20 lipca 2010 o godz. 23:21

Od Absyntu do Zarazy

Leksykon dziwnych alkoholi

Od bardzo dawna noszę się z myślą spisania leksykonu alkoholi, tylko jakoś wciąż na zamiarze się kończyło. Mam masę notatek, bo od lat mam zwyczaj zamawiania w barach wszystkiego, czego jeszcze nie znam, na bieżąco też spisuję wrażenia. Tylko potem nad tym rozgardiaszem kartek trudno mi zapanować, a jeszcze trudniej zmobilizować się by spisać całość w jednym miejscu. Pomyślałem, że strona internetowa będzie mnie mobilizować do pisania kolejnych haseł. Jednocześnie rad będę jeśli wy - czytelnicy a wśród nich zapewne i amatorzy trunków - wesprzecie mnie uwagami i propozycjami do leksykonu, będzie on naszym wspólnym dziełem, które kiedyś może zostanie wydane w formie książki, a zatem proszę mieć na uwadze, że zamieszczane w dziale leksykonu posty będą mogły być w przyszłości przeze mnie wykorzystane (oczywiście z podaniem autorstwa postu). Zasada jest taka, że do leksykonu trafiają wyłącznie destylaty, nie opisuję ani gatunków piwa, ani wina, ani cydru, ani innych efektów fermentacji.
Wbrew temu, co twierdzą wielcy producenci alkoholi, dobre trunki wcale nie muszą być drogie. Są alkohole uzyskiwane z owoców w formie jednokrotnej destylacji - bałkańskie rakije, węgierskie palinki, swojskie śliwowice, ale też rozmaite nalewki, którym poświęcam wiele uwagi, a które smakiem i jakością mogą konkurować z najlepszymi markami. W przypadku nalewek czy likierów, ale i wódek owocowych czy ziołowych, oryginalna receptura, dobór składników dają doskonały efekt, choć trunki te z braku środków na promocję są niemal nieznane. W leksykonie zdecydowanie nadreprezentowane są trunki europejskie, bo je znam najlepiej, a każdy z opisywanych alkoholi najpierw wypiłem zanim trafił do leksykonu. Dużo tu specjałów z Europy Środkowej i Wschodniej - Bałkany, Polska, Litwa, Niemcy, Austria, Czechy, Słowacja, Węgry, to kraje bliskie nam turystycznie, ale i oferujące wielkie bogactwo oryginalnych alkoholi. Do tego należy dodać Francję z ogromnym bogactwem eau-de-vie oraz Włochy, które mogą pochwalić się nie tylko grappą, ale też wybornymi likierami. Hiszpania to niezwykła, słoneczna brandy, Szkocja i Irlandia - bogactwo whisk(e)y, Holandia to nie tylko genever (odpowiednik brytyjskiego ginu), ale i najbardziej znane likiery do miksowania drinków... Świat alkoholi jest bogaty i różnorodny, i nie warto zamykać doświadczeń do oferty najbliższego monopolowego. Jak ktoś mądrze powiedział: "życie jest krótkie, szkoda je tracić na tanie wina". Nie mam nic przeciwko tanim winom, ale na pewno warto doświadczać więcej.
Omawiam także wszystkie najbardziej znane markowe destylaty. W większości przypadków trzeba powiedzieć, że te najdroższe często są rzeczywiście najlepsze, choć kwestią indywidualnego smaku i gustu jest czy komuś bardziej smakuje brandy lub koniak VSOP czy XO. Po prostu smakują (też kosztują) inaczej. Nie należy jednak kupować taniej brandy, taniej whisky, taniej tequili, taniego rumu - na 100% zniechęcimy się wówczas do trunku (sam tak miałem z rumem, rozpoczynając wiele lat temu, jako nastolatek, przygodę z tuzemskim rumem). Chyba też każdy wiek ma swoje prawa, chyba dopiero po 40. zaczyna się doceniać smak dębowej beczki, która potem z każdym przepitym rokiem smakuje coraz bardziej...
A tytułowa Zaraza, to jest rumuńska brandy.

39 komentarzy dla “Od Absyntu do Zarazy

  1. Kukułeczka

    Podobno (jak mówił mi to niegdyś znany krakowski anarchista, od którego poznałem w ogóle ten przepis podczas „Kontr-Balu” w tym właśnie mieście) jest to alkohol najbiedniejszych grup społecznych z lat po/komunistycznych. Skład: czysty(ten 98%) spirytus, piwo porter i cukier wanilinowy. Bardzo ważne są proporcje i sposób przyrządzania, które rzecz jasna znają nieliczni :o)
    Finalny efekt jest tak zaskakujący, że aż ciężko w to uwierzyć! Smakuje i pachnie dokładnie jak te stare cukierki „kukułki”, skąd też wziął swoją nazwę. Wymyślono też z czasem likier „kukułka” przyrządzany z rozgotowanych w mleku cukierków, ale to już jednak nie jest to samo :o)

    p.s. Każdy kto ode mnie tego spróbował chciał wydobyć przepis, ale nikomu się jeszcze nie udało :p
    Jeśli nadarzy się kiedykolwiek możliwość degustacji. to gorrrąco polecam!

    • Otóż nieprawda, najpierw była ta prostsza forma trunku „kukułka”, czyli rozpuszczone w alkoholu cukierki o tej samej nazwie. Tak po prostu – dwa składniki, cukiereczki, gorzała i wsio. Pewnie z powodu dostępności składników i prostoty wykonania, ale również przyjemnego smaku trunek stał się popularny. Później zaczęły pojawiać się wariacje na temat…

  2. Rzygotka rychłozwrotna

    Weź 4 kilo jagód łochynii, dwa spore muchomory czerwone, 3 kilo zgniłych jabłek i gruszek, trochę szaleju, wilczego łyka oraz nieco owoców otępieńca leśnego. Wszystko to zmiksuj i wrzuć do butli z odpowietrzeniem; takiej do wina. Jak przestanie pracować dodaj dwa litry spirytusu i odstaw na trzy miesiące.
    Życzę smacznego.

  3. Dobar tek! - czyli smacznego

    W najbiedniejszych, jałowych, górskich rejonach muzułmańskiej części Bośni miejscowi robią „rakiję” z …. odchodów zwierzęcych,
    a nawet!!!! l u d z k i c h !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To nie żart!
    Nazywa się to cudo stosownie do pochodzenia – GOVNARICA, czyli po naszemu Gównowica. Podobno w smaku niespecjalna, czyli po prostu da się toto wypić….To że pečenje rakiji robią muzułmanie w niczym nie szkodzi, bo Turcy także samo i też pędzą alkohol. O govnaricy pisała w ub. roku „Angora”. Zresztą w czasach „suchego zakonu” za Gorbaczowa powodzenie miała książka o pędzeniu bimbru w jęz. ukraińskim gdzie był przepis na „horyłku” pędzoną z obornika. W sam raz dla kołchożników.
    Ale te tinctury to raczej dla miłośników picia ekstremalnego

    • Dobar tek! - czyli smacznego

      o ja pierdolę! To lepsze niż „kutasówa”, którą opisałem w „Disorder i ja”. Chyba wplotę govnarice w fabułę jakiejś przyszłej książki, a na pewno tego nie zapomnę.

    • Dobar tek! - czyli smacznego

      O bimbrze z odchodów pędzonym w Rosji wspominają też w pracy zborowej po tytułem „Samogon”. Dowiedziałem się również, parę dni temu, że kurzych odchodów dodają do zacieru śliwkowego w Łącku.
      Taka śliwowica, nazywana jest kurzycą i przeznaczona jest do sprzedaży obcym.

  4. Pimm's No 1

    likier na bazie ginu, cytryn i chininy z dodatkiem mieszanki ziół o zawartości alkoholu 25%; ma kolor mocno zaparzonej herbaty z dodatkiem czerwieni, jest doprawiany karmelem, posiada delikatny posmak owoców cytrusowych i ziół. W pubach podawany jest także drink zwany Pimm’s, który przygotowuje się umieszczając w szklance plasterek cytryny, pomarańczy i zielonego ogórka. Te trzy składniki zalewane są likierem i pozostawiane w celu „przegryzienia się”. Kiedy klient zamawia drinka, szklankę z likierem i owocami wypełnia się lodem i dopełnia lemoniadą

  5. Angostura

    bitter produkowany na Wyspie Trynidad, receptura jest ściśle strzeżona, ale najprawdopodobniej bazę stanowi rum (niewyczuwalny podobno), nalew z ziół i owoców, dodatki: drzewo chininowe, kłącze galangi, skórki pomarańczy, imbir, korzenie arcydzięgla, jest w kolorze czerwonego brązu, a to przez drzewo sandałowe; moją uwagę zwróciła bardzo fajna za duża etykieta na butelce… piłeś kiedyś bez dodatków?

        • Angostura

          Aha, no to już piłem – najbardziej gorzki alkohol świata, rzecz nie nadająca się do picia, gorycz wyciska łzy i wykręca język na odwrotną stronę, a policzki automatycznie wciągają się do wnętrza jamy gębowej. Faktycznie – rzecz jest niesamowita. Pytałem sprzedawcę w sklepie z dziwnymi alkoholami, twierdzi, że angostura wykorzystywana jest wyłącznie jako składnik drinków, a dodaje się 3-3 krople. Nalewka bursztynowa przy tym to pikuś :)
          BTW, pozwolę sobie wykorzystać fragment Twojego opisu w moim leksykonie.

  6. Raki

    narodowy trunek Turcji, powstaje z winogron, melasy buraczanej, która pozostawia charakterystyczny gorzkawy posmak, aromatyzowany anyżem, co nadaje słodkiego smaku – równoważą… serwuje się z wodą – powstaje lekko opalizujący, biały kolor, ale najistotniejsze, że podawana jest do kebabu 😐 patrząc na polskie ulice, zakebabione strasznie, brrr… raki ma szansę stać się naszym napojem narodowym też 😉

    • Raki

      z tą melasą buraczaną to jakaś ściema chyba, raki jest jak rakija, bałkańska wódka destylowana z owoców, może być z wiunogron, ale może być też ze śliwek na przykład, fig itd…

      • Raki

        Żadna ściema, państwo ma monopol… z melasy buraczanej wytwarza się spirytus – 20% buraczany, reszta z winogron – taniej produkcja wychodzi… wiadomo 😉 a z rakiją ma tyle wspólnego, co podobnie brzmiącą nazwę i już! :) rakı – gronowa brandy o anyżkowym smaku, podobna do greckiego ouzo, francuskiego pastisa i arabskiego araku. W sprzedaży jest yeni rakı, kulüp rakısı (mocniejsza, bardziej anyżkowa) oraz altınbaş (najmocniejsza, najbardziej anyżkowa i najdroższa).

  7. Kiermusianka Acańska

    Podobno pijał ja sam Jagiełło – spróbować należy 😉 Głównie przebija cynamon delikatnie! Czuć słodki, płynący miód z ziołową świeżością, nutą owocową, ale chyba jakiś miks, bo zero skojarzeń konkretnych, no i piękny karmelowy kolor. Walory estetyczne zapewnione, a co do smaku, rzecz gustu – dla mnie za mocne trochę, ale czego się nie robi dla tradycji :)

  8. Czekoladowy Bezimienny

    Napój sprzed 2 tys. lat p. n. e. – bezimienny, w którego skład wchodziły: ziarna kakaowca, kukurydza, miód, chilli, pieprz, zalane wodą i alkoholem – nie wiem jak smakował, ale miał z pewnością dużą dawkę radości :)

  9. Tatarczówka skoczowska

    wytwarzana z tataraku od wieków na Śląsku Cieszyńskim, a dokładnie w Skoczowie, no od momentu jak Tatarzy tatarak sprowadzili… ma ładny kolor i nie pachnie mułem rzecznym nic a nic 😐 a tu miejscowa przyśpiewka: „Niczym eliksir miłości Twemu życiu doda smaku Załagodzi wszelkie mdłości Naleweczka z tataraku. Gdy żołądek Ci dokuczy Lub gdy Cię rozboli głowa Wtedy zawsze Ci pomoże Tatarczówka ze Skoczowa.” – pewnie lepiej by brzmiała, jakbym ją zaśpiewała z przytupem ;p

    • Tatarczówka skoczowska

      Nie ma to jak ludowe mądrości, a swoją drogą czego to ludzie nie wymyślą… Można to jakoś poza Skoczowem utrafić bo chętnie bym spróbował?

            • Tatarczówka skoczowska

              O jezu, na końcu świata, ale do Ostrawy blisko przynajmniej, aż dziwne, że tam wytwarzają coś własnego, skoro za miedzą tyle dóbr wszelakich.

              • Tatarczówka skoczowska

                przecież geograficznie jedna kraina – Śląsk Cieszyński – a że w różnych krajach… zresztą jakie to ma teraz znaczenie, żadne! :)

                • Tatarczówka skoczowska

                  wbrew pozorom ma – po jednej stronie granicy zelenka i fernet, po drugiej – żoładkowa gorzka i wyborowa. To jednak jest różnica! Polmos Lublin został wykupiony przez Stocka, a mimo to nie można kupić w polskich sklepach czeskiego ferneta, jeśli już jest to zwykle włoski…

                  • Tatarczówka skoczowska

                    po drugiej tatarczówka :) no ja mam ten komfort, że zawsze mogę skoczyć za miedzę, ale rzeczywiście czeskiego Ferneta nie uświadczysz… szkoda, bo ma niepowtarzalny smak i niesamowity skład: korzeń goryczki, korę drzewa chininowego i pomarańczowego, rumianek rzymski, mniszek lekarski… zawarte w nim zioła (sztuk 14) korzystnie wpływają na układ trawienny i nerwowy, oczyszczają krew i regenerują organizm.

  10. Warzonka

    Zaserwowała mi ją kiedyś gaździna po wyprawie górskiej, mocno zwariowanej… pije się prawie gorącą – mocno rozgrzewa; najlepiej spożywać na leżąco, co uchroni przed możliwą zwałką… skład (tak sądzę): miód, sok z cytryny, cukier, cynamon, woda… po podgrzaniu dodaje się spirytus i podaje w glinianych kubkach; w ustach delikatny karmelowy smak pozostaje.

  11. leksykon

    Kobiety też smakujesz jak alkohole? Tak samo potrafią uzależnić i każda inaczej smakuje, prawda? I po każdej można mieć porządnego kaca, albo i nie. Jedna może być słodka jak baileys, a inna odbija się metaxą, któraś wytrawna jak francuskie lalande pomerol chateau, a któraś jak pospolita czysta ot, taka na przegryskę. Stwórz leksykon dziwnych kobiet, i przypnij przy każdym opisie gwiazdkę w rankingu, koneserze. Ach, urosłeś teraz w dumę, co?
    i zrób coś z tymi kodami bo takie zamaziane

    • leksykon

      z kodami coś zrobię na dniach, a co do leksykonu dziwnych kobiet, to bardzo zgrabny pomysł, tylko jakie przyjąć kryteria „dziwności”? Gwiazdek ogólnie nie lubię, tak jak nie lubię koniaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 września 2019 o godz. 23:12

Dobry remis

euro2020

Mecz z Austrią na Stadionie Narodowym wyglądał lepiej, niż ten ze Słowenią w Lublanie, ale tak naprawdę z remisu 0:0 powinniśmy się cieszyć. Austria od początku do końca atakowała, huraganowo, widać było, że przyjechali do Warszawy po trzy punkty. Dzięki świetnej postawie Łukasza Fabiańskiego zdobyli jeden punkt, a Polska wciąż jest na pierwszym miejscu w grupie, choć nad Słowenia mamy już tylko dwa punkty przewagi, po ich dzisiejszej wygranej z Izraelem. Mecz był dynamiczny, dobrze się to oglądało, choć z drżeniem o wynik, bo gol dla Austrii wciąż wisiał w powietrzu. Nasze kontrataki były mało skuteczne, choć też mieliśmy kilka dobrych sytuacji, głównie po akcjach Grosickiego. Brzęczek pozostawił na ławce rezerwowych słabo grających w poprzednim meczu Piątka i Pazdana, a obecność Glika na boisku uporządkowała grę obrony. Szwankowało wyprowadzanie akcji. Na plus zapisać trzeba, że kondycyjnie piłkarze wytrwali do końca, mimo bardzo szybkiego tempa gry. Dobry remis, na więcej w tym spotkaniu nie zapracowaliśmy.

6 września 2019 o godz. 23:28

Bezsilni

euro2020

Jeśli ktoś wierzył, że Jerzy Brzęczek, to tuz myśli szkoleniowej, to srogo się dziś rozczarował. Jego kadra wygrała kilka meczów ze słabo dysponowanymi rywalami, a i poza meczem z Izraelem nie były to efektowne zwycięstwa. Mogliśmy się cieszyć, że nie tracimy bramek, a po ograniu Izraela 4:0 nawet wydawało się, że coś się poprawiło w ataku. Nic z tego. Porażka w Lublanie 0:2 ze Słowenią to nie przypadek, ten zespół jest źle prowadzony i to widać od samego początku pracy Brzęczka. Słowenia nie jest ponad możliwości naszych piłkarzy, ale oni grali mądrze, konsekwentnie i skutecznie, a my dawaliśmy się ogrywać jak dzieci. Piątek został obwołany gwiazdą, zanim rozegrał choćby dziesięć spotkań w reprezentacji, bo udało mu się strzelać bramki w meczach ze słabiakami. A tu się okazuje, że gwiazda nie tylko nie świeci, ale się wypaliła, jak kilka wcześniejszych, choćby Bartosz Kapustka. Michał Pazdan i Mateusz Klich nie nadążali za słoweńskimi napastnikami, którzy po strzeleniu pierwszej bramki nabrali wiatru w żagle. Zresztą ten gol, po rzucie rożnym, był błędem obrońców, podobnie jak druga bramka, kiedy Pazdan nawet nie był w stanie wystartować do Sporara.

22 sierpnia 2019 o godz. 21:37

Kartka z podróży (10) Wizyta w destylarni Trebitsch

DSC_6056

W 2007 roku Tomasz Dyntar założył w zabytkowym centrum miasta Třebíč na Morawach bar whisky. Szybko jednak doszedł do wniosku, że polewanie tylko importowanej whisky w żaden sposób nie buduje wyjątkowości miejsca i postanowił sam robić słodową whisky!

20 sierpnia 2019 o godz. 08:50

Kartka z podróży (9) Třebíč

Trebic-015

Třebíč położony jest na Morawach. Pierwsza pisemna wzmianka pochodzi z 1277 roku, ale początki miasta związane są z założeniem klasztoru w 1101 roku. Przy klasztorze wybudowano w XII wieku bazylikę, później kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, wzniesiony w stylu romańskim. W XIII wieku kościół i klasztor przebudowano w stylu gotyckim.

18 sierpnia 2019 o godz. 12:58

Kartka z podróży (8) Krems nad Dunajem

Krems3

Na lewym brzegu Dunaju, wśród tarasów winnic, leży ponad tysiącletnie Krems wpisane na listę UNESCO. Założone w X wieku przez Ottona III. Jest to jedno z najpiękniejszych miast Dolnej Austrii. Od Wiednia dzieli je około 75 km. Brukowane uliczki pną się od koryta rzeki ku górze, a wzdłuż Dunaju jest promenada. Średniowieczne i renesansowe kamienice w plątaninie uliczek tworzą urok tego miejsca. Gotyckie kościoły, majestatyczna brama wjazdowa i wieża obronna – Steiner Tor z XV wieku, ratusz z XVI wieku – warte uwagi. Stąd można wybrać się na wyprawę statkiem wzdłuż doliny Wachau. Krems od wieków słynęło z produkcji wina, więc nie brak wokół winiarzy, a w samym miasteczku świetnych wine-barów.

15 sierpnia 2019 o godz. 22:22

Kartka z podróży (7) Wizyta u Markusa Wiesera

Markus Wieser2

Markus Wieser jest jednym z najbardziej znanych i utytułowanych gorzelników w regionie Wachau. Kilka lat temu z sukcesem wprowadził na rynki Austrii i Niemiec swoje whisky, w ślad za nimi kolejne receptury ginów, a poza tym ma bogatą ofertę destylatów owocowych. Destylarnię ma przy domu w Wösendorf in der Wachau, sprzedaż i degustacje przeprowadza w bramie prowadzącej do domowego ogrodu. Zresztą degustacje z Markusem to prawdziwe master class, jest do nich znakomicie przygotowany, perfekcyjne kieliszki, szybka zmywarka za plecami i opowieści o każdej butelce, historii, recepturze, smakach i aromatach. Markus to człowiek z pasją. W rodzinnym biznesie pomaga mu żona, Johanna.

12 sierpnia 2019 o godz. 08:50

Kartka z podróży (6) Wizyta u rodziny Lengsteiner

Lengsteiner2

Marianne i Christian Lengsteiner mają 11 ha winnic w regionie Wachau, głównie muskateller i riesling, a poza tym 1 ha sadów morelowych i destylarnię. Winiarstwem rodzina Lengsteiner zajmuje się już od siedmiu pokoleń, a korzenie rodu sięgają XVI wieku. Jako winiarze należą od 1983 roku do lokalnego stowarzyszenia Vinea Wachau Nobilis Districtus, które nadzoruje jakość i technologię produkcji. Wina te powstają tylko z loklanych winogron, ręcznie zbieranych, a dla białych win wytrawnych Stowarzyszenie ma wspólne nazwy loklane: Steinfeder, Federspiel i Smaragd, popredzone nazwą winiarza i szczepu. Rodzina Lengsteiner robi wina ze szczepów: riesling, muskateller, grüner veltliner, gewürztraminer, chardonnay, a z czerwonych – zweigelt.

11 sierpnia 2019 o godz. 12:11

Lepsza książka czy wódka?

celuloza

Pytanie retoryczne. Bo zależy dla kogo i w jakich ilościach. Jak mówił Paraselcus, wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, to dawka czyni truciznę. Za dużo czytania może zamącić w głowie nie gorzej niż duża wódka, czego przykładów mógłbym podać wiele. A miałem i w bliskim otoczeniu takich śmiałków, którzy nadużywali jednego i drugiego, za dużo czytali, za dużo pili, rozumy potracili. Bo pić i czytać trzeba odpowiedzialnie i w dawkach odpowiednich do wieku. W młodości można sobie ostro pofolgować z lekturą, na starość odwrotnie, na wieczór zdrowiej strzelić kielicha, niż nie móc zasnąć po ekscytującej fabule.

10 sierpnia 2019 o godz. 12:36

Kartka z podróży (5) Wizyta w destylarni Hellerschmid

Hellerschmid4

Wachauer Privatdestillerie Hellerschmid powstała w 1948 roku, założył ją w Krems nad Dunajem Franz Hellerschmid. Od początku specjalizowała się w owocowych destylatach i likierach, w szczególności w przerabianiu moreli. W 1958 roku zbudowano zakład produkcyjny na ulicy Missongasse w Krems. W 1970 roku kierownictwo przejął syn Franza, Hardt Hellerschmid, który dwa lata później opracował technologię maceracji całych owoców moreli w szklanych słojach na likiery – marille b’soffene – tak by zachować świeżość i naturalną słodycz owocu. Firma zaczęła się rozrastać, zaczęto eksportować produkty, najpierw do Niemiec, potem na inne rynki, w tym także na inne kontynenty (Nowa Zelandia, Kanada, rynki azjatyckie). W 2007 roku został otwarty luksusowy sklep wraz z probiernią przy głównej bramie wiodącej do starego miasta Krems – Hellerschmid Am Steinertor, będący obecnie wizytówką firmy. W 2008 roku zakładem zaczął kierować wnuk założyciela, Bernhard Hellerschmid, który zbudował m.in. nową destylarnię (około 150 m od poprzedniej) wraz z magazynami i centrum dla zwiedzających. W 2013 roku spółka Hellerschmid przejęła niewielkiego producenta alkoholi z Tyrolu, firmę Schroffen, wzbogacając tym samym portfolio o likiery oparte na alpejskich ziołach i korzeniach. Obecnie oferta to ponad 20 różnych destylatów owocowych, sznapsów i likierów. Lekkie likiery z owocami w linii b’soffene zostały poszerzone o gruszki i figi. Oferta tanich sznapsów obejmuje: morele, gruszki, maliny, orzechy laskowe i inne owoce. Produkowane są też wysokojakościowe brandy, z: moreli, gruszki williams, malin, jabłek, wiśni, jarzębiny, truskawki, jeżyny czy borówki. Ponadto klasyczne likiery: morelowe, wiśniowe, tarninowe, truskawkowe, jajeczne czy czekoladowe. Oferta siostrzanej firmy Schroffen to m.in. destylat z korzenia goryczki, a także likiery: sosnowy, orzechowy czy z owoców leśnych. Uzupełnienie asortymentu, to różne słodycze, czekolady, marmolady, dżemy, soki, a także musujące wina owocowe.

9 sierpnia 2019 o godz. 22:56

Kartka z podróży (4) Wizyta w destylarni Engel

Dieter Engel-001

Dietmar Engel zajmuje się sadownictwem w regionie Wachau. W 2004 roku założył destylarnię w Jaidhof. Wtedy miał 73 stare drzewa morelowe, kilka drzew wiśni i gruszy i przerabiał własne owoce. W 2014 roku zasadził 300 nowych drzew morelowych oraz ok. 100 drzew gruszek williams. W Krems otworzył niewielką probiernię swoich okowit.