1 września 2017 o godz. 22:47

Ośmieszeni

wc russia
Piąta drużyna świata, trata-tata-tata. Pokazaliśmy dzisiaj, co wart jest ranking FIFA. W Kopenhadze Dania nie tylko ograła nas 4:0, ale na dobrą sprawę ośmieszyła polską reprezentację. Balonik narodowej dumy pękł, może w samą porę, bo poziom samozadowolenia był już chorobliwy.


Już w 20 sekundzie Thomas Delaney mógł dać Dani prowadzenie, Fabiański był jednak dobrze ustawiony i obronił bombę idącą w światło bramki. Mecz był wyrównany tylko przez pierwszy kwadrans, potem Dania zaczęła wyraźnie przeważać. Widzieliśmy coraz więcej błędów w polskiej obronie – Pazdan, Jędrzejczyk, za bardzo cofnięty Zieliński, byli bezradni. W 16. minucie Delaney strzelił na 1:0, ale to nie poderwało Polaków do ataku, bo i poza Lewandowskim nie ma komu atakować. Grosicki jakby był nieobecny. Ciągnął grę do przodu Łukasz Piszczek, najlepszy na boisku, ale zszedł z jakąś kontuzją w 34. minucie. Podobno niestrawność, czyżby przed meczem dał się nakłonić na wizytę w budce z duńskimi śledziami? Cionek, który go zastąpił, był tak samo zagubiony jak Zieliński. W 42. minucie po błędach naszych obrońców na 2:0 strzelił Andreas Cornelius.
Zamiast cos zmienić, Nawałka wypuścił na druga połowę ten sam skład. Moim zdaniem Nawałka, to trener, który jest świetny, jak wygrywa, traci jednak instynkt, gdy mecz nie układa się po jego myśli. W dodatku kontuzja Piszczka ograniczyła mu możliwości roszad. I tak druga połowa zaczęła się bez zmiany, ani w składzie, ani w jakości gry. W 59. minucie Duńczycy ośmieszyli naszych obrońców, podając sobie w polu karnym, Jorgensen podniósł wynik na 3:0. I podobnie było w 80. minucie, kiedy na 4:0 strzelił Christian Eriksen, znów ośmieszył naszych obrońców. Wprowadzenie Milika i Makuszewskiego nieco poprawiło grę Polaków z przodu, ale co z tego, kiedy tyły ospałe, nie ma komu konstruować akcji, nikt nie podaje do przodu, bałagan i rozpaczliwa bieganina. Poza tym te zmiany przyszły za późno, Milik powinien był wejść od początku drugiej połowy, i nie za Błaszczykowskiego, a od razu za słabego Linettego.
Miejmy nadzieję, że to była jednorazowa wpadka. Głupio by było, gdyby piąta drużyna świata nie pojechała na Mistrzostwa Świata bo nie potrafiła wyjść z grupy eliminacyjnej.

4 komentarzy dla “Ośmieszeni

  1. Czytam teraz wypowiedzi przed meczem z Kazachstanem i jestem… odpowiednie słowo to może rozbawiony…. może zażenowany? Oni mówią, że będą się jutro rehabilitować. To tak jakby bokser wagi ciężkiej, po nokaucie w ważnej walce, powiedział, że jest żądny rehabilitacji a w jej ramach, zaraz wpierdoli jakiemuś harcerzowi, co idzie na zbiórkę…. :)

  2. A jakie sukcesy ma ta drużyna, aby oczekiwać więcej? Na Mistrzostwach Europy wygrała z Ukrainą i Irlandią. Brawo! I wysoko stoi w rankingu, a najszybciej awansowała, kiedy nie grała. I gdyby tak nie trzeba było czasami wychodzić na boisko w Kopenhadze, to może awansowałaby nawet na pierwsze miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)

28 lipca 2018 o godz. 11:14

Dzisiaj Nancy Regan

20180601_201555

Dzisiaj o godz. 18.00 koncert zespołu Nancy Regan pt. „Początki Polskiej Sceny Alternatywnej”. Martyna Załoga wykona utwory zespołów, które dały początek polskiej scenie alternatywnej. Po koncercie muzyka live przy ognisku. Wstęp wolny.