony praw autorskich najpierw z 30 do 50, potem do 70 lat po śmierci twórcy – zmiana przeforsowana przez koncern Disneya, obowiązująca dziś niemal we wszystkich krajach świata), na nic zdały się spektakularne procesy i odszkodowania, zamknięcie Napstera, Audiogalaxy czy Kazaa – ludzie i tak wymieniają się plikami. Ani prawo ustawodawcze, ani wykonawcze nie umie sobie z tym poradzić. „Rola prawa coraz rzadziej polega na wspieraniu twórczości, a coraz częściej na ochronie konkretnych sektorów gospodarki przed konkurencją” – pisze prawnik Lawrence Lessig. Zauważmy, że także u nas głównymi orędownikami podpisania ACTA były organizacje branżowe i chroniące interesy twórców: ZAIKS, ZPAV, Polska Izba Książki, Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Stowarzyszenie Dystrybutorów Filmowych, Fundacja Ochrony Twórczości Audiowizualnej itd. Absolutnie ich rozumiem, ich interes jest zagrożony, podobnie jak zagrożony jest interes prasy, tradycyjnego radia, telewizji i wszystkich praktycznie mediów. Szkopuł w tym, że żadne akta interesu tego skutecznie nie ochronią.Walka, jaką konsumentom wydały medialne koncerny, wspierane przez ustawodawstwo i prokuratorów, została przegrana. Zamknięcie Napstera nie tylko nic nie dało, gorzej – na długie lata ucięło możliwość dialogu pomiędzy producentami a odbiorcami. Narosła wzajemna nieufność. Młodych ludzi, ciągnących z internetu pliki MP3, PDF, AVI i tym podobne okrzyknięto złodziejami, co jeszcze zwiększyło wzajemne napięcia i niechęć. Ściąganie plików stało się pewną formą społecznego protestu przeciwko medialnym koncernom. Rzecz w tym, że ten protest dotkliwie odczuwają także twórcy, a bez nich nie będzie ani książek, ani gazet, ani muzyki, ani filmu, pozostanie co najwyżej amatorszczyzna, trwające pięć minut filmiki na YouTube, remiksy, miliardy zdjęć i plików muzycznych, które każdego dnia są wrzucane do serwisów typu Facebook, Flickr czy wspomnianego YouTube. Na świecie jest obecnie ponad miliard blogów, ale czy są one w stanie zastąpić prasę, książki, filmy? W niewielkim stopniu. Przykłady Wikipedii czy kilku blogów poświęconych polityce, medycynie lub ekonomii pokazują, że społeczność potrafi wytworzyć wysokiej jakości treści. Ale jak dotąd żaden bloger nie dostał literackiej nagrody Nobla, żadne arcydzieło nie powstało w internecie, a nowe leki nie powstają w garażach, gdzie amatorzy eksperymentują przy retortach i alembikach. Jeśli ma nastąpić dialog, to w obie strony. Czas już aby konsument zrozumiał, że jeżeli chce mieć w przyszłości wysokiej jakości treści, wysokobudżetowe filmy, muzykę nagrywaną w profesjonalnych studiach, to musi za to płacić. Za darmo czasami może trafić się coś wartościowego, ale tylko czasami i bez żadnych gwarancji. Społeczny dialog nie może pominąć kwestii zasadniczej – długofalowo za darmo się nam nie opłaci. Długofalowo oznacza to śmierć profesjonalnych mediów. To tylko plik nic nie kosztuje, można go za darmo powielić i przesłać. Ale przygotowanie treści jest czasami bardzo kosztowne. Gazety coraz częściej likwidują placówki zagraniczne bo ich nie stać na utrzymanie pracujących tam dziennikarzy, opłatę biura, biletów lotniczych, rozmów telefonicznych itd.  A to tylko jeden z setek przykładów. Być może za dziesięć lat zawód reportera będzie jeszcze trudniejszy do wykonywania niż w latach 60. w PRL, kiedy swoją karierę rozpoczynał Ryszard Kapuściński. To, że Wikipedia z sukcesem wyparła wszystkie profesjonalne encyklopedie do dziś pozostaje jedynym fenomenem cyfrowej nauki. Dziennikarstwo obywatelskie nie osiągnęło poziomu profesjonalnych gazet, wolne podręczniki nie zyskały szerokiego uznania, a pani Kociubińska ze swoim blogiem być może nawet ma sto tysięcy fanów na Facebooku, ale do poziomu artystycznego Wisławy Szymborskiej wciąż ma tak samo daleko jak w czasach, kiedy pisała do szuflady.Jakie rozwiązanie? Być może najprostszym byłoby pobieranie opłat za korzystanie z mediów cyfrowych – telefonii komórkowej, providerów internetu, producentów e-czytników, tabletów i innych urządzeń na rzecz organizacji zbiorowego […]

4 grudnia 2011 o godz. 12:46

Książka w pliku – czytelnik nie chce płacić

/wp-content/uploads/2011/12/Czytelnik-nie-chce-placic-Rz

W weekdendowym wydaniu "Rzeczpospolitej" ukazał się obszerny artykuł Łukasza Gołębiewskiego pt. "Książka w pliku – czytelnik nie chce płacić".Autor pisze: W ostatnich latach bardzo zmieniła się definicja nie tylko książki elektronicznej, ale i właściwie publikacji jako takiej.Wydaje się, że najwyraźniej zmiany te widać w obrębie prasy, gdzie poszczególne tytuły coraz częściej tracą swój wyłącznie drukowany charakter. Dzisiaj rzeczą najzupełniej naturalną jest funkcjonowanie serwisu online, który nie tylko promuje tytuł drukowany i poszerza jego treści, ale wręcz żyje całkowicie własnym indywidualnym życiem, korzystając z dobrego wypromowanego już adresu WWW. Przenośne urządzenia, czyli tablety, o ile faktycznie upowszechnią się w stopniu takim jak komórki, będą natomiast na równi oferować dostęp do telewizji, radia i serwisów internetowych.Całość do czytania w "Rzeczpospolitej".

28 listopada 2011 o godz. 19:09

Kiedy w Polsce e-prasa stanie się popularna?

Materiał stanowi fragment zapisu rozmowy emitowanej przez Polskie Radio PR 1 w dniu 28 listopada 2011, przedruk za stroną www.polskieradio.pl.

28 listopada 2011 o godz. 15:13

Dziś w PR1

Łukasz Gołębiewski będzie dziś po 15.30 gościem Programu Pierwszego Polskiego Radia, w audycji "Gospodarczy temat dnia" mówić będzie o e-czytelnictwie prasy i książek.

20 listopada 2011 o godz. 16:05

W PR1

21 listopada w godz. 23.05-23.50 Łukasz Gołębiewski będzie gościem Anny Stępniak w audycji Polskiego Radia PR 1 – "Wieczór Kulturalny z Jedynką". Tematem dyskusji będzie kultura w internecie.

16 października 2010 o godz. 13:46

Chomikuj z Bauerem w tle

Spór o model dostępu do treści

Przyznam, że nie czuję się najlepiej w roli pierwszych armat wymierzonych w serwis Chomikuj.pl, a w takiej w ostatnich tygodniach przyszło mi występować w mediach, często zresztą przeinaczających moje wypowiedzi. Sprawą oczywistą jest, że pomysł biznesowy Chomikuj.pl od początku zasadza się na udostępnianiu przestrzeni dla naruszania praw autorskich, wymiany plikami chronionymi copyrightem. Mam jednak świadomość, że użytkownicy internetu oczekują, że kultura będzie „uwolniona”, że będą mieli do niej łatwy dostęp – bez zabezpieczeń DRM, bez ograniczeń w korzystaniu z plików. Chomikuj spełnia te oczekiwania, robi to niezwykle sprawnie. Sęk w tym, że potrzeby współczesnego konsumenta kultury trzeba pogodzić z potrzebami ich twórcy, a także nadawcy. Twórca, wydawca, producent – muszą pobierać wynagrodzenia. Wolna kultura nie może być bezpłatna. Bezpłatna kultura będzie kulturą amatorską. Niczego nie odmawiając amatorom, przyznamy że od sztuki, a zwłaszcza nauki, oczekujemy zazwyczaj profesjonalizmu.

1 października 2010 o godz. 10:53

Blogi na e-czytnikach

Legimi – jako pierwsza e-księgarnia w Europie, a druga na świecie (po amerykańskiej księgarni Amazon) – uruchamia bezpłatną usługę dostarczania treści blogów na e-czytniki w ramach swojej platformy.Wśród pierwszych pozyskanych do współpracy blogerów znajdują się: Łukasz Gołębiewski – autor książki „No Future Book”, Natalia Hatalska – ekspert w dziedzinie alternatywnych form komunikacji marketingowej, Piotr Kowalczyk – pisarz 2.0, ekspert od e-książek i nowinek technologicznych, Artur Kurasiński – specjalista od start-upów działający w obszarze nowych mediów ze szczególnym naciskiem na Internet i mobile, Paweł Tkaczyk – ekspert w projektowaniu identyfikacji wizualnej i budowaniu strategii marketingowej firmy czy Przemysław Żyła – specjalista w zakresie pozyskiwania funduszy UE na rozpoczęcie i rozwój e-biznesu.

27 lipca 2010 o godz. 11:36

Pozorna erudycja

Łatwość wyszukiwania informacji, niwątpliwie wygodna, nieco mnie przeraża. Niczego nie musimy już zapamiętywać, wszystko możemy znaleźć w internecie, który staje się podstawowym zasobem wiedzy (nie licząc bibliotecznych repozytoriów). Nie trzeba czytać by sypać cytatami, kontekstami, z lekkością wymieniać tytuły dzieł, których się nie czytało i szafować nazwiskami autorów, których się nie potrafi wymówić. Łatwość wyszukiwania informacji sprawia, że stajemy się pozornymi erudytami, bo kto ma trochę oleju w głowie, ten bez trudu będzie poruszał się po zasobach historii, kultury, sztuki, nawet techniki – korzystając jednakże nie z własnej wiedzy, a z przetworzonych omówień, internetowych recenzji, z wyrwanych z kontekstu wiki-cytatów itp. Tyleż fascynująca jest przygoda z hiperświatem zasobów kultury, co niebezpieczna. Bo co się stanie z naszą pamięcią? Obawiam się, że ta z radością uda się na wakacje – skoro nie trzeba zapamiętywać, bo łatwo znaleźć, to mózg szybko się rozleniwi. Pamięć zastąpią karty pamięci, internet, cyfrowe aparaty, kamery, dyktafony, cyfrowe notesy, Google, Picassa, Flickr, YouTube bedą naszymi repozytoriami w niedalekiej przyszłości. I kiedy ktoś odetnie prąd, pozostaniemy przerażająco bezradni intelektualnie, odarci z naszej cyfrowej erudycji. A najgorsze jest to, że nie ma już od tego odwrotu, bo skoro można szybciej i łatwiej, to przeciez nikt z dobrodziejstw wyszukiwania nie zrezygnuje…

25 lipca 2010 o godz. 22:23

Ebooki-pobierz.pl – nie dajcie się nabrać

Od kilku dni działa pod adresem www.Ebooki-pobierz.pl strona oferująca – jak się reklamuje „bezpłatne e-booki”, w tym m.in. pełną ofertę Jirafa Roja (bez uzgodnienia z wydawcą). Nie dajcie się jednak nabrać, właściciel strony nic nie oferuje za dramo – aby się zalogować należy zapłacić 23,18 zł… a po zalogowaniu okazuje się, że nic nie można pobrać. To lipa, wyłudzanie pieniędzy i to pod płaszczykiem walki z piractwem. Serwisem powinien zająć się prokurator. W każdym bądź razie nie logujcie się tam i nie liczcie na bezpłatne e-booki.Sprawę zbadał Paweł Waszczyk, redaktor naczelny „Biblioteki Analiz” – fragment jego tekstu poniżej.

22 czerwca 2010 o godz. 23:20

Rozmowa w „Res Publice”

/wp-content/uploads/2010/06/res-publica-nowa

W „Res Publice” (nr 214) ukazała się obszerna rozmowa Marcina Bąby z Łukaszem Gołębiewskim pt. „Cyfrowa kultura książki”. Rozmowa związana jest z tematem numeru pisma, który poświęcony jest czytelnictwu. – Myślę, że doświadczenia rynku muzycznego są bardzo dobrym drogowskazem dla wydawców książek czy prasy. Ludzi związanych z książką rewolucja cyfrowa dotknęła z pewnym opóźnieniem. Chociaż książkę na ekranie można czytać od dawna, to jednak technologia papieru elektronicznego jest nowością. Jeśli chodzi o iTunes, po pierwsze pokazał nowy model biznesu dla firm muzycznych i dla wszystkich wydawców; po drugie rozpoznał i zdefiniował potrzeby nowego odbiorcy. Gdy korporacje muzyczne spostrzegły spadek sprzedaży płyt CD, wytoczyły wojnę swoim odbiorcom. Wyszły z założenia, że był to efekt ściągania muzyki z Internetu. Przykład iTunes pokazuje, iż młodzi ludzie przestali kupować płyty nie dlatego, że mogli za darmo coś ściągnąć, tylko dlatego, że zmieniły się ich potrzeby korzystania z kultury. Nie chcą już sformatowanych płyt, gdzie nie podoba im się np. 8 z 10 piosenek, chcą sami, na własnym urządzeniu, dobierać sobie utwory muzyczne. Zmiana dotycząca uczestnictwa w kulturze oznacza, że dla nowego odbiorcy trzeba treści przygotowywać zupełnie inaczej. Jeśli chodzi o literaturę, to niewątpliwie hipertekst będzie konkurencją dla tekstu zwykłego. Tak jak Wikipedia była alternatywą dla encyklopedii tradycyjnej i wygrała tę konkurencję. Jeszcze jedna rzecz – nie wiadomo, czy nowy odbiorca nie będzie oczekiwał  utworów we fragmentach. Widzimy to na przykładzie Youtube’a, gdzie utwory rzadko trwają dłużej niż siedem minut. Młody człowiek nie potrafi skupić uwagi przez dwie godziny na jednym przekazie. Być może tak samo będzie z literaturą, choć trudno sobie taki mix literacki wyobrazić. Niestety, może być tak, że „Wojny i pokoju” czy „Anny Kareniny” nikt nie będzie chciał czytać, bo będą to książki za długie. Niewykluczone, że ludzie będą poruszać się od leksji do leksji, a nie czytać całą książkę od deski do deski – mówi m.in. Łukasz Gołębiewski.Cały wywiad do czytania – tutaj.

13 czerwca 2010 o godz. 23:49

I Spotkanie Akademii Cyfrowej Publikacji

Wydawnictwo Naukowe PWN i Ogólnopolski System Dystrybucji Wydawnictw Azymut serdecznie zapraszają na I Spotkanie Akademii Cyfrowej Publikacji, które odbędzie się 21 czerwca (poniedziałek) w godz. 12.00-15.00 w Sali nr 200 (Małe audytorium) w Bibliotece Narodowej, Al. Niepodległości 213. W programie: prezentacja: „O ekspansji książki na nowe media” – Piotr Kowalczyk oraz Panel Dyskusyjny Wydawców: Barbara Jóźwiak (Wydawnictwo Naukowe PWN), Włodzimierz Albin (Wolters Kluwer Polska), Marek Murawski (Świat Książki), Marcin Garliński (Muza), Mikołaj Burchard (LektorKlett), Andrzej Kuryłowicz (Albatros), Wojciech Kuhn (W.A.B.), Andrzej Broniek (Elsevier Urban & Partner), Grażyna Szarszewska (Langenscheidt Polska) i Łukasz Gołębiewski (Biblioteka Analiz).

10 czerwca 2010 o godz. 21:14

O „No Future Book” w „Gazecie Kraków”

O przyszłości książki nie sposób myśleć w kategoriach abstrakcji, czyli samego pliku. Plik ma wiele bardzo przyjaznych cech, ale zawsze będzie jedynie bytem niematerialnym, a wymienione korzyści nie dla każdego są tak oczywiste, wciąż pozostaje i pozostanie w przyszłości wcale niemała grupa osób, które chcą mieć książkę papierową. Nie mam co do tego wątpliwości. Sam do tej grupy należę!" – tak rozpoczął jeden ze swych tekstów pisarz Łukasz Gołębiewski, twórca portalu www.NoFutureBook.pl.To ciekawe tym bardziej, że odwiedzających wita na jego stronie czerwony napis: "Śmieć książki". Ten portal to pierwsza w Polsce próba kompleksowego uporządkowania i wyjaśnienia problemów związanych z digitalizacją literatury. Autor jest pomysłodawcą projektu, aby czytniki książek elektronicznych były dostępne za złotówkę, same zaś książki – w ramach abonamentu. Inspiracją stały się dla niego zasady panujące w telefonii komórkowej. Czy są na to jakiekolwiek szanse? Statystyczny Polak komórkę ma przecież w rękach znacznie częściej niż książkę! Czytamy w "Gazecie Wyborczej", wydanie krakowskie.

2 czerwca 2010 o godz. 23:18

Spotkanie w Krakowie

9 czerwca o godzinie 17.00 odbędzie się debata z udziałem Łukasza Gołębiewskiego w Gazeta Cafe, ul. Bracka 14, Kraków. Będzie to debata podsumowująca akcję "Strefa wolnego czytania", organizowana przez "Gazetę Wyborczą" i Fundację Znaczy Się (więcej o akcji: www.strefawolnegoczytania.pl).Podsumowaniu akcji towarzyszyć będzie otwarta dyskusja pt. „Czy elektroniczny papier zagraża tradycyjnej książce?”. Gośćmi spotkania będą m.in.:• Vadim Makarenko – dziennikarz „Gazety Wyborczej”, na której łamach opisuje przełomowe wydarzenia i najnowsze trendy na rynku mediów elektronicznych, w przemyśle rozrywkowym oraz marketingu;• Marta Mizuro – krytyk literacki. Laureatka prestiżowej Nagrody im. Ludwika Frydego przyznawanej przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Krytyki Literackiej;• Łukasz Gołębiewski – poeta, prozaik, dziennikarz, krytyk i wydawca, prezes zarządu spółki Biblioteka Analiz;Dyskusję poprowadzą Małgorzata Niemczyńska (Gazeta Wyborcza) i Ewa Bolińska (Fundacja Sztuki Nowej ZNACZY SIĘ).