12 marca 2013 o godz. 20:30

„Opętani Czytaniem” o „Bandytach Rodriguez”

12 marca serwis "Opętani Czytaniem" zamieszcza recenzję Michała Baniowskiego z powieści "Bandyci Rodriguez" pt. "Złe rodzeństwo".

Gołębiewski Bandytami Rodriguez przywraca popkulturze kult człowieka wyjętego spod prawa.
„Bandyci Rodriguez to utopia porównywana do W drodze Jacka Kerouaca oraz Bonnie i Clyde Arthura Penna”. Ciekawe przez kogo, skoro nowej powieści Łukasza Gołębiewskiego prawie nikt jeszcze nie zdążył przeczytać. Ale faktycznie coś w tym jest. Autor Xenna moja miłość w swoim najnowszym tekście umiejętnie oddaje klimat dążenia do wolności za wszelką cenę. Do wspomnianych inspiracji dorzuciłbym jednak jeszcze Urodzonych morderców w reżyserii Olivera Stone’a. Ilość przelanej krwi jest porównywalna. Rodriguezom przyświeca również podobna idea. Świadomie wybierają życie bandytów, bowiem chcą mieć wpływ na własną śmierć.
Postaci meksykańskich bliźniaków stworzone przez Gołębiewskiego śmiało mierzą się z archetypem bandyty. Główni bohaterowie nie łamią prawa dla pieniędzy, ani dla zabawy. Robią to, bo czują, że coś w końcu zależy tylko od nich i kręci ich poczucie władzy nad losem innych. Poprzez swoje zbrodnie pragną trafić do wersów słynnych piosenek i stać się nieśmiertelnymi. Stać się bohaterami legendy, która nigdy nie umiera.
Powyższą ideologię wzbogacają pikantne i, co najmniej kontrowersyjne, sceny erotyki. Na szczęście bandytom przystoi praktycznie wszystko, dlatego tę powieść tak dobrze się czyta. Akcja jest wartka, bohaterowie charyzmatyczni, a przestępstwa, na jakie się decydują, brutalne i realistyczne.
Wszystko to w scenerii żywcem wyjętej z prażącego Słońcem Meksyku.
Czytelnika zainteresować może również sposób prowadzenia narracji, naprzemiennie z perspektywy siostry oraz brata. Równolegle poznajemy obie postaci i historie ich życia. Być może mogłyby być bardziej rozbudowane, być może ich wspólne losy mogłyby trwać trochę dłużej, bo książka szybko się kończy. Raz, dwa i po krzyku. Ale tego już się raczej nie dowiemy.
Po lekturze najnowszej książki Łukasza Gołębiewskiego, rodowitego warszawiaka, pozostała mi jeszcze jedna wątpliwość. Co by było, gdyby nazwisko rodowe głównych bohaterów brzmiało Kowalski…?     

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve