8 października 2016 o godz. 23:08

Po co te nerwy?

generic
Mecz Polska-Dania w Warszawie wygraliśmy, ale było niepotrzebnie nerwowo. Zwycięstwo pozostawia wiele pytań na temat naszej drużyny, zwłaszcza jej kondycji. To była kolejna bardzo zła druga połowa w naszym wykonaniu. Wiele błędów w defensywie, nie trafiona zmiana po kontuzji Arkadiusza Milika, bramka samobójcza Kamila Glika. No i fenomenalny Robert Lewandowski, który zaliczył hat-trick.


Zaczęło się znakomicie. W 10. minucie Grosicki świetnie podał w pole karne do Milika, ten główkował w okienko, ale Kasper Schmeichel obronił. Jest godnym następcą swojego ojca, Petera Schmeichela. W 20. minucie duński bramkarz był jednak bez szans. Znów kapitalne podanie Grosickiego, tym razem do Lewandowskiego, który nie mógł zmarnować takiej piłki. Za ekwilibrystykę w 33. minucie Lewandowski mógł dostać czerwoną kartkę, leżąc w polu karnym podebrał ręka piłkę bramkarzowi, wystawił ją Błaszczykowskiemu, ten wsadził ją do bramki. Skończyło się na nie uznaniu bramki. Dwie minuty później w polu karnym został sfaulowany Milik (znów podawał Grosicki). Rzut karny wykorzystał Lewandowski, 2:0. Polska szła jak huragan, Dania słabo się broniła, przewaga była ogromna. Zaraz po przerwie, w 48. minucie Lewandowski przeprowadził przepiękną kontrę, mając dwóch obrońców na plecach przebiegł przez pół boiska i precyzyjnie wpakował piłkę przy słupku, 3:0. Niestety, wszystko co dobre tutaj się skończyło, potem zaczął się chaos, gra nerwów i masa błędów, dobrze, ż przeciwnik był słaby. Dwie minuty po cudownym golu Lewandowskiego pechowo samobójczą bramkę wpakował sobie Kamil Glik. Dania jakby odzyskała siły, zaczęła grać agresywniej. I w 70. minucie Poulsen wpakował na 3:2. Wyglądało, że będziemy świadkami smutnej powtórki z Kazachstanu. Tym razem wygraną udało się szczęśliwie dowieść do końca, choć kto wie, co by było, gdyby mecz trwał pięć minut dłużej. Mamy wyraźnie problem z grą w drugich połowach. Drużyna dostarcza niepotrzebnych emocji, a rywale będą trudni, ani Rumunia, ani Czarnogóra nie będą łatwiejszymi przeciwnikami niż Dania, a z nią trzeba będzie też wygrać w Kopenhadze. Pozostaje na razie zadowolić się tym, co mamy po dwóch meczach, a jest to trzecie miejsce w grupie, które nie daje żadnych szans na awans do mistrzostw świata w Rosji.
W naszej grupie wcześniej Rumunia i Czarnogóra zrobiły to, co do nich należało, wygrali swoje mecze ze słabiakami, obydwa zespoły wsadziły po pięć goli. Z Czarnogóra nie wygraliśmy jeszcze nigdy w historii, nasz bilans spotkań to same remisy. Z Rumunią graliśmy w historii aż 34 razy, wygraliśmy tylko 5, przegraliśmy aż 14. Oczywiście, statystyki nie mają wpływu na przebieg meczu, ale warto o nich pamiętać, bo każdy mecz w tej grupie będzie wyzwaniem. Z najsłabszym Kazachstanem straciliśmy dwa punkty. Z Armenią w historii naszych spotkań zdarzało nam się zarówno wygrać, jak i zremisować, jak i przegrać. W Kiszyniowie na pewno nie będzie łatwo, na razie trzeba jednak wygrać z nimi wtorkowy mecz w Warszawie. Wtedy będziemy nieco spokojniejsi.

Komentarz dla “Po co te nerwy?

  1. Fakt, ze ta reprezentacja grala w turnieju w fazie pucharowej, pierwszy raz od roku 86. Wielu kibicow urodzilo sie pozniej i nie pamieta Polskiej Wielkiej Pilki. Pilkarze tez. Moze dlatego odtrabili ten awans do osemki na Euro jako wielki sukces. Ze zdumieniem czytalem ich wypowiedzi, ze teraz to beda do nich podchodzic jako ‚bij mistrza’. Wiekszosc oprocz Lewandowskiego i Grosickiego, a szczegolnie Szczesny, zaczela wykazywac symptomy babelkow w glowie. Ale przeciez oni niczego nie osiagneli! Zadnego medalu nie zdobyli. I owszem w porownaniu do minionych trzydziestu lat sa wielcy, ale sukcesow realnych nie bylo! I wlasnie wydaje mi sie, ze drugie polowy to wynik tej mentalnosci. Prowadzimy, jestesmy swietni, jakos to bedzie, wygralismy juz…. A tymczasem do awansu na nastepna impreze droga bardzo daleka i stroma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 listopada 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Shalauri

Shalauri 2018-11-05 13-10-58

Położona kilka kilometrów za Telavi, przy drodze do Tsinandali, malutka winnica Shalauri powstała w 2013 roku. Mają tylko 2 ha, ale jakież tu robią wybitne wina! Wyłącznie z kwewri, żadnych beczek, żadnych europejskich winifikacji. Wszystko po bożemu, to znaczy po gruzińsku. Ich rkatsiteli ma smak miodu, mtsvane pachnie jak rieslingi późnego zbioru, pomarańczowe khikhvi jest jak polne kwiaty i agrest. Mają dwa rodzaje saperavi, bardzo wytrawne i taniczne oraz niemal słodkie, ale nie w stylu win Kindzmarauli, to jest słodycz soczystej czarnej porzeczki, fig i wędzonej śliwki. W niewielkiej piwnicy na tyłach domu wkopane są kwewri, w drugiej piwnicy leżakują wina w butelkach, jest też jedna izba zamieniona na winiarnię, tu także są kwewri. Chacha ze swoich wytłoków destylują u sąsiada, ma aromat dojrzałego słonecznika. Produkty nie są bynajmniej tanie, butelka 30-40 lari.

14 listopada 2018 o godz. 08:23

Kartka z podróży – Twierdza Chailuri

07 Chailuri 2018-11-04 11-36-26

Stanąłem przy głównej drodze wiodącej z Tbilisi do Kachetii, zaraz za winiarnią KTW, dokąd każdego dnia przyjeżdżają autokary pełne Rosjan, którzy wypijają wprost ze stalowych tanków zasiarczone, bardzo młode i bardzo podłe wina. Stanąłem, bo tu cisza i spokój, a chwilę wcześniej musiałem przebijać się przez rosyjską ciżbę, żeby kupić butelkę wina kisi i kompot z owoców fejhoa w sklepiku firmowym KTW. Mają tam nie tylko wstrętne wina, ale Rosjan Gruzini prowadzą prosto do cystern, i poją paskudztwem ku własnej uciesze, zwłaszcza, że Rosjanie chwalą, siarka i kwas im nie przeszkadzają. Stanąłem tu, gdyż na lewym brzegu rzeki stoi sporych rozmiarów twierdza Chailuri (znana też jako Niakhura). Bastion jakich w Europie wiele, typowy dla fortyfikacji osmańskich. Pierwotna twierdza powstała tu w późnym średniowieczu i wraz z drugą fortyfikacją – Monavi – strzegła przejścia przez wąwóz Iori w stronę Tbilisi. Miała trzy pietra i dwie bramy. Zniszczona w 1801 roku, podczas walk o niepodległość Gruzji, odbudowana w latach 80. XX wieku, dziś częściowo porośnięta trawą. W sumie, nic ciekawego, punkt na mapie, chwila odpoczynku pomiędzy jedną winiarnią a drugą. Nieciekawe miejsca też potrafią jednak cieszyć, gdy świeci słońce, za plecami masyw Kaukazu, z lewej strony winnica, a powietrze wypełnia przyjemny zapach wypalanej za płotem trawy.

13 listopada 2018 o godz. 09:54

Kartka z podróży – Wizyta w Château Mukhrani

Mukhrani 2018-11-03 16-32-57

Obecna firma powstała w 2002 roku, powołana przez inwestorów ze Szwecji, którzy są też właścicielami firmy Georgian Wines & Spirits w Kachetii. W 2007 roku rozpoczęła działalność nowoczesna winiarnia połaczona z destylarnią chacha. Nazwa nawiązuje do najważniejszej gruzińskiej dynastii książęcej, która panowała od początku XVI do XIX wieku. Wspaniały pałac Mukhrani – dostępny dla zwiedzających – jest tu restauracja, a jednocześnie zakład produkcyjny – winiarnia i destylarnia, a w piwnicach znajduje się 60 tys. beczek z winem. Większość starzenia odbywa się we francuskim dębie. Mury zapewniają stała temperaturę 15 stopni Celsjusza. Piwnice powstały w 1878 roku, château zostało zaprojektowane przez francuskiego architekta. Była tu letnia posiadłość Romanowów. W piwnicach są kwewri, które mają 150 lat i pamiętają czasy założyciela winiarni, Ivana Mukhranbatoni. Ivan produkował w XIX wieku 1,2 mln l wina rocznie.

12 listopada 2018 o godz. 09:11

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Askaneli Brothers i Jimsher

Askaneli Brothers 2018-11-02 15-45-36

Na przedmieściach Tbilisi ulokowana jest nowoczesna winiarnia i destylarnia Askaneli Brothers. Właścicielami firmy są bracia Gocha i Jimsher Chkhaidze, nazwa Askaneli pochodzi od wioski Askana w prowincji Guria. Wedle ludowej opowieści niejaki Antimoz Askaneli zbudował tutaj piwnicę pełną kwewri do produkcji wina. Faktem jest, że we wsi można odnaleźć kwewri, które pochodzą z lat 80. XIX wieku.

11 listopada 2018 o godz. 15:56

Kartka z podróży – Come back to Tbilisi

SONY DSC

Trzeci raz jestem w Tbilisi. Zaliczyłem już trzy pory roku – lato, jesień i zimę. Nieodmiennie miasto tętni życiem. Zawsze w kolorach oferowanych na straganach owoców – granatów, szaronów, pomarańczy, zielonych fig oraz zwisających wszędzie poskręcanych, wypełnionych orzechami, churcheli. Nieodmiennie pachnie winogronami. Kuszą wine-bary i bazary. W dawnych tureckich łaźniach kwitnie rozpusta, damy wprawdzie nie mają dostępu do kapiących się panów, co jednak nie przeszkadza alfonsom by prezentować całe katalogi ze zdjęciami oczekujących prostytutek. Gorąca miłość po gorącej parowej kąpieli, do tego sto gram rozgrzewającej chacha i zawał jak w banku.

8 listopada 2018 o godz. 14:18

Gin – Świat wykwintnych alkoholi

Jeden destylowany prawdopodobnie w najmniejszym alembiku pod słońcem, inny z dodatkiem surowego mięsa wołowego, a jeszcze inny z dodatkiem soku wiśniowego. Po takim opisie trudno stwierdzić, że chodzi o gin, a jednak właśnie ten trunek jest bohaterem najnowszej książki Łukasza Gołębiewskiego. Podobnie jak producenci perfum, tak i my, czytelnicy jesteśmy zaproszeni do świata zapachów, aromatów, bo i trunek nad wyraz aromatyczny. Z jednej strony wymagający użycia raptem paru składników, więc najbardziej typowych: jałowca, dzięgla, kolendry czy kosaćca, z drugiej zachwycający ich mnogością (liczba dwucyfrowa), a zarazem zaskakujący efektem końcowym. Gin ma wiele twarzy i wiele odsłon. Choć historia ginu jest troszkę okrojona i dość zwięzła, największe pole do popisu daje przegląd jałowcówek zgromadzonych na kolejnych stronach książki. Czytając opisy tychże odnosimy wrażenie, że owszem nastąpił swoisty renesans ginu, co powinno cieszyć, ale z drugiej strony mamy do czynienia z postępującą osobliwością receptur, co jednakowoż daje pewność, że o ginie jeszcze nie raz usłyszymy i posmakujemy w przyszłości naprawdę ciekawe, nieszablonowe trunki.

30 października 2018 o godz. 22:10

GBH w Warszawie

45132932_1986854171397006_2456786589699801088_n

19 listopada w klubie Pogłos (Warszawa, ul. Burakowska) zagrają weterani punk rocka, GBH. Towarzyszyć im będą warszawskie zespoły Kara i The DamNation. Start – 19.00, wjazd: 60/70 zł.

28 października 2018 o godz. 18:42

Fialky w Poznaniu

SONY DSC

Królowie czeskiego punk ’77, The Fialky, zagrają 17 listopada w Alternativa Club w Poznaniu. U ich boku polski klasyk gatunku, czyli Werwolf 77. A na rozgrzewkę Karaluch z Poznania. Bilety – 30/40 zł.

22 października 2018 o godz. 19:01

Gin (2018)

GinOkładka-2

Gin to jedna z najszybciej rosnących kategorii alkoholi w ostatnich latach – zarówno jeśli chodzi o liczbę marek, destylarni i innowacyjność, jak i o zwiększającą się konsumpcję, a przede wszystkim, wartość koszyka zakupowego. Zmienia się postrzeganie ginu. Nadal jest ulubionym składnikiem prostych, orzeźwiających koktajli, ale w szalonym tempie wzrasta liczba ginów premium i superpremium, w cenach często przekraczających 50 euro za butelkę, a nie rzadko i powyżej 100 euro. Gin wraca na salony, do dobrych barów i restauracji. Powstaje coraz więcej barów wyspecjalizowanych wyłącznie w ginie, kilka z nich działa już także w Polsce, a na ich półkach znaleźć możemy po sto i więcej różnych butelek z całego świata.

22 października 2018 o godz. 18:57

Książka o ginie

GinOkładka-2

Nakładem M&P ukazała się kolejna książka w serii „Świat wykwintnych alkoholi”. Łukasz Gołębiewski zabiera czytelników w podróż po świecie botaników, zapachu kwiatów, korzeni, ziół, czyli na poznawanie świata ginu.