21 lipca 2015 o godz. 23:23

Niezwykła podróż

Pod tytułem „Niezwykła podróż” w najnowszym numerze „Magazynu Literackiego KSIĄŻKI” ukazała się rozmowa z Łukaszem Gołębiewskim o jego nowej powieści „Widzenia mistrza Hieronima”. Poniżej pełen zapis wywiadu.

– Swoją najnowszą powieść poświęciłeś ulubionemu malarzowi Hieronimowi Boschowi. Czemu wybrałeś taką a nie inną formę – historical-fiction?
– A czy można było inaczej? Jeśli chciałem opowiedzieć o malarstwie Boscha – bo prawdziwe życie malarza było niezwykle nudne: jedna żona, brak skandali, nawet nie ruszał się poza rodzinne miasto – to musiałem osadzić akcję w XV wieku. Musiałem też stworzyć fikcyjną, atrakcyjną dla współczesnego czytelnika fabułę. Jest to po części powieść fantasy, uznałem, że to jedyna formuła, która pozwoli oddać baśniowy charakter symboliki Hieronima Boscha.
– Twoja fabuła jest wymyślona, ale historyczne, kulturowe, obyczajowe tło rekonstruujesz bardzo sprawnie. Ile czasu zajęło ci przygotowanie do książki?
– Czas akcji to przełom średniowiecza i renesansu. Okres niebywale ważny dla Europejskiej kultury i sztuki, naznaczony wielkimi zmianami światopoglądowymi, religijnymi, konfliktami, zmianami w postrzeganiu dobra i zła, roli człowieka we wszechświecie, okres równocześnie zmierzchu rycerstwa i znaczenia papiestwa, zapoczątkowujący inkwizycję, ruchy heretyckie i reformatorskie. W Niderlandach to eksplozja wielkiego malarstwa, ale też okres ożywionych dysput teologicznych i filozoficznych. To wszystko musiało znaleźć się gdzieś pomiędzy wierszami. No i wymagało studiów, m.in. wizyty w rodzinnym mieście Boscha, w wielu muzeach – nie tylko holenderskich i belgijskich, bo starałem się obejrzeć wszystkie zachowane oryginalne prace Boscha, to, oczywiście, masa lektur zarówno prac teologicznych i filozoficznych z tego i wcześniejszego okresu – przede wszystkim tekstów średniowiecznych, no i lektura uzupełniająca – książek historycznych i poświęconych malarstwu, zarówno samego Boscha, jak i innych niderlandzkich twórców schyłku średniowiecza. Nigdy nie pracowałem tak dużo nad żadną z moich powieści, ale też podróż do świata Boscha była niezwykłą przygodą i wymagała dobrego przygotowania.
– Przenieść senne wizje, wyobrażenia, nadziane symbolami i znaczeniami, z obrazów na papier nie było chyba łatwym zadaniem. Jak ci się udało przeniknąć przez świat mistrza?
– To akurat było chyba najprzyjemniejsze, te obrazy od wielu lat były w mojej głowie, zwyczajnie mnie fascynowały. W malarstwie Boscha wiele się dzieje, jest tak dużo emocji i symboliki, że można o nich pisać bez końca.
– Masz swój ulubiony obraz Boscha?
– Oczywiście. To dość skromny obraz, a właściwie fragment – druga część poliptyku znanego jako „Wizje sądu ostatecznego”, na której demony porywają część dusz, ale u góry jest świetlisty krąg, tunel, a w nim anioły, które wiodą inne dusze ku boskiej wiekuistości. Scena ta ma w literaturze tytuł „Wzniesienie błogosławionych do raju”.

widzenia wyw mlk

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 maja 2019 o godz. 23:44

THX 1138 – zakurzona utopia

Portada-1497642684-726x388

Próbowałem dzisiaj obejrzeć debiutancki film George’a Lucasa „THX 1138”, ale mnie zmęczył i wyłączyłem. Wizje dehumanizacji przyszłości, jakie snuli fantaści lat 50. i 60. dzisiaj są zwyczajnie nie do oglądania. Nic się z tego nie sprawdziło. Zamiast zmechanizowanego świata sterowanych debili, mamy świat wysoko wyspecjalizowanych ekspertów i ludzi, którzy po prostu żyją, ciesząc się pokojem, względnie zdrowiem, rodziną, jako takim dobrobytem. Pomijam biedne kraje świata, ale kraje bogate, które miały być awangardą dehumanizacji, są po prostu krajami jeszcze bogatszymi niż były te 60-70 lat temu i tyle. Nic się nie wydarzyło, końca świata nie było. A nas dzisiaj dużo bardziej martwią zmiany pogody i ekologia, niż widmo cyborgów, robotów i dyktatorów mechanicznego świata. Bo i nie ma świata mechanicznego. Jest świat cyfrowy. Nie masowy, a głęboko zindywidualizowany. Na statkach kosmicznych Lema astronauci mieli biblioteki pełne wydrukowanych książek. A w debiucie Lucasa są pompy, guziki, zegary, masa hydrauliki i mechaniki, natomiast nie ma elektroniki, lub jest analogowo archaiczna. Utopie i lęki z połowy XX wieku nie sprawdziły się i raczej nie sprawdzą. Nie będzie komunizmu, nie będzie rządzących masą maszyn, ani też żadnych dyktatorów maszyn. Prędzej wykończy nas komputerowy wirus niż cyborg-despota. Wydrukowanych książek na Marsa też nikt nie będzie zabierał. Zresztą i samego marsa coraz mniej jesteśmy ciekawi. Zamiast utonąć w masie współczesny człowiek podąża zupełnie przeciwną drogą – chowa się za awatarem indywidualizmu i egoizmu.

21 maja 2019 o godz. 22:24

Jak zostałem pisarzem?

Pisarzem zostaje się bardzo prosto. Wystarczy nic innego, prócz pisania, nie umieć. Jeżeli w młodym wieku odkryjemy smykałkę do innego zawodu, to trzymamy się tej drogi. Jeśli nie potrafimy nic, wówczas zawsze możemy spróbować szczęścia w pisaniu.

13 maja 2019 o godz. 14:32

Kartka z podróży (18) Braga i Bom Jesus

Braga-024

Braga to religijna stolica Portugalii. W czasie Wielkiego Tygodnia, Semana Santa, (od niedzieli Palmowej) centrum miasta zarezerwowane jest dla niezwykle zdobnych procesji. Jest to jedno z najstarszych miast Portugalii – ma ponad 2 tys. lat historii. Jej założycielem był cesarz August.

12 maja 2019 o godz. 14:13

Kartka z podróży (17) Guimarães

Guimares-021

W Guimarães zostałem złapany w pułapkę niekończących się procesji, od kapliczki do obrazu, od rzeźby do kościoła, falujący kolorowy tłum, młodzież z bębnami, strażacy z trąbami, górnicy z tamburynami, winogradnicy z dzwoneczkami, wielkie figury Chrystusa, Matki Bożej, trzech królów, baranki, wianki, obwarzanki, palemki i śliczne panienki. Książa każący i księża śpiewający. Zgiełk, hałas i wielka radość na ulicach. Przebić się przez te tłumy nie sposób, trzeba falować razem z nimi, tańczyć jak zagrają.

10 maja 2019 o godz. 20:04

Kartka z podróży (16) Mateus

Mateus-013

Jakie jest najbardziej znane portugalskie wino? Porto? Madera? Vinho Verde? Nic podobnego. Lekko musujące, różowe, półsłodkie… podobno ulubione wino Saddama Husajna, w piwnicach jego pałacu odnaleziono pokaźne zapasy. Wino Mateus powstało w latach 40. XX wieku w miasteczku Mateus niedaleko Vila Real. Właścicielem marki jest Sogrape, największy producent win w Portugalii. Kiedy się wjeżdża do miasteczka wina Mateus stają właściwie wszędzie, przy każdej budce z hot-dogami, przy każdym sklepiku z pamiątkami. Restauracje wystawiają butelki, wabiąc turystów, choć wino cieszy się raczej kiepską sławą. Gdzie jednak pić Mateusa jak nie w mieście Mateus?

9 maja 2019 o godz. 19:57

Kartka z podróży (15) Amarante

Amarante-004

Miasto nierozerwalnie związane z miłością. Nazwa pochodzi od słowa „amar”, czyli kochać. Każda pierwsza sobota i niedziela czerwca to czas Festa de São Gonçalo, podczas której panowie ofiarowują swoim wybrankom ciasteczka, ciasta czy torty w kształcie fallusa. Dostępne na wielu straganach, w różnych rozmiarach, choć nie wiem czy rozmiar ciastka robi na wybrankach wrażenie…

8 maja 2019 o godz. 19:55

Kartka z podróży (14) Peso da Regua, Pinhão, Sabrosa, Murça i Vila Real

SONY DSC

Dzisiaj nie o winach, lecz o kilku miastach i miasteczkach w regionie Douro, które miałem okazje odwiedzić. Region zawsze był ubogi i rolniczy, więc nie ma tu wielu spektakularnych średniowiecznych katedr czy zamków, a życie płynie wolno, zwłaszcza w miesiącach poprzedzających zbiory i winifikację.

7 maja 2019 o godz. 09:37

Kartka z podróży (13) Wizyta w Quinta da Roêda

Quinta da Roeda

Jedna z najstarszych winnic w Dolinie Douro, mieszcząca się w niewielkiej odległości od centrum miasta Pinhão. Często określana jako klejnot winnic w Dolinie Douro. Firma Croft nabyła posiadłość w 1889 roku i jest to ich flagowa winnica. To z jej winnic głównie tworzy się Vintage Port Croft.

6 maja 2019 o godz. 08:54

Kartka z podróży (12) Wizyta w Quinta das Carvalhas

SONY DSC

Flagowa winnica należąca do Real Companhia Velha. Położona na zboczach nad lewym brzegiem zakola rzeki Douro w Pinhão i na stokach prawego brzegu rzeki Torto. Powierzchnia wynosi aż 600 ha. To największa z winnic w regionie. Na samym szczycie znajduje się Casa Redonda (550 m n.p.m.), obecnie w remoncie, będzie tu hotel, restauracja i miejsce uroczystych degustacji.

5 maja 2019 o godz. 09:24

Kartka z podróży (11) Wizyta w Quinta do Bomfim

Quinta do Bomfim-017

Siedziba porto Dow’s. Nazwa winnicy pochodzi od vale do bomfim – „dobrze położonej doliny”. Parcela została kupiona przez George’a Warre’a dla firmy Dow w 1896 roku. W winnicach Dow pracowało wiele pokoleń rodziny Symington. W 1912 roku Andrew James Symington został partnerem w Dow. Od tego czasu Quinta do Bomfim stała się niemalże domem rodzinnym Symingtonów.