9 grudnia 2012 o godz. 12:12

Polmos Starogard Gdański

/wp-content/uploads/2012/12/Sobieski-Starogard

obecnie działa pod marką Sobieski i należy do Grupy Belvedere. Zakład nie destyluje alkoholi, zajmuje się rektyfikacją, zestawianiem i butelkowaniem. Czołowe marki to wódki czyste: Krupnik i Sobieski. Część wyrobów trafia wyłącznie na eksport. Zakład powstał w 1846 roku jako gorzelnia koniaków i rektyfikacji spirytusów H.A. Wilkenhausen i do dziś działa w XIX wiecznych zabytkowych budynkach z cegły, choć z dawnej aparatury nic nie zostało, są tu jedne z najnowocześniejszych w Polsce kolumny rektyfikacyjne o ogromnej wydajności. Zakład upaństwowiono w 1925 roku, w PRL działał jako Polmos i wytwarzał różne marki wódek. Przy prywatyzacji z dawnych marek pozostały tu wódki Gdańska i Starogardzka. Potem pojawiła się m.in. marka Zawisza Czarny i inne jak wódki: Dwór Artusa, Jazz, likiery: Bracka, Jaszczurówka, Złotówka Gdańska i inne, niestety większość z nich nie jest już produkowanych. Najważniejszym likierem, o bardzo długich tradycjach i wielokrotnie nagradzanym jest miodowy Krupnik, zestawiany na rektyfikowanych w Starogardzie spirytusach, leżakowany przez kilka miesięcy w dębowych beczkach. Krupnik występuje też w wersji likieru cytrynowego oraz wódki białej, która przebojem zdobyła polski rynek (obecnie ma ok. 15% udziału w sprzedaży czystych wódek). Drtugi ważny trunek smakowy to Balsam Pomorski, produkowany w kilku wersjach smakowych, najbardziej popularna jest korzenno-ziołowa. Specjalizują się wódkach zbożowych z przewagą destylatów żytnich i z pszenżyta. Kupują destylaty od wielu gorzelni, mają także własną w Kołaczkowie koło Gniezna. Eksportują do Bułgarii, USA, Francji, Hiszpanii i innych krajów, osobne zakłady mają na Litwie, a do grupy Belvedere należą m.in. dawne Polmosy Łańcut i Kraków (produkcja wstrzymana), a ze znanych marek światowych – czołowy producent likierów, francuska firma Marie Brizard czy wódka Danzka. Obecnie w Starogardzie rektyfikowane są dwa rodzaje spirytusów, zestawiane z dodatkiem wody z własnego ujęcia głębinowego. Robią masę ciekawych wódek smakowych ale większość jest w Polsce nie do dostania. Obok zakładu jest sklepik firmowy, a w nim nie tylko oferta własna, ale praktycznie wszystkich krajowych producentów, warto zatem się tam wybrać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Zobacz ostatnie wpisy

1 września 2014 o godz. 10:45

Auld Curlers

SONY DSC

jeden ze szkockich blendów ze starej oferty George’a Strachana z Aboyne, pośrednika na rynku whisky, aktywnego głównie w latach 70. XX wieku. Słomkowa barwa, delikatny słodowy aromat, smak nieprzyjemny, oleisto-mdły. Moc – 40%.

1 września 2014 o godz. 10:26

Wizyta w firmie Christian Drouin

SONY DSC

Korzystając z zaproszenia Guillaume Drouina, syna Christiana Drouina, twórcy tej marki kalwadosu, miałem okazję gościć w należącej do firmy posiadłości nieopodal Pont-l’Evêque, w Coudray Rabut. Spałem w starym szachulcowym normandzkim domu z XVI wieku, bez duchów i bez myszy, za to z wszelkimi udogodnieniami cywilizacji. A wokół domu unosił się zapach jabłek, gdyż w magazynach dojrzewają setki beczek z kalwadosem. Na tej farmie produkowano cydr już w XVII wieku. Firma działa od 1960 roku i pozostaje w rodzinnych rękach. Zakładał ją ojciec twórcy marki, czyli Christiana Drouina (także Christian), a dziś piwnicami zarządza wnuk, Guillaume. Mają dwa zakłady – destylarnię w Coudray Rabut i fabrykę cydru w Honfleur, poza tym są udziałowcem i twórcą marki kalwadosu z Domfront – Comte Louis de Lauriston – za którego zestawianie i wybór destylatów odpowiada Guillaume Drouin. Początkowo firma działała jak wiele tego typu przedsiębiorstw w Normandii – przetwarzano własne jabłka. Pan Christian Drouin senior kupił farmę w Gonneville, miał problem ze zbytem owoców, więc zaczął je destylować, ale nie sprzedawał tego alkoholu, pozostawił ogromne zapasy starego kalwadosu w beczkach. Stało się to kapitałem przyszłej firmy, zorganizowanej przez Christiana Juniora, dziś szanowanego eksperta w dziedzinie kalwadosu, autora kilku książek poświęconych normandzkim alkoholom i twórcy sukcesu kalwadosu Christian Drouin. Do destylacji wykorzystują tylko te jabłka, które same spadły z drzew. Mają siedmiotonową prasę, dużą jak na tutejsze standardy, zwykle używane są trzytonowe. – Gorzkie, niejadalne odmiany jabłek są bardzo ważne dla struktury kalwadosu, są niedobre, ale dają dużo aromatów, podobnie gorzko-słodkie – mówi Guillaume Drouin. – Słodkie i kwaśne jabłka dają mało aromatu, ale dobrze balansują smak, dlatego trzeba używać co najmniej trzech a najlepiej czterech rodzajów jabłek. Można też zauważyć różnicę, czy jabłka pochodzą z plantacji młodych drzew, które rodzą trzykrotnie więcej już po czterech latach, czy ze starych drzew, które są mniej wydajne, ale bardziej ekologiczne. Zebrane jabłka trafiają do prasy, a potem długo fermentują. – Dobrze jest nie wyciskać zbyt mocno jabłek, 60-65% soku daje najlepsze rezultaty aromatyczne, dlatego używamy starej prasy, mało wydajnej. Powolna fermentacja też daje dobry efekt. Nie spieszymy się – mówi Guillaume Drouin. Do destylacji trafia cydr o mocy 6%. Firma ma trzy alembiki, na 1000, 600 i 500 l. Ten ostatnio, to stary przewoźny aparat do dwukrotnej destylacji, alembik na kółkach, który wciąż pracuje, a pamięta czasy pierwszego mistrza destylacji jeszcze z czasów Christiana Drouina Seniora – Pierre’a Piveta. Ten zabytek techniki cały czas produkuje eau de vie. – Bardziej kompleksowy kalwados daje dłużej leżakowany cydr, ale do młodych kalwadosów lepszy jest młodszy cydr – tłumaczy Guillaume Drouin. – Inne frakcje destylacji wykorzystuje się do młodych, inne do kalwadosów, które mają spędzić wiele lat w beczkach, decyzja jak oddzielić pogony i przedgony zapada na etapie produkcji. Zostawienie więcej pogonów daje bogatsze rancio, ale nie każdemu to odpowiada, stąd różne style destylacji. Dziadek Drouin nazywał swój kalwados Coeur de Lion, serce lwa, dziś tak nazywana jest posiadłość w Coudray Rabut, nazwa widnieje tez na starszych butelkach z kalwadosem Drouinów. Zmieniono ją gdy – jak tłumaczy Guillaume – ktoś zaczął produkować paskudny ser o tej samej nazwie. Kalwadosy dojrzewają w magazynach w Coudray Rabut, zbudowanych z drewna i białego wapienia, jak wiele budynków w regionie Pays d’Auge. – Lubię używać wielu różnych beczek, nie za wiele nowych, bo dają zbyt dużo tanin – mówi Guillaume Drouin. – Korzystamy z beczek po winach, także hiszpańskich i portugalskich, ale głównie po Bordeaux, tyle że wcześniej wpuszczamy do nich cydr. Dobry efekt dają beczki po sherry. Korzystamy też z beczek po koniaku. Każdego roku próbujemy alkohol z każdej beczki i decydujemy, co z nim robić dalej, czy trzymać dłużej, czy wykorzystać do blendu, czy przeznaczyć na vintage. Firma używa głównie małych beczek. Największe mają po 8000 l, w nich kalwados już nie nabiera tanin, często młode eau de vie oczekuje w nich na swoją kolej żeby trafić do mniejszych beczek. Mają tylko trzy małe nowe beczki z dębu normandzkiego, które wykorzystują dla celów eksperymentalnych. Biały trunek, zwany Blanche de Normandie, trafia zamiast do dębu – do stalowych tanków. Posiadłość jest otwarta dla zwiedzających, można oglądać piwnice, degustować, rocznie odwiedza ich 25 tys. turystów. Christian Drouin lub jego syn często osobiście opowiadają o kalwadosie, jest to zatem niezwykła okazja do zapoznania się z normandzkimi trunkami. Oferta firmy Christian Drouin to przede wszystkim dwukrotnie destylowane kalwadosy z apelacją Pays d’Auge, a także cydr, poiré (alkohol fermentowany z gruszek) czy pommeau (cydr z dodatkiem kalwadosu). Linia kalwadosów obejmuje: Sélection, Fine, Réserve, VSOP, XO, Hors d’Age i najlepszy – dwudziestopięcioletni, ponadto są liczne edycje rocznikowe (zarówno Pays d’Auge jak i apelacji AOC), w tym prawdziwy rarytas – kalwados z 1939 roku, jeden z nielicznych jakie ocalały sprzed wojny.

1 września 2014 o godz. 10:18

Alkohole sierpnia 2014

SONY DSC

W sierpniu dużo podróżowałem, odwiedziłem: Czechy, Niemcy, Holandię, Belgie, a przede wszystkim Francję, spędzając niemal dwa tygodnie w Normandii i degustując tamtejsze kalwadosy oraz odwiedzając destylarnie. Łącznie w sierpniu spróbowałem 297 destylatów. Kalwadosy zdominowały sierpniowe zestawienie, długo jeszcze będę czuł smak jabłek w ustach. Wygrały w kategoriach: alkohol miesiące, odkrycie miesiąca, wydarzenie miesiąca, oczywiście także jest osobno kalwados miesiąca. Alkoholem miesiąca wybrałem niezwykły trunek, nie tylko z racji walorów smakowych (degustowałem lepsze), ale w większym może stopniu ze względu na jego wartość historyczną. Jest to kalwados Christian Drouin ACC 1939, jedyny jaki zachował się sprzed II wojny światowej. Wydarzenia z 1944 roku, desant Aliantów, niemal zrównały region z ziemią. Niewiele zostało z dawnych piwnic, to nie Cognac, gdzie można cieszyć się trunkami pamiętającymi Napoleona. Wojna w Normandii zebrała krwawe żniwo, nie tylko ginęli ludzie, zniszczone zostały miasta, sady, uprawy, spłonęły zapasy kalwadosu. Christian Drouin, którego miałem okazję osobiście poznać, u którego gościłem w jego posiadłości w Coudray-Rabut, poczęstował mnie kalwadosem z 1939 roku. Udało mu się w 1986 roku kupić nie zniszczoną beczkę, obecnie jest mniej niż sto butelek tego trunku, cena butelki to ok. 900 euro. Ten kalwados zachował zaskakująco świeży aromat jabłek. Wspaniałe jest to, że popijając go człowiek czuje się uczestnikiem historii. To była wielka przyjemność móc popróbować tego szlachetnego trunku. Francja i Niemcy to kraje znane z wysokiej klasy destylatów owocowych. Miałem okazję próbowania kilku najwyższej klasy, np. śliwowicy Coeur du Breuil Vieille Prune czy Meyer Eau de Vie Mirabelle. Ostatecznie wybrałem ten wspaniały alzacki destylat Meyera, rzadko bowiem trafiają się naprawdę dobre, aromatyczne, zachowujące smak owocu alkohole z mirabelek. Wódką miesiąca wybrałem francuski eksperyment, wódkę z komosy ryżowej, Fair Quinoa Vodka (40%), w aromacie orzeźwiające nuty limonki i trawy cytrynowej, a w ustach słodycz. W kategorii brandy miesiąca wygrywa Sarl Taillet Tres Vieille Fine de la Marne z Szampanii, bardzo słodka, przypominająca brandy z regionu Jerez, w ustach dużo rodzynek, bakalii, robiona z winogron szczepów: Chardonnay, Pinot Noir i Pinot Meunier, typowych dla tego regionu Francji. Koniakiem miesiąca został Ragnaud-Sabourin Cognac Grande Champagne Fontvieille No 35 o aromacie wiśni i malin, w ustach również dużo czerwonych owoców i słodyczy, bardzo delikatny. Konkurentem był cięższy, o nutach tytoniu i smaku gorzkiej czekolady, L’Arche Cognac XO Grande Champagne 1er Cru 20 ans. Armaniakiem miesiąca wybrałem rocznikowy Bas Armagnac Chateau de Laubade 1985 o aromacie rodzynek, w ustach bakalie i figi, piękny ciemny kolor. Wizyta w Normandii obfitowała możliwością spróbowania blisko stu kalwadosów, dużych i małych producentów, o różnym wieku. Najstarszy pochodził z 1939 roku, najmłodszy (jeszcze nie kalwados) miał kilkanaście tygodni. Obfity wybór pozwolił mi docenić kalwadosy naprawdę najwyższej klasy, które otrzymały ode mnie najwyższą możliwą notę. Były to: Busnel Anée Réserve Prestige 20 ans, Adrien Camut Calvados Pays d’Auge Privilège 18 ans, Adrien Camut Calvados Pays d’Auge Réserve d’Adrien, Château du Breuil Calvados ACC Millésime 1973, Château du Breuil Calvados Royal Age d’Or, Lecompte Calvados Pays d’Auge 12 ans, Lecompte Calvados Pays d’Auge 18 ans, Lecompte Calvados Pays d’Auge 25 ans, Lecompte Calvados Pays d’Auge Multi-Vintage 1988-1989-1990, Lecompte Calvados Pays d’Auge 1988, Lecompte Secret, Lecompte Millesime 1987 z beczki nr C356, Boulard Calvados Pays d’Auge Extra, Boulard Calvados Pays d’Auge XO, Père Magloire Calvados ACC 35 ans, Père Magloire Calvados ACC 50 ans, Christian Drouin 1963 z beczki nr C133, Vivray Calvados Domfrontais 2009 z beczki nr C225, Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 20 ans, Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 1980, Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 1975, Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 1964, Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 1959, Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 1958, Louis de Lauriston Calvados Pomme Prisonniere, Christian Drouin Calvados Pays d’Auge 1986, Christian Drouin Calvados ACC 1962 czy wspomniany już Christian Drouin Calvados ACC 1939. Zwycięzcą tej arcytrudnej kategorii jest Louis de Lauriston Calvados Domfrontais 1959, unikatowy kalwados, z czasów, kiedy nie istniała jeszcze apelacja Domfrontais, stanowiący doskonała mieszankę jabłek i gruszek, które odleżały wiele lat w starych dębowych beczkach, mimo tylu lat aromat jest zaskakująco świeży i delikatny, wyczuć można solony karmel, lukier, marcepan, kruszone ciasto. W kategorii marc/grappa miałem okazję zagustować w marcach szampańskich. Wygrywa Christian Senez Vieux Marc de Champagne, zachwycający kwiatowymi i trawiastymi aromatami z nutą drewna, wygrywając z Sarl Taillet Tres Vieux Marc de Champagne. Co ciekawe, pomimo pobytu we Francji, która lubuje się w rumach, nie próbowałem niczego wartego uwagi, kilka, które wpadły mi w ręce było poniżej oczekiwań i nie ma rumu miesiąca w sierpniu. To samo dotyczy kategorii gin, nie próbowałem w sierpniu niczego, co zasługiwałoby na wyróżnienie. Na tequilę miesiąca wybrałem elegancką, bardzo delikatną, o zaskakującym kremowym smaku Avión Silver, białą, oczywiście 100% błękitnej agawy. W kategorii single malt whisky brałem pod uwagę kilka pierwszorzędnych trunków. Najbliższe doskonałości były: Jura Diurachs’ Own 16 yo o potężnych nutach tytoniu, skóry, ale też słodszych – brzoskwiń i piwa porter, potężna whisky butelkowana z mocą beczki 65,9% o słodkim, waniliowo-czekoladowo- śmietankowym smaku Blackadder 1990 Tormore Raw Cask bottled 2002 oraz wzruszająca ośmioletnia whisky z zamkniętej destylarni Littlemill, o egzotycznym aromacie mango i banana. Ostatecznie wygrała Jura, ale właściwie wszystkie trzy są na podobnym poziomie – bardzo dobre, choć żadne nie jest doskonała. Z whisky blendowanych najbardziej przypadła mi do gustu nie produkowana już, zabytkowa niejako, Scots Grey. Blenderem była firma z Edynburga – Grey Rogers & Co., znana właściwie tylko z tej whisky, w smaku bardzo delikatna, mieszają się nuty karmelu, śmietany i kawy z mlekiem, aromaty również delikatne – toffi i dużo słodu, odrobina porto. W tym miesiącu jest też osobno single grain whisky, bardzo ciekawy japoński eksperyment, kukurydziana whisky destylowana w starym szkockim aparacie kolumnowym – Nikka Coffey Grain (45%), o słodkim, kwiatowym aromacie i orzeźwiającym smaku egzotycznych owoców. A Nikka miała konkurencję w postaci również bardzo ciekawej, słodowo-owocowej w smaku North British Distillery Bourbon Barrels Vintage 2003 z serii The Ten. Likierem miesiąca zostaje Benedictine Single Cask, wygrywając z innym likierem z Fecamp – Benedictine B&B, a także znakomitym szampańskim Jackie Charlier Liqueur des Champenoises au Marc de Champagne. Bourbonem sierpnia został perfekcyjny Jack Daniel’s Sinatra, jedna z najlepszych amerykańskich whisky, o […]

31 sierpnia 2014 o godz. 19:31

Złote cielę

zlote ciele

„Samogon można pędzić nawet ze zwykłego taboretu. Niektórzy bardzo sobie chwalą taką taboretówkę”. ~Ilja Illf i Eugeniusz Pietrow

31 sierpnia 2014 o godz. 11:50

Dwadzieścia lat nieposłuszeństwa

20 lat rozbrat

W dniach 19-20 września odbędą się 20. urodziny poznańskiego skłotu Rozbrat pod hasłem „XX lat nieposłuszeństwa!”. Podczas tego jubileuszu zagra m.in. legenda anarchio-punka, Conflict. Dwudniowa impreza startuje w piątek o 16.

31 sierpnia 2014 o godz. 10:35

Amazing Grace

SONY DSC

nazwa blendowanej whisky, pochodząca od tytułu angielskiej XVIII-wiecznej pieśni o charakterze religijnym i patriotycznym („Zdumiewająca łaska”), autorstwa Johna Newtona. To jeden z najpopularniejszych hymnów patriotycznych w USA. Na etykiecie whisky jakby przekornie widnieje napis: „Amazing Grace – How sweet the sound Scotch Whisky”. Butelkowana w Edynburgu, z mocą 40%, nie widnieje na etykiecie żadna nazwa firmy blendującej. Słomkowa barwa, w aromacie słód i krakersy, w smaku wyjątkowo słona i nijaka.

31 sierpnia 2014 o godz. 10:05

Kalwados Comte Louis de Lauriston w Domfront

SONY DSC

Comte Louis de Lauriston to marka kalwadosu z Domfront, wykreowana przez firmę Christian Drouin, która ma też destylarnię kalwadosu i wytwórnię cydru w regionie Pays d’Auge. Comte Louis de Lauriston to firma blenderska, przechowują w beczkach stare i nowe destylaty, mieszają je, oferują też wiele kalwadosów rocznikowych. Region Domfront ma własną apelacje kalwadosu, a cechą charakterystyczną tego regionu Normandii jest bardzo duży udział gruszek w destylacie (gruszki potrafią stanowić nawet do 80% nastawu przy niektórych destylatach). Robi się tu też gruszkowy cydr oraz likier z gruszek i kalwadosu, odpowiednik jabłkowego Pommeau de Normandie, ale jak na razie bez własnej apelacji. Mistrzem piwnic Comte Louis de Lauriston jest Guillaume Drouin, ale firma skupia 40 gospodarstw, które dostarczają alkohol, w sezonie zbioru jabłek korzystając z mobilnej destylarni. Ich kalwadosy destylowane są jednokrotnie, robione w 50-70% z normandzkich gruszek, a w mniejszości z jabłek, zbieranych z ziemi – dojrzałych, które spadły z drzew. Nazwa kalwadosu jest hołdem dla polityka z Domfront, Louisa Lauristona, który w 1962 roku zaczął skupować alkohol nielegalnie pędzone przez rolników z regionu. Był to napięty czas zmieniających się regulacji prawnych i podatkowych, rolnicy nie chcieli płacić za destylowany na własne – jak twierdzili – potrzeby alkohol, z tego powodu wybuchały co jakieś czas zamieszki. Pomysł Lauristona miał być formą kompromisu, rolnicy dostarczali mu nadwyżki destylatu, on płacił za alkohol podatek, jednocześnie tworząc jego zapasy i poddając surowy jabłkowy spirytus starzeniu w dębowych beczkach. Pomysł okazał się być genialny, w ciągu kolejnych 15 lat nielegalna produkcja zanikła, a Lauriston zgromadził wielkie zapasy kalwadosu. Osobna apelacja Domfrontais została wprowadzona w 1997 roku (apelacja zbiorcza dla kalwadosu jest od 1942 roku, od 1996 roku osobno dla regionu Pays d’Auge). W tym samym roku piwnice znane dziś jako Lauriston zostały przejęte przez Christiana Drouina. Produkcja kalwadosu jest tu kooperatywą, każdy, kto tu dostarcza kalwados – 40 rolników – jest współudziałowcem. Ponad 50 lat temu było w regionie Domfront 30 tys. producentów kalwadosu, dziś jest ok. 300. Magazyny w Domfront można zwiedzać, jest tu też przewoźny aparat do destylacji, na miejscu odbywają się degustacje. W piwnicach dojrzewają destylaty zarówno zupełnie świeże, jak i najstarsze jakie zachowały się w regionie – jeszcze z czasów, kiedy było to bimbrownictwo, czyli z lat 60. XX wieku. Miałem okazję próbować m.in. rocznik 1963 z beczki oraz roczniki 1958 i 1959 z butelek, są doskonałe. Proces starzenia zaczyna się w wielkich dębowych beczkach, potem w mniejszych, używanych, także po słodkich winach jak sherry, ale też po koniaku. Firma nie używa niemal w ogóle nowych beczek, jest ich zaledwie kilka dla celów eksperymentalnych. – Uważam, że nowe beczki nie są dobre dla kalwadosu, psują jego owocowy charakter – mówi Guillaume Drouin. – Osobiście uważam, że beczki po słodkich likierowych winach bardzo ładnie dopełniają trunek, staram się jednak oferować szeroką gamę różnych kalwadosów, bo każdy ma inny gust. W magazynie w Domfront jest tu duże odparowanie, ponad 3,5% rocznie staje się udziałem aniołów (średnio w regionie jest to 2%), ponieważ używają głównie małych beczek. Jabłka są fermentowane i destylowane na farmach, wszyscy w regionie używają przewoźnych kolumn do destylacji, które mają wydajność 500-1000 l dziennie. Późną jesienią każdego roku surowy spirytus trafia do beczek firmy Comte Louis de Lauriston. Podstawa ich oferty to cztery kalwadosy. Fine jest starzony dwa lata w używanych beczkach, lekki, bardzo owocowy, można w nim odnaleźć aromaty śliwek czy brzoskwiń, choć głównie jabłka i gruszki, łagodny. Reserve starzone jest 3-6 lat, w smaku więcej czuć wanilii, przypraw korzennych. VSOP to mieszanka destylatów 5-12 letnich – bardzo dojrzałe owoce, w smaku trochę wanilii i przypraw korzennych. Hors d’Age ma co najmniej 12 lat, złożony smak, długi finisz, wyraźny wpływ drewna. Na jedną butelkę potrzeba 20 kilo jabłek. Firma ma też rocznikowe edycje począwszy od 1958 roku oraz luksusowy kalwados z jabłkiem w środku – duże jabłka dorastają na drzewie w butelce, jest tego mniej niż 10 tys. butelek rocznie. Poza tym firma produkuje cydr o gorzkim, wytrawnym smaku charakterystycznym dla jabłek z Normandii oraz likiery z jabłek i gruszek.    

30 sierpnia 2014 o godz. 15:51

Aqua Vitae

Arnaldus_de_Villanova

„Niektórzy nazywają ja wodą życia i nazwa ta bardzo jej przystoi, jako, że dzięki niej żyje się dłużej”. ~Arnauld de Villeneuve, „Traktat o zachowaniu młodości”

30 sierpnia 2014 o godz. 10:52

Wizyta w destylarni Pierre Huet

SONY DSC

Destylarnię Pierre Huet, ulokowaną na przedmieściach Cambremer, w sercu regionu Calvados w Normandii, założył w 1865 roku François Huet. Jak to często w tym regionie bywało, produkował kalwados na własne potrzeby, nie sprzedawał go, ani nie promował, ale zapasy w beczkach z roku na rok rosły. Kiedy firmą zajął się jego syn, Pierre, miał już całkiem pokaźną piwnicę z zapasami alkoholu z wielu lat. Na początku XX wieku Pierre Huet zaczął wprowadzać rodzinny kalwados do renomowanych restauracji, jak Paul Bocuse, Taillevent, Guérard, tworząc nie tylko rynek zbytu, ale też promując normandzki trunek. Obecnie rodzinną firma zarządza już szóste pokolenie. Zakład mieści się w starych szachulcowych normandzkich zabudowaniach – Manoir la Brière des Fontaines – jest otwarty dla zwiedzających, można oglądać piwnice czy stare prasy do jabłek, a także nową część produkcyjną. Kalwadosy Pierre Huet są dwukrotnie destylowane w tradycyjnych szarentyjskich alembikach i mają apelację Pays d’Auge. Fermentacja soku z jabłek trwa tu aż dwanaście miesięcy. Po pierwszej destylacji uzyskana eau-de-vie de cidre ma między 30 a 35%, po drugiej destylacji – ok. 71%. Dojrzewa w większości w bardzo starych, wielokrotnie używanych, mających po ponad 100 lat, beczkach. Jako jedna z nielicznych dużych firm do opalania alembików używają drewna. Oferta obejmuje szeroką gamę kalwadosów, rozpoczynając od Fine Pays d’Auge, będącego mieszanką 2-3 letnich destylatów: czteroletni Vieux, ośmioletni Vieille Réserve, dwunastoletni Hors d’Age, piętnastoletni Tradition, dwudziestoletni Cordon Agent, trzydziestoletni Cordon Or czy blend najstarszych kalwadosów z rodzinnych beczek – Prestige (apelacja AOC), rocznikowe Calvados AOC Millésime 1972 i niezwykły rarytas, przedwojenny Calvados Pays d’Auge Millésime 1935 oraz sprzedawane z mocą beczki: Calvados AOC 21-, 32-, 37-, 41 ans Brut de Fût. W ofercie są też cydry, likiery na bazie kalwadosu i Pommeau de Normandie.

30 sierpnia 2014 o godz. 10:16

Atlas Deluxe

SONY DSC

stara mieszana szkockiej whisky z oferty  Lambert Brothers, firmy z Edynburga, pośredniczącej na rynku sprzedaży whisky, która działała w latach 1939-1996. Blend był butelkowany dla nowojorskiej firmy Atlas Spirits Co., która także już nie istnieje. Jasnej, słomkowej barwy, o mocy 40%, miałem okazję próbować, był to zupełnie przyzwoity blend. Aromat słodowy, ze słoną i słodką nutą – orzeszków solonych i czekoladek z wiśnią. W ustach smak zdecydowanie słony, morski, solony karmel, ani ani odrobiny torfu.