Kanał RSS
Najczęściej komentowane
1. Złam prawo - fragment części II
2. Mrówa-punkówa
3. Xenna na ekranie
4. Xenna - alternatywne zakończenie
5. Chaos i świńska skóra
6. Disorder i ja
7. Kolejny projekt okładki
8. Kabotyn Rotten, Sex Pistols dziady
9. Jarocin 2008
10. Sylwia
Strony partnerskie
Crass Zbuntowane Życie Penny Rimbaud
Gazeta Literacka
Kwartalnik Literacki Wyspa
Melanże z żyletką
Najlepsze przewodniki
No Future Book Śmierć Książki
Notes Wydawniczy
Rynek Książki
Urządzenia biurowe
Witold Horwath
Wydawnictwo Jirafa Roja
Wydawnictwo Primavera
Wydawnictwo Jirafa Roja
 
Kultura, czyli pieniądze Środa, 17 Grudnia, 2008
Marek Arpad Kowalski
  Marek Arpad Kowalski zamieścił recenzję pt. „Kultura, czyli pieniądze” z publikacji „Prognozy dla książki” (Magazyn Literacki, Warszawa 1999). Recenzja ukazała sie w tygodniku „Najwyższy Czas!”, nr 18-19 z dnia 1 maja 1999.
To już niemal dziesięć lat, kiedy wydawcy, hurtownicy i księgarze drą szaty, że źle się dzieje z rynkiem książki, ba, że w ogóle winien jest rynek. Na dowód przytaczane są przeprowadzane co rok lub dwa badania na temat czytelnictwa, z których wynika, że niemal połowa Polaków w ogóle nie czyta, tzn. jedną książkę bierze do ręki rzadziej niż raz w roku. W istocie jednak nie jest tak tragicznie, chociaż i nie jest wspaniale. Tak wynika przynajmniej z opracowania „Prognozy dla książki”, które jest zapisem dyskusji z udziałem wydawców, krytyków oraz księgarzy hartowniczych i detalicznych.
Przede wszystkim książka ta rozbija mit, jakoby dopiero w ostatnim dziesięcioleciu nastąpił regres czytelnictwa. Otóż kategoria „nie czytających” jeszcze od lat 70. nieustannie oscyluje w okolicy 50 proc. społeczeństwa. Czyli rynek czytelniczy jest niezmiennie stabilny. Problemem natomiast obecnie stała się konkurencja, co powoduje, że wydawcy muszą inwestować coraz większe środki w skuteczną sprzedaż każdego tytułu, a nie każdą oficynę stać na ten wyścig. Wydawców, jak obliczają dyskutanci, jest obecnie ponad 10 tys., lecz są to tylko dane szacunkowe, bo nie wykluczone, że jest ich i 20 tysięcy. Stąd prognozy, że sporo małych wydawnictw upadnie, inne zostaną wchłonięte przez potentatów, jeszcze inne będą się ze sobą łączyć, acz przetrwa także spora ich liczba – te, które znajdą sobie niszę tematyczną i będą specjalizowały się w wąskim rodzaju literatury przeznaczonej dla konkretnych grup czytelniczych.
Jeżeli nie spada czytelnictwo – konstatują dyskutanci – to zmniejsza się sprzedaż książek. Ludzie bowiem narzekają, że książki są za drogie. Tu jednak dyskutanci zaprzeczają temu mitowi: w porównaniu z innymi tzw. dobrami trwałymi książki nie są drogie, a kosztują tyle, bo takie są wydatki wydawców na druk i dystrybucję, no i marże hurtowniane i detaliczne, konieczne jednak, by cała sieć dystrybucji mogła istnieć.
Być może – prognozują – za dużo jest hurtowni, lecz tu też w perspektywie kilku lat rysuje się tendencja do ich łączenia się, a z drugiej strony wypadania z rynku tych najsłabszych.
Jeśli jednak źle dzieje się ze sprzedażą książek, to dlatego głównie, że księgarze nie dają sobie rady z lawiną tytułów zsypującą się na półki księgarń. Nie wiedzą jakie mają książki, o czym one są, nic nie wiedzą o autorach, nie potrafią poradzić klientom. Wobec tego klienci odchodzą zrezygnowani od księgarń. Tymczasem, o ile do niedawna sprzedaż książek w księgarniach sięgała 80 proc., to w ciągu pięciu ostatnich lat spadła do 60 proc. Natomiast książki pojawiają się nie tylko, jak bywało, w kioskach z gazetami czy kioskach przykościelnych, ale także w supermarketach, innych sklepach, sprzedawane są na stoiskach w różnych firmach i instytucjach, a także coraz częściej bezpośrednio przez wydawców. Jeśli więc księgarnie chcą przetrwać, muszą stać się rzeczywiście profesjonalnymi firmami.
Największą jednak zmorą, powodującą ogólne narzekania, są zatory płatnicze. Wydawca sprzedaje książki hurtowniom za obietnicę zwrotu pieniędzy za powiedzmy pół roku. Hurtownie sprzedają książki księgarniom za podobną obietnicę. Jednak księgarnie nie wywiązują się z płatności hurtowniom w przewidzianym umową czasie, wobec tego hurtownie nie wywiązują się z podobnych obietnic wobec wydawców. I tak kółko się zamyka i dlatego wszyscy jęczą, że są bez pieniędzy, gdyż istnieją one jedynie na papierze.
Księgarnie wnioskują o większe rabaty, lecz to niczego nie rozwiąże, ponieważ w tej sytuacji wydawcy są zbyt biedni, by je dawać. Natomiast prawdą jest, że za niesprzedane książki często winę ponoszą sami wydawcy. Jeśli czterotysięczny nakład kierują do 100 hurtowni, to w najlepszych szybko go zabraknie, a w gorszych będzie leżał miesiącami. Gdyby natomiast wydawca współpracował z 10-20 hurtowniami, wówczas księgarze łatwo mogliby znaleźć książki wydawcy.
Przede wszystkim jednak cały ów rynek książki choruje na brak informacji. I to tych na wysokim stopniu uogólnienia. Jakie są prognozy demograficzne, czyli na jakie grupy klientów się nastawiać, czy będą rozwijały się możliwości nabywcze klientów, a to z kolei zależy od gospodarki kraju i siły złotówki. I bodaj ta konstatacja, że rynek książki nie jest wyizolowaną wyspą, lecz stanowi część gospodarki kraju, jest najistotniejsza w tej pasjonującej książce.
Źródło „Najwyższy Czas!” 1.05.1999
Komentarze czytelników
Dodaj własny komentarz
Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj własny komentarz
Pola oznaczone (*) są wymagane.
Imie / pseudo *
Tytuł *
Adres email
Strona Web /
GG / Skype
Komentarz*
Wpisz słownie liczbę 4
Dodaj
 
AntyRadio - Radio BEZ Zasad
Landsberg Hardcore Crew
 
Creative
Commons License Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 2.5 Polska
Analiza oglšdalności witryny
Aktualny PageRank strony xenna.com.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
© 2007 Biblioteka Analiz Sp. z o.o.
Serwis optymalizowany do 800x600+ | IE/Mozilla FF | kodowanie iso-8859-2