7 maja 2013 o godz. 19:09

Piractwo, zbyt wysoka cena i mała oferta blokują rynek e-booków

Polska Agencja Prasowa zamieszcza obszerną relację z dzisiejszej konferencji „E-book też książka”, zorganizowanej przez Firmę Księgarska Olesiejuk w związku z promocją ich serwisu Ksiazki.pl. Ekspertem w panelu dyskusyjnym był Łukasz Gołebiewski, poniżej relacja PAP ze spotkania.

Piractwo, zbyt wysoka cena i mała oferta to główne ograniczenia w rozwoju rynku książki elektronicznej w Polsce powiedział podczas wtorkowego spotkania „E-book też książka” Łukasz Gołębiewski, prezes spółki Biblioteka Analiz.
Zdaniem Łukasza Gołębiewskiego jednym z największych ograniczeń w rozwoju rynku książki elektronicznej w Polsce jest piractwo. „Nie znamy dokładnych liczb dotyczących piractwa książek w naszym kraju, bo bardzo trudno to oszacować” – zaznaczył Gołębiewski. Jego zdaniem dobrym pomysłem jest zamiana plików w serwisach, w których można ściągnąć pirackie wersje książek. Pomysł polega na sprawdzaniu, w jakich serwisach są takie książki a następnie na zamianie pirackiej wersji książki na fragment oryginalnej wersji książki oraz umieszczeniu linka do księgarni internetowej, gdzie można kupić całą książkę. „To jest znakomite rozwiązanie, które wydaje się, że odbuduje kulturę korzystania z legalnych treści w Polsce” – dodał Gołębiewski.
Ekspert dodał, że w Polsce jest duże społeczne przyzwolenie na korzystanie z nielegalnych plików, w tym książek. „W naszym kraju jest znacznie większy anarchizm prawny, być może wyniesiony z poprzedniego systemu, i prawo niekoniecznie jest czymś, co każdy szanuje” – dodał.
Kolejną przeszkodą w rozwoju rynku e-booków jest ich cena. „Brakuje dobrych pomysłów biznesowych jak rozwiązać ten problem. Utrudnieniem na pewno jest też 23 procentowy VAT na e-booki w porównaniu do 5 procentowego VAT-u na papierowe książki” – powiedział Gołębiewski. Jego zdaniem to „jest dziwna sytuacja”, bo niezależnie od tego czy książka jest formie papierowej czy elektronicznej „jest to w sumie ta sama książka”. „Pewne przepisy podatkowe nie nadążają za zmianami technologicznymi” – zaznaczył.
W połowie kwietnia tego roku rząd przyjął stanowisko, według którego VAT na książki powinien wynosić 5 proc. Z kolei minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zapowiedział, że Polska będzie chciała wywrzeć nacisk na Komisję Europejską, aby doszło do zmian w przepisach UE, które dotyczą tej sprawy. Jak zaznaczył Boni, aby nacisk na KE był skuteczny, MAiC będzie prowadzić konsultacje z innymi państwami Unii Europejskiej, które popierają stanowisko Polski w sprawie wyrównania stawki VAT na e-booki.
Trzecim ważnym ograniczeniem rozwoju rynku książek elektronicznych w Polsce – jest zdaniem Gołębiewskiego – skromna oferta e-booków. „Oferta książek elektronicznych jest za mała zarówno w stosunku do tego, czego oczekują czytelnicy, jak i w stosunku do oferty książki papierowej. Mała liczba e-booków wynika także z tego, że stare przepisy o prawach autorskich utrudniają wydawanie e-booków. Jednak obecnie większość nowości pojawia się także w formie e-booków” – powiedział Gołębiewski.
Jego zdaniem bardzo trudno jest oszacować liczbę książek elektronicznych wydanych przez polskich wydawców, bo wiele księgarń internetowych jeden tytuł liczy kilka razy w zależności od tego, w jakim formacie elektronicznym jest wydany(format e-booka to sposób, w jakim zapisana jest książka elektroniczna i uzależniony jest od rodzaju e-czytnika, w którym e-book jest uruchamiany).
„Często jest więc tak, że jeden tytuł w danej księgarni internetowej liczony może być nawet trzy razy. Ale ostrożnie szacując obecnie jest w Polsce wydanych około 7-8 tys. tytułów w formacie elektronicznym” – dodał.
Konferencja „E-book też książka”, która odbyła się we wtorek w Warszawie, dotyczyła kierunków rozwoju rynku książki elektronicznej w Polsce. W spotkaniu uczestniczyli Łukasz Gołębiewski pisarz, dziennikarz i prezes firmy zajmującej się analizą rynku książki Biblioteka Analiz; pisarz i wydawca Rafał Kosik; Monika Jaruzelska; Krystyna Czubówna oraz Konrad Zach z firmy księgarskiej Olesiejuk.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

7 stycznia 2021 o godz. 12:40

Dzicz na Kapitolu

wybory-usa

Dzicz wdarła się na amerykański Kapitol. Dewastowali wnętrza i robili sobie selfie, podjudzeni przez psychopatę Trumpa. Policja imperium bezradna w obliczu szturmu dzikusów. Niebywała żenada. Świat się śmieje. Podobno cztery osoby zabite, bo dzicz w Ameryce może przecież mieć broń. Nauka dla całego świata – czy w prawie biernym wyborczym nie powinno być wymagane poświadczenie od psychiatry o zdolności wykonywania służby publicznej? Przy okazji można by to rozszerzyć o: wojskowych, policjantów i nauczycieli.

21 grudnia 2020 o godz. 18:06

X-mas

Bad Santa celebrating Christmas at home alone, he is smoking a cigar and drinking beer

Niech moc będzie z Wami!

17 grudnia 2020 o godz. 12:29

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover-36

Ukazał się nowy numer (6/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. 84 strony wieści z branży alkoholowej.

18 listopada 2020 o godz. 22:57

Byle do przodu

embed-only-nations-league-2018

Przegraliśmy 1:2 ostatni mecz w Lidze Narodów. Dobrze zaczęliśmy, agresywnie, już w piątek minucie Kamil Jóźwiak strzelił gola, którego ładnie sobie wypracował, mijając holenderskich obrońców. Potem mecz przypominał grę w piłkarzyki, czyli piłka latała od jednej strony boiska, do drugiej. Dużo sił tracili piłkarze obydwu drużyn, mogło się to podobać, ale też więcej w tym było błędów obrony, niż finezji. Holendrzy grali w myśl prostej strategii – byle do przodu, Polacy nastawili się na kontry, więc sytuacji pod obydwoma bramkami nie brakowało, ale wykończenia akcji były jakieś nonszalanckie, równie nieudane, jak gra obrońców. Oczywiście, w porównaniu do meczu z Włochami Polska wyglądała dużo lepiej, ale mam wrażenie, że przynajmniej w 50% dlatego, że Holendrzy na wiele pozwalali, ich obrońcy byli wciąż spóźnieni, podobnie jak u nas spóźniał się do akcji z przodu Lewandowski. W przerwie Lewandowskiego zastąpił Piątek, któremu bardziej się chciało grać w piłkę, ale nie dostawał zbyt wielu podań, a nie jest to zawodnik, który sam potrafi wypracować akcję. W drugiej połowie Holandia grała swoje, czyli do przodu, co w końcu przyniosło najpierw wyrównanie z rzutu karnego w 77. minucie, potem wygraną po bramce Wijnalduma w 84. minucie. Po stracie tej bramki polscy piłkarze już nawet nie mieli ambicji na remis. Przegrali mecz, który z powodzeniem można było zakończyć remisem, wystarczyło chcieć grać do końca, ale tych chęci zabrakło. Patrząc na drużynę Polską jako całość i porównując dwa ostatnie mecze, wydaje się, że z reprezentacją na dobre powinien rozstać się Linetty, który więcej szkodzi niż pomaga. Wciąż niemrawy jest Zieliński, natomiast Jóźwiak i Płacheta wnieśli dużo siły, prędkości i energetyki do gry. W pechowym momencie wszedł Grosicki, po jego wprowadzeniu straciliśmy oba gole, ale to jest piłkarz, który ma pomysł na grę i pracuje na całym boisku, jak kiedyś Kuba Błaszczykowski, czy Lewandowski, jeśli akurat nie strzela focha. Dwie porażki w ciągu trzech dni obnażyły prawdę o potędze polskiej reprezentacji. O Mistrzostwach Europy na razie nie ma co myśleć, bo przed nami jeszcze jesień, zima i wiosna, covid na pewno zbierze żniwa.

15 listopada 2020 o godz. 23:06

Różne szybkości myślenia

embed-only-nations-league-2018

„Potrafili nas zaskoczyć szybkością swojego myślenia”, komentator dobrze podsumował pierwszą połowę meczu Włochy-Polska w Lidze Narodów. Włosi nas zdominowali w sposób absolutny, do tego stopnia, że graliśmy do tyłu, zupełnie bezradni w środku pola, oddając wiele miejsca przy atakach rywala. Włosi do przodu, szybko, kombinacyjnie, z pomysłem na grę. W 21. minucie sędzia nie uznał bramki Insigne, ale widać było, że bramka wcześniej czy później musi wpaść. W 27. minucie wyraźnie już zmęczony Krychowiak dosłownie położył się na Belottim w polu karnym. Nie wiadomo po co, spreparował rzut karny i po strzale Jorginho przegrywamy 0:1. Bynajmniej zdobyta bramka nie spowolniła gry Włochów. Dalej robili swoje, niemiłosiernie ośmieszając naszych pomocników, konstruując piękne koronkowe akcje, jak ta z 41. minuty zakończona strzałem Bernardeschiego. Polacy nie tylko ruszali się jak muchy w smole, ale też wyraźnie ociężale reagowali na tak choćby oczywiste sytuacje, jak wyrzut piłki z autu w okolicy pola karnego. Głupi faul Krychowiaka był dobrym obrazkiem tego spóźnionego myślenia, ale niestety nie jedynym. Przykry widok. Druga połowa zaczęła się dużo lepiej. Trzy zmiany: za Modera Góralski, za Jóźwiak Grosicki i za Szymańskiego Zieliński. Grosicki od razu wniósł dynamikę i logikę, zaczęło to wyglądać dużo lepiej w środku pola, już nie było tej żenującej gry do tyłu. Góralski wyszedł jednak z postanowieniem, że da upust chuligańskim nawykom, już za pierwszy faul powinien był dostać czerwoną kartkę, dostał za drugi, osłabiając drużynę. Dopiero w 74. minucie z boiska zszedł Linetty, który chyba popełniał najwięcej błędów i sprawiał wrażenie przerażonego grą. Tyle, że Milik, który w ogóle nie gra w piłkę od dawna, nie wniósł żadnej dodatkowej jakości. W 83. minucie fenomenalne podanie Insigne do Berardiego i powinno być 2:0. Świetny mecz zagrał Insigne. Dwubramkowa porażka to łagodny wymiar kary za stateczną grę w pierwszej połowie, za chamskie faule Góralskiego, za bezmyślne zagrania w obronie, za to, że nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji pod włoską bramką. Żeby jednak oddać sprawiedliwość, trzeba podkreślić, że Włosi zagrali świetny mecz. Pewnie inny skład wyjściowy naszej drużyny dałby więcej emocji kibicom, ale nie koniecznie przełożyłby się na lepszy wynik. Włochów trudno było dzisiaj zatrzymać.

31 października 2020 o godz. 15:41

Political fiction

4270494099_de86a7a38b_b

Pobawię się w prognozę na najbliższe dni. Kaczyński zostaje pozostawiony przez Zjednoczoną Prawicę, usunięty z PiS i rządu, odchodzi w niesławie, a najgłośniej zrzucają na niego winę Ci, którzy najgorliwiej mu usługiwali. Prezydent kreuje się na męża opatrznościowego i próbuje wokół siebie przebudować obóz władzy. Następuje rozłam w Zjednoczonej Prawicy i premier Morawiecki składa dymisję. Misję utworzenia rządu „Zgody Narodowej” otrzymuje Jarosław Gowin, który zaprasza do współpracy opozycję, oferując najtrudniejsze w obecnej chwili resorty – zdrowia, rolnictwa, może szkolnictwa. Opozycja dostaje też RPO dla załagodzenia sytuacji w kraju. Z jakichś powodów okazuje się, że Julia Przyłębska została nieprawidłowo wybrana i następują zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, kwestia aborcji zostaje zupełnie odsunięta do czasu wybrania nowego składu sędziów, a de facto ad acta. Sejm powołuje komisję śledczą do rozliczenia Ziobry i jego ludzi, Sasina i Szumowskiego. Panowie stają się kozłami ofiarnymi swoich niedawnych kolegów, ale nikt nie roni za nimi łez, jak nie ronił za Banasiem. Szybko zasądzone zostają dla byłych ministrów kary więzienia, ale prezydent stosuje prawo łaski, tłumacząc, że działali pod presją pandemii.  Telewizja Polska, której władze w panice próbują ustalić, gdzie aktualnie znajduje się koryto, na wszelki wypadek emituje niemal wyłącznie filmy z dawnych lat. W rządzie „Zgody Narodowej” trwają kłótnie o stanowiska. W tym czasie dzienna liczba zarażonych Covid przekracza 50 tys. Do końca 2020 roku liczba ofiar Covid w Polsce przekracza liczbę ofiar II wojny światowej, gospodarka jest w ruinie, skasowane są wszystkie programy socjalne, brakuje lekarzy, miejsc w szpitalach i w kostnicach, ale Polska jest pierwszym na świecie krajem, gdzie została osiągnięta odporność populacyjna na wirusa. W 2021 rok wkraczamy z hasłami odbudowy biologicznej narodu, a stery władzy, w wyniku zamachu stanu, przejmują ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne. Polska zostaje usunięta z Unii, większość państw nakłada na nasz kraj sankcje. Pomocną dłoń wyciągają jedynie Łukaszenko z Putinem, którzy z aprobatą przyglądają się procesowi przemian w kraju nad Wisłą. Wszystkiego dobrego!

29 października 2020 o godz. 22:57

Nowy numer „Aqua Vitae”

cover_5-35

Ukazał się nowy numer (5/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. W numerze m.in.: * Polska premiera Angostura Cocoa * Dictador z beczek po tokaju * Trendy na rynku taniej wódki * Definicje alkoholi w UE * Rozmowa – Marek Sypek, prezes Stock Polska * Japońskie skarby whisky * Kilchoman od kuchni * Dym z Wyspy Mull * Premiera Glenmorangie 1996 * Historia marki Haberfeld * Gin z beczek po kalwadosie * Głóg na brandy * a także: liczne recenzje alkoholi, nowości z branży, recenzje książek o alkoholach, relacje z degustacji. Zapraszamy do lektury.

14 października 2020 o godz. 23:26

Brzęczek Litościwy

embed-only-nations-league-2018

Mecz Polska-Bośnia we Wrocławiu, ładny wynik, 3:0, a mimo to jestem zły na Brzęczka, bo skradł widowisko. Bośniacy wprawdzie wyszli na boisko bez kompleksów, ale szybko zostali skarceni, w piętnastej minucie czerwona kartka i powietrze z nich uszło. Polacy mogli w pierwszej połowie strzelić co najmniej cztery bramki, skończyło się na dwóch. Zmarnowana stuprocentowa sytuacja Lewandowskiego w 22. minucie, ale co się odwlecze… W 40. minucie Lewandowski huknął z kilku metrów i bramkarz Bośniaków nie miał nic do powiedzenia. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył grający być może swój najlepszy mecz w kadrze Karol Linetty. Zapowiadała się ostra kanonada w drugiej połowie i bardzo wysoka wygrana Polaków. Lewandowski podwyższył na 3:0, świetną okazję miał Grosicki… Wszystko wyglądało znakomicie, piłkarze się roztańczyli, i wtedy Jerzy Brzęczyk Litościwy postanowił zepsuć święto, oszczędzić Bośniaków i nogi swoich najlepszych graczy, czyniąc ostatnie 35 minut śmiertelnie nudnym widowiskiem. Nie wiem, czy zmiennikom brakowało ambicji? Po zejściu z boiska Lewandowskiego i Grosickiego można było odnieść wrażenie, że dalej gramy w dziewiątkę. Bez pomysłu na jakikolwiek atak, na utrzymanie wyniku, który był dobry, ale – na Boga – trzeba szanować czas kibiców, jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poświęca 90 minut uwagi, to wypada przynajmniej próbować coś zaoferować w zamian. Nowe przepisy, które dopuszczają pięć zmian w meczu nie sprawdzają się, trenerzy za szybko, za często dokonują zmian, kosztem widowiska. Bośniacy mogą Brzęczkowi podziękować, litościwie oszczędził im kompromitacji.

13 października 2020 o godz. 22:55

Dla kogo zero tolerancji?

Pseudorolnicy straszą, ze zablokują wszystkie drogi. Jak nasi politycy są tacy mocni, żeby karać za brak maseczek i gadać o swoim „zero tolerancji”, to dlaczego nie potrafią sobie poradzić z rozwydrzoną hołotą, która udaje rolników? Tu nagle są tolerancyjni? Mandaty za blokowanie ulic, a jak nie poskutkuje, to rozpędzić. I dlaczego prokuratura jeszcze nie zajęła się powiązaniami pomiędzy politykami a tzw. branżą futerkową? Kto dawał i brał łapówki, niech idzie siedzieć. Ani grosza z moich podatków dla oprawców zwierząt!

11 października 2020 o godz. 22:57

Dobry mecz

embed-only-nations-league-2018

Po zwycięstwie 5:1 nad Finlandią nie komentowałem. Bo nie wiedziałem, czy to przypadek, czy to zła dyspozycja rywala… Mecz z Włochami rozbudził jednak we mnie optymistyczny entuzjazm. Graliśmy jak równy z równym, choć Włosi ewidentnie kilka dobrych sytuacji sknocili. Kolejny świetny mecz Modera, bez kompleksów, ofensywnie, z pomysłem. Bereszyński, Kędziora, Glik byli mocnymi punktami w strefie defensywnej. Świetna akcja w 89. minucie i szkoda, że Linetty nie trafił. Dlaczego Grosicki wszedł pod koniec meczu? Jak wszedł, to dodał energii. Dlaczego został zdjęty Lewandowski? Nie był to jego najlepszy mecz, ale taki zawodnik powinien grać do końca, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafi do niego akurat TA piłka. Może jednak jakaś kontuzja. Mecz dobry, wynik dobry i sprawiedliwy. Jak tak ma być dalej, to ja poproszę. Koronawirus ewidentnie pomógł Brzęczkowi

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort