Recenzja jaką w "Magazynie Literackim KSIĄŻKI" opublikował Janusz Drzewucki (poeta, krytyk literacki, wydawca) o wyborze wierszy "Zamknięty rozdział".
Wiersze autora ukrywającego się pod pseudonimem Isztar czytywałem przed laty na łamach "Krzywego Koła Literatury", wydawanego przez Staromiejski Dom Kultury w Warszawie i nie powiem, żeby nie zwróciły mojej uwagi. Ucieszyłem się zatem, gdy do moich rąk trafił wybór jego wierszy z lat 1988-1999. Co ciekawe, w książce znalazło się niespełna 40 utworów wybranych z całkiem bogatego, bo liczącego 300 tekstów dorobku. Jak jednak autor pisze w lapidarnym wstępie: "Dla większości z nich kosz na śmieci jest najlepszym miejscem", a to dowodzi, że w odróżnieniu od większości wierszopisów należy on do tych, którzy mają w domu kosz na śmieci. Tytuł tomiku "Zamknięty rozdział" sugeruje, że dla jego autora poezja to sprawa skończona, rzecz przeszłości. Być może to prawda. Znam autora osobiście i mogę zapewnić czytelników, że odnosi on sukcesy na innym niż poezja polu, ale nie jest wykluczone, że jeszcze do poezji wróci. Isztar to ktoś, kogo nie interesuje tylko i wyłącznie własny pępek. Tego twórcę naprawdę ciekawi cały świat, to co się dzieje na naszych oczach, tu i teraz. Przekonują o tym dobitnie gorzki i pesymistyczny "Wiersz o krainie ciemności" czy wręcz katastroficzne "Wiersze w maskach przeciwgazowych". W jednym z najbardziej osobistych tekstów "Moje pokolenie" poeta mówi: "Zagubione w masie/ w rzeczywistości i czasie / kipiące, wrzące, czekające / pokolenie pokoju / pokolenie idiotów / kaca, nudy i śmierci". Fakt, poezja Isztara, to nie jest poezja dla tych, którzy lubią wiersze o kwiatkach i chmurkach.