Materiały wg tagu "alkohole"

6 września 2018 o godz. 21:01

Kartka ze Speyside – Wizyta w Knockdhu

Knockdhu (2)

Niewielka destylarnia z Banffshire w regionie Highland, właściwie na granicy ze Speyside. Nazwa pochodzi od górującego nad krajobrazem czarnego wzgórza (po gaelicku knck-dhu to czarne wzgórze). Została założona w 1893 roku przez Johna Morrisona. Pod koniec XIX wieku była jedną z najnowocześniejszych destylarni w Szkocji. Początkowo produkowali alkohole głównie dla potrzeb blendów Johna Haiga, wykorzystując do tego parę alembików. W 1930 roku destylarnię przejęła grupa Scottisch Malt Distillers. Zamknięta na kilka lat w 1931 roku, potem w latach II wojny i wkrótce po niej, wznowiła pracę w 1947 roku, wówczas już jako własność United Distillers. W 1969 roku zaprzestali słodowania, obecnie w zwieńczonym pagodą dawnym budynku słodowni ulokowano m.in. dwie kadzie fermentacyjne. Ponownie Knockdhu została zamknięta w 1983 roku. W 1988 roku nowym właścicielem stała się Inver House Distillers Limited. Destylację wznowiono w 1989 roku. W 1993 roku wprowadzono markę whisky anCnoc w miejsce Knockdhu, gdyż często była mylona z inną whisky – z nieodległej destylarni Knockando. Od 2001 roku w grupie Pacific Spirits, która przejęła aktywa Inver House, od 2005 po kolejnych zmianach kapitałowych na rynku alkoholi jest w grupie Beverage Holdings, z kapitałem z Tajlandii. Większość produkowanych tu whisky ma słodki, ziarnisto-owocowo-kwiatowy charakter, ale są też pozycje bardziej dymne, do których wykorzystywany jest natorfowany słód. Mają magazyny klepiskowe i stelażowe, w styczniu 2010 roku dwa magazyny zostały uszkodzone przez silne opady śniegu, jeden został odbudowany w 2011 roku, liczba beczek po tej katastrofie zmniejszyła się z 9 tys. do 5 tys. W większości stosują beczki po bourbonie, rzadko po sherry oloroso, choć w magazynie można znaleźć np. napełnione beczki po rumie. Mają osiem kadzi fermentacyjnych o pojemności 22600 l każda, wykonanych z sosny oregońskiej. Fermentacja jest dość krótka, trwa 68 godzin. Mają dwa alembiki (wash still o pojemności 11,3 tys. l i spirit still – 9,5 tys. l), z których spirytus odbierany jest z mocą 69%. Alembiki mają ten sam kształt, co na początku – płaski jak naleśnik kocioł na dole i dużą wąską szyję u góry – ale są nowe, nieco większe od poprzednich. Używają jęczmienia optic i concerto, w większości wykorzystują słód nietorfowy, przez jeden miesiąc – w listopadzie – przerabiają ok. 500 ton słodu natorfowanego. Kadź zacierna ma 5,1 tony. Do 1970 roku piece opalano węglem, teraz jest bojler, który ogrzewa całość parą. Roczna produkcja to 1,9-2 mln l, z czego 95% idzie do blendów, głównie Hankey Bannister. Korzystają z pięciu górskich źródeł wody, wypływających z czarnego wzgórza Knock Hill nad destylarnią.

5 września 2018 o godz. 09:19

Kartka ze Speyside – Highlander Inn w Craigellachie

SONY DSC

Jeden z najsłynniejszych whisky barów w Speyside. Tu odbywa się wiele imprez towarzyszących takim wydarzeniom jak Spirit of Speyside, a na dram whisky czeka się wtedy nawet po 20 minut, takie są tłumy. Zwykle jest jednak luźniej, kilka osób przy barze. Karta z selekcją ponad 400 whisky, w tym trochę z zamkniętych destylarni. Piękna kolekcja serii single malts Flora & Fauna czy whisky japońskich. Dwa piętra, mały motelik dla tych, którym trudno wyjść, ceny rozsądne jeśli się przychodzi na degustacje (dram=25 ml). Rodzinna atmosfera, wieczorami muzyka na żywo. Bar powstał w 2005 roku w starym budynku, niemal naprzeciwko słynnego hotelu Craigellachie, który przez lata znany był na świecie z najlepszego w Speyside wyboru whisky. To się jednak zmieniło po zmianie właściciela hotelu Craigellachie, który zabrał ze sobą wszystkie butelki (w większości otwarte). Teraz w hotelu Craigellachie jest bar Cooper Dog, ale dużo czasu upłynie, zanim będą mogli się równać z kolekcją butelek, jakie możemy podziwiać i próbować w Highlander Inn.

4 września 2018 o godz. 21:43

Karta ze Speyside – Tormore nad rzeką Spey

Tormore7

Tormore to jedna z młodszych destylarni w Speyside, powstała w 1958 roku z inicjatywy ówczesnej grupy Schenley International – głównie z myślą o produkcji na potrzeby ich blendu Long John. Ładnie położona, w dolinie w pobliżu rzeki Spey, o potężnej kubaturze, przypomina z daleka bardziej górski hotel niż destylarnię. Budynki wokół przypominają szlachecki folwark, na szczycie dachu jest wieża zegarowa. Dopiero na tyłach głównego budynku znajdują się typowo fabryczne elementy. Architektem tej imponującej budowli był sławny sir Albert Richardson. Nad zielonym dachem góruje ogromny komin. Źródłem wody dla Tormore jest Achvochkie Burn.

4 września 2018 o godz. 00:04

Kartka ze Speyside – wizyta w destylarni Cragganmore

Cragganmore5

Cragganmore – należąca do Diageo destylarnia ze Speyside położona jest nieopodal zamku Ballindalloch. Zbudował ją w 1869 roku John Smith, który wcześniej pracował m.in. w destylarniach Macallan czy Glenfarclas. Nazwa pochodzi od źródła wody, wykorzystywanej do produkcji whisky – Craggan Burn. Zaopatrzona w dwie pary alembików o nietypowym kształcie – krótkich, wąskich, z dziwnie wygiętą łabędzią szyją. Roczne moce produkcyjne to ok. 2,2 mln l, ale nie są w pełni wykorzystywane. Kadź zacierna ma pojemność 6,8 tony. Destylarnia ma sześć kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej, fermentacja jest szybka – trwa 60 godzin.

2 września 2018 o godz. 23:04

Kartka ze Speyside – Tajemnicza Kininvie

SONY DSC

Destylarnia w Dufftown, należąca do William Grant & Sons i ulokowana w niewielkim budynku na tyłach siostrzanej Balvenie (obydwie korzystają ze źródła wody Conval Hills). Ukryta przed turystami, tajemnicza, produkująca po 24 godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu, ale koneserom szkockiej whisky słabo znana. Większość produkcji trafia do blendów – głównie do Monkey Shoulder i Clan MacGregor, ale też do różnych wersji whisky Grant’s. Została otwarta w 1990 roku. Zaopatrzona w trzy potężne alembiki do pierwszej destylacji i sześć do drugiej destylacji, sterowane komputerowo. Co ciekawe, nie ma własnych kadzi fermentacyjnych, przefermentowany słód o mocy ok. 8% jest pompowany z Balvenie rurociągiem o długości ok. 200 m. Jest to spowodowane brakiem miejsca, w budynkach większej Balvenie są osobne kadzie – zacierna i fermentacyjne, które służą tylko potrzebom Kininvie. Oficjalne edycje single malt whisky Kininvie to: Kininvie 1990 The First Drops 25YO, Kininvie 17YO z 1996 roku, Kininvie 23YO z 1990 roku i Kininvie 23YO z 1991 roku, a także wypuszczone pod nazwą Hazelwood edycje 15YO i 17YO. Niewielka ilość tej whisky w wersjach single malt wynika z tego, że zwyczajnie nie jest ona dostatecznie dobra, by ją osobno butelkować. Nie dorównuje Balvenie czy również należącej do William Grant & Sons położonej po sąsiedzku Glenfiddich.

26 sierpnia 2018 o godz. 22:30

Kartka ze Speyside – wizyta w destylarni Glen Grant

SONY DSC

Destylarnia jest malowniczo położona, w wielkim parku, przy górskim strumieniu. Została założona w 1840 roku w Rothes przez braci Grant – Johna i Jamesa, znanych szmuglerów i bimbrowników. Ich sukcesorem był James „Major” Grant – ekstrawagancki rozrabiaka, postać warta literackiej biografii. Wynalazł m.in. urządzenie, będące rodzajem nakładki na alembik – purifier – służące do lepszego oczyszczania destylatu. Do końca lat 60. XX wieku produkowano tu whisky torfową, obecnie jednak whisky z Glen Grant są gładkie, słodkawe z nutami owoców i kwiatów. Od 2005 roku firma należy do Gruppo Campari, dzięki czemu jest najlepiej sprzedawaną szkocką whisky single malt we Włoszech. Wcześniej była m.in. w rękach Chivas Brothers, od końca lat 70. należała do Seagrams, a od lat 50. do firmy George & J.G. Smith. Bracia Grant butelkowali jedną z pierwszych whisky single malt – Two Highlanders. Dziś firma ma osiem alembików (cztery pary), produkuje rocznie blisko 6 mln l whisky. Alembiki ogrzewane są parą, ale dopiero w 1996 roku zaprzestali opalać je węglem – jako jedni z ostatnich w Speyside. Alembiki pierwszej destylacji – wash still – mają po 22730 l, uzyskuje się z niej 15 tys. l alkoholu o mocy 30%, drugiej destylacji – spirit still – mają po 11547 l, uzyskuje się 10 tys. l alkoholu o mocy 70%. Do beczek alkohol trafia z mocą 63,5%. Serce destylatu odcina komputer. Woda do produkcji whisky pochodzi z dwóch źródeł, które płyną przez ogrody – Caperdonich Well i Glen Grant Burn. Mają własny młyn, kadź zacierna ma 13,5 tony, a pozyskiwany z gorzelni wywar wykorzystywany jest do produkcji prądu. Mają 10 kadzi fermentacyjnych wykonanych z sosny oregońskiej, wysokich na 6 m, o pojemności ponad 90 tys. l każda, ale napełniane są tylko w dwóch trzecich. Fermentacja trwa ok. 48 godzin, uzyskany alkohol ma ok. 8% alkoholu. Używa się typowych dla szkockiej whisky drożdży mauri. Firma ma ok. 11 tys. beczek, po bourbonie i po sherry. Jako jedna z nielicznych destylarni mają własną linię do butelkowania.

20 sierpnia 2018 o godz. 21:42

Krótka historia pijaństwa

Mark Forsyth

Powiedział, co wiedział, tak najkrócej można ocenić książkę Marka Forsytha. Reklamowana jako „Pierwsza oficjalna biografia alkoholu”, rekomendowana przez Roberta Makłowicza, w istocie jest zbiorem anegdot, domysłów i wymysłów. Faktograficznie na poziomie liceum, erudycyjnie na poziomie średnio zdolnego studenta stającego przed licencjatem. Forsyth powtarza prawdy obiegowe, a gdzie nie ma faktów, albo źródeł, tam wymyśla. Potężna bibliografia sugeruje wprawdzie pracę naukową, ale podejrzewam, że została przygotowana przez kogoś innego niż autor.

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

9 lipca 2018 o godz. 17:07

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Jelinek 2018-014

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

8 lipca 2018 o godz. 19:20

Wizyta w destylarni Metelka

Metelka 1-001

Metelka to jeden z najbardziej cenionych na Morawach producentów absyntów i jeden z czołowych czeskich wytwórców likierów, w szczególności emulsyjnych – jajecznych i mlecznych. Sami nie destylują, kupują gotowy alkohol. Ich zakład w Vizovicach znajduje się po sąsiedzku z ich głównym inwestorem, czyli znaną ze śliwowicy firmą R Jelinek. Mają tu linię do butelkowania (butelkują także na czeski rynek licencyjne rumy i giny), zestawialnię i mieszalnię likierów, perkolatory do maceracji ziół na absynty.

10 czerwca 2018 o godz. 16:52

Akademia Brandy – odcinek 4

W dzisiejszym odcinku Akademii Brandy z Pliską zapraszamy na opowieść Łukasza Gołębiewskiego, redaktora naczelnego magazynu „Aqua Vitae” o słonecznej brandy de Jerez.

3 czerwca 2018 o godz. 19:11

Kartka z podróży – Kalenderka

Kalenda-012

W 1928 roku w Vizovicach, po przeciwnej stronie miasteczka w stosunku do zakładu Rudolfa Jelinka, swoją małą destylarnię otworzył Antoni Kalenda. Wypalał m.in. śliwowicę, z której słynie region, lecz także jabłkowicę z własnych jabłek czy jałowcową borovičkę. Rodzina Kalenda miała zresztą duże tradycje gorzelnicze, w 1924 roku swój zakład założył także Jan Kalenda.

3 czerwca 2018 o godz. 18:47

Podchmielona historia Warszawy

dc-podchmielona-historia-war

Piotr „Pietia” Wierzbicki znany jest jako animator kultury alternatywnej, kiedyś wydawca fanzina „QQRYQ”, właściciel wytwórni płytowej o tej samej nazwie, dziennikarz radiowy, di-dżej, ale też przewodnik warszawski, organizator niezliczonej liczby wycieczek pieszych i rowerowych po Warszawie. Część z nich poświęconych było miejscom związanym ze stołecznym piwowarstwem i taka – jak sądzę – była geneza tej książki.

30 maja 2018 o godz. 15:21

Absynt. Historia, mity i rzeczywistość

Absynt okładka

Prawdopodobnie nikt w Polsce nie wie tyle o absyncie, co Bogumił Rychlak. Sam jest autorem wielu receptur absyntów, z których dwie były produkowane we Francji w La Distillerie De Vichy – Boggy Absinthe i Żubrsinthe, ale przede wszystkim niestrudzonym badaczem historii alkoholi. Odnajduje stare, zapomniane receptury i przywraca je do życia, mieszając zioła, macerując je w alkoholu według dawnych miar i smaków. Niejeden z zapomnianych absyntów z XIX wieku został odtworzony w małym laboratorium Rychlaka. A na dokładkę jest artystą, plastykiem, wrażliwym na kolory, a przecież historia absyntu nierozerwalnie związana jest ze światem artystycznym.

27 maja 2018 o godz. 19:10

Kartka z podróży – Češkův mlýn

Ceskuv Mlyn-006

Historia gorzelni w miasteczku Jarcová, przy rzece Bečva, na drodze do Vizovic, sięga 1876 roku. W 1933 roku Jan Češek obok postawił młyn. W 1953 roku majątek znacjonalizowano, ale w 1991 roku spadkobiercy właściciela odzyskali mocno zniszczony zakład. Dzisiaj właścicielem jest spółka Probio, młyn miele mąkę, a destylarnia – Češkova pálenice – przetwarza owoce od okolicznych sadowników, głównie śliwki i gruszki. Mają niewielki, na 300 l, aparat kotłowo-kolumnowy do destylacji, a jeśli potrzeba, to i do rektyfikacji destylatu (kolumna wyposażona jest w miedziany deflegmator). Standardowo uzyskują alkohol o mocy 60-70%, ale może być też moc powyżej 80%. Mają też własną fermentację, a wieloletnie doświadczenie pozwala wykorzystywać dzikie drożdże, przy których proces fermentacji trwa dłużej, a aromatów jest więcej. Śliwowicy wypalanej obecnie w destylarni można spróbować w najbliższej restauracji, ponad młynem, która nazywa się Hostinec za Vodů.

26 maja 2018 o godz. 20:21

Kartka z podróży – wizyta w Nela Drinks

Nela Drinks5

Kilka kilometrów od Czeskiego Cieszyna, we wsi Dolní Žukov, przy wąskiej wiejskiej drodze na wzgórzu jest destylarnia Nela Drinks. Już po przekroczeniu granicy w Cieszynie widać przy drodze ich reklamy. Rodzinna firma powstała w 2000 roku, początkowo jako mała gorzelnia – zaczynali od śliwowicy, potem zaczęli destylować gruszki, następnie także zestawiać ziołowe likiery. W 2017 roku uruchomili gorzelnię usługową dla okolicznych sadowników, którym destylują ich owoce. Na miejscu odbywa się fermentacja, a potem destylacja w niewielkim aparacie kubłowo-kolumnowym czeskiej produkcji. Ich własna oferta jest bardzo szeroka – od śliwowicy o mocy 50%, przez wódki, po typowe dla czeskiego rynku alkohole, jak rum z buraków cukrowych, czyli tuzemak, zielony likier miętowy, jałowcową borovičkę, sznapsy gruszkowe, śliwkowe, morelowe, brandy, likiery ziołowe i inne, w większości bardzo niskiej jakości. Ich marki to m.in. Ferdinand i Beskydská. Na miejscu w destylarni można kupić pełną ofertę ich alkoholi.

24 maja 2018 o godz. 13:36

Kartka z Podróży – St. Ambrosius

St Ambrosius-004

We wsi Nýdek, niedaleko Wisły, przy granicy polsko-czeskiej (ale po czeskiej stronie) działa mały producent miodowych likierów, pan David Czyż. Ten region nazywany jest Górolsko Swoboda, obejmuje fragment Beskidu na pograniczu Polski, Czech i Słowacji. Jak całe Beskidy, od wieków region znany jest z miodowych wódek, znanych jako: miodula, miodonka, medonka.

24 maja 2018 o godz. 12:53

Akademia Brandy – odcinek 3

W dzisiejszym odcinku Akademii Brandy z Pliską zapraszamy na opowieść Łukasza Gołębiewskiego, redaktora naczelnego magazynu „Aqua Vitae” o tym, co oznaczają symbole XO, VS, VSOP na koniakach i brandy oraz gwiazdki na Metaxie. Czy zawsze używane są do określenia wieku? Zapraszamy.