20 kwietnia 2008 o godz. 10:36

Sny

Zerwanie z nikotynowym nałogiem ma u mnie dziwny efekt - śnię jeden sen po drugim, w nocy czuję się jak w kinie :) Bardzo mi się to podoba. Sny są czasem straszne, czasem zabawne, trzy razy nawet trafiły się erotyczne, ale najważniejsze, że jest ich dostatecznie dużo, bym mógł powrócić do przerwanego pisania powieści „We śnie”. Bałem się już, że jak wiele innych rozpoczętych tekstów, tak i ten na zawsze pozostanie nieukończony. Ale może nie będzie tak źle. Pracuję teraz nad równoległym wątkiem w tej powieści, który ma nieco „gotycki” charakter, akcja dzieje się w mieście ze snów, w którym imiona ludzkie są ananimami: Miejscowi mówią na mnie Dis, co jest prawdopodobnie ananimem imienia Sid. Wszystkie imiona są tu ananimami, czytane na wspak odzyskują swój pierwotny sens. Choć jest mi obojętne jakim obdarzono mnie tu imieniem, nie mniej jakieś muszę mieć. Brak nazwy skazuje na nieistnienie. Po tych czterech zdaniach widać już, że to będzie zupełnie inna książka od „Xenny” czy „Melanży”. Równoległym wątkiem jest opowieść miłosna, także wkleję króciutki fragment: położyła głowę na moim ramieniu. Poczułem ciepło, cholerne ciepło, przed którym myślałem, że się obronię. Nic z tego. Jestem wobec niej bezbronny, jak się kolejny raz okazało. Położyła głowę i już mnie miała. Nerwy natychmiast przekazały impuls i poczułem ucisk w gardle. Nic nie powiedziałem. Nic nie mówiliśmy. Udawaliśmy, że nic się nie stało. Że ten dotyk nie znaczy nic. Że to dotyk przypadkowy Starałem się nie czuć zapachu jej skóry. Starałem się nie czuć jej oddechu na mojej szyi. Starałem się koncentrować na drodze. Prowadziłem samochód z dużą prędkością po oblodzonej szosie. Nie miałem opon zimowych. Szyby pokrywała lekka mgiełka pary.
W tamtym mieście mówią na nią Zeni. Ale teraz jesteśmy u siebie. Jeżeli w ogóle istnieje jakiekolwiek „u siebie”. Jeżeli w ogóle jesteśmy MY .

Świat snów i rzeczywistość przenikają się, tak że trudno czasami rozróżnić, co jest prawdą, a co złudzeniem.

2 komentarzy dla “Sny

  1. hmm

    skojarzyło mi się ze „Ślepym zabójcą” Margaret Atwood, coś jest z klimatu tej książki po tym jak wprowadziłeś do we śnie ten świat równoległy. ciekawa jestem efektu całościowego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve