8 marca 2014 o godz. 08:42

Ruiny gorzelni w Berkowie

SONY DSC
We wsi Berkowo (gmina Wydminy) znaleźć można ruinę starej gorzelni, w ostatnich latach wykorzystywanej jako… stodoła, dziś niemal całkiem wyburzona po pożarze z 2012 roku.

Berkowo to dawny niemiecki majątek Berghoff, podobnie jak pobliskie Zelki, od XVIII wieku własność pruskich baronów zu Heydeck (pierwszym właścicielem był niejaki Wolf zu Heydeck. Nazwa wsi pochodzi od Charlotty von Berg,która odziedziczyła część majątku Heydecków i wyszła za mąż za polskiego szlachcica z rodu Tybów. Tybowie władali wsią do początku XX wieku, w 1909 roku majątek przejął skarb państwa. W latach PRL działał tu PGR, dziś jest tu prywatny właściciel, który prowadzi spore gospodarstwo rolne, odrestaurował też dwór.
W starych niemieckich rejestrach można znaleźć informację, że do końca lat 20. XX wieku gorzelnia nadal działała, destylowano głównie spirytus z ziemniaków. Wodę do produkcji czerpano z pobliskiego zbiornika Jeziora Dobrzyń. Nie znalazłem żadnych informacji na temat losów gorzelni w PRL. Rozmawiałem na miejscu ze starszą panią z Berkowa, która sobie gorzelni nie przypomina, możliwe zatem, że po II wojnie światowej już nie działała. Jako ciekawostkę można jedynie podać, że pracownikiem PGR Berkowo był w latach 1981-1984 wiceminister finansów w rządzie Donalda Tuska, Janusz Cichoń. Na stronie internetowej MojeMazury.pl można znaleźć informację: „Zespół dworski z przełomu XIX/XX w., położony blisko brzegu jeziora Dobrzyń, składa się z murowanego dworu i dwóch obór. Zabudowania dworskie posadowiono na niewielkim wzniesieniu, w bliskiej odległości od jeziora Dobrzyń. Obok dworu znajduje się budynek gorzelni z wysokim kominem oraz zabudowania gospodarcze. Budynek wzniesiony na rzucie litery L, parterowy. Od frontu przekształcony na dwa wejścia, od strony dawnego parku jest duży taras z murowaną pełną balustradą, za budynkiem park ze stawem”. Po kominie nie zostało nawet śladu. Straszy obecnie szkielet budynku, prawdopodobnie za jakiś czas zostanie całkiem wyburzony.

Dwór i ruiny gorzelni w Berkowie

SONY DSC

4 komentarzy dla “Ruiny gorzelni w Berkowie

  1. Mieszkałem tam praktycznie przez całe lata ’80, jako dziecko co prawda, ale gorzelni sobie nie przypominam, ruin w zasadzie tez niespecjalnie, budynki w okolicy pałacu były użytkowanymi oborami. Wszystko było zadbane. Między pałacem a oczkiem wodnym były działeczki do uprawy sezonowej warzyw. Po prawej patrząc od frontu i aż do oczka był duży sad z wieloma drzewami owocowymi i niesamowicie smacznymi jabłkami. Po lewej w dole z tego co pamiętam były garaże i chlewiki, wędzarnia. Za oczkiem w lesie niesamowita górka z której zjeżdżało się zimą na sankach, niejednego guza stamtąd przyniosłem. :) Jakoś tak się złożyło, że większość PGR-ów była lokalizowana na podobnej zasadzie, czyli administracja w jakichs dworkach/pałacykach. Później wszystko zostało wyprzedane, właścicieli prywatnych niestety nie interesował los budynków, a jedynie areały taniej ziemi, by stac sie rolnikami na papierze. Na Mazurach pełno jest takich miejsc, gdzie przepiękne kiedyś budynki obracją się w ruine, ponieważ zostały wyprzedane przez państwo do rąk właścicieli, których ich los nie obchodzi, a ogromne areały ziemi leżą odłogiem nieużytkowane… :( Wyprzedaż PGR-ów to była zbrodnia wrecz jeśli popatrzyc na to z dzisiejszego punktu widzenia, za która nikt nie został rozliczony. Ziemia rolna w tym kraju to chyba najcenniejsze dobro, może zaraz po węglu, zamiast rozwijać rolnictwo, to je zabito wyprzedając za grosze to, co państwo miało najcenniejszego… Nie do pomyślenia. Region Mazur mogł być najcenniejszym regionem w Polsce i byc moze jednym z bogatszych, gdyby nie wyprzedano ziemi, tylko ja odpowiednio zagospodarowano i rozwijano dalej rolnictwo… A tak wszystkie zakłady w okolicach poupadały albo zostały wyprzedane, PGRy-z zostały sprzedane w rece prywatne, które nie kontynuowaly rolnictwa na zakupionych ziemiach, co zaowocowalo totalna bieda wsrod mieszkancow takich wiosek jak Berkowo, bo nagle wszyscy stracili prace. Nie do pomyslenia jak zaprzepaszczono mozliwosci tego regionu…..

  2. Przebywałem w Berkowie w latach 1998 – 2003 to co jest na zdjeciu to obora gorzelnia była w miejscu jak jest kort tenisowy i boisko do gry w siatkówke

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve

21 listopada 2018 o godz. 13:55

Conflict w Warszawie

45380279_2143729855955980_6830910961893769216_n

1 grudnia w Klubie Pogłos (ul. Burakowska 12, Warszawa) wystąpi legenda sceny anarcho punk – Conflict. Gości z UK suportować będą Baraka Face Junta i L.A.S.T. Zapowiada się mega koncert! Bilety w cenie 70/80 zł.