12 września 2011 o godz. 18:29

O muzyce, literaturze, festiwalach…

Rozmowa ukazała się w serwisie Przekleci.pl.

Na początek… jak wiadomo (…)„Ludzie nie chcą znać prawdy, chętnie przyjmują kłamstwa, jeśli dają im lepsze samopoczucie”… – to Twoje słowa :) kłamiesz podczas wywiadów? :)

– Podczas wywiadów nigdy, w książkach – zawsze :)

A w tym …przewidujesz pewne manipulacje informacjami? Hahah! ;)Ok. Teraz tak poważniej, chciała bym dowiedzieć się co Cię skłoniło do pisania? To jakaś wewnętrzna pasja, sposób na życie czy może coś jeszcze innego?

– Mam dwie lewe ręce i nic skonstruować nie potrafię, mam też syfiasty głos i nie umiem śpiewać, kiepsko tańczę, w sporcie wyników brak, narysować nie potrafię nawet słonia – pozostało chyba tylko pisanie. Zarabiam w ten sposób na życie odkąd skończyłem liceum, a to było dość dawno… Najpierw jako dziennikarz, a im jestem starszy, tym bardziej leniwy, od kilku lat zatem piszę powieści – jedną na rok. Nie jest to zbytnio wyczerpujące, a daje dostatecznie dużo radości, a i okazji do kłamstw niemało.

„Xenna” – imię jakie „dostaje” główna bohaterka jest zwykłym odnośnikiem do kapeli punkowej czy ma może jeszcze jakieś inne ukryte dno?

– Imię nadałem jej na cześć legendy mojej młodości, zespołu TZN Xenna, który ostatnio reaktywował się i dał koncert w Strękowej Górze. W powieści to jest tak, że ona i on poznają się na punk rockowym koncercie zespołu Deuter, potem spotykają się znów i idą ze sobą do łóżka, w tle leci koncert z kasety wideo (bo to dawne czasy) TZN Xenna, następnego ranka na kacu ona kojarzy mu się przede wszystkim z tą muzyką… Czy w prawdziwym życiu, nie w powieści, rzadko się coś takiego przytrafia? Jest Xenna, gdyby słuchali innej muzyki mogłaby być Behemotem.

„Często mówimy, że nie chcemy do czegoś wracać, ale sprawa żyje w nas i za nic nie chce się wykorzenić z mózgu” kiedy się czyta Xennę ma się wrażenie, że ta historia od pierwszej do ostatniej strony jest realna, prawdziwa czy spotkałeś w swym życiu kobitę, która jak Xennę nie szło wykorzenić z mózgu? (odpowiedź na to pytanie z pewnością będą chciały poznać czytelniczki:P)

– Oczywiście, i to chyba kilka razy, pierwszy raz gdy miałem dwanaście lat i pierwszy raz się zakochałem. Potem jeszcze kilka razy spotykałem kobiety, o których do dziś nie umiem zapomnieć. I wcale nie chcę, bo pamięć idealizuje przeszłość i dziś dawne uczucia mają swoje ciepłe miejsce w albumie wspomnień.

Opisywany przez Ciebie świat jest lekko patologiczny, przepełniony nałogami, obrośnięty brudem kłamstw, nie boisz się, że młodzi czytelnicy po przeczytaniu Twego dzieła przewrotnie zapragną takiego życia?

– Może tak być, ale ani nie jestem pedagogiem, ani nigdy nie miałem takich ambicji. Przeciwnie, nigdy nie lubiłem jak mi mówiono, co mam robić, jak żyć. Niech każdy idzie własną drogą, jeżeli inspiracją będzie dla jakiejś dziewczyny los Xenny, to ja jej nie zazdroszczę, ale też jej nie potępię. Natomiast powiem szczerze – nie lubię bohatera tej powieści bo jest bufonem i zapatrzonym w siebie dupkiem, a bohaterka jest nieznośnie irytująca.

W pewnym wywiadzie powiedziałeś, że kradniesz ludziom życiorysy, a czy pisząc nie jest kapkę tak, że dajesz sporą część siebie, sprzedając swe wnętrze?

– Jasne, jest i tak i tak. Dajesz coś z siebie, często coś, czego na co dzień w sobie nie dostrzegasz, do czego docierasz podczas pisania i to jest być może w tej pracy najciekawsze. Taki intymny kontakt z samym sobą, coś w rodzaju rachunku sumienia, ale i przewietrzenia wspomnień. Ale oczywiście są i rzeczy podpatrzone, podsłuchane, pisarz musi mieć długie uszy jak agent KGB i wzrok jak Wilhelm Tell.

W każdej z Twoich książek są epizody autobiograficzne?

– W każdej.

Wielu czytelników uważa, że pisana przez Ciebie literatura pozwala zmienić życie, być może chodzi o np. zmiany w postrzeganiu pewnych problemów, jak Ty do tego podchodzisz? Śmieszy Cie to, a może Ci takie opinie po prostu schlebiają?

– Podchodzę do tego z dystansem, inaczej się nie da. Ja nie piszę po to, by zmieniać czyjeś życie, ani mi to w głowie, ale – masz rację – może tak być. Jeżeli usiądę i zastanowię się nad samym sobą, to przecież będę musiał przyznać, że wiele książek mnie zmieniło. Części z tych książek dziś nawet nie lubię, nie cenię, ale mnie zmieniły. Dzięki powieściom „Nocny kowboj” i „Grek Zorba” nabrałem odwagi w relacjach z kobietami, a czytałem je gdy miałem 14-15 lat. Dzięki książkom Vonneguta i Grassa kształtowała się moja wrażliwość społeczna, choć są to bardzo różni pisarze. Nabokov i Henry Miller kształtowali moją wrażliwość estetyczną, u Rotha uczyłem się brutalności, u Jeanette Winterson – delikatności. Ale książki to nie wszystko, bo chyba i tak najbardziej ukształtowała mnie – jako nastolatka, a później dorosłego mężczyznę – muzyka punk i towarzyszący jej bunt, który pozostanie we mnie chyba na zawsze. Tego buntu nie mogłem wyczytać z książek, choć jest on i u Grassa, i u Vonneguta, i w wielu innych lekturach mojej młodości.

Patrząc na prowadzony przez Ciebie leksykon alkoholi, Twoje podróże, którym towarzyszą punkowe festiwale nie można wręcz nie odnieś wrażenia, że główny bohater Xenny posiada pewne Twoje cechy, że lubi podobne rzeczy, jesteś w stanie wyobrazić sobie aby Twoje życie było pozbawione tego (nazwijmy to) punkowego szaleństwa?

– Pięć lat temu odpowiedziałbym, że nie, nie jestem w stanie sobie wyobrazić. Teraz, kiedy mam 40 lat jestem sobie w stanie wyobrazić nawet to, że na emeryturze spędzam dni w fotelu popijając koniak. Pięć lat temu nie lubiłem ani fotela, ani koniaku, teraz nęci mnie jedno i drugie. Naturalną koleją rzeczy jest, że z wiekiem bunt się ustatkowuje – bo sił już brak, bo kace są straszne, bo dopadają lęki… Ale dokąd starczy sił… :) A potem mam nadzieję, że nadal będę sobą, choćby i bunt mój był bardziej udomowiony.

Jeden z ostatnich festiwali na jakim byłeś to rock na bagnie jak było? Klimat nadal tak samo gorący jak przed laty?

– Akurat było bardzo zimno – deszcz i lodowaty wiatr. Na scenie – Xenna, Moskwa, Rejestracja, Profanacja – zespoły, które pamiętam sprzed wielu lat. To był bardzo udany festiwal, ale – odpowiadając na pytanie – na pewno z wiekiem tego typu imprezy odbieramy inaczej, niż gdy mieliśmy lat naście. Byłem pierwszy raz w Jarocinie w 1984 roku, potem w 1985… Nigdy nie zapomnę tamtych chwil – nie dlatego, że było lepiej niż teraz, dlatego, że ja byłem lepszy (młodszy).

Skąd się wzięła Twoja fascynacja (jeśli tak to mogę nazwać) Punkiem? Wiem, że to pytanie możesz uznać za durne i z gatunku pytań „dlaczego lubisz zupę pomidorową?” gdzie można odpowiedzieć po prostu „bo lubię i tyle”, ale pytam bo zastanawiam się skąd się wzięło w ogóle Twoje upodobanie do tego stylu muzycznego, chyba jednak z czegoś to wynika, mam racje?

– Z potrzeby buntu. „Ktoś komu wszystko jest obojętne, ktoś kto na to wszystko sra, ktoś komu wszystko wisi, ktoś właśnie taki jak ja”… To TZN Xenna. Kiedy usłyszałem tą piosenkę bodaj w 1982 roku, pomyślałem – to o mnie, ja jestem taki. I nawet jeżeli taki nie do końca byłem, to chciałem być. Potem zrozumiałem, że tak się nie da żyć, ale też zrozumiałem, że przesłanie punk rocka jest głębsze – żyj po swojemu, nie rezygnuj ze swojego ja, ze swoich wartości i poglądów, nie musisz się dostosowywać do innych, możesz funkcjonować wśród ludzi, pozostając jednostką, nie masą. A to wcale nie było takie oczywiste, chyba nadal nie jest – wiele osób ma potrzebę unifikacji z tłumem, ja świadomie wybrałem alienację.

Punkowe teksty w prowokacyjny sposób poruszają takie tematy jak seksualność, miłość, problemy młodych – właściwie wszystko to można odnaleźć w Twoich książkach (zwłaszcza w Xennie) więc chyba nie przesadzę jeśli powiem że piszesz w „punkowym stylu”?

– Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie… Staram się odnaleźć własny styl. Myślę, że w moich książkach jednak więcej jest literatury – przez ponad dekadę byłem krytykiem literackim w „Rzeczpospolitej” – niż punk rocka. Stylistycznie na pewno bardziej mi imponuje Nabokov niż teksty punkowych piosenek.

„To ciekawe, jak szybko i łatwo akceptujemy kurewstwo i zdradę. Oczywiście, jeśli chcemy akceptować. Oczywiście, jeśli już się nauczyliśmy dawać dupy” – to cytat z Xenny, nie najbardziej ostry czy pikantny, ale pokazujący pewną jasność, pewien konkret Twojego pisarstwa, piszesz otwarcie i właściwie z wieloma tego typu stwierdzeniami młodzi się zgadzają choć nie przyznają się do tego zbyt często, powiedz uważasz się za pisarza kontrowersyjnego?

– Od dawna nie zastanawiam się nad tym, kiedy piszę. Krygowałem się trochę pisząc „Xennę”, było trochę autocenzury – przyznaję. Potem już nie, w kolejnych powieściach nie myślałem o tym, czy nie posunąłem się za daleko – w obsceniczności, w brutalności, w radykalizacji sformułowań. Nie chcę być „politycznie poprawny”, nie muszę być powszechnie akceptowany. Bardzo lubię moich czytelników (czytelniczki) a dla nich raczej nie jestem kontrowersyjny (no, może poza sformułowaniem, że „liczba orgazmów jest u kobiety wprost proporcjonalna do ilorazu inteligencji” – tego wiele czytelniczek nie może mi wybaczyć, a za każdym razem gdy słucham pretensji na temat „męskiego szowinizmu” z pewną podejrzliwością myślę o umiejętności czerpania radości z seksu mojej interlokutorki). Może masz rację, czasami jestem kontrowersyjny nawet dla ludzi, z którymi „mi po drodze”. Wcale mnie to nie cieszy. Nie chcę być kontrowersyjny. Jak każdy człowiek chcę być lubiany. Ale nie ma tak dobrze, żeby wszyscy nas lubili – świadomość tego przychodzi wraz z dojrzewaniem, kiedy przestajemy już przykładać tak wielką wagę do tego, czy jesteśmy powszechnie podziwiani. Tylko dziecko chce powszechnej akceptacji. Potem bez wielkiego żalu godzimy się z tym, że na świecie jest wiele racji, wiele gustów, wiele różnych postaw i poglądów. Próbować dogodzić każdemu, to by znaczyło zatracić siebie – być jak postać z piosenki Profanacji „Dobre czasy dla kameleonów”.

Wiele recenzji odnoszących się do pisanej przez Ciebie literatury podkreśla pewną nowoczesność i świeżość jaką dajesz na naszym Polskim rynku literackim z kogo czerpiesz wzorce, kto Cię inspiruje?

– Nabokov jest moim niedoścignionym mistrzem. Krytycy słusznie zwracają uwagę, że moja proza bliska jest książkom Charlesa Bukowskiego, ale nie jest to żaden wzór do naśladowania, z brudnej literatury wolę już Rotha i Millera. Bardzo cenię Jose Saramago za jego polifoniczność, ale też: Styrona za dosadność, Llosę za umiejętność operowania językiem, Grassa za jego poetyckość, Marqueza za umiejętność przedstawiania uczuć. Jest też trochę książek, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie, to m.in.: „Auto da Fe” Canettiego, „Homo Faber” Frischa, „Góra duszy” Xingijana, „Pogarda” Moravii, „Nieznośna lekkość bytu” Kundery, „Kronika ptaka nakręcacza” Murakamiego… Z polskich książek – „Nienasycenie” Witkacego jest chyba tą najważniejszą. Bardzo lubię „Wniebowstąpienie” Konwickiego. Z książek wydanych w ostatnich latach to największe wrażenie zrobiły na mnie: „Heban” Kapuścińskiego, „Warunek” Rylskiego, a z nowości roku ubiegłego – „Good night Dżerzi” Głowackiego. To tyle z beletrystyki, mógłbym zresztą wymieniać więcej, ale zanudziłbym czytelnika. Z książek poważniejszych na pewno ważne są dla mnie takie nazwiska jak: Kołakowski, Fromm, Popper, Arendt, Horney oraz autorzy zajmujący się analizą mediów: McLuhan, Lessig, Anderson, Jenkins.

Na zakończenie … z jakim literackim problemem, tematem chciałbyś się zmierzyć?

– Napisałem teraz powieść historyczna – 1521 rok, oblężenie Tenochtitlanu, stolicy imperium Azteków. Narracja trzecioosobowa, brak głównego bohatera – jest nim miasto. Nie jestem z tego zadowolony, będę jeszcze pracował nad tekstem, chce wydać powieść na początku przyszłego roku. To coś zupełnie innego, niż moje dotychczasowe powieści i jestem pełen obaw, jak książka zostanie przyjęta… Na razie nie bardzo wiem, jak sam mam ją przyjąć.

 Dziękuję za wywiad!

2 komentarzy dla “O muzyce, literaturze, festiwalach…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 czerwca 2018 o godz. 22:16

Typy na 23 czerwca

russia-2018

O 14. Belgia zagra z Tunezją. Przeciwnik trudniejszy od Panamy, ale faworyt jest oczywisty. Stawiam na 2:0 dla Belgii.

21 czerwca 2018 o godz. 22:34

Typy na 22 czerwca

russia-2018

O 14. drugi mecz Grupy E, Brazylia-Kostaryka. Brazylia po słabym występie przeciwko Szwajcarii ma coś do udowodnienia. Przeciwnika zna dość dobrze. Jeśli nie wygra, to będzie już nie tyle sensacja, co blamaż. Stawiam na 2:0 dla Canarinhos.

21 czerwca 2018 o godz. 22:08

Buce upokorzeni

Argentina-vs-Croatia-Match-23

Chorwacja wspaniała! Argentyna dno! Mecz pasjonujący! Od początku widać było dużą nerwowość obu drużyn. W 29. minucie Perez nie trafił do pustej bramki. Chwilę później okazję zmarnował Mandżukić. Ale tylko pierwsze 45 minut to była gra równorzędnych zespołów. Później grała Chorwacja, a Argentyna pogrążała się w bagnie fauli i chamstwa. Najpierw w 54. minucie kuriozalną bramkę strzelił Rebić, Caballero, bramkarz Argentyny, wybił mu piłkę wprost pod nogi. Chyba to był ostatni mecz w reprezentacji nieudolnego bramkarza, był to jego kolejny błąd. Potem w 81. minucie przepięknego gola zza linii pola karnego strzelił Luka Modrić. A w doliczonym czasie gry dobił i ośmieszył Argentyńczyków Rakitić. Argentyna była bezradna, Argentyna była beznadziejna. Zachowywali się jak buce, wściekłe buce, chamsko faulując i wyładowując złość w agresywny sposób. Dziwne, że sędzia nie pokazał co najmniej dwóch czerwonych kartek za te bydlęce faule. Niech Argentyna wraca do domu, nie ma dla nich miejsca w gronie kulturalnych ludzi. Niech przegrają swój ostatni mecz, niech się nie pokazują na światowych boiskach, dokąd nie nauczą się przegrywać. Argentyna jest drużyną bez klasy, a Chorwaci pięknie pokazali im, gdzie jest miejsce podwórkowych chuliganów.

21 czerwca 2018 o godz. 19:09

Serce to za mało

maxresdefault

Francja wygrała 1:0 z Peru. W pierwszym meczu Francuzi rozczarowali, mimo wygranej, a Peru zachwycało, mimo porażki. Dobra dynamika od początku. Francja ma przewagę, ale Peru potrafi groźnie kontratakować, tak jak w meczu z Danią brakuje im jednak wykończenia akcji. W 33. minucie Guerrero był bliski szczęścia, ale bramkarz Francuzów obronił. Minutę później było 1:0 dla Francji. Młody Kylian Mbappe dobił piłkę, która i tak wpadłaby do siatki, stając się najmłodszym w historii Francji strzelcem bramki na Mistrzostwach Świata. Chłopak ma 19 lat. Gol podziałał na Francuzów niczym Red Bull, dodał im skrzydeł. W drugiej połowie Peruwiańczycy skutecznie wybili Francuzów z rytmu. Kilka niezłych strzałów z dystansu, ale tak naprawdę Francja kontrolowała sytuację na boisku i nie dali zrobić sobie krzywdy. Wygrali drugi mecz niewielkim nakładem sił. Peru włożyło wiele serca i walki w obydwa mecze, ale serce to za mało, zabrakło im rutyny i szczęścia. Ta drużyna ma jednak potencjał. Na razie jednak Francja ma już pewny awans do jednej ósmej finałów, a Peru może pakować walizki. Ostatni mecz, z Kangurami, zagrają już tylko o honor.

21 czerwca 2018 o godz. 16:04

Waleczne Kangury

maxresdefault (7)

Dania rozczarowała, a zaczynało się tak dobrze… Już w 10. minucie Christian Eriksen strzelił przepiękną bramkę, po równie fantastycznym podaniu, mocne uderzenie pod poprzeczkę. Wyglądało na to, że Dania zaczyna rajd ku zwycięstwu. Jednak przewaga Duńczyków trwała jeszcze przez kwadrans. Potem atakowali głównie Australijczycy, a w 39. minucie Jedinak wyrównał po rzucie karnym. W drugiej połowie Australia wciąż przeważała, stwarzali świetne sytuacje, którym brakowało wykończenia. Nie mają rasowego snajpera, gdyby mieli, to Duńczycy mieliby się z pyszna. A tak mogą cieszyć się z remisu i czwartego punktu. Cieszyć, choć byli faworytami, ale zagrali poniżej oczekiwań, a Kangury znów pokazały waleczność. I zachowały szanse na awans. Brawo Kangury!

20 czerwca 2018 o godz. 22:24

Typy na 21 czerwca

russia-2018

O 14. drugi mecz Grupy C, Dania-Australia. Dania wygrała z Peru, ale pokazała się ze słabej strony. Australia przegrała z Francją, choć walczyła dzielnie. To ja tu stawiam na remis 0:0.

20 czerwca 2018 o godz. 22:13

Iran do boju!

b-217

Hiszpania wygrała z Iranem, ale to Iran zachwycił. Do straty bramki mądrze się bronił, a Hiszpanie byli żałośnie powolni, sprawiali wrażenie jakby przede wszystkim nie chcieli się zmęczyć. Dużo fauli, złośliwości, dyskusji z sędzią. Pierwsza połowa była nudna. Druga dla odmiany bardzo emocjonująca. W 54. minucie gola strzelił Diego Costa. Zamieszanie w polu karnym, brzydki gol, ale jest. Osiem minut później wyglądało na to, że Iran wyrównał, już się cieszyli, już całowali ziemię, dziękowali Allachowi, ale nie, gola nie było, spalony. Hiszpania wygrała, ale to Iran pozostawił po sobie dobre wrażenie. Mają jeszcze szansę na awans, „wystarczy”, że wygrają z Portugalią. Tyle jest dziwnych meczów na tych Mistrzostwach, że niczego nie można wykluczyć. Chyba za bardzo się przyzwyczailiśmy uważać, że wygrywają albo Europa, albo Ameryka Południowa. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie w Rosji, ale za cztery lata Bliski Wschód może sprawiać więcej niespodzianek.

20 czerwca 2018 o godz. 18:58

Rozczarowanie

maxresdefault (6)

Mecz Urugwaj-Arabia Saudyjska, rozczarowanie. Liczyłem na grad goli, tymczasem po bramce Suareza w 23. minucie, wiele się tu już nie działo. Urugwaj kontrolował sytuacje i oszczędzał siły. 25 czerwca przekonamy się, czy Rosja faktycznie jest tak mocna, a Urugwaj tak niemrawy. Na razie wiemy, że z Grupy A na pewno awansują i Rosja i Urugwaj.

20 czerwca 2018 o godz. 16:16

Zabrakło iskry bożej

maxresdefault (5)

O grze z Marokiem Portugalczycy będą chcieli szybko zapomnieć. A zaczęło się fantastycznie. Już w czwartej minucie Ronaldo strzelił swoją czwartą na tych Mistrzostwach Świata bramkę. Wydawało się, że to tylko preludium, że tu będzie festiwal strzelecki Portugalii, ale nic podobnego. Jeszcze w 40. minucie kapitalną sytuację miał Guades i na tym koniec popisów Portugalii. Za to Maroko po porażce i nudnym meczu z Iranem wyszło odmienione. Inna drużyna. Grająca ofensywnie, szybko. Bez trudu mijali portugalskich obrońców, wypracowali sobie dziesiątki sytuacji do strzelenia gola. Nie strzelili. Zabrakło doświadczenia, zimnej krwi, szczęścia? Czegoś tam im zabrakło, pewnie iskry bożej. Portugalia wygrała, ale zupełnie niezasłużenie.

19 czerwca 2018 o godz. 22:26

Typy na 20 czerwca

russia-2018

To powinien być dzień wielu bramek, ja ich widzę łącznie aż 17. Warto zatem iść do baru i oglądać Mundial. O 14. drugi mecz Grupy B, Portugalia-Maroko. Portugalia zagrała wspaniały mecz przeciwko Hiszpanii, Maroko wypadło fatalnie, przegrywając po bramce samobójczej z Iranem. Ronaldo będzie miał szanse poprawić swój bilans strzelecki. A zakładam, że to będzie wiele strzałów, wręcz kanonada. 6:0 dla Portugalii.