Materiały wg tagu "futbol"

15 czerwca 2008 o godz. 00:22

Viva Espania!

David Villa strzelił swojego czwartego gola na tych Mistrzostwach i jak na razie jest królem strzelców. Ale cóż to był za gol! Po pięknej indywidualnej akcji, rajdzie przez pół boiska, w 92 minucie, na wagę zwycięstwa. Jak widać można wygrywać uczciwie, bez pomocy sędziego, choć swoją drogą wyjątkowo dużo meczy na boiskach Austrii i Szwajcarii rozstrzyga się w doliczonym czasie. Tak czy inaczej, bardzo mnie zwycięstwo Hiszpanii ucieszyło.Drugi mecz oglądałem całkiem obojętnie, nie kibicując ani Rosji, ani Grecji, taktując obydwie te drużyny jako dostarczycieli punktów dla Hiszpanii i Szwecji. Nie mniej, Rosja zagrała zupełnie przyzwoity mecz, brakuje im tylko skuteczności. Jeśli będą tak waleczni w meczu ze Szwecją, to może nawet uda im się zremisować, co wprawdzie i tak da Szwedom awans, ale może będziemy mieli ciekawe widowisko.

13 czerwca 2008 o godz. 22:42

Wspaniała Holandia

Holandia-Francja, jak na razie najlepszy mecz tych mistrzostw, pięć bramek, cztery dla Holandii, ale przecież groźnych akcji było bardzo wiele, i to w wykonaniu obydwu drużyn. Nikt tu się nie bronił, nikt nie grał kunktatorsko, Holendrzy, kiedy wygrywali już 3:1 nie oglądali się na zegarek, nie robili zbolałych min, nie udawali, że zostali sfaulowani, grali z uśmiechem, z radością i w nagrodę w 92 minucie dostali czwartego gola. Francja wprawdzie nie zasłużyła sobie na taki nokaut, bo nie pamiętam już meczu, w którym koledzy Henry’ego zagrali by tak dobrze, tak ambitnie, tak agresywnie (zagadką jest dla mnie jedynie Gomis, on się w ogóle nie rusza, stoi bez sensu w polu karnym, czeka aż ktoś do niego poda, a nikt do niego nie podaje…). Holandia to absolutna rewelacja!Z większymi emocjami oglądałem jednak wcześniejszy mecz, Rumunia-Włochy, z nadzieją, że Rumunia wygra. I niewiele brakowało, gdyby Mutu wykorzystał karnego… Swoją drogą ten karny był tak samo wyssany z palca jak karny podyktowany wczoraj dla Austriaków w meczu z Polską. No i jakiż los jest niesprawiedliwy, co? Dlaczego ten cholerny Buffon wybronił karnego, nie mógł los dać tego szczęścia wczoraj Borucowi? Teraz o tym, kto wyjdzie z Grupy C zadecyduje mecz Francja-Włochy… Chyba, że Holendrzy sprezentują awans Rumunom, wcale bym się tak bardzo nie zdziwił. Jeśli w ostatnich grupowych meczach Rumunia wygra z Holandią, to obie te drużyny awansują, niezależnie już od wyniku meczu Francja-Włochy.Aha, jeszcze na marginesie jakże irytujących zapewnień przed Mistrzostwami, jacy to nie jesteśmy silni i jakież to medale na nas czekają. Przeglądałem dziś notowania bukmacherów sprzed Mistrzostw – za złoty medal dla Polski płacono 66:1. Nasze szanse oceniono na przedostatnim miejscu ze wszystkich grających na ME drużyn. Oto jak się mają oceny fachowców do miraży i przerośniętych ambicji.

12 czerwca 2008 o godz. 22:42

Chamstwo!!!

Skandal, inaczej nie da się określić zachowania sędziego dyktującego w doliczonym czasie karnego dla Austrii. W dodatku przecież ten karny nic Austriakom nie dawał, prócz ewentualnej satysfakcji. Remis praktycznie i dla nas, i dla Austrii oznacza pożegnanie z Mistrzostwami. Szkoda, że na takiej rangi imprezach kolejny raz sędziowie psują sportową rywalizację. Boruc był wspaniały, a zwycięstwo nam się należało, zwłaszcza po tym jak przetrwaliśmy 30 minutowe tornado na początku meczu. Ale skoro Austriacy nie potrafili strzelić gola z akcji, to sędzia najwyraźniej musiał im pomóc.Teraz jedyna nadzieja w tym, że równie nieuczciwy sędzia poprowadzi mecz Austria-Niemcy, a Polska wygra z Chorwacją. Czy w to wierzę? Nie, nie wierzę.

12 czerwca 2008 o godz. 20:00

Chorwacja-Niemcy 2:1

O ja pierdolę!!!

12 czerwca 2008 o godz. 10:33

Gramy w piłkę nawet w deszcz

Turcy i Szwajcarzy wykazali wczoraj prawdziwie punkową postawę, dostarczając widzom niecodziennej rozrywki. Rajdy po błocie, bryzgająca woda spod korków, piłka zatrzymująca się w kałużach… przyznam, że patrzyłem na to widowisko bez chrześcijańskiego miłosierdzia, wybuchając w najlepsze śmiechem. Nawet gdy przestało już padać, mecz do końca był żałosną kopaniną, właściwie mógł paść dowolny wynik, bo piłkarze obydwu drużyn w niewielkim stopniu kontrolowali, co się dzieje na boisku. Turcy wygrali, bo byli trochę lepsi, i mieli trochę więcej szczęścia. Największymi szczęściarzami byli jednak w tej sytuacji bramkarze, gdyż pewnie nikt w tych warunkach by do nich nie miał wielkiej pretensji, gdyby mecz zakończył się wynikiem np. 6:5. Szwajcaria już nie ma o co grać, ale i Turcji nie wróżę sukcesu, wydaje się, że są to dwie najsłabsze drużyny na tych mistrzostwach.Za to Portugalia imponuje przygotowaniem do Mistrzostw Europy (podobnie jak zaimponowała Holandia, na ocenę Hiszpanii przyjdzie poczekać – do meczu z mocniejszym przeciwnikiem niż Rosja). Wygrana 3:1 z Czechami była trochę szczęśliwa, nie mniej zasłużona, bo Portugalia była dużo skuteczniejsza w ataku. Obydwie drużyny zagrały bardzo ambitnie, dużo było akcji w polach bramkowych, a pomocnik Libor Sionko grał jak natchniony i Czesi spokojnie mogli wbić trzy gole bardzo niepewnie broniącemu Ricardo… gdyby mieli napastnika. Wystawienie w ataku Mialana Barosza okazało się wielką pomyłką i dziwię się, że Karel Bruckner trzymał go na boisku do końca meczu. Jest ociężały, wolno reaguje na podania, nie dochodzi do piłki, a jak dojdzie – to nie trafia w światło bramki. To cień tego piłkarza, którego oglądaliśmy na poprzednich Mistrzostwach Europy. Jeśli w ostatnim meczu, z Turcją, Bruckner nie wystawi w ataku od pierwszej minuty duetu Koller-Sverkosz, to marnie widzę drugą rundę dla Czechów.BTW, wygląda na to, że Polska – jeśli wyjdzie z grupy – trafi w następnej rundzie na Portugalię. To nie najgorsza nowina, choć Portugalia dziś gra znacznie lepiej niż w eliminacjach do ME. Nie mniej wiemy jak z nimi grać, by wygrać, jest zatem pewna szansa. Dziś jednak najważniejszy jest mecz z Austrią. Stawiam na remis 1:1, bo Austriacy będą bardzo zmobilizowani, i pewnie postawią głównie na obronę i grę z kontry. Wierzę też, że w ostatnim meczu Polska wygra z Chorwacją, co pozwoli nam zająć drugie miejsce i wyjść z grupy. Byłby to duży sukces.

11 czerwca 2008 o godz. 10:25

Druga runda

Mmmm, nie spodziewałem się, że Hiszpanie są tacy mocni, bo przecież Rosjanie nie byli tacy słabi. Trzy piękne bramki Davida Villi, jak się wydaje godnego następcy Raula, który obecnie wydaje się być ciężki, zblazowany i wcale mi nie żal, że go Aragones nie zabrał na Mistrzostwa. Wynik 4:1 robi wrażenie. Drugiego meczu nie oglądałem, bo byłem w tym czasie w radio, ale spodziewałem się wygranej Szwedów. Sercem byłem rzecz jasna przy Grekach. Nie lubię szwedzkiej piłki, zresztą myślę, że większość kibiców w Polsce ich nie lubi – zbyt często ostatnimi czasy los zderzał nasze drużyny, a my za każdym razem schodziliśmy pokonani, często wysoko pokonani. Nie lubię szwedzkiej piłki, ale oni są bardzo wytrzymali i solidni, myślę, że w turnieju mają szansę zajść daleko, kto wie czy nie do finału…?Dziś zaczyna się druga runda, a więc emocje rosną. W meczu Czechy-Portugalia będę miał dylemat komu kibicować, jednych i drugich bardzo lubię, więc typuję remis, choć Portugalczycy znacznie lepiej wypadli w pierwszym meczu. W drugim spotkaniu życzę Szwajcarom zwycięstwa, choć na pewno będzie to dla nich bardzo trudny mecz. Ważniejsze spotkania czekają nas jednak jutro, w Grupie B. Niemcy powinni poradzić sobie z Chorwacją, może nawet Podolski zwiększy swój dorobek bramkowy, o ile Loew go wystawi, co wcale nie jest pewne, nie sądzę by przeciwko Chorwatom Niemcy zagrali tak samo ofensywnie (trzech napastników) jak przeciwko Polsce. No i najważniejszy mecz – Polska-Austria. Cóż, stawiam na remis. Myślę, że o miejscach w grupie zadecyduje ostatnia kolejka, czyli mecz Polska-Chorwacja.

9 czerwca 2008 o godz. 22:38

Upokorzeni

Dawno nie miałem takiej satysfakcji. Włosi upokorzeni. Bufon trzy razy wyjmował piłkę z siatki, a mogło przecież być i 6:0. Holandia rozniosła Bufona & Co. Wspaniała gra Wesleya Snejdera, strzelca drugiej bramki i Rafaela van der Vaarta. Włosi zostali ośmieszeni i mam nadzieję, że się po tym nie otrząsną. Typowałem, że z grupy wyjdą Holandia i Francja. We wcześniejszym meczu Francja zagrała jednak bardzo zachowawczo. Nie było to złe widowisko, ale zarówno Francuzi, jak i dobrze grający Rumunii, nastawili się na obronę. Teraz jedni i drudzy trafią na rozwścieczonych Włochów i mam nadzieję, że podobnie jak Holendrzy skopią im jaja. Nie ma jednak wątpliwości, że "grupa śmierci" dostarczy jeszcze wiele emocji. Z podziwem, ale i pewnym niepokojem patrzyłem jak Holendrzy wypluwają płuca w niekończących się rajdach. Oby wystarczyło im sił na następne mecze, a przecież już 13 czerwca grają z Francją. Typuję remis, a to by znaczyło, że o miejscach w grupie zadecyduje ostatni mecz – Francja – Włochy. Chyba nie muszę mówić, komu będę kibicował.

8 czerwca 2008 o godz. 22:37

Czarno to widzę

Niemcy wygrali z nami 2:0, a nie – jak obstawiałem – 3:0, nie mniej byliśmy w tym meczu bez szans. Nie ma komu strzelać goli, a przecież Łukasz Podolski, który strzelił nam dwa gole w barwach Niemiec bardzo chciał grać dla Polski… tyle, że nikt go u nas nie chciał. Tak się u nas łowi talenty – polski paszport dostaje przeciętny Brazyliczyk, a jeden z najlepszych snajperów odprawiany jest z kwitkiem, by potem strzelać nam bramki na Mistrzostwach Europy.Podobała mi się gra Niemców, zwłaszcza te ich ataki – zwykle trójką zawodników (Klose-Gomez-Podolski). Gomez zresztą za wiele nie pokazał i być może od następnego meczu zastąpi go Kuranyi, myślę też, że Schweinsteiger pokazał, że powinien wychodzić w podstawowym składzie.Czarno widzę dalsze mecze z udziałem Polski, bo mecz Austria-Chorwacja stał na bardzo wysokim poziomie. Chorwaci niezasłużenie wygrali. To już drugi mecz, w którym przegrywają gospodarze Mistrzostw, wczoraj przegrała przecież Szwajcaria, i drugi mecz, w którym przegrywają po bardzo dobrej grze. Znów mogę powiedzieć – kibicowałem Chorwatom, ale Austriaków mi żal, nie zasłużyli na porażkę. Czy Polska może wygrać z Chorwacją i Austrią? Jak wiadomo, w futbolu wszystko jest możliwe, ale na pewno będą to bardzo trudne mecze, bo Chorwaci to jednak wielka klasa, a Austriacy są świetnie do Mistrzostw przygotowani. Za cztery dni mecz z Austrią, właściwie mecz o wszystko, porażka w nim grzebie szanse na wyjście z grupy. Ale Austria to najłatwiejszy przeciwnik w grupie…

8 czerwca 2008 o godz. 16:31

Żal mi Szwajcarów

Pierwszego dnia Mistrzostw Europy w zasadzie nie było niespodzianek… chyba, że za takową uznać słabą postawę Czechów. Można powiedzieć, że psim swędem wygrali mecz, w którym Szwajcaria miała sporą przewagę. W dodatku Szwajcarzy stracili przecież pod koniec pierwszej połowy swojego najlepszego snajpera i kapitana drużyny, kontuzjowanego Aleksandra Freia. Gola dla Czechów strzelił rezerwowy Vaclav Svierkosz (wszedł w 56 minucie za Jana Kollera, co wydawało się być zmianą zaskakującą), młody zawodnik Branika Ostrava. Kibicowałem Czechom, ale wynik nie jest sprawiedliwy i żal mi Szwajcarów, którzy grali bardzo ambitnie, agresywnie i bez kompleksów. Zabrakło im tylko spokojnego wyrachowania pod bramką Petra Czecha.Drugi mecz pokazał tylko wielką bezradność Turków, w których drużynie jedynym widocznym piłkarzem był Kazim Kazim. młody pomocnik Fenerbahce (swoją drogą bardzo dźwięcznie się nazywa). Było 2:0, powinno było być 3:0, bo sędzia kalosz niesłusznie nie uznał pierwszej bramki obrońcy Pepe. Ma to o tyle znaczenie, że obstawiłem wynik 3:0, więc niemiecki sędzia kalosz sprawił mi wielką przykrość. A Pepe bez wątpienia miał swój dzień i strzelił potem następnego, uznanego już gola. Grugą bramkę w doliczonym czasie gry strzelił rezerwowy Raul Meireles. Trudno coś mówić o grze Portugalczyków, bo Turcy byli żałośnie bezradni. Na pewno świetny mecz rozegrał narcyz Ronaldo, choć źle mu życzyłem, bo do szału mnie doprowadzają te jego miny pokrzywdzonego bobasa. Rozczarował mnie Nuno Gomes, choć po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę, ale w całym meczu był mało widoczny i słusznie, że Scolari go zdjął. Mam jednak nadzieję, że Gomes w nastepnych meczach pokaże swoje strzeleckie umiejętności, bardzo lubię tego piłkarza.Dziś wieczorem Polska gra z Niemcami. Stawiam na 3:0 dla Niemców, choć oczywiście kibicuję naszym Orłom

5 czerwca 2008 o godz. 11:50

Stawiam na Niemców

Za dwa dni zaczynają się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Z dystansem czytam wypowiedzi naszych kadrowiczów i ich trenerów, już nie tylko mamy medalowe aspiracje, ale wręcz "medal to minimum" (Ebi Smolarek). Oczywiście, życzę biało-czerwonym jak najlepiej, ale myślę, że wyjście z grupy to maksimum, bo w drugiej fazie – jeśli wyjdziemy z grupy – najprawdopodobniej trafimy na Czechy… a Czesi nas rozniosą, co do tego nie mam wątpliwości, jak i co do tego, że nie wygramy w grupie z Niemcami (remis byłby wielkim sukcesem).Moim zdaniem bardzo prawdopodobny finał, to Niemcy-Szwecja lub Niemcy-Holandia (znacznie ciekawszy, choć chyba mniej prawdopodobny, byłby ten drugi wariant). Mistrzem Europy powinni zostać Niemcy (zakładam, że w półfinale zmierzą się z Czechami, niestety, i wygrają). Życzyłbym Czechom z całego serca zwycięstwa, myślę jednak, że po odpadnięciu gospodarzy Niemcy będą mieli ogromne wsparcie kibiców, wszak grają prawie u siebie, biorąc pod uwagę wspólnotę języka, rynki zbytów i połączenia komunikacyjne zarówno z Austrią jak i z Szwajcarią.W moich spekulacjach tradycyjnie lekceważę Włochów i Hiszpanów. Włochów irracjonalnie, bo to drużyna turniejowa i często wygrywa, ale nie znoszę tego teatralnego futbolu, pełnego min, gestów i "mamma mia". Futbol jest dla mężczyzn, a nie dla płaczących kabotynów, więc zawsze życzę Włochom jak najgorzej, i wściekam się gdy widzę jak zdobywają kolejny puchar (mam nadzieję, że tym razem nawet nie wyjdą z grupy C). Z kolei w Hiszpanów nie wierzę, bo oni mają pecha. Miewali już w historii nie raz lepszą drużynę i odpadali. Ale wcale bym się nie zmartwił gdybym był złym prorokiem

23 listopada 2007 o godz. 13:20

Jesteśmy na Euro!

Krakałem jakiś czas temu, że nie wejdziemy do finałów Euro 2008, bom pesymista jeśli chodzi o polską piłkę. Cóż, lata obserwacji nie dawały zbyt dużo miejsca dla optymizmu. A tu jaka miła niespodzianka! Nie dość, że jedziemy na Mistrzostwa Europy, to jeszcze kończymy grupę eliminacyjną na pierwszym miejscu. Swoją drogą współczuję Portugalczykom, którzy do ostatniej minuty przeżywali horror w środowym meczu z Finami. Dobrze jednak, że ostatecznie oni także wyszli z grupy. Mecz Polska-Serbia oglądałem w jednej z knajp przy wrocławskim Rynku. Nie było takiej gorącej atmosfery, jak cztery dni wcześniej podczas meczu Polska-Belgia, który obejrzałem w gdyńskim „Uchu”. Cóż, sam mecz był dość chaotyczny, po tym jak Serbia strzeliła kontaktową bramkę właściwie można już było spodziewać się każdego wyniku, bo obydwie strony zapomniały o obronie, resztkami sił pędząc do przodu za piłką. Wynik 2:2 jest chyba sprawiedliwy, odzwierciedla to, co się działo na boisku. Zabrakło doświadczenia Krzynówka, myślę, że gdyby występował przeciwko Serbii, to Polska nie straciłaby w ciągu 5 minut dwóch bramek. No a trzeba przyzwyczajać się już do myśli, że po Euro 2008 Krzynówek może zakończyć karierę – a następcy jakoś nie widać. Na razie jednak cieszymy się z awansu.

19 listopada 2007 o godz. 21:58

Mecz na Cockneyach

Takiego meczu jeszcze nie oglądałem… I nie chodzi o wygraną Polski, i dwie bramki Smolarka, dzięki któremu zagramy na Euro 2008, ale o atmosferę, jaka panowała w gdyńskim klubie Ucho, gdzie spędzałem sobotni wieczór.

13 października 2007 o godz. 22:58

3:1 na moje urodziny:)

Oj, chyba wypluję czarne prognozy, że się nie załapiemy na finały Mistrzostw Europy. Czasem jednak dobrze nie mieć racji:) Polska wygrała 3:1 z Kazachstanem. Nie mogło być inaczej w moje urodziny :):) Trzy bramki w 9 minut strzelił Ebi Smolarek – po tym jak na Łazienkowskiej zgasły na kwadrans reflektory i po bardzo słabej pierwszej połowie, kiedy przegrywaliśmy 0:1. Krzynówek jak zwykle był bezbłędny – to filar zespołu. Dobrze, że Żurawski wszedł za Saganowskiego, Żuraw wprawdzie nie strzela ostatnio bramek, ale dodaje zespołowi energii. A na innych boiskach… Serbia zremisowała z Armenią, Finlandia zremisowała z Belgią… jeszcze jedno zwycięstwo i jesteśmy w finale!

12 września 2007 o godz. 21:09

Polska-Finlandia

No i Polska nie wygrała z Finlandią. Nie mniej druga połowa była emocjonująca, a szanse wyrównane. I wciąż mamy szanse na awans. Zapewne do ostatniego meczu śledzić będziemy eliminacje do Mistrzostw Europy z wypiekami na twarzach. Niby jest coraz bliżej, dwa mecze u siebie z potencjalnie słabszymi przeciwnikami, na koniec Serbia, która pewnie już będzie grała tylko o miejsce w grupie, a nie o awans. Hm. Po obejrzeniu meczu z Finlandią wiary we mnie troszkę więcej, że może jednak się uda. Najgorsze jednak jest to, że wciąż nie mamy żadnego snajpera, Żurawski nie może się odnaleźć, a Rasiak i Saganowski bramki dla reprezentacji zawsze strzelali od wielkiego dzwonu. Nic, pożyjemy, zobaczymy… Z nadzieją przed telewizorami (lub na stadionach).

11 września 2007 o godz. 00:41

Polska-Portugalia

Hu-hu, Polska zremisowała z Portugalią. Hu-hu, w dodatku wcale się gorzej nie prezentowała od wicemistrzów Europy. Hu-hu, a Krzynówek strzelił piękną bramkę… Czy w związku z tym wierzę w zwycięstwo w środowym meczu z Finlandią? Jakoś nie bardzo. A jeśli wygramy z Finami, którzy są drużyną przeciętną, to czy wierzę w nasz awans do Mistrzostw Europy? Jakoś nie bardzo. Bo dlaczego nie mielibyśmy polec z Serbią na ich boisku? Czy jestem urodzonym pesymistą? Też jakoś nie bardzo. Po prostu przyzwyczaiłem się, że nasi dają „ciała” na finiszu i jakoś nie mogę się tego przyzwyczajenia wyzbyć. Ale dwa mecze z Portugalią dały przynajmniej kibicom sporo satysfakcji. A Leo, choć podejmuje czasem bardzo dziwne decyzje (zwłaszcza dotyczy to zmian w trakcie meczów) i zbyt często eksperymentuje jak na mój gust, to jednak poskładał drużynę. Środowy mecz będę oglądał zatem bez wiary, ale na pewno pełen emocji. I z jakąś nadzieją, że może jednak zła passa zostanie przełamana. Ale najgorsze jest to, że nie wierzę też, że zagramy na Euro 2012…

6 czerwca 2007 o godz. 19:28

Armenia

Po bramce z rzutu wolnego wykonywanego przez Hamleta Mhitarjana Polska przegrała z Armenią 0:1. Marzenia o Mistrzostwach Europy jak zwykle odpłynęły… Pomijając fakt, że wynik jest dość przypadkowy, to ja kompletnie nie rozumiem polityki kadrowej Leo Beenhakkera, który z meczu na mecz zmienia skład. Te eksperymenty w końcu musiały zakończyć się nieszczęściem, które równie dobrze mogło nastąpić już w Azerbejdżanie. Na otarcie łez postanowiłem skreślić kilka zdań o Armenii…