20 lipca 2010 o godz. 23:21

Od Absyntu do Zarazy

Leksykon dziwnych alkoholi

Od bardzo dawna noszę się z myślą spisania leksykonu alkoholi, tylko jakoś wciąż na zamiarze się kończyło. Mam masę notatek, bo od lat mam zwyczaj zamawiania w barach wszystkiego, czego jeszcze nie znam, na bieżąco też spisuję wrażenia. Tylko potem nad tym rozgardiaszem kartek trudno mi zapanować, a jeszcze trudniej zmobilizować się by spisać całość w jednym miejscu. Pomyślałem, że strona internetowa będzie mnie mobilizować do pisania kolejnych haseł. Jednocześnie rad będę jeśli wy - czytelnicy a wśród nich zapewne i amatorzy trunków - wesprzecie mnie uwagami i propozycjami do leksykonu, będzie on naszym wspólnym dziełem, które kiedyś może zostanie wydane w formie książki, a zatem proszę mieć na uwadze, że zamieszczane w dziale leksykonu posty będą mogły być w przyszłości przeze mnie wykorzystane (oczywiście z podaniem autorstwa postu). Zasada jest taka, że do leksykonu trafiają wyłącznie destylaty, nie opisuję ani gatunków piwa, ani wina, ani cydru, ani innych efektów fermentacji.
Wbrew temu, co twierdzą wielcy producenci alkoholi, dobre trunki wcale nie muszą być drogie. Są alkohole uzyskiwane z owoców w formie jednokrotnej destylacji - bałkańskie rakije, węgierskie palinki, swojskie śliwowice, ale też rozmaite nalewki, którym poświęcam wiele uwagi, a które smakiem i jakością mogą konkurować z najlepszymi markami. W przypadku nalewek czy likierów, ale i wódek owocowych czy ziołowych, oryginalna receptura, dobór składników dają doskonały efekt, choć trunki te z braku środków na promocję są niemal nieznane. W leksykonie zdecydowanie nadreprezentowane są trunki europejskie, bo je znam najlepiej, a każdy z opisywanych alkoholi najpierw wypiłem zanim trafił do leksykonu. Dużo tu specjałów z Europy Środkowej i Wschodniej - Bałkany, Polska, Litwa, Niemcy, Austria, Czechy, Słowacja, Węgry, to kraje bliskie nam turystycznie, ale i oferujące wielkie bogactwo oryginalnych alkoholi. Do tego należy dodać Francję z ogromnym bogactwem eau-de-vie oraz Włochy, które mogą pochwalić się nie tylko grappą, ale też wybornymi likierami. Hiszpania to niezwykła, słoneczna brandy, Szkocja i Irlandia - bogactwo whisk(e)y, Holandia to nie tylko genever (odpowiednik brytyjskiego ginu), ale i najbardziej znane likiery do miksowania drinków... Świat alkoholi jest bogaty i różnorodny, i nie warto zamykać doświadczeń do oferty najbliższego monopolowego. Jak ktoś mądrze powiedział: "życie jest krótkie, szkoda je tracić na tanie wina". Nie mam nic przeciwko tanim winom, ale na pewno warto doświadczać więcej.
Omawiam także wszystkie najbardziej znane markowe destylaty. W większości przypadków trzeba powiedzieć, że te najdroższe często są rzeczywiście najlepsze, choć kwestią indywidualnego smaku i gustu jest czy komuś bardziej smakuje brandy lub koniak VSOP czy XO. Po prostu smakują (też kosztują) inaczej. Nie należy jednak kupować taniej brandy, taniej whisky, taniej tequili, taniego rumu - na 100% zniechęcimy się wówczas do trunku (sam tak miałem z rumem, rozpoczynając wiele lat temu, jako nastolatek, przygodę z tuzemskim rumem). Chyba też każdy wiek ma swoje prawa, chyba dopiero po 40. zaczyna się doceniać smak dębowej beczki, która potem z każdym przepitym rokiem smakuje coraz bardziej...
A tytułowa Zaraza, to jest rumuńska brandy.

39 komentarzy dla “Od Absyntu do Zarazy

  1. Kukułeczka

    Podobno (jak mówił mi to niegdyś znany krakowski anarchista, od którego poznałem w ogóle ten przepis podczas „Kontr-Balu” w tym właśnie mieście) jest to alkohol najbiedniejszych grup społecznych z lat po/komunistycznych. Skład: czysty(ten 98%) spirytus, piwo porter i cukier wanilinowy. Bardzo ważne są proporcje i sposób przyrządzania, które rzecz jasna znają nieliczni :o)
    Finalny efekt jest tak zaskakujący, że aż ciężko w to uwierzyć! Smakuje i pachnie dokładnie jak te stare cukierki „kukułki”, skąd też wziął swoją nazwę. Wymyślono też z czasem likier „kukułka” przyrządzany z rozgotowanych w mleku cukierków, ale to już jednak nie jest to samo :o)

    p.s. Każdy kto ode mnie tego spróbował chciał wydobyć przepis, ale nikomu się jeszcze nie udało :p
    Jeśli nadarzy się kiedykolwiek możliwość degustacji. to gorrrąco polecam!

    • Otóż nieprawda, najpierw była ta prostsza forma trunku „kukułka”, czyli rozpuszczone w alkoholu cukierki o tej samej nazwie. Tak po prostu – dwa składniki, cukiereczki, gorzała i wsio. Pewnie z powodu dostępności składników i prostoty wykonania, ale również przyjemnego smaku trunek stał się popularny. Później zaczęły pojawiać się wariacje na temat…

  2. Rzygotka rychłozwrotna

    Weź 4 kilo jagód łochynii, dwa spore muchomory czerwone, 3 kilo zgniłych jabłek i gruszek, trochę szaleju, wilczego łyka oraz nieco owoców otępieńca leśnego. Wszystko to zmiksuj i wrzuć do butli z odpowietrzeniem; takiej do wina. Jak przestanie pracować dodaj dwa litry spirytusu i odstaw na trzy miesiące.
    Życzę smacznego.

  3. Dobar tek! - czyli smacznego

    W najbiedniejszych, jałowych, górskich rejonach muzułmańskiej części Bośni miejscowi robią „rakiję” z …. odchodów zwierzęcych,
    a nawet!!!! l u d z k i c h !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! To nie żart!
    Nazywa się to cudo stosownie do pochodzenia – GOVNARICA, czyli po naszemu Gównowica. Podobno w smaku niespecjalna, czyli po prostu da się toto wypić….To że pečenje rakiji robią muzułmanie w niczym nie szkodzi, bo Turcy także samo i też pędzą alkohol. O govnaricy pisała w ub. roku „Angora”. Zresztą w czasach „suchego zakonu” za Gorbaczowa powodzenie miała książka o pędzeniu bimbru w jęz. ukraińskim gdzie był przepis na „horyłku” pędzoną z obornika. W sam raz dla kołchożników.
    Ale te tinctury to raczej dla miłośników picia ekstremalnego

    • Dobar tek! - czyli smacznego

      o ja pierdolę! To lepsze niż „kutasówa”, którą opisałem w „Disorder i ja”. Chyba wplotę govnarice w fabułę jakiejś przyszłej książki, a na pewno tego nie zapomnę.

    • Dobar tek! - czyli smacznego

      O bimbrze z odchodów pędzonym w Rosji wspominają też w pracy zborowej po tytułem „Samogon”. Dowiedziałem się również, parę dni temu, że kurzych odchodów dodają do zacieru śliwkowego w Łącku.
      Taka śliwowica, nazywana jest kurzycą i przeznaczona jest do sprzedaży obcym.

  4. Pimm's No 1

    likier na bazie ginu, cytryn i chininy z dodatkiem mieszanki ziół o zawartości alkoholu 25%; ma kolor mocno zaparzonej herbaty z dodatkiem czerwieni, jest doprawiany karmelem, posiada delikatny posmak owoców cytrusowych i ziół. W pubach podawany jest także drink zwany Pimm’s, który przygotowuje się umieszczając w szklance plasterek cytryny, pomarańczy i zielonego ogórka. Te trzy składniki zalewane są likierem i pozostawiane w celu „przegryzienia się”. Kiedy klient zamawia drinka, szklankę z likierem i owocami wypełnia się lodem i dopełnia lemoniadą

  5. Angostura

    bitter produkowany na Wyspie Trynidad, receptura jest ściśle strzeżona, ale najprawdopodobniej bazę stanowi rum (niewyczuwalny podobno), nalew z ziół i owoców, dodatki: drzewo chininowe, kłącze galangi, skórki pomarańczy, imbir, korzenie arcydzięgla, jest w kolorze czerwonego brązu, a to przez drzewo sandałowe; moją uwagę zwróciła bardzo fajna za duża etykieta na butelce… piłeś kiedyś bez dodatków?

        • Angostura

          Aha, no to już piłem – najbardziej gorzki alkohol świata, rzecz nie nadająca się do picia, gorycz wyciska łzy i wykręca język na odwrotną stronę, a policzki automatycznie wciągają się do wnętrza jamy gębowej. Faktycznie – rzecz jest niesamowita. Pytałem sprzedawcę w sklepie z dziwnymi alkoholami, twierdzi, że angostura wykorzystywana jest wyłącznie jako składnik drinków, a dodaje się 3-3 krople. Nalewka bursztynowa przy tym to pikuś :)
          BTW, pozwolę sobie wykorzystać fragment Twojego opisu w moim leksykonie.

  6. Raki

    narodowy trunek Turcji, powstaje z winogron, melasy buraczanej, która pozostawia charakterystyczny gorzkawy posmak, aromatyzowany anyżem, co nadaje słodkiego smaku – równoważą… serwuje się z wodą – powstaje lekko opalizujący, biały kolor, ale najistotniejsze, że podawana jest do kebabu 😐 patrząc na polskie ulice, zakebabione strasznie, brrr… raki ma szansę stać się naszym napojem narodowym też 😉

    • Raki

      z tą melasą buraczaną to jakaś ściema chyba, raki jest jak rakija, bałkańska wódka destylowana z owoców, może być z wiunogron, ale może być też ze śliwek na przykład, fig itd…

      • Raki

        Żadna ściema, państwo ma monopol… z melasy buraczanej wytwarza się spirytus – 20% buraczany, reszta z winogron – taniej produkcja wychodzi… wiadomo 😉 a z rakiją ma tyle wspólnego, co podobnie brzmiącą nazwę i już! :) rakı – gronowa brandy o anyżkowym smaku, podobna do greckiego ouzo, francuskiego pastisa i arabskiego araku. W sprzedaży jest yeni rakı, kulüp rakısı (mocniejsza, bardziej anyżkowa) oraz altınbaş (najmocniejsza, najbardziej anyżkowa i najdroższa).

  7. Kiermusianka Acańska

    Podobno pijał ja sam Jagiełło – spróbować należy 😉 Głównie przebija cynamon delikatnie! Czuć słodki, płynący miód z ziołową świeżością, nutą owocową, ale chyba jakiś miks, bo zero skojarzeń konkretnych, no i piękny karmelowy kolor. Walory estetyczne zapewnione, a co do smaku, rzecz gustu – dla mnie za mocne trochę, ale czego się nie robi dla tradycji :)

  8. Czekoladowy Bezimienny

    Napój sprzed 2 tys. lat p. n. e. – bezimienny, w którego skład wchodziły: ziarna kakaowca, kukurydza, miód, chilli, pieprz, zalane wodą i alkoholem – nie wiem jak smakował, ale miał z pewnością dużą dawkę radości :)

  9. Tatarczówka skoczowska

    wytwarzana z tataraku od wieków na Śląsku Cieszyńskim, a dokładnie w Skoczowie, no od momentu jak Tatarzy tatarak sprowadzili… ma ładny kolor i nie pachnie mułem rzecznym nic a nic 😐 a tu miejscowa przyśpiewka: „Niczym eliksir miłości Twemu życiu doda smaku Załagodzi wszelkie mdłości Naleweczka z tataraku. Gdy żołądek Ci dokuczy Lub gdy Cię rozboli głowa Wtedy zawsze Ci pomoże Tatarczówka ze Skoczowa.” – pewnie lepiej by brzmiała, jakbym ją zaśpiewała z przytupem ;p

    • Tatarczówka skoczowska

      Nie ma to jak ludowe mądrości, a swoją drogą czego to ludzie nie wymyślą… Można to jakoś poza Skoczowem utrafić bo chętnie bym spróbował?

            • Tatarczówka skoczowska

              O jezu, na końcu świata, ale do Ostrawy blisko przynajmniej, aż dziwne, że tam wytwarzają coś własnego, skoro za miedzą tyle dóbr wszelakich.

              • Tatarczówka skoczowska

                przecież geograficznie jedna kraina – Śląsk Cieszyński – a że w różnych krajach… zresztą jakie to ma teraz znaczenie, żadne! :)

                • Tatarczówka skoczowska

                  wbrew pozorom ma – po jednej stronie granicy zelenka i fernet, po drugiej – żoładkowa gorzka i wyborowa. To jednak jest różnica! Polmos Lublin został wykupiony przez Stocka, a mimo to nie można kupić w polskich sklepach czeskiego ferneta, jeśli już jest to zwykle włoski…

                  • Tatarczówka skoczowska

                    po drugiej tatarczówka :) no ja mam ten komfort, że zawsze mogę skoczyć za miedzę, ale rzeczywiście czeskiego Ferneta nie uświadczysz… szkoda, bo ma niepowtarzalny smak i niesamowity skład: korzeń goryczki, korę drzewa chininowego i pomarańczowego, rumianek rzymski, mniszek lekarski… zawarte w nim zioła (sztuk 14) korzystnie wpływają na układ trawienny i nerwowy, oczyszczają krew i regenerują organizm.

  10. Warzonka

    Zaserwowała mi ją kiedyś gaździna po wyprawie górskiej, mocno zwariowanej… pije się prawie gorącą – mocno rozgrzewa; najlepiej spożywać na leżąco, co uchroni przed możliwą zwałką… skład (tak sądzę): miód, sok z cytryny, cukier, cynamon, woda… po podgrzaniu dodaje się spirytus i podaje w glinianych kubkach; w ustach delikatny karmelowy smak pozostaje.

  11. leksykon

    Kobiety też smakujesz jak alkohole? Tak samo potrafią uzależnić i każda inaczej smakuje, prawda? I po każdej można mieć porządnego kaca, albo i nie. Jedna może być słodka jak baileys, a inna odbija się metaxą, któraś wytrawna jak francuskie lalande pomerol chateau, a któraś jak pospolita czysta ot, taka na przegryskę. Stwórz leksykon dziwnych kobiet, i przypnij przy każdym opisie gwiazdkę w rankingu, koneserze. Ach, urosłeś teraz w dumę, co?
    i zrób coś z tymi kodami bo takie zamaziane

    • leksykon

      z kodami coś zrobię na dniach, a co do leksykonu dziwnych kobiet, to bardzo zgrabny pomysł, tylko jakie przyjąć kryteria „dziwności”? Gwiazdek ogólnie nie lubię, tak jak nie lubię koniaków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

23 września 2018 o godz. 08:57

Kartka ze Speyside – Heilan coo

SONY DSC

Szkoci mówią na nie Heilan coo, cudzoziemcy Hippie cow. Mają długą grzywkę i leniwe miny. Nie dają zbyt dobrego mleka. Hoduje się je na mięso. Szkoda, bo miło wyglądają jak są żywe. Potem już mniej miło. Przywędrowały z Hebrydów. Wzmianki o nich pochodzą już z VI wieku. W czarnej wersji nazywają się w Szkocji Kyloe i jedna taka czarna krowa z grzywką znajdzie się na okładce najbliższego numeru „Aqua Vitae”.

22 września 2018 o godz. 09:42

Kartka ze Speyside – Dunnottar Castle

Dunnottar Castle (37)

Kiedy spytać Szkota, dlaczego nie czuje pokrewieństwa z Irlandczykami, choć to podobna kultura, podobny język i podobne zamiłowanie do spokojnego wiejskiego życia ze szklaneczką whisky, odpowie, że z Irlandczykiem w ogóle nic go nie łączy, bo oni są celtami, a Szkoci to piktowie. Dla mnie tyle samo w tym sensu, co w stwierdzeniu, że nic mnie nie łączy z ludźmi z południa Polski, bo oni to Wiślanie, a my to Polanie. Ale tak całkiem serio, kulturowa tożsamość w Szkocji i Irlandii jest bardzo wysoka, a nawiązania do kultury piktów i celtów są jej częścią.

21 września 2018 o godz. 09:24

Kartka ze Speyside – Benromach

_DSC8756

Niewielka szkocka gorzelnia whisky, działająca w regionie Speyside, w miasteczku Forres od 1898 roku. Wielokrotnie zmieniała właścicieli, a w latach 1983-1998 stała zamknięta. Obecnie jest własnością Gordon & MacPhail. Używają głównie torfowanego jęczmienia, o poziomie natorfienia 12 ppm i 47 ppm, a także nietorfowanego jęczmienia organic. Kadź zacierna ma pojemność 1,5 tony. Mają 13 kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej, stosują dwa rodzaje fermentacji – krótsza trwa 62-67 godzin, wydłużona – 110 godzin, stosują drożdże browarnicze. Alembik pierwszej destylacji ma pojemność 7500 l, drugiej destylacji – 4250 l. Alembiki Forsyths z zewnętrznym kondensatorem. Odbierają alkohol o mocy 70%, przed wlaniem do beczek obniżają moc do 63,5%. Cały proces produkcji jest sterowany ręcznie. Rocznie produkują ok. 700 tys. l alkoholu. Destylarnia ma w swoich magazynach ok. 18 tys. beczek. Używają tylko beczek first fill po bourbonie, poza tym beczek po sherry z bodegi Williams & Humbert, a do whisky z jęczmienia organic – dziewiczych beczek z białego dębu z Missouri. W 2018 roku uruchomili osobną mikro-destylarnię, w której produkują gin Red Door.

20 września 2018 o godz. 08:37

Kartka ze Speyside – Glen Moray

SONY DSC

Glen Moray to ogromna destylarnia whisky ze Speyside, powstała w 1897 nad brzegiem rzeki Lossie, na przedmieściach Elgin, w ostatnich latach całkowicie przebudowana do przemysłowych rozmiarów. Wcześniej, od 1828 roku, w tym samym miejscu działał browar West Brewery. Zaczynali z jedną parą alembików, które zrobiono z przebudowanych kadzi warzelniczych. Te stare alembiki przepadły w pożarze. Kilkakrotnie zamykana, kilkakrotnie też zmieniała właścicieli. W 1920 roku przejęta przez spółkę Macdonald & Muir (ówczesnego właściciela Glenmorangie). Przebudowana w 1958 roku, w 1979 roku wprowadzono dwa nowe alembiki. Pod koniec lat 70. zaprzestano własnego słodowania. W 2008 roku właścicielem Glen Moray został francuski potentat na rynku alkoholowym, grupa La Martiniquaise. Obecnie rocznie produkują 5 mln l alkoholu. Gigantyczne kadzie fermentacyjne, a jest ich 14, usytuowane są na zewnątrz. Z jednego zacieru robią ok. 52 tys. l przefermentowanego alkoholu, stalowa kadź zacierna ma pojemność 11 ton. Fermentacja jest dość krótka, trwa 60 godzin, alkohol ma 8,5%. Po przebudowie w 2016 roku alembiki pierwszej destylacji są w innym budynku niż drugiej, nie działają w parach. Te do pierwszej destylacji mają bardzo nietypowy kształt, szyja jest odwrócona do przodu, przed każdym alembikiem jest podwójny kondensator, który nie wpływa wprawdzie na czas destylacji czy moc alkoholu, ale daje oszczędność energii. Wszystko jest sterowane komputerowo, pierwsza destylacja trwa ok. 5 godzin i daje alkohol o mocy ok. 25%. Nowe alembiki powstały we Frili, sprowadzono je z Włoch. W drugim budynku jest dziewięć alembików. Sześć Forsyths, z czego trzy kiedyś działały jako wash stills w parach ze spirit stills. Przerobiono je na spirit stills, dodano jeszcze trzy włoskie, więc teraz serce destylarni wyposażone jest w aparaty o różnej pojemności, różnych kształtów. Moc alkoholu po drugiej destylacji to 72%. Firma dysponuje też starą kadzią zacierną i pięcioma starymi kadziami fermentacyjnymi. Być może będą w przyszłości wykorzystywane do eksperymentalnych edycji. Planowane jest dodanie jeszcze dwóch alembików i zwiększenie produkcji nawet do 9 mln l (przed inwestycją La Martiniquaise moce produkcyjne wynosiły 2,2 mln l rocznie). Glen Moray ma obecnie 12 magazynów, w których leżakuje whisky w ok. 140 tys. beczek. Visitors center rocznie odwiedza ok. 24 tys. osób. Na miejscu można spróbować kilku specjalnych edycji whisky, które pokazują potencjał destylarni (np.: Glen Moray 1998 PX Finish, Glen Moray 2010 Peated PX Finish czy Glen Moray 120th Aniversary Edition).

19 września 2018 o godz. 09:19

Kartka ze Speyside – Glenury Royal

_DSC8659

Już nieistniejąca destylarnia whisky z Highlands, pojedyncze butelki jeszcze można dostać, np. czterdziestoletnia Glenury Royal wydestylowana w 1970 roku. Powstała w 1825 roku i – jak piszą kronikarze – od początku była pechowa. Kilka tygodni po jej uruchomieniu wybuchł pożar, który zniszczył ja niemal doszczętnie. Zdarzył się też nieszczęśliwy wypadek, jeden z robotników zginął podczas pracy, wpadł do kadzi. Założył ją w Stoneheaven kapitan Robert Barclay Allardice, ciekawa postać – parlamentarzysta, biegacz i bokser. Była to jedna z trzech destylarni, którym król Wilhelm IV pozwolił posługiwać się w nazwie określeniem „królewska” (Royal). Kolejnymi właścicielami Glenury byli: William Richie (w latach 1857-1928), spółka Glenury Distillery Co. (1936-1938), Associated Scottish Distillers (1938-1940), American National Distillers (1940-1953) oraz Distillers Company Limited (od 1953 roku do końca). Miała okresy przestoju, np. w latach 1852-1858 czy 1940-1945. Destylarnię zamknięto w 1983 roku, częściowo wyburzono, częściowo przebudowano, dziś w jej miejscu stoi osiedle mieszkaniowe.

18 września 2018 o godz. 08:54

Kartka ze Speyside – Auchinblae

_DSC8646

Niewiele wiadomo o destylarni whisky Auchinblae, ulokowanej przy Burn Street w Auchenblae (Aberdeenshire). Powstała w 1895 roku w miejscu młyna Den Mill, starszego o sto lat. Zapewne już wcześniej pędzono tu alkohol, ale bez licencji. Przebudowę młyna i pagodę słodowni projektował słynny architekt tamtych czasów, Charles C. Doig. Należała do lokalnej spółki kapitałowej Auchinblae Distillery Company Ltd. Jak ustalił Brian Townsend, autor znakomitej książki „Scotch Missed”, była wyposażona w cztery kadzie fermentacyjne o pojemności 6000 galonów każda oraz jedna parę alembików (wash still miała 1500 galonów, spirit still wiadomo tylko, że była mniejsza. Pierwszy jej menadżer wcześniej pracował w Ord Distillery. W 1916 roku przejęta przez spółkę Macdonald Greenlees, która miała też pobliską destylarnię Stronachie.

17 września 2018 o godz. 08:14

Kartka ze Speyside – wizyta w Fettercairn

_DSC8621

Fettercairn to destylarnia z Higlands, powstała w 1824 roku, założona przez Sir Alexandra Ramsaya, który był jej właścicielem zaledwie przez sześć lat. Z powodu długów odsprzedał ją wraz z posiadłością ziemską Fasque Estate kupcowi Johnowi Gladstone. Przebudowana po pożarze w 1887 roku. W latach 1926-1939 zamknięta. Jej pracę wznowił nowy właściciel, kilkakrotnie zresztą się zmienił w następnych latach, aż w 1974 roku przejęła ją spółka Whyte & Mackay, która zarządza do dziś marką i zasobami whisky, wykorzystując znakomitą część produkcji Fettercairn do swoich blendów. W latach 60. XX wieku zaprzestano samodzielnego słodowania jęczmienia. W 1966 roku podwojono moce produkcyjne – z dwóch do czterech alembików. Aparaty do pierwszej destylacji wash stills mają pojemność po 17274 l, a spirit still jeden ma 13638 l, drugi – 11819 l. Spirytus odbierany jest z mocą 68%, do beczek trafia z mocą 63,5%, druga destylacja trwa sześć godzin. Kadź zacierna ma pojemność 5 ton, robią 24 zaciery tygodniowo. Jako jedni z nielicznych w Szkocji używają karmelizowanego słodu do niektórych edycji whisky. Jest tu jedenaście kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej o pojemności po 25 tys. l każda. Fermentacja jest dość szybka, trwa 52-55 godzin. W 1989 roku otwarto centrum dla odwiedzających. Mają 13 magazynów, a w nich ok. 40 tys. beczek. Beczki po bourbonie wykorzystywane są tylko raz, potem są odsprzedawane, używają też m.in. beczek po sherry, porto czy po bordoskich winach.

16 września 2018 o godz. 20:33

Róbrege dla Brylewskiego

41556897_2151483198255546_9036314992659398656_o

29 września odbędzie się koncert pod hasłem Róbrege, dedykowany pamięci Roberta Brylewskiego. Wystąpią: Paweł Sky & nowy+eren 101% improwizacji, Ziggie Piggie & goście, Armia, Maleo Reggae Rockers & goście, Izrael & goście, Joint Venture Sound System gra Brylewskiego. Impreza odbędzie się w namiocie pod Pałacem Kultury i Nauki (od strony ul. Świętokrzyskiej).Wstęp – 30 zł, start – godz. 17.00.

16 września 2018 o godz. 09:00

Kartka ze Speyside – Royal Lochnagar

Royal Lochnagar11

Royal Lochnagar jest pięknie położona, w dolinie rzeki Dee, na tym samym jej brzegu, co królewska letnia rezydencja, zamek Balmoral. Bliskość zamku i królewskich ogrodów sprawia, że destylarnia jest chętnie odwiedzana przez turystów, pomimo tego, że sama whisky nie jest dobrze znana. Marka należy do Diageo. Jest to niewielka destylarnia, o iście królewskim charakterze, co jest podkreślane co chwila podczas wizyty. Niestety, jak we wszystkich destylarniach Diageo, nie wolno podczas zwiedzania robić zdjęć.

15 września 2018 o godz. 09:15

Kartka ze Speyside – Allt-á-Bhainne

_DSC8587

Zbudowana w 1975 roku w Glenrinnes (region Speyside) nowoczesna destylarnia whisky, powstała na potrzeby ówczesnego potentata na światowym rynku alkoholowym – Seagrams, podobnie jak zbudowana dwa lata wcześniej siostrzana gorzelnia Braeval. Koszt uruchomienia destylarni wyniósł 2,7 mln funtów, a w 1989 roku dokonano kolejnych inwestycji, podwajając liczbę alembików do czterech i moce produkcyjne do ok. 4 mln l whisky rocznie. Od 2001 roku jest własnością Pernod Ricard, bezpośrednio zarządza nią Chivas Brothers. W latach 2002-2005 stała zamknięta. Proces produkcji jest do tego stopnia zautomatyzowany, że destylacją może zajmować się tylko jedna osoba. Dziwna nazwa Allt-á-Bhainne to po gaelicku „Palone mleko”. Ta mało znana koneserom single malt whisky destylarnia od początku działa głównie na potrzeby zestawiania blendów Chivas Regal. Co ciekawe, dysponuje bardzo niewielkim magazynem do składowania whisky, dlatego część jej produkcji – głównie ta oferowana jako single malt – dojrzewa w magazynach na wyspie Islay, dzięki czemu uzyskują charakterystyczny słony smak. Połowa produkowanej w Allt-á-Bhainne whisky robiona jest z lekko torfowanego (10 ppm) słodu, reszta z nietorfowanego.