24 grudnia 2015 o godz. 00:59

Przebudzenie Mocy

star wars7
Kilka dni minęło od premiery „Star Wars. Przebudzenie Mocy”, to można już spiłować i recenzować. Oglądałem (niestety) z dubbingiem i w 3D. Film wyczekiwany od lat, przecież „Gwiezdne Wojny” to było arcydzieło lat mojej młodości, zapładniało wyobraźnię przez lata. Oglądane dziesiątki razy wszystkie części, no może te trzy później nakręcone nie dziesiątki, ale też kilka razy. „Przebudzenie Mocy” też obejrzę jeszcze raz, ale nie wyszedłem z kina z uczuciem Wow! Były rzeczy, które mi się podobały, ale minusów było co najmniej drugie tyle. Podobało mi się, że ten nowy film jest tak mocno osadzony w klimacie pierwszej trylogii. Technologicznie przez to może nawet trąci myszką, ale w tym też urok „Star Wars” to nie technologia, tu ludzie i Moc są ważne. Zupełnie mi się nie spodobał dobór nowych głównych bohaterów męskich, czarnoskóry John Boyega, jedna z centralnych postaci filmu (Finn), szturmowiec, którego ruszyło sumienie, ma sposób mówienia i mimikę clowna, a nie bohatera eposu. Życzyłem mu śmierci, niestety, zdaje się, że przeżył. Adam Driver jako następca Lorda Vadera… no nie, absolutnie, definitywnie nie. To nawet nie problem aktora, który bardziej pasuje do akademii Hogwartu, niż do świata „Gwiezdnych Wojen”, ale samej koncepcji postaci. Mazgajowaty mięczak. Anakin był rozdarty, ale to było dramatyczne i wzniosłe, a tu jest płaksa, bez charakteru, bez realnej władzy. Na dokładkę zabił mojego ulubionego bohatera, więc tym bardziej go nie lubię. Główna bohaterka kobieca – jak cię mogę, straszna anorektyczka (Daisy Ridley), o buzi nieco podobnej do młodej księżniczki Lei. Do tej roli wolałbym jednak kogoś klasy Angeliny Joli czy Milli Jojovich. Ta dziewczynka jest za grzeczna, ale ma potencjał, może jeszcze z niej będzie rycerz Jedi, w końcu Luke na początku też był chłopcem do bicia.


Teraz starzy mistrzowie. Carrie Fisher – niestety, babunia. Do tego matula. Nic z dawnej księżniczki nie ma u pani generał. Luke Skywalker pokazuje się w jednej scenie, wygląda bardziej jak członek grupy Motörhead po ostrej libacji, niż jak mistrz Jedi, Mark Hamill wygląda tak źle, że można mieć obawy czy dożyje kolejnej ekranizacji. Chyba ostatnie tygodnie przed tym krótkim kadrem spędził pod kroplówkami w zakładzie odwykowym. No i Han Solo – Harrison Ford jest mistrzem bez dwóch zdań, najbarwniejsza postać, niestety scenarzysta wymyślił, że ma zginąć, i to nie w bohaterskim pojedynku jak kiedyś Obi-Wan. Bez Hana Solo nie chcę dalszych części! Przecież ten facet był crème de la crème pierwszej trylogii! Dobrze, że chociaż pozostał Chewbacca, ale czy nie mogli uśmiercić czarnego clowna? Przepraszam, że zdradzam akcje, ale o tym nie można nie wspomnieć. Bohaterem nowego filmu jest jeszcze robocik, taka ni to piłka, ni to tani odkurzacz, zachowuje się jak psiak i raczej ma rozśmieszać niż budować dramaturgię. To kolejny mankament nowej części „Star Wars”.
I jeszcze fabuła. Niestety, scenarzysta poszedł na łatwiznę. Powtórzono to, co było dobre w „Nowej nadziei”. Jest robot z sekretnymi planami, jest klon Vadera, jest klon Lei, klon Gwiazdy Śmierci (spotężniała), klon Imperatora itd. Jest Sokół Millenium (i dobrze!), są Tie-Fightery i X-Wingi, pojawiają się starzy blaszani znajomi – R2D2 i C3PO. Jest knajpa dla przemytników, nawet zgniatarka śmieci (ale tylko w dialogu), oczywiście jest zwycięski nalot myśliwców na gwiazdę Ciemnej Strony Mocy, no i są pojedynki na miecze świetlne. Efekty nie wgniatają w fotel, ale to nie wada. Starano się zrobić film podobny do „Nowej nadziei”, jakby po drodze nie było „Powrotu Jedi”. A spodziewałem się jednak więcej Mocy, mniej laserów.
Ogólne wrażenie – pójdę do kina jeszcze trzy razy zanim wystawię recenzję. Pierwszy raz lekko mnie rozczarował, ale też oczekiwania były ogromne.
Aha – dubbing beznadziejny, pasuje do filmów w rodzaju „Potwory i spółka” czy „Epoka lodowcowa”. Ktoś, kto odpowiada za wprowadzanie do polskich kin produkcji Disneya nie załapał, że to akurat film nie tylko dla dzieci. Efekty 3D to zawracanie głowy.
Cała nadzieja na przyszłość w Chewbacca. Do Luke’a granego przez starego Hamilla mam tyle samo zaufania, co można było mieć do Haymitcha z „Igrzysk śmierci”. Niby stary wyga, co z tego jednak, skoro rozdygotany emeryt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 października 2018 o godz. 19:01

Gin (2018)

GinOkładka-2

Gin to jedna z najszybciej rosnących kategorii alkoholi w ostatnich latach – zarówno jeśli chodzi o liczbę marek, destylarni i innowacyjność, jak i o zwiększającą się konsumpcję, a przede wszystkim, wartość koszyka zakupowego. Zmienia się postrzeganie ginu. Nadal jest ulubionym składnikiem prostych, orzeźwiających koktajli, ale w szalonym tempie wzrasta liczba ginów premium i superpremium, w cenach często przekraczających 50 euro za butelkę, a nie rzadko i powyżej 100 euro. Gin wraca na salony, do dobrych barów i restauracji. Powstaje coraz więcej barów wyspecjalizowanych wyłącznie w ginie, kilka z nich działa już także w Polsce, a na ich półkach znaleźć możemy po sto i więcej różnych butelek z całego świata.

22 października 2018 o godz. 18:57

Książka o ginie

GinOkładka-2

Nakładem M&P ukazała się kolejna książka w serii „Świat wykwintnych alkoholi”. Łukasz Gołębiewski zabiera czytelników w podróż po świecie botaników, zapachu kwiatów, korzeni, ziół, czyli na poznawanie świata ginu.

22 października 2018 o godz. 18:37

Wybory samorządowe

Z wyników wyborów samorządowych można wywnioskować, że ludzie lubią swoje władze lokalne. Poparciem cieszą się zwykle ci, którzy są od dawna w samorządach.  W sumie to bardzo optymistyczna wiadomość.

10 października 2018 o godz. 17:52

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover 23-001

Ukazał się nowy numer (5/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

7 października 2018 o godz. 20:08

Kartka z podróży – Chateau Dereszla

Dereszla-008

Jedne z najpiękniejszych piwnic w regionie Tokaj, ciągnące się ok. półtora kilometra pod ziemią, to Chateau Dereszla, czyli Dereszla Pincészet. Piwnice pochodzą z początku XV wieku. W wiekach XV i XVI była to część posiadłości królewskich. Winnice pod nazwą Dereszla zostały założone w XVIII wieku, w czasach panowania Habsburgów. Obecnie jest to wspólne przedsięwzięcie kapitałowe węgiersko-francuskie. Poza niewątpliwa atrakcją dla zwiedzających, czyli starymi piwnicami, mają 40 ha własnych winnic oraz dodatkowo 25 winnic powiązanych biznesowo, dodatkowych 100 hektarów, czyli są to m.in. winnice: Dereszla, Lapis, Henye, Hatalos, Zsadány, Várhegy. Pozwala to tworzyć bardzo zróżnicowane wina. W ofercie jest zarówno wino dla sieci dyskontów (dostępne w Polsce w Lidlu – Dorombor), jak i wytrawne furminty, tokaje samorodne i tokaje aszú z esencją na czele. Eksportują do ponad 40 krajów. Wszystkich win można spróbować na miejscu, odwiedzając piwnice Chateau Dereszla w Bodrogkisfalud, około dziesięć kilometrów od miasta Tokaj.

5 października 2018 o godz. 17:50

Kartka z podróży – Winnice Hétszőlő i piwnice Rakoczego

Tokaj Hetszolo-012

Tokaj Hétszőlő to jeden z największych, najbardziej utytułowanych producentów win tokajskich, obecny na polskim rynku poprzez import firmy Vininova. Winnice rozciągają się pod górą Tokaj, zajmując powierzchnię 55 ha. Zostały założone w 1502 roku przez rodzinę Garai. Wówczas było to siedem osobnych parceli, które z czasem zostały połączone. Ich właścicielami byli na przestrzeni wieków m.in.: Gáspár Károli (tłumacz Biblii na język węgierski), Gábor Bethlen, książę Transylwanii czy rodzina Rákóczi. W okresie CK Monarchii były cesarskimi winnicami Habsburgów. Po pierwszej wojnie światowej przejęte przez państwo. Przez wszystkie wieki słynęły z szlachetnej pleśni, która pokrywa dojrzewające na zboczach góry winogrona i służy do produkcji najlepszych tokajskich win aszú.

4 października 2018 o godz. 09:13

Kartka ze Speyside – Katedra w Elgin

Rothes (5)

Ruiny katedry Świętej Trójcy w Elgin to jeden z najpiękniejszych zabytków regionu. Od XIII wieku była siedzibą biskupstwa. Kilkakrotnie płonęła, kilkakrotnie była przebudowywana. Zachowana ruina pokazuje imponujące rozmiary nawy głównej, długiej na niemal sto metrów. Z jej początków pochodzą dwie masywne prawie trzydziestometrowe wieże obronne, na których ustawione były działa armatnie. Zachwyca lekkość żebrowego sklepienia zachowanego (częściowo zrekonstruowanego) kapitularza. Niestety, po zwycięstwie reformacji w XVI wieku straciła swój sakralny charakter i z wolna zaczęła obracać się w ruinę. W 1560 roku przestało funkcjonować biskupstwo w Elgin. Teren wokół katedry wykorzystywany była jako cmentarz, stąd wśród ruin liczne kamienne nagrobki. Część murów prostaczkowie rozebrali, wykorzystując budulec do własnych celów. Dopiero w XX wieku otoczono ją parkanem i zabezpieczono jako zabytek. Obecnie jest to muzeum.

3 października 2018 o godz. 22:32

Kartka ze Speyside – Huntly

Huntley (9)

Huntly to jedno z miasteczek w centrum Speyside, świetnie się nadaje jako baza wypadowa do zwiedzania destylarni whisky. Spędziłem tutaj tydzień. Cisza, spokój, pięć tysięcy mieszkańców. Wąskie uliczki, ruiny renesansowego zamku, kilka kościołów. Znakomity sklep Whiskies of Scotland. Duncan Taylor będzie tu budował destylarnię, poprzednią zamknięto jeszcze w XIX wieku. Przez długi czas miasteczko wraz zamkiem należało do możnego klanu Gordon. Zamek zbudowano jeszcze w średniowieczu, w XII wieku, ale został przebudowany w stylu renesansowym. Przez długi czas był nie tylko siedzibą rodu Gordonów, ale też ważną twierdzą. Jego upadek nastąpił dopiero w XIX wieku. Obecnie jest tu muzeum. Naturalnie otoczony przez wodę – łączące się tutaj rzeki Bogie i Deveron. Przy Placu Gordonów, głównym placu miasta, można podziwiać starą renesansową studnie. Nieopodal jest ratusz z czworoboczną wieżą.

3 października 2018 o godz. 21:28

Debata o kondycji polskiego wina

wine_expo_poland

Wine Expo Poland & Warsaw Oil Festival zaprasza 26 października o godz. 11.30 na debatę ekspercką pt. „WINO, czy w tej branży się przelewa?”. Moderatorem debaty będzie Paweł Grotowski, w panelu uczestniczą: Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny „Aqua Vitae”, Jakub Nowak, wiceprzewodniczący Polskiej Rady Winiarstwa, prezes firmy Jantoń, Kamila Klajman z łódzkiego laboratorium autentykacji win, prof. dr hab. inż. Aneta Wojdyło z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu Wydział Biotechnologii i Nauk o Żywności Katedra Technologii Owoców, Warzyw i Nutraceutyków Roślinnych – o kierunku studiów Technologia Winiarstwa oraz Sławomir Brzózek – prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia.

2 października 2018 o godz. 08:14

Kartka ze Speyside – Wizyta w Duncan Taylor

SONY DSC

Jedna z najważniejszych szkockich niezależnych firm pośredniczących na rynku whisky, powstała w 1938 roku w Glasgow na bazie kolekcji starych whisky, które zgromadził nowojorski biznesmen Abe Rosenberg. Po zniesieniu prohibicji Rosenberg prowadził dobrze prosperujące przedsiębiorstwo dystrybuujące alkohole, z magazynami w: Nowym Jorku, Connecticut i Miami. Po II wojnie światowej był m.in. wyłącznym dystrybutorem w USA bardzo popularnego wówczas szkockiego blendu J&B (Rosenberg sprzedawał rocznie 3,5 mln skrzynek J&B). Założona przez niego w Glasgow firma Duncan Taylor & Co. zajmowała się skupowaniem whisky single malt, bardziej z myślą o prywatnej kolekcji, niż na sprzedaż. Do śmierci, w 1994 roku, zgromadził kolekcję ok. 4000 beczek whisky single malt. Skupował świeży destylat i napełniał nim własne beczki. Niewielką część z tego wykorzystywał do własnych blendowanych whisky, reszta była lokatą kapitału.