Recenzja z tomiku "Naprzód. Symbole, kolory i rytmy" opublikowana przez Adama Taukerta w "Enigmie" z 1992 roku.
Tomik autora, który obrał sobie pseudonim Krzysio Isztar, nosi dumny tytuł „Naprzód” i zawiera siedem utworów początkującego twórcy. Całość jest opisem „Krainy ciemności”, jaką dla większości młodych poetów jest przestrzeń ludzkiego żywota, czyli mówiąc uczenie – egzystencji. Zwraca uwagę pewien element tych wierszy – próby aluzji i nawiązań literackich do klasyki. Niestety, są to próby czysto werbalne. W tekstach pojawia się określenie „Wielka improwizacja” i nazwiska Joyce’a, Kafki, Witkacego, fragment utworu Bruno Jasieńskiego, cytat z Biblii, kawałek wiersza Borowskiego o żelaznym złomie, wyznaczając szkolno-lekturową perspektywę widzenia literatury przez autora. Można by w tym oczywiście doszukiwać się znaczeń głębszych. Pomysłowy jest kalamburowy „Listowie-dzy” (czyli list o wiedzy), w którym mamy poznać „tajemnicę wyrazu” a widzimy analizę morfemową przyprawioną pocztowo-erotycznym sosem. Niepokoi maniera robienia przypisów do cytatów z początku „Genesis”, na dodatek z podaniem tłumacza (zabieg poetycki?). Czyżby autor miał czytelnika za debila? Cytowanej łacińskiej sentencji „Male olet omne caneum” Cicero tusc.disp IV,23 („Tusculanae disputationes” – Rozmowy tuskulańskie” Źle pachnie każde gówno) poeta nie tłumaczy i przypisu nie daje, a szkoda. Warto jeszcze wspomnieć, że utwory Isztar maja formę silnie sprozaizowanych monologów poetyckich przeplecionych niekiedy dialogowymi wstawkami. Niech to będzie komentarzem do paru charakterystycznych sformułowań z tomiku „Naprzód”: „Czarne życie”, „Fatalny dzień”, „Wymarła planeta”, „Burdel i grzęzawisko”, „Śmierdzące bagno dnia dzisiejszego”, „Agonia wszechświata”. Gorąco namawiam do lektury tomiku Krzysia Isztara i życzę wzniosłych doznań artystycznych.