15 kwietnia 2014 o godz. 23:03

Pod akacjami

pod-akacjami
W Teatrze Rampa na scenie Mrowisko obejrzałem dziś przedstawienie „Pod akacjami” na podstawie mało znanej sztuki Iwaszkiewicza. Zamiast chorego Marka Frąckowiaka w głównej roli księdza Węgrzyna wystąpił sam reżyser, Grzegorz Mrówczyński. Spektakl kameralny, trwa nieco ponad godzinę, ale dobrze zagrany, przekonująco, a przede wszystkim bardzo dobry tekst, o tragedii wyboru między lojalnością, miłością a ideami, czy nawet wiarą. Tragiczna postać księdza Węgrzyna, który wierzy, że miłość to prawda i każde ludzkie życie jest wartością nadrzędną, a ostatecznie to na nim spoczywa wykonanie wyroku podziemnego trybunału na kolaborancie (akcja sztuki rozgrywa się wiosną 1944 roku, Iwaszkiewicz napisał sztukę w 1945). Flora, którą gra debiutująca Adria Jakubik, narzeczona kolaboranta, to tylko pozornie cyniczna dziewczyna, która straciła wiarę w szczerość uczuć. W rzeczywistości jej postawa jest formą obrony przed zranieniem, straciła rodziców i nie chce stracić już nic więcej. Sierotą jest też młody harcerz, Józio, kolejna tragiczna postać tego dramatu. Ma wykonać wyrok, na Florze i jej narzeczonym zdrajcy, jednak zakochuje się w pięknej kobiecie. Staje przed tragicznym wyborem – wykonać rozkaz i zabić swoją pierwszą miłość, a potem także siebie, czy zdezerterować? Szczęśliwie ksiądz wybawia go z opresji, bierze grzech podwójnego wyroku, ale przecież także zabójstwa, na swoje sumienie. Dobrze dobrani aktorzy – aptekarz, kolejarz, zdrajca Brausch. Ograniczona do minimum scenografia, nastrój budują światła i oczywiście gra aktorska – ekspresyjnie wzmacniająca dramatyzm, a przy tym operująca przede wszystkim słowem, wydaje mi się, że bardzo pasująca zarówno do tekstu, jak i szerzej – do twórczości Iwaszkiewicza oraz czasu akcji. Pytanie, na ile wojna zmienia wartość ludzkiego życia, pozostaje zawieszone w powietrzu, nie odpowiada na nie nawet obrońca człowieczeństwa, ksiądz Węgrzyn. A jednak to obowiązek, nie życie, okazują się być najważniejsze. Dylemat w trudnym czasie wojny wykracza bowiem poza sumienie i często nie dotyczy jednego życia, jednego człowieka. gdyby zawiódł harcerz Józio, a ksiądz go nie wyręczył w egzekucji, wówczas być może zginęliby konspiratorzy. Ksiądz chce ocalić duszę Józia, który dawno stracił niewinność, wykonał wcześniej z rozkazu podziemia trzy inne wyroki, ale jednocześnie opowiada się po jednej ze stron, przestaje być kaznodzieją, staje się żołnierzem. A jednak śmierć Flory jest ze wszech miar niesprawiedliwa, jej jedyną winą była nadmierna frywolność, ale przecież to młoda dziewczyna, w normalnych warunkach jej miłosne wybory nie miałyby innych konsekwencji niż ewentualne rozczarowanie. Tymczasem ponosi konsekwencje nieadekwatne do winy. Iwaszkiewicz pozostawia nie tylko widza, ale też bohaterów swojej sztuki ze świadomością okrucieństwa czasu wojny. I zapewne gdy pisał „Pod akacjami”, w 1945 roku, to właśnie było najważniejsze. Dziś, kiedy oglądamy spektakl przez pryzmat miłości i wartości ludzkiego życia, nie łatwo jest zrozumieć decyzję księdza Węgrzyna, choć – w warunkach czasu akcji – zapewne nie miał on wyboru. Zrobił to, co musiał, wbrew własnym przekonaniom, wierze i sumieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 października 2018 o godz. 19:01

Gin (2018)

GinOkładka-2

Gin to jedna z najszybciej rosnących kategorii alkoholi w ostatnich latach – zarówno jeśli chodzi o liczbę marek, destylarni i innowacyjność, jak i o zwiększającą się konsumpcję, a przede wszystkim, wartość koszyka zakupowego. Zmienia się postrzeganie ginu. Nadal jest ulubionym składnikiem prostych, orzeźwiających koktajli, ale w szalonym tempie wzrasta liczba ginów premium i superpremium, w cenach często przekraczających 50 euro za butelkę, a nie rzadko i powyżej 100 euro. Gin wraca na salony, do dobrych barów i restauracji. Powstaje coraz więcej barów wyspecjalizowanych wyłącznie w ginie, kilka z nich działa już także w Polsce, a na ich półkach znaleźć możemy po sto i więcej różnych butelek z całego świata.

22 października 2018 o godz. 18:57

Książka o ginie

GinOkładka-2

Nakładem M&P ukazała się kolejna książka w serii „Świat wykwintnych alkoholi”. Łukasz Gołębiewski zabiera czytelników w podróż po świecie botaników, zapachu kwiatów, korzeni, ziół, czyli na poznawanie świata ginu.

22 października 2018 o godz. 18:37

Wybory samorządowe

Z wyników wyborów samorządowych można wywnioskować, że ludzie lubią swoje władze lokalne. Poparciem cieszą się zwykle ci, którzy są od dawna w samorządach.  W sumie to bardzo optymistyczna wiadomość.

10 października 2018 o godz. 17:52

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover 23-001

Ukazał się nowy numer (5/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

7 października 2018 o godz. 20:08

Kartka z podróży – Chateau Dereszla

Dereszla-008

Jedne z najpiękniejszych piwnic w regionie Tokaj, ciągnące się ok. półtora kilometra pod ziemią, to Chateau Dereszla, czyli Dereszla Pincészet. Piwnice pochodzą z początku XV wieku. W wiekach XV i XVI była to część posiadłości królewskich. Winnice pod nazwą Dereszla zostały założone w XVIII wieku, w czasach panowania Habsburgów. Obecnie jest to wspólne przedsięwzięcie kapitałowe węgiersko-francuskie. Poza niewątpliwa atrakcją dla zwiedzających, czyli starymi piwnicami, mają 40 ha własnych winnic oraz dodatkowo 25 winnic powiązanych biznesowo, dodatkowych 100 hektarów, czyli są to m.in. winnice: Dereszla, Lapis, Henye, Hatalos, Zsadány, Várhegy. Pozwala to tworzyć bardzo zróżnicowane wina. W ofercie jest zarówno wino dla sieci dyskontów (dostępne w Polsce w Lidlu – Dorombor), jak i wytrawne furminty, tokaje samorodne i tokaje aszú z esencją na czele. Eksportują do ponad 40 krajów. Wszystkich win można spróbować na miejscu, odwiedzając piwnice Chateau Dereszla w Bodrogkisfalud, około dziesięć kilometrów od miasta Tokaj.

5 października 2018 o godz. 17:50

Kartka z podróży – Winnice Hétszőlő i piwnice Rakoczego

Tokaj Hetszolo-012

Tokaj Hétszőlő to jeden z największych, najbardziej utytułowanych producentów win tokajskich, obecny na polskim rynku poprzez import firmy Vininova. Winnice rozciągają się pod górą Tokaj, zajmując powierzchnię 55 ha. Zostały założone w 1502 roku przez rodzinę Garai. Wówczas było to siedem osobnych parceli, które z czasem zostały połączone. Ich właścicielami byli na przestrzeni wieków m.in.: Gáspár Károli (tłumacz Biblii na język węgierski), Gábor Bethlen, książę Transylwanii czy rodzina Rákóczi. W okresie CK Monarchii były cesarskimi winnicami Habsburgów. Po pierwszej wojnie światowej przejęte przez państwo. Przez wszystkie wieki słynęły z szlachetnej pleśni, która pokrywa dojrzewające na zboczach góry winogrona i służy do produkcji najlepszych tokajskich win aszú.

4 października 2018 o godz. 09:13

Kartka ze Speyside – Katedra w Elgin

Rothes (5)

Ruiny katedry Świętej Trójcy w Elgin to jeden z najpiękniejszych zabytków regionu. Od XIII wieku była siedzibą biskupstwa. Kilkakrotnie płonęła, kilkakrotnie była przebudowywana. Zachowana ruina pokazuje imponujące rozmiary nawy głównej, długiej na niemal sto metrów. Z jej początków pochodzą dwie masywne prawie trzydziestometrowe wieże obronne, na których ustawione były działa armatnie. Zachwyca lekkość żebrowego sklepienia zachowanego (częściowo zrekonstruowanego) kapitularza. Niestety, po zwycięstwie reformacji w XVI wieku straciła swój sakralny charakter i z wolna zaczęła obracać się w ruinę. W 1560 roku przestało funkcjonować biskupstwo w Elgin. Teren wokół katedry wykorzystywany była jako cmentarz, stąd wśród ruin liczne kamienne nagrobki. Część murów prostaczkowie rozebrali, wykorzystując budulec do własnych celów. Dopiero w XX wieku otoczono ją parkanem i zabezpieczono jako zabytek. Obecnie jest to muzeum.

3 października 2018 o godz. 22:32

Kartka ze Speyside – Huntly

Huntley (9)

Huntly to jedno z miasteczek w centrum Speyside, świetnie się nadaje jako baza wypadowa do zwiedzania destylarni whisky. Spędziłem tutaj tydzień. Cisza, spokój, pięć tysięcy mieszkańców. Wąskie uliczki, ruiny renesansowego zamku, kilka kościołów. Znakomity sklep Whiskies of Scotland. Duncan Taylor będzie tu budował destylarnię, poprzednią zamknięto jeszcze w XIX wieku. Przez długi czas miasteczko wraz zamkiem należało do możnego klanu Gordon. Zamek zbudowano jeszcze w średniowieczu, w XII wieku, ale został przebudowany w stylu renesansowym. Przez długi czas był nie tylko siedzibą rodu Gordonów, ale też ważną twierdzą. Jego upadek nastąpił dopiero w XIX wieku. Obecnie jest tu muzeum. Naturalnie otoczony przez wodę – łączące się tutaj rzeki Bogie i Deveron. Przy Placu Gordonów, głównym placu miasta, można podziwiać starą renesansową studnie. Nieopodal jest ratusz z czworoboczną wieżą.

3 października 2018 o godz. 21:28

Debata o kondycji polskiego wina

wine_expo_poland

Wine Expo Poland & Warsaw Oil Festival zaprasza 26 października o godz. 11.30 na debatę ekspercką pt. „WINO, czy w tej branży się przelewa?”. Moderatorem debaty będzie Paweł Grotowski, w panelu uczestniczą: Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny „Aqua Vitae”, Jakub Nowak, wiceprzewodniczący Polskiej Rady Winiarstwa, prezes firmy Jantoń, Kamila Klajman z łódzkiego laboratorium autentykacji win, prof. dr hab. inż. Aneta Wojdyło z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu Wydział Biotechnologii i Nauk o Żywności Katedra Technologii Owoców, Warzyw i Nutraceutyków Roślinnych – o kierunku studiów Technologia Winiarstwa oraz Sławomir Brzózek – prezes zarządu Fundacji Nasza Ziemia.

2 października 2018 o godz. 08:14

Kartka ze Speyside – Wizyta w Duncan Taylor

SONY DSC

Jedna z najważniejszych szkockich niezależnych firm pośredniczących na rynku whisky, powstała w 1938 roku w Glasgow na bazie kolekcji starych whisky, które zgromadził nowojorski biznesmen Abe Rosenberg. Po zniesieniu prohibicji Rosenberg prowadził dobrze prosperujące przedsiębiorstwo dystrybuujące alkohole, z magazynami w: Nowym Jorku, Connecticut i Miami. Po II wojnie światowej był m.in. wyłącznym dystrybutorem w USA bardzo popularnego wówczas szkockiego blendu J&B (Rosenberg sprzedawał rocznie 3,5 mln skrzynek J&B). Założona przez niego w Glasgow firma Duncan Taylor & Co. zajmowała się skupowaniem whisky single malt, bardziej z myślą o prywatnej kolekcji, niż na sprzedaż. Do śmierci, w 1994 roku, zgromadził kolekcję ok. 4000 beczek whisky single malt. Skupował świeży destylat i napełniał nim własne beczki. Niewielką część z tego wykorzystywał do własnych blendowanych whisky, reszta była lokatą kapitału.