31 maja 2012 o godz. 12:30

Pliki elektroniczne zamiast książek – czy to możliwe?

30 maja "Głos Węgrowa i Okolic" opublikował wywiad z Łukaszem Gołębiewskim. Rozmowę przeprowadzono po spotkaniu z autorem w Węgrowie.

Wczoraj, 29 maja, w Węgrowie zakończył się Multikulturowy Festiwal Książki. W trakcie trzech dni trwania festiwalu można było wziąć udział w wykładach związanych z różnymi aspektami literatury. Ostatni wykład zaprezentował Łukasz Gołębiewski. Dotyczył on szans przetrwania książki w wersji papierowej w dobie Internetu. Oto co nam powiedział na ten temat.

Głos Węgrowa i okolic: Czy rzeczywiście istnieje niebezpieczeństwo, że książka zniknie?

Łukasz Gołębiewski:  Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie jest negatywna. Niestety. Przetrwa treść – nadal będziemy się uczyć, nadal będziemy czytać, podróżować wraz z wyobraźnią twórców, natomiast w innej formie. Jeśli myślimy o książce jako pewnym tworze kultury materialnej, czymś co  jest elementem tradycji druku, to raczej taka książka nie ma szansy przetrwać. Jej los jest dosyć niedługi. Im więcej będziemy mieli dostępnych książek w formie cyfrowej, a Google zapowiada, że do 2015 roku zdygitalizuje wszystkie zasoby światowych bibliotek, i im więcej będziemy mieli urządzeń do odczytu tych  plików (…), tym rzadziej będziemy decydować się na zakup stosunkowo drogiej książki papierowej.

Co jest przyczyną takiego stanu?

Takie są zmiany technologiczne i ekonomiczne. Jeżeli książka w pliku ma być dużo tańsza i być może sprzedawana w abonamencie jak telewizja kablowa, to stanie  się powszechnie dostępna, trafi pod strzechy, tak jak o tym marzyliśmy w czasach pozytywizmu.

Jaką przewagę ma nad książką plik elektroniczny?

To chociażby rzecz niesłychanie istotna w naszych czasach – wewnątrztekstowe przeszukiwanie. Jeżeli chcemy znaleźć jakiś cytat, to nie musimy kartkować książki, a często nie jest łatwo znaleźć zdanie, nawet jeśli książkę czytaliśmy – wystarczy wpisać kilka słów i tekst jest automatycznie przeszukiwany. Dzięki temu wzrasta atrakcyjność biblioteki budowanej przez Google czy Europeana (…). Inne cechy, które mogą wydawać się atrakcyjne – to, że pliki nic nie ważą, że można do urządzenia przenośnego zabrać cały księgozbiór, można dołączać sobie własne notatki, można wycinać fragment tekstu i dołączać do innych dokumentów (…). Jeżeli zestawiamy książkę papierową z cyfrową, należy pamiętać, że jedna ma swoje walory i druga. Teraz tylko pytanie czego bardziej będzie oczekiwał użytkownik. (…)

Jakie zagrożenia może nieść ze sobą powszechna cyfryzacja książek?

Z jednej strony są to bardzo poważne zagrożenia dla wszystkich zawodów związanych z książką – bibliotekarzy, księgarzy, drukarzy, krytyków literackich. Będzie coraz mniejsze zapotrzebowanie na ich usługi, wiedzę (…). Zmiany będą dotyczyć również procesu czytania. Jest to procesem wymagającym wysiłku, długotrwałym, żmudnym, natomiast czytanie na monitorze jest czymś innym – czymś krotokwilnym, czytamy wycinkami, kontekstami, użytkowo bardziej niż dla przyjemności.

Future Exploration, firma specjalizująca się w opracowywaniu strategii marketingowych m.in. dla branży mediowej, przewiduje, że ostatnia gazeta papierowa w Polsce ukaże się w 2025 r. Jest to możliwe?

Kto wie, czy nie nastąpi to szybciej. Sytuacja gazet jest szczególnie trudna, ponieważ rolą gazet jest dostarczanie szybkiej informacji, a tutaj będą zawsze przegrywać z medium cyfrowym. Dużo szybciej można aktualizować strony internetowe niż wydania drukowane. Bodaj przed trzema laty amerykański miesięcznik Newsweek (…), kojarzony z poważną prasą, został sprzedany za 1 dolara, a kupił go ponad 90-letni biznesmen-filantrop, bardziej ze względów sentymentalnych niż dlatego, że uważał, iż jest to jakkolwiek atrakcyjna lokata kapitału na przyszłość. Fundusze inwestycyjne praktycznie już nie inwestują w przemysł wydawniczy. Czasy prasy w tym wymiarze, w jakim była, dobiegają końca. To nie znaczy wcale, że ludzie nie będą mieli informacji. Być może będą mieli również profesjonalnie przygotowane treści. Oby, bo demokracja nie może się rozwijać bez profesjonalnie przygotowanej informacji.

31 komentarzy dla “Pliki elektroniczne zamiast książek – czy to możliwe?

  1. Technologia

    Z ta nowa technologia swiat schodzi na psy… Byc moze bywa przydatna lecz lepiej bylo 60 lat temu bez telefonow, komputerow, kamer… Przynajmniej nie bylo takiego problemu z przeludnieniem i ekologia… Za niedlugo w szkolach wszystko bedzie skomputeryzowane, wszytkiego klasy, kazdy uczen bedzie uzywal tablet i laptopow do pracowania na lekcji, odrabiania zadan domowych, … A papier, dlugopis i ksiazka beda rzecza zapomniana, nieuzywana…

    • Technologia

      niestety masz rację, mam wrazenie, ze młodzi nie wiedzą juz czym jest przygoda z książką… jak pięknnymi wrotami wyobraźni jest książka… teraz jest pogoń za technologią, za grami, filmami itd.

      • Technologia

        ..nie oceniajcie..jedno wszak nie wyklucza drugiego..jesli ktos lubi czytac ksiązki będzie to robił..bez względu na to w jakiej formie będą wydawane..

        • Technologia

          Problem w tym, że coraz mniej osób lubi czytać książki, zgadzam się, że nośnik to sprawa drugorzędna, tylko że ludzie zadowalają się coraz krótszymi informacjami, a przygoda z długim tekstem traktowana jest nak coś męczącego. Duża w tym wina szkoły, że podsuwa nudne lektury, czym zniechęca do późniejszych własnych poszukiwań literackich.

          • Technologia

            idąc tym tokiem myslenia to MEN zniechcęca do czytania ksiązek zeby pozniej w płatnych kampaniach telewizyjnych zachęcac do ich czytania..

              • Technologia

                Politycy nie czytają za to sami piszą bzdeto – książki i udzielają wywiadów – rzek. Problem jest chyba taki, że obecnie zaczyna się trochę inne życie tekstu. Będąc w formie elektro – to rozdział z danej książki, czy nawet akapit uzyskuje st…atus całości. Dużo ludzi może nie wiedzieć, że istnieje cała książka, bo wyguglowali dajmy na to tylko zabawny dialog z niej. Więc chyba faktycznie następuje na naszych oczach jakaś paskudna zmiana cywilizacyjna, i to nie tylko w sferze materii. Tak samo jak płyta umiera, bo w ju tjub puszcza się same piosenki.

                • Technologia

                  zgadzam się, kultura się rozczłonkowała, całość straciła rację bytu. Ludzie wola jedną fajną piosenke niż całą płytę.

                    • Technologia

                      idąc tym tropem można powiedzieć, że i w książce tylko rozdział czy fragment jest dobry wiec po co czytać resztę. Ja w owym postępie elektroniki czuje nasze zagubienie, młodym się podba bo żyją a czasach zdominowanych przez ten elektro-świat i w sumie nie pamiętają innych czasów, ale Ci dla których pewnym relaksem magiczną chwilą na ruszenie wyobrażni i swej fantazji było sama na sam z książką owy postęp zaczyna własciwie ukazywam upadek tego co kochali…nie wyonbrażam sobie świata bez tradycyjnych książek :(

                    • Technologia

                      ..masz rację.. chodziło mi tylko o to ze nie mozna wymagac od młodych zeby czuli klimat ksiązek papierowych..ich zapach..podniecenie kiedy się je kupowało stojąc czasami w kolejce..przeciez wazna jest tresc ksiązki i to co kazdy z nich z niej wyniesie a nie w jakiej jest formie..

                    • Technologia

                      wiesz kiedyś też tak myślałam, tzn jest w tym wiele racje nei wazne może w jakiej formie byleby czytali i chcieli czytać jednak wiesz wiele tracą…komputery też są fajne i praca na nich ułatwia nam życie, nei trzeba przepisywać kartek jak coś nie wyjdzie wystarczy Backsoace i jazda na nowo ale… zobacz jak wygasa nam kultura pisania recznie? o zgrodzą charakter pisma młodych ludzi jest taki, ze co 2 mógłby być lekarzem :P… poza tym przez technike wysylamy mega duzo informacji mailowych – fajnei szybko, treściwie jednak… ilu zz nas pisuje jeszcze listy??? ilu młodych wie w jakis posób się to robi? technika ułatwia ale dzieki jej działanią wszytsko jest takie … nieemocjonalne, bez wyrazu, uczucia… :/ smutne!

                    • Technologia

                      ‎..cóż..nadeszło nowe..(:))..nie masz na to wpływu..tez korzystasz z dobrodziejstw techniki..a tak przy okazji..czytanie e-booków na tablecie to zadna rewelacja..keidy się ma kiepski wzrok albo nosi okulary tak jak ja, trzeba regulowac jasnosc,a mniej więcej po godzinie oczy tego nie wytrzymują..

                    • Technologia

                      ja noszę okulary :) nie lubie czytać arty, nawet w kompie i zazwyczaj drukuje je wiec na e – booki się nie skuszę raczjej, fakt korzystam z techniki ale… pisuje jeszcze listy takie zwykłe i mam wtedy mega radość :) choc niestety adresaci nie często odpisują :/ cóż tak bywa, poza tym przez fakt, ze mam styczność z młodzieżą opowiadam im o książkach jako wrotach wyobraźni o magi jaka potrafi bić z papieru… a na warsztatach nakłaniam do np. pisania listów :) …łudzę się, że może jednak coś zmianiam swoimi działaniami :)

                    • Technologia

                      tez tak uważam…ja kiedy spełniam już jakieś to zaraz wymyslam kolejne, bo właśnei te marzenia nadają sens działaniu jakiemu sie poddaje w danych chwilach i…ogółem życiu!

                    • Technologia

                      wiesz ja nauczyłam się żyć tak, ze kiedy jakies marzenie nie uda się spełnić mówię sobie, z eprzyjdzie na nie czas … ciesząc się tym co sie powiodło.

  2. książki

    Muszę mieć papier w ręku i na półce… nie wyobrażam sobie, że normalne książki kiedyś znikną i mam nadzieję, iż nie dożyję takich czasów…od książek elektronicznych oczy bolą…

      • książki

        Niestety przeraża mnie taka wizja a jakoś mam wrażenie, że jest ona coraz bardziej realna… ja również nie wyobrażam sobie braku książek, druku..ich zapachu, dzwięku przewracanych kartek…wszytsko bezdusznie zapakowane w elektroniczny spr…zęt, małe pudełko, jakie wielu wydaje się bedzie ułatwiać życie… sram na taką technikę, ona nie jest w stanie zastapić prawdziwej uczty czytelniczej, która odbywa się miedzy KSIĄŻKĄ a czytelnikiem!

Pozostaw odpowiedź JJF Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

13 lipca 2019 o godz. 13:19

Potopowa burza nad Warszawą

66851713_10156660502088152_4162044277301444608_o

Potworna ulewa, niebo się urwało, potop. Pogoda jest coraz mniej stabilna, prognozy na kolejne lata są bardzo złe, a myślę, że i tak rzeczywistość przerośnie prognozy i lodowce roztopią się dużo szybciej, a upały staną się nieznośne. Kto wie, może jeszcze tego dożyję…

9 lipca 2019 o godz. 23:39

Recenzja – Grappa

Przed autorem jakiejkolwiek publikacji na temat grappy stoi zawsze nie lada wyzwanie. Wiąże się to przede wszystkim z niesławnymi skojarzeniami jakie budzi sam trunek. Do tej pory na grappę patrzono w dwójnasób, choć w obu przypadkach negatywnie – z jednej strony kuriozum turystyczne przywiezione z wojaży, z drugiej tania berbelucha, po której musi boleć głowa. Z myśleniem tym stereotypowym, ale mającym w sobie ziarno prawdy – bo gros grapp przez długi czas, niestety, nie szło w parze z jakością – zrywa najnowsza książka Łukasza Gołębiewskiego, swoiste opus magnum, będące efektem trzyletnich badań. Śledzi ona zawiłą drogę, jaką grappa przebyła od ludowego, wręcz ludycznego bimbru, aż do wkroczenia na salony poprzez swoje bardziej wykwintne odmiany jak vecchia czy riserva. Autor podróżuje więc od rodziny do rodziny i dowiaduje się niuansów nie tylko produkcji, ale pasji, jaką w danej, wielopokoleniowej oczywiście familii zaszczepił pradziadek czy nawet prapradziadek. Mimo, że książka jest autorstwa Łukasza, często staje on z tyłu, z boku i pozwala mówić swoim rozmówcom, a Ci mają wiele do powiedzenia. Uważny czytelnik dowie się, w jakich porach zbierane są wytłoki, czy są mieszane czy nie, o specyfice drożdży, całe know-how jest na kartach tej książki, a każdy z rozmówców aż się wyrywa, żeby się pochwalić, że tylko u nich jest taka aparatura, tylko u nich wprowadzono i opatentowano technologię przechowywania wytłoków, czy wreszcie tylko oni macerują w grappie czarne oliwki. Żeby nie wspomnieć, że u nas fermentuje się dobrze, a gdzie indziej niekoniecznie. Jakże rodzinnie i włosko, nieprawdaż? Bo grappa to nie tylko lakierowaty bimber praprapradziadka, ale pasja i rodzina, czyli Włochy w pigułce, a raczej w kieliszku.

5 lipca 2019 o godz. 17:53

Rynek książki to nisza dla pasjonatów

W numerze 500 dwutygodnika „Biblioteka Analiz” ukazała się obszerna rozmowa z Łukaszem Gołębiewskim, który wspomina lata swojej pracy na rynku książki. Rozmawia Ewa Tenderenda-Ożóg.

5 lipca 2019 o godz. 17:44

500 x „Biblioteka Analiz”

BA500

Ukazał się numer 500 „Biblioteki Analiz”. Ile to lat? Dwadzieścia. O rany, ile się przez ten czas zmieniło, we mnie, wokół mnie, na świecie. Stało jeszcze World Trade Center. Żył jeszcze Joe Strummer. Nie miałem ani jednego kota. Byłem dziennikarzem w „Rzeczpospolitej”. Nie było sztywnych łącz internetowych, ani smartfonów. Nie było Facebooka, nikt nie znał Google, ani Wikipedii. Książki kupowało się w księgarni, nie na Allegro czy w Amazonie. Nie było masy rzeczy, bez których dzisiaj nie potrafimy żyć. A jednak wcale tak wiele się nie zmieniło. W „Bibliotece Analiz” nr 500 duży wywiad ze mną, a także wypowiedzi moich przyjaciół i współpracowników, którzy z sympatią wspominają jak dwadzieścia lat temu tworzyłem firmę i pismo. Nie pozostaje nic innego, jak podziękować za miłą laurkę. Jestem dziś niby daleko, ale wciąż blisko.

4 lipca 2019 o godz. 23:05

Rady dla pijaków

„Nie zadawaj się z abstynentami. Spójrz na budżet państwa, a zrozumiesz, że są to wywrotowcy. (…) Trzeźwość jest stanem przejściowym” ~Julian Tuwim

4 lipca 2019 o godz. 17:52

Superbohaterka

7887895.3

W kinach „Anna” Luca Bessona, dla mnie najlepszy jego film od czasu „Leona zawodowca”. Tytułowa bohaterka jest elitarną, choć młodą stażem, agentką KGB. Wyrwała się z nędzy, beznadziei, narkotyków. Ale ona chce czegoś innego niż krzyż zasługi Związku Radzieckiego, ona chce wolności. Świetnie poprowadzona narracja, retrospektywy, zatrzymane i powracające ujęcia. Piękne kobiety, akcja, mordobicie i strzelaniny, dużo krwi, dużo seksu i przemocy, a w tle rywalizacji między KGB i CIA niedorzeczny świat mody, jako metafora targowiska próżności. Bohaterka ma gdzieś nie tylko ordery, ale też blichtr i światła fleszów. Niby wszystko idzie jak po sznurku, ale Besson przygotował dla widza niespodziewane zwroty akcji i mocne zakończenie. Dziwią mnie słabe recenzje tego filmu, bo widz otrzymał pierwszej klasy kino akcji, dobrze zagrane, dobrze opowiedziane. A że przy okazji jest masa kiczu, scen nieprawdopodobnych rodem z komiksów Marvela, to akurat zupełnie nie przeszkadza i wpisuje się w styl narracji reżysera. Warto iść do kina.

3 lipca 2019 o godz. 12:29

Grappa (2019)

Grappa cover

Nakładem M&P ukazała się książką Łukasza Gołębiewskiego pt. „Grappa”. Przedstawiono w niej historie grappy, technologię produkcji, rodzaje grappy oraz wszystkich znaczących producentów.

3 lipca 2019 o godz. 12:21

Książka o grappie

Grappa cover

Nakładem M&P ukazała się książką Łukasza Gołębiewskiego pt. „Grappa”. Przedstawiono w niej historie grappy, technologię produkcji, rodzaje grappy oraz wszystkich znaczących producentów.

25 czerwca 2019 o godz. 17:03

Zadymiarze – rzecz o punku w Radomiu

zadymiarze

Nakładem wydawnictwa Jirafa Roja ukazała się właśnie najnowsza książka Grzegorza Bartosa „Zadymiarze. Republika i UK Subs w RZO Radoskór”. Koncert z lutego 1983 roku jest dla autora okazją do podróży w przeszłość, odwiedzenia starych załogantów, dawnych radomskich punków, którzy opowiadają o sobie, o swoim pokoleniu, o muzyce, marzeniach i twardej rzeczywistości.

20 czerwca 2019 o godz. 13:09

Straszna Euforia

euforia-nowy-kontrowersyjny-serial-hbo

Media trąbią o nowym serialu HBO, „Euforia”. Że bezecny, pornograficzny i szkodliwy dla równowagi psychicznej. To postanowiłem obejrzeć pierwszy odcinek. Nie takie rzeczy pokazywali i będą pokazywać. Popłuczyny po „Trainspotting”, które dla odmiany okrzyknięto arcydziełem. Jak pisał Ignacy Karpowicz, „Czy to ma znaczenie, co wzrusza? Arcydzieło czy szmira? Wzruszenie jest takie samo”.