30 marca 2012 o godz. 13:03

O szczerości

/wp-content/uploads/2012/03/Oscar_Wilde

"Odrobina szczerości bywa niebezpieczna. Większa jej dawka – absolutnie śmiertelna". ~Oscar Wilde.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Zobacz ostatnie wpisy

25 października 2014 o godz. 10:37

Jelzin

SONY DSC

francuska wódka B. Jelzin produkowana przez Les Grands Chais de France, popularna m.in. w: Niemczech, Austrii, Czechach i na Słowacji, dostępna w wielu wersjach smakowych. Tania i kiepskiej jakości, destylowana prawdopodobnie z melasy, nazwa odwołuje się do byłego prezydenta Rosji, Borysa Jelcyna. W wersji podstawowej ma moc 37,5%, wersje smakowe są lżejsze, m.in.: cytrynowa, grapefruitowa, pomarańczowa, wisniowa, figowa, śliwkowa czy z dodatkiem tauryny.

25 października 2014 o godz. 10:11

W innej przestrzeni

SONY DSC

Krakowskie Targi Książki od tego roku są międzynarodowe i ulokowane w nowoczesnych pawilonach jakich Warszawa może pozazdrościć. A pamiętam jak krakowska impreza startowała (byłem na wszystkich jej edycjach od samego początku)… w dawnym hangarze dla zeppelinów na terenie jednostki wojskowej. Nikt by wówczas nie uwierzył jak dynamicznie rozwinie się ta początkowo regionalna, lecz szybko wiodąca impreza branży książkowej. Nowe pawilony są dobrym przykładem rozwoju polskiego rynku, nie tylko książki, bo przecież nie tylko książce one służą. Tegoroczna impreza pozostawia jednak z mieszanymi uczuciami. Przyszło znacznie więcej czytelników, takie przynajmniej odniosłem wrażenie pomimo znacznie bardziej przestronnych hal i szerokich korytarzy pomiędzy stoiskami. Brakowało jednak wielu ważnych edytorów, i wielu stałych targowych wystawców, niektórych przez lata współtworzących okołotargową atmosferę, jak choćby Helion. Znacznie mniej było firm związanych z nowymi technologiami. Sektor edukacyjny ledwie dawał o sobie znać. Królowała literatura piękna, dziecięca i religijna. Bardzo dużo było małych firm, w tym regionalnych, czasami z niezwykle ciekawą ofertą. Nigdy nie kupiłem na krakowskich targach tak wielu książek jak w tym roku. A mimo wszystko, kryzys branży książkowej jest widoczny – w liczbie nowości, w aranżacji stoisk, w liczbie imprez towarzyszących, zwłaszcza takich, które wymagałyby nakładów inwestycyjnych. Spotkania autorskie nie mają już tej rangi co dawniej. Nie wina to wydawców, lecz zmieniających się czasów, a i tego, że generacja najbardziej utytułowanych pisarzy odeszła. Stałymi gośćmi targów byli onegdaj i Czesław Miłosz, i Wisława Szymborska, i Stanisław Lem, i Sławomir Mrożek… Tej luki intelektualnej nikt nie zastąpił, nowi pisarze również komunikują się z czytelnikami, ale już bardziej komercyjnie, nie ma debat literackich, jest show biznes i podpisywanie książek na stoiskach. Czy targi nadal integrują środowisko? Niby tak, ale też już nie tak jak dawniej. Młodzi w tym zawodzie mają mniejszą chęć do uczestniczenia w wieczornych rautach, preferując bardziej „ekologiczny” tryb życia, starszych… coraz mniej. A wielu szefów wydawnictw w tym roku zwyczajnie nie przyjechało. Imprezy branżowe też nie budzą już takich emocji. Choć nie brakowało bardzo ciekawych debat, na niewielu było więcej niż pięćdziesiąt osób na sali. Chociaż sale są nowoczesne, krzesełka wygodne, nagłośnienie dobre, sprzęt audiowizualny bez zarzutu, to przecież jeszcze rok temu bywały spotkania, na których brakowało miejsc stojących. I wreszcie słów kilka o samych terenach targowych. Są niewątpliwie funkcjonalne i przestronne, ale architektonicznie nieciekawe, bardzo konserwatywne. Brakuje światła słonecznego (akurat pogoda była deszczowa), brakuje szkła lub jakichś bardziej ekstrawaganckich konstrukcji. Jest skromnie. Dwie hale zdają się żyć osobnym życiem, wolałbym jednak aranżację tematyczną – wydawcy dziecięcy, religijni, naukowi etc. zgrupowani obok w jednych ciągach komunikacyjnych, albo chociaż żeby hale były tematyczne. To by wprowadziło porządek, czytelnikom, odwiedzającym, ułatwiło poszukiwanie książek. Wydaje się, że targi projektowano pod wystawców, nie pod odwiedzających, co niestety jest grzechem częstym w branży wystawienniczej. Na pewno brakowało otwartego dostępu do mobilnego internetu, na imprezach książkowych to powinien być standard, bo odwiedzający często sprawdzają informacje on-line, choćby w zasobach księgarni internetowych. Zrobiono targową aplikację mobilną, ale to za mało. Ludzie na takich imprezach chcą być on-line, choćby po to żeby wrzucić komentarz czy fotkę na Facebooka. Warto dać wolny dostęp, także z myślą o promocji samej imprezy w serwisach społecznościowych. Poprawił się komfort poruszania po targach, poprawiła się czystość toalet, jest dużo więcej miejsc do parkowania – dodajmy tanich – ale gastronomia wciąż woła o pomstę, do jedynego ciepłego wyszynku ustawiały się godzinne kolejki, brakowało stolików, raczej rzadko ktoś je wycierał jeśli w ogóle. W salach konferencyjnych i w pawilonach było duszno, momentami wręcz gorąco pomimo temperatur na zewnątrz. Nie ma klimatyzacji, czy jej nie włączono? Brakuje dobrej komunikacji, targowego busa łączącego imprezę z centrum miasta. Zgoda, to pobożne życzenie, nikt tego w Polsce nie ma, ale przecież Kraków ma być wyjątkowy. Podczas branżowych dyskusji wiele mówiono o kryzysie czytelnictwa, księgarstwa, edukacji i nauki. Gośćmi imprezy byli m.in. wydawcy z Czech. Informacją, która nie schodziła z ust przez wszystkie targowe dni – powtarzana z zazdrością i niedowierzaniem – były przekazane przez czeskich braci dane o czytelnictwie i sprzedaży książek w ich kraju. Czyta tam dwukrotnie więcej osób! Jak to robią? – Po pierwsze edukacja, po drugie… my Czesi jesteśmy w większości ateistami. U nas książki zastępują religię – powiedział na spotkaniu z polskimi wydawcami prof. Jiri Travniček. Cóż, w X wieku przyjęliśmy od Czechów chrzest, może w XXI warto podpatrzeć wzorce czytelnicze. Minęło tysiąc lat, a my wciąż mamy się stamtąd czego uczyć. Konceptem targowym była dla mnie propozycja Mariusza Rutowicza, prezesa sieci księgarskiej Matras, który zaproponował… by państwo zamiast finansować rządowy podręcznik, dawało ludziom talony na podręczniki do zrealizowania w księgarniach – na wzór refundacji zakupu leków, na które recepty można realizować wyłącznie w aptekach. Księgarnia jak apteka, książka jak lek pierwszej pomocy, to mi się podoba. Dołączam do tego swój postulat, by przekazać opiekę nad podręcznikami Ministerstwu Zdrowia. Tam znają się na reanimacjach lepiej niż w Ministerstwie Edukacji na oświacie. Promocja „Rynku książki w Polsce 2014″ od lewej: Mariusz Rutowicz (Matras), Łukasz Gołębiewski i Henryk Tokarz (Izba Księgarstwa Polskiego)   Polak i Czech – jak czytają dwa bratanki? Prezentacja danych i dyskusja o czytelnictwie i rynku książki w Czechach i w Polsce – prof. Jiri Travniček, Łukasz Gołębiewski

24 października 2014 o godz. 10:24

Hangar One

SONY DSC

niezwykła amerykańska wódka, destylowana w miedzianych alembikach z całych winogron (miąższ, pestki, skórki, ogonki), potem do winnego destylatu dodawany jest i mieszany razem spirytus z pszenicy. W rezultacie uzyskują wyrazisty alkohol, z nutą wytrawną i pikantną, o ziemistym posmaku w finiszu. Dostępna także w wersjach smakowych: cytrusowa Keffir Lime, niezwykle pikantna z papryczkami chilli Chipotle, słodka kwiatowo-mandarynkowa Mandarine Blossom i orzeźwiająca z egzotycznych owoców bushukan Buddha’s Hand Citron.

23 października 2014 o godz. 23:09

Alfred Jarry w Teatrze Starym

Krol_Ubu

Na scenie kameralnej Teatru Starego od 16 października wystawiany jest „Ubu król”. Ta satyra na Polaków pamiętana jest chyba tylko u nas. Alfred Jarry napisał tę groteskę jako młodzieniec w 1888 roku. Nie ma co się oszukiwać, nie tylko nie jest to rzecz literacko atrakcyjna, ale też zupełnie nie wytrzymała próby czasu. Tylko pozornie groteska jest nieśmiertelna, czasy się zmieniają, pewien typ ekspresji artystycznej odszedł do lamusa, dobrym przykładem jest tu kabaret, który jako gatunek też nie wytrzymał próby czasu. Ludzie wciąż się z tego śmieją, ale na zupełnie innym intelektualnym poziomie. Jarry dziś nie szokuje, nie zachwyca nowatorstwem, przeciwnie, po nim byli lepsi, jak choćby Roland Topor, i też dziś nie mogą liczyć na czytelników. Bo współczesna groteska na szczęście zrzuciła surrealistyczny gorset, pogodziła się z fabularną literacką tradycją. Janusz Głowacki zachwyca i bawi, daje do myślenia, Topor zaś męczy, a Jarry… to literacka historia. Rzecz ciekawa dla literaturoznawców i to wyłącznie tych siedzących w temacie. Komu w ogóle dziś coś mówi to nazwisko? Ale króla Ubu kojarzy każdy średnio oczytany inteligent, bo nad Wisłą to postać wciąż powracająca. Śmiejemy się sami z siebie, przedstawieni w bardzo krzywym zwierciadle młodego Francuza. Odchodząc jednak od miernoty tej literatury, trzeba przyznać, że krakowscy aktorzy dali popis wirtuozerii. Zwłaszcza Krzysztof Stawowy w roli rotmistrza Opasa i Paulina Puślednik jako Ubica. Charakteryzacja Błażeja Peszka w roli królowej Rozamundy oraz cała choreografia tej postaci, to mistrzostwo. Jan Klata perfekcyjnie oddaje surrealistyczny charakter oryginału. Jedyne, co mi się nie podoba, to rockowe wstawki, ale rozumiem, że to uśmiech do młodej publiczności, która przeważała w teatrze. Czy ten spektakl był dla młodzieży w ogóle zrozumiały? Nie jestem pewien, dlatego że – jak powiedziałem – ten styl obrazowania jest passe. Śmieszy, ale nie zachwyca, a tym bardziej nie skłania do refleksji. Tak mi się przynajmniej zdaje, może nie mam racji, może to tylko mnie męczy ta maniera teatru absurdu, po której przyszło tyle nowych ciekawszych odkryć. Być może jednak młody odbiorca odkryje na nowo i na swój sposób „Króla Ubu”?

23 października 2014 o godz. 10:07

Crop

SONY DSC

amerykańska wódka „ekologiczna”, z nienawożonych upraw zbóż, nie filtrowana. Smak wyraźnie zbożowy, słodkawy, z nutą kukurydzy oraz dużo elementów mineralnych. Świetna do degustacji. Dostępna w wersji czystej – Artisanal oraz w ciekawych i udanych wersjach smakowych, także z dodatkiem ekologicznych płodów – pomidorowa Crop Tomato, ogórkowa – Crop Cucumber i cytrynowa Crop Meyer Lemon. Wszystkie o bardzo naturalnych smakach.

22 października 2014 o godz. 10:50

Old Tub

SONY DSC

bourbon typu Kentucky Straight Whiskey, dostępny wyłącznie w Clermont, w sklepie firmowym Jima Beama. Nazwa i receptura nawiązują do czasów przed prohibicją, kiedy destylarnia rodziny Beamów nazywała się Old Tub. Mimo iż jest to bourbon zaledwie czteroletni, ma elegancki mahoniowy kolor i niezwykle intensywny aromat przefermentowanego zacieru kukurydzy. Podobno smak jest dokładnie taki, jaki miał bourbon Beamów na początku XX wieku. „Jestem dumny, że udało się w tym trunku odtworzyć część naszej gorzelniczej historii” – mówi Fred Noe, mistrz destylacji i potomek Jima Beama. W smaku Old Tub jest wyrazisty, nieco szorstki, słodycz kukurydzy miesza się z goryczką skóry, z nutami tytoniu i nieco kwaśnym smakiem fermentacji. Jest cudownie staromodny. Moc – 50%.

22 października 2014 o godz. 10:40

Spotkania w Krakowie

targi 18 krak

W dniach 23-26 października odbędą się Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie. Zapraszam na imprezy, które będę prowadził. 23 października, godz. 15-17. w sali Wiedeń poprowadzę dyskusję pt. „Księgarnie bez podręczników… katastrofa czy szansa? Jaki będzie rynek książki po nacjonalizacji podręczników? Kto odczuje najbardziej skutki rządowego projektu darmowego podręcznika?”. Dyskusja na kanwie nowej edycji publikacji „Rynek książki w Polsce”. Ogłoszenie wyników rankingu drukarń dziełowych „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI”. Organizator – Biblioteka Analiz. Drugiego dnia, 24 października o godz. 11., zacznie się nasze spotkanie w sali Lwów 2, pt. „Polak i Czech – jak czytają dwa bratanki? Prezentacja danych i dyskusja o czytelnictwie i rynku książki w Czechach i w Polsce”, prof. Jiří Trávníček i Łukasz Gołębiewski. Organizator – Polska Izba Książki i Czescy wydawcy obecni na targach. Łukasz Gołębiewski będzie też podpisywał swoje książki przy stoisku D70.

21 października 2014 o godz. 10:22

Wratislavia

SONY DSC

ekskluzywna wódka czysta, będąca wizytówka Wrocławia, na eleganckiej butelce umieszczono litografię XV-wiecznego miasta, zamykana korkiem, doskonała na niedrogi prezent. Destylowana wielokrotnie głównie z pszenicy, w ustach delikatna słodycz zboża przełamana jest jednak pikantną, pieprzną nutą. Moc – 40%.

20 października 2014 o godz. 18:23

Etyka eudemejska

Aristotle_Altemps_Inv8575

„Szczęście należy do samowystarczalnych”. ~Arystoteles

20 października 2014 o godz. 10:45

Tito’s Vodka

SONY DSC

amerykańska wódka, z Teksasu, produkowana w małych partiach, w miedzianym alembiku przez Tito Beveridge, z zawodu geologa. Destylowana jest sześciokrotnie, moc – 40%. W smaku wyrazista, z nutą limonki, trochę ziemista, są też słodkie nuty owocowe, może mirabelki lub moreli.