27 października 2015 o godz. 12:24

Po wyborach

Sejm_433-001
PKW podała ostateczne wyniki wyborów, PiS ma władzę samodzielnie, lewica poza Sejmem, Korwin też. PiS – 5711687 głosów (37,58%), PO – 3661474 głosów (24,09%), Kukiz – 1339094 głosów (8,81%), Nowoczesna – 1155370 głosów (7,6%), PSL – 779975 głosów (5,13%), Zjednoczona Lewica – 1147102 głosów (7,55%), Korwin – 722999 głosów (4,76%), Razem – 550349 głosów (3,62%).


Pierwszy raz w Sejmie nie będzie lewicy, a mało zabrakło by także nie było ludowców. To nie jest dobre, gdyż część poglądów sporego elektoratu nie będzie miała w ogóle głosu, ale z drugiej strony, lewica sama jest sobie winna. Od lat nie ma programu, za późno pojawiły się nowe twarze, a w polityce negacji dużo bardziej wyrazisty okazał się być Kukiz. Jednocześnie wybory dały jakąś szansę lewicy na przyszłość, po pierwsze finansowanie dla dwóch formacji, po drugie, pojawiły się nowe twarze, atrakcyjne i młode. Czas już odesłać Leszka Millera na emeryturę, Palikota do pisania pamiętników, a stery nowej lewicy powinni przejąć Barbara Nowacka i Adrian Zandberg. Razem. Czas wrócić do myślenia, że nie ma wroga na lewicy i wspólnie działać z nadzieją na wynik w następnych wyborach.
Wyraźny problem lidera ma PSL. Janusz Piechociński jest koncyliacyjny, kulturalny, ale bezbarwny. A za nim są postacie anonimowe. Brakuje lidera choćby miary Waldemara Pawlaka. Jednocześnie jestem przekonany, że Polska potrzebuje silnej reprezentacji partii chłopskich, nie ważne z jakim rodowodem, dziś to już nie ma znaczenia, mogą to być Zieloni czy Chadecja. Rolnictwo wymaga restrukturyzacji, a jednocześnie to nasza przyszłość – w sensie gospodarczym, demograficznym i ekologicznym. Tymczasem Sejm jest absolutnie zdominowany przez partie mieszczańskie, co w ogóle nie odzwierciedla struktury społecznej.
Wybory wyłoniły nowych liderów. Na pewno wielkim wygranym jest Ryszard Petru, pewnie niewielu wierzyło, że jego młoda formacja przekroczy próg wyborczy. Przekonał do siebie ludzi młodych, przedsiębiorców, osoby o liberalnych poglądach, zmęczone rządami PO. Czy będzie potrafił ten sukces wykorzystać? Ma wielką szansę. Do wygranych mimo wszystko należą także Barbara Nowacka i Adrian Zandberg. Choć ich ugrupowania nie weszły do Sejmu, to jednak pokazali nową twarz lewicy. To krok w dobrym kierunku. Charyzmatyczną osobowość potwierdził Paweł Kukiz, choć chyba z wyniku wyborów nie może być zadowolony, podobnie jak z wcześniejszego zainteresowania referendum i tematem JOW-ów. Mało tego, jako jedyny nie dostanie dofinansowania z budżety dla partii politycznych, bo nie startował jako partia. Wydaje się, że popełnił masę błędów od czasu ogromnego sukcesu w wyborach prezydenckich. Jedyna dla niego szansa na przyszłość, to konsekwentne pozostawanie w opozycji. Jest głosem najbardziej sfrustrowanej grupy społeczeństwa – bezrobotnych, ludzi młodych bez perspektyw i ludzi starych bez dobrej opieki medycznej i środków do godnego życia.
Wynik partii Korwin pokazuje, że jednak są granice błazeństwa i oszołomstwa, że poza ludźmi bardzo młodymi nikt nie przyklaśnie robieniu z polityki muppet show. W przypadku Korwina jego poglądy schodzą na dalszy plan, gdy przybiera maskę clowna i za wszelką cenę stara się zwrócić uwagę mediów. Właśnie kolejny raz tę cenę zapłacił. Facet niczego się nie uczy, czas na emeryturę.
PO straciło władzę, przegrało wybory, ale nie ma w tym żadnej sensacji, to było od wielu miesięcy wiadome. Przegrali, bo przez lata rządów zrobili tak dużo złych rzeczy, że chyba głosowali na nich tylko ci, którzy bali się radykalizmu PiS. Nie pasjonuję się polityką, nie mam sympatii i jak zawsze nie głosowałem na nikogo. Od lat zajmuję się książkami i w mojej skromnej dziedzinie widzę, ile rządy PO narobiły złego. Brak ustawy o książce, brak skutecznej ochrony praw autorskich, brak jakiegokolwiek wsparcia dla podręczników akademickich, brak działań na rzecz zrównania stawek podatku VAT na książki papierowe i e-booki, populistyczny darmowy podręcznik, który nie tylko niszczy rynek wydawniczy i księgarski, ale też doprowadzi do drastycznego obniżenia się jakości polskiej edukacji szkolnej, ogromne wsparcie finansowe dla tzw. wolnych zasobów, kosztem jakości książek, to część ewidentnie szkodliwych działań. Jedynie Ministerstwo Kultury i podległy mu Instytut Książki, a także Instytut Adama Mickiewicza, w czasach rządów PO zasłużyły na dobrą ocenę. Działania Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Nauki, Ministerstw Cyfryzacji – to było długofalowe szkodnictwo, które jeszcze przez wiele lat odbijać się będzie czkawką. Liczba grzechów w dziedzinie, którą się zajmuję, i która jest mi najbliższa, wystarcza bym nie płakał za PO. A inne branże mogą dorzucić kolejne cegiełki. Może nauczą się więcej pokory. Najpierw jednak muszą znaleźć nowego lidera, bo Ewa Kopacz nie pociągnie partii do przodu.
PiS wziął całą władzę, ale trzeba powiedzieć, że był do tego bardzo dobrze przygotowany. Wiedzieli jak wygrać i byli pewni swego. Beata Szydło wypadała przekonywująco, deklasowała swoją rywalkę. Zwycięzcy przyjdzie jednak rządzić w niesłychanie trudnych czasach. Wali się Unia Europejska, imigranci szybko doprowadzą finanse publiczne państw Unii do ruiny, nie rozwiązany jest problem Grecji, a w tle są także inne kraje pogrążone w finansowym kryzysie, państwa Unii są nadmiernie obciążone długami, a te najbogatsze mają na dodatek nieściągalne wierzytelności, do tego problem Rosji, Ukrainy, zagrożenie terroryzmem, rosnąca hegemonia USA, ogólnie widmo globalnego konfliktu… To są sprawy niezależne od naszych politycznych wyborów, ale też są to sprawy ważniejsze od naszych politycznych sympatii czy antypatii. PiS to nie jest mój wybór, bo choć nie mam politycznych poglądów, to moje serce bije po lewej stronie, ale uważam, że w tak trudnych czasach trzeba dać nowej władzy wsparcie, zwłaszcza w tych wszystkich działaniach, które przyczyniać się będą do stabilizacji i wzrostu poczucia bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że taka też będzie polityka. Mamy silny rząd, z mocnym społecznym poparciem, trzeba to wykorzystać. Być może to są właśnie takie czasy, kiedy narody Europy potrzebują mocnej reprezentacji i skutecznej władzy. Oby z poszanowaniem głosu mniejszości, bez kierowania się ideologią, resentymentami, bez rozliczeń, lecz konsekwentnie do przodu, równie skutecznie jak w drodze do władzy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)

28 lipca 2018 o godz. 11:14

Dzisiaj Nancy Regan

20180601_201555

Dzisiaj o godz. 18.00 koncert zespołu Nancy Regan pt. „Początki Polskiej Sceny Alternatywnej”. Martyna Załoga wykona utwory zespołów, które dały początek polskiej scenie alternatywnej. Po koncercie muzyka live przy ognisku. Wstęp wolny.