18 sierpnia 2009 o godz. 16:01

Ponad 18 tys. odwiedzających w lipcu

Pomimo sporadycznej aktualizacji tych stron, z racji wyjazdu autora, w lipcu strony internetowe "Xenny" i "Melanży z Żyletką" odwiedziło aż 18.489 osób. Od uruchomienia strony, czyli od 20 stycznia 2007 roku, odnotowaliśmy już ok. 347 tys. odwiedzin. Średnio dziennie strony poświęcone książkom Łukasza Gołębiewskiego odwiedzało w lipcu 596 osób. W ostatnim miesiącu notowaliśmy blisko 228 tysięcy wywołań na stronach, a od uruchomienia witryny "Xenny" już ponad 4 mln wywołań. Dziękujemy za komentarze, zarówno te pozostawiane na stronie, jak i wysyłane bezpośrednio do autora lub wydawcy. Dziękujemy też wszystkim osobom, które pozostawiają na swoich prywatnych stronach linki do "Xenny".
Jeśli wyślecie na adres autor@xenna.com.pl informację o linku na swojej stronie, dodamy do niej linka na tych stronach.


Poza Polską najwięcej osób odwiedzało stronę Xenny z: USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Holandii, ponadto m.in. z: Irlandii, Islandii, Francji, Belgii, Luksemburga, San Marino, Austrii, Szwajcarii, Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Grecji, Cypru, Finlandii, Danii, Szwecji, Norwegii, Chorwacji, Bośni i Herzegowiny, Słowenii, Czech, Słowacji, Rumunii, Bułgarii, Albanii, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Rosji, Ukrainy, Białorusi, Armenii, Kazachstanu, Mołdawii, Turcji, Izraela, Kanady, Meksyku, Brazylii, Argentyny, Kolumbii, Peru, Dominikany, Gwatemalii, Kostaryki, Chin, Tajwanu, Tajlandii, Malezji, Singapuru, Indonezji, Wietnamu, Japonii, Korei Południowej, Indii, Pakistanu, Maroka, Egiptu, Ghany, Madagaskaru, Samoa, Australii, Nowej Zelandii, nawet z Wyspy Bożego Narodzenia, Antiguy czy Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej – łącznie z ponad 70 krajów. Patrząc na mapę Polski najwięcej wejść było z Warszawy, a następnie z: Poznania, Krakowa, Wrocławia, Łodzi, Katowic, Gdańska, Olsztyna, Lublina i Rzeszowa.

4 komentarzy dla “Ponad 18 tys. odwiedzających w lipcu

  1. Stalin wiecznie żywy

    Reklamy wdzierające się niczym komary do namiotu, są nie do zniesienia. Doprowadzają do szału, niektórych do depresji. Przecież one przemawiają tym samym językiem propagandy i kłamstw, co treści epoki Stalinizmu! Tylko o czym innym mówią, ale tymi samymi sposobami. Takiego kurwa „Polsatu” już w ogóle nie da się oglądać! Szkoda telewizora, można w porywie szału wypierdolić go przez okno. Jakby tego mało, reklamy atakują strony internetowe. Są tak natrętne, że nie można ich od razu wypierdolić w kosmos. Na tej stronie także. Wstydź się Łukaszu!

    • Stalin wiecznie żywy

      co ma Stalin do reklamy? Mnie też reklamy na tej stronie wkurwiają (te wyskakujące, bo nie bannery znajomych zamieszczone u dołu), ale nie jestem w stanie nic na nie poradzić bo one są niezależne ode mnie, prawdopodobnie umieszcza je firma Stat24, która monitoruje ruch na stronie i wyłącznie ona czerpie z tego korzyści.

      • Stalin wiecznie żywy

        Chodzi mi o to, że twórcy reklam korzystają z propagandowych metod rodem z owych, mrocznych czasów. Przecież zachwalanie produktów, to same kłamstwa i oszustwa. Metody konstrukcji mają zmanipulować odbiorców. Takie seriale reklamowe, są w swym natręctwie gorsze od dziennika telewizyjnego z lat siedemdziesiątych na przykład. Tam, można było czasem chociaż się pośmiać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

21 listopada 2018 o godz. 13:55

Conflict w Warszawie

45380279_2143729855955980_6830910961893769216_n

1 grudnia w Klubie Pogłos (ul. Burakowska 12, Warszawa) wystąpi legenda sceny anarcho punk – Conflict. Gości z UK suportować będą Baraka Face Junta i L.A.S.T. Zapowiada się mega koncert! Bilety w cenie 70/80 zł.

21 listopada 2018 o godz. 09:51

Kartka z podróży – Dawit Garedża

SONY DSC

Droga do kompleksu klasztorów Dawit Garedża jesienią, po południu, gdy słońce jest już niżej, to kosmos. Miedziana ziemia mieni się, ciepłe powietrze faluje, wąwozy wyglądają jak bezkresne kaniony, solanki jak lodowiska. Popękne skały wyglądają jak przecięte nożem, widać warstwy rud i wieki erozji. Jechałem tą drogą zimą zeszłego roku, to był krajobraz biały, monotonny, nieprzyjazny. W jesiennym słońcu zachwycił bardziej niż cel tej drogi, zawieszony na skałach klasztor Dawit Garedża. Zbudowany 1500 lat temu przez trzynastu mnichów, wśród których był Dawid. Żyli w jaskiniach, szczelinach, grotach, budowali ze skał, malowali tym, co wyskrobali z gór. Wznieśli świątynie, mury, zbudowali kamienne schody i system kanałów. Żyli długo i szczęśliwie, ale nie wiecznie. Najechali ich Mongołowie, potem Persowie, aż pozostały tyko skały i ruiny. Teraz żyje tu niewielka grupka mnichów, przy parkingu prowadzą sklepik z dewocjonaliami i winem. Jak przed wiekami dźwigają kamienne bryły, wnoszą na grzbiecie stąpając po kamiennych schodach, odbudowują to, co odbudować się da. Bez konserwatora zabytków i funduszy unijnych. Skoro ktoś to 1500 lat temu zbudował siłą rąk i kręgosłupa, to można i odbudować w taki sam sposób. Pracę wspiera modlitwa.

20 listopada 2018 o godz. 19:14

Kartka z podróży – Wizyta w Khareba

SONY DSC

Winiarnia Khareba znana jest z kompleksu podziemnych korytarzy, w których leżakują wina. Część tych korytarzy jest dostępna dla zwiedzających. Powstały w 1962 roku, z przeznaczeniem na wino, wydrążone w skale, mają długość 7,7 km. Przez cały rok utrzymuje się tu stała temperatura 12-14 stopni, idealna do przechowywania wina. Znajduje się tu 25 tys. butelek. Organizowane są tu degustacje.

19 listopada 2018 o godz. 08:25

Kartka z podróży – Wizyta w Kindzmarauli

Kindzmarauli Co 2018-11-06 15-23-36

Na obszarze dawnej twierdzi Kvareli w mieście Baisubani w Kachetii, u podnóża Kaukazu, znajduje się winiarnia Corporation Kindzmarauli, skupiająca marki: Kindzmarauli Wine Cellar, Duruji Valley, Kakheti & Co i Koncho & Co.

18 listopada 2018 o godz. 09:02

Kartka z podróży – Zegaani

14 Zagaani (1)

Ukryty w lesie, na lekkim wzniesieniu, stoi stary klasztor Zegaani, a właściwie pozostałości po nim, czyli dwa kościoły, jeden z piątego, drugi z szóstego wieku. Freski wewnątrz są, niestety, znacznie późniejsze, pochodzą prawdopodobnie z XVI wieku. Klasztor jest częściowo ogrodzony, dostęp do niego jest otwarty, leży wśród drzew, kiedyś był to zapewne park. Porozrzucane gliniane amfory, kwewri, świadczą o produkcji wina.

17 listopada 2018 o godz. 08:31

Kartka z podróży – Wizyta w Numisi

Numisi 2018-11-06 09-18-57

Kilka lat temu Mikheil Giorgadze, wraz z żoną, Nuno, kupili stare ruiny na przedmieściach wioski Mukuzani, w Kachetii, w regionie znanym ze znakomitych win. Chciał tu postawić niewielki zajazd – pensjonat i restaurację. Przy usuwaniu cegieł odkryli 33 stare kwewri, które mają podobno ponad 500 lat i piwnice na wino, w których utrzymuje się stała temperatura 15 stopni. Postanowił uporządkować teren założyć własną winiarnię i muzeum. Zebrał masę pamiątek, nie tylko związanych z winiarstwem, ale także ogólnie z kulturą ludową regionu.

16 listopada 2018 o godz. 21:13

Rosyjska apokalipsa

„Wódka jest podobna do piosenki. Piosenka może mieć byle jakie słowa i prosta melodię, lecz ich połączenie (jak spirytusu z wodą) może piosenkę zamienić w szlagier”. ~Wiktor Jerofiejew

16 listopada 2018 o godz. 08:46

Kartka z podróży – Wizyta w Georgian Wine & Spirits

SONY DSC

Firma Georgian Wine & Spirits (GWS) powstała w 1993 roku na przedmieściach Telavi, na bazie dawnych radzieckich zakładów Telavi 2, które działały od 1976 roku. Mają 400 ha winnic w regionie Kachetii (m.in. w DOC Mukuzanii oraz Tsinandali, Tvishi, Napareuli, Kindzmarauli, Khvanchkara czy Akhasheni), ale dodatkowo skupują winogrona. Aż 70% upraw, to szczepy lokalne. Około 280 ha zajmują nasadzenia czerwonych winogron – głównie saperavi, resztę białe, poza szczepami europejskimi są to: rkatisteli, mtsvane czy tsolikouri. Właścicielem GWS są szwedzcy inwestorzy, którzy mają także znaną gruzińską winiarnię Mukhrani. W Polsce wina GWS są w ofercie Vininova.

15 listopada 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Shalauri

Shalauri 2018-11-05 13-10-58

Położona kilka kilometrów za Telavi, przy drodze do Tsinandali, malutka winnica Shalauri powstała w 2013 roku. Mają tylko 2 ha, ale jakież tu robią wybitne wina! Wyłącznie z kwewri, żadnych beczek, żadnych europejskich winifikacji. Wszystko po bożemu, to znaczy po gruzińsku. Ich rkatsiteli ma smak miodu, mtsvane pachnie jak rieslingi późnego zbioru, pomarańczowe khikhvi jest jak polne kwiaty i agrest. Mają dwa rodzaje saperavi, bardzo wytrawne i taniczne oraz niemal słodkie, ale nie w stylu win Kindzmarauli, to jest słodycz soczystej czarnej porzeczki, fig i wędzonej śliwki. W niewielkiej piwnicy na tyłach domu wkopane są kwewri, w drugiej piwnicy leżakują wina w butelkach, jest też jedna izba zamieniona na winiarnię, tu także są kwewri. Chacha ze swoich wytłoków destylują u sąsiada, ma aromat dojrzałego słonecznika. Produkty nie są bynajmniej tanie, butelka 30-40 lari.

14 listopada 2018 o godz. 08:23

Kartka z podróży – Twierdza Chailuri

07 Chailuri 2018-11-04 11-36-26

Stanąłem przy głównej drodze wiodącej z Tbilisi do Kachetii, zaraz za winiarnią KTW, dokąd każdego dnia przyjeżdżają autokary pełne Rosjan, którzy wypijają wprost ze stalowych tanków zasiarczone, bardzo młode i bardzo podłe wina. Stanąłem, bo tu cisza i spokój, a chwilę wcześniej musiałem przebijać się przez rosyjską ciżbę, żeby kupić butelkę wina kisi i kompot z owoców fejhoa w sklepiku firmowym KTW. Mają tam nie tylko wstrętne wina, ale Rosjan Gruzini prowadzą prosto do cystern, i poją paskudztwem ku własnej uciesze, zwłaszcza, że Rosjanie chwalą, siarka i kwas im nie przeszkadzają. Stanąłem tu, gdyż na lewym brzegu rzeki stoi sporych rozmiarów twierdza Chailuri (znana też jako Niakhura). Bastion jakich w Europie wiele, typowy dla fortyfikacji osmańskich. Pierwotna twierdza powstała tu w późnym średniowieczu i wraz z drugą fortyfikacją – Monavi – strzegła przejścia przez wąwóz Iori w stronę Tbilisi. Miała trzy pietra i dwie bramy. Zniszczona w 1801 roku, podczas walk o niepodległość Gruzji, odbudowana w latach 80. XX wieku, dziś częściowo porośnięta trawą. W sumie, nic ciekawego, punkt na mapie, chwila odpoczynku pomiędzy jedną winiarnią a drugą. Nieciekawe miejsca też potrafią jednak cieszyć, gdy świeci słońce, za plecami masyw Kaukazu, z lewej strony winnica, a powietrze wypełnia przyjemny zapach wypalanej za płotem trawy.