5 marca 2011 o godz. 12:54

O Xennie i Melanżach na maturze

Ania Mikołajczak ze Środy Wlkp przesłała nam swoją prezentację maturalną z 2010 roku, w której omawia m.in. "Xennę" i "Melanże z Żyletką", a także inne książki z oferty Jirafa Roja - "Chaos i świńska skóra" Piotra Stróżyńskiego i "Na krawędzi marzeń" Beaty Kozłowskiej. Warto zwrócić uwagę na śmiałość dobranych cytatów, a dla innych maturzystów praca Ani może być inspiracją.

„Żadnej satysfakcji, za dużo frustracji
Oto obraz mojej generacji,
Żadnego celu, żadnej przyszłości,
Żadnej nadziei, żadnej wolności”

Moją prezentację zaczynam cytatem z piosenki pt. „Poroniona generacja” legendarnego punkowego i nowofalowego zespołu Dezerter, wcześniej znanego pod nazwą SS20. Słowa te, moim zdaniem doskonale oddają atmosferę i specyfikę subkultury, którą poprzez analizę jej języka postaram się przybliżyć. Wszystkie prezentowane przeze mnie utwory należą do literatury współczesnej.
Punk, punker, punkol, punkowiec, punkroker, punkkrokier, punksiol, pancur, panczur, panczak, jabolpunk, brudas, śmieć. Jak widać wachlarz nazewnictwa członka subkultury punkowskiej jest nad wyraz  bogaty. Jaki jest więc język punków? Czy operują tylko wyświechtanymi sloganami, mało wyszukanymi inwektywami, a może wbrew osądom potrafią swoje przemyślenia i styl bycia zamknąć w egzaltowanych, poetyckich stwierdzeniach? Czy sposób ich wysławiania się jest stricte związany z wyznawaną ideologią, a może abstrahują od tego?
Chciałabym poprzez moją prezentację znaleźć odpowiedzi na te pytania i wniknąć głębiej w specyfikę mowy tej subkultury. Ponadto poprzez moją wypowiedź postaram się obalić krążące schematy i utarte stereotypy o punkach i pochodnych im ruchach alternatywnych.
W utworach, które omówię pod kątem tematu prezentacji postaram się dogłębnie rozwinąć takie zagadnienia jak : wulgaryzmy, makaronizmy, kolokwializmy, wymieszanie stylu wysokiego z niskim, a także styl podniosły. Należy przy tym pamiętać, że w/w aspekty języka przewijają się niemal w każdej z wybranych przeze mnie pozycji bibliograficznej razem tworząc swoistą mieszankę językową. Idąc ta drogą starałam się wybrać jak najtrafniejsze  przykłady obrazujące wybraną prze mnie problematykę.
Antybohater w „Słowniku motywów literackich” określany bywa jako, tu cytuję: „postać w utworze literackim mająca cechy ujemne, będące zaprzeczeniem cech bohatera. Nie stać go na wielkie słowa i gesty. Nie ma w nim krzty patosu. To ktoś, kto przeczy naszym wyobrażeniom o bohaterze literackim, kto nie ma jego koniecznych atrybutów: aktywności, logicznego działania, możliwej do odtworzenia przez czytelnika biografii, niezwykłych czynów na koncie, niekiedy nawet nazwiska i imienia”. Opis ten doskonale pasuje do dwóch pierwszych omawianych przeze mnie pozycji bibliograficznych.
Pierwsza z omawianych postaci pod kątem językowym, to bezimienny bohater, a właściwie jak został już przeze mnie określony, antybohater. Jest on wytworem fikcji literackiej w powieści „Xenna moja miłość” Łukasza Gołębiewskiego. Nie znamy jego imienia i nazwiska, spotykamy go po raz pierwszy w zadymionym, ciasnym barze dość wątpliwej reputacji, kiedy to przy kuflach kolejnych piwa wspomina utraconą miłość do dziewczyny Xenny. Jest pisarzem po 30, punkiem, cynikiem i zdeklarowanym hedonistą. Dnie spędza z reguły na odurzaniu się alkoholem i punk-rockiem. Już sama jego profesja powinna rekomendować, iż styl jego wypowiedzi będzie co najmniej poprawny. Przyjrzyjmy się zatem bliżej jego mowie. Zacytuję teraz stosowne fragmenty: „Sorry, jestem trochę już uwalony”, „Będę na Ciebie mówił Xenna, okay?”, „Tak mi powiedziała. Fucking shit !”, „ Taki miły wieczór. A co, i takie się zdarzały, nie tylko hardcore był”, „Co noc seks, co poranek pobudka i on the Road.” Wspólnym mianownikiem jego wypowiedzi stają się wyraźne naleciałości z języka obcego, tkz. Makaronizmy. Najwięcej w całej powieści jest anglicyzmów, tj. „sorry”, „please”, „okay”, „fuck” itp. Słówka te mogą oddziaływać na czytelnika w ten sposób, iż ów pisarz wyda się nam światłą osobą, może nie od razu poliglotą, ale na pewno personą znającą najpopularniejszy na świecie język- angielski. To automatycznie wywyższa go i sprawia, że darzymy takową osobę szacunkiem. Jednakże doszukując się genezy anglicyzmów w socjolekcie punkowskim, należy moim zdaniem wziąć pod uwagę fakt, iż w dużej mierze przejmowane są one z języka reklamy i kultury masowej, która silnie kształtuje nawyki językowe współczesnej młodzieży, jak i pozostałych ludzi. Rola owych makaronizmów jest więc tutaj nieco inna- dobiegający czterdziestki mężczyzna pragnie stać się w oczach dużo młodszych kolegów, mówiąc slangiem: kimś wporzo, cool. Najbardziej zależy mu jednak na akceptacji 24-letniej Xenny, którą wbrew swojemu stylowi bycia obdarzy miłością. Chce zatrzeć w jakiś sposób dystans wiekowy, wpasować się w młodzieżowy slang. Sposobem, na mówiąc potocznie: wkupienie się w łaski nowego towarzystwa , okazuje się  język, element komunikacji międzyludzkiej i interpersonalnej.
Przejdę teraz do analizy języka drugiej postaci z tejże książki w/w Xenny. Jest to młodziutka, zaledwie dwudziestoparoletnia dziewczyna, dość wątpliwej chwały studentka, bowiem podziela zainteresowania swojego nowego partnera. Posłuchajmy jak ona się wyraża: „Wiesz, ostro grzałam dragi. Spierdoliłam sobie młodość.”, „A ty rżnij mnie”, „Spierdalaj ze swoim przepraszam”. Jej słownictwo jest wyraźnie nacechowane wulgaryzmami. Jaki cel ma ten zabieg? To młoda dziewczyna, doświadczona przez życie, była niegdyś uzależniona od narkotyków, a jej stosunki z rodzicami są delikatnie ujmując, niepoprawne. Sądzę, że przez ostry zasób słów chce podkreślić swój zadziorny, punkrockowy charakter, ale też wyraźnie ugruntowuje sobie pozycję w grupie. Jest zdana na siebie, a życie nauczyło ją walczyć o swoje, nawet iść po przysłowiowych trupach do celu. Musi czymś się wyróżnić, aby zaistnieć. Dlatego więc moim zdaniem przeklina, chce zwrócić na siebie uwagę. Jest przekonana o tym, że, mówiąc potocznie, rozpychanie się łokciami w życiu doprowadzi ją do upragnionych celów.
Kolejną pozycją bibliograficzną na mojej liście jest utwór „Melanże z żyletką” tego samego, co wyżej pisarza. Skupię się teraz nad aspektem kolokwializmów. Głównymi postaciami książki jest znów para - bezimienny, podstarzały kabotyn grubo po 30 i młodziutka dziewczyna – Zuzka, tytułowa Żyletka. Warto też nadmienić, iż te dzieło jest jakby swoistą kontynuacją powieści „Xenna moja miłość”. Powróćmy jednak do kwestii merytorycznej. Przytoczę teraz parę zdań ilustrujących sposób wypowiadania się tej dwójki: „Przyznam, że liczyłem się  z mordobiciem”, „Rozbierz się i zatańcz na barze- proponuje Żyletce pijany kurdupel-Spadaj mały”, „To niepojęte, że gówniara potrafiła skutecznie robić w konia dwóch dorosłych, wykształconych facetów”, „Widzisz w ogóle szkoda było wyłazić”. Taka maniera w aspekcie wysławiania się doskonale ilustruje środowisko, w którym żyją bohaterowie. Punk-rockowe koncerty, litry spożywanego alkoholu, ciasne, zadymione bary, szybki seks z przypadkowymi osobami, brak nadziei na przyszłość, pesymiz, poczucie bezsensu istnienia. Trudno, aby w takiej rzeczywistości mówić podniośle, z przesadną emfazą. Słowa stają się tu tylko nośnikiem informacji, zbędnym wytworem, marnym dopełnieniem zdegenerowanego w dużej mierze przez samych bohaterów światka.
Następną postacią, której nawyki językowe pragnę zgłębić jest Artur Kleń – bohater powieści „Chaos i świńska skóra” Piotra Stróżyńskiego. Notabene, warto zaznaczyć tu, iż autor pochodzi ze Środy Wlkp. i tu współcześnie egzystuje. Obecnie pisarz jest w trakcie kończenia kolejnej swojej powieści, pt „Nienawidzę was”, która ukaże się  w czerwcu nakładem warszawskiej Oficyny Wydawniczej Jirafa Roja. Powróćmy jednak do głównego zagadnienia. Artur to wrażliwy dziennikarz, którego język ulega w toku powieści zmianie. Tuż obok subtelnych wynurzeń, mamy do czynienia z wyrażeniami o bardziej pejoratywnym wydźwięku. Tu przytoczę jego słowa: „Wiesz Grażynko? Masz takie niesamowicie piękne włosy. Powiedz mi, co mam zrobić, żebyś otarła łzy i przestała płakać? Co mógłbym teraz zrobić, żeby podarować ci szczęście?”, „Tylko proszę Cię nie płacz. Masz takie piękne oczy, a gdy płaczesz stają się czerwone”, „Mam jednak ręce do pracy, serce, rozum i kocham Cię!”. Te liryczne niemalże wyznania zostają wyraźnie skontrastowane ze stylem niskim. Posłuchajmy: „Będziesz mnie, larwo, mężem szczuła jak psem. Nawet twoje psie sposoby nie pomogą tobie kurwo, bo ja ciebie teraz zabiję! Wy stado bandytów! Mordercy!”, „Taka zasyfiona kurwa zdechnąć musi i nikt jej drugi raz na świat nie powoła!”. Skontrastowanie tych dwóch rodzajów wypowiedzi odkrywa w tym wypadku dwoistość natury bohatera. W obliczu zagrożenia lub po prostu w stresującej sytuacji doskonale wie, że liryczne monologi na nic się nie zdadzą. W głębi ducha okazuje się być twardym mężczyzną, potrafiącym walczyć o swoje racje i w imię ideałów. Mniemam, że poniekąd u każdego z nas występuje taki dualizm stylu wypowiedzi zmieniający się zaleźnie od okoliczności.
Ostatnią pozycją bibliograficzną jest książka, pt. „Na krawędzi marzeń” Beaty Kozłowskiej. Główną osią tego dzieła jest bohaterka o ksywce Kazamiko, niezwykle delikatna i subtelna, a także romantyczna punk-rockowa dziewczyna wychowująca samotnie córeczkę. Zwróćmy uwagę na jej wymowę i skupmy się na podniosłym stylu. Tu pozwolę sobie zacytować właściwe fragmenty: „Ile bym dała, by moja dłoń zamiast pustki mogła natrafić na niego, by nakarmić mój wiecznie głodny wzrok jego widokiem?”, „Czym jest dla Ciebie miłość? – Dla mnie jest falą liżącą stopy, pieszczotą i wzburzonym oceanem namiętności. Jest też motylem , którego skrzydła mienią się niezliczonymi barwami. Schwytanym w złożone dłonie. Gdy je nieopatrznie otworzysz, może odlecieć. Jest trzepotem ważki w zakolu rzeki”. Takie silne zmetaforyzowanie wypowiedzi Kazamiko zwraca uwagę na jej uczuciowość, swoistą kobiecą subtelność, która nie uległa zniszczeniu, mimo mocnego zakorzenienia w punkowym światku. Przynależność do punkowskiej subkultury wcale nie zatarła jej dziewczęcego czaru i sposobu pojmowania świata w sposób odrobinę infantylny i bardzo zmysłowy, kobiecy, niemalże oniryczny. Jest ona zupełnym przeciwieństwem wcześniej omawianej Xenny, czy Żyletki. Jest to dowód na to, że tkz. punkówy nie są tylko wulgarne, cyniczne i złośliwe, za jakie się je zazwyczaj postrzega. Od każdej reguły istnieje moim zdaniem wyjątek.
Czymże jednak były by punki bez muzyki? Na zakończenie, pragnę nadmienić jeszcze o dwóch istotnych filmowych premierach, które miały miejsce w tym roku, a które bezpośrednią wiążą się z omawianym przeze mnie problemem. Pierwsza z nich to ekranizacja w reżyserii Jacka Borucha, pt. „Wszystko co kocham”. Film można określić słowami : „Młodość, miłość, wolność, bunt i muzyka – jest czas, gdy wszystko zdarza się po raz pierwszy a miłość ma smak oranżady!”. Po krótce postaram się przybliżyć fabułę: jest piękna wiosna 1981 roku w Polsce. W nadmorskim miasteczku 18-letni Janek, syn oficera marynarki wojennej, zakłada zespół punkrockowy, by głośno krzyczeć o rzeczach dla niego najważniejszych. Jego życie wypełnia muzyka i pierwsza wielka miłość – Basia, nic jednak nie jest trwałe. "Solidarność" walczy o wolność i demokrację, w kraju narasta napięcie. Komuniści potajemnie szykują stan wojenny. Bunt młodości w czasie politycznej zawieruchy może stać się zarzewiem tragedii. Gwałtowny konflikt z komisarzem stanu wojennego i śmierć bliskiej osoby zmienią w świecie Janka wszystko. Warto wspomnieć, iż film został nagrodzony Złotym Klakierem na 34. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (wyróżnienie dla najdłużej oklaskiwanego filmu w konkursie głównym). Obsada aktorska również jest zadowalająca: obok Andrzeja Chyry czy Katarzyny Herman debiutują tu młode twarze polskiego aktorstwa, tj. Olga Frycz czy Mateusz Kościukiewicz.  Na podstawie filmu powstała książka, opowieść filmowa, o tym samym tytule. W tle słychać muzykę, m.in. Dezertera, którego cytatem rozpoczęłam moją prezentację.
Drugim dziełem filmowym o podobnej tematyce jest „Zew wolności” w reżyserii Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słoty. Legendy rockowego podziemia, takie jak:  Jurek Owsiak, Kazik Staszewski, Muniek Staszczyk, Kora Jackowska, Tomek Lipiński, Krzysztof Skiba, czy Matek Niedźwiecki dzielą się tu wspomnieniami o muzyce, życiu i paranoicznej cenzurze. W czasach, gdy życie w Polsce kontrolował reżim, muzyka stała się fenomenem, zjawiskiem społecznym o kolosalnej sile rażenia, stała się przestrzenią ludzi wolnych. „Żelazna kurtyna” nie była w stanie zatrzymać rocka, a młodzi ludzie dzięki muzyce poczuli własną siłę i godność. Polski rock od początku stał w kontrze do zastałej rzeczywistości obyczajowej, kulturowej i politycznej. Piosenki kruszyły stereotypy i tworzyły więzi między ludźmi. Swoistą enklawą wolności stał się festiwal w Jarocinie, barwnie pokazany w filmie dzięki niepublikowanym dotąd materiałom archiwalnym.
Podsumowując, różnorodność języka punków ma wiele odsłon. Przeplatają się tu i kolokwialne, zwulgaryzowane słowa i subtelne wyznania. Rodzaj natężenia pejoratywnych słów w mowie bohaterów i antybohaterów przedstawianych przeze mnie jest związany ze stopniem degeneracji ich życia. Im człowiek, mówiąc kolokwialnie bardziej się stacza, tym jego mowa jest coraz bardziej uproszczona, słowa stają się tylko nośnikiem informacji. Przekłada się to także moim zdaniem na przedstawicieli innych subkultur i ludzi nie wyznających żadnych ideologii. Jednak myślę, że wybrana przeze mnie tematyka środowiska punkowskiego dobitnie ukazuje te niuanse. W końcu subkultura punków, odkąd istnieje, czyli od lat 70. XX wieku zawsze wzbudzała kontrowersje i wywoływała silne emocje. Mam nadzieję, że poprzez moją wypowiedź pozwoliłam Państwu na wniknięcie głąb tego zagadnienia.

Komentarz dla “O Xennie i Melanżach na maturze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

23 czerwca 2018 o godz. 22:27

Typy na 24 czerwca

russia-2018

Ależ się będzie działo. O godz. 20. w Kazaniu Polska gra z Kolumbią. Dla obydwu drużyn to mecz ostatniej szansy. Remis nic nie daje. Trzeba wygrać. W pierwszym meczu Polska zaprezentowała się fatalnie, była jednym z najgorszych zespołów pierwszej fazy eliminacji. Milik i Cionek są obiektami niewybrednych żartów w mediach społecznościowych, ale zasłużyli sobie na niechęć kibiców. Milik już w meczach sparingowych pokazywał, że jest bardzo słabym punktem. Cionek również nigdy nie był filarem polskiej obrony. Ale także Kolumbia zagrała słabo swój pierwszy mecz. Kto się już pozbierał po porażce? Kto jest lepiej przygotowany technicznie, kondycyjnie i psychologicznie? Zobaczymy. Stawiam na Polskę ale już bez przekonania, bez wiary w sukces, stawiam na Polskę, bo nie ma sensu inaczej. Stawiam bo MUSIMY wygrać. Wynik? Może 3:2?

23 czerwca 2018 o godz. 22:16

Farciarze

maxresdefault

Być może Niemcy nie mają na te mistrzostwa mocnej drużyny, tak przypuszczam. Zagrali ładny, przegrany mecz, z Meksykiem i mniej ładny mecz ze Szwecją. Mieli przewagę, ale to była przewaga minimalna. Grali pod koniec w dziesiątkę. Można powiedzieć, że to Szwedzi przegrali mecz, a nie, że Niemcy wygrali. Należą się jednak Niemcom dobre słowa. Grali do końca. Nie pozwolili rywalom wykorzystać przewagę. Byli pięknie zorganizowani w środku pola. Poza tym mieli szczęście. Szwedzi są sobie winni, grali z przewagą zawodnika, grali z przewagą bramki, wszystko roztrwonili. Niemcy troszkę wygrali, Szwedzi bardziej przegrali. Nie był to wyśmienity mecz, ale miał swoją dramaturgię.

22 czerwca 2018 o godz. 22:16

Typy na 23 czerwca

russia-2018

O 14. Belgia zagra z Tunezją. Przeciwnik trudniejszy od Panamy, ale faworyt jest oczywisty. Stawiam na 2:0 dla Belgii.

21 czerwca 2018 o godz. 22:34

Typy na 22 czerwca

russia-2018

O 14. drugi mecz Grupy E, Brazylia-Kostaryka. Brazylia po słabym występie przeciwko Szwajcarii ma coś do udowodnienia. Przeciwnika zna dość dobrze. Jeśli nie wygra, to będzie już nie tyle sensacja, co blamaż. Stawiam na 2:0 dla Canarinhos.

21 czerwca 2018 o godz. 22:08

Buce upokorzeni

Argentina-vs-Croatia-Match-23

Chorwacja wspaniała! Argentyna dno! Mecz pasjonujący! Od początku widać było dużą nerwowość obu drużyn. W 29. minucie Perez nie trafił do pustej bramki. Chwilę później okazję zmarnował Mandżukić. Ale tylko pierwsze 45 minut to była gra równorzędnych zespołów. Później grała Chorwacja, a Argentyna pogrążała się w bagnie fauli i chamstwa. Najpierw w 54. minucie kuriozalną bramkę strzelił Rebić, Caballero, bramkarz Argentyny, wybił mu piłkę wprost pod nogi. Chyba to był ostatni mecz w reprezentacji nieudolnego bramkarza, był to jego kolejny błąd. Potem w 81. minucie przepięknego gola zza linii pola karnego strzelił Luka Modrić. A w doliczonym czasie gry dobił i ośmieszył Argentyńczyków Rakitić. Argentyna była bezradna, Argentyna była beznadziejna. Zachowywali się jak buce, wściekłe buce, chamsko faulując i wyładowując złość w agresywny sposób. Dziwne, że sędzia nie pokazał co najmniej dwóch czerwonych kartek za te bydlęce faule. Niech Argentyna wraca do domu, nie ma dla nich miejsca w gronie kulturalnych ludzi. Niech przegrają swój ostatni mecz, niech się nie pokazują na światowych boiskach, dokąd nie nauczą się przegrywać. Argentyna jest drużyną bez klasy, a Chorwaci pięknie pokazali im, gdzie jest miejsce podwórkowych chuliganów.

21 czerwca 2018 o godz. 19:09

Serce to za mało

maxresdefault

Francja wygrała 1:0 z Peru. W pierwszym meczu Francuzi rozczarowali, mimo wygranej, a Peru zachwycało, mimo porażki. Dobra dynamika od początku. Francja ma przewagę, ale Peru potrafi groźnie kontratakować, tak jak w meczu z Danią brakuje im jednak wykończenia akcji. W 33. minucie Guerrero był bliski szczęścia, ale bramkarz Francuzów obronił. Minutę później było 1:0 dla Francji. Młody Kylian Mbappe dobił piłkę, która i tak wpadłaby do siatki, stając się najmłodszym w historii Francji strzelcem bramki na Mistrzostwach Świata. Chłopak ma 19 lat. Gol podziałał na Francuzów niczym Red Bull, dodał im skrzydeł. W drugiej połowie Peruwiańczycy skutecznie wybili Francuzów z rytmu. Kilka niezłych strzałów z dystansu, ale tak naprawdę Francja kontrolowała sytuację na boisku i nie dali zrobić sobie krzywdy. Wygrali drugi mecz niewielkim nakładem sił. Peru włożyło wiele serca i walki w obydwa mecze, ale serce to za mało, zabrakło im rutyny i szczęścia. Ta drużyna ma jednak potencjał. Na razie jednak Francja ma już pewny awans do jednej ósmej finałów, a Peru może pakować walizki. Ostatni mecz, z Kangurami, zagrają już tylko o honor.

21 czerwca 2018 o godz. 16:04

Waleczne Kangury

maxresdefault (7)

Dania rozczarowała, a zaczynało się tak dobrze… Już w 10. minucie Christian Eriksen strzelił przepiękną bramkę, po równie fantastycznym podaniu, mocne uderzenie pod poprzeczkę. Wyglądało na to, że Dania zaczyna rajd ku zwycięstwu. Jednak przewaga Duńczyków trwała jeszcze przez kwadrans. Potem atakowali głównie Australijczycy, a w 39. minucie Jedinak wyrównał po rzucie karnym. W drugiej połowie Australia wciąż przeważała, stwarzali świetne sytuacje, którym brakowało wykończenia. Nie mają rasowego snajpera, gdyby mieli, to Duńczycy mieliby się z pyszna. A tak mogą cieszyć się z remisu i czwartego punktu. Cieszyć, choć byli faworytami, ale zagrali poniżej oczekiwań, a Kangury znów pokazały waleczność. I zachowały szanse na awans. Brawo Kangury!

20 czerwca 2018 o godz. 22:24

Typy na 21 czerwca

russia-2018

O 14. drugi mecz Grupy C, Dania-Australia. Dania wygrała z Peru, ale pokazała się ze słabej strony. Australia przegrała z Francją, choć walczyła dzielnie. To ja tu stawiam na remis 0:0.

20 czerwca 2018 o godz. 22:13

Iran do boju!

b-217

Hiszpania wygrała z Iranem, ale to Iran zachwycił. Do straty bramki mądrze się bronił, a Hiszpanie byli żałośnie powolni, sprawiali wrażenie jakby przede wszystkim nie chcieli się zmęczyć. Dużo fauli, złośliwości, dyskusji z sędzią. Pierwsza połowa była nudna. Druga dla odmiany bardzo emocjonująca. W 54. minucie gola strzelił Diego Costa. Zamieszanie w polu karnym, brzydki gol, ale jest. Osiem minut później wyglądało na to, że Iran wyrównał, już się cieszyli, już całowali ziemię, dziękowali Allachowi, ale nie, gola nie było, spalony. Hiszpania wygrała, ale to Iran pozostawił po sobie dobre wrażenie. Mają jeszcze szansę na awans, „wystarczy”, że wygrają z Portugalią. Tyle jest dziwnych meczów na tych Mistrzostwach, że niczego nie można wykluczyć. Chyba za bardzo się przyzwyczailiśmy uważać, że wygrywają albo Europa, albo Ameryka Południowa. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie w Rosji, ale za cztery lata Bliski Wschód może sprawiać więcej niespodzianek.

20 czerwca 2018 o godz. 18:58

Rozczarowanie

maxresdefault (6)

Mecz Urugwaj-Arabia Saudyjska, rozczarowanie. Liczyłem na grad goli, tymczasem po bramce Suareza w 23. minucie, wiele się tu już nie działo. Urugwaj kontrolował sytuacje i oszczędzał siły. 25 czerwca przekonamy się, czy Rosja faktycznie jest tak mocna, a Urugwaj tak niemrawy. Na razie wiemy, że z Grupy A na pewno awansują i Rosja i Urugwaj.