17 kwietnia 2013 o godz. 11:29

„Notes Wydawniczy” o „Bandytach Rodriguez”

W numerze 2/3/2013 "Notesu Wydawniczego" Grzegorz Sowula recenzuje powieść "Bandyci Rodriguez".

To pieśń starego punkowca: „Down with the establishment, death to the government”. Łukasz Gołębiewski przeniósł ją w realia (?) Meksyku: bliźnięta, zjawiskowa Rosita i młodszy o 20 minut Ricardo, chcą żyć po swojemu. Wolni, bez zobowiązań, sami wyznaczający zasady postępowania. Czy słusznie? Powołują się na tradycje rodzinne, ale to, że dziadek był zwolennikiem Pancha Villi, legendarnego rewolucjonisty, nie musi stygmatyzować wnuków. Para R&R to, bądźmy szczerzy, lewusy, Gołębiewskiemu potrzebna wyłącznie po to, by sprzedać historyjkę. Zgrabnie napisaną, okraszoną wątkiem kazirodczym (a co będzie w kolejnych książkach? Bo w poprzednich mieliśmy już ostry seks, narkotyki, małolaty… Spektrum jest szerokie, czekam z zainteresowaniem), ciekawie przedstawioną, mamy tu bowiem obraz wydarzeń malowany naprzemiennie przez siostrę i brata, w końcu relację wręcz trupa, bo zaczynający opowieść Ricardo również ją kończy, podziurawiony jak sitko. Ale jest to opowieść nieco za długa – dziwne stwierdzenie, książka ma raptem 160 stron złożonych dużą czcionką, zatem historia jest krótka… Tak, tym niemniej obarczona dywagacjami, deklaracjami, w sumie dysonansami. Te wszystkie opowieści o swobodzie, wolności, niezależności, wyzwoleniu trącą lekkim fałszem – miałem cały czas wrażenie, że bandyci Rodriguez trzymają się kurczowo swej nieco antycznej wersji, nie chcąc uznać faktu, że świat się zmienił, ich universum już nie istnieje.

Traf chce, że na rynku pojawiła się opowieść o innej parze zabójców, braciach Sisters. Ci przypatrują się uważnie otaczającemu ich światu, starają się nadążać za zmianami, dostajemy więc rzecz o odkupieniu, swoisty bo krwawy moralitet. Pozbawiony grozy, wyciszony nawet, z dystansem do bohaterów. Opowiedziany w niezwykły sposób, precyzyjnym językiem – tu nie ma zbędnych słów, przegadania, przytłaczania niepotrzebnymi szczegółami. A to dopiero druga książka DeWitta…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve