16 sierpnia 2017 o godz. 22:17

Szczepan Twardoch: Król

Twardoch_Krol_m-001
Najlepsza polska powieść od wielu lat. Soczysty język, pełnokrwiste, wielowymiarowe postaci, z rozmachem przestawiona przedwojenna Warszawa, z jej wielokulturową, wielojęzykową, rozpolitykowaną różnorodnością. „Król” to książka pełna przemocy i zła, ale mimo wielu drastycznych scen i ulicznego języka, ani przez chwilę nie odpychająca. Twardoch skutecznie wciąga w świat mrocznych ulic, burdeli, bazarów, a także na wiece, manifestacje, w wir polityki i ideologii, bo przecież przedwojenna Warszawa jest ideowa. Świat kurew, bandytów i polityków, a wszyscy oni tyle samo warci. Nie mało, ale tyle samo właśnie. Bo jedną miarą szyci. Ci bogatsi nawet u tego samego krawca, nie ważne czy Żyd socjalista, czy polski pan z ONR.


Ktoś powie, że takiej Warszawy nie było, że takich ludzi nie było. Dlaczego nie było? Bo nikt tak o Warszawie, nikt tak o ludziach z Warszawy lat trzydziestych nie pisał? „Zły” Tyrmanda przy „Królu” Twardocha jest jak komiks z Batmanem przy reportażu z Auschwitz. Ale dlaczego nikt tak o Warszawie nie pisał? Dlaczego takie historie czytaliśmy o Nowym Jorku, Chicago, Londynie, a o Warszawie nie? Czy była lepsza, bo nie miała swojego Ala Capone? Na pewno miała. Wedle proporcji, mniejszego, jak mniejszy jest król warszawskich bandytów u Twardocha – Kum Kaplica. Jego pomagierzy to ciekawa świta. Sentymentalny zabójca, bokser i twardziel, Jakub Szapiro czy Pantaleon Karpiński, człowiek o dwóch twarzach, w którym mieszka brat Diabeł, dla odmiany zabójca uduchowiony. Piękne kobiety i źli faceci. Najgorsza kreatura, to Doktor Radziwiłek, ambitny sadysta, jako jedyny wyzbyty jakichkolwiek gangsterskich zasad.
Są w tej powieści postaci zmyślone, są postaci historyczne. Jednym autor zmienił tożsamość, innym pozostawił. Są sceny zmyślone, są i historyczne. Jest wstrząsająca relacja z Berezy Kartuskiej. Są kulisy polskiej polityki wewnętrznej anno domini 1937. Niewiele pozostało do wybuchu II wojny, która zrówna z ziemią Warszawę kreśloną przez Twardocha, ale tego widma wojny jakby nie ma. Nie ma w bieżącej świadomości bohaterów, bo jest pod skórą i jest w przeczuciach.
Żydzi, socjaliści, narodowcy, dawni piłsudczycy, w tej powieści wszyscy to jednakie szuje. Może tylko stara kurwa, właścicielka luksusowego burdelu, Ryfka Kij, jest trochę mniej zdemoralizowana, bo jej chodzi o miłość, nie o mołojecką sławę, pieniądze i luksus. No i dziwny narrator tej opowieści, Mosze Bernsztajn, jest jakby bardziej ofiarą niż katem. Jakby. Bo Twardoch nie opowiada swojej historii wprost, to nie reportaż, nie kryminał, to ballada, w której z pięciu martwych policmajstrów może zrobić się pięćdziesięciu, bo nie prawda, a legenda są ważne.
Takiej książki o Warszawie nie było. Było wiele książek o przemocy, o ludzkiej podłości, o sadyzmie, o brudnej polityce, o zbrodniczej ideologii. Warszawa jednak takiej ballady nie miała. Bo i mieć nie chciała. Twardoch pokazał inną twarz tego miasta, którego już nie ma, ale które przecież było. Twarz paskudną, ani nie prawdziwą, ani nie fałszywą, po prostu paskudną.
I bardzo dobrze, że to zrobił!

7 komentarzy dla “Szczepan Twardoch: Król

  1. Obecna Warszawka jest bardziej barwna i plugawa niz kiedys. Tylko nikt nie potrafi o tym dobrze napisac. Nie ma chyba utalentowanych i wolnych autorow, ktorzy potrafili by to pokazac. Tylko felietony i armia blogerow nam pozostala. Szkoda

  2. W opowiadaniu (smutnym) „Ballada o pewnej panience” pod koniec bohaterowie (smutni) popijają wódkę „z kieliszków jak do włoskiej grappy”. Tak być nie mogło, gdyż w czasach, w których rozgrywa się akcja opowiadania nie było jeszcze kieliszków do włoskiej grappy. Pojawiły się w latach 70. XX wieku. Wcześniej grappę pito w takich samych „stopkach” jak wódkę.

        • Polskie komedie…a ile masz lat skoro Cie nie smiesza dziecinko. To byly cudowne lata i dzialo sie….prawda Disorder hi hi hi. Taki miks po transformacji. Wiekszy spontant i wieksza dawka absurdu i groteski.

    • Tyrmand rozczarowal…zawsze mozna potajemnie siegnac po bohaterow DC i filmy Warner Bros lub Univeral Studios. Bo pewnie tak jest. ups….Schindler List popelnil Universal…chyba przez pomylke, ale chwala im za to. Uwielbiam takie z dupy komentarze…
      Moze warto rozwinac ten wpis kolezanko. Bo wolnosc slowa i wypowiedzi czasem nie zawsze idzie w parze w sensem tego co sie mialo na mysli… Bez urazy, ale w pierwszym odruchu chcialam napisac… wstydz sie za siebie dziewczyno lub przepros sie z Tyrmandem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 czerwca 2018 o godz. 22:16

Typy na 23 czerwca

russia-2018

O 14. Belgia zagra z Tunezją. Przeciwnik trudniejszy od Panamy, ale faworyt jest oczywisty. Stawiam na 2:0 dla Belgii.

21 czerwca 2018 o godz. 22:34

Typy na 22 czerwca

russia-2018

O 14. drugi mecz Grupy E, Brazylia-Kostaryka. Brazylia po słabym występie przeciwko Szwajcarii ma coś do udowodnienia. Przeciwnika zna dość dobrze. Jeśli nie wygra, to będzie już nie tyle sensacja, co blamaż. Stawiam na 2:0 dla Canarinhos.

21 czerwca 2018 o godz. 22:08

Buce upokorzeni

Argentina-vs-Croatia-Match-23

Chorwacja wspaniała! Argentyna dno! Mecz pasjonujący! Od początku widać było dużą nerwowość obu drużyn. W 29. minucie Perez nie trafił do pustej bramki. Chwilę później okazję zmarnował Mandżukić. Ale tylko pierwsze 45 minut to była gra równorzędnych zespołów. Później grała Chorwacja, a Argentyna pogrążała się w bagnie fauli i chamstwa. Najpierw w 54. minucie kuriozalną bramkę strzelił Rebić, Caballero, bramkarz Argentyny, wybił mu piłkę wprost pod nogi. Chyba to był ostatni mecz w reprezentacji nieudolnego bramkarza, był to jego kolejny błąd. Potem w 81. minucie przepięknego gola zza linii pola karnego strzelił Luka Modrić. A w doliczonym czasie gry dobił i ośmieszył Argentyńczyków Rakitić. Argentyna była bezradna, Argentyna była beznadziejna. Zachowywali się jak buce, wściekłe buce, chamsko faulując i wyładowując złość w agresywny sposób. Dziwne, że sędzia nie pokazał co najmniej dwóch czerwonych kartek za te bydlęce faule. Niech Argentyna wraca do domu, nie ma dla nich miejsca w gronie kulturalnych ludzi. Niech przegrają swój ostatni mecz, niech się nie pokazują na światowych boiskach, dokąd nie nauczą się przegrywać. Argentyna jest drużyną bez klasy, a Chorwaci pięknie pokazali im, gdzie jest miejsce podwórkowych chuliganów.

21 czerwca 2018 o godz. 19:09

Serce to za mało

maxresdefault

Francja wygrała 1:0 z Peru. W pierwszym meczu Francuzi rozczarowali, mimo wygranej, a Peru zachwycało, mimo porażki. Dobra dynamika od początku. Francja ma przewagę, ale Peru potrafi groźnie kontratakować, tak jak w meczu z Danią brakuje im jednak wykończenia akcji. W 33. minucie Guerrero był bliski szczęścia, ale bramkarz Francuzów obronił. Minutę później było 1:0 dla Francji. Młody Kylian Mbappe dobił piłkę, która i tak wpadłaby do siatki, stając się najmłodszym w historii Francji strzelcem bramki na Mistrzostwach Świata. Chłopak ma 19 lat. Gol podziałał na Francuzów niczym Red Bull, dodał im skrzydeł. W drugiej połowie Peruwiańczycy skutecznie wybili Francuzów z rytmu. Kilka niezłych strzałów z dystansu, ale tak naprawdę Francja kontrolowała sytuację na boisku i nie dali zrobić sobie krzywdy. Wygrali drugi mecz niewielkim nakładem sił. Peru włożyło wiele serca i walki w obydwa mecze, ale serce to za mało, zabrakło im rutyny i szczęścia. Ta drużyna ma jednak potencjał. Na razie jednak Francja ma już pewny awans do jednej ósmej finałów, a Peru może pakować walizki. Ostatni mecz, z Kangurami, zagrają już tylko o honor.

21 czerwca 2018 o godz. 16:04

Waleczne Kangury

maxresdefault (7)

Dania rozczarowała, a zaczynało się tak dobrze… Już w 10. minucie Christian Eriksen strzelił przepiękną bramkę, po równie fantastycznym podaniu, mocne uderzenie pod poprzeczkę. Wyglądało na to, że Dania zaczyna rajd ku zwycięstwu. Jednak przewaga Duńczyków trwała jeszcze przez kwadrans. Potem atakowali głównie Australijczycy, a w 39. minucie Jedinak wyrównał po rzucie karnym. W drugiej połowie Australia wciąż przeważała, stwarzali świetne sytuacje, którym brakowało wykończenia. Nie mają rasowego snajpera, gdyby mieli, to Duńczycy mieliby się z pyszna. A tak mogą cieszyć się z remisu i czwartego punktu. Cieszyć, choć byli faworytami, ale zagrali poniżej oczekiwań, a Kangury znów pokazały waleczność. I zachowały szanse na awans. Brawo Kangury!

20 czerwca 2018 o godz. 22:24

Typy na 21 czerwca

russia-2018

O 14. drugi mecz Grupy C, Dania-Australia. Dania wygrała z Peru, ale pokazała się ze słabej strony. Australia przegrała z Francją, choć walczyła dzielnie. To ja tu stawiam na remis 0:0.

20 czerwca 2018 o godz. 22:13

Iran do boju!

b-217

Hiszpania wygrała z Iranem, ale to Iran zachwycił. Do straty bramki mądrze się bronił, a Hiszpanie byli żałośnie powolni, sprawiali wrażenie jakby przede wszystkim nie chcieli się zmęczyć. Dużo fauli, złośliwości, dyskusji z sędzią. Pierwsza połowa była nudna. Druga dla odmiany bardzo emocjonująca. W 54. minucie gola strzelił Diego Costa. Zamieszanie w polu karnym, brzydki gol, ale jest. Osiem minut później wyglądało na to, że Iran wyrównał, już się cieszyli, już całowali ziemię, dziękowali Allachowi, ale nie, gola nie było, spalony. Hiszpania wygrała, ale to Iran pozostawił po sobie dobre wrażenie. Mają jeszcze szansę na awans, „wystarczy”, że wygrają z Portugalią. Tyle jest dziwnych meczów na tych Mistrzostwach, że niczego nie można wykluczyć. Chyba za bardzo się przyzwyczailiśmy uważać, że wygrywają albo Europa, albo Ameryka Południowa. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie w Rosji, ale za cztery lata Bliski Wschód może sprawiać więcej niespodzianek.

20 czerwca 2018 o godz. 18:58

Rozczarowanie

maxresdefault (6)

Mecz Urugwaj-Arabia Saudyjska, rozczarowanie. Liczyłem na grad goli, tymczasem po bramce Suareza w 23. minucie, wiele się tu już nie działo. Urugwaj kontrolował sytuacje i oszczędzał siły. 25 czerwca przekonamy się, czy Rosja faktycznie jest tak mocna, a Urugwaj tak niemrawy. Na razie wiemy, że z Grupy A na pewno awansują i Rosja i Urugwaj.

20 czerwca 2018 o godz. 16:16

Zabrakło iskry bożej

maxresdefault (5)

O grze z Marokiem Portugalczycy będą chcieli szybko zapomnieć. A zaczęło się fantastycznie. Już w czwartej minucie Ronaldo strzelił swoją czwartą na tych Mistrzostwach Świata bramkę. Wydawało się, że to tylko preludium, że tu będzie festiwal strzelecki Portugalii, ale nic podobnego. Jeszcze w 40. minucie kapitalną sytuację miał Guades i na tym koniec popisów Portugalii. Za to Maroko po porażce i nudnym meczu z Iranem wyszło odmienione. Inna drużyna. Grająca ofensywnie, szybko. Bez trudu mijali portugalskich obrońców, wypracowali sobie dziesiątki sytuacji do strzelenia gola. Nie strzelili. Zabrakło doświadczenia, zimnej krwi, szczęścia? Czegoś tam im zabrakło, pewnie iskry bożej. Portugalia wygrała, ale zupełnie niezasłużenie.

19 czerwca 2018 o godz. 22:26

Typy na 20 czerwca

russia-2018

To powinien być dzień wielu bramek, ja ich widzę łącznie aż 17. Warto zatem iść do baru i oglądać Mundial. O 14. drugi mecz Grupy B, Portugalia-Maroko. Portugalia zagrała wspaniały mecz przeciwko Hiszpanii, Maroko wypadło fatalnie, przegrywając po bramce samobójczej z Iranem. Ronaldo będzie miał szanse poprawić swój bilans strzelecki. A zakładam, że to będzie wiele strzałów, wręcz kanonada. 6:0 dla Portugalii.