20 lipca 2010 o godz. 23:21

Od Absyntu do Zarazy

Leksykon dziwnych alkoholi

Od bardzo dawna noszę się z myślą spisania leksykonu alkoholi, tylko jakoś wciąż na zamiarze się kończyło. Mam masę notatek, bo od lat mam zwyczaj zamawiania w barach wszystkiego, czego jeszcze nie znam, na bieżąco też spisuję wrażenia. Tylko potem nad tym rozgardiaszem kartek trudno mi zapanować, a jeszcze trudniej zmobilizować się by spisać całość w jednym miejscu. Pomyślałem, że strona internetowa będzie mnie mobilizować do pisania kolejnych haseł. Jednocześnie rad będę jeśli wy - czytelnicy a wśród nich zapewne i amatorzy trunków - wesprzecie mnie uwagami i propozycjami do leksykonu, będzie on naszym wspólnym dziełem, które kiedyś może zostanie wydane w formie książki, a zatem proszę mieć na uwadze, że zamieszczane w dziale leksykonu posty będą mogły być w przyszłości przeze mnie wykorzystane (oczywiście z podaniem autorstwa postu). Zasada jest taka, że do leksykonu trafiają wyłącznie destylaty, nie opisuję ani gatunków piwa, ani wina, ani cydru, ani innych efektów fermentacji.
Wbrew temu, co twierdzą wielcy producenci alkoholi, dobre trunki wcale nie muszą być drogie. Są alkohole uzyskiwane z owoców w formie jednokrotnej destylacji - bałkańskie rakije, węgierskie palinki, swojskie śliwowice, ale też rozmaite nalewki, którym poświęcam wiele uwagi, a które smakiem i jakością mogą konkurować z najlepszymi markami. W przypadku nalewek czy likierów, ale i wódek owocowych czy ziołowych, oryginalna receptura, dobór składników dają doskonały efekt, choć trunki te z braku środków na promocję są niemal nieznane. W leksykonie zdecydowanie nadreprezentowane są trunki europejskie, bo je znam najlepiej, a każdy z opisywanych alkoholi najpierw wypiłem zanim trafił do leksykonu. Dużo tu specjałów z Europy Środkowej i Wschodniej - Bałkany, Polska, Litwa, Niemcy, Austria, Czechy, Słowacja, Węgry, to kraje bliskie nam turystycznie, ale i oferujące wielkie bogactwo oryginalnych alkoholi. Do tego należy dodać Francję z ogromnym bogactwem eau-de-vie oraz Włochy, które mogą pochwalić się nie tylko grappą, ale też wybornymi likierami. Hiszpania to niezwykła, słoneczna brandy, Szkocja i Irlandia - bogactwo whisk(e)y, Holandia to nie tylko genever (odpowiednik brytyjskiego ginu), ale i najbardziej znane likiery do miksowania drinków... Świat alkoholi jest bogaty i różnorodny, i nie warto zamykać doświadczeń do oferty najbliższego monopolowego. Jak ktoś mądrze powiedział: "życie jest krótkie, szkoda je tracić na tanie wina". Nie mam nic przeciwko tanim winom, ale na pewno warto doświadczać więcej.
Omawiam także wszystkie najbardziej znane markowe destylaty. W większości przypadków trzeba powiedzieć, że te najdroższe często są rzeczywiście najlepsze, choć kwestią indywidualnego smaku i gustu jest czy komuś bardziej smakuje brandy lub koniak VSOP czy XO. Po prostu smakują (też kosztują) inaczej. Nie należy jednak kupować taniej brandy, taniej whisky, taniej tequili, taniego rumu - na 100% zniechęcimy się wówczas do trunku (sam tak miałem z rumem, rozpoczynając wiele lat temu, jako nastolatek, przygodę z tuzemskim rumem). Chyba też każdy wiek ma swoje prawa, chyba dopiero po 40. zaczyna się doceniać smak dębowej beczki, która potem z każdym przepitym rokiem smakuje coraz bardziej...
A tytułowa Zaraza, to jest rumuńska brandy.

39 komentarzy dla “Od Absyntu do Zarazy

  1. Kukułeczka

    Podobno (jak mówił mi to niegdyś znany krakowski anarchista, od którego poznałem w ogóle ten przepis podczas „Kontr-Balu” w tym właśnie mieście) jest to alkohol najbiedniejszych grup społecznych z lat po/komunistycznych. Skład: czysty(ten 98%) spirytus, piwo porter i cukier wanilinowy. Bardzo ważne są proporcje i sposób przyrządzania, które rzecz jasna znają nieliczni :o)
    Finalny efekt jest tak zaskakujący, że aż ciężko w to uwierzyć! Smakuje i pachnie dokładnie jak te stare cukierki „kukułki”, skąd też wziął swoją nazwę. Wymyślono też z czasem likier „kukułka” przyrządzany z rozgotowanych w mleku cukierków, ale to już jednak nie jest to samo :o)

    p.s. Każdy kto ode mnie tego spróbował chciał wydobyć przepis, ale nikomu się jeszcze nie udało :p
    Jeśli nadarzy się kiedykolwiek możliwość degustacji. to gorrrąco polecam!

    • Otóż nieprawda, najpierw była ta prostsza forma trunku „kukułka”, czyli rozpuszczone w alkoholu cukierki o tej samej nazwie. Tak po prostu – dwa składniki, cukiereczki, gorzała i wsio. Pewnie z powodu dostępności składników i prostoty wykonania, ale również przyjemnego smaku trunek stał się popularny. Później zaczęły pojawiać się wariacje na temat…

  2. Rzygotka rychłozwrotna

    Weź 4 kilo jagód łochynii, dwa spore muchomory czerwone, 3 kilo zgniłych jabłek i gruszek, trochę szaleju, wilczego łyka oraz nieco owoców otępieńca leśnego. Wszystko to zmiksuj i wrzuć do butli z odpowietrzeniem; takiej do wina. Jak przestanie pracować dodaj dwa litry spirytusu i odstaw na trzy miesiące.
    Życzę smacznego.

  3. Dobar tek! - czyli smacznego

    W najbiedniejszych, jałowych, górskich rejonach muzułmańskiej części Bośni miejscowi robią „rakiję” z …. odchodów zwierzęcych,
    a nawet!!!! l u d z k i c h !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To nie żart!
    Nazywa się to cudo stosownie do pochodzenia – GOVNARICA, czyli po naszemu Gównowica. Podobno w smaku niespecjalna, czyli po prostu da się toto wypić….To że pečenje rakiji robią muzułmanie w niczym nie szkodzi, bo Turcy także samo i też pędzą alkohol. O govnaricy pisała w ub. roku „Angora”. Zresztą w czasach „suchego zakonu” za Gorbaczowa powodzenie miała książka o pędzeniu bimbru w jęz. ukraińskim gdzie był przepis na „horyłku” pędzoną z obornika. W sam raz dla kołchożników.
    Ale te tinctury to raczej dla miłośników picia ekstremalnego

    • Dobar tek! - czyli smacznego

      o ja pierdolę! To lepsze niż „kutasówa”, którą opisałem w „Disorder i ja”. Chyba wplotę govnarice w fabułę jakiejś przyszłej książki, a na pewno tego nie zapomnę.

    • Dobar tek! - czyli smacznego

      O bimbrze z odchodów pędzonym w Rosji wspominają też w pracy zborowej po tytułem „Samogon”. Dowiedziałem się również, parę dni temu, że kurzych odchodów dodają do zacieru śliwkowego w Łącku.
      Taka śliwowica, nazywana jest kurzycą i przeznaczona jest do sprzedaży obcym.

  4. Pimm's No 1

    likier na bazie ginu, cytryn i chininy z dodatkiem mieszanki ziół o zawartości alkoholu 25%; ma kolor mocno zaparzonej herbaty z dodatkiem czerwieni, jest doprawiany karmelem, posiada delikatny posmak owoców cytrusowych i ziół. W pubach podawany jest także drink zwany Pimm’s, który przygotowuje się umieszczając w szklance plasterek cytryny, pomarańczy i zielonego ogórka. Te trzy składniki zalewane są likierem i pozostawiane w celu „przegryzienia się”. Kiedy klient zamawia drinka, szklankę z likierem i owocami wypełnia się lodem i dopełnia lemoniadą

  5. Angostura

    bitter produkowany na Wyspie Trynidad, receptura jest ściśle strzeżona, ale najprawdopodobniej bazę stanowi rum (niewyczuwalny podobno), nalew z ziół i owoców, dodatki: drzewo chininowe, kłącze galangi, skórki pomarańczy, imbir, korzenie arcydzięgla, jest w kolorze czerwonego brązu, a to przez drzewo sandałowe; moją uwagę zwróciła bardzo fajna za duża etykieta na butelce… piłeś kiedyś bez dodatków?

        • Angostura

          Aha, no to już piłem – najbardziej gorzki alkohol świata, rzecz nie nadająca się do picia, gorycz wyciska łzy i wykręca język na odwrotną stronę, a policzki automatycznie wciągają się do wnętrza jamy gębowej. Faktycznie – rzecz jest niesamowita. Pytałem sprzedawcę w sklepie z dziwnymi alkoholami, twierdzi, że angostura wykorzystywana jest wyłącznie jako składnik drinków, a dodaje się 3-3 krople. Nalewka bursztynowa przy tym to pikuś :)
          BTW, pozwolę sobie wykorzystać fragment Twojego opisu w moim leksykonie.

  6. Raki

    narodowy trunek Turcji, powstaje z winogron, melasy buraczanej, która pozostawia charakterystyczny gorzkawy posmak, aromatyzowany anyżem, co nadaje słodkiego smaku – równoważą… serwuje się z wodą – powstaje lekko opalizujący, biały kolor, ale najistotniejsze, że podawana jest do kebabu 😐 patrząc na polskie ulice, zakebabione strasznie, brrr… raki ma szansę stać się naszym napojem narodowym też 😉

    • Raki

      z tą melasą buraczaną to jakaś ściema chyba, raki jest jak rakija, bałkańska wódka destylowana z owoców, może być z wiunogron, ale może być też ze śliwek na przykład, fig itd…

      • Raki

        Żadna ściema, państwo ma monopol… z melasy buraczanej wytwarza się spirytus – 20% buraczany, reszta z winogron – taniej produkcja wychodzi… wiadomo 😉 a z rakiją ma tyle wspólnego, co podobnie brzmiącą nazwę i już! :) rakı – gronowa brandy o anyżkowym smaku, podobna do greckiego ouzo, francuskiego pastisa i arabskiego araku. W sprzedaży jest yeni rakı, kulüp rakısı (mocniejsza, bardziej anyżkowa) oraz altınbaş (najmocniejsza, najbardziej anyżkowa i najdroższa).

  7. Kiermusianka Acańska

    Podobno pijał ja sam Jagiełło – spróbować należy 😉 Głównie przebija cynamon delikatnie! Czuć słodki, płynący miód z ziołową świeżością, nutą owocową, ale chyba jakiś miks, bo zero skojarzeń konkretnych, no i piękny karmelowy kolor. Walory estetyczne zapewnione, a co do smaku, rzecz gustu – dla mnie za mocne trochę, ale czego się nie robi dla tradycji :)

  8. Czekoladowy Bezimienny

    Napój sprzed 2 tys. lat p. n. e. – bezimienny, w którego skład wchodziły: ziarna kakaowca, kukurydza, miód, chilli, pieprz, zalane wodą i alkoholem – nie wiem jak smakował, ale miał z pewnością dużą dawkę radości :)

  9. Tatarczówka skoczowska

    wytwarzana z tataraku od wieków na Śląsku Cieszyńskim, a dokładnie w Skoczowie, no od momentu jak Tatarzy tatarak sprowadzili… ma ładny kolor i nie pachnie mułem rzecznym nic a nic 😐 a tu miejscowa przyśpiewka: „Niczym eliksir miłości Twemu życiu doda smaku Załagodzi wszelkie mdłości Naleweczka z tataraku. Gdy żołądek Ci dokuczy Lub gdy Cię rozboli głowa Wtedy zawsze Ci pomoże Tatarczówka ze Skoczowa.” – pewnie lepiej by brzmiała, jakbym ją zaśpiewała z przytupem ;p

    • Tatarczówka skoczowska

      Nie ma to jak ludowe mądrości, a swoją drogą czego to ludzie nie wymyślą… Można to jakoś poza Skoczowem utrafić bo chętnie bym spróbował?

            • Tatarczówka skoczowska

              O jezu, na końcu świata, ale do Ostrawy blisko przynajmniej, aż dziwne, że tam wytwarzają coś własnego, skoro za miedzą tyle dóbr wszelakich.

              • Tatarczówka skoczowska

                przecież geograficznie jedna kraina – Śląsk Cieszyński – a że w różnych krajach… zresztą jakie to ma teraz znaczenie, żadne! :)

                • Tatarczówka skoczowska

                  wbrew pozorom ma – po jednej stronie granicy zelenka i fernet, po drugiej – żoładkowa gorzka i wyborowa. To jednak jest różnica! Polmos Lublin został wykupiony przez Stocka, a mimo to nie można kupić w polskich sklepach czeskiego ferneta, jeśli już jest to zwykle włoski…

                  • Tatarczówka skoczowska

                    po drugiej tatarczówka :) no ja mam ten komfort, że zawsze mogę skoczyć za miedzę, ale rzeczywiście czeskiego Ferneta nie uświadczysz… szkoda, bo ma niepowtarzalny smak i niesamowity skład: korzeń goryczki, korę drzewa chininowego i pomarańczowego, rumianek rzymski, mniszek lekarski… zawarte w nim zioła (sztuk 14) korzystnie wpływają na układ trawienny i nerwowy, oczyszczają krew i regenerują organizm.

  10. Warzonka

    Zaserwowała mi ją kiedyś gaździna po wyprawie górskiej, mocno zwariowanej… pije się prawie gorącą – mocno rozgrzewa; najlepiej spożywać na leżąco, co uchroni przed możliwą zwałką… skład (tak sądzę): miód, sok z cytryny, cukier, cynamon, woda… po podgrzaniu dodaje się spirytus i podaje w glinianych kubkach; w ustach delikatny karmelowy smak pozostaje.

  11. leksykon

    Kobiety też smakujesz jak alkohole? Tak samo potrafią uzależnić i każda inaczej smakuje, prawda? I po każdej można mieć porządnego kaca, albo i nie. Jedna może być słodka jak baileys, a inna odbija się metaxą, któraś wytrawna jak francuskie lalande pomerol chateau, a któraś jak pospolita czysta ot, taka na przegryskę. Stwórz leksykon dziwnych kobiet, i przypnij przy każdym opisie gwiazdkę w rankingu, koneserze. Ach, urosłeś teraz w dumę, co?
    i zrób coś z tymi kodami bo takie zamaziane

    • leksykon

      z kodami coś zrobię na dniach, a co do leksykonu dziwnych kobiet, to bardzo zgrabny pomysł, tylko jakie przyjąć kryteria „dziwności”? Gwiazdek ogólnie nie lubię, tak jak nie lubię koniaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

17 stycznia 2020 o godz. 20:22

Gwiezdne rozczarowanie

star-wars-rise-of-skywalker

Nie spieszyłem się do kina na ostatnią część „Gwiezdnych Wojen”, bo recenzje pojawiały się złe, a jakoś miałem przeczucie, że zasadnie. Niestety. Kiedyś to było monumentalne widowisko, ale ta część i dwie poprzedzające, to jest bajeczka fantasy. Nowa trylogia nie wykreowała nowych bohaterów. Najlepszą rolą był Han Solo, którego pogrzebano jednak już w pierwszym filmie. Rozdarty, mazgajowaty Kylo Ren, to postać jak z „Harry’ego Pottera”, jeden z niegrzecznych uczniów. W niczym nie dorównywał ani pierwszym Sithom, ani Palpatine, anie Waderowi-Anakinowi. Nawet tragizm jego wyborów nie został ciekawie pokazany. Niedojrzały jako człowiek, to jak ma być bohaterem? Po drugiej stronie panienka Rey, pozbawiona seksapilu, jak postać z filmów walki. Waleczna, ale nic nie wnosi. Ona jako spadkobierczyni tysiąca pokoleń Jedi? I co ona po sobie pozostawi poza wygranymi pojedynkami? Ucieka w samotność, zakopuje świetlne miecze i nadaje sobie nazwisko Skywalker. Jakim tytułem? Bo latała myśliwcem Luke’a i używała jego miecza, przez chwilę ją szkolił… Mroczna postać imperatora Palpatine jest tak martwa jak Lord Voldemorth, niestety, znów ciśnie się to porównanie z „Harry Potterem”. Na dokładkę nieskończenie długie życie niczego go nie uczy, powtarza stare błędy. Najbardziej w całej trylogii irytuje błazeńska rola Czarneckiego, czyli Finna, facet jest bezdennie głupi, więc po śmierci Lei zostaje generałem Rebelii do spółki z niewiele od niego mądrzejszym Poe Dameronem. Jacy generałowie, taka i ich rebelia, jedna bitwa z cyklu „to my ocalimy świat”. W tle pojawiają się jeszcze wyciągnięte z lamusa postaci, jak Lando Carlissian i żałośnie cofnięty w rozwoju C-3PO. Jedyna mocna postać to Chewbacca, dobrze, że z niego nie zrobili podobnego pajaca jak z C-3PO. Słaba fabuła, nieciekawe postaci, nawet napięcia brakowało, bo wszystko przewidywalne. Co po tym filmie, a właściwie po całej nowej trylogii „Star Wars” pozostanie? Trochę ładnych scenografii, kilka atrakcyjnych pojedynków, strzelanin, pościgów i ucieczek. Czyli tak naprawdę nic, bo wszystko to jest i w innych filmach, zresztą nie gorzej pokazywane. Wielkie rozczarowanie.

13 stycznia 2020 o godz. 17:15

Whisky Galore

816PHDG9hIL

„To miłość sprawia, że świat się kręci? Nie koniecznie. Whisky sprawia, że kręci się dwa razy szybciej”. ~Compton Mackenzie

4 stycznia 2020 o godz. 14:14

Colas Breugnon

Romain_Rolland_1915

„Robaki to nasi ostatni władcy”. ~ Romain Rolland

3 stycznia 2020 o godz. 14:48

Trump zabójca

Donald_Trump_Caricature_by_DonkeyHotey

Czytam od rana o wydarzeniach w Iranie, gdzie Amerykanie zabili, na polecenie prezydenta Trumpa, generała Sulejmaniego, nie formalnego, ale faktycznego szefa spraw zagranicznych Iranu. Komentarz Jędrzeja Bieleckiego w „Rzeczpospolitej” został zatytułowany: „Zabójstwo Sulejmaniego pomoże Trumpowi w reelekcji”. Jakże współczuć należy Amerykanom, że przyszło im żyć w takich czasach, z prezydentem, który zostaje zabójcą, by wygrywać wybory. Przecież to koszmar jakiś! Świat stanął na głowie. Zgodnie z definicją, „Zabójstwo to przestępstwo umyślne polegające na pozbawieniu człowieka życia. Surowiej karanymi formami zabójstwa są te, do których doszło w wyniku udziału w zbrodni wojennej lub wskutek zamachu terrorystycznego. Zabójstwo może być spowodowane silną determinacją wyładowania agresji, korzyściami majątkowymi sprawcy kosztem ofiary, efektem sprzecznych interesów zabójcy i ofiary (…). Około 10% zabójstw popełnianych jest z czystej agresji, np. podczas rabunku. 90% zabójstw ma charakter zemsty, będąc formą odpłaty za czyny wcześniej popełnione przez ofiarę wobec sprawcy lub jego bliskich. (…) Zabójstwo jest zasadniczo przestępstwem powszechnym”. Sądzę, że Jędrzej Bielecki rozmyślnie użył słowa „zabójstwo”, w podobnym duchu piszą światowe agencje. Rzecz warta głębszego zastanowienia, zwłaszcza, że odpowiedzią na to zabójstwo, będą inne mordy i gwałty. Szaleństwo amerykańskiego prezydenta, który ubiega się o reelekcję, może drogo kosztować cały świat.

27 grudnia 2019 o godz. 23:27

Nowy rok

20-new-years-sloshed

Gotowy na najgorsze…

21 grudnia 2019 o godz. 20:38

3M Miasto, Mafia & Miłość (2019)

373372-3m-miasto-mafia-and-milosc-lukasz-golebiewski-1

Satyryczny wizerunek polskiej policji. Sensacyjna akcja, dużo humoru i erotyki. Piękne kobiety, namiętności, dobre alkohole, media. W powieści Łukasza Gołębiewskiego znajdziemy też zwykłą rzeczywistość, samotność bohatera, którego główną codzienną troską jest dobre samopoczucie mieszkających z nim kotów, a przypadkowy zbieg okoliczności wciąga go w świat porachunków gangsterskich na międzynarodową skalę.

20 grudnia 2019 o godz. 18:16

Wesołych!

xmas

Bądźcie szczęśliwi i zdrowi!

20 grudnia 2019 o godz. 13:51

Nowa powieść przedpremierowo w Legimi

3m legimi

Nowa powieść „3M Miasto, Mafia & Miłość” przedpremierowo dostepna jest w serwisie Legimi, zarówno w abonamencie, jaki i jako pojedynczy plik. Wersja e-pub, mobi i pdf. W abonamencie: 6,99 zł, w Klubie Mola Książkowego – 9 zł, indywidualni kliencie – 18 zł. Liczba stron: 162.

15 grudnia 2019 o godz. 21:26

Wciąż się uczę

Dyplom

9 grudnia wziąłem udział w warsztatach średniowiecznej destylacji. W niewielkich glinianych alembikach każdy mógł przedestylować wino w niezbyt mocną, ale za to bardzo aromatyczną okowitę. Mały alembik wewnątrz pokryty jest szkliwem, co zabezpieczało tego typu urządzenia przed przypaleniami i szybkim zużyciem. Zobaczymy na ile odpędów wystarczy mi mój alembik, który zabrałem z warsztatów.

15 grudnia 2019 o godz. 18:28

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 30

Ukazał się nowy numer (6/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.