Materiały wg tagu "futbol"

8 wrzesień 2021 o godz. 22:58

Polska-Anglia na Narodowym

images

Od pierwszej minuty Adam Buksa w parze z Lewandowskim, wyszliśmy w ustawieniu ofensywnym i ofensywnie zaczęliśmy spotkanie. Właściwie przez cały czas przeważaliśmy, w środku pola, w ataku, w strzałach na bramkę, nawet w obronie robiliśmy lepsze wrażenie, nie dopuszczając do groźnych sytuacji pod bramką Szczęsnego. Na drugą połowę gracze wyszli jakby zdekoncentrowani, a Anglicy zaczęli kontrolować grę. Ale nie było jakiejś duże przewagi Anglików, kiedy Harry Kane strzelił z dużego dystansu bramkę, dość przypadkową, po części wynikającą ze złego ustawienia Szczęsnego. Ten gol wiele w obrazie gry nie zmienił, a zmiany jakie przeprowadził Sousa zdawały się być osłabieniem, a nie wzmocnieniem. Szymański łatwo tracił piłkę, a jednak to on został bohaterem, wyrównując po świetnym podaniu Lewandowskiego w 92. minucie. I znów udało się zremisować z silniejszym przeciwnikiem. Oby to nie nadmuchało ego piłkarzy, bo z lepszymi potrafimy remisować, ale również potrafimy przegrywać ze słabszymi, a o miejscu w grupie nie zadecyduje remis z Anglią, a wygrana z Albanią. Bądźmy dobrej myśli.

5 wrzesień 2021 o godz. 23:02

Szczypiorniak

san-marino-polska-eliminacje-ms-2022

Typowałem 8:0. Piłkarze San Marino zachowywali się jakby wyznaczono im rolę „potykaczy” – może przeciwnik, wpadnie, potknie się, przewróci i goli stracimy mniej. Nieprzyjemna rola, trudno mieć ambicje, kiedy się jest chłopcem do bicia. Wtedy myśli się nie o tym, żeby się odgryźć, ale żeby oderwać jak najmniej. Gra przypominała kopaninę podwórkową, tylko murawa za dobra, powinien był unosić się piach i kurz. Pierwsza połowa 4:0 dla Polski. Pierwsza bramka Lewandowskiego już w czwartej minucie, drugą dołożył w 21. Po jednej Świderski i Linetty, a miał swoje szanse też Puchacz. Gdyby San Marino choćby próbowało grać otwarty futbol, to tych bramek byłoby więcej, ale jak ktoś się kładzie na trawie i czeka, że może ktoś się potknie, to… wcześniej czy później ktoś się potknie. Jedyne kontrataki San Marino to były brzydkie faule i chyba powinni byli dostać czerwona kartkę już w pierwszej połowie, tyle, że żaden sędzia nie chce skopać przegranego. Lewandowski już nie wyszedł na druga połowę. Zaczęło się od koncertu pomyłek, gry w szmatę i szmaciarskiej straty bramki w 48. minucie, to był wstyd na miarę całej dotychczasowej kadencji Paulo Sousy, którego praca naznaczona jest niepewnością w obronie. Tu nawet nie było niepewności, tu było szmaciarstwo na poziomie podwórka, szczypiorniaka. Potem były minuty męki, wydawało się przez pół godziny, że San Marino gra jak równy z równiarzami.  Wynik ustalił Adam Buksa, częściowo w doliczonym czasie gry, jego hat-trick to jest to, co zapamiętamy na dłużej. Buksa jest absolutnym wygranym dwóch ostatnich meczów, ma instynkt, szybkość, wzrost, chęć zdobywania bramek. Rasowy napastnik, chciałbym go zobaczyć w meczu z Anglią.

2 wrzesień 2021 o godz. 23:00

Dobra zaliczka

maxresdefault

Na Stadionie Narodowym jest mecz Polska-Albania. Zaczęło się dobrze, w 12. minucie strzelił Lewandowski. Skończyło się bardzo dobrze, bo aż 4:1 dla Polski, ale były momenty w naszej grze bardzo słabe. Zwłaszcza w środku pola, łatwo tracone piłki, brak szybkości, brak zgrania. Albańczycy wyrównali w 25. minucie i wydawało się, że zaraz wyjdą na prowadzenie. To był jednak dobry dzień Wojciecha Szczęsnego, nie tylko bronił z dużym wyczuciem, ale też dobrze wyprowadzał piłkę, co ostatnio nie często mu się zdarzało. W dużym stopniu jego zasługa była bramka na 4:1, strzelona przez Karola Linetty. Dobrze będzie wspominał dzisiejszy dzień też Adam Buksa, który strzelił bramkę w swoim debiucie. Strzelił też Krychowiak, ale ten gol to była w 200% zasługa Lewandowskiego, który minął pięciu rywali, oszukał bramkarza i jeszcze genialnie wypuścił piłkę przed linią bramkową. Miło się oglądało cztery gole Polaków, ale błędów było u nas tak dużo, że gdyby to był mocniejszy przeciwnik, to nie mielibyśmy tylu powodów do radości. Tymczasem jednak Anglia ograła Węgrów 4:0, tym samym awansowaliśmy na upragnione drugie miejsce w grupie. Anglia jest poza zasięgiem rywali, Węgrzy będą się 5 września męczyli z Albanią, a nas czeka przyjemna wycieczka do San Marino. O kolejności w grupie zadecyduje zapewne dopiero nasz listopadowy mecz z Węgrami. Czyli jest o co walczyć.

12 lipiec 2021 o godz. 00:11

Koniec Mistrzostw na Wembley

84323507

Włochy Mistrzem Europy. Dwie różne połowy, wielki wysiłek obydwu drużyn, zadecydowały karne. Anglia świetnie zaczęła, po genialnie wyprowadzonej akcji przez Harry Kane’a, Trippier pięknie wrzucił w pole karne, a Show huknął tak, że bramkarz Włoch mógł tylko wyciągnąć piłkę z siatki. Zaczęło się kapitalnie dla Anglików, ale ci bynajmniej nie poprzestali, cały czas groźnie atakowali bramkę Donnarumma. Jednocześnie kontrolowali sytuację w środku pola, Włosi byli częściej przy piłce, więcej biegali, ale nic z tego nie wynikało. Jeśli znaleźli jedną wyrwę w angielskiej obronie, to pojawiała się kolejna zapora, a bywało, że i trzecia, jakby Anglików było na boisku więcej. Znakomita taktyka Anglików, która sprawdza się od początku Euro – wielka koncentracja w obronie, ale jednocześnie z wyciąganiem piłki dalekimi podaniami pod pole karne rywala. Umiejętność szybkiego wyprowadzania dalekich akcji zadecydowała o pierwszej bramce, ale takich sytuacji w pierwszej połowie Anglicy mieli kilka. W rezultacie bliżej było 2:0 niż wyrównania. Bramka Bonucciego w 67. minucie odmieniła całkowicie obraz gry. Bramka szczęśliwa, strzelana na raty, ale po niej jakby Anglicy zapomnieli, co mają grać, jakby coś się w programie popsuło. Włosi zaczęli groźnie atakować, bo Anglicy przestali kontrolować środek pola. Zmiany nic nie wniosły, przeciwnie, zejście Rice i Trippiera wprowadziło jeszcze więcej chaosu w grze Anglików. Trener Włochów wymienił całą pierwszą linię, Chiesa zapewne zszedł albo w wyniku kontuzji, albo zmęczenia, ale wraz z jego zejściem gra zaczęła się wyrównywać. Dogrywka była grą nerwów, ale już bez podejmowania ryzyka. Trener Gareth Southgate na pewno będzie bardzo krytykowany za zmiany, które dały Anglii porażkę. Wpuszczenie na minutę przed końcem dwóch nierozgrzanych zawodników, Rashforda i Sancho, po to by egzekwowali karne, było taką zagrywką, która często nie wychodzi. Wydawałoby się, że są zupełnie na świeżo, mają siłę, ale psychologicznie to trudne dla zmiennika, bo w głowie dudni „co jak nie trafię?”. Ano nic, świat się nie kończy, Włochy są Mistrzami Europy, a Anglia znów obejdzie się smakiem. Nie żałuję ich, choć to fantastyczny zespół, ale pozostając w kategoriach smaku, to jednak ustawienie tej imprezy w kierunku Mistrzostw Wembley budziło niesmak. Świetny finał, może poza dogrywką. To były dwie najlepsze drużyny turnieju.

8 lipiec 2021 o godz. 00:00

Anglia na Wembley z Danią

england-vs-denmark

Anglia miała wygrać i wygrała. Można odnieść wrażenie, że całe to Euro zostało ustawione pod Anglię, grają ciągle u siebie, maja łatwiejszą drabinkę do finału… Euro, które przejdzie do historii, jako wielka porażka organizacyjna. Dania miała przegrać i przegrała, choć zaczęła z animuszem i w 30. minucie Damsgaard strzelił przepięknego gola z rzutu karnego. To był jednak koniec ciekawej gry Duńczyków. Mam wrażenie, że przyjęli strategię, która czasami się sprawdza, ale sprawia, że takich meczy nie chce się oglądać, czyli strzelić bramkę, a potem bronić się do utraty tchu. Tego tchu zaczęło brakować, a doping angielskich kibiców robił swoje. Remis przyszedł bardzo szybko, w grze Duńczyków niczego jednak nie zmienił, grali momentami całą jedenastką na własnej połowie. Kilka razy świetnie bronił Schmeichel. Anglia miała wygrać, więc w dogrywce dostała od sędziego prezent, rzut karny na raty wyegzekwował Harry Kane.

7 lipiec 2021 o godz. 00:50

Włochy-Hiszpania

euro2020italyspain

Włochy wyszły na boisko jako zdecydowany faworyt, jednak to Hiszpania początkowo przeważała. Tyle, że w środku pola, w polu karnym włoska obrona funkcjonowała bardzo sprawnie. W 60. minucie po prostej akcji bramkę strzelił dla Włoch Chiesa i gra zrobiła się ciekawsza. Włosi bynajmniej nie cofnęli się, lecz starali się iść za ciosem, ale kilka zmian na boisku spowodowało, że Hiszpania złapała wiatr w żagle i dziesięć minut przed końcem wyrównał wprowadzony Alvaro Morata. Po dobrej drugiej połowie przyszedł koszmar nudnej dogrywki, zmarnowane 30 minut. Obydwie drużyny grały aby dożyć do rzutów karnych, a w tych lepsi okazali się Włosi. Faworyt awansował do finału, ale kosztowało to dużo sił. Dla mnie pretendentem do tytułu Mistrza Europy pozostaje Anglia.

23 czerwiec 2021 o godz. 23:27

Szybki powrót do domu

Sweden-vs-Poland-1200x900

Polska przegrała ze Szwecją 2:3. Za szybko wbili nam gola, potem podwyższyli na 2:0. Polacy grali wcale nie gorzej od Szwedów, może gdyby Lewandowski nie wykorzystał szybkiej okazji na wyrównanie w pierwszej połowie, kiedy zamiast do bramki dwa razy trafiał w poprzeczkę, to było by inaczej. Ale nie ma co gdybać. Udało się wyrównać, przegraliśmy w doliczonym czasie. Dwie idiotycznie stracone bramki przez złe wyprowadzanie piłki z własnej połowy, raz przez Krychowiaka, drugi raz przez Szczęsnego. Zaangażowanie drużyny w dwa ostatnie mecze na nic się zdało, po braku zaangażowania w tym pierwszym, który od początku był kluczowy dla miejsca w grupie. Żegnamy Euro. Słowacja, która przegrała dzisiaj z Hiszpania aż 0:5 jest w grupie przed nami.

20 czerwiec 2021 o godz. 11:10

Bez wiary

pobrane (1)

Po zremisowanym z Hiszpanią meczu 1:1 media oszalały. Natychmiast zapomniano, co pisano przez ostatnie tygodnie, że Paulo Sousa to fantasta, który nie rozumie polskiego futbolu, że Lewandowski zawodzi na wielkich turniejach, że nie ma zrozumienia w drużynie… Jest remis i nagle wszystko gra, a kibice widzą już Polskę w finale Euro. A przecież w meczu z Hiszpanią nie byliśmy drużyną lepszą. Powiedzmy, że zagraliśmy bez kompleksu i dzielnie. Okay, Lewandowski strzelił wyrównującego gola, chwała mu, ale też trzeba pamiętać, że sprzyjało nam szczęście, że Hiszpanie spudłowali karnego mieli więcej okazji na wygraną. Nic nam ten remis nie daje, trzeba by wygrać z Szwecją, a to jakoś mi się wydaje mało realne. Oczywiście, trzeba grać do końca i będę kibicować z nadzieję na cud jakiś, ale bez wiary.

14 czerwiec 2021 o godz. 20:26

Upokorzeni

Poland-Slovakia-Forecast-Euro-2020

Mecz Polska-Słowacja potwierdził to, o czym od kilku miesięcy się mówiło – nie ma drużyny. Słowacy naciskali od początku, mieli więcej miejsca w ataku, byli szybsi. Dość szczęśliwie strzelili gola w 18. minucie, a potem kontrolowali grę. W pierwszej połowie nie tworzyliśmy żadnych składnych akcji, byliśmy tłem dla Słowaków. Po przerwie, wraz ze zmiana stron jakby zmieniła się jakość obu drużyn. Już po minucie Linetty wyrównał. Ciągnęliśmy dalej do przodu, a Słowacy jakby się speszyli, wyglądało, że nie są już w stanie nam zagrozić. I wtedy czerwona kartkę dostał Krychowiak. Grał od początku słabo, więc jego brak nie wpłynął znacząco na wartość drużyny, ale Słowakom urosły skrzydła. Niestety, w 69. minucie Milan Skriniar strzelił na 2:1. Sousa wprowadził w końcówce cztery rozpaczliwe zmiany i nawet mieliśmy kilka dobrych okazji, zabrakło szczęścia. Mecz zapamiętamy jednak nie jako pechowy, a jako zwykłą kompromitację. Wyszli zadowoleni z siebie, zeszli upokorzeni.

31 marca 2021 o godz. 23:44

Covidowa porażka

poland-vs-england-flags-on

Anglia-Polska na Wembley. Bez Lewandowskiego, który jest kontuzjowany, w ogóle w dość dziwnym ustawieniu, Michał Helik, który nie sprawdził się w meczu z Węgrami wyszedł w pierwszym składzie. W tym meczu stał się współautorem straconego przez Polskę gola, faulując w polu karnym, inna sprawa, że był to faul, na który sędzia mógł przymknąć oko. Harry Kane pewnie wykorzystał jedenastkę i… długo nic się nie działo. Anglicy sprawiali wrażenie, jakby nie chcieli nam zrobić krzywdy, a nasi wyglądali na wystraszonych chłopców do bicia. Po przerwie wszedł za Świderskiego Milik, potem za Helika Jóźwiak. Polacy zaczęli lepiej grać w środku pola, częściej mieliśmy piłkę, choć nie było żadnych zrywów, kontrataków, indywidualnych akcji. Konsekwentna gra do przodu jednak się opłaciła i w 58. minucie po podaniu Milika wyrównał Moder. Anglicy poderwali się, ale nie jakoś przekonująco, wyglądało na to, że dowieziemy remis do końca. Niestety, w 84. minucie po zagraniu Stonesa Harry Maguire pokonał Szczęsnego i skończyły się marzenia o remisie na Wembley. Mecz, który nie przejdzie do historii, piłkarze obu drużyn grali jakby im brakowało powietrza. Takie covidowe skojarzenie niech posłuży za tytuł dla przegranego przez Polskę spotkania.

28 marca 2021 o godz. 23:18

Jak muchy w smole

andorra-vs-poland-soccer-match-national-colors

Drugi mecz w eliminacjach do mistrzostw Świata, słaby jak ten pierwszy. Puste trybuny na Łazienkowskiej, Polska w bojowym ustawieniu, w ataku: Lewandowski-Milik-Piątek. Amatorzy z Andory nie zlękli się jednak i skutecznie rozbijali nieporadne polskie szarże. W 30 minucie Lewandowski strzelił gola, potem drugiego w 55. minucie i zszedł z boiska. Gra była nudna, powolna, aby się zbytnio nie zmęczyć. Strasznie się to oglądało. Sousa zrobił pięć zmian, znów można by myśleć, że trafił ze zmianami, bo ostatniego gola zdobył debiutujący i wprowadzony w 63. minucie Karol Świderski, a podawał do niego wprowadzony trzy minuty wcześniej Kamil Grosicki. Nowy trener na razie eksperymentuje i wychodzi obronną ręką, ale gra jest taka sama jak za czasów Brzęczka. Prawdziwy sprawdzian będzie 31 marca w meczu z Anglią na Wembley.

26 marca 2021 o godz. 00:33

Towarzysko z Węgrami

images

Remisem zakończył się mecz Węgry-Polska w Budapeszcie, pierwszy występ Polaków pod wodza nowego trenera. Media okrzyknęły Paulo Sousę genialnym strategiem zanim rozegrał z polską kadrą pierwszy mecz. Tymczasem spotkanie w walce o awans do Mistrzostw Świata przypominało raczej mecz towarzyski, przynajmniej jeśli popatrzymy na motorykę i oszczędzanie sił przez zawodników. Po sześciu minutach było 1:0 dla Węgrów, po ewidentnych błędach polskiej obrony. Pierwsza połowa bardzo słaba, zresztą w wykonaniu obydwu drużyn. W drugiej znów niefrasobliwa gra doprowadziła do straty kolejnego gola, 52 minuta i 2:0 dla Węgier. Dramat? Ze zwrotem akcji. Po utracie drugiej bramki Sousa zrobił trzy zmiany, za Sebastiana Szymańskiego wszedł Kamil Jóźwiak, za Jakuba Modera Krzysztof Piątek i za Michała Helika Kamil Glik. W ciągu dwóch minut było już 2:2, strzelili Piątek i Jóźwiak. Cóż, można powiedzieć, że Polacy nie w pełni wykorzystali nagłą przewagę i przy stanie 2:2 nie pociągnęli dalej, ale też trener Węgrów wyciągnął wnioski i wprowadził trzy zmiany. W 78. minucie radość gospodarzom dał Orban, ale nie prezydent, lecz gracz RB Leipzig. Gol z niczego, Szczęsny słabo wznowił grę, oddaliśmy inicjatywę i skończyły się marzenia o trzech punktach wywiezionych z Budapesztu. Najładniejszy gol meczu padł w 82, minucie, Lewandowski huknął po podaniu Bereszyńskiego. 3:3, bardzo towarzyski wynik. Jakie wnioski? Kadra jest słaba, brakuje zaangażowania. Obrona do wejścia Glika była rozsypana, Glik jest tu naturalnym przywódcą i nie wiadomo dlaczego nie zagrał od początku. Na plus nowemu trenerowi trzeba zapisać to, ze potrafi odważnie reagować na to, co dzieje się na boisku. Niby to powinno być oczywiste, ale jego obaj poprzednicy przy stanie 0:2 czekaliby ze zmianami do końca meczu, by potem na ekranie przeanalizować błędy. Trener kadry narodowej nie nauczy nikogo jak grać w piłkę, ale ma podejmować strategiczne decyzje. Może nie najlepiej Sousa wybrał skład wyjściowy, ale na pewno wiedział, kiedy najwyższy czas dokonać rewolucji na boisku. Z ocenami należy się wstrzymać do meczu z Anglią, z Węgrami zagraliśmy towarzysko, utrwalamy tradycję: Lengyel, Magyar – két jó barát!

18 listopada 2020 o godz. 22:57

Byle do przodu

embed-only-nations-league-2018

Przegraliśmy 1:2 ostatni mecz w Lidze Narodów. Dobrze zaczęliśmy, agresywnie, już w piątek minucie Kamil Jóźwiak strzelił gola, którego ładnie sobie wypracował, mijając holenderskich obrońców. Potem mecz przypominał grę w piłkarzyki, czyli piłka latała od jednej strony boiska, do drugiej. Dużo sił tracili piłkarze obydwu drużyn, mogło się to podobać, ale też więcej w tym było błędów obrony, niż finezji. Holendrzy grali w myśl prostej strategii – byle do przodu, Polacy nastawili się na kontry, więc sytuacji pod obydwoma bramkami nie brakowało, ale wykończenia akcji były jakieś nonszalanckie, równie nieudane, jak gra obrońców. Oczywiście, w porównaniu do meczu z Włochami Polska wyglądała dużo lepiej, ale mam wrażenie, że przynajmniej w 50% dlatego, że Holendrzy na wiele pozwalali, ich obrońcy byli wciąż spóźnieni, podobnie jak u nas spóźniał się do akcji z przodu Lewandowski. W przerwie Lewandowskiego zastąpił Piątek, któremu bardziej się chciało grać w piłkę, ale nie dostawał zbyt wielu podań, a nie jest to zawodnik, który sam potrafi wypracować akcję. W drugiej połowie Holandia grała swoje, czyli do przodu, co w końcu przyniosło najpierw wyrównanie z rzutu karnego w 77. minucie, potem wygraną po bramce Wijnalduma w 84. minucie. Po stracie tej bramki polscy piłkarze już nawet nie mieli ambicji na remis. Przegrali mecz, który z powodzeniem można było zakończyć remisem, wystarczyło chcieć grać do końca, ale tych chęci zabrakło. Patrząc na drużynę Polską jako całość i porównując dwa ostatnie mecze, wydaje się, że z reprezentacją na dobre powinien rozstać się Linetty, który więcej szkodzi niż pomaga. Wciąż niemrawy jest Zieliński, natomiast Jóźwiak i Płacheta wnieśli dużo siły, prędkości i energetyki do gry. W pechowym momencie wszedł Grosicki, po jego wprowadzeniu straciliśmy oba gole, ale to jest piłkarz, który ma pomysł na grę i pracuje na całym boisku, jak kiedyś Kuba Błaszczykowski, czy Lewandowski, jeśli akurat nie strzela focha. Dwie porażki w ciągu trzech dni obnażyły prawdę o potędze polskiej reprezentacji. O Mistrzostwach Europy na razie nie ma co myśleć, bo przed nami jeszcze jesień, zima i wiosna, covid na pewno zbierze żniwa.

15 listopada 2020 o godz. 23:06

Różne szybkości myślenia

embed-only-nations-league-2018

„Potrafili nas zaskoczyć szybkością swojego myślenia”, komentator dobrze podsumował pierwszą połowę meczu Włochy-Polska w Lidze Narodów. Włosi nas zdominowali w sposób absolutny, do tego stopnia, że graliśmy do tyłu, zupełnie bezradni w środku pola, oddając wiele miejsca przy atakach rywala. Włosi do przodu, szybko, kombinacyjnie, z pomysłem na grę. W 21. minucie sędzia nie uznał bramki Insigne, ale widać było, że bramka wcześniej czy później musi wpaść. W 27. minucie wyraźnie już zmęczony Krychowiak dosłownie położył się na Belottim w polu karnym. Nie wiadomo po co, spreparował rzut karny i po strzale Jorginho przegrywamy 0:1. Bynajmniej zdobyta bramka nie spowolniła gry Włochów. Dalej robili swoje, niemiłosiernie ośmieszając naszych pomocników, konstruując piękne koronkowe akcje, jak ta z 41. minuty zakończona strzałem Bernardeschiego. Polacy nie tylko ruszali się jak muchy w smole, ale też wyraźnie ociężale reagowali na tak choćby oczywiste sytuacje, jak wyrzut piłki z autu w okolicy pola karnego. Głupi faul Krychowiaka był dobrym obrazkiem tego spóźnionego myślenia, ale niestety nie jedynym. Przykry widok. Druga połowa zaczęła się dużo lepiej. Trzy zmiany: za Modera Góralski, za Jóźwiak Grosicki i za Szymańskiego Zieliński. Grosicki od razu wniósł dynamikę i logikę, zaczęło to wyglądać dużo lepiej w środku pola, już nie było tej żenującej gry do tyłu. Góralski wyszedł jednak z postanowieniem, że da upust chuligańskim nawykom, już za pierwszy faul powinien był dostać czerwoną kartkę, dostał za drugi, osłabiając drużynę. Dopiero w 74. minucie z boiska zszedł Linetty, który chyba popełniał najwięcej błędów i sprawiał wrażenie przerażonego grą. Tyle, że Milik, który w ogóle nie gra w piłkę od dawna, nie wniósł żadnej dodatkowej jakości. W 83. minucie fenomenalne podanie Insigne do Berardiego i powinno być 2:0. Świetny mecz zagrał Insigne. Dwubramkowa porażka to łagodny wymiar kary za stateczną grę w pierwszej połowie, za chamskie faule Góralskiego, za bezmyślne zagrania w obronie, za to, że nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji pod włoską bramką. Żeby jednak oddać sprawiedliwość, trzeba podkreślić, że Włosi zagrali świetny mecz. Pewnie inny skład wyjściowy naszej drużyny dałby więcej emocji kibicom, ale nie koniecznie przełożyłby się na lepszy wynik. Włochów trudno było dzisiaj zatrzymać.

14 październik 2020 o godz. 23:26

Brzęczek Litościwy

embed-only-nations-league-2018

Mecz Polska-Bośnia we Wrocławiu, ładny wynik, 3:0, a mimo to jestem zły na Brzęczka, bo skradł widowisko. Bośniacy wprawdzie wyszli na boisko bez kompleksów, ale szybko zostali skarceni, w piętnastej minucie czerwona kartka i powietrze z nich uszło. Polacy mogli w pierwszej połowie strzelić co najmniej cztery bramki, skończyło się na dwóch. Zmarnowana stuprocentowa sytuacja Lewandowskiego w 22. minucie, ale co się odwlecze… W 40. minucie Lewandowski huknął z kilku metrów i bramkarz Bośniaków nie miał nic do powiedzenia. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył grający być może swój najlepszy mecz w kadrze Karol Linetty. Zapowiadała się ostra kanonada w drugiej połowie i bardzo wysoka wygrana Polaków. Lewandowski podwyższył na 3:0, świetną okazję miał Grosicki… Wszystko wyglądało znakomicie, piłkarze się roztańczyli, i wtedy Jerzy Brzęczyk Litościwy postanowił zepsuć święto, oszczędzić Bośniaków i nogi swoich najlepszych graczy, czyniąc ostatnie 35 minut śmiertelnie nudnym widowiskiem. Nie wiem, czy zmiennikom brakowało ambicji? Po zejściu z boiska Lewandowskiego i Grosickiego można było odnieść wrażenie, że dalej gramy w dziewiątkę. Bez pomysłu na jakikolwiek atak, na utrzymanie wyniku, który był dobry, ale – na Boga – trzeba szanować czas kibiców, jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poświęca 90 minut uwagi, to wypada przynajmniej próbować coś zaoferować w zamian. Nowe przepisy, które dopuszczają pięć zmian w meczu nie sprawdzają się, trenerzy za szybko, za często dokonują zmian, kosztem widowiska. Bośniacy mogą Brzęczkowi podziękować, litościwie oszczędził im kompromitacji.

11 październik 2020 o godz. 22:57

Dobry mecz

embed-only-nations-league-2018

Po zwycięstwie 5:1 nad Finlandią nie komentowałem. Bo nie wiedziałem, czy to przypadek, czy to zła dyspozycja rywala… Mecz z Włochami rozbudził jednak we mnie optymistyczny entuzjazm. Graliśmy jak równy z równym, choć Włosi ewidentnie kilka dobrych sytuacji sknocili. Kolejny świetny mecz Modera, bez kompleksów, ofensywnie, z pomysłem. Bereszyński, Kędziora, Glik byli mocnymi punktami w strefie defensywnej. Świetna akcja w 89. minucie i szkoda, że Linetty nie trafił. Dlaczego Grosicki wszedł pod koniec meczu? Jak wszedł, to dodał energii. Dlaczego został zdjęty Lewandowski? Nie był to jego najlepszy mecz, ale taki zawodnik powinien grać do końca, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafi do niego akurat TA piłka. Może jednak jakaś kontuzja. Mecz dobry, wynik dobry i sprawiedliwy. Jak tak ma być dalej, to ja poproszę. Koronawirus ewidentnie pomógł Brzęczkowi

20 listopada 2019 o godz. 00:14

Cios za cios

euro2020

Na Stadionie Narodowym Polska podjęła Słowenię na zakończenie eliminacji do Mistrzostw Europy. Dziwny to był mecz. Przypominał pojedynek bokserski, wymianę ciosów. Miał elementy bardzo dynamiczne, miał elementy brzydkie, Słoweńcy potrafią bezpardonowo faulować. Zrewanżowaliśmy im się za porażkę w Lublanie, ale łatwo nie było. Chociaż początek zapowiadał pogrom. Zaczęliśmy huraganowo. Już w trzeciej minucie było 1:0, po rzucie rożnym i kapitalnym strzale Sebastiana Szymańskiego. Kolejne ataki Polaków i… gol dla Słowenii po błędzie obrońców, w piętnastej minucie wyrównał Matavż. Ta bramka wyrównała grę obu drużyn. Zapanowało sporo chaosu w naszej linii pomocy. Obrona bez Kamila Glika, który już po trzech minutach musiał opuścić boisko, pozwalała Słoweńcom na wiele, choć stuprocentowych okazji nie mieli. Z naszej strony mistrzem niewykorzystywanych sytuacji był dzisiaj Piotr Zieliński, nie pierwszy zresztą raz. Do przerwy 1:1. Druga połowa zaczęła się podobnie do pierwszej, czyli zmasowany atak Polaków. W 54. minucie niezwykłej urody bramkę strzelił Lewandowski. Minął kilku zawodników, potem oszukał obrońców, przepuszczając im piłkę między nogami, uderzył tak, że bramkarz musiałby mieć chyba 2,5 m wzrostu, żeby to wydobyć. Było 2:1 i atakowaliśmy dalej, znów jak w pierwszej połowie, Zieliński nie wykorzystał kolejny raz świetnej okazji i… wyrównał Ilić. Znów gra się wyrównała. Słoweńcy może nie byli groźni, ale uprzykrzali życie faulami. Skarcił ich w 81. minucie golem Góralski, a chwilę później także sędzia, dając czerwoną kartkę Kurticiowi. Gol Góralskiego padł po pięknie skonstruowanej akcji, Lewandowski przerzucił piłkę w polu karnym do Grosickiego, ten zaś wyłożył ją do wykończenia młodemu koledze. Skończyło się na 3:2. Wygraliśmy zasłużenie, powinniśmy byli wygrać wyżej, gdyby nie zmarnowane sytuacje. Pożegnalny mecz w kadrze rozegrał Łukasz Piszczek, który po 45 minutach gry został pięknie pożegnany przez kolegów i publiczność. W sumie dobry mecz, dużej urody bramki, Szymański i Góralski po raz pierwszy trafili do bramki w meczach reprezentacji. Czy to jest drużyna gotowa na Euro? Mam wątpliwości. Brakuje zmienników w obronie, brakuje partnera dla Lewandowskiego, ale jest też kilka dobrych punktów, dobrze rokujący młodzi piłkarze, jak: Bielik, Szymański czy Góralski. Wygraliśmy naszą grupę eliminacyjną, choć trzeba pamiętać, że była to grupa słaba. Grająca dzisiaj swój mecz Austria, wicelider naszej grupy, przegrała 0:1 z ostatnią Łotwą, co dobrze pokazuje jakość futbolu w tej grupie.

16 listopada 2019 o godz. 23:49

Pierwsi z grupy na Euro

euro2020

Mecz Polska-Izrael w Jerozolimie, przedostatnie spotkanie eliminacji do Mistrzostw Europy. W wyjściowym składzie bez Lewandowskiego, Grosickiego, Klicha, a Milik nawet nie przyjechał do Izraela. Zaczęło się od bramki Krychowiaka, huknął w czwartej minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, bramkarz nie miał nic do powiedzenia. Żydzi grali bardzo źle, masa błędów, niedokładnych podań, mieli sporo szczęścia, że do przerwy było 1:0. Przez pierwszych dziesięć minut drugiej połowy nadal dyktowaliśmy tempo, co skończyło się drugą bramką. Znów rzut rożny, słaba interwencja bramkarza i Piątek wepchnął piłkę do siatki. Wyróżnić należy naszą drugą linię, zwłaszcza świetnie grającego Bielika, ale i Szymańskiego czy Krychowiaka. W 63. minucie na boisko wszedł Lewandowski i… od tego momentu gra Polaków stała się chaotyczna, zaczęliśmy tracić piłki, nie dochodzić do podań. Żydzi wykorzystali słaby okres naszej gry, w 89. minucie Dabour dał im honorowego gola. Gra stała się jeszcze bardziej chaotyczna. Na boisko wpadł jakiś szaleniec, dobrze, że nie obwieszony granatami. Służby porządkowe miały spory problem z usunięciem go. Sędzia stracił w ogóle kontrolę nad sytuacją na boisku. Zaczęły się jakieś dyskusje ze sztabami szkoleniowymi. Na minutę przed końcem doliczonego czasu Lewandowski miał szansę podwyższyć wynik, ale to nie był jego dzień. Może wchodzenie z ławki rezerwowych mu nie służy. Ważne, że wygraliśmy, mamy pierwsze miejsce w grupie, już niezależnie od wyniku meczu ze Słowenią, który rozegramy we wtorek w Warszawie. Drugie miejsce w naszej grupie zajęła Austria, która wygrała dzisiaj 2:1 z Macedonią.

13 październik 2019 o godz. 23:04

Szampan na Narodowym

euro2020

Będziemy na Euro 2020. Po meczu z Macedonią z hukiem wystrzeliły korki z butelek szampana. Trener Brzęczek pił chciwie musujące wino, wrócił z dalekiej podróży. Inny wynik niż zwycięstwo pewnie pozbawiłby go posady. Tymczasem jednak będzie chodził w nimbie sukcesu piłkarzy.

10 październik 2019 o godz. 23:02

Słaba gra i trzy gole

euro2020

Mecz Polski z Łotwą w Dyneburgu zakończył się dobrym wynikiem po słabej grze. Przeciwnik był jednak z innego piłkarskiego świata. Wystarczyło spojrzeć na ten stadion, trybuna tylko z jednej strony, bieżnia, kibiców gospodarzy brak, z Polski przyjechała banda kiboli, sądząc po obrazkach z trybuny raczej średnio zainteresowanych meczem. Zaczęło się od dwóch szybkich goli Lewandowskiego w 9. i 13. minucie. A potem… nic. Jakby to wystarczyło. Jeszcze Krychowiak miał dobrą okazję, ale od 20. minuty nic się na boisku nie działo. Łotysze próbowali atakować, szło im to bardzo nieskładnie. Nie stworzyli ani jednej groźnej sytuacji. Druga połowa powinna była zacząć się od gola Grosickiego, ale zmarnował idealną sytuację. Na boisku nic się nie działo. Panował chaos. Przykro było patrzeć. W 77 minucie Lewandowski strzelił trzeciego gola. Niepilnowany w polu karnym, po prostu wystawił nogę do piłki. Kolejny słaby mecz Polaków.

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort