16 lutego 2013 o godz. 14:34

Recenzja „Zbuntowanych”

Hanna Kukwa na łamach lutowego "Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" pisze o antologii opowiadań "Zbuntowani".

Jakie czasy, taki bunt. Trzydzieści lat temu młodzież miała zupełnie inne powody do postawienia się rzeczywistości niż dzisiaj… Świadczą o tym choćby dawne teksty piosenek zespołów punk-rockowych, które nie traktowały jedynie o zaliczaniu kolejnych panienek i urokach nawalenia się do nieprzytomności (ach, to takie punk-rockowe!).
Nie twierdzę, że dawni buntownicy byli ludźmi grzecznymi i cnotliwymi, o nie, ale mieli w sobie coś, czego brakuje wielu współczesnym punkom (jeśli o takim zjawisku w ogóle można mówić) – autentyczność, ideały, chęć do działania. Kilkadziesiąt lat temu bunt miał zupełnie inny charakter, ale trudno się dziwić – problemy też były inne. No właśnie, a jak wyglądają dzisiejsi buntownicy? Jakie mają problemy i troski? Zajrzyjmy do „Zbuntowanych”…
„Zbuntowani” to zbiór siedmiu opowiadań autorów wydawnictwa Jirafa Roja. Ich bohaterami są w większości ludzie młodzi, którzy dopiero uczą się życia. Ktoś kiedyś słusznie zauważył, że dla młodzieży ich małe-wielkie problemy są najpoważniejsze na świecie. Coś, co dorosłemu człowiekowi wydaje się błahostką, dla nich jest sprawą życia i śmierci. No tak, w pewnym wieku wszystko wygląda poważnie i my, dorośli, powinniśmy poważnie to traktować. A więc pierwszy istotny problem pewnego „zbuntowanego” młodzieńca w wieku
szkolnym – dlaczego Andzia nie chce odbyć z nim stosunku seksualnego, skoro krążą plotki, że daje wszystkim wkoło? Aby rozwiązać zagadkę domniemanej niewierności Andzi, jej chłopak podąży za nią aż do Częstochowy. Oczywiście nie mogło zabraknąć też historii nieszczęśliwej miłości autorstwa Dariusza Papieża – on ją tak bardzo kochał, a ona zdradziła go z innym w WC. Zła, niedobra dziewucha! Doprowadziła biednego narratora do utopienia w Warcie chińskiego drzewka szczęścia! Ale proszę się nie śmiać! Któż z nas nie miał kiedyś
złamanego serca i nie posuwał się do tak ostatecznych czynów? Podobny dramat rozgrywa się w „Kopciuszku” – spotyka ją się na koncercie, później spędzają razem noc. Ale to nie może skończyć się dobrze – on ma dziewczynę, a ona przecież kieruje się w życiu pewnymi zasadami – nie spotyka się z zajętymi mężczyznami! A ten przypadkowy seks to jednorazowa akcja, pod wpływem impulsu… przecież tak bardzo potrzebowała czułości! „Przejście podziemne” to historia pewnego tragicznego w skutkach incydentu, którego kontynuacja dzieje się gdzieś między światem żywych i umarłych. Z kolei Buźka i Krystek, bohaterowie „Tramwaju za darmo”, będą mieli okazję spędzić kilka dni za granicą i zobaczyć, jak radzą sobie emigranci z Polski. Gerard z opowiadania „Mord w Galilei”, obecnie anestezjolog, a w przeszłości członek zespołu punk-rockowego, w absurdalny sposób, rodem z „Procesu” Kafki, wplątany zostanie w pewne morderstwo…
I w końcu miła niespodzianka – w „A cup of tea and Toblerone” spotkałam starego znajomego – Mundka. Kto czytał „Dalej od gwiazd”, z pewnością wie, o kim mowa. Co w nim lubię? Talent do pakowania się w tarapaty, inteligencję, dystans do siebie i świata, i oczywiście urok osobisty, który niejeden raz ocalił mu skórę. Choć jego życie osobiste jest bardzo skomplikowane, a Mundkowi nie brakuje romantyzmu, nie użala się nadmiernie nad swym losem i do wszystkiego zdaje się podchodzić z uśmiechem na ustach i właściwą sobie ironią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

19 listopada 2018 o godz. 08:25

Kartka z podróży – Wizyta w Kindzmarauli

Kindzmarauli Co 2018-11-06 15-23-36

Na obszarze dawnej twierdzi Kvareli w mieście Baisubani w Kachetii, u podnóża Kaukazu, znajduje się winiarnia Corporation Kindzmarauli, skupiająca marki: Kindzmarauli Wine Cellar, Duruji Valley, Kakheti & Co i Koncho & Co.

18 listopada 2018 o godz. 09:02

Kartka z podróży – Zegaani

14 Zagaani (1)

Ukryty w lesie, na lekkim wzniesieniu, stoi stary klasztor Zegaani, a właściwie pozostałości po nim, czyli dwa kościoły, jeden z piątego, drugi z szóstego wieku. Freski wewnątrz są, niestety, znacznie późniejsze, pochodzą prawdopodobnie z XVI wieku. Klasztor jest częściowo ogrodzony, dostęp do niego jest otwarty, leży wśród drzew, kiedyś był to zapewne park. Porozrzucane gliniane amfory, kwewri, świadczą o produkcji wina.

17 listopada 2018 o godz. 08:31

Kartka z podróży – Wizyta w Numisi

Numisi 2018-11-06 09-18-57

Kilka lat temu Mikheil Giorgadze, wraz z żoną, Nuno, kupili stare ruiny na przedmieściach wioski Mukuzani, w Kachetii, w regionie znanym ze znakomitych win. Chciał tu postawić niewielki zajazd – pensjonat i restaurację. Przy usuwaniu cegieł odkryli 33 stare kwewri, które mają podobno ponad 500 lat i piwnice na wino, w których utrzymuje się stała temperatura 15 stopni. Postanowił uporządkować teren założyć własną winiarnię i muzeum. Zebrał masę pamiątek, nie tylko związanych z winiarstwem, ale także ogólnie z kulturą ludową regionu.

16 listopada 2018 o godz. 21:13

Rosyjska apokalipsa

„Wódka jest podobna do piosenki. Piosenka może mieć byle jakie słowa i prosta melodię, lecz ich połączenie (jak spirytusu z wodą) może piosenkę zamienić w szlagier”. ~Wiktor Jerofiejew

16 listopada 2018 o godz. 08:46

Kartka z podróży – Wizyta w Georgian Wine & Spirits

SONY DSC

Firma Georgian Wine & Spirits (GWS) powstała w 1993 roku na przedmieściach Telavi, na bazie dawnych radzieckich zakładów Telavi 2, które działały od 1976 roku. Mają 400 ha winnic w regionie Kachetii (m.in. w DOC Mukuzanii oraz Tsinandali, Tvishi, Napareuli, Kindzmarauli, Khvanchkara czy Akhasheni), ale dodatkowo skupują winogrona. Aż 70% upraw, to szczepy lokalne. Około 280 ha zajmują nasadzenia czerwonych winogron – głównie saperavi, resztę białe, poza szczepami europejskimi są to: rkatisteli, mtsvane czy tsolikouri. Właścicielem GWS są szwedzcy inwestorzy, którzy mają także znaną gruzińską winiarnię Mukhrani. W Polsce wina GWS są w ofercie Vininova.

15 listopada 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Shalauri

Shalauri 2018-11-05 13-10-58

Położona kilka kilometrów za Telavi, przy drodze do Tsinandali, malutka winnica Shalauri powstała w 2013 roku. Mają tylko 2 ha, ale jakież tu robią wybitne wina! Wyłącznie z kwewri, żadnych beczek, żadnych europejskich winifikacji. Wszystko po bożemu, to znaczy po gruzińsku. Ich rkatsiteli ma smak miodu, mtsvane pachnie jak rieslingi późnego zbioru, pomarańczowe khikhvi jest jak polne kwiaty i agrest. Mają dwa rodzaje saperavi, bardzo wytrawne i taniczne oraz niemal słodkie, ale nie w stylu win Kindzmarauli, to jest słodycz soczystej czarnej porzeczki, fig i wędzonej śliwki. W niewielkiej piwnicy na tyłach domu wkopane są kwewri, w drugiej piwnicy leżakują wina w butelkach, jest też jedna izba zamieniona na winiarnię, tu także są kwewri. Chacha ze swoich wytłoków destylują u sąsiada, ma aromat dojrzałego słonecznika. Produkty nie są bynajmniej tanie, butelka 30-40 lari.

14 listopada 2018 o godz. 08:23

Kartka z podróży – Twierdza Chailuri

07 Chailuri 2018-11-04 11-36-26

Stanąłem przy głównej drodze wiodącej z Tbilisi do Kachetii, zaraz za winiarnią KTW, dokąd każdego dnia przyjeżdżają autokary pełne Rosjan, którzy wypijają wprost ze stalowych tanków zasiarczone, bardzo młode i bardzo podłe wina. Stanąłem, bo tu cisza i spokój, a chwilę wcześniej musiałem przebijać się przez rosyjską ciżbę, żeby kupić butelkę wina kisi i kompot z owoców fejhoa w sklepiku firmowym KTW. Mają tam nie tylko wstrętne wina, ale Rosjan Gruzini prowadzą prosto do cystern, i poją paskudztwem ku własnej uciesze, zwłaszcza, że Rosjanie chwalą, siarka i kwas im nie przeszkadzają. Stanąłem tu, gdyż na lewym brzegu rzeki stoi sporych rozmiarów twierdza Chailuri (znana też jako Niakhura). Bastion jakich w Europie wiele, typowy dla fortyfikacji osmańskich. Pierwotna twierdza powstała tu w późnym średniowieczu i wraz z drugą fortyfikacją – Monavi – strzegła przejścia przez wąwóz Iori w stronę Tbilisi. Miała trzy pietra i dwie bramy. Zniszczona w 1801 roku, podczas walk o niepodległość Gruzji, odbudowana w latach 80. XX wieku, dziś częściowo porośnięta trawą. W sumie, nic ciekawego, punkt na mapie, chwila odpoczynku pomiędzy jedną winiarnią a drugą. Nieciekawe miejsca też potrafią jednak cieszyć, gdy świeci słońce, za plecami masyw Kaukazu, z lewej strony winnica, a powietrze wypełnia przyjemny zapach wypalanej za płotem trawy.

13 listopada 2018 o godz. 09:54

Kartka z podróży – Wizyta w Château Mukhrani

Mukhrani 2018-11-03 16-32-57

Obecna firma powstała w 2002 roku, powołana przez inwestorów ze Szwecji, którzy są też właścicielami firmy Georgian Wines & Spirits w Kachetii. W 2007 roku rozpoczęła działalność nowoczesna winiarnia połaczona z destylarnią chacha. Nazwa nawiązuje do najważniejszej gruzińskiej dynastii książęcej, która panowała od początku XVI do XIX wieku. Wspaniały pałac Mukhrani – dostępny dla zwiedzających – jest tu restauracja, a jednocześnie zakład produkcyjny – winiarnia i destylarnia, a w piwnicach znajduje się 60 tys. beczek z winem. Większość starzenia odbywa się we francuskim dębie. Mury zapewniają stała temperaturę 15 stopni Celsjusza. Piwnice powstały w 1878 roku, château zostało zaprojektowane przez francuskiego architekta. Była tu letnia posiadłość Romanowów. W piwnicach są kwewri, które mają 150 lat i pamiętają czasy założyciela winiarni, Ivana Mukhranbatoni. Ivan produkował w XIX wieku 1,2 mln l wina rocznie.

12 listopada 2018 o godz. 09:11

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Askaneli Brothers i Jimsher

Askaneli Brothers 2018-11-02 15-45-36

Na przedmieściach Tbilisi ulokowana jest nowoczesna winiarnia i destylarnia Askaneli Brothers. Właścicielami firmy są bracia Gocha i Jimsher Chkhaidze, nazwa Askaneli pochodzi od wioski Askana w prowincji Guria. Wedle ludowej opowieści niejaki Antimoz Askaneli zbudował tutaj piwnicę pełną kwewri do produkcji wina. Faktem jest, że we wsi można odnaleźć kwewri, które pochodzą z lat 80. XIX wieku.

11 listopada 2018 o godz. 15:56

Kartka z podróży – Come back to Tbilisi

SONY DSC

Trzeci raz jestem w Tbilisi. Zaliczyłem już trzy pory roku – lato, jesień i zimę. Nieodmiennie miasto tętni życiem. Zawsze w kolorach oferowanych na straganach owoców – granatów, szaronów, pomarańczy, zielonych fig oraz zwisających wszędzie poskręcanych, wypełnionych orzechami, churcheli. Nieodmiennie pachnie winogronami. Kuszą wine-bary i bazary. W dawnych tureckich łaźniach kwitnie rozpusta, damy wprawdzie nie mają dostępu do kapiących się panów, co jednak nie przeszkadza alfonsom by prezentować całe katalogi ze zdjęciami oczekujących prostytutek. Gorąca miłość po gorącej parowej kąpieli, do tego sto gram rozgrzewającej chacha i zawał jak w banku.